może coś konstruktywnego

03.02.11, 08:42
Mam do wyboru: kupić i płacić lichwę bankowi albo wynająć i mieć poczucie, że moje pieniądze idą do czyjejś kieszeni (że żaden ich procent nie zostaje w mojej inwestycji). Czy ktoś może doradzić odnośnie tego jaki procent dochodu netto może iść na ratę kredytową zakładając:
- że nie jem cały miesiąc chleba z dżemem
- że raz na miesiąc idę do restauracji i kina
- że stać mnie na zmianę samochodu co 4 lata - zakładam autko w cenie 30 tys., ktore sprzedaję za 15 tys, resztę dokładam i tak co 4-6 lat
- że raz w roku jadę na wczasy na 2 tyg. (nad polskie morze z dwójką dzieci)
Reasumując- czy ktoś kiedyś policzył jaki procent dochodu to ma być podręcznikowo, aby kredytobiorca nie odczuł boleśnie 30 lat spłacania dwukrotności (drogiego i tak) mieszkania.
Będę wdzięczny za spostrzeżenia.
    • Gość: gosc Re: może coś konstruktywnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.11, 09:48
      O oszczędzaniu i cięzkiej pracy zapomniałe?. Dlaczego mnie to nie dziwi? A tak na powaznie znajd? bardzo bogatš żonę tudzież kochankę i nie będziesz musiał wypisywać gupot na forum. A grasz w Lotto? Nie? No wa?nie. O głosowaniu w wyborach i łykaniu jak pelikan rybę tekstów w stylu raty za darmo i telefony za darmo tylko wspomnę. Miłego dnia
      • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 09:58
        OT
        • Gość: gosc Re: może coś konstruktywnego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.11, 09:29
          prawda w oczy kole i robić sie nie chce. To mama nie dała na mieszkanie? No popatrz! A tak na poważnie gdzie wsród twoich wypocin jest oszczedzanie i cięzka praca? Potrafisz tylko pisać OT? Tylko to potrafisz?
    • kredycik-i-wio Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 17:25
      planespotter napisał:

      > inwestycji). Czy ktoś może doradzić odnośnie tego jaki procent dochodu netto m
      > oże iść na ratę kredytową zakładając:

      Może i zadałeś konstruktywne pytanie, ale zapomniałeś o logice i matematyce i skonstruowałeś równianie z pięcioma niewiadomymi:

      dochód netto - X, wydatki - Y, koszt nieruchomości - Z, koszt kredytu - C, no i nieznany ci wynik - V

      ((X-Y-C)/Z)*100%=V

      Jak uda ci się podać rozwiązanie takiego równania to będziemy dalej dyskutować.

      Prościej ci powiem też, żebyś zrozumiał - nie podałeś zarobków, co chcesz kupić lub wynająć, na jaki okres kredyt, na jakich itp. Więc twoje pytane jest całkiem do dupy.

      Bo całkowicie inny procent wyjdzie komuś kto zarabia 20 tysięcy, wydaje 5 tysięcy i chce kupić mieszkanie za 130 tysięcy, a inny jak ktoś zarabia 5 tysięcy, wydaje 4,5 tysiąca i chce kupić dom za 1,5 mln...
    • lesher Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 17:41
      Generalnie łączne obciążenia stałe wynikające z zadłużenia (raty, odsetki, kredyty hipoteczne, konsumpcyjne, inne) nie powinny przekraczać 30% dochodów (netto).
      Oczywiście granica ta jest umowna, pewnie dla tych którzy więcej zarabiają będzie to więcej, dla tych którzy mniej -niżej.
      Max 50%.
      • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 19:58
        do kredycik-i-wio: tak, za dużo niewiadomych, jednak nie chodziło mi o konkretne wyliczenia, raczej o to na jak drogie mieskzanie mogę sobie pozwolić. i nie wyglada to najlepiej co do cen w waw. jestem na etapie analizy kupno kontra wynajem. pytanie zadałem gdyż zastanawia mnie kto kupuje qr*a te mieszkania po 10k za metr (czyli po kredycie 20k za metr), skoro ja zarabiam więcej niż srednia warszawska i tym bardziej krajowa. i pomimo tego uwazam ze mnie nie stac. wychodzi na to, ze albo sporo ludzi zarabia wiecej niz ja (co moze byc prawdopodobne, w koncu w waw sporo ludzi zarabia spore pieniadze) albo sporo ludzi to kamikadze.


        do lesher: dzięki bardzo za odpowiedź, o coś takiego mi chodziło:)
        • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 20:34
          planespotter napisał:

          > do kredycik-i-wio: tak, za dużo niewiadomych, jednak nie chodziło mi o konkretn
          > e wyliczenia, raczej o to na jak drogie mieskzanie mogę sobie pozwolić. i nie
          > wyglada to najlepiej co do cen w waw. jestem na etapie analizy kupno kontra wyn
          > ajem. pytanie zadałem gdyż zastanawia mnie kto kupuje qr*a te mieszkania po 10k
          > za metr (czyli po kredycie 20k za metr), skoro ja zarabiam więcej niż srednia
          > warszawska i tym bardziej krajowa. i pomimo tego uwazam ze mnie nie stac. wycho
          > dzi na to, ze albo sporo ludzi zarabia wiecej niz ja (co moze byc prawdopodobne
          > , w koncu w waw sporo ludzi zarabia spore pieniadze) albo sporo ludzi to kamika
          > dze.
          >
          >
          > do lesher: dzięki bardzo za odpowiedź, o coś takiego mi chodziło:)

          Jest jeszcze jeden wskaźnik "mniej-wiecej" - cena mieszkania nie powinna przekraczać sumy Twoich trzy-letnich zarobków.
          • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 20:47
            > Jest jeszcze jeden wskaźnik "mniej-wiecej" - cena mieszkania nie powinna przekr
            > aczać sumy Twoich trzy-letnich zarobków.
            wlasnie tez cos takiego wyczytałem, nie wiem tylko o jakie zarobki chodzi? domyślam się, że netto, tak?
            • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 11:41
              planespotter napisał:

              > > Jest jeszcze jeden wskaźnik "mniej-wiecej" - cena mieszkania nie powinna
              > przekr
              > > aczać sumy Twoich trzy-letnich zarobków.
              > wlasnie tez cos takiego wyczytałem, nie wiem tylko o jakie zarobki chodzi? domy
              > ślam się, że netto, tak?

              Ja zakładam netto. Za brutto przecież nic nie kupisz :)
        • lesher Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 20:36
          > dzi na to, ze albo sporo ludzi zarabia wiecej niz ja (co moze byc prawdopodobne
          > , w koncu w waw sporo ludzi zarabia spore pieniadze) albo sporo ludzi to kamika
          > dze.

          Duża część ludzi nie ma wyobraźni i po prostu nie ma świadomości co może się wydarzyć w przyszłości. Poza tym działa znany mechanizm ekstrapolowania ostatniego, relatywnie krótkiego okresu z przeszłości na baardzo długi okres w przyszłości.
          Przykładowo: jeżeli WIBOR CHF był przez ostatnie kilka lat poniżej 2% (z dwuletnią przerwą między 2007 a 2009) to zakładają że będzie tak przez najbliższe 30 lat. Spróbuj powiedzieć komuś, że w 1992 roku wynosił 8% i wcale nie jest mało prawdopodobne, że np. za 10 lat będzie znowu na tym poziomie...
          Doskonale widać jak to działa na przykładzie giełdy - większość "ekstrapoluje" wysokie historyczne stopy zwrotu w przyszłość... i kupuje na szczycie.

          Inni wiedzą że ryzykują, ale zakładają że akurat oni to będą mieli szczęście (mechanizm podobny do grających w totka).
          • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 20:52
            odnośnie WIBORu mam pytanie jeszcze:
            jak sie to ma do wysokosci raty? ponoc raty sa stałe, tak? to co sie zmieni jak WIBOR wzrośnie? wzrośnie rata czy proporcje marża-kapitał się zmienią w racie? nie mam kompletnie wykształcenia ekonomicznego wiec poprosze o wyrozumiałość;)
            • lesher Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 21:05
              Rośnie WIBOR, to rośnie oprocentowanie.
              Rata w takiej sytuacji oczywiście wzrasta, albo więcej (jeżeli jest to kredyt z ratą stałą), albo mniej (jeżeli jest to kredyt z ratą malejącą).
              Rata stała jest rzeczywiście stała, jeżeli nie zmienia się oprocentowanie.
              Jeżeli rośnie oprocentowanie, to przy stałej racie na początku okresu kredytowania rata kapitałowa spada (w porównaniu z tym samym kredytem przy niższym oprocentowaniu) a rata odsetkowa rośnie.
              Pod koniec okresu kredytowania rata kapitałowa rośnie, rata odsetkowa również rośnie
              • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 21:15
                a mógłbys to zobrazowac na przykładzie konkretnym/ bo nie wiem o jakiego rzedu wielkości chodzi.
                na przykład kredyt w pln stałe oproc., na 400 tysi, czyli rata by była 2200 pln........mógłby podac jakiś scenariuszoptymistyczny i pesymistyczny co do WIBORU?
                • kredycik-i-wio Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 21:45
                  WIBOR3M - 4.09% , MARŻA - 1.0%, KREDYT - 400,000, LAT - 30

                  Ratka stała: 2 169.34
                  Całkowity koszt: 780 963.08

                  WIBOR3M - 8%, MARŻA - 1.0%, KREDYT - 400,000, LAT - 30

                  Ratka stała: 3 218.49
                  Całkowity koszt: 1 158 656.57

                  Jak Ci się tak machnie w połowie to... od połowy zapłacisz coś pomiędzy i koszt będzie coś pomiędzy, więc zakładając, że w połowie stał się to skokowo to nagle zaczynasz płacić:

                  Ratka stała: 2 693.92
                  Całkowity koszt: 969 809.83

                  Tak mniej więcej to wygląda, ale to się zmienia płynnie w czasie. Teraz masz mega niskie stawki WIBORÓW, LIBORÓW i innych EURIBORÓW.
                • lesher Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 22:53
                  W Excelu do tego jest funkcja PPMT (zwraca ratę kapitałową) oraz IPMT (zwraca ratę odsetkową)
                  Obliczasz to tak
                  PPMT(roczna stopa procentowa/12;numer kolejnego miesiąca spłat;łączna liczba miesięcy na jaki udzielony jest kredyt;kwota kredytu). Analogicznie IPMT. Oczywiście dla każdego miesiąca rata kapitałowa będzie inna (odsetkowa również), ale suma raty odsetkowej i kapitałowej zawsze powinna być taka sama.
                  Wyliczenie banku będzie zawsze trochę inne (konwencja liczby dni inna, święta, itp), ale różnica nie powinna przekraczać kilkunastu złotych ("małych" kilkudziesięciu przy dużym kredycie).
                  Zrób sobie arkusz i zobacz jak to wszystko "chodzi".
                  Za pesymistyczny koszt kredytu (WIBOR + marża) przyjąłbym 11%
                  Za optymistyczny 4%
                  • lesher Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 22:57
                    > W Excelu do tego jest funkcja PPMT (zwraca ratę kapitałową) oraz IPMT (zwraca r
                    > atę odsetkową)

                    Oczywiście przy takich obliczeniach jak poniżej chodzi o miesięczną ratę.
                    • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 23:04
                      Lesher, dzięki za porady, a jaki teraz jest WIBOR tak vogle? i jaki był np. w zapaści 2,5 roku temu?

                      ogólnie widzę, że to jest jedno wielkie ru**anie w du*ę:/ jak tu zyć, jak tu żyć?
                      • Gość: Rafi Re: może coś konstruktywnego IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 23:46
                        Wibor 3M
                        www.bankier.pl/fo/kredyty/components/elw/index.html?what=3M&dataminY=1998&dataminM=2&dataminD=3&datamaxY=2011&datamaxM=2&datamaxD=2&zakladka=wibor
                      • lesher Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 00:01
                        > ogólnie widzę, że to jest jedno wielkie ru**anie w du*ę:/ jak tu zyć, jak tu ży
                        > ć?

                        Wiesz... na pytania znajomych wynajmować czy kupować ja odpowiadam: wyjechać...
                        Prawdę mówiąc na Twoje ostatnie pytanie niestety nie potrafię odpowiedzieć.
    • Gość: Gość Re: może coś konstruktywnego IP: *.xdsl.centertel.pl 03.02.11, 21:43
      Zdrowe relacje to 10 pensji na samochód 60 pensji na mieszkanie.
      • planespotter Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 21:57
        Dziękuję Wam za odpowiedzi, sporo mi pomogą na pewno:) Teraz jestem ciekaw zmian w RnS, ponoć od lipca i jak to faktycznie wpłynie na ceny na rynku wtónym, jesli nie bardzo to pier**lę taki biznes i będę wynajmował w ruderze a resztę odkładał. Nie mam parcia na swoje M, jesli ma to sie odbyć kosztem tego, że np. moje dzieci nie pojadą na kolonie czy coś.
        • kredycik-i-wio Re: może coś konstruktywnego 03.02.11, 22:06
          Nie słuchaj banków i innych forumowych rumunów tylko odkładaj kasę i staraj się kupić za swoje. Kupowanie na kredyt (i to najlepiej mając pieniądze w gotówce) było dobre jak był dołek i dzięki kredytowi zamiast 2 mieszkań mogłeś kupić 10 i zarobić na nich po 100%. W tej chwili kupisz na kredyt, spłacisz x2 i sprzedaż za 50% wartości.
        • Gość: . Re: może coś konstruktywnego IP: *.aster.pl 04.02.11, 10:05
          twój błąd polega na tym, że chcesz wynajmować w ruderze (sam napisałeś) a kupić nówkę.
          skalkuluj wynajem w ruderze z kupnem w ruderze.

          dziwni są ludzie, którzy wynajmowali norę np. na bródnie za 1000zł + liczniku, a potem kupują od deva przeszacowane g...wo i płaczą, że rata 2 razy wyższa.
          a może trzeba było się rozejrzeć za kupnem tejże nory na bródnie?
      • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 11:44
        Gość portalu: Gość napisał(a):

        > Zdrowe relacje to 10 pensji na samochód 60 pensji na mieszkanie.

        Zdrowe relacje to trzy letnie zarobki (netto) na mieszkanie. Czyli 36 a nie jak piszesz 60.
        • Gość: Felipe Re: może coś konstruktywnego IP: 178.73.28.* 04.02.11, 11:52
          Czyli aby kupić coś sensownego, trzeba zarabiać miesięcznie ponad 14k.
          • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 13:43
            Gość portalu: Felipe napisał(a):

            > Czyli aby kupić coś sensownego, trzeba zarabiać miesięcznie ponad 14k.

            No tak... Ale czy to moja wina, że ceny są rozdęte do granic absurdu? Kolega zakładający temat pytał rady jak poprowadzić swoją inwestycję aby być bezpiecznym finansowo. Zasada jest aby cena nieruchomości nie przekraczała Twoich 3 letnich zarobków. Jeśli musisz zarabiać aż 14k to znaczy, że albo mało zarabiasz i Cię nie stać albo ceny nieruchomości są przeszacowane w górę. Wybierz sobie to tłumaczenie, które bardziej Ci pasuje :)
            • Gość: felipe Re: może coś konstruktywnego IP: 178.73.28.* 04.02.11, 17:57
              No i dlatego na dzień dzisiejszy wolę wynajem. Tym bardziej, że jestem młody (kawałek jeszcze do trzydziestki). Poczekam sobie na lepsze ceny, jak nie przyjdą, to postawię dom pod miastem i będę miał wyebane ;) Żal mi tylko całej Białołęki i całego Wilanowa, które za 15 lat staną się slumsami, bo ludzie nie będą mieć za co spłacać kredytów, kiedy przestaną być potrzebni dla korporacji.
          • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 13:44
            Gość portalu: Felipe napisał(a):

            > Czyli aby kupić coś sensownego, trzeba zarabiać miesięcznie ponad 14k.

            No tak. Ale to nie moja wina, że ceny nieruchomości są absurdalne.
          • planespotter Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 15:42
            Gość portalu: Felipe napisał(a):

            > Czyli aby kupić coś sensownego, trzeba zarabiać miesięcznie ponad 14k.
            ciekawe czy w innych krajach też tak jest, że na zakup sensownego mieszkania (wg kryteriów 3 letnie zarobki) może sobie pozwolić osoba zarabiajaca 4 średnie krajowe (w Polsce ponoć 3,5 tys to srednia krajowa brutto)?
            • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 15:58
              planespotter napisał:

              > Gość portalu: Felipe napisał(a):
              >
              > > Czyli aby kupić coś sensownego, trzeba zarabiać miesięcznie ponad 14k.
              > ciekawe czy w innych krajach też tak jest, że na zakup sensownego mieszkania (w
              > g kryteriów 3 letnie zarobki) może sobie pozwolić osoba zarabiajaca 4 średnie k
              > rajowe (w Polsce ponoć 3,5 tys to srednia krajowa brutto)?

              W Polsce do 2003-2004 osoba zarabiająca średnią krajową mogła kupić 1m2 mieszkania/pensję. Wiec za 36 pensji można było kupić mieszkanie (maławe ale wystarczające na początek). Później przyszły absurdalne wzrosty cen mieszkań i mamy to co mamy. Nie wiem jak jest w innych krajach ale też przecież mieli bańki (np: Hiszpania, Irlandia, Łotwa) więc sądzę, że ten parametr też jest naruszony. Ale już w Niemczech jest on zachowany czyli (oczywiście mniej więcej) za 3 letnie pensje można kupić mieszkanie.
            • lesher Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 16:09
              Tutaj masz odpowiedź:
              www.egospodarka.pl/56012,Zarobki-w-Europie-a-metraz-mieszkania,1,39,1.html
              • lesher Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 16:17
                Jeszcze jedna uwaga - w tym artykule dostępność jest obliczana na podstawie mieszkania o pow. 120 m2. W Polsce małe mieszkania są nieproporcjonalnie drogie (tzn procentowa różnica między ceną 1 m2 mieszkania 120 m2, a mieszkania np. 40m2 jest dużo wyższa w Warszawie niż np. w Berlinie). Jeżeli przyjęto by do obliczeń mieszkania małe to pewnie różnica w dostępności byłaby jeszcze większa (na niekorzyść Polski oczywiście).
              • planespotter Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 17:35
                wychodzi na to ,że u nas normy nie ma - odpowiedzialni za to są klienci, którzy na zabito rzucili się na mieszkania, wyszedł brak znajomości tematu ...........
                dziś zrobiłem sobie wyliczenie - z raty 2500 pln aż 1800 pln to odsetki dla banku, wychodzi na to, że jak wynajmę coś za 1800 pln i różnicę dam na jakąś lokatę, to co prawda nie spłacam swojego mieszkania ale inwestuję swoje pieniądze. jakoś tak mi wychodzi na mój nieekonomiczny rozum.......
        • Gość: długi Re: może coś konstruktywnego IP: *.tpnet.pl 04.02.11, 14:02
          > Zdrowe relacje to trzy letnie zarobki (netto) na mieszkanie. Czyli 36 a nie jak
          > piszesz 60.

          biznes.onet.pl/zamiast-telewizora-komornik-zabiera-lokal,18490,4164300,1,prasa-detal
          Tu mamy o takich, co po każdej cenie aby tylko gwóźdź w ściane mogli wbić i papierek od notariusza mieć.
          • treadstone73 Re: może coś konstruktywnego 04.02.11, 14:28
            Gość portalu: długi napisał(a):

            > > Zdrowe relacje to trzy letnie zarobki (netto) na mieszkanie. Czyli 36 a n
            > ie jak
            > > piszesz 60.
            >
            > biznes.onet.pl/zamiast-telewizora-komornik-zabiera-lokal,18490,4164300,1,prasa-detal
            > Tu mamy o takich, co po każdej cenie aby tylko gwóźdź w ściane mogli wbić i pap
            > ierek od notariusza mieć.

            Chyba nie do końca ten artykuł przeczytałeś. W artykule jest mowa o ludziach którym licytują mieszkanie BO CZĘSTO NIE MAJĄ ŻADNEGO INNEGO majątku. Tzw: "młody, wykształcony, z dużej korporacji" raczej nie zostanie zlicytowany tak szybko. Młotem może i jest ale jakiś majątek (poza mieszkaniem na kredyt) często ma.
Pełna wersja