Cztery kąty kryzysu (2002r)

05.02.08, 12:59
Historia magistra vitae est, choć to nie było tak dawno. Jak to powiedział z
kolei Tommy Lee Jones w "Facetach w czerni" : człowiek może być mądry, ale
ludzie są głupi:

Wprost Numer: 20/2002 (1016)

O ponad 30 proc. w porównaniu z rokiem 1997 spadły ceny mieszkań! I nadal
spadają. W niektórych rejonach kraju za mieszkania płaci się tyle samo, ile
płaciło się siedem lat temu! W Ostrołęce metr kwadratowy mieszkania można
kupić już za 600 zł! W Łomży za 750 zł! W Chełmie, Elblągu, Tarnobrzegu za 800
zł, a w Warszawie - za 2350 zł, czyli za tyle, ile trzeba było wyłożyć w 1995
r. Dwudziestometrową kawalerkę w centrum stolicy można mieć za 60 tys. zł. Czy
taniej już nie będzie? Ceny jeszcze spadną - przekonują analitycy.
Sprzedających jest w tej chwili dwa razy więcej niż kupujących.

itd...
www.wprost.pl/ar/?O=13014&pg=0
    • Gość: sasza Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) IP: 77.222.133.* 05.02.08, 13:24
      ale bzdury
      • zyski_na_papierze Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 13:43
        Gość portalu: sasza napisał(a):
        > ale bzdury

        czy 77.222.133.* jest w jakimś świecie równoległym, czy w tym gdzie w 2002r
        pisało się takie artykuły?
        To nie jest ani happening, ani żadna inna Julita Wójcik obierająca kartofle w
        Zachęcie, tylko kilkuletni artykuł, wraz ze źródłem, dla tych, dla których
        "mieszkania nigdy nie staniały"...

        Rozumiem, że jak coś wydarzyło się naprawdę to jest bzdurą, w przeciwieństwie do
        twardego faktu jakim jest wzrost przez Euro2012 :-P

        • thesopranos Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 14:24
          tia :) bzdura! absurd! ceny mieszkań nigdy nie spadną! bo jeszcze
          nigdy nie spadły!!

          :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

          www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/quot;gazeta;wyborczaquot;;o;rynku;nieruchomosci,26,0,53018.html

          dom.gazeta.pl/dom/1,50848,1585320.html
          nieruchomosci.w.polsce.org/28153-nieruchomosci/
          i tak przez 2 lata :)

          oczywiście mogą pojawić się głosy, że wtedy sytuacja była inna itp
          itd.

          Ale jak się zastanowić to właśnie wtedy brakowało więcej mieszkań
          niż teraz bo Polaków było więcej (przynajmniej nie można było
          emigrować) i przepaść do EU znacznie większa. Czyżby teraz głód
          mieszkań miałby być wyższy??????

          Nieważne... ceny mieszkań nigdy nie spadną i nigdy jeszcze nie
          spadły bo u nas nie ma grawitacji :) taki cudowny kraj :)
          • thesopranos Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 14:26
            aha, zwracamy uwagę na daty tych artkykułów, bo może ktoś przeczytać
            i nie wiedzieć o czym mowa...

            zyski - gdzie byłeś jak Ciebie nie było??
            • zyski_na_papierze Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 14:46
              thesopranos napisał:
              > zyski - gdzie byłeś jak Ciebie nie było??

              są dwie teorie:
              a) sfrustrowany onanizowałem się siedząc w kącie u patologicznych rodziców,
              wylewając sobie pomyje na twarz, myśląc o przegranym życiu
              b) inne
              • thesopranos Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 14:49
                :) dobrze Cię widzieć z powrotem
                • mufffa Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 06.02.08, 21:39
                  panowie, jak już się tak adorujecie to może poswingujcie trochę,
                  zaoszczędzicie na jednej wyborczej
    • Gość: czy ja wiem ? Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) IP: *.nsn.uu3.net 05.02.08, 15:17
      jak ceny mieszkan spadna do poziomu sprzed 7lat to wojsko będzie musiało wyjśc
      na ulice aby powstrzymac zamieszki przed biurami deweloperów ;)

      wyobrażacie sobie jaki byłby popyt gdyby cena w W-wie była nawet po te 4tyś/m2 :) ?
      • zyski_na_papierze Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 15:21
        Gość portalu: czy ja wiem ? napisał(a):
        > wyobrażacie sobie jaki byłby popyt gdyby cena w W-wie była nawet po te 4tyś/m2

        jakby banki wprowadziły już formalnie wymóg 30% wkładu własnego? no jaki ten
        popyt by był?
      • thesopranos Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) 05.02.08, 15:52
        > wyobrażacie sobie jaki byłby popyt gdyby cena w W-wie była
        > nawet po te 4tyś/m2

        stawiam tezę, że przy takiej cenie (4 tysiące) developrzy nie byliby
        w stanie sprzedać wszystkiego co się teraz buduje + to co spekulanci
        i fundusze próbują upchnąć.

        Uważam bowiem, że dla 90% społeczeństwa kwota 100 czy 200 tysięcy
        jest niewiele mniej abstrakcyjna niż 1 mln. A to dlatego, że te 90%
        ludzi nie jest w stanie odłożyć miesięcznie wiecej niż kilkaset
        złotych a często nic a rata > 1,5 tysiąca skutecznie zniechęca nawet
        tych co zarabiają średnie krajowe.

        To tak jak nowy samochód średniej klasy obecnie. Jak kosztuje 80
        tysięcy obecnie a jego cena by wzrosła jakimś cudem do 200 tysięcy
        to ciężko się spodziewać, że po spadku do poziomu 80 tysięcy wszyscy
        mieliby się rzucić do kupna - chyba, że przy cenie 200 tysięcy popyt
        byłby bliski 0.
      • Gość: majkel Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) IP: 195.188.191.* 05.02.08, 16:31
        wyobrażacie sobie jaki byłby popyt gdyby cena w W-wie była nawet po
        te 4tyś/m2 :) ?

        ok wszyscy by sie rzucili i co dalej
        utrzymanie mieszkania kosztuje wiec potem wszyscy by wpadli na pomysl
        zeby wynajac ceny wynajmu by spadly wiec interes stalby sie zupelnie
        nie oplacalny
        • Gość: ttdd Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.08, 17:02
          Wyobraz sobie, ze mieszkanie sluzy do mieszkania. Wyobraz sobie, ze jak kupuje
          samochod - mysle o wygodzie - nie mysle nad tworzeniem firmy leasingu
          samochodow. Majkel....eh...
          • Gość: majkel Re: Cztery kąty kryzysu (2002r) IP: 195.188.191.* 05.02.08, 17:22
            Wyobraz sobie, ze mieszkanie sluzy do mieszkania.

            no tu poruszyles ciekawy watek
            gdyby sluzylo tylko do mieszkania to by tego calego bumu nie bylo
            i mieszkan w bloku z wc na klatce po 3 tysiace euro m2 tez by nie
            bylo
            w ostatnich latach mieszkanie to byla prosta droga do zostania
            milionerem co niektorym sie to udalo
            ale wiekszosc dopiero poczuje smak nie udanej inwestycji
            zreszta moze kiedys w polsce wejdzie zasada duzy obrot maly zysk
            w przeciwienstwie do tego co jest teraz ze jak
            wiesiek&czesiek develperzy spolka zoo postawia blok na 5 miecszkan
            to z zysku musza miec ze 4 mercedesy nowka sztuka i conajmniej dwie
            wille nad morzem srodziemnym
    • 220wolt Ech, znow "analitycy"... 05.02.08, 15:45
      Mnie rozsmieszylo najbardziej, ze w tekscie analitycy jednomyslnie przekonuja ze
      beda spadki, podczas gdy z tego co pamietam (mialem szczescie kupic mieszkanie w
      tym czasie) lata 2002-2003 byly samym dolkiem, po ktorym ceny odbily sie od dna.
      Teraz ostrze sobie zeby na wieksze mieszkanie - za pare lat jak analitycy beda
      chorem wolac "nie widac koncow spadkow", rzuce sie na zakupy :-)
      • Gość: jarek Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.wro.vectranet.pl 05.02.08, 15:55
        > Teraz ostrze sobie zeby na wieksze mieszkanie - za pare lat jak
        analitycy beda
        > chorem wolac "nie widac koncow spadkow", rzuce sie na zakupy :-)

        zdaje sie w/g rady posziego jak widze.
        ale lepiej pilnować chyba giełdy:)

        • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.08, 16:41
          Wlasnie - jednak to westchnienie powinno dotyczyc Was.
          W 2002 roku osoby, ktore mialy mieszkanie na zbyciu (czyt. o jedno/dwa..) za
          duzo, niekoniecznie popelnily blad. To byl swietny czas na inwestycje na
          gieldzie, na rozpoczecie wlasnego interesu, kupno dzialki i budowe domu /// badz
          inne. Kredyty byly bardzo drogie i rzadko dostepne. Bezrobocie spore.
          Stan na dzien dzisiejszy to latwo dostepne kredyty, pewnosc zatrudnienia,
          rosnace zarobki i otwarte granice.
          Na dzien dzisiejszy nie oplaca sie tanio sprzedawac mieszkania, poniewaz nie ma
          mozliwosci slusznej reinwestycji pieniedzy.
          • Gość: kawu Re: Ech, znow "analitycy"... IP: 192.193.245.* 05.02.08, 16:44
            www.bankier.pl/wiadomosc/Koniec-nadmuchiwanej-koniunktury-na-rynku-nieruchomosci-1709906.html
            • Gość: XKris Re: Ech, znow "analitycy"... IP: 193.201.167.* 05.02.08, 17:00
              dobry tekst
              ale beda jajaa jesli u nas nastapi krach :)
          • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 05.02.08, 16:44
            Gość portalu: ttdd napisał(a):

            > Na dzien dzisiejszy nie oplaca sie tanio sprzedawac mieszkania,

            to trochę inaczej działa, wiesz? Generalnie to nigdy się nie opłaca tanio
            sprzedawać - opłaca się sprzedawać drogo.... ale jest mały myk :-P
            • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.08, 16:54
              Uzylem skrotu myslowego. Chodzi o te Wasze spadki cen. Czyt. powyzsze jako : nie
              widze powodu sprzedawac taniej, niz po cenach na dzien dzisiejszy. Nie uwazam
              rowniez, aby sprzedaz mieszkania po dzisiejszych cenach byla strzalem w
              dziesiatke? - poniewaz pieniadze nie moga sobie pojsc spac. Trzeba nimi obracac.
              Tylko na czym? Zgodze sie ewentualnie na gielde, dobry moment na rozpoczecie
              kumulacji... jednak spora wiekszosc zrazila sie tym sposobem, i mdla mnie
              artykuly o swietnych lokatach, funduszach z ochrona kapitalu... nuuuuda.
              • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 05.02.08, 17:08
                Gość portalu: ttdd napisał(a):
                > nie widze powodu sprzedawac taniej, niz po cenach na dzien
                > dzisiejszy.

                spróbuję inaczej, powoli:
                A widzisz jakieś przeciwwskazanie by teraz sprzedawać powiedzmy
                dziesięciokrotnie drożej?
                Przecież to byłby czysty zysk...
                • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 09:51
                  Zwolnij prosze. Usiadz. Zastanow sie. Jeszcze raz. Napisz.
                  Trzymaj sie tej procedury na przyszlosc.
                  • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 11:42
                    Gość portalu: ttdd napisał(a):

                    > Zwolnij prosze.

                    wolniej już nie mogę. Ale powiem inaczej: sprzedawać "to sobie można, choćby dla
                    zabicia czasu", ale żeby sprzedać to trzeba znaleźć kupca - już wiesz gdzie jest
                    ten myk?
                    • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 12:00
                      W takim razie poszerz horyzont myslenia.
                      Uwazaj, bo moze byc skomplikowane, wiec postaram sie najprosciej, jak moge...
                      moja wypowiedz odnosila sie do bierzacych cen - wedlug ktorych osobiscie nie
                      widzialbym powodu zawierania transakcji (dla sprzedajacego) - czego powodem jest
                      brak alternatywnych rynkow do inwestowania. Jesli dodam kolejne zalozenia -
                      zaczne sie powtarzac.
                      Moge to dla Ciebie w drodze wyjatku zrobic...
                      -jak ceny spadna - sprzedaz stanie sie jeszcze bardziej bezsensowwna
                      -jesli ceny wzrosna - i tak nie ma powodu lokowac tej kasy w inny instrument
                      Jednym slowem...najlepiej tego nie ruszac, bo po co?
                      I to wszystko. Zrozumiales? Czy chcesz mi cos wiecej powiedziec o tym myku i
                      jego korelacji do mojej poprzedniej wypowiedzi?
                      Czytaj ze zrozumieniem, ogarnij wszystkie aspekty, a potem sie wypowiadaj.
                      Ps: Jak tam Twoja krotka sprzedaz na gpw?
                      • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 12:08
                        w sumie logiczne - idź z tym do deweloperów i spekulantów i powiedz im, żeby
                        budowali ale nie sprzedawali, wchodzili w inwestycje, ale z nich nie wychodzili.
                        Po zamknięciu biur sprzedaży koszty się im obniżą....
                        • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 12:27
                          Nadal nie rozumiesz.
                          Caly temat dotyczy podejmowania decyzji dot zakupu/sprzedazy nieruchomosci w
                          roznych okolicznosciach, roznym czasie....
                          Teraz rozumiesz?
                          • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 13:21
                            Gość portalu: ttdd napisał(a):

                            > Nadal nie rozumiesz.
                            > Caly temat dotyczy podejmowania decyzji dot zakupu/sprzedazy nieruchomosci w
                            > roznych okolicznosciach, roznym czasie....
                            > Teraz rozumiesz?

                            częściowo - jeżeli dotyczy to decyzji dotyczącej zakupu to tak. Nie opłaca się
                            kupować przepłacając, można to przeczekać.

                            jeżeli dotyczy to decyzji sprzedaży to mam tak:
                            1) oczywiście że bardziej opłaca się sprzedać drożej niż taniej
                            2) ale sprzedający MUSI sprzedać, kupujący MOŻE kupić

                            chwytasz? No chyba że patrzysz na ten temat tylko z punktu widzenia swojego
                            jednostkowego przypadku - gdzie jak mniemam możesz nie sprzedawać. Ale to jest
                            forum "Developerzy: Warszawa" a nie "ttdd i jego nie wiadomo czy zakup/koszty
                            czy inwestycja" i spokojnie mogę cię traktować jako błąd pomiaru.
                            PS.
                            o co chodzi z moją krótką sprzedazą na gpw? Nie znam sprawy :-P
                            • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 14:08
                              Nadal nie zrozumiales calej dyskusji. Poddaje sie.
                              Nie zaslaniaj sie tytulem forum. W ten sposob mozna obalic wiekszosc
                              podejmowanych tu dyskusji.
                              Aha, a to ostatnie tylko mnie utwierdza w mojej opinii o Tobie. Nie zdradze
                              jakiej. Nie zrozumiesz.... ;)
                              • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 14:15
                                Gość portalu: ttdd napisał(a):

                                > Poddaje sie.

                                chyba uciekasz.

                                plisss wytłumacz o co chodzi. Tak normalnie, po polsku.
                              • zyski_na_papierze i jeszcze jedno 06.02.08, 14:33
                                Gość portalu: ttdd napisał(a):

                                > Nie zaslaniaj sie tytulem forum. W ten sposob mozna obalic wiekszosc
                                > podejmowanych tu dyskusji.

                                nie zasłaniam się. Widzę różnicę pomiędzy celem wyłożenia bułki w piekarni a
                                wyłożeniem jej na śniadaniowy stół.... choć można to gmatwać udowadniając że
                                piekarz nie chce jej sprzedać tylko pokazać, a ten pijący kawę zjeść, i
                                zastanawiać się co piekarz jada na śniadanie.... brednie...

                                developerzy są po to by budować mieszkania i je _sprzedawać_ -> By sprzedać
                                muszą znaleźć kupca -> By znaleźć kupca muszą zaproponować cenę wartą rozważenia
                                -> by cena była warta rozważenia, to w opinii potencjalnego kupującego nie może
                                być przepompowana.
                                QED i EOT
                              • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 19.02.08, 15:17
                                napisałem: o co chodzi z moją krótką sprzedażą na gpw? Nie znam sprawy

                                Gość portalu: ttdd napisał(a):

                                > Aha, a to ostatnie tylko mnie utwierdza w mojej opinii o Tobie.
                                > Nie zdradze jakiej. Nie zrozumiesz.... ;)


                                już sprawę znam. Chodzi pewnie o to:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=74352368&a=74361209
                                :-\ ach jo...

                                a tu wyjaśnienie tej "sprawy"

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=75251345&a=75251345
                        • mufffa Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 21:42
                          zyski naprawdę nie rozumiesz wypowiedzi, czy tylko udajesz głupotę?
                          przecież jak koniowi tłumaczy o co chodzi..

                          przyznaj no się, ile gruch już dzisiaj było?
                          • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 22:18
                            mufffa napisała:

                            > zyski naprawdę nie rozumiesz wypowiedzi, czy tylko udajesz głupotę?
                            > przecież jak koniowi tłumaczy o co chodzi..
                            >
                            > przyznaj no się, ile gruch już dzisiaj było?


                            prymitywów staram się unikać, ale dziś zrobię wyjątek. Może Monar mogę i ja...

                            ttdd nie wie w co można zainwestować pieniądze i dlatego uważa że ani
                            spekulanci, ani deweloperzy, ani ludzie chcący sprzedać mieszkanie z innych
                            powodów (nie wiem - np. przeprowadzają się), czyli obecnie dysponenci 10 tysięcy
                            mieszkań z tabeli ofert i np 20 tysięcy z gratki (tylko warszawa, ostatnie 14
                            dni) nie powinni ich sprzedawać. Super. Jest to jakaś metoda.
                            Dalej już nie chwytam. Nie chwytam tych reklam, kasy wyłożonej w ogłoszenia,
                            zachodu itakdalej... czemu oni nie posłuchają się rady ttdd i ciągle chcą
                            sprzedać te mieszkania?

                            Gdyby było jednak tak, że developerzy chcą sprzedać mieszkania, inni też, to
                            jednak jakoś musieliby znaleźć kupca, a ten kupiec musiałby cenę przyjąć. Tak
                            czysto hipotetycznie. Jakby cena zaproponowana przez kupca byłaby w ich
                            mniemaniu zbyt niska, to oczywiście taki developer mógłby oferty nie przyjąć i
                            pójść ścieżką nakreśloną przez ttdd i żyć z innych gałęzi swojego biznesu niż
                            sprzedaż mieszkań, np ......... hmm, np..... mufffa, podpowiedz!

                            P.S.
                            ttdd - gdybym był tobą to zainwestowałbym jednak w obligację... ups wróc. gdybym
                            był tobą to zainwestowałbym jednak w nieruchomości :-(
                            • mufffa Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 23:10
                              ja to zrozumiałem inaczej, a mianowicie tak, że część inwestorów vel
                              spekulantów alias cwaniaków chcących się łatwo i szybko dorobić, nie
                              ma powodu sprzedawać mieszkań które posiada, bo na horyzoncie nie
                              widać dobrego pomysłu na inwestycje, a nieruchomości to jednak
                              zawsze coś materialnego

                              można z tym dyskutować, czy to prawda, a raczej w jakim stopniu to
                              prawda, ale zrozumieć wypowiedź by jednak wypadało

                              developerów sobie dokładasz już sam, a potem sam to obalasz nie bez
                              podnietki na myśl o własnej elokwencji.. i tyle w temacie

                              • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 06.02.08, 23:32
                                mufffa napisała:

                                > ja to zrozumiałem inaczej, a mianowicie tak, że część inwestorów vel
                                > spekulantów alias cwaniaków chcących się łatwo i szybko dorobić, nie
                                > ma powodu sprzedawać mieszkań które posiada

                                to zdanie jest samo w sobie sprzeczne, albo utopijne. To tak jakby powiedzieć że
                                ludzie nie wyciągają pieniędzy z giełdy - ani jak spada , ani jak rośnie.
                                Totalna fikcja

                                > bo na horyzoncie nie widać dobrego pomysłu na inwestycje,
                                tego to już zupełnie nie rozumiem, co to tylko nieruchomości i GPW jest?


                                > można z tym dyskutować, czy to prawda, a raczej w jakim stopniu to
                                > prawda, ale zrozumieć wypowiedź by jednak wypadało

                                gdyby napisał o sobie, to bym zrozumiał. Jego "specyficzny" przypadek nie ma się
                                nijak do rynku, a pokazując siebie chciał go uogólnić.


                                > developerów sobie dokładasz już sam

                                ?!? od początku jest to wątek o developerach (+ spekuła +dodatki) i ich cenach.
                                Kogo obchodzi cena mieszkania, w którym ktoś mieszka i nie zamierza go sprzedawać?

                                • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.08, 06:51
                                  Zyski, ale tylko na papierze, jeszcze raz:
                                  > to zdanie jest samo w sobie sprzeczne, albo utopijne. To tak jakby powiedzieć ż
                                  > e
                                  > ludzie nie wyciągają pieniędzy z giełdy - ani jak spada , ani jak rośnie.
                                  > Totalna fikcja

                                  Wiesz, ze ludzie wlasnie tak czesto robia? - jesli poszukasz takiego okreslenia
                                  jak inwestycja DLUGOTERMINOWA i owe pojecie zrozumiesz (nikla szansa) -
                                  przestanie byc to dla Ciebie totalna fikcja....

                                  > > bo na horyzoncie nie widać dobrego pomysłu na inwestycje,
                                  > tego to już zupełnie nie rozumiem, co to tylko nieruchomości i GPW jest?
                                  >
                                  Nie, jest jeszcze sporo innych - wgt, forex, instrumenty pochodne...itd... i co
                                  z tego?

                                  > gdyby napisał o sobie, to bym zrozumiał. Jego "specyficzny" przypadek nie ma si
                                  > ę
                                  > nijak do rynku, a pokazując siebie chciał go uogólnić.
                                  Moj przypadek nie jest specjalnie specyficzny... czasem lubie sobie
                                  podyskutowac, przedstawiajac swoja opinie. Nic nie uogolnilem. Odnioslem sie do
                                  przypadku opisanego we wstepie i wyciagnalem niego moje wnioski. Czy przed
                                  kolejna wypowiedzia mam przeprowadzic badanie statystyczne, aby moja opinia
                                  miala wieksze poparcie i byla lepiej slyszalna?

                                  > ?!? od początku jest to wątek o developerach (+ spekuła +dodatki) i ich cenach.
                                  > Kogo obchodzi cena mieszkania, w którym ktoś mieszka i nie zamierza go sprzedaw
                                  > ać?

                                  To juz ostatni kawalek Twojej wypowiedzi... i teraz prosba!
                                  Wydrukuj sobie caly watek, pokaz znajomym i nie denerwuj sie, ze beda sie z
                                  Ciebie nabijali.
                                  • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 07.02.08, 12:33
                                    Gość portalu: ttdd napisał(a):

                                    > Wiesz, ze ludzie wlasnie tak czesto robia? - jesli poszukasz
                                    > takiego okreslenia jak inwestycja DLUGOTERMINOWA i owe pojecie
                                    > zrozumiesz (nikla szansa)


                                    no to sklejam zdanie was cytując:

                                    " Część inwestorów vel spekulantów alias cwaniaków chcących się łatwo i szybko
                                    dorobić inwestuje długoterminowo".

                                    mnie więcej coś takiego? Tak? hmmmm.... mam z tym zdaniem problem.... niestety
                                    nie wszystko łykam. w szczególności bredni... ale pokaże znajomym jako przykład
                                    odmóżdżenia części społeczeństwa. Może znajdę wśród nich jakiegoś
                                    "namaszczonego" niedobitka, który to "zrozumie" i mi wytłumaczy.
                                    • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 12:47
                                      Zajelo troszke czasu - widze, ze poswieciles troche czasu na zrozumienie.... i
                                      nic. Zmarnowany czas.
                                      Sklejasz zdania wyciagniete z kontekstu nie rozumiejac calosci.
                                      Jak juz tak skrupulatnie wnikasz w kazda linijke tekstu w tym watku, daj sobie
                                      szanse na ogarniecie jedynie rzeczy, ktorych dotyczyla
                                      moja....podkresle...moja....moja!...rozumiesz...? nie?...powtorze...MOJA
                                      (widzisz teraz?) wypowiedz....
                                      Jestes glupkiem, ktory nie potrafi sie zdobyc na odrobine wysilku umyslowego...a
                                      jak juz sie wysili, to sie okazuje, ze tego umyslu nie ma. Przykro mi, ale Tobie
                                      jedynie poublizac zostaje... i chyba mozna to smialo robic, poniewaz i tak tego
                                      nie zrozumiesz.

                                      Pozdrawiam ;) (czyt. badz zdrow, nie bierz wiecej tego swinstwa ;) )
                                      • zyski_na_papierze Re: Ech, znow "analitycy"... 07.02.08, 13:47
                                        Zyski, ale tylko na papierze, jeszcze raz:
                                        > to zdanie jest samo w sobie sprzeczne

                                        ttdd napisał
                                        > inwestycja DLUGOTERMINOWA i owe pojecie zrozumiesz (nikla szansa) -
                                        > przestanie byc to dla Ciebie totalna fikcja....


                                        tu odpowiedziałem

                                        Gość portalu: ttdd napisał(a):

                                        > moja....podkresle...moja....moja!...rozumiesz...?
                                        > nie?...powtorze...MOJA (widzisz teraz?) wypowiedz....

                                        ja się gubię :-\





                                        ale jest jeszcze jedno twoje zdanie:
                                        "W 2002 roku osoby, ktore mialy mieszkanie na zbyciu (czyt. o jedno/dwa..) za
                                        duzo, niekoniecznie popelnily blad. To byl swietny czas na inwestycje na
                                        gieldzie, na rozpoczecie wlasnego interesu, kupno dzialki i budowe domu "

                                        może to o to chodzi?
                                        je po przeżuciu rozumiem mniej więcej tak:

                                        W 2002 roku osoby, które miały mieszkanie na zbyciu sprzedając je ze stratą
                                        niekoniecznie źle zrobiły. Z odzyskanych pieniędzy mogli kupić za 1.22 kupon w
                                        lotku i wygrać 6 baniek"

                                        Tłukom najlepiej wytłumaczyć ich brednie na przykładzie - i tak mamy dwa
                                        scenariusze:


                                        A) ktoś miał 100k, kupił za to mieszkanie, sprzedał za 80k
                                        B) ktoś miał 100k i nie "inwestował" w mieszkania.

                                        w roku 2002
                                        A) ma 80k
                                        B) ma 100k

                                        i tutaj czary:
                                        A) inwestuje z głową całą kasę w dwa miesiące wygrywając na giełdzie, w totka,
                                        kasynie, tworząc 6 wspaniałych firm
                                        B) całą kasę po pijaku gubi

                                        w roku 2007/8
                                        A) multimiliarder
                                        B) menel

                                        magiczny wniosek -> warto kupować mieszkania na górce
                                        • Gość: ttdd Re: Ech, znow "analitycy"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.08, 15:44
                                          Zyjesz na innym swiecie.

                                          > W 2002 roku osoby, które miały mieszkanie na zbyciu sprzedając je ze stratą
                                          > niekoniecznie źle zrobiły. Z odzyskanych pieniędzy mogli kupić za 1.22 kupon w
                                          > lotku i wygrać 6 baniek"

                                          Jeszcze raz. Moja wypowiedz dotyczyla osob, ktore mialy mieszkania na
                                          zbyciu...wtedy nie bylo rozwinietego rynku wynajmu, kredyty dopiero zaczynaly
                                          sie rozkrecac, wiec popyt byl znikomy. Mozna bylo wowczas:
                                          -sprzedac mieszkanie (po dziadkach, rodzicach itp - poniewaz wysokosc stop
                                          procentowych nie sprzyjala inwestycjom spekulacyjnym mieszkan), wziac kase i
                                          reinwestowac w cos bardziej rentownego
                                          -zostawic mieszkanie jako pieniadze zainwestowane dlugoterminowo i wyjsc na tym
                                          doskonale - patrzac na dzisiejsze ceny

                                          W kazdym wymienionym przypadku - obrotny posiadacz mieszkania wyszedl na plus.
                                          Juz wiem, na czym polega Twoj blad myslenia - dla Ciebie:
                                          inwestycja to spekulacyjnie ulokowane pieniadze wykreowane kredytem.
                                          Blad. Sama decyzja o tym, czy posiadane mieszkanie sprzedac czy zostawic w
                                          spokoju jest inwestycja. Decyzja jest inwestycja. Decyzja, czy ciagne dalej
                                          portfel, na ktory sklada sie nieruchomosc, czy zmieniam jego strukture
                                          spieniezajac nieruchomosc i inwestujac w cos innego.
                              • zyski_na_papierze pocieszające że przechodzisz metamorfozę 06.02.08, 23:46
                                mufffa napisała:
                                > dziewiczy post prawie bez błota...

                                zaczynasz tak tiny.pl/l93l a jak się uda to będzie niedługo aż tak
                                tiny.pl/l93n
                                gratulacje
          • heheheheh Mylisz się 05.02.08, 23:06
            Policz sobie ile miesięcznie musiałbyś mieć z wynajęcia 2 pokojowego mieszkania
            na czysto (zakładam koszt mieszkania 550 tys PLN na 50m2) żeby uzyskać lekko
            licząc 6% z lokaty....
            • Gość: ttdd Re: Mylisz się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 09:51
              Odlicz inflacje, podatek belki, a do ceny mieszkania dodaj inflacje.
              Policz.
              • steady_at_najx Re: Mylisz się 06.02.08, 10:09
                Od zyskow z najmu odlicz podatek dochodowy. Odlicz koszty remontow okresowych, napraw w mieszkaniu, przestojow w wynajmie. Dolicz czas poswiecony na dogladanie mieszkania. Policz.
                • Gość: tyk Re: Mylisz się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 12:03
                  a ja tam kupiłem 3 lata temu dwie kawalerki w wielkiej płycie,
                  łącznie za 190000zł, w 80% na kredyt. wtedy je wynajmowałem za 800zł
                  od sztuki. dziś jedną wynajmuję za 1300zł , druga za 1150zł (ale od
                  kwietnia, jak się skończy umowa cena skacze na 1400zł).
                  wcale nie jestem zainteresowany aby ludzie zaczęli kupować
                  mieszkania. wiem jedno, ludzie muszą gdzieś mieszkać! jak nie kupują
                  to wynajmują. a im więcej ludzi nie kupuje, tym więcej musi
                  wynajmować. :-)
                  i nie mówcie, że ceny wynajmu stoją w miejscu bo to nieprawda.
                  oczywiście im więcej leszczy woli wynająć niż kupić tym szczęśliwszy
                  jest mój portfel.

                  poczekam sobie na konkretne zniżki, i może sobie dokupię jakieś
                  mieszkanko. :-)
                  • steady_at_najx Re: Mylisz się 06.02.08, 13:44
                    To znaczy kupiles w dobrym czasie.

                    Chodzi o kupowanie kontra wynajem _teraz_.

                    > wcale nie jestem zainteresowany aby ludzie zaczęli kupować
                    > mieszkania. w

                    Ale nie rozumiesz jednego - jesli te nowobudowane beda niekupione zostana wynajmowane - raczej puste nie beda staly wiecznie. Tak czy owak zastrzyk na rynku do wynajmu sie pojawi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja