Gość: co to k. za kraj?!
IP: 194.169.228.*
12.09.10, 01:00
Przeglądając to i inne fora nie mogę oprzeć się wrażeniu, że istnieje dość rozpowszechniony zwyczaj, iż prezesi spółdzielni mieszkniowych (takie truchło post-PRLowskie) biorą łapówki od podwykonawców i rozbijają się drogimi limuzynami.
Jak to możliwe?
Chyba tak, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mają obowiązku prowadzenia przejrzystych procedur przetargowych. Czy to ułomne prawo będące wynikiem lobbingu powoduje to zjawisko?
Nie funkcjonuje też nadzór (pewnie też biora w łapę, albo to po prostu rodziana i kumple prezesa).
Czy jest ktoś zainteresowany kontynuowaniem tego wątku? Będę wdzięczny za wasze wrażenia i opinie.