Śmiać mi się chce jak czytam...

IP: 79.188.31.* 27.08.08, 14:20
Śmiać mi się chce jak czytam, że ktoś będzie wynajmował ileś tam
czasu , w tym czasie zaoszczędzi ileś tam pieniędzy i za te
zaoszczędzone kupi za jakiś czas mieszkanie bez kredytu albo
pobuduje dom 20min od centrum. I najważniejsze, ze nie będzie miał
pętli na szyji, zawsze może w dowolnym czasie zmienić miejsce
zamieszkania, nie musi nic urządzać, ani o nic się martwić, bo
wszystko jest na głowie wynajmującego.

Całe szczęście , że od jakiegoś czasu już nie trzeba tych nadwyżek
między ratą kredyty, a kosztem najmu inwestować w fundusze
inwestycyjne, bo jeszcze niedawno wszyscy spece z forum doradzali
taką właśnie opcje.

Dobre też jest, jak ktoś pisze, że ma 300-500.000zł, ale na razie
trzyma to wysokich lokatach i wynajmuje świetne mieszkanko w
centrum, a za rok-dwa kupi sobie wymarzone M.

:-))) nie to, że jestem naganiaczem, sam mam pętle na 30lat, ale
nie opowiadajcie takich bajek jak powyżej.
    • Gość: sobi Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.era.pl 27.08.08, 14:57
      Dlaczego bajek? Ja mam ponad 200 tysiecy na lokatach w banku i chce kupic
      mieszkanie ale po obecnych srednich cenach ofertowych nie kupie. Ceny spadna
      albo trafie wyjatkowa okazje to kupie. I tak, wlasnie wynajmuje za bardzo male
      pieniadze mieszkanie blisko centrum. Wniosek - nie oplaca mi sie w tym momencie
      kupowac mieszkania - wynajem jest dla mnie duzo tanszy niz rata kredytu jaki
      musialbym wziasc zeby kupic fajne mieszkanie. Pomecze sie jeszcze troche w
      wynajmowanej kawalerce i kupie jak bedzie taniej, duzo taniej.

      Wolisz miec petle wysokiego kredytu na szyi? Twoja sprawa, ja wole miec wiekszy
      luz jesli chodzi o finanse.
      • Gość: zenon Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.jmdi.pl 01.09.08, 22:18
        WZIĄĆ, KUŹWA WZIĄĆ
    • gazeta_forum61 Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 27.08.08, 15:14
      500 000 zł na lokacie lub polisie 8% daje miesięcznie po podatku
      belki 2700zł

      mieszkanie warte 500 000zł w większości przypadków wynajmujesz za
      2000zł w tym czynsz plus opłaty licznikowe maks 2200zł, zostaje
      miesięcznie 500zł nadwyżki + 500zł czynszu, który płaci wynajmujący
      a nie najemca = c.a. 1000zł

      w kredycie CHF na 30 lat - rata 2500 + czynsz 500zł + liczniki +
      remonty inne średnio miesięcznie m.in. 300zł = 3300zł - więc tracisz
      jeszcze c.a. 1000zł miesięcznie

      Oczywiście obliczenia są czysto hipotetyczne i mogą różnić się w
      zależności od miasta, dzielnicy, konkretnej oferty

      Kiedyś zakładając m.in 5-10% wzrost wartości nieruchomości rocznie,
      nie warto było nawet robić takich symulacji, dziś można się
      zastanawiać kupować? czy wynajmować?

      ja osobiście kupuję obecnie mieszkanie, chociaż z powyższych
      kalkulacji wychodzi mi, że nie warto. Wynajem ma dużo zalet, ale w
      przypadku rodziny z dziećmi, przeprowadzka niemal co rok jest
      męcząca a i często standard wynajmowanych mieszkań nie jest
      zadowalający.
    • terion Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 27.08.08, 16:24
      > I najważniejsze, ze nie będzie miał pętli na szyji, zawsze może w dowolnym czasie zmienić miejsce zamieszkania, nie musi nic urządzać, ani o nic się martwić, bo wszystko jest na głowie wynajmującego

      Ok, a co tu się nie zgadza? Jak wynajmujesz wyposażone mieszkanie, to raczej nie musisz biegac za majstrami i ekipami, a malowanie ścian i cieknąca wanna też nie jest tylko twoim zmartwieniem. Osoba od której wynajmuje mieszkanie zwraca nawet za wymienione żarówki, więc nie wiem czemu tak ci do śmiechu?
      Łatwośc zmiany miejsca zamieszkania, w przypadku najmu to tez fakt, z którym nie ma co dyskutować. Jedni cenią pewność stałego miejsca zamieszkania (szczególnie Ci mający dzieci), a inni wolą mieć tu trochę wolności.


      > w tym czasie zaoszczędzi ileś tam pieniędzy i za te zaoszczędzone kupi za jakiś czas mieszkanie bez kredytu albo pobuduje dom 20min od centrum.

      Uzbieranie w ten sposób kasy an cały dom lub mieszkanie, to bajkopisarstwo. Ale fakt faktem, że to co w tym czasie się uzbiera, zmniejsza przyszły kredyt. Spadek ceny mieszkania w tym czasie to też czysty zysk.
      • Gość: Obserwator Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 20:24
        Zapominacie też o jednym - w opcji własnego mieszkania, obok
        spłacanego niebotyczngo kredytu, trzeba opłacać to mieszkanie -
        czynsz, media, konserwacja, remonty itp - średnio miesiecznie
        kilkaset złotych. W przypadku najmu koszty te ponosi jednak
        właściciel.
    • Gość: kloss Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.aster.pl 27.08.08, 20:34
      A co w tym takiego śmiesznego ? Szacuje się że w niemczech 1/3 społeczeństwa
      całe życie wynajmuje mieszkanie. Zawsze wynajem będzie tańszy od kredytu, i
      dodając do tego inne plusy to niektórym osobom się to opłaca. Po
      przekalkulowaniu wynajmuje mieszkanie za 1700 zł, gdzie przy kredycie płaciłbym
      raty w granicach 2600 + remont + czynsze i inne świństwa. Do tego zmieniam sobie
      miejsce zamieszkania z każdą zmianą pracy, mając do pracy 5 min drogi. Jedni
      powiedzą że to pieniądze wyrzucone w błoto, a dla mnie to po prostu wygoda. Nie
      dość że oszczędzam na tym po minimum 1000 zł miesięcznie to jeszcze mam rzut
      beretem do pracy. Niektórzy może wolą codziennie wyjmować z życiorysu 2 godziny
      stojąc w korkach, dojeżdzając do swojego wymarzonego M w jakimś wypizdówku typu
      pruszków, piaseczno, brwinów albo nie wiadomo co jeszcze - dla mnie te 2 godziny
      to majątek. No tak, pisałem że oszczędzam 1000 zł - ale przecież nie mam
      mieszkania to jak mogę oszczędzać. Prawda jest taka że nie ma rzeczy która nie
      ulega amortyzacji i nie traci na wartości. Te wasze mieszkanka w wypizdówkach po
      30 latach spłacania kredytu, będą rozsypującym się syfem którego nie sprzedacie
      za 1/3 wartości nowego mieszkania. A ja tym czasem pracuje sobie spokojnie,
      widząc pracę prawie z okna wynajmowanego mieszkanka, nie przejmuje się
      kredytami, remontami, czynszami i całą resztą, zarabiam ponad 10000 brutto i
      planuje kolejną zmianę miejsca pracy. I powiem wam coś, za 10 lat jak będę
      podchodził pod 35 lat w końcu wezmę sobie kredyt (bo tylko idiota nie wykorzysta
      najtańszych kredytów jakimi są hipoteczne i kupi za gotówkę), tyle że wtedy będę
      miał na lokacie pewnie z 500 tyś, nie będę już pracował, raty będą mi się
      spłacać same, a ja będę sobie siedział w jebitnym domku a nie rozsypującej sie
      klitce w wypizdówku kupionej na szczycie bańki budowlanej.
      • Gość: diakon Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.chello.pl 27.08.08, 20:58
        wynajem jak zakup ma swoje zalety, ma też swoje wady.
        Jeśli traktujemy to jako okres przejściowy w oczekiwaniu na swoje
        wyśnione mieszkanie to o.k. na pewno nie jest to sposób na przeżycie
        całego życia.
        • Gość: Dyzio Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.gprs.plus.pl 27.08.08, 21:09
          Otoz to.

          Tylko ze ci co urodzili sie troche za pozno i przed wzrostem cen
          byli np na studiach, nastepna okazje nabycia po normalnej cenie
          wlasnego M beda mieli za ladnych pare lat.
          No ale: 'dont expect life to be fair'.
          • Gość: Wis a wis Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.08, 21:11
            może pisz po polsku, o co tobie chodzi niemoto!
      • Gość: hmmm Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.adsl.inetia.pl 27.08.08, 22:42
        podpisuje się czterema kończynami. Zrobiłbym dokładnie to samo, gdyby nie to, że
        żona nie chce mieszkań w wynajmowanym :(

        ja zarabiam > 20 tys a żona > 10 tys i mimo, to uważam, że nie warto kupować
        mieszkań w takich cenach jak w Warszawie. Bardziej opłaca się wynajmować blisko
        pracy niż stać w korkach i spłacać kredyt 40 lat

        Pozdrawiam!
        • Gość: rol Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.08, 13:40
          no dobra, to teraz moje wyliczenia
          zakładam, że żeby zaoszczędzić w 5 lat na jakieś 2-3 pokoje warte
          wspomniane 500t zł muszę rocznie odkładać 100t zł.
          żeby odkładać 100t rocznie to chyba powinienem zarabiać minimum
          200t/rok co daje 16 700zł miesięcznie netto (brutto to pewno grubo
          ponad 20t- nie wiem bo tyle nie zarabiam).

          Nie wiem jak wy, ale osoby które ja znam które wynajmują mieszkania
          raczej mieszczą się bliżej średniej krajowej, a już na pewno nie są
          w trzecim progu podatkowym.

          owszem , znam i osoby które mają jakieś lokaty po kilkaset tysięcy,
          czy umoczyły w funduszach inwestycyjnych, ale te osoby wszystkie jak
          jeden mąż mają swoje chałupy i to nie za 500t, a za sporo więcej.

          no ale i tak zaraz jakiś mądrala napisze, że woli teraz trzymać pół
          bańki na koncie, żeby za rok kupić 100m w centrum za te pół bańki.
          no cóż, idioci są wśród nas.
          • Gość: templariusz przekonaliście mnie IP: *.netia.com.pl 28.08.08, 14:00
            Ok, biegnę kupować chatę. Cóż z tego że za rok mógłbym ją kupić 10%
            taniej nominalnie, czyli 15% taniej realnie. To wszystko nieważne.
            Wynajmowanie się nie opłaca.
            • Gość: rol Re: przekonaliście mnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.08, 14:16
              człowieku, nie o to mi chodzi, że masz lecieć i kupować.
              powiem więcej, mam to w d.upie co tam masz zamiar robić.
              pisałem, że nie jestem naganiaczem, możesz wierzyć lub nie, też mam
              to w tym samym miejscu.

              tylko śmieszne jest pisanie, że ktoś ma kilkaset tys. i nadal
              mieszka w jakiejś norce. albo że ktoś ma zamiar zaoszczędzić na
              mieszkanie lub dom, bo nie chce sobie wiązać pętli.

              ja całe szczęście kupiłem własne M kilka lat temu bo po dzisiejszych
              cenach po prostu by mnie nie było stać. ale nie pisałbym
              przynajmniej głupot, że se zaoszczędzę, albo że wole wynajmować bo
              tak jest lepiej i fajniej.

              ceny teraz to kosmos, ale czy to znaczy, że trzeba pisać głupoty?
              • Gość: sobi Re: przekonaliście mnie IP: *.era.pl 28.08.08, 14:21
                > ceny teraz to kosmos, ale czy to znaczy, że trzeba pisać głupoty?

                Nie, to tylko oznacza, ze trzeba poczekac az spadna.

                Skoro nie jestes naganiaczem to czemu sie nasmiewasz z madrzejszych od siebie?
                Kupiles z kredytem na 30 lat, OK Twoj problem. Ja wole poczekac i kupic taniej a
                przy okazji troche oszczedzic i wziasc mniejszy kredyt. Przeszkadza Ci to? Nie
                Twoje pieniadze, nie Twoj problem.
              • gazeta_forum61 Re: przekonaliście mnie 28.08.08, 15:37
                > tylko śmieszne jest pisanie, że ktoś ma kilkaset tys. i nadal
                > mieszka w jakiejś norce. albo że ktoś ma zamiar zaoszczędzić na
                > mieszkanie lub dom, bo nie chce sobie wiązać pętli

                co człowiek to podejście, jeden trzyma 500 000 bo planuje zakup i w
                międzyczasie wynajmuje, drugi ma 500 000 a nie ma na mieszkanie (bo
                obraca tą kasą), trzeci ma 500 000 ale ceni sobie płynność finansową
                i niezależność, czwarty nie ma 500 000 i kupuje na raty , piąty ma
                500 000 i kupuje na raty

                ja osobiście nie widzę w tym nic śmiesznego (1-5)
                • Gość: ebi Re: przekonaliście mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 22:07
                  ciekawa dyskusja ...

                  dodam jeszcze jeden argument za wynajmem - koszty transakcyjne
                  związane z transakcją na nieruchomości są istotne i dotyczą
                  posiadaczy a nie dotyczą wynajmujacych.

                  Ten argument może mieć coraz większe znaczenie, jesli na rynku pracy
                  zacznie się liczyć mobilność, tak jak w krajach bardziej
                  rozwiniętych. Najbardziej extreme jest USA , kraj nomadów, gdzie
                  miejsce zamieszkania zmienia sie co kilka lat i przeprowadza się do
                  miejsca gdzie oferują lepszą pracę.
          • Gość: kloss Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.aster.pl 29.08.08, 00:54
            Po pierwsze, Twoje obliczenia możesz sobie darować bo nigdzie nie zaznaczyłem
            ile już mam odłożone, po drugie zdaje się że pisałem o 10 latach. Jezeli chodzi
            o osoby które znasz i ich zarobki, no cóż, każdy pewnie ma innych znajomych. Ja
            pracuje jako programista, i w tej grupie zawodowej nie znam nikogo ceniącego się
            i zarabiającego poniżej 7000 brutto, a średnia zarobków dobrego
            programisty/projektanta w warszawie to 8000-12000 brutto.
            Co do mieszkania to nie pisałem że jestem przeciwny kupowaniu własnego
            mieszkania, a jedynie kupowania po tych cenach. Ja nie byłem akurat w stanie (z
            różnych powodów) kupić mieszkania 2-3 lata temu, a teraz nie trzeba dysponować
            wybitnym poziomem inteligencji żeby stwierdzić iż siedzimy na przewartościowanej
            bańce. Ja nie wynajmuje mieszkania po to żeby odkładać i kiedyś kupić taniej, to
            tylko pochodna wygody jaką daje mi obecnie wynajmowane mieszkanie. Zmieniam
            pracę średnio co 2 lata i w tej chwili mieszkanie tylko by mi ciążyło. Gdybyś
            też zwiększył obroty i nie zasiedział dupy to pewnie zarobki Twoje, jak również
            Twoich znajomych również należałyby do wyższej półki niż średnia krajowa o
            której wspominasz. Zamiast siedzieć codziennie w korkach po 2 godziny, dzięki
            wynajmowanemu mieszkaniu można je wykorzystać na własny rozwój, który
            zdecydowanie bardziej zaprocentuje niż nawet równomiernie drożejąca nieruchomość
            na wypizdówku.
            Tak czy owak gratuluje Ci że udało Ci się kupić mieszkanie kiedy ceny były
            normalne, jednak tym bardziej nie powinieneś pisać że śmieszy Cie że ludzie
            obecnie nie kupują mieszkań po dzisiejszych cenach.
            • mufffa Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 29.08.08, 06:20
              panie kolego informatyku, to co napisałeś to jaskrawy wyraz
              resentymentu do własności..

              otóż "kiedyś jak było tanio to nie kupiłem bo mnie nie było stać, a
              teraz jak mnie nie stać mimo że ponoć dobrze zarabiam, to uważam, że
              ch...owo mieć mieszkanie na własność, bo człowiek jak ten chłop
              pańszczyźniany przywiązany do ziemi"

              buchachachaaaaa :))))))

              a kto ci broni przenieść do innego miasta mając w innym nieruchomość
              na własność? dla ciebie to jakiś odcisk co żyć nie daje
              spokojnie? :)))

              w świecie p. klossa kamienicznicy pracują za pół darmo, bo są na
              smyczy swojej klitki :)) słuchajcie szacownego p. klossa!!!
              sprzedajcie albo porzućcie swoje klitki a zaraz dostaniecie lepszą
              posadę w Białymstoku!! :))))

              to równie ciekawe zjawisko jak rzesza bogaczy-wynajmowaczy ruder,
              która przez ostatnie lata zebrała miliony na kontach :)))

              • Gość: kloss Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.aster.pl 29.08.08, 20:35
                Nie wiem skąd ten cynizm, ale chyba mnie nie zrozumiałeś. Ja nie mam żadnego
                resentymentu do własności, jak ktoś kupił mieszkanie wcześniej po dobrej cenie,
                albo uda mu się wynegocjować teraz dobrą cenę i uważa że to dla niego najlepsze
                to cieszę się jego szczęściem. Ja nikogo nie namawiam do wynajmu, każdy ma inną
                sytuację i czego innego potrzebuje. Jeden ma dzieci i rodzinę, jeden woli
                mieszkać pod warszawą i cieszyć się obcowaniem z przyrodą ale jednocześnie
                stojąc w korkach dojeżdżając do pracy, a ktoś inny chwilowo realizuje się
                zawodowo i nie potrzebuje uwiązania - akurat w mojej sytuacji chwilowo jest to
                uwiązanie. Nikt mi nie broni jak piszesz przenieść się do innego miasta mając w
                innym nieruchomość na własność, tylko że kogo stać na jednoczesną spłatę rat
                kredytu i jeszcze wynajmowanie mieszkania w drugim mieście ? Od samego początku
                chciałem w tym wątku jedynie przekazać że wynajem ma swoje plusy, tak samo jak
                minusy. Próba dowiedzenia czy jest lepszy od kredytu, jest bez sensu - wszystko
                zależy od sytuacji i potrzeb. Nie zmienia to faktu że ceny są grubo
                przeszacowane i współczuje ludziom którzy rok temu na samym szczycie kupili
                mieszkanie poza warszawą za grubą kasę i teraz cierpią wiecznie stojąc w
                korkach. Sam znam takich wielu i wiem że na cenach transakcyjnych już są od
                tamtego czasu średnio 1000/metrze w plecy. Grunt to przemyślane decyzje zgodne z
                potrzebami, obecną sytuacją, i nie uleganie wariatom twierdzącym że mieszkania
                nie stanieją. Pośpiech jest tu mało wskazany.
                • Gość: admin Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.chello.pl 29.08.08, 20:36
                  Przekrocza pan dozwoloną liczbę znaków na post. Prosimy stulić
                  japiszona
    • bogucjusz A mnie politowanie bierze, jak patrzę... 28.08.08, 17:52
      na tych wszystkich kredytowych desperados, sądzących, że za 30 lat będą tak samo
      zdrowi, energiczni, potrzebni na rynku, coraz więcej zarabiający i mający coraz
      mniej wydatków :-)
      • Gość: figo fago Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: 153.95.95.* 29.08.08, 08:39
        Jeśli nie będą, to na wynajem mieszkania dla całej rodziny w
        Warszawie też ich nie będzie stać. Jedno jest pewne - kupując
        mieszkanie nawet na kredyt przez te 30 lat obciążenie budżetu będzie
        stałe lub malejące. A skąd wiesz jak będą się zachowywać ceny
        wynajmu na przestrzeni 30 lat? Prawdopodobieństwo, że w średnim lub
        długim okresie będą maleć jest według mnie bliskie zeru.
        • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.wro.vectranet.pl 29.08.08, 09:54
          niepatrz na 30 lat .patrz na najblizsze np.3 lata i odpowiedz sobie
          na pytanie czy przez ten czas lepiej wynająć czy kupić ?
          Czyli jak sie zmienią ceny nieruchomości ?ile zdołasz spłacić
          kredytu z części kapitałowej(nie odsetkowej) ? ile zapłacisz
          czynszu ? a z drugiej strony ile zapłacisz za wynajem ?
          • Gość: zosia Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 09:59
            jarek, masz cos ciekawego teraz pod wynajem ?
            • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.wro.vectranet.pl 29.08.08, 15:09
              jak bym miał to dawno już bym to sprzedał .
              • Gość: Szpila Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.gprs.plus.pl 29.08.08, 15:29
                czyli nic nie masz?
                goly & wesoly?
                • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.wro.vectranet.pl 29.08.08, 17:30
                  głupia jesteś czy co ?
                  to że niemam mieszkania do wynajęcia nieznaczy że niemam nic a w
                  szczególności że niemam mieszkania .kupilem ok 10 lat temu .
                  • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.chello.pl 29.08.08, 20:31
                    a , zapomniałem dopisać, kupiłem oczywiście mieszkania (czytajcie
                    uważnie - niejedno), ale tu na forum siedzę sobie bo tak lubię .
                    Kręci mnie ta tematyka
                    • jotde2 Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... 30.08.08, 09:52
                      klub zaklinaczy wzrostów nadal stosuje podszywanie sie ?
                      spróbujcie też podrobić IP ;)
                      • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.chello.pl 30.08.08, 10:04
                        geniuszu, tego samego IP nie przeniosę z pracy do domu
                        • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.wro.vectranet.pl 30.08.08, 10:08
                          a ja tak :)
                          spierd.... podszywko .
                          • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.chello.pl 30.08.08, 12:36
                            o w morde.. kto tu???
                            • Gość: Wiesiu Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.08, 17:29
                              Lepiej jednak być na swoim, więc wio trza wziąć kredycik (najlepiej
                              doradzają w ekspanderze).
                              • Gość: jarek Re: A mnie politowanie bierze, jak patrzę... IP: *.wro.vectranet.pl 30.08.08, 18:09
                                patrz np. na najblizsze np.3 lata i odpowiedz sobie
                                na pytanie czy przez ten czas lepiej wynająć czy kupić ?
                                Czyli jak sie zmienią ceny nieruchomości ?ile zdołasz spłacić
                                kredytu z części kapitałowej(nie odsetkowej) ? ile zapłacisz
                                czynszu ? a z drugiej strony ile zapłacisz za wynajem ?
    • steady_at_najx Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 01.09.08, 14:51
      > :-))) nie to, że jestem naganiaczem, sam mam pętle na 30lat, ale
      > nie opowiadajcie takich bajek jak powyżej.

      No to juz wiemy z czego wynika ubrana w luz zlosc.
      • hugo43 Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 02.09.08, 21:27
        a ja podziwiam odwage kredytu na 30 lat.mieszkanie mam male,bo
        45m,ale kupione za gotowke w wieku 28 lat,3 lata temu.gdybym nie
        miala pieniedzy to wolalabym wynajmowac.czasem mysle,ze lepiej
        byloby i mi wynajmowac,a kaske wlozyc w rozwoj interesu.
        • ruski_czolg Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 03.09.08, 15:23
          > a ja podziwiam odwage kredytu na 30 lat.mieszkanie mam male,bo
          > 45m,ale kupione za gotowke w wieku 28 lat,3 lata temu.

          Wynajem to też odwaga - biorąc pod uwagę pędzące w górę koszty najmu i dziki
          rynek wynajmu w PL (kombinowane umowy, brak meldunku, właściciela który może Cię
          wyrzucić w ciągu miesiąca bo takie ma widzimisię itp.). Koszt najmu np. 60m2 na
          Bemowie w nowym budynku jest wyższy niż rata + czynsz za takie samo mieszkanie.
          Wynajmując nie za duże mieszkanie w przyzwoitym standardzie wychodzi minimum
          2500 zł/m-c, co daje rocznie 30000 zł, po 5 latach - 150000 zł... które z
          powodzeniem mogłyby zostać zastosowane do spłaty kredytu.


          > gdybym nie
          > miala pieniedzy to wolalabym wynajmowac.czasem mysle,ze lepiej
          > byloby i mi wynajmowac,a kaske wlozyc w rozwoj interesu.

          Problem taki, że gdy nie masz pieniędzy i wynajmujesz, w niczym nie zmieniasz
          swojej sytuacji - dajesz zarobić komuś zamiast odłożyć na swoje. Piszesz zresztą
          o sytuacji, w której można wynajmować i jeszcze odłożyć - u dużej części
          zainteresowanych zakupem/wynajmem takiej opcji po prostu nie ma.
          • steady_at_najx Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 03.09.08, 15:30
            malo nie uplulem monitora ze smiechu czytajac te brednie czolga :))


            > Problem taki, że gdy nie masz pieniędzy i wynajmujesz, w niczym nie zmieniasz
            > swojej sytuacji - dajesz zarobić komuś zamiast odłożyć na swoje. Piszesz zreszt

            to jeszcze sie tacy uchowali co wierza ze "splacaja swoje" ?:)))

            Facet pierwsze lata to prawie wylacznie odsetki banku - tym wieksze im bardziej
            przewartosciowana klite kupujesz
            • mufffa Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 05.09.08, 19:42
              steapy at majks, a z czego bierze się jad u ciebie? opchnąłeś za
              tanio ruderę w otwocku?
          • steady_at_najx Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 03.09.08, 15:35
            >Wynajem to też odwaga - biorąc pod uwagę pędzące w górę koszty najmu i

            Panie naganiacz "galopujace koszty najmu" to w gazetach sa.

            Z moich 6ciu wynajmujacych znajomych zaledwie 1 mial podwyzke i to 50 PLN ze
            wzgledu na wyzszy czynsz wlasciciela. Ciekawe co bedzie jak te niesprzedane
            fajne ynwestycje zaczna trafiac na rynek wynajmu.

            A jesien i zima 2008 to zatrzesienie oddawania inwestycji.
            Ciekawe co wtedy powiecie ? Pewnie o "stabilizacji kosztow wynajmu" i ze "ceny
            wynajmu mocno sie trzymaja"
            • Gość: Dyzio Re: Śmiać mi się chce jak czytam... IP: *.gprs.plus.pl 03.09.08, 15:59
              a z kolei moj znajomy mial podwyzke o 300zl (25%), fakt ze mial i
              tak tanio (2-pok ponad 50m2,Mokotow, za 1,200); podwyzki sa faktem.
              Inny znajomy placi o 33% wiecej (1,200 vs 900) niz poprzedni najemca
              rok temu za kawalerke 35m2 na Dolnym Moksie. Taki jest rynek.

              Pismaki troche przesadzaja, ale po to sa, nie moze byc nudno, bo by
              nikt tego nie czytal.
              • mufffa Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 05.09.08, 19:45
                twój znajomy to cieć! steapy ma rzetelne dane, od 3 lat gada że
                będzie tanieć i co? może nie ma racji? nie tanieje może?
            • mufffa Re: Śmiać mi się chce jak czytam... 05.09.08, 19:44
              i tak oto steapy poraz kolejny ścisnął swojego Manfreda na myśl o
              tym jak spadną ceny, to się robi obleśne...

              drugi pan Kałomierz nam rośnie

              :)
Pełna wersja