Czy ktoś kupował mieszkanie....

IP: *.katowice.pik-net.pl 01.08.02, 12:01
Na rynku wtórnym na następujących zasadach:
właściciel wykupując skorzystał z ulgi i zgodnie z prawem nie może go
sprzedać przed upływem 5 lat. Do tego czasu zostały 2 lata. Zgodnie z tym co
powiedziano mi w agencji sporządza się umowę przedwstępną, płacę połowę ceny,
mieszkam i po upływie tego okresu sporządza się następną umowę i płaci resztę
wartości. Czy ktoś kupował na podobnych zasadach i może mi coś doradzić?
    • Gość: paula Re: Czy ktoś kupował mieszkanie.... IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 01.08.02, 13:16
      nie korzystałam z takiej formy, ale raczej bym nie ryzykowała - a jakie są
      zabezpieczenia przed ewentualnym rozmyśleniem się sprzedającego po tych dwóch
      latach? Zwróci Ci pieniądze wraz z odsetkami? Taka umowa przedwstępna nie może
      (tak mi się wydaje) być sporządzona notarialnie, zatem niewiele Cię zabezpiecza.
      Nawet kupując mieszkanie bezpośrednio u dewelopiera warto podpisaćumowę
      notarialnie, bo każda inna forma może okazać się po prostu niewystarczająca.
      pozdrawiam
      • Gość: klientka Re: Czy ktoś kupował mieszkanie.... IP: *.katowice.pik-net.pl 01.08.02, 14:02
        Oczywiście umowa jest notarialna.
        • Gość: Andrzej Re: Czy ktoś kupował mieszkanie.... IP: *.mofnet.gov.pl 01.08.02, 14:53
          Lepiej zrobić jdną umowę, a nie jedną teraz, a kiedyś drugą. Zapisać w umowie,
          że między dniem xx.xx.2004 a xy.xx.2004 (mały margines bezpieczeństwa na
          nadzwyczajne przypadki się przyda) zobowiązujesz się zapłacić xx PLN na
          rachunek taki to a taki i że po dokonaniu tej wpłaty prawo własności lokalu
          przechodzi na Ciebie, bez konieczności dokonywania czynności dodatkowych ze
          strony Twojej i obecnego właściciela - i że obecny właściciel wyraża na to
          niedwołalną zgodę. Musi się też zobowiązać nie przekazywać prawa do tego
          mieszkania nikomu innemu*), w jakiejkolwiek formie, nie dokonywać na nim
          zastawu itp.
          W obecnym kształcie (dwie umowy) teoretycznie mogłabyś go zmusić do zawarcia
          umowy sprzedaży za dwa lata, ale przez sąd, a to trwa latami, w międzyczasie on
          może spróbowac sprzedać mieszkanie i zniknąć, albo co. Sprawdź (ja tego nie
          wiem) czy odpowiednią adnotację o Twoich prawach do "ostatecznego" kupna (chyba
          to jest prawo pierwokupu?) można umieścić w księdze wieczystej mieszkania. To
          Ci daje pewną ochronę; nawet, jak ktoś to kupi za Twoimi plecami to masz
          argument, że w złej wierze, bo wpisy w księgach są dostępne i powinien to
          sprawdzić, jak nie, jego problem (albo właśnie zła wola).

          Zamieszkanie w nabytym lokalu daje Ci sporą siłę, także praktyczną - nie można
          kogoś tam wprowadzić za Twoimi plecami (zmień zamki!), trudniej je też sprzedać
          bez pokazywania. Dopilnuj, aby sprzedawca zobowiązał się opuścić lokal i nie
          wprowadzać tam nikogo w okresie, w którym mieszkanie będzie nadal jego. Dotyczy
          to też wymeldowania/zameldowania kogoś; "siła prawna" meldunku maleje
          sukcesywnie, ale praktycznie coś z niej jeszcze zostało - a sądy działają
          powoli.


          Powodzenia!

          Andrzej


          PS.: po cholerę Ci to, kup nowe gotowe mieszkanie od developera z aktem
          notarialnym "na poczekaniu"!?!?

          %0
          • Gość: klientka Re: Czy ktoś kupował mieszkanie.... IP: *.katowice.pik-net.pl 01.08.02, 14:58
            wielki dzięki
            • Gość: Andrzej Re: Jeszcze parę słów... IP: *.mofnet.gov.pl 02.08.02, 08:02
              Przyszło mi jeszcze coś do głowy.

              Po pierwsze, skoro rozważasz tak dziwny układ, to odżałuj parę złotych i idź z
              tym do prawnika - to Cię może uratować przed większymi stratami...

              Po wtóre, cała konstrukcja ma na celu ominięcie prawa podatkowego. Zgodnie z
              art. 58 par. 1 Kodeksu cywilnego "Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo
              mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis
              przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych
              postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy."
              Jeżeli Urząd Skarbowy dowie się o całej sprawie (a są życzliwi na tym świecie),
              spróbuje ściągnąć od sprzedawcy podatek, plus (prawie na pewno) odsetki plus
              (prawdopodobnie) grzywnę. Jeżeli facet zapłaci po prostu, to jeszcze może Ci
              się upiec, ale jak będzie się bronił, to Urząd przed sądem powoła się na w/w
              artykuł. A dla Ciebie to znaczy KŁOPOT; co najmniej będziesz musiała dowodzić,
              że nastąpiły nieodwracalne skutki prawne (tzn. przejęłaś prawo własności i
              władanie lokalem), ale skoro to Ty bezpośrednio kupiłaś lokal od sprzedawcy, to
              wygrana nie jest wcale oczywista. Może będziesz musiała kupić go jeszcze raz (z
              uznaniem wcześniejszej wpłaty), ale co, jeżeli sprzedawca (lub jego następca,
              np. spadkobierca) się rozmyśli?? Bo np. ceny poszły w górę i teraz dostanie
              więcej? Może chcieć skorzystać z okazji.

              Acha, na jedną umowę to on raczej nie pójdzie. Cały sens operacji to to, żeby
              druga umowa wyglądała (na użytek urzędu sk.) jakbyście się pierwszy raz
              spotkali, rozumiesz. Więc pierwsza będzie jak sądzę tylko przyrzeczeniem
              sprzedaży.

              Podsumowując, pytam po raz wtóry (retorycznie), po cholerę Ci to...

              Andrzej
        • Gość: Andrzej Re: Czy ktoś kupował mieszkanie.... IP: *.mofnet.gov.pl 01.08.02, 14:56
          Lepiej zrobić jdną umowę, a nie jedną teraz, a kiedyś drugą. Zapisać w umowie,
          że między dniem xx.xx.2004 a xy.xx.2004 (mały margines bezpieczeństwa na
          nadzwyczajne przypadki się przyda) zobowiązujesz się zapłacić xx PLN na
          rachunek taki to a taki i że po dokonaniu tej wpłaty prawo własności lokalu
          przechodzi na Ciebie, bez konieczności dokonywania czynności dodatkowych ze
          strony Twojej i obecnego właściciela - i że obecny właściciel wyraża na to
          niedwołalną zgodę. Musi się też zobowiązać nie przekazywać prawa do tego
          mieszkania nikomu innemu*), w jakiejkolwiek formie, nie dokonywać na nim
          zastawu itp.
          W obecnym kształcie (dwie umowy) teoretycznie mogłabyś go zmusić do zawarcia
          umowy sprzedaży za dwa lata, ale przez sąd, a to trwa latami, w międzyczasie on
          może spróbowac sprzedać mieszkanie i zniknąć, albo co. Sprawdź (ja tego nie
          wiem) czy odpowiednią adnotację o Twoich prawach do "ostatecznego" kupna (chyba
          to jest prawo pierwokupu?) można umieścić w księdze wieczystej mieszkania. To
          Ci daje pewną ochronę; nawet, jak ktoś to kupi za Twoimi plecami to masz
          argument, że w złej wierze, bo wpisy w księgach są dostępne i powinien to
          sprawdzić, jak nie, jego problem (albo właśnie zła wola).

          Zamieszkanie w nabytym lokalu daje Ci sporą siłę, także praktyczną - nie można
          kogoś tam wprowadzić za Twoimi plecami (zmień zamki!), trudniej je też sprzedać
          bez pokazywania. Dopilnuj, aby sprzedawca zobowiązał się opuścić lokal i nie
          wprowadzać tam nikogo w okresie, w którym mieszkanie będzie nadal jego. Dotyczy
          to też wymeldowania/zameldowania kogoś; "siła prawna" meldunku maleje
          sukcesywnie, ale praktycznie coś z niej jeszcze zostało - a sądy działają
          powoli.


          Powodzenia!

          Andrzej


          PS.: po cholerę Ci to, kup nowe gotowe mieszkanie od developera z aktem
          notarialnym "na poczekaniu"!?!?

          %0
        • Gość: Andrzej Re: Czy ktoś kupował mieszkanie.... IP: *.mofnet.gov.pl 01.08.02, 15:00
          Lepiej zrobić jdną umowę, a nie jedną teraz, a kiedyś drugą. Zapisać w umowie,
          że między dniem xx.xx.2004 a xy.xx.2004 (mały margines bezpieczeństwa na
          nadzwyczajne przypadki się przyda) zobowiązujesz się zapłacić xx PLN na
          rachunek taki to a taki i że po dokonaniu tej wpłaty prawo własności lokalu
          przechodzi na Ciebie, bez konieczności dokonywania czynności dodatkowych ze
          strony Twojej i obecnego właściciela - i że obecny właściciel wyraża na to
          niedwołalną zgodę. Musi się też zobowiązać nie przekazywać prawa do tego
          mieszkania nikomu innemu*), w jakiejkolwiek formie, nie dokonywać na nim
          zastawu itp.
          W obecnym kształcie (dwie umowy) teoretycznie mogłabyś go zmusić do zawarcia
          umowy sprzedaży za dwa lata, ale przez sąd, a to trwa latami, w międzyczasie on
          może spróbowac sprzedać mieszkanie i zniknąć, albo co. Sprawdź (ja tego nie
          wiem) czy odpowiednią adnotację o Twoich prawach do "ostatecznego" kupna (chyba
          to jest prawo pierwokupu?) można umieścić w księdze wieczystej mieszkania. To
          Ci daje pewną ochronę; nawet, jak ktoś to kupi za Twoimi plecami to masz
          argument, że w złej wierze, bo wpisy w księgach są dostępne i powinien to
          sprawdzić, jak nie, jego problem (albo właśnie zła wola).

          Zamieszkanie w nabytym lokalu daje Ci sporą siłę, także praktyczną - nie można
          kogoś tam wprowadzić za Twoimi plecami (zmień zamki!), trudniej je też sprzedać
          bez pokazywania. Dopilnuj, aby sprzedawca zobowiązał się opuścić lokal i nie
          wprowadzać tam nikogo w okresie, w którym mieszkanie będzie nadal jego. Dotyczy
          to też wymeldowania/zameldowania kogoś; "siła prawna" meldunku maleje
          sukcesywnie, ale praktycznie coś z niej jeszcze zostało - a sądy działają
          powoli.


          Powodzenia!

          Andrzej


          PS.: po cholerę Ci to, kup nowe gotowe mieszkanie od developera z aktem
          notarialnym "na poczekaniu"!?!?

          %0
Pełna wersja