zakup mieszkania przez wspolwlascicieli

IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 10.03.03, 09:32
Prosze o pomoc ,jestem wlascicielka jednego mieszkania , a chce dokonac zakupu mieszkania z
narzeczonym - slub w sierpniu '03 . Czy mozemy zawrzec umowe z developerem jako
wspolwlasciciele ? czy to dopiero moze odbyc sie w momencie podpisania aktu przy oddaniu kluczy.
Poradzcie - decyzje musze podjac w tym tygodniu
    • Gość: mel Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.chello.pl 13.03.03, 00:22
      Witam, ja zawarłam umowę przedwstępną z developerem-współwłasność nasza
      (ja+mąż) z moją mamą. W umowie zawarłam zapis o proporcji udziałów, co znajdzie
      odzwierciedlenie w ostatecznej umowie kupna-sprzedaży, sporządzonej przez
      notariusza.
      • Gość: angela Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 19.03.03, 08:31
        a pozniej jak to wyglada w akcie notarialnym , kazdy moze dysponowac swa wlasnoscia ?
        jesli mozemy pokorespondowac to podaje moj email angelab@gazeta.pl
        • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.03, 21:09
          Po podpisaniu aktu notarialnego gdy nabędziecie lokal na współwłasność (czyli w
          ułamkach) każdy będzie miał prawo dowolnie dysponować swoim udziałem. To są
          skutki współwłasności (czasami niestety niemiłe). Przy zbyciu swojego udziału
          nie musisz nawet współwłaściciela pytać o zgodę. Zbywasz i już. Oczywiście
          pozostaje kwestią otwartą realna możliwość czy szanse sprzedaży udziału.
          Powiedzmy sobie szczerze: znikome, ale prawnie jak najbardziej możliwe.
          Pozdrówka. Acha, i opłaty wyższe przy podpisywaniu takiego aktu, bo najczęściej
          pobierane od wartości ułamków (a i taksa notarialna i opłata sądowa są tak
          ustawione, że im wyższa kwota tym procentowo mniej). Dzieje się tak dlatego (ma
          to uzasadnienie niestety), że Wy oboje jako obce sobie osoby nie kupujecie tego
          mieszkania za cenę np. 100.000,-zł (tak by kupili małżonkowie na zasadach
          współwłasności łącznej, ale tylko małżonkowie albo np. wspólnicy spółki
          cywilnej - jak były). Każdy z Was kupuje np. udział 1/2 części za 50.000,-zł i
          tak naprawdę od tej kwoty pobierane są opłaty. Jest to prawidłowe, ale praktyka
          jest różna (choć często stosowana ta niekorzystna dla nabywców, aczkolwiek
          zgodna z przepisami). Pozdrawiam.
          • Gość: angela Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 20.03.03, 08:49
            Dziekuje Pani za informacje , nieukrywam ze czekam na opinie od Pani. Pytanie moje tak bylo sformulowane ,
            poniewaz w pewnym stopniu zabezpieczam sie na przyszlosc. Kupujac czesc , pewien udzial przyslowiowe 1/2
            mieszkania , moze to chroni przed kontrola z Urzedu Skarbowego.
            Posiadam juz jedno mieszkanie wlasnosciowe 1P+K 31 m 2, i moze ten sposob zakupu uchroni przed ingerencja.
            Prosze mi powiedziec , czy mozna posiadac 2 mieszkania, placi sie wtedy podatek / krazac plotki o podatku
            kastralnym- moge mylic nazwe./, jak moze sie zachowac U.S.
            • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.03, 20:48
              Od razu piszę, że jak o czymś zapomnę co było poruszone w Twoim poście to
              napiszę post drugi! I dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem:)))
              1. Kwestia Urzędu Skarbowego.
              Problem z US sprowadza się do tego, że ma prawo zapytać skąd wzięłaś środki na
              nabycie tego co nabyłaś. Nie ma tu znaczenia czy już coś masz czy nie w
              rozumieniu prawnym (choć oczywiście US może zbadać Twoje "nabytki" z okresu np.
              ostatnich 5-ciu lat i porównać z twoimi dochodami w tym okresie). Istotne jest
              czy Twoje dochody (ujawnione, od których płacisz podatki!!!) pozwalają Ci
              nabywać to co nabywasz. Jeśli nabędziesz 1/2 część to za jakąś konkretnie
              określoną cenę [zrozumiałe, że napewno niższą niż cena całości] i z tej ceny US
              może Cię przepytywać.
              2. Nie ma absolutnie żadnego zakazu bycia właścicielem więcej niż jednej
              nieruchomości. Możesz codziennie nabywać kolejną i kolejną, podobnie ze
              spółdzielczym wlasnościowym prawem do lokalu. Wolno Ci. Jest to tylko problem,
              o którym wspomniałam w pkt. 1: czy Twoje ujawnione dochody pozwalają Ci to
              wszystko nabywać.
              3. Póki co nie ma "szczególnych" podatków z tytułu "bycia" właścicielem kilku
              nieruchomości. Oczywiście (czego się chyba domyślasz), że płacisz to co trzeba
              od każdej z nieruchomości (typu podatek od nieruchomości czy za wieczyste
              użytkowanie). Ale to nie jest tak, że za pierwszą mniej, a za drugą więcej bo
              druga itp. Nie ma czegoś takiego (póki co).
              4. Podatek katastralny? Wielka niewiadoma. Nadal brak przepisów wykonawczych i
              oby jak najdłużej ich nie było!!! Nie mogę Ci w tym temacie nic napisać, bo
              go nie ma i pewnie trudno przewidzieć jak będzie funkcjonował. A ponieważ (jak
              zakładam) liczysz na w miarę profesjonalną odpowiedź - nie odważę się napisać o
              pogłoskach, które w tym temacie się pojawiają. Unikam tak słuchania jak i
              przekazywania tego typu informacji.
              Chyba wszystko napisałam w ramach Twoich wątpliwości. Jeśli coś pominęłam (a
              zaraz przeczytam twój post jeszcze raz) to dopiszę. Zawsze możesz pytać - jak
              wiem i mam chwilkę czasu to staram się odpowiadać. A jak nie wiem - to raczej
              się nie wypowiadam. Pozdrowionka cieplutkie. Dzięki raz jeszcze:)))
    • Gość: karlos Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.acn.waw.pl 20.03.03, 21:31
      Hej!
      Wlasnie podpisalismy z narzeczona umowe przedwstepna kupna mieszkania. Pewnie
      cos kolo roku przystapimy do aktu notarialnego.
      Mam pytanie czy jesli przed przystapieniem do aktu wezmiemy slub to mieszkanie
      bedzie majatkiem wspolnym?Jak jest wowczas z dziedziczeniem?
      No i w ogole jakie to ma skutki prawne itp.


      bardzo Was madrzy ludzie prosze o rade:))
      • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.03, 22:41
        Hej, nie gwarantuję, że tak za jednym podejściem wszystko wyjaśnię. Jeśli nie
        zdołam z przyczyn czasowych to wrócę tu jeszcze.
        1. Możliwości nabycia tego mieszkania przy założeniu, że akt notarialny (a to
        dopiero jest nabycie) będzie podpisywany już po zawarciu związku małżeńskiego.
        Tu decyzja należy tylko do Was, jako nabywców. Możecie je wówczas nabyć:
        a). Na zasadach małżeńskiej wspólności ustawowej. Skutek wówczas jest taki, że
        macie je oboje jako jedną niepodzielną całość (ja to określam: jak jabłko).
        Bez żony nie będziesz mógł nic, absolutnie nic zrobić z tym mieszkaniem czy z
        jakąś jego częścią (no bo tej części miał nie będziesz - to jest to jabłko
        właśnie). Tu opłaty związane z aktem notarialnym (notarialna i sądowa) niższe,
        bo liczone od wartości całego lokalu.
        b). Możecie nabyć (za wzajemnym potwierdzeniem) do swoich majątków odrębnych
        stosowne udziały wyrażone w ułamkach, z reguły odpowiadające temu co każde z
        Was wpłaciło z majątków własnych (wpłacacie przecież nie ze wspólnego - bo go
        dziś nie macie - tylko z własnych). To skutkuje współwłasnoscią ułamkową czyli
        sytuacja podobna jak pisałam do (chyba) Angeli: każdy może dowolnie dyponować
        swoim udziałem. Tu opłaty związane z aktem notarialnym generalnie wyższe bo
        liczone od wartości ułamków.
        2. Sprawy ewentualnego dziedziczenia w obu przypadkach są bardzo podobne,
        albowiem w przypadku śmierci jednego z małżonków ustaje wspólność ustawowa i
        przekształca się w ułamkową. Wygląda to tak:
        a). przy nabyciu na zasadach małżeńskiej wspólności ustawowej: wspólnośc
        ustaje i przekształca sie w ułamki. Pozostały przy życiu małżonek zachowuje
        swoją 1/2 część (bo taką wówczas ma), a ta druga 1/2 (tego zmarłego) podlega
        dziedziczeniu.
        b). przy nabyciu w ułamkach: dziedziczeniu podlega cały udział, którego
        właścicielem był zmarły małżonek.
        3. Czy znane są Ci zasady i sposoby dziedziczenia, czy to również powinnam
        napisać? Czy to co dotąd napisałam jest dla Ciebie jasne czy powinnam coś
        dodatkowo wyjasnić? Pozdrówka
        • Gość: Aga Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.03, 10:11
          A jak wygląda sprawa z opłatami przy akcie notarilnym jeżeli mieszkanie
          kupowane jest przez rodzeństwo?
          • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.03, 22:03
            Rodzeństwo? Dokładnie tak samo jak tzw. narzeczeni. Rodzeństwo to również
            osobne podmioty prawa, więc nabycia dokonują w ułamkach, a wtedy cena każdego
            ułamka jest oczywiście niższa niż całego lokalu. Jedyny przypadek kiedy
            więcej niż jedna osoba traktowana jest jak jeden podmiot prawa to małżeństwo
            (no i wspólnicy spółki cywilnej). Tylko te dwie instytucje wiąże wspólność
            ustawowa, a cała reszta to już osoby obce (czyli współwłasność ułamkowa).
            Pozdrówka
        • Gość: karlos Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.acn.waw.pl 24.03.03, 21:46
          Gość portalu: Bebiak napisał(a):

          > Hej, nie gwarantuję, że tak za jednym podejściem wszystko wyjaśnię. Jeśli
          nie
          > zdołam z przyczyn czasowych to wrócę tu jeszcze.
          > 1. Możliwości nabycia tego mieszkania przy założeniu, że akt notarialny (a
          to
          > dopiero jest nabycie) będzie podpisywany już po zawarciu związku
          małżeńskiego.
          > Tu decyzja należy tylko do Was, jako nabywców. Możecie je wówczas nabyć:
          > a). Na zasadach małżeńskiej wspólności ustawowej. Skutek wówczas jest taki,
          że
          >
          > macie je oboje jako jedną niepodzielną całość (ja to określam: jak jabłko).
          > Bez żony nie będziesz mógł nic, absolutnie nic zrobić z tym mieszkaniem czy
          z
          > jakąś jego częścią (no bo tej części miał nie będziesz - to jest to jabłko
          > właśnie). Tu opłaty związane z aktem notarialnym (notarialna i sądowa)
          niższe,
          > bo liczone od wartości całego lokalu.
          > b). Możecie nabyć (za wzajemnym potwierdzeniem) do swoich majątków odrębnych
          > stosowne udziały wyrażone w ułamkach, z reguły odpowiadające temu co każde z
          > Was wpłaciło z majątków własnych (wpłacacie przecież nie ze wspólnego - bo
          go
          > dziś nie macie - tylko z własnych). To skutkuje współwłasnoscią ułamkową
          czyli
          > sytuacja podobna jak pisałam do (chyba) Angeli: każdy może dowolnie
          dyponować
          > swoim udziałem. Tu opłaty związane z aktem notarialnym generalnie wyższe bo
          > liczone od wartości ułamków.
          > 2. Sprawy ewentualnego dziedziczenia w obu przypadkach są bardzo podobne,
          > albowiem w przypadku śmierci jednego z małżonków ustaje wspólność ustawowa i
          > przekształca się w ułamkową. Wygląda to tak:
          > a). przy nabyciu na zasadach małżeńskiej wspólności ustawowej: wspólnośc
          > ustaje i przekształca sie w ułamki. Pozostały przy życiu małżonek zachowuje
          > swoją 1/2 część (bo taką wówczas ma), a ta druga 1/2 (tego zmarłego) podlega
          > dziedziczeniu.
          > b). przy nabyciu w ułamkach: dziedziczeniu podlega cały udział, którego
          > właścicielem był zmarły małżonek.
          > 3. Czy znane są Ci zasady i sposoby dziedziczenia, czy to również powinnam
          > napisać? Czy to co dotąd napisałam jest dla Ciebie jasne czy powinnam coś
          > dodatkowo wyjasnić? Pozdrówka



          Jestem z powrotem:))
          Zatem zakladamy dwa scenariusze:

          1. Jak przystapimy do aktu bedziemy juz malzenstwem i podpiszemy umowe na
          zasadach małżeńskiej wspólności ustawowej.
          Jak wyglada w takim momencie dziedziczenie jesli np. ja sie przeniose na lono
          abrachama? (brrr..ale mam kosmate mysli)

          2. Przystepujac do aktu bedziemy nadal narzeczenstwem i kupimy mieszkanie jako
          wspolwlasnosc. Jak tu wyglada dziedziczenie w przypadku kiedy ja..no
          wiesz..wyprostuje nogi:))


          z gory dzieki za nie ma co owijac w bawelne fachowe porady!

          k.

          • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania...- do Karlosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.03, 22:15
            Cześć, miło Cię znów widzieć (czytaj: czytać) i dzięki za dzięki. Postaram się
            od razu dalej, skoro akurat mnie tu teraz zastałeś. Poniekąd o dziedziczeniu
            napisałam Ci w chyba pkt. 2. Musisz jednak (tak w/g mnie) zwrócić uwagę nie na
            przedmiot, który by podlegał dziedziczeniu (bo ten wygląda jak już się
            wczytałeś w pkt. 2 poprzedniego mojego postu bardzo podobnie w obu
            przypadkach), ale na osoby, które po Tobie by dziedziczyły. Jeśli byś "zszedł"
            przed zawarciem związku małżeńskiego i (załóżmy) jako bedzietny, to po Tobie z
            ustawy dziedziczą rodzice oraz rodzeństwo. Jak być "zszedł" będąc stanu wolnego
            ale mając dziecko - to z ustawy dziedziczy to dziecko. Narzeczona NIGDY po
            Tobie nie dziedziczy z ustawy. Jak byś zszedł będąc żonatym ale bezdzietnym to
            z ustawy dziedziczy żona oraz Twoi rodzice i rodzeństwo. jak byś zszedł będąc
            zonatym i mając dziecko to z ustawy dziedziczy żona i to dziecko. Ufff, chyba
            wszystkei takie najbardziej interesujące Cię przypadki wymieniłam. Tyle
            kolejności dziedziczenia z ustawy. Poza ustawą istnieje jeszcze testament (jak
            pewnie wiesz). Za pomocą testamentu wyrażasz swoją wolę co do spadkobiercy
            zmieniając tym samym dziedziczenie ustawowe. Jeśli powołasz do całego spadku
            narzeczoną to ona wszystko co po Tobie pozostanie odziedziczy (pamiętaj, że
            jest osobą obcą i to III grupa podatkowa czyli podatek od spadku sięga 20%
            rynkowej wartości masy spadkowej). Jeśli powołałbyś do spadku żonę to ona
            wszystko dziedziczy ale jako żona jest już w I-szej grupie gdzie podatek od
            spadku sięga do 7%. Czy to dla Ciebie jasne? Acha, może jeszcze dla
            rozjaśnienia wejdź sobie na forum DOM na wątek "Do Bebiaka". Tam jest dość dużo
            postów (wiem), ale gdzieś tak w połowie komuś tj. Adamowi wyjaśniałam zawiłości
            prawa spadkowego i nawet pisałam wzór testamentu. Jeśli by coś było niejasne
            albo jeszcze coś by Ci trzeba było wyjaśnić to pytaj śmiało. Jeśli tylko
            potrafię... Wiesz, czasem nie potrafię stwierdzić, czy to co piszę jest dla
            nie-prawnika zrozumiałe, naprawdę nie potrafię tego ocenić. Ale mam wiele
            cierpliwości i chciałabym abyś wszystko zrozumiał. Pozdrowionka
            • Gość: karlos Re: zakup mieszkania...- do Karlosa IP: *.acn.waw.pl 26.03.03, 23:13
              Gość portalu: Bebiak napisał(a):

              > Cześć, miło Cię znów widzieć (czytaj: czytać) i dzięki za dzięki. Postaram
              się
              > od razu dalej, skoro akurat mnie tu teraz zastałeś. Poniekąd o dziedziczeniu
              > napisałam Ci w chyba pkt. 2. Musisz jednak (tak w/g mnie) zwrócić uwagę nie
              na
              > przedmiot, który by podlegał dziedziczeniu (bo ten wygląda jak już się
              > wczytałeś w pkt. 2 poprzedniego mojego postu bardzo podobnie w obu
              > przypadkach), ale na osoby, które po Tobie by dziedziczyły. Jeśli
              byś "zszedł"
              > przed zawarciem związku małżeńskiego i (załóżmy) jako bedzietny, to po Tobie
              z
              > ustawy dziedziczą rodzice oraz rodzeństwo. Jak być "zszedł" będąc stanu
              wolnego
              >
              > ale mając dziecko - to z ustawy dziedziczy to dziecko. Narzeczona NIGDY po
              > Tobie nie dziedziczy z ustawy. Jak byś zszedł będąc żonatym ale bezdzietnym
              to
              > z ustawy dziedziczy żona oraz Twoi rodzice i rodzeństwo. jak byś zszedł
              będąc
              > zonatym i mając dziecko to z ustawy dziedziczy żona i to dziecko. Ufff,
              chyba
              > wszystkei takie najbardziej interesujące Cię przypadki wymieniłam. Tyle
              > kolejności dziedziczenia z ustawy. Poza ustawą istnieje jeszcze testament
              (jak
              > pewnie wiesz). Za pomocą testamentu wyrażasz swoją wolę co do spadkobiercy
              > zmieniając tym samym dziedziczenie ustawowe. Jeśli powołasz do całego spadku
              > narzeczoną to ona wszystko co po Tobie pozostanie odziedziczy (pamiętaj, że
              > jest osobą obcą i to III grupa podatkowa czyli podatek od spadku sięga 20%
              > rynkowej wartości masy spadkowej). Jeśli powołałbyś do spadku żonę to ona
              > wszystko dziedziczy ale jako żona jest już w I-szej grupie gdzie podatek od
              > spadku sięga do 7%. Czy to dla Ciebie jasne? Acha, może jeszcze dla
              > rozjaśnienia wejdź sobie na forum DOM na wątek "Do Bebiaka". Tam jest dość
              dużo
              >
              > postów (wiem), ale gdzieś tak w połowie komuś tj. Adamowi wyjaśniałam
              zawiłości
              >
              > prawa spadkowego i nawet pisałam wzór testamentu. Jeśli by coś było niejasne
              > albo jeszcze coś by Ci trzeba było wyjaśnić to pytaj śmiało. Jeśli tylko
              > potrafię... Wiesz, czasem nie potrafię stwierdzić, czy to co piszę jest dla
              > nie-prawnika zrozumiałe, naprawdę nie potrafię tego ocenić. Ale mam wiele
              > cierpliwości i chciałabym abyś wszystko zrozumiał. Pozdrowionka



              Heeeej:))
              Po raz kolejny dzieki za porade (co ja bym bez Ciebie zrobil:))
              Jeszcze jedna niejasnosc.
              Zakladajac ze "schodze" w momencie kiedy jestesmy malzenstwem. Czy znaczenie
              ma czy bylismy nim jak kupowalismy mieszkanie czy jeszcze narzeczenstwem i po
              polowce mieszkania wnieslismy do malzenstwa?
              Napisalas ze ze dziedziczy zona oraz moi rodzice i rodzenstwo.
              A nie tylko zona?
              Oni tez w czesciach rownych?

              bendem wdzieczny za info!

              pozdroofka,
              • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania...- do Karlosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 19:16
                Cześć! Co byś beze mnie zrobił? A pewnie byś poszedł do prawnika - prawników
                jak mrówek w lesie:))) Ad rem zatem, skoro już mnie znalazłeś i nie musisz tak
                koniecznie iść (tak optymistycznie zakładam). Z ustawy żona po mężu (i
                odwrotnie) rzadko kiedy dziedziczy cały spadek (tylko wtedy kiedy nie istnieje
                krąg spadkobieców, o których mówi kodeks cywilny, ale nie bedę Ci o tym pisać,
                bo skoro pytasz o rodziców i rodzeństwo to wnioskuję, że chyba ich masz - jeśli
                nie masz to napisz koniecznie). Dla żony w przypadku dziedziczenia z Twoimi
                rodzicami oraz rodzeństwem jest zastrzeżony udział w masie spadkowej: on
                wynosi 1/2 część spadku - reszta do podziału pomiędzy rodziców i rodzeństwo.
                Twoje kolejne pytanie: czy ma dla spadkobrania znaczenie jak (w rozumieniu
                kiedy) nabędziecie ten lokal. Jeśli teraz byście go nabyli i decyzja byłaby
                taka, że po połowie (a tak chyba pisałeś), to nie ma żadnego znaczenia, bo:
                - jeśli nabędziecie po połowie już dziś to spadkiem po Tobie byłaby ta 1/2,
                którą nabędziesz;
                - jeśli nabędziecie jako małżeństwo to w przypadku Twojego zejścia wspólnosc
                ustawowa przekształca się z chwilą Twojego zejścia w ułamkową (ustaje w tym
                momencie wspólność ustawowa), w tym momencie żona będzie miała 1/2 i Ty (czy
                raczej to co do podziału po Tobie) to 1/2 część, a więc wyszło na to samo.
                Pamietaj, że zawsze możesz zmienić dziedziczenie ustawowe (jeśli taka Twoja
                wola) i sporządzić testament powołując do spadku swoją żonę w całości. Wówczas
                oczywiście ani rodzice ani rodzeństwo po Twobie nie dziedziczą. Pamiętaj też,
                że w testamencie powołujesz kogoś na wypadek śmierci do SPADKU a nie do
                dziedziczenia połowy lokalu itp., a tym samym osoba wskazana w testamencie
                nabędzie w spadku wszystko to co po Tobie pozostanie. Nie wymienia się w
                testamencie konkretnych przedmiotów - to poważny błąd powodujący masę
                komplikacji. Zawsze powołujesz do SPADKU. Możesz sobie poczytać o tym ...., a
                zaraz napiszę, bo zapomniałam gdzie. Czy wszystko jasne dla Ciebie?
                • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania...- do Karlosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 19:20
                  Gapa jestem! Tu, na tym wątku możesz poczytać o sytuacji Chelli i moje dalsze
                  wywody w tej mierze. To tak dla wskazania (i poniekąd przestrogi) czym się
                  kończy wymienianie w testamencie konkretnych przedmiotów (a to bardzo popularne
                  u nas - nie mówię tu o prawnikach). Powinieneś to wiedzieć, wszyscy powinni
                  wiedzieć i takie właśnie, bardzo słuszne zresztą, były intencje Chelli, kiedy
                  ten temat tu podniosła. Pozdrówka
                • Gość: karlos Re: zakup mieszkania...- do Karlosa IP: 193.109.127.* 28.03.03, 11:36
                  Coz...pozostaje mi po raz kolejny goraco podziekowac!

                  Chyba obecnie dzieki Tobie w pelni kumam gdzie grzebie:)))

                  dzieeeeekiiiii jeszcze raz!

                  pzdrowencja!
    • Gość: mixti Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.03, 18:02
      A jak najkorzystniej rozegrac sprawe zakupu mieszkania od developera, jesli
      umowe wstepna podpisuje z narzeczona, a ostateczna juz z zona?
      Czy sa jakies wazne aspekty prawne takiej sytuacji?
      • Gość: Bebiak Re: zakup mieszkania przez wspolwlascicieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.03, 19:23
        Najważniejsza sprawą tutaj jest Wasza decyzja w tym sensie co chcecie osiągnąć.
        Pisałam o tym w poście do Karlosa - przeczytaj sobie uważnie. Developerowi nic
        do tego jak chcecie dokonać nabycia - to Wasza sprawa. Trudno tu mówić o tym,
        co jest korzystniejsze. Jeżeli byśmy założyli, że Twoje małżeństwo się
        rozpadnie (ale trudno to założyć, czyż nie?), a pieniądze wcale nie były w
        takich samych częściach wpłacane, to zasadne byłoby nabycie na współwłasność
        ułamkową w takich częściach w jakich wnieśliście nakłady (to tak, żeby uninąć
        potem przykrych sytuacji co do podziału majątku wspólnego). Jeżeli założymy, że
        będziecie żyli dłuuugo, szczęśliwie i do końca dni Waszych razem to doprawdy
        nie ma przecież znaczenia jak to nabędziecie. Co ja Ci jeszcze mogę napisać,
        poza różnicą w skutkach, o której poczytasz w poście do Karlosa? Pozdr.
        • Gość: chelli Szanowna Bebiak!Testament? IP: *.chello.pl 25.03.03, 13:35
          Pozwolisz, że i ja zaczerpnę z Twojej prawniczej wiedzy (czyt.:wykształcenia).
          Myli się ten, który twierdzi, że wie wszystko, poczułam to na własnej skórze,
          choć może nie posunęłam się tak daleko w ww twierdzeniu. Mój tata zmarł,
          pozostawiwszy testament, który dotyczył nieruchomości. nie zmienił się krąg
          spadkobierców (ustawowi), jedynie proporcje w podziale masy. Tj ja dostałam
          działeczkę, siostra (de facto swoje) mieszkanko, mama natomiast (swoje, czyli
          rodziców) mieszkanie. Testament, jak się domyślasz, był tak skonstruowany, aby
          właściwie rozdzielić nasze faktyczne własności, dodatkowo powodując minimalny
          (albo wręcz zerowy) obowiązek podatkowy (choćby z racji nie dysponowania innym
          mieszkaniem w dniu otwarcia testamentu). I tutaj okazuje się, że wcale tak nie
          jest-ku mojemu zdziwieniu. Otóż cała masa spadkowa zostaje szacunkowo
          wyceniona, po czym liczone są proporcje. Tj. działeczka tania- zatem dostało mi
          się jakieś 5% całej masy, mieszkanko siostry-to już coś, urwałą 40 %, reszta to
          mama-czyli 55%. I oznacza to tyle, że dostałam 5% działeczki, mieszkanka i
          mieszkania, moja siostra i mama analogicznie. powiedz mi-jak to zatem jest w
          tym polskim prawie, kiedy testament "działa"? Bo co z tego, że tata zadbał, aby
          wszystko miało ręce i nogi, skoro i tak ustawodawca pozostawił nas w totalnej
          wspólnocie, zmuszając do niemałego wydatku związanego z rozdziałem majątku?
          Równie dobrze mogłoby nie być testamentu, bo i tak wspólność istnieje, mimo
          innych intencji osoby sporządzającej testament?... przepraszam za przydługi
          post:)
          • Gość: Bebiak Re: Szanowna Chelli!Testament? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 19:45
            Cześć, witam Cię i śpieszę wyjaśniać na tyle na ile moja wiedza pozwala.
            Podstawowym błędem w naszym czyli Polaków myśleniu jest to, że wiedzę czerpiemy
            z różnych źródeł i czasem nawet ją potrafimy zastosować (dla mnie takim
            przykładem jest testament Twojego Taty). Postaram się najsensowniej jak
            potrafię wskazać na czym polega błąd (ileż takich testamentów jest
            sporządzonych, niestety). Problem sprowadza się do absolutnie podstawowej
            kwestii: w prawie polskim nie ma dziedziczenia przedmiotowego. To jest zdanie,
            o którym powinen pamiętać każdy. Iluż problemów można by wówczas uniknąć. My
            bardzo chętnie byśmy sporządzali testamenty w taki sposób, jaki oglądamy w
            filmach (najczęściej prod. USA lub angielskiej): mieszkanie dla córki,
            pieniądze dla syna, chatka dla kuzyna, a samochód dla cioci. Czy nie tak był
            sporządzony testament Twojego Taty? A przecież my mamy inne prawo niż np. w
            USA, o czym nie wiedzieć czemu czasami zapominamy. I pojawia się problem taki
            jak u Ciebie - Sąd spadku nie mógł inaczej postąpić jak postąpił. To co Tato
            napisał może być jedynie sugestią dla spadkobierców co do podziału masy
            spadkowej w postępowaniu o DZIAŁ spadku (tu się dzieli przedmioty spadku), ale
            nie w sprawie o NABYCIE spadku. To są dwa zupełnie odrębne postępowania. Sąd
            spadku stwierdzając nabycie spadku nie pyta nawet przecież co wchodzi w skład
            spadku (wyjątkiem mogą być jedynie gospodarstwa rolne z uwagi na odmienny tu
            nieco sposób dziedziczenia ustawowego). Może Ci się tutaj nasunąć pytanie: czy
            takie uregulowanie prawa spadkowego nie ogranicza swobody testowania. Ja
            przyznam uczciwie: uważam, że ogranicza, bo cóż to za prawo do swobodnego
            rozporządzania na wypadek śmierci, skoro nie mogę sporządzić testamentu tak
            jak chcę, nie mogę zadecydować tak jak chcę [to co napisałam to wyłącznie moja
            opinia]. Ale tak niestety jest i protensje możemy mieć do ustawodawcy, bo do
            kogóż? Wracając do Twojej sprawy: teraz wszyscy jako spadkobiercy Taty macie
            określone w postanowieniu sądu udziały w każdym ze składników masy spadkowej.
            Po uregulowaniu spraw podatkowych (niestety) gdy nie jesteście w sporze,
            możecie pójść do natariusza i zawrzeć umowę o dział spadku, gdzie przyznacie
            poszczególnym osobom poszczególne składniki wchodzące w skład spadku (jeśli
            jesteście w sporze to możecie wnieść do sądu o dział spadku). Wiem, że
            wszystko to powoduje koszty i koszty, ale tak był testament sporządzony i takie
            jego skutki (czy testament sporządzał prawnik czy Tato sam? - to tak dla
            zaspokojenia mojej ciekawości). Pozdrawiam cię cieplutko. Jeśli coś napisałam
            niezbyt jasno albo o coś chciałabyś jeszcze .. to pytaj - jak mam czas i
            jeśli tylko potrafię. Pozdr.
            • Gość: Bebiak Re: Wyjaśnienie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 20:06
              ... ja nigdy nie twierdziłam, że wszystko wiem, absolutnie nie. Dodam dla
              jasności, że im więcej wiem, im więcej czytam - tym częściej stwierdzam, że
              wiem coraz mniej a problemów prawnych mam coraz więcej i więcej. Najwięcej to
              chyba wiedziałam jeśli chodzi o prawo wtedy, kiedy go w ogóle nie znałam (nie
              żartuję, choć może to tak wyglądać). Pozdrówka
            • Gość: chelli Testament?Dziękuję IP: *.chello.pl 27.03.03, 17:38
              Witam i dziękuję za odpowiedź. Niestety ja to wszystko wiem, ale wiem post
              factum. Domyślam się, że 90% zainteresowanych nie ma pojęcia, że tak jest
              skonstruowane polskie prawo spadkowe i może faktycznie winić można za to
              Hollywood:)-ale nie tylko (vide-polskie soap-opery) Celem moim było raczej
              zwrócenie uwagi na problem i uczulenie innych, że właśnie jest tak, nie
              inaczej. Nie wyobrażam sobie działu w sytuacji spornej (u nas nie ma tego
              problemu)-jak zmusić kogoś (i dlaczego w ogóle zmuszać?? po co zatem mówić o
              ostatniej woli i jej spełnianiu?) aby-zgodnie z wolą testatora-wyniósł się z
              mieszkania a zabrał kolekcję fajek...
              W odpowiedzi na Twoje pytanie - był to specyficzny testament-ustny, więc tym
              bardziej w sytuacji zagrożenia życia raczej chyba myśli się przedmiotowo, nie
              proporcjonalnie. No i sprawa płacenia podatku od wspólnego dorobku życia, czyli
              de facto podwójne opodatkowanie-ale to już zupełnie inny temat... jeszcze raz
              dziękuję i pozdrawiam
              • Gość: chelli Re: Testament?Dziękuję IP: *.chello.pl 27.03.03, 18:01
                I jeszcze a propos działu. Wyglada na to, że działu należy dokonać tak czy
                owak, tj. czy testament jest, czy nie, a spadkobierców jest kilku. Bowiem
                zawsze pozostaje współwłasność, tyle, że w ustawowych - a nie testamentowych-
                proporcjach...
                • Gość: Bebiak Re: Do Chelli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 19:26
                  Masz rację, Chelli, absolutną rację. Kiedy jest sporządozny testament
                  powołujący kilku (czyli więcej niż jednego ze spadkobierców) należy się z
                  liczyć (już po stwierdzeniu nabycia spadku) z działem spadku, chyba, że
                  spadkobiercy pozostaną we współwłasności albo też wspólnie będą zbywać
                  poszczególne przedmioty wchodzące w skład spadku. Jeśli co do działu spadku
                  spadkobiercy nie mogą się porozumieć to zostaje już tylko przeprowadzenie
                  takiego działu przed sądem, co jest i długotrwałe, i kosztowne, i (myślę)
                  średnio przyjemne (z uwagi na istniejący spór). Pozdrawiam Cię cieplutko:)))
                  • Gość: minix Bebiak - rewelacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.03, 20:25
                    Bebiak, jestes rewelacyjna
                    podziwiam Twoje checi do bezinteresownej pomocy innym
                    WIELKIE DZIEKI!
                    Na chwile chcielbym powrocic do watku narzeczeni-zaslubieni
                    Jesli umowe przedwstepna spiszemy u notariusza jako narzeczeni, a koncowa jako
                    nalzenstwo, czy cos konkretnego z tego wynika?

                    • Gość: Bebiak Re: Do Minixa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 21:04
                      Taki post do mnie napisałeś, że nie wiem co mam napisać:))) To strasznie miłe,
                      że tak ciepło odebrałeś moją chęć pewnego rodzaju pomocy innym, i serdecznie
                      Ci za to dziękuję. To dla mnie naprawdę miłe:))) A twoje pytanko służbowe? Co z
                      tego wynika? A... specjalnie nic wielkiego, dokładnie nic, poza tym, że macie
                      jako małżeństwo generalnie mniejsze opłaty (tak sądową jak i notarialną). Te
                      dwie opłaty "ustawione" są tak, że im kwota wyższa tym procentowo mniej. I to
                      jest tak. Mamy lokal o wartości powiedzmy 100.000,-zł. Jeśli kupujecie jako
                      małżeństwo to płacicie 100.000,-zł, ale jeśli jako narzeczeństwo to każde z Was
                      kupuje (załóżmy) 1/2 część za cenę 50.000,-zł (czyli w tym drugim przypadku
                      kwota jest niższa a więc procentowo więcej). Kurczę, czy ja to jasno
                      napisałam? Chciałabym wierzyć, że tak:))) Pozdrowionka i całej masy radości,
                      kiedy już rozpoczniesz nową drogę życia (odnoszę wrażenie, że bardzo wkrótce).
                      • Gość: karlos Re: Do Minixa IP: 193.109.127.* 28.03.03, 11:38
                        Chyba my wszyscy cieplo odebralismy Twoje porady i chyba wszyscy jestesmy
                        bardzo wdzieczni:)))


                        strzalka!
                      • Gość: Minix Minix do Bebiak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.03, 15:28
                        Rzeczywiscie wkrotce! :-) Dzieki za zyczenia!
                        Co do notariusza, to jeszcze takie pytanie:
                        Skoro w przypadku podpisywania umowy wstepnej i koncowej u tego samego
                        notariusza, pobiera on za kazdym razem polowe taksy (czy to w ogole prawda?),
                        to jaka takse pobierze w naszym przypadku? "malzenska" czy "narzeczenska"?
                        I jeszcze pytanko o oplaty przy zakupie:
                        Ktore z nich uiszcza sie przy umowie wstepnej a ktore przy ostatecznej?
                        Dzieki ogromne!

                        • Gość: chelli Re: Minix do Bebiak IP: *.chello.pl 28.03.03, 16:32
                          Na wstępie-oczywiście podpisuję się pod podziękowaniami i pozdrowieniami dla
                          Bebiak. Sama staram się pomagać swoją wiedzą na niniejszym i innych forach
                          (działam zatem w 2 osobach:))
                          jeżeli mogę służyć jakąkolwiek wiedzą w zakresie opłat notarialnych-owszem,
                          zdarzają się notariusze, pobierający połowę taksy przy umowie przedwstępnej i
                          druga połowę przy umowie ostatecznej. Sama miałam przyjemność zetknąć się z
                          taką panią przy okazji kupna mieszkania. Ale był to jedyny raz-potem miałam
                          tylko do czynienia z opłatami w wysokości 150%-200% czyli pełna opłata przy
                          każdym podejściu. Przy umowie przedwstępnej płacisz-o ile mnie pamięć nie myli-
                          tylko za sporządzenie tej umowy, no i za egzemplarze umowy. Ale na pewno bebiak
                          zweryfikuje moje info;) pozdrawiam
                          • Gość: Minix opłaty c.d. i inne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.03, 23:01
                            Dzieki chelli
                            Czy zatem w ogole jest sens kurczowo trzymac sie podpisywania umowy
                            wstepnej/przedwstepnej w formie notarialnej?
                            Jakie sa za i przeciw?
                            • Gość: Bebiak Re: Bebiak do Minixa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.03, 23:59
                              Cześć, witam Cię serdecznie (i pozostałych, w tym biedną, bo z kłopotem
                              odkrytym post factum, Chelli też). Minix, gdzieś zgubiłam informację o tym
                              (alno jakos nie moge jej znaleźć) od kogo Ty nabywasz ten lokal: czy od
                              developera czy na rynku wtórnym. A z tymi opłatami sprawa nie do końca nie
                              jest jasna (kiedyś w dodatku do Wyborczej pt. Dom czytałam, że Gazeta miała się
                              zwrócić o wyjaśnienie tej kwestii do nazdzoru nad notariuszami jakim jest Rada
                              Izby Notarialnej, ale nie znam odpowiedzi Rady w tej kwestii). Praktyka jest
                              szalenie różna przy umowach przedwstępnych. Spotkałam się z pobieraniem takiej
                              samej (100%) taksy przy obu umowach, spotykałam się z pobieraniem takiej samej
                              taksy (50%) przy obu umowach, spotykałam się (i to chyba najczęściej) z
                              pobieraniem od umowy przedwstępnej 100% a od końcowej (zwanej przyrzeczoną)
                              50%. Generalnie problem sprowadza się do tego, że żaden przepis prawa nie
                              nakłąda na strony obowiązku zawierania umowy przedwstępnej - jest ona zawierana
                              na życzenie stron: bo chcą się lepiej zabezpieczyć, bo chcą mieć prawo do
                              dochodzenia swoich roszczeń przed sądem (a takiej skutku nie wywiera umowa
                              pisemna). Zapytałam od kogo nabywasz lokal, bo jeśli budujesz z developerem to
                              możesz zawrzeć nim u notariusza umowę zobowiązujacą w trybie art. 9 Ustawy o
                              własności lokali i tu sprawa już jest zupełnie jasna: 50% taksy przy umowie
                              zobowiązującej i 50% przy umowie przeniesienia własności (przepis szczególny z
                              Rozporządzenia w spr. taksy not). Kiedy i jakie ponosisz opłaty? Poniekąd już
                              chyba Chelli napisała, ale mogę powtórzyć (co nie wynika z braku zaufania do
                              Chelli): wszystkie opłaty wnosisz u notariusza. Przy umowie przedwstępnej czy
                              też zobowiązującej płacisz taksę notarialną + podatek VAT oraz za wypisy
                              (7,32,-zł za jedną stronę), a przy końcowej: taksę notarialną, podatek VAT,
                              podatek od czynności cywilnoprawnej i opłatę sądową za wpis do księgi
                              wieczystej. Przy tej umowie z developerem zawartej w szczególnym trybie art. 9
                              Ustawy o własności lokali dochodzi jeszcze opłata sądowa za wpis roszczeń z tej
                              umowy wynikających do księgi wieczystej (taki wniosek to wymóg ustawy), ale nie
                              jest to wielka opłata, bo 30,-zł. Czy ja wszystko napisałam? Chyba tak:)))
                              Pozdrowionka cieplutkie
                              • Gość: Minix Re: Bebiak do Minixa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 10:21
                                serdeczne i nieustające dzięki!

                                Lokal nabywam od developera, wiec rozumiem, ze w sprawie taksy sprawa jest
                                jasna.
                                Jeszcze jedno pytanko o sprawy notarialne. W pierwotnej wersji umowy
                                przedwstępnej developer wymaga wpłacenia 1/5 wartości nieruchomości przed jej
                                podpisaniem. Ale zgodził sie na przesunięcie terminu wpłaty na tydzien po
                                podpisaniu umowy, jednak z zastrzeżeniem, że wtedy nie może być ona podpisana w
                                formie aktu notarialnego. Czy to prawda? A jeśli wpłaciłbym np. 10% zamiast 20
                                przed umową a drugie 10 w ciągu tego tygodnia? Czy to coś zmienia?

                                pozdrawiam przedpołudniowo
                                • Gość: Bebiak Re: Bebiak do Minixa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.03, 15:57
                                  Cześć. O ile ja dobrze rozumiem Twój post to Harmonogram spłat został już przez
                                  strony (czyli Ciebie i developera) ustalony w umowie pisemnej. Czy tak? Taki
                                  Harmonogram wiąże, co nie znaczy, że strony nie mogą wprowadzić zmian (bo
                                  zawsze mogą). Nie bardzo rozumiem, czego obawia się developer przy zawarciu
                                  umowy w trybie art. 9 przy niższej płatności z Twojej strony (niższej od tej,
                                  którą sobie wymyślił, a która jak rozumiem - chyba że źle rozumiem - wynika z
                                  umowy pisemnej). Wiem, że umowa w trybie art. 9 jest dosyć mocna w swoich
                                  skutkach (stara sie chronić przeszłego nabywcę), ale przecież można w niej
                                  postanowić, iż np. ulegnie rozwiązaniu gdybyś nie zapłacił czegokolwiek w
                                  terminie itp. I wówczas - jak uchybisz terminu to po umowie i już (tylko Ty
                                  poniosłeś koszty + coś tam w rozumieniu jakiejś kary dla developera - jak znam
                                  życie - więc Twoja strata). Znikąd nie wynika, w jakiej wysokości wpłaty muszą
                                  być dokonane dla zawarcia jakiejkowiek umowy, poza porozumieniem stron. To
                                  strony decyzują kiedy i ile masz wpłacać. Ja rozumiem tę kwestię tak, że jesli
                                  masz juz zawartą umowę pisemną na pewnych wynegocjowanych warunkach to możesz
                                  żądać udokumentowania jej w formie aktu notarialnego właśnie w trybie art. 9, z
                                  tym, że jeśli w pisemnej tak wynegocjowaliście, że o ile będziesz dążył do aktu
                                  to zaliczka wyższa - to to wiąże strony (bo to już są te właśnie warunki).
                                  Natomiast w/g mnie jeśli tam nie było tego typu postanowień, że jak akt to
                                  wyższa zaliczka, to developer nie może odmówić Ci zawarcia takiej umowy w
                                  formie aktu na warunkach określonych w pisemnej. Takie zajmuję stanowisko w tej
                                  kwestii. Pozdrowionka nieustające
                                  • Gość: stewald współwłasność, opłaty IP: *.mis 30.03.03, 17:30
                                    Ja muszą skorygować twierdzenie Bebiaka odnośnie opłat przy podpisywaniu aktu
                                    notarialnego. Ja nabyłem jeszcze z narzeczoną mieszkanie na współwłaność i
                                    wszelkie opłaty i notarialne i sądowe płaciłem dokładnie takie jak za całe
                                    mieszkanie, nie było to liczone od wartości ułamków. Może wynika to z tego jak
                                    napisałaś, że różni notariusze różnie do niektórych rzeczy podchodzą.
                                    I przy okazji jedno pytanko do ciebie. Nabyliśmy mieszkanko w ułamkach
                                    różnych. Czy można stworzyć z tego jedną współwłasność tak jabyśmy kupowali to
                                    jako małżeństwo i czy to dużo kosztuje? Z góry dziękuje za odpowiedź.
                                    • Gość: Bebiak Re: Do Stewalda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.03, 20:14
                                      Cześć. Odnosnie tych opłat to masz rację - różni notariusze i różna praktyka.
                                      Jest tam taki przepis w taksie notarialnej, bodaj w art. 11 pkt. 3 Rozp., który
                                      notariuszowi pozwala pobrać opłatę od każdej z czynności osobno. A jak ja
                                      kupuję udział i mój syn kupuje udział to są to (to nie da się ukryć) dwie
                                      osobne, niezależne od siebie umowy sprzedaży i jak się notariusz uprze, to nie
                                      ma wyjścia (poza znalezieniem innego), bo ten właśnie przepis tak stanowi. A
                                      odnośnie nabycia przez Ciebie i Twoją narzeczoną tego lokalu. Jest w prawie
                                      taka instytucja jak rozrzeszenie wspólności ustawowej. Taka umowa możliwa jest
                                      do zawarcia tylko pomiędzy małżonkami, nie ma tu podatku, więc już dobrze.
                                      Odnośnie innych opłat to praktyka działa tu w dwojaki sposób:
                                      1 - może być to ogólna umowa (tak jak przy wyłączeniu wspólności ustawowej
                                      potocznie zwanej intercyzą)rozszerzająca wspólność na np. wszystkie przedmioty
                                      nabyte przed zawarciem związku małżeńskiego albo np. na te, które zostały
                                      nabyte w drodze darowizny (jest to rozszerzenie rodzajowe);
                                      2- może być to umowa rozszerzająca wspólność ustawową na dany przedmiot od razu
                                      z wnioskiem do księgi wieczystej o wpis jako właścicieli Was jako małżonków
                                      (wiem, że jest sporo głosów prawników twierdzących, że taka umowa na konkretny
                                      przedmiot nie może być zawierana, ale wiem też, że umowy takie są zawierane i
                                      sądy dokonują wpisów do ksiąg).
                                      A opłaty? Jak przy większości umów: od wartości przedmiotu (przedmiotów) umowy.
                                      Wyobrażam sobie jednak, że przy tym pierwszym rodzaju nie ma płatnej u
                                      notariusza opłaty sądowej - ta będzie dopiero wtedy wnoszona (w sądzie), gdy
                                      załaczając taką umowę złożycie wniosek do właściwego sądu o wpis Was do księgi
                                      (przy tej umowie z pkt. 1 notariusz nie zamieszcza żadnego wniosku, bo jest to
                                      rozszerzenie rodzajowe a nie przedmiotowe). W umowie z pkt. 2 opłata sądowa
                                      jest do zapłacenia od razu u notariusza - na normalnych zasadach jak od wpisu
                                      własności. Jak już widać bardzo tanie takie umowy nie są, ale i tak dobrze, że
                                      bez podatków. Pozdrowionka
Pełna wersja