Gość: gość
IP: *.adsl.inetia.pl
02.12.07, 15:42
posłuchajcie:
zastanawiam się nad zakupem segmentu bądź niewielkiego domu na
obrzeżach W-wy, wstępnie szacuję zakup na ok 600000-650000
gotówką mogę sfinansować 400 000zł, na reszta kredyt ok 250 000 z
ratą 1500zl na 30lat
dochody netto miesięcznie mamy 10 000zł na 3 osobową rodzinę, na
tzw. życie idzie minimum 5000zł i więcej (opłaty, paliwo, jedzenie,
ubrania etc), 1000zł miesięcznie to odtworzenie wartości samochodu
(utrata wartości), coś muszę też odkładać na wakacje, meble, hobby,
emeryturę, nieprzewidziane wydatki - powiedzmy minimum 2000zł
miesięcznie - z tego wychodzi że 1500 to jest maks co mogę wydać na
kredyt co stanowi na dzień dzisiejszy 15% dochodów
I pytanie?
czy to nie za dużo?? będąc w podobnej sytuacji uwiązalibyście sobie
pętle na szyje 30 lat? czy są jakieś statystyki albo dobre zwyczaje
dotyczące udziału kredytów w dochodach (w Polsce lub zagranicą)
na chwilę obecną mam gdzie mieszkać i waham się czy wchodzić w
inwestycję czy może poczekać na lepsze czasy (bo takie już mam za
sobą). Ceny i tak są chore więc wiele drożej nie będzie a może nawet
i tanej a kredyty mają drożeć więc za chwilę z 1500 może zrobić się
np. 2200
I czy teraz jest w ogóle dobry czas na kupno nieruchomości czy może
lepiej czekać???
Poradzcie :-) z góry dzięki za podpowiedzi