Dodaj do ulubionych

Dobry moment na kupno na kredyt w walutach...

IP: *.era.pl 16.02.09, 15:01
Codziennie czytam, że kryzys, świat się wali, gospodarki upadają,
mieszkania stanieją, etc... Na rynku nieruchomości zastój -
kupujących brak, sprzedający jeśli mogą to odwlekają sprzedaż. W
takich chwilach zwykle "statystyczny konsument" postanawia czekać,
nic nie robić i zobaczyć, co będzie. A ja na przekór wszystkiemu i
wszystkim poddaję pod dyskusję pomysł, aby własnie teraz kupowac
mieszkanie na kredyt (najlepiej walutowy).
Dlaczego?

1) To pewnie dobry moment w ogólnym trendzie. Może teraz, może w
ciągu najbliższego kwartału, może pół roku. Najlepiej inwestować w
to, od czego odwrócili się wszyscy. Dlaczego? Wszyscy analitycy
wieszczą stagnację, spadek, kres zysku z inwestycji w nieruchomości.
Oczywiście ci sami analitycy jeszcze rok temy kreslili wizje
niekończącego się wzrostu i trwałych zysków z nieruchomości
kupowanych na kredyt. A z tym jak z giełdą - trend odwraca się w
chwili, gdy jeszcze nikt tego nie widzi. Czyli gdzieś w niedalekiej
przyszłości pojawi się zwiększony popyt na mieszkania. Początkowo
generowany przez ludzi, którzy mają pieniądze za zakup (albo mają
kredyt) i podobnie jak ja, sceptycznie traktują analityków
przepisujących ze swoich felietonów wciąż te same oklepane zdania.

W dzisiejszej Rzepie przeczytałem artykuł o nabywcach z gotówką,
którzy kupują pakiety mieszkań od stojących pod scianą developerów
trwardo zbijając ceną kupna. Na ile artykuł jest wiarygodny - nie
wiem. Ale widać, że nie jestem odosobniony w swoich przekonaniach.

2) Można spokojnie negocjować cenę i przebierać w ofertach. Rynek
nieruchomości jest pełen ciekawych ofert - nawet jeżeli część osób
wstrzymała się ze sprzedażą, to rynek pierwotny i wtórny pełen jest
dobrych ofert. I nie ma ryzyka, że sprzedający urządzi
licytację "kto da więcej" z powodu nawału kupujących. :-)
Zwracam też uwagę, że obecnie developerzy zawiesili / wstrzymali
dużo projektów budowlanych, czyli za rok-dwa możemy mieć obniżoną
podaż. A to na pewno nie pomaga spadkom cen. :-)

3) Bo waluty są piekielnie drogie. To co jest zmorą ludzi, którzy
już wzięli kredyt jest szansą dla tych, którzy są jeszcze przed tą
decyzją. Frank powyzej 3zł, euro powyżej 4,50zł - taka sytacja
potrwa pewnie kilka miesięcy zanim zacznie wracać ku normalności
rozumianej jako frank gdzieś między 2,20 a 2,70 a euro trwale
poniżej 4zł. Okres kredytowania to 20-35 lat, z tej perspektywy
obecny kryzys (niech trwa nawet 3 lata) jest tylko dłuższą chwilą. I
w takiej długiej perspektywie złotówka będzie się umacniać, będziemy
wchodzić do strefy euro, czyli wrócimy w okolice kursu franka i euro
równej powiedzmy średniej z ostatnich dwóch lat.
Czyli jakby nie patrzeć, z każdym rokiem rata maleje. A dla
przypadku kredytu w euro z chwilą zniknięcia złotówki zostajemy z
kredytem na kwotę zauważalnie niższą niż u ludzi, którzy wzięli
kredyt na tę sama kwotę, ale w złotówkach albo w innym momencie
dziejowym.

4) Obecne wysokie marże banków są też tylko chwilową niedogodnością.
Gdy rynek wróci do normalności pojawią się oferty kredytów
konsolidacyjnych i "podkupywanie" sobie klientów, którzy terminowo
spłacają raty. W takich warunkach dość łatwo przyjdzie zbicie
obecnych wywindowanych rat. Przeniesienie kredytu do innego banku
też nie będzie obciążone haraczem o nazwie 'spread walutowy' - bo
albo Komisja Nadzoru Finansowego choć trochę ograniczy bankową wolną
amerykankę w tym względzie albo umożliwi spłatę kredytu bezpośrednio
w walucie. I wtedy bank refinansujący zwróci naszemu bankowi kwotę
bezpośrednio we franku lub euro.

5) Warto brać kredyt jak najwczesniej. Za rok będziecie mieć
pierwsze / kolejne dziecko, co obniży Wam zdolność kredytową. :-)
Wcześniej, to dłuższy okres kredytowania, czyli niższe raty. A
jeżeli stać Was będzie w przyszłości na większe spłaty, to już chyba
wszystkie banki umożliwiają taki krok bez żadnych dodatkowych opłat.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że uzyskać kredyt dzis jest trudniej -
> banki są nadzwyczaj ostrożne. Ale to nie powód, by nie podjąć
próby. Oczywiście, za rok kryzys może się pogłębić ale równie dobrze
świat może zacząć powoli wychodzić z dołka... I wtedy okazuje się,
że przespaliście najlepszy moment. :-) Czy mam rację - nie wiem, nie
jestem prorokiem. Ale mimo wszystko poddaję mój pomysł po dyskusję.
Dla porządku: nie pracuję dla ani na rzecz: developera, banku,
pośrednika kredytowego. Pracuję w sektorze nie-finansowym, a swój
kredyt już wziąłem czas temy jakiś.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
      • Gość: Kim Dzong Il Re: Dobry moment na kupno na kredyt w walutach... IP: *.era.pl 17.02.09, 09:28
        > A słyszałeś o tym, że jak grać to za własne?

        Słyszałem. I zgadzam się. I całkiem poważnie zastanawiam się nad
        powrotem na giełdę - z powodów już przeze mnie wskazanych (działanie
        wbrew popularnym opiniom, kupowanie podczas dna bessy, tania
        złotówka) uważam, że ceny wielu akcji na GPW są gdzieś w okolicach
        samego dna preceny. Ale to temat na zupełnie inne forum...

        Pozdro
    • Gość: asdf Re: Dobry moment na kupno na kredyt w walutach... IP: *.access.telenet.be 16.02.09, 15:24
      zapomniales o argumencie ze za miesiac mozesz nie miec pracy i nie
      bedziesz mial wtedy zdolnosci kredytowej

      o tym jak niskie sa dzisiejsze ceny bedziesz wiedzial za rok jak
      bedzie taniej o 20-30% a o tym jak drogie sa waluty przekonales sie
      dzis gdy eur juz nie jest na poziomie 4,5 ale 4,8

      to nie jest forum dla inwestorow ale ludzi ktorzy chca kupic
      mieszkanie do zycia
      oni nie potrzebuja idealnego momentu na wejscie w dobry interes
      tylko realnych cen dostosowanych do swoich mozliwosci nabywczych
      wiec badz laskaw pojsc naganiac gdzies indziej
      • Gość: Kim Dzong Il Re: Dobry moment na kupno na kredyt w walutach... IP: *.era.pl 17.02.09, 09:57
        > zapomniales o argumencie ze za miesiac mozesz nie miec pracy i nie
        > bedziesz mial wtedy zdolnosci kredytowej
        Kredyt bierzesz zwykle na (prawie) cały okres swojej zawodowej
        aktywności. A bywa, że i na dłużej. I musisz pogodzić się z myślą,
        że ZAWSZE będzie ten moment, gdy będziesz spłacał kredyt i stracisz
        pracę. Jak będziesz miał farta, to zdarzy się to tylko raz.
        Zakładanie, że mi to się nie przydarzy jest nieuzasadnionym
        myśleniem życzeniowym.
        Oczywiście dzisiaj jeżeli pracujesz w branży narażonej na kryzys /
        spowolnienie, to ryzyka kredytu pewnie nie poniesiesz. Ale jeszcze
        kilka lat temu mieliśmy licznych kredytobiorców i bezrobocie bliskie
        20%. Jakoś ci, którzy kredyt wzięli nie bali sie utraty pracy.

        >
        > o tym jak niskie sa dzisiejsze ceny bedziesz wiedzial za rok jak
        > bedzie taniej o 20-30% a o tym jak drogie sa waluty przekonales
        sie
        > dzis gdy eur juz nie jest na poziomie 4,5 ale 4,8
        Fakt. O tym, że właśnie w pewnej chwili był najlepszy z możliwych
        momentów na cokolwiek dowiemy się z dwuletnim poślizgiem. I wtedy
        będzie za późno na skorzystanie z szansy.
        Otwarcie przyznaję, że poruszam się w sferze domniemań - nie jestem
        prorokiem. Być może moment, o którym mówię już jest, może dopiero
        będzie. Namawiam tylko do myślenia inaczej niż twierdzi zgodny chór
        ekspertów i felietonistów. Historia ekonomii dowodzi, że zmiana
        trendu następowała mniej więcej w tym czasie, gdy WSZYSCY fachowcy
        ZGODNIE twierdzili cos zgoła przeciwnego.

        > to nie jest forum dla inwestorow ale ludzi ktorzy chca kupic
        > mieszkanie do zycia
        Moim zdaniem to forum dla laików, którym się wydaje, że znają się na
        rynku nieruchomości (wliczam też siebie w to szacowne grono). :-)
        Ale ok - ludzie. o których piszesz też czytają to forum. :-))
        I właśnie dlatego powinni przynajmniej przemyśleć mój punkt
        widzenia. Kupno mieszkania to zwykle najpoważniejsza ekonomiczna
        decyzja w życiu i także argumenty stricte ekonomiczne powinny być
        brane pod uwagę. A fakty są (prawdopodobnie) takie, że gdzieś w
        ciągu najbliższych miesięcy będzie możliwość kupna mieszkania na
        warunkach, które w perspektywie kilku lat przełożą się na co raz
        mniejsze miesięczne raty kredytu.
        Po stronie utrudnień są wyśrubowane obecnei warunki narzucane przez
        banki.
        Po stronie zagrożeń jest INDYWIDUALNE dla każdego z nas
        prawdopodobieństwo utraty pracy w najbliższej przyszłości. Bo to, że
        prawie każdy kiedyś straci na pewien czas pracę jest PEWNE.

        > wiec badz laskaw pojsc naganiac gdzies indziej
        Przykro mi, że odbierasz to jako naganianie. Nie taki był cel. Celem
        było przedstawić inny punkt widzenia i skłonic do samodzielnych
        przemyśleń. Trendy rynkowego nie zmienię, ale może wywołam
        merytoryczną dyskusję.
    • Gość: tomek Re: Dobry moment na kupno na kredyt w walutach... IP: *.energis.pl 16.02.09, 16:08
      Masz racje, natomiast jedno zalozenie moze sie okazac bledne - zalozenie ze
      kryzys zaraz minie i po kryzysie wszystko bedzie sie krecic tak jak sie krecilo
      przedtem ;) Ze kurs zlotego bedzie sie umacnial, ze nie bedzie inflacji, ze
      stopy procentowe beda niskie, ze plynnosc powroci, ze historia ostatnich 10 lat
      pompowania pustych pieniedzy w gospodarke bedzie powtorzona i wszyscy wesolo
      beda sobie zyc w 'zachodnim swiecie' na koszt chinczykow i innych krajow
      trzeciego swiata. Natomiast wcale tak byc nie musi, i moim zdaniem branie w tej
      chwili jakiegokolwiek kredytu przekraczajacego kilka miesiecznych pensji jest
      bardzo ryzykowne bo nie wiadomo co sie stanie...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka