Gość: Ursyn
IP: 217.153.92.*
19.09.03, 10:53
Artykul pochodzi z "Zycia Warszawy"..... Autostrada lepsza
Za drogę, która ma powstać na Ursynowie, zapłaci budżet miasta
Czy prezydent Warszawy Lech Kaczyński godzi się na wpuszczenie ruchu z
autostrady A2 na Ursynów? Wszystko wskazuje, że i tak, i... nie. Na południu
stolicy powstanie trasa ruchu przyspieszonego.
Z naszych informacji wynika, że eksperci z zespołu powołanego przez
prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego dogadali się z fachowcami z Generalnej
Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w sprawie przebiegu drogi przez Ursynów,
która w przyszłości wchłonie potężny ruch samochodowy z autostrady A2.
Nie będzie autostrady...
Na Ursynowie, w pobliżu ul. Płaskowickiej (między stacjami metra Imielin i
Natolin), powstanie tzw. droga GP, czyli droga główna ruchu przyspieszonego.
Na Ursynowie powstanie 9 km arterii - w większości tuż pod oknami bloków (w
odległości 100 m od arterii będzie mieszkać ponad 20 tys. ludzi). Prezydent
Kaczyński dotrzymał więc słowa, które dał warszawiakom przez wyborami
samorządowymi - twierdził kategorycznie, że na autostradę przez południe
Warszawy się nie zgodzi. Sęk w tym tylko, że zdaniem specjalistów arteria,
która przetnie Ursynów na pół, będzie dla mieszkańców znacznie bardziej
niewygodna niż autostrada.
...ale auta rozjadą Ursynów
A to dlatego, że budowa autostrady przez tereny miejskie obwarowana jest
licznymi obostrzeniami ekologicznymi, jakich nie ma w przypadku drogi
projektowanej na Ursynowie. Autostradę najczęściej buduje się w takich
wypadkach w głębokim wykopie (tak jest np. na obrzeżach Poznania), który jest
wzmocniony specjalnymi wkładami mającymi wyeliminować wszelkie drgania
powstające pod kołami samochodów. Do tego nad jezdnią ustawia się ekrany
dźwiękochłonne (niemal zamykające wykop od góry), których zadaniem jest
ograniczanie hałasu i kurzu. Wątpliwe, by wszystkie te zabezpieczenia udało
się wprowadzić w stolicy.
- Pod tymi ustaleniami podpisali się wszyscy członkowie zespołu powołanego
przez prezydenta Warszawy i szefa GDDKiA. Aby porozumienie nabrało mocy
prawnej, potrzeba tylko podpisu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Szef GDDKiA
Dariusz Skowroński już je podpisał - wyjaśnia ŻW Wojciech Dąbrowski z
mazowieckiej Generalnej Dyrekcji.
Po stronie miasta w obradach zespołu brali udział Mirosław Toboła,
wicedyrektor Zarządu Dróg Miejskich, Henryk Rządzki, szef biura drogownictwa
Urzędu Warszawy, Mieczysław Reksnis, zastępca dyrektora biura naczelnego
architekta stolicy, i Małgorzata Czeczko, specjalista ZDM.
Zatkana Warszawa
- Naszym zdaniem, taka decyzja samorządu Warszawy będzie zdecydowanie mniej
korzystna i dla samorządu, i dla mieszkańców Ursynowa, niż zaprojektowanie i
zbudowanie tu autostrady - nie ma wątpliwości Wojciech Dąbrowski. Podobnego
zdania jest zresztą także Dariusz Skowroński, szef GDDKiA, pełnomocnik
ministra infrastruktury Marka Pola ds. budowy autostrad.
I Skowroński, i Dąbrowski przekonują, że miasto straci na decyzji. Przede
wszystkim dlatego, że natychmiast po uruchomieniu drogi bez zabezpieczeń
antyhałasowych zacznie jeździć być może nawet 70-100 tys. samochodów na dobę.
Po drugie, miasto będzie musiało samo sfinansować wszystkie prace związane z
budową przedłużenia autostrady - od projektu poczynając, na budowie kończąc.
Rząd bowiem mógłby zapłacić za inwestycję tylko wtedy, kiedy miałaby ona
status autostrady lub drogi ekspresowej (tak wynika z zapisów ustawy o
drogach publicznych - arterie niższego szczebla na terenie miast finansują
samorządy). Tymczasem Warszawy nie stać na taki wydatek nie tylko w tej
chwili, ale jeszcze przez wiele lat. A do Konotopy przy zachodniej granicy
miasta autostrada A2 ma dojść, według ostatnich prognoz, już w 2007 roku.
Strach myśleć, co stanie się ze stolicą, jeśli to na samorząd spadnie ciężar
budowy arterii przez Ursynów.
Data: 19.09.2003