w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie?

IP: *.aster.pl 31.08.06, 00:41
Z tego co czytam to inwestycja w mieszkanie w warszawie nie jest dobra. wiec
w co? bo jakos stock market mnie nie kreci. A moze mieszkanie w innym miescie
w Polsce??
    • alienxxx Re: w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie? 31.08.06, 08:09
      a gdzie to wyczytales?
    • Gość: Kat Re: w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie? IP: *.aster.pl 31.08.06, 09:34
      No tacy goscie jak estymator pisza ze banka peknie:)
      • Gość: hektor01 Gdzie tu jest haczyk? IP: 217.153.224.* 31.08.06, 13:36
        50% przebitki gwarantowane? Czyżbyśmy odryli kure znoszaca złote jajka? To
        niewiarygodne: inwestycja o małym ryzyku nie może być tak dochodowa, tzn.
        zazwyczaj nie jest. I odwrotnie: inwestycje dochodowe zazwyczaj są ryzykowne.
        Estymator ma niestety rację: to bańka spekulacyjna- popyt napędzany chęcią
        zysku. A najgorsze, ze za pozyczone pieniadze. Ogromne pieniądze. Przy
        zdłużeniu sie do końca życia. To się odbije czkawką. będzie wiele ludzkich
        dramatów.
        • herox Re: Gdzie tu jest haczyk? 31.08.06, 13:51
          Potencjał kredytowy ludności jest przeogromny.
          Człowiek zrobi wszystko, że zostać posiadaczem mieszkanka.
          Bank także zrobi wszystko, aby umożliwić realizację marzeń.
          Już teraz są kredyty na 45 lat, za chwile wprowadzą inne mechanizmy
          pozwalające na zmniejszenie raty i podniesienie kwoty kredytu.
          Już teraz popularne są kredyty na 500-600 tys.

          A może kredyt balonowy, np: spłacamy całe życie, a po śmierci mieszkanie staje
          się własnością banku.
          A może kredyt na 100 lat: spłacają następne 2 pokolenia.
          A może kredyt w jenach - oprocentowanie zdecydowanie niższe.

          Możliwości jest sporo i dopóki ostatni zachłanny szary człowiek nie zaspokoi
          swojego głodu prestiżu, dopóty ceny będą rosły.

          Pamiętacie, jaki był boom na nowe samochody? Wtedy wyznacznikiem prestiżu był
          samochód, teraz staje się mieszkanie i to im droższe i w lepszym miejscu tym
          bardziej pożądane.

          Jakie społeczeństwo, taki rynek.
          • est-ymator Re: Gdzie tu jest haczyk? 31.08.06, 14:06
            Niestety, Herox muszę się tu z tobą zgodzić w pełni, niestety...

            A jak dodasz do tego domorosłych inwestorów i "specjalistów" rynku
            nieruchomosci (doskonale podsumował ich Jeremy Clarkson - ten z Top Geara w
            swojej książeczce) to już wiadomo skąd to się wszystko wzięło.

          • poszi Re: Gdzie tu jest haczyk? 31.08.06, 17:32
            Jeszcze do końca nie roszyfrowałem Twojej strategii publikacyjnej na tym forum,
            heroksie. Mam wrażenie, że celowo wypisujesz takie szaleństwa, żeby czytelnicy
            uznali, że zwolennicy hossy są zaślepieni i niezbyt racjonalni. :)

            Z tym jednak już przesadziłes:

            > A może kredyt balonowy, np: spłacamy całe życie, a po śmierci mieszkanie staje
            > się własnością banku.

            :)
            • herox Re: Gdzie tu jest haczyk? 31.08.06, 17:58
              Ja tu nie fantazjuję,
              możliwości społeczeństwa a także jego zaślepienie są ogromne i to jest fakt.
              Dopóki się to nie zmieni nie ma mowy o zatrzymaniu rakiety cenowej.

              A kredyt balonowy - jeżeli sprawdził się przy samochodach to czemu nie przy
              nieruchomościach? Tylko może w innej formie niż przedstawiłem.
              • poszi Re: Gdzie tu jest haczyk? 31.08.06, 18:14
                > możliwości społeczeństwa a także jego zaślepienie są ogromne i to jest fakt.

                Nie musisz mi tego mówić, wystarczy poczytać o gorączce tulipanowej w Holandii.

                > A kredyt balonowy - jeżeli sprawdził się przy samochodach to czemu nie przy
                > nieruchomościach? Tylko może w innej formie niż przedstawiłem.

                Nigdzie ni słyszałem o tak szalonym pomyśle w przypadku nieruchomości
                (aczkolwiek w UK są niewiele mniej szalone pomysły, w których kupujesz pół
                mieszkania, a drugie wynajmujesz od banku; to nawet jeszcze gorzej, bo bank może
                sobie podnosic koszt wynajmu, a sprzedać takie miszkanie można wyłacznie, gdy
                się znajdzie naiwnego na to pół). A że się sprawdził w przypadku samochodów
                (cokolwiek by to miało znaczyć) wynikać może z dwóch powodów, które nie
                wystepują w przypadku nieruchomości: samochody ulegają szybkiej deprecjacji, w
                przypadku nieruchomości jest prężny rynek wynajmu.

    • Gość: ticzer .... w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 10:08
      Najlepiej inwestowac w sziebie. Wtedy nie będziesz zadawac takich pytań, tylko
      pisac odpowiedzi.
    • herox Re: w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie? 31.08.06, 10:37
      Tylko w nieruchomości,
      nie słuchaj łże-analityków, którzy sami chcą się obłowić w mieszkanka.
      Gwarantowane 50% przebitki.
      • Gość: ticzer Re: w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 11:15
        ...aha, i jeszcze będziesz mogła odróżnic analityka od naganiacza,
        spekulanta-niedojdy czy innego pośrednika.
        • tiliam Re: w co inwestowac jezeli nie w mieszkanie? 31.08.06, 15:57
          Widać, ze developerzy sie nieco rozbestwili - jest tak ogromny popyt na nowe
          mieszkania, że mogą sobie żądać cen z kosmosu - i tak znajdą nabywców:/
          Teraz jest tak, że na etapie "dziury w ziemi" wszystko jest sprzedane..a do
          biur sprzedaży mieszkań czatuje się od 1 w nocy - jak za komuny :/
Pełna wersja