Gość: jkjkj
IP: *.aster.pl
10.11.06, 18:52
Wiadomo, że rynek Polski ma swoje reguły i wysokość cen jest wynikiem jakichś
tam okoliczności na które nie mamy wpływu. Może będzie dalej rosło, może nie,
może krach nas czeka, a może dalej będzie rosło. Nie o to chodzi żeby
rozpoczynać nową dyskusję.
Przeglądałem sobie ceny nieruchomości w Berlinie i byłem zaskoczony ich
wysokością. W porównaniu z Warszawą, ceny mieszkań w dobrych adresach Berlina
(Dahlem, Charlottenburg) są zadziwiająco umiarkowane, a we wschodniej cześci
wręcz zaskakująco (dla mnie) tanie. We wschodnim Berlinie mieszkania 50
metrowe w centrum, w starych kamienicach po odrestaurowaniu (możecie sobie
wyobrazić jaki jest standard kamienicy po generalnym remoncie w Niemczech)
kosztują grubo poniżej 100 tyś EURO i ofert sprzedaży takich mieszkań jest
całkiem sporo. Ale to stare budownictwo i można by narzekać, bo rozkłady tych
miaszkań są kiepskie, czasem nie ma windy.
Ale poniżej przykład:
59.5 m2, 134,5 tyś EURO, czyli cena po której DD sprzedaje teraz mieszkania w
tzw. standardzie warszawskim na Ursynowie, kilkanaście kilometrów od centrum,
45 minut dojazdu w korkach do centrum, a do metra 1 km. pieszo. To mieszkanie
o którym mowa w Berlinie to nowa kamienica, kilkanaście mieszkań, parking
podziemny, jest w centrum Berlina, (owszem wschodniego), z oknami na zachód z
widokiem na park.
tagesspiegel.immowelt.de/Immobilien/ImmoPic.aspx?GID=2C993E515081354DB7281D764BA398B4&CP=3
Ciekawe ile takie mieszkanie kosztowałoby w nowej tzw. plombie na Muranowie,
Żoliborzu oficerskim lub o okolicy Rakowieckiej.
Pierwszy raz w życiu przyszło mi do głowy żeby sprzedać te swoje "apartamenta"
w blokowiskach na Ursynowie i Sadybie i przenieść się do Berlina i kupić mały
domek w okolicach Freie Universitat.