Kryzys subprime? Chłopaki, to nie my!

24.04.08, 16:10
Tegoroczna wiosna dla wielu ludzi biznesu jest dość ponura. Niska
podaż kredytów i gorsze wyniki sprzedaży są widoczne na każdym
kroku. Adwokaci, dla kontrastu, żyją w disneyowskim świecie magii,
gdzie niebieskie ptaszki siadają im na rękach, radośnie ćwierkając,
a pod nogami kicają zajączki. Ilość osób do pozwania z powodu
kryzysu kredytowego jest niemal nieograniczona.

Część komentatorów uważa, że kryzys nie przyczyni się do wzrostu
ilości pozwów sądowych. Nie wierzą, aby prawnicy obrócili się
przeciwko swoim kumplom z banków. Wstyd! Każdy szanujący się adwokat
pozwałby swoją babcię za lizaka, którego obiecała mu w 1968 i nigdy
nie dała. Możliwości z pewnością są. Gdyby nawet niewielka część
sumy wszystkich bankowych odpisów, szacowanych na 180 mld dolarów,
przerodziła się w roszczenia, prawnicy mieliby co robić przez lata.

Jak dotąd większość takich spraw miała miejsce w Stanach
Zjednoczonych, gdzie prawo do pozywania każdego za wszystko jest tak
samo oczywiste, jak posiadanie broni. Tam zbiorowe pozwy składane
przez niezadowolonych inwestorów nierzadko kończyły się hojnymi
ugodami. Prawnicy inkasują procenty od tych kwot, co zachęca ich do
zaciekłej walki.

- Duża część podejmowanych kroków prawnych (związanych z kryzysem
subprime) dotyczy spadającej wartości akcji – mówi Thomas Dubas,
senior partner w Labaton Sucharow, kancelarii wynajętej przez stan i
miasto Nowy Jork do złożenia pozwu przeciwko Countrywide,
pożyczkodawcy hipotecznemu, w którego inwestowały fundusze
emerytalne. W USA istnieją również możliwości wnoszenia pozwów przez
europejskich inwestorów przeciwko instytucjom europejskim, pod
warunkiem, że na terenie USA miały miejsce działania niezgodne z
prawem. Brytyjskie banki, których akcje lecą na łeb na szyję,
powinny się mieć na baczności. Amerykańscy prawnicy w efektownych
garniturach i z lepiej wybielonymi zębami, niż ich brytyjscy
flegmatyczni odpowiednicy, mogą dobrać im się do skóry.

Jak dotąd firmy zaangażowane w sekurytyzację kredytów subprime nie
spieszą się z podejmowaniem kroków prawnych przeciwko sobie. Drobne
sprzeczki między różnymi grupami inwestorów zaangażowanych w papiery
CDO zwiastują większą awanturę. Zacznie się ona na poważnie, jak
tylko firmy będą miały jasność co do wysokości swoich strat.
Przepychanki mogą się ciągnąć latami.

Agencje ratingowe muszą się czuć jak nagi gimnastyk skaczący salta
wśród jeżozwierzy. Ich wiodąca rola w kredytowej katastrofie
polegała na przydzielaniu potrójnych A inwestycjom, które na oczach
inwestorów obracały się w pył. Kiedy poprosiłem o komentarz jedną z
agencji i w końcu się go doczekałem, przypominał on reakcję
zdesperowanego mężczyzny: "Potwierdzamy, że założenia, którymi
kierowano się w ocenie ratingowej amerykańskich papierów subprime,
okazały się niedostateczne". Odpowiedzialni? Nie my.

Banki i należące do nich jednostki zarządzające funduszami wahają
się w kwestii pozwów związanych z subprime. Obawiają się wzajemnej
destrukcji i kierują poczuciem solidarności. Jednak według Elizabeth
Barrett, szefowej działu sporów sądowych w londyńskim Slaughter and
May, ekonomiczne aspekty dochodzenia zadośćuczynienia są kuszące. –
Zaangażowane sumy są bardzo duże – mówi. – Dlatego pokusa ich
odzyskania również będzie duża.

Jedną z przeszkód w londyńskim City jest fakt, że najlepsi prawnicy
skupieni są w dużych prawniczych firmach, które starają się unikać
potyczek z bankami. To jednak tylko spowolni sprawy, ale im nie
zapobiegnie. Taka sytuacja to wymarzona okazja dla mniejszych
kancelarii. Mogą przechwycić wkurzonych mecenasów, którzy nie
zostali partnerami. Scott Gibson, prawniczy headhunter w Hughes-
Castell, twierdzi, że już znalazł kilka stanowisk dla osób
odpowiadających temu opisowi. Kancelarie prawnicze po obu stronach
Atlantyku na potęgę angażują prawników procesowych.

Spory o subprime będą tylko częścią ich pracy. Procesy biznesowe są
cykliczne, podobnie jak bankructwa. Kiedy gospodarka siada, ich
ilość rośnie. Klienci nie regulują płatności wobec dostawców, co
prowadzi do egzekucji. Spółki upadają, a wspólnicy, którzy jeszcze
niedawno stukali się kieliszkami szampana, komunikują poprzez swoich
prawników.

Ludzie biznesu mogą zacząć spędzać mnóstwo czasu z prawnikami
procesowymi. A różnią się oni od prawników zajmującymi się
transakcjami – szczęśliwych hobbitów, którzy chcą, aby wszyscy byli
ich przyjaciółmi. Adwokaci to mściwi orkowie, którzy rąbią wrogów,
kiedy coś nie wyjdzie. – Prawnicy od umów wierzą, że wszyscy mogą
być zadowoleni – powiedział mi jeden adwokat. – My wiemy, że jest i
wygrany i przegrany. My wygrywamy. Ty przegrywasz.

Instytucje zaangażowane w rynek subprime i odpowiedzialne częściowo
za obecny kryzys gospodarczy na celowniku takich twardzieli to
właściwa kara. Innym możliwym winowajcom może się upiec. Alan
Greenspan, były szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, będzie wolny
od podejrzeń, jeśli alibi przedstawione niedawno w tej gazecie okaże
się prawdziwe. Mervyn King, szef Banku Anglii, uratował właśnie
swoją skórę, rzucając bankom koło ratunkowe w postaci 50-miliardowej
linii kredytowej. To sprawia, że my, żurnaliści gospodarczy,
jesteśmy cały czas podejrzani. – Dlaczego wmawiacie nam recesję? –
pyta każdy biznesmen, którego ostatnio spotykam. – Jesteśmy
zakonspirowanymi rewolucjonistami, którzy chcą rozbić kapitalizm od
środka – kpię sobie. Śmieją się. Gorzko. Mam nadzieję, że nie pójdą
z tym do sądu.

Jonathan Guthrie

© The Financial Times Limited 2008

ft.onet.pl/12,9181,kryzys_subprime_chlopaki__to_nie_my,artykul.html
    • Gość: kawu Re: Kryzys subprime? Chłopaki, to nie my! IP: 192.193.245.* 24.04.08, 16:13
      www.wyhacz.pl/Wyhacz/1,88542,5152529.html
      • thesopranos Re: Kryzys subprime? Chłopaki, to nie my! 24.04.08, 16:30
        ..please see a supervisor to find your limit...

        nieprawdopodobne!!! w USA??!! świat zwariował!!!
      • Gość: kensio Re: Kryzys subprime? Chłopaki, to nie my! IP: 66.90.103.* 24.04.08, 16:51
        [Eksplozja cen żywności skłania wielu ludzi do robienia zapasów.
        Niektóre supermarkety w USA zareagowały na to, ograniczając ilość
        ryżu, jaką jednorazowo może kupić jeden klient, do czterech 20-
        funtowych opakowań (20 funtów to nieco ponad 9 kg)]

        Skąd my to znamy... :D

        • Gość: mgmg Re: Kryzys subprime? Chłopaki, to nie my! IP: *.aster.pl 24.04.08, 17:08
          moim zdaniem jeżeli tematy w tym dziale mają dotyczyć Polski to bez
          sensu jest pisanie o subprime
          • 220wolt Re: Kryzys subprime? Chłopaki, to nie my! 24.04.08, 17:28
            Taaa, wieeeemy, w polsce subprime oczywiscie niemozliwy.

            Ciekawe jak zaklasyfikowac kredyt na 100% wartosci nieruchomosci albo wiecej ze
            zmienna stopa procentowa (u nas o ile wiem praktycznie wszystkie takie sa),
            gdzie rata to 1/3 dochodow albo wiecej.
Pełna wersja