TBS - poszukiwanie naiwnych?

10.11.02, 11:45
Poszukując mieszkania otarłem się o specyficzną ideę TBS. Pokrótce - na czym
to polega w Lublinie. Mieszkania stoją - brak chętnych, a teoretycznie oferta
ma być tak atrakcyjna, że ustalono szereg ograniczeń przydziału. Okazuje się,
że muszę zostać inwastorem i wpłacić 40% wartości mieszkania (nie ma
problemu -chciałem nawet więcej, ale nie można). Inwestor nie może być
równocześnie najemcą -nie probem, może nim zostać żona (wpłaca jeszcze
dodatkową kaucję). Najciekawsze jednak co się dzieje dalej. Otóż płaci się
czynsz - ok. 800 zł za 70m mieszkanie (co jest porównywalne z cenami
wolnorynkowymi) nie powiększając ani na jotę swojego udziału w tymże
mieszkaniu. Spłaca się bowiem kredyt spółdzielni. Może mnie ktoś oświeci i
dkryje jakieś ukryte zalety tego systemu, przy którym moim zdaniem
tzw. "system argentyński" jest szczytem przejrzystości i uczciwości.
    • Gość: Eliza Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: *.acn.waw.pl 11.11.02, 23:13
      Warto zapoznać się z ustawą "O niektórych formach popierania budownictwa" tam
      mniej więcej masz wyjaśnione na czym polegają TBS-y. Są to mieszkania budowane
      pod tzw. klucz, czyli wchodzisz i mieszkasz, jesteś najemcą tego mieszkania ale
      nigdy jego właścicielem, to podobnie jak mieszkania lokatorskie w
      spółdzielniach mieszkaniowych. Ta forma budowania skierowana jest do
      najbiedniejszej grupy ludzi, których nie stać jest na kupienie i urządzenie
      własnego mieszkania. W czynszu spłacasz kredyt który TBS zaciągnął pod budowę
      tych mieszkań, kredyty te zaciągane są przeważnie z KFM(Krajowy Fundusz
      Mieszkalnictwa).Uważam więc że nie jest to tak jak piszesz poszukiwanie
      naiwnych, bo skoro Cię stać na wpłatę więcej niż 40% wartości mieszkania to
      możesz sobie kupić mniejsze ale własne m., jest natomiast krok w stronę tych
      najbiedniejszych. Sporo ludzi wbrew pozorom korzysta z takich mieszkań i są
      zadowoleni.
      • Gość: kurczak Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.02, 23:35
        Uważam więc że nie jest to tak jak piszesz poszukiwanie
        > naiwnych, bo skoro Cię stać na wpłatę więcej niż 40% wartości mieszkania to
        > możesz sobie kupić mniejsze ale własne m., jest natomiast krok w stronę tych
        > najbiedniejszych. Sporo ludzi wbrew pozorom korzysta z takich mieszkań i są
        > zadowoleni.

        Jak to krok w stronę najbiedniejszych??? ktos, kto wpłaca 40% wartości
        mieszkania i płaci 800zł czynszu przez kilkadziesiąt lat, jest BIEDNY?
        • Gość: Beata Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: *.acn.waw.pl 13.11.02, 23:34
          odp.Po pierwsze podtrzymuje poprzednie stwierdzenie o tych"najbiedniejszych", z
          tego względu,że to nie oni wpłacają tą kwotę ale ktoś kto jest ich
          partycypantem np. ich rodzice, oni płacą już potem tylko czynsz. Ponadto
          najemca nie może być partycypantem.
          Po drugie Nie we wszystkich TBS-ach kwota partycypacyjna wynosi 40% w
          niektórych płaci się np. tylko kaucje-zwrotną w wysokości np. 10% wartości
          mieszkania przy odbiorze kluczy. Ponadto od niedawna można zasilać się kredytem
          na tą pierwszą wpłatę.
    • Gość: ja Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: voodoo2:* / 10.48.109.* 12.11.02, 11:57
      Nie wiem dlaczego w Lublinie wpłaca się 40% wartości mieszkania? Ale w
      wiekszości miast wpłaca się 30% wartości mieszkania a czynsz uzależniony jest
      od metrażu mieszkania (zazwyczaj 6-8 zł/m) czyli np za mieszkanie 40 metrowe,
      czynsz wynosi około 300 zł. Jeśli kogoś stać na zakup 70 metrowego mieszkania
      (nawet w TBS-sie) to i będzie go stać na czynsz metraż x 7 złotych...
      A ja mam wileu znajomych ktorzy kupili mieszkanie w TBS-ie i są zadowoleni bo
      mają swój kąt... bez kredytów w banku...

      Ale wybór należy do nas...
      • Gość: twojnowski Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: proxy / *.lublin.mm.pl 17.11.02, 11:31
        Dziękuję za opinie. Dopiero dzisiaj zajrzałem na forum, ale w międzyczasie
        znalazłem sobie znacznie rozsądniejsze wyjście niż TBS. Miszkanie 80 m w
        kamienicy, w centrum, bezczynszowe - spłaty kredytu jaki muszę wziąć to suma o
        połowę mniejsza od czynszu za mniejsze mieszkanie w TBS-ie. Poza tym mam
        niestandarowe lokum i oszczędzam kupę czasu (i pięniędzy) na dojazdach.
        Wracając jednak do lubelskich TBS-sów, to najwyraźniej są wyjątkowo
        nieatrakcyjne -40 % wpłata + kaucja + 10 zł/m +dodatkowe opłaty uzależnione od
        ilości osób (no i oczywiście bieżące opłaty eksploatacyje). Za te pieniądze
        otrzymuje się mieszkanie wyłożone wykładziną i z najtańszymi gratami
        łazienkowo -kuchennymi. Dopiero we własnym zakresie trzeba to wykańczać- co
        słono kosztuje i czego przy ewentualnej zmianie mieszkania nie sposób odzyskać.
        Najbardziej wkurzające jest jednak to uwłaszczanie spółdzielni, człowiek spłaca
        kredyt i bogatszy jest ... pan Prezes, bo na pewno nie najemca. Nawet jeśli po
        latach przepisy pozwolą na wykup mieszkań, to boję się, że trzeba będzie płacić
        za nie drugi raz.
        W Lublinie stoi obecnie sporo pustych mieszkań w TBS-sach, choć z założenia
        miało być na nie stać tych biedniejszych (byle ze stałymi dochodami). Praktyka
        jest jednak taka, że trzeba być dosyć zamożnym i na dodatek mieć problemy ze
        zdroworozsądkową kalkulacją kosztów. Przynajmniej w Lublinie jest to ewidentnie
        budownictwo dla naiwnych!
        • Gość: yoan Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: *.chello.pl 20.11.02, 22:14
          w warszawskich TBS-ach wpłaca się 10-30% w zależności ile chcesz czekać i czy
          chcesz wybierać mieszkanie w pierwszej kolejności. Są natomiast bardzo
          nieopłacalne TBS-y np. TBS Praga Północ i Południe. za 45 m2 mieszkanie trzeba
          wpłacić 35% co wynosi ok 66 tys.!!! a potem czynsz jest 10,50 zł bez zaliczek
          na wodę i ogrzewanie!!! Niewiem czy tam zdecydują się najbiedniejsi zamieszkać,
          ale mimo kwoty i czynszu zostało już niewiele mieszkań. Na szczęście są też TBS-
          y w Warszawie które mają niższą cenę za m2 i przez co wkład partycypacyjny jest
          niższy, poza tym czynsz też jest bardzo przyzwoity. Ja chyba będę się decydować
          na takie coś i mam nadzieję że będę zadowolona. (moi rodzice mieszkają od 30
          lat w mieszkaniu spóldzielczym, które dostali na tych samych zasadach na jakich
          teraz funkcjonują TBS-y też wpłacali ok 30% wartości mieszkania a potem przez
          10-15 lat w czynszu spłacali raty spółdzielni i byli zadowoleni, tak jak
          większość rodziców moich znajomych. Teraz dopiero ludzie zaczeli być ogarnięci
          manią "własności" i muszą mieć mieszkanie hipoteczne, po co? niewiem....
          pozdrawiam
          yoan
          • Gość: twojnowski Re: TBS - poszukiwanie naiwnych? IP: proxy / *.lublin.mm.pl 24.11.02, 21:21
            Nie rozumiem takiego sposobu myślenia. W życiu zdażają się różne sytuacje,
            czasem trzeba się przenieść do innego miasta, kraju itp. Tymczasem spłacany w
            TBS-ie kredyt jest nie do odzyskania. Takie mieszkanie możesz odsprzedać
            wyłącznie za ten początkowy wkład - nikt więcej nie da. Jedyne wyjście to
            mieszkać tam do śmierci (może za komuny było to oczywiste - ale teraz?).
            Naprawdę lepiej wynająć mieszkanie - zawsze można znaleźć jakąś okazję, a jeśli
            już ładować w coś większe pieniądze to nie w taki kanał.
            pozdrawiam -tw
Pełna wersja