Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali/ją..

IP: *.merinet.pl 05.09.09, 10:32
Taka mała refleksja. Kilku spośród moich znajomych w pracy
postanowiło nie inwestować w mieszkania gdy była górka, 2 - 3 lata
temu. Wzięli na przeczekanie, bo twierdzili że ceny muszą spaść.
Część nadal czeka, część z różnych przyczyn musiała kupić w końcu
mieszkanie. Ostatnio rozmawialiśmy jak to teraz wygląda i co się
okazuje:
- ceny rzeczywiście spadły, ale ten zjazd w Warszawie od szczytu
górki wyniósł w ich wypadku 5-7%. Co jest oczywiście dużą kwotą, ale
nijak ma się do prognoz o 20-30% spadkach (a minęły już ponad 2 lata
od tych prognoz). Mówię oczywiście o spadkach rzędu 5% w dobrych
inwestycjach, w dobrych dzielnicach Warszawy, a nie np. na Białołęce
czy w Ursusie.
- wybór mieszkań: pomimo, że 2 lata temu był szał na rynku i
mieszkań brakowało to wybór był o wiele większy. Teraz w związku z
zamrożeniem inwestycji w nowym budownictwie pozostawały tak naprawdę
spady, których rok - dwa lata temu nikt nie chciał. I większości
przypadków muszą pokupować mieszkania nieustawne, w których trzeba
przestawiać połowę ścian, gdzie miejsca garażowe to spady, których
nikt nie chciał lub w ogóle bez garażu, a jedynie z miejscem
parkingowym na dworzu.
- koszty kredytu: duuużo wyższe niż 2 lata temu. Jeden nawet
przyznał mi się, że ponieważ jego zdolność kredytowa jest teraz "na
granicy" (kryzys, mniejsze premie, a co za tym idzie gorsze
zaświadczenia o zarobkach i większe wymagania banków) otrzymał
bardzo kiepskie warunki i gdy policzył sobie to nawet spadek ceny
mieszkania nie zniwelował mu zwyżki ceny (!!!), która po doliczeniu
pobocznych kosztów tak naprawdę nastąpiła (!!!)
- koszty wynajmu przez dwa lata: większość z tych osób wynajmowała
mieszkania. 1500zł miesięcznie x 24 miesiące daje 36 000zł wpakowane
komuś w tyłek... Mnie jako wynajmującego mieszkanie bardzo to
cieszy, ale dla nich oznacza to wywalenie bardzo dobrze urządzonej
kuchni, bądź kuchni, łazienki i WC za okno...

Tak to wygląda moi drodzy. Nie twierdzę, że spadki nie nastąpiły.
Nie twierdzę, że ceny jeszcze troszkę nie spadną.
Ale sytuacja ekonomiczna na rynku zarówno pracy jak i bankowym
zmieniła się tak drastycznie, że wiele z tych osób, które czekały na
spadki i nawet się na nie doczekały dziś płącą za swoje M (pierwsze
z brzegu, a nie wymarzone) tyle samo lub nawet więcej niż na
szczycie górki 2-3 lata temu.
Nie licząc psychologicznych kosztów siedzenia w cudzym mieszkaniu, w
cudzych meblach z możliwością wyprowadzki w przeciągu miesiąca lub
trzech w zależności od umowy...
    • Gość: sdd Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.09, 10:56
      i dlatego MUSI SPAŚĆ cena mieszkań o więcej niż te 5-7%, żeby się ruszyło.
      • Gość: Wrześniowy dzień Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 11:24
        Bardzo mądry post. Głupcy właśnie nie umieli oszacować sobie kosztów
        pobocznych podjętej decyzji o nie zakupieniu własnego m. Sami nie
        dokonali zakupu a co gorsza pomawiali i wyzywali nowych właścicieli
        od durni. Teraz zostali z ręką w nocniku. Mieszkania są cały czas
        dla nich za drogie. Deweloperzy patrzą na nich i na ich argumenty
        (kryzys panie kryzys) z uśmiechem na twarzy. A nowi właściciele
        kończą właśnie urządzanie mieszkania i ze spokojem przygotowują
        dzieci do szkoły. Wbrew pozorom branża dev trzyma się mocno.
        • arkaszka1 Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 06.09.09, 12:19
          Na szczęście dla nas wszystkich, narazie kryzys obchodzi sie z nami
          łaskawie, Przy wariancie łotewskim spadek cen nieruchomości o 30-50%
          byłby na porządku dziennym, ale przegrali by wszyscy. Szczęsciem dla
          wiekszości kredytobiorców w CHF był gest banku szwajcarii z
          obniżeniem LIBORU do poziomu niespotykanego w historii 0,4-0,5%.
          Sytuacja która będzie na rynku gdy LIBOR CHF wróci 3% a kurs złotego
          będzie niski będzie niedopozdroszczenia. Przedłużanie sie kryzysu
          wpłynie jeszcze na ceny mieszkań, czym dłuższy kryzys tym mniej
          chętnych do zakupu, czym gorsza sytuacja gospodarcza tym więcej osób
          które muszą sprzedać mieszkania.
        • Gość: mxxxxxxxxxxxx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 84.38.22.* 07.09.09, 12:57
          moze nie mieszkam w wawie ale mam inne doswiadczenia
          Przez 2 lata
          - wydalem 15tyś w najem
          - cena m2 spadła z 5,5tyś na 3,7tyś co przy 70m2 daje 126tyś zł oszczędności
          - zaoszczędziłem 100tyś więc o tyle będę mógł mieć mniejszy kredyt.

          pozdr. investorki spłacajcie sobie 30 lat ja kupię za gotówkę - jak wszystko.
        • Gość: znawca Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 194.11.24.* 17.09.09, 10:42
          Prawdopodobnie najbardziej zazdroszczą nabywcą 60 metrowych apartamentów za pół
          bańki przy kursie franka 2zł..... debile
      • Gość: Tomo Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.merinet.pl 05.09.09, 11:52
        Gość portalu: sdd napisał(a):
        i dlatego MUSI SPAŚĆ cena mieszkań o więcej niż te 5-7%, żeby się
        ruszyło.


        A nie bierzesz pod uwagę, że nie każdy MUSI mieć własne mieszkanie?
        Większość już kupiła za takie czy inne pieniądze.
        A reszta? Ci, którzy będą mieli kasę lub zdolność znowu kupią.
        Trochę z wtórnego, trochę z pierwotnego.
        Mało zamożni, którzy 2-3 lata temu ogromnym kosztem jeszcze coś
        mogli kupić teraz będą musieli wynajmować przez całe życie...
        Minął okres transformacji na rynku mieszkaniowym. Sytuacja z grubsza
        się ustabilizowała. Ci, którzy nie wsiedli do pociągu w odpowiednim
        momencie mogą już tej szansy nie mieć. Podobnie było z giełdą,
        otwieraniem działalności gospodarczych, etc.

        • Gość: . Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.09.09, 23:18
          > Ci, którzy nie wsiedli do pociągu w odpowiednim
          > momencie mogą już tej szansy nie mieć. Podobnie było z giełdą,
          > otwieraniem działalności gospodarczych, etc.

          Głupi jesteś, bo na giełdzie ZAWSZE można zarobić, tylko trzeba mieć łeb na
          karku, jak również prowadząc działalność gospodarczą.

          Ceny mieszkanek na 100% spadną - to jedynie KWESTIA CZASU.

          Ale jak ktoś lubi być niewolnikiem banku, to można już kupować, a co...nie stać? :-)
    • Gość: a Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.acn.waw.pl 05.09.09, 12:15
      - spadki sa, 5-7% to zawsze cos a bedzie wiecej bo syt. na rynku pracy do
      najlepszych nie nalezy i predko sie nie zmieni
      - 2 lata temu frank byl po ~2,30PLN, pol roku temu > 3PLN, pomimo wysokich marz
      jesli ktos mial wklad wlasny to mogl wziac kredyt kiedy PLN byl slaby i zyskac
      na umacnianiu zlotowki czyli efektywnie kupic taniej mieszkanie niz 2 lata temu
      z CHF po 2,3PLN.
      - jak sytuacja sie uspokoi to marze w CHF spadna (mysle ze max 3 lata) i
      kredytobiorcy bedzie sie oplacalo zmienic kredytodawce lub war. kredytowe w
      ktorych obnizy marze.
      • Gość: Tomo Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.merinet.pl 05.09.09, 12:45
        Gość portalu: a napisał(a):

        - spadki sa, 5-7% to zawsze cos a bedzie wiecej bo syt. na rynku
        pracy do najlepszych nie nalezy i predko sie nie zmieni


        A jak się zmieni sytuacja na rynku pracy i ludzie zaczną kupować
        mieszkania to jak się zachowają ceny?

        - 2 lata temu frank byl po ~2,30PLN, pol roku temu > 3PLN, pomimo
        wysokich marz jesli ktos mial wklad wlasny to mogl wziac kredyt
        kiedy PLN byl slaby i zyskac na umacnianiu zlotowki czyli efektywnie
        kupic taniej mieszkanie niz 2 lata temu z CHF po 2,3PLN.


        2 lata temu większość kredytów była udzielana bez wkładu własnego.
        I tych, którzy takie wtedy zaciągali już nie będzie stać na
        mieszkanie. Niezależnie od kursu CHF.

        - jak sytuacja sie uspokoi to marze w CHF spadna (mysle ze max 3
        lata) i kredytobiorcy bedzie sie oplacalo zmienic kredytodawce lub
        war. kredytowe w ktorych obnizy marze.


        Marża spadnie, a wzrośnie oprocentowanie. To jest powiązane.
        A banki, które dziś sporządzają umowy na nie oszukujmy się
        niekorzystnych dla klientów warunkach zapewne nie mają zapisanych
        dzikich prowizji za wcześniejszą spłatę czy przewalutowanie?
        Płacz się zacznie za właśnie 2-3 lata gdy ludzie będą hcieli coś
        zmienić i wczytają się w dziś podpisywane umowy. I będą znowu akcje
        jak z kredytami M-Banku i Multibanku...
        • Gość: Juzek Tomo popieram. Kto nie kupił ten przegrał życie !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 19:10
        • Gość: A Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.acn.waw.pl 05.09.09, 20:32
          > A jak się zmieni sytuacja na rynku pracy i ludzie zaczną kupować
          > mieszkania to jak się zachowają ceny?

          do prognozowania potrzebne sa liczby opisujace popyt i podaz na rynku

          > 2 lata temu większość kredytów była udzielana bez wkładu własnego.
          > I tych, którzy takie wtedy zaciągali już nie będzie stać na
          > mieszkanie. Niezależnie od kursu CHF.

          no i bardzo dobrze, jak ktos nie potrafi odlozyc 2k na miesiac to jak chce niby
          placic 2k miesiecznie raty ?

          > Marża spadnie, a wzrośnie oprocentowanie. To jest powiązane.

          marze ustala kredytodawca a oprocentowanie LIBOR narodowy bank Szwajcarii.

          > A banki, które dziś sporządzają umowy na nie oszukujmy się
          > niekorzystnych dla klientów warunkach zapewne nie mają zapisanych
          > dzikich prowizji za wcześniejszą spłatę czy przewalutowanie?

          Nie sadze a naset jesli sa oplaty np. 1% wart. kredytu to np. 1% z 300 000 PLN
          = 3000PLN czyli 'malo' jesli uwzgledni sie zysk finansowy z roznic kursowych 2,7
          / 2,3 = 17,4%, 17,4% * 300000 PLN = 52200, jeszcze lepiej to wychodzi przy
          kursie sprzed pol roku o ktorym pisalem :-)

          > Płacz się zacznie za właśnie 2-3 lata gdy ludzie będą hcieli coś
          > zmienić i wczytają się w dziś podpisywane umowy. I będą znowu akcje
          > jak z kredytami M-Banku i Multibanku...

          jak ktos sie nie wczytuje w umowę przed podpisaniem to mi go nie zal :-).
    • thesopranos Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 05.09.09, 13:24
      Kolega z pracy, który był większym pesymistą niż ja kupił mieszkanie ponad 30% taniej niż chcieli w 2007 roku. Za 120 m2 na mokotowie zamiast 1,2 mln zapłacił 840 tys + 3 stanowiska garażowe gratis.

      Gość miał sporo gotówki ze sprzedaży domku/spadku pod wrocławiem, ok 700 tys już w 2007 roku więc na lokatach doszło mu do tego jakieś 100 tys przez te 2 lata.

      Miał nie brać kredytu, ale w końcu wziął bo w DB dali mu marże 2% a kredyt 1 mln przy kursie 4,2 to jakieś 240 tys EUR a w 2007 r 312 tys EUR więc jest do przodu jakieś 70 tys EUR a przy spadku kursu do poziomu 3,7 (co jest bardzo prawdodpoobne soon) to 100 tys PLN spłaci mu się samo. Jak za kilka lat sytuacja na rynku wróci do czasów świetności (mało prawdopodbne) to sobie zamieni na marże 0,7%

      Spadek cen transakcyjnych o 20% i więcej to fakt, o którym piszą nawet najwięksi naganiacze z KZW.

      Sam kupiłem działkę niedawno 30% poniżej ceny ofertowej z 2007 roku. Gość sprzedawał działkę 1,5 roku. Wiem, że przepłaciłem bo uważam, że spadnie kolejne 20% w ciągu 1-2 lat. Ale biorąc 2 miesiące temu kredyt w EUR przy takich niskich stopach i takim kursie + mając lokaty w podobnej kwocie w PLN na 6,5-7% to przez te 2 lata efekt będzie bardzo podobny - cena spadnie, ale spadnie też kwota zadłużenia a koszty finansowe kredytu będą niższe niż zyski z lokat w PLN.

      Wciąż uważam, że pomimo spadku cen ofertowych (średnio 10-15%) i transakcyjnych (15-25%) przez ostatnie 2 lata to pole do spadków jest jeszcze dość duże a po obniżeniu limitu RNS spadki przyśpieszą.

      Każdy jednak samo powinien sobie policzyć czy opłaca mu się czekać czy też nie. Są też rzeczy ważniejsze niż pieniądze np. komfort psychiczny czy powiększająca się rodzina, które nie są warte czekania na symboliczne 5% oszczędności, ale 10-20% to już coś więc warto wynajmować i czekać. Załapanie się pod program Rns to jak obniżka ceny transakcyjnej o 20-30% czasami więc też nie warto odradzać bo ten program może się skończyć w każdej chwili.

      Ceny na 100% nie będą rosły przez najbliższe 2-3 lata, o ile wcześniej nie spadną do poziomu ok 5 tys w Warszawie.

      Oczywiście mogą się wydarzyć, rzeczy które spowodują wzrost np. przelobowannie aby RnS to była spłata odsetek w 80% a limit podniesiony do 8 tys PLN czy metraż do 100 m2 itp itd. Albo jakieś ulgi na kupno mieszkania. Wszystko jest możliwe aczkolwiek bardzo mało prawdopodobne.
    • poszi 7 > 4 05.09.09, 13:29
      > - koszty wynajmu przez dwa lata: większość z tych osób wynajmowała
      > mieszkania. 1500zł miesięcznie x 24 miesiące daje 36 000zł wpakowane
      > komuś w tyłek...

      Za to 400000*6%*2=48000 zł zapłaconych odsetek to rozumiem kredyciarze nie
      liczą? Chyba, że to "tylko" 400000*3,5%*2 w CHF plus dewaluacja złotego
      2.7/2.3=17%, w sumie 97,5 tys zł.

      Nie mówiąc o tym, że 5% ceny mieszkania to 20000 zł.

      Zaiste, strasznie, strasznie nieopłacalne było to czekanie.

      > - wybór mieszkań: pomimo, że 2 lata temu był szał na rynku i
      > mieszkań brakowało to wybór był o wiele większy.

      Teraz można sobie kupić od ynvestorów na rynku wtórnym. Geez, jaki mniejszy wybór?
      • Gość: Tomo Re: 7 > 4 IP: *.merinet.pl 05.09.09, 14:11
        poszi napisał:
        Za to 400000*6%*2=48000 zł zapłaconych odsetek to rozumiem
        kredyciarze nie liczą? Chyba, że to "tylko" 400000*3,5%*2 w CHF plus
        dewaluacja złotego 2.7/2.3=17%, w sumie 97,5 tys zł.


        6%?????? To ty niezłe umowy podpisujesz :))))
        Ja mam Libor + 1,2%...
        A na skutek wzrostu kursu CHF w ostatnim roku zapłaciłem 2 (słownie
        2 raty wyższe niż na początku kredytowania). Obie o ok. 200-300zł...
        Trzeba wiedzieć kiedy i przy jakim kursie zaciągać kredyt...

        Na nowym, bo stare, które wynajmuję jest bez kredytu...
        • stoje_i_patrze Re: 7 > 4 05.09.09, 14:19
          Trolu,
          pierwszy przypadek dotyczył złotowego, a drugi jasno dotyczył CHF. czytaj ze
          zrozumieniem trolu
          • Gość: Tomo Re: 7 > 4 IP: *.merinet.pl 05.09.09, 14:38
            Widzę, że nerwy puszczają i z braku argumentów merytorycznych
            zaczynasz plucie jadem i obrażanie innych. Czytać umiem i
            zauważyłem, że oprocentowanie w CHF podano na poziomie 3,5%.
            Ale ja powtarzam, że mam 1,2% + LIBOR, czyli na dziś ok. 1,6%.
            Czyli ponad 2 razy mniej niż próbujecie wmawiać cwaniaczki.
            Tak więc zanim zaczniecie manipulować faktami podszkolcie się choć
            odrobinę. Bo cieniasy w tym jesteście i można was zagiąć w 2 sekundy.
            Podobnie jak w temacie spadku wartości PLN. U mnie zniwelowało go
            obniżanie stóp przez Bank Centralny Szwajcarii. Dlatego tylko 2 raty
            były nieznacznie wyższe.
            Za cienki dla mnie misiu jesteś...
            • satorianus Re: 7 > 4 05.09.09, 15:21
              Nie przejmuj się. To taki lokalny folklor.
            • poszi Re: 7 > 4 06.09.09, 06:50
              > Czytać umiem i
              > zauważyłem, że oprocentowanie w CHF podano na poziomie 3,5%.
              > Ale ja powtarzam, że mam 1,2% + LIBOR, czyli na dziś ok. 1,6%.
              > Czyli ponad 2 razy mniej niż próbujecie wmawiać cwaniaczki.

              Od kiedy masz Libor 0,4%?. Od miesiąca. Za jaki okres porównujesz? Pisałeś 2
              lata. 2 lata temu, to LIBOR był na poziomie 2,8-2,9%.
              stooq.pl/q/d/?s=lrchf6m
              Średnio przez ostatnie 2 lata wynosił 2,06%, z Twoją 1,2 punktową marżą, masz
              3,26%. Zanim będziesz mnie wyzywał od cwaniaczków za to zaokrąglenie do 3,5%,
              przypomnę o innych pozycjach w bilansie kredyciarza: spread walutowy (to w
              zależności od banku efekt kilku dziesiątych dodatkowego oprocentowania),
              ubezpieczenie kredytu, ubezpieczenie mieszkania, opłaty eksploatacyjne (w
              przypadku wynajmu na ogół ponoszone przez właściciela), drobne remonty i
              naprawy, fizyczne zużywanie się mieszkania. Ktoś, kto ponoć wynajmuje
              mieszkania, chyba musi sobie z tego zdawac sprawę?

              > Tak więc zanim zaczniecie manipulować faktami podszkolcie się choć
              > odrobinę. Bo cieniasy w tym jesteście i można was zagiąć w 2 sekundy.

              :)

              > Podobnie jak w temacie spadku wartości PLN. U mnie zniwelowało go
              > obniżanie stóp przez Bank Centralny Szwajcarii. Dlatego tylko 2 raty
              > były nieznacznie wyższe.
              > Za cienki dla mnie misiu jesteś...

              Następny, który nie rozumie, że mu zadłużenie wzrosło o prawie 20% Owszem. Jeśli
              wspaniałomyslny bank Szwajcarii będzie trzymał stopy na poziomie bliskim zera
              przez wiele lat, to sobie to odbijesz przez niższe raty (ewentualnie jak złoty
              sie wzmocni) . Ale na razie jesteś w plecy na różnicach kursowych i każdy, kto
              by brał kredyt teraz tego nie ma. I jak stopy wzrosną (a od zera, to pytanie
              jest tylko kiedy, a nie czy), to raty się też o to upomną.
          • satorianus Re: 7 > 4 05.09.09, 15:20
            Dopóki się nie odezwałeś to wszyscy rozmawiali sobie spokojnie i miło. Już
            myślałem, że będzie na tym forum jeden wątek w którym można konstruktywnie
            podyskutować. Niestety nie wytrzymałeś i zacząłeś wyzywać bogu ducha winnych
            ludzi. Spróbuj sobie podyskutować w tym tonie na jakimś profesjonalnym forum z
            dobrą moderacją. Jak po trzech postach dostaniesz(jako troll :) bana na IP to
            może nauczy Cię to rozsądku i kultury.
      • satorianus Re: 7 > 4 05.09.09, 15:14
        > Zaiste, strasznie, strasznie nieopłacalne było to czekanie.

        To zależy na ile ktoś wycenia dwa lata swojego życia. Myślę, że tu jest podobnie
        jak z podatkami. Większość ludzi jest w stanie zaakceptować jakieś 10% straty.
        Jeśli mieszkanie, które w 2007r kosztowało 330tys da dziś się kupić za 300tys to
        czy naprawdę jest to taki gamechanger?

        Geez, jaki mniejszy wybór?
        Ile mieszkań o powierzchni do 60m było w ofercie na początku roku? Ile jest
        teraz? Skorzystaj z własnych danych :)
        • Gość: Tomo Re: 7 > 4 IP: *.merinet.pl 05.09.09, 22:02
          Zwłaszcza, że strata ta jest czysto teoretyczna. Mówić o niej można
          dopiero w momencie podpisania aktu notarialnego. A jeżeli ktoś
          kupił, mieszka i nie zamierza sprzedawać to o jakiej stracie mówimy?
          Może 2 lub 3 lata mieszkania "na swoim" są dla kogoś warte 15 czy
          20k PLN. Zwłaszcza jeżeli kiedyś wynajmował i płacił te pieniądze
          właścicielowi mieszkania.
      • Gość: szy Re: 7 > 4 IP: *.acn.waw.pl 09.09.09, 15:19
        > > - koszty wynajmu przez dwa lata: większość z tych osób wynajmowała
        > > mieszkania. 1500zł miesięcznie x 24 miesiące daje 36 000zł wpakowane
        > > komuś w tyłek...
        >
        > Za to 400000*6%*2=48000 zł zapłaconych odsetek to rozumiem kredyciarze nie
        > liczą? Chyba, że to "tylko" 400000*3,5%*2 w CHF plus dewaluacja złotego
        > 2.7/2.3=17%, w sumie 97,5 tys zł.

        Porównujesz rzeczy nieporównywalne. Gotówkę na kupno mieszkania po dwóch latach
        skądś trzeba mieć. Jak nie masz, bierzesz kredyt. Jak bierzesz kredyt, ponosisz
        koszty jego finansowania - których z jakichś powodów tu nie wliczasz, a powinny
        się w zestawieniu pojawić koło 36k kosztów wynajmu. Spadek cen mieszkań załatwia
        jedynie sprawę kilkanastu procent brakującego kapitału...

    • Gość: . Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.09.09, 15:51
      Bardzo madry post poza jednym:

      Ceny w dobrych dzielnicach nie spadly o 5-7% tylko o 8-15%. W złych
      (Wilanow, Bemowo bez obroncow tobruku, bialoleka zielona) do 25%
      • Gość: gość Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.gar.vectranet.pl 05.09.09, 19:20
        dobry wątek, więc podzielę się swoją historią.
        mieszkanie sprzedane 2007, bardzo dobrze, następnie 2 lata wynajmu -
        finansowane prawie w całości z odsetek
        zakup nowego 2009, cena w 2007: 420tys (dziura w ziemi), cena w
        2008: 370tys, ostatecznie kupione za 320tys (do odebrania
        natychmiast, brak finansowania dewelopera)
        Miałem czekać z zakupem ale wpadłem na pomysł kredytu w CHF -
        powinien przynieść w ciągu najbliższych kilku lat dodatkowe
        kilkanaście %

        WARTO BYłO CZEKAĆ
        • rumun_navigator Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 05.09.09, 20:16
          W jakiej inwestycji to mieszkanie?
      • nikki30 Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 05.09.09, 19:30
        Gość portalu: . napisał(a):
        > Ceny w dobrych dzielnicach nie spadly o 5-7% tylko o 8-15%.
        To wszystko zależy od metrażu, standardu wykończenia i tego czy ktoś od razu
        kupuję za gotówkę, czy na kredyt.Jak za gotówkę to można utargować max. 10 % w
        dobrej lokalizacji np.Powiśle, Żoliborz(tu głównie już rynek wtórny),Mokotów,
        Saska kępa.W tych dzielnicach buduje się już bardzo niewiele, a jak się coś
        pojawia to mieszkania dalej rozchodzą się jak świeże bułeczki...
    • bd_007 Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 05.09.09, 19:23
      Dla normalnych kredytów i typowych mieszkań to fakt - spadki cen nijak nie skompensowały wzrostu kosztów kredytowania. Ale jest jeden chlubny wyjątek - Rodzina na Swoim, która wcześniej nie była w praktyce dostępna, a teraz (jeśli marża jest sensowna) daje bardzo dobre warunki kredytowania. Jeśli komuś deweloper spuścił cenę by łapała się na RnS i ten ktoś dostał sensowny kredyt w programie, to faktycznie - jest zysk w relacji do czasów "bańkowych".

      Dalsze losy RnS to ogólnie bardzo ciekawa sprawa - IMHO, ten program może jeszcze wiele na rynku namieszać w 2010.
    • Gość: gostek Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.jmdi.pl 05.09.09, 20:11

      Niesamowita jest determinacja osob, ktore zyja ze sprzedazy
      mieszkan.

      Czyli wedlug Ciebie niezaleznie od ceny trzeba kupowac? Kupowac,
      kupowac i jeszcze raz kupowac, niezaleznie od ceny - nawet gdy bije
      historyczne rekordy? A jak nie w szczycie, to gdy tylko spadnie o
      5%?

      Znam ja takich, ktorzy posluchali podobnych reflekscji. Dzisiaj juz
      nie sa wlascicielami "swoich" mieszkan.

      Ja jednak poczekam, az ceny spadna o kolejne 15-20% jesli pozwolisz.
      • Gość: Tomo Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.merinet.pl 05.09.09, 20:27
        Gość portalu: gostek napisał(a):
        ...Ja jednak poczekam, az ceny spadna o kolejne 15-20% jesli
        pozwolisz.


        Ależ oczywiście, że pozwolę.
        Z prostej przyczyny - wbrew temu co piszesz nie żyję ze sprzedaży
        mieszkań. Mam swoje docelowe 74m2 i 43m2, które wynajmuję. Pierwsze
        na kredyt na Bielanach, drugie w 100% moje na Żoliborzu, które
        spłaca mi połowę raty za to w którym mieszkam. Tak więc sytuacja, w
        której Ty lub ktokolwiek inny będzie czekał (np. wynajmując) jest
        dla mnie wymarzona i niezwykle komfortowa.

        I nie chcę się licytować czy ceny wzrosną czy spadną.
        Mam swoją teorię, ale nie będę się nią dzielił by nie zostać oplutym
        czy zakrzyczanym przez KZS lub KZW. Niech każdy robi to co chce i to
        co według niego przyniesie mu korzyści. Opisałem jedynie prawdziwe
        historie moich znajomych. Ceny wcale nie spadły tak jakby niektórzy
        sobie życzyli. Chcąc kupić coś naprawdę przyzwoitego w dobrej
        dzielnicy trzeba nadl wyłożyć kupę kasy. A niektórzy czekając
        pogorszyli swoją sytuację.
        • Gość: gość Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.chello.pl 05.09.09, 21:59
          Chcę mufkę.Niech ktoś was ostudzi.
        • Gość: czesiu Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.aster.pl 05.09.09, 22:33
          Kolejny trzęsący tyłkiem o swoje inwestycje.
    • Gość: maniekl Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.aster.pl 05.09.09, 22:17
      Tak, Tak a Świstak siedzi i zwija sreberka ....
      Sprzedawałem w dobrej dzielnicy, przy metrze i 10-15 procent niestety od cen
      maksymalnych trzeba było spuścić.
      Tak że takie bajki to ty kolo opowiadaj dzieciom na dobranoc
      • Gość: Tomo Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.merinet.pl 05.09.09, 23:27
        Gość portalu: maniekl napisał(a):

        > Tak, Tak a Świstak siedzi i zwija sreberka ....
        > Sprzedawałem w dobrej dzielnicy, przy metrze i 10-15 procent
        niestety od cen
        > maksymalnych trzeba było spuścić.
        > Tak że takie bajki to ty kolo opowiadaj dzieciom na dobranoc


        Trzeba było nie wyp.erdalać ceny wywoławczej w kosmos to nie
        musiałbyś tyle opuszczać. Proste.

        A co do wcześniejszej wypowiedzi o trzęsienie tyłkiem o swoje
        inwestycje. Mieszkania w którym mieszkam nie zamierzam sprzedawać.
        Jest docelowe. Odpowiedz sobie sam czy muszę się martwić o spadki
        cen... A wynajęte? 2 pokoje na Żoliborzu, 5 minut od metra zawsze
        będą w cenie. Tyle w temacie.
        • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 115.67.76.* 06.09.09, 06:35
          sobie robisz

          jakby ktos mi kazal mieszkac DOCELOWO w 74 m kw - to bym pieknie
          podziekowal, spakowal plecak i wyruszyl w swiat

          dla takiego kurnika - marnowac sobie zycie w zapyzialej Warszawie i
          jeszcze sie tym chwalic w kilkunastu glupawych postach -
          porownujacych bardzo bledna strategie (kupowanie na gorce) z
          umiarkowanie bledna (kupowanie w rok po gorce) ???

          kompletna porazka
          • Gość: Tomo Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: *.merinet.pl 06.09.09, 08:41
            Gość portalu: jacek napisał(a):
            ...jakby ktos mi kazal mieszkac DOCELOWO w 74 m kw - to bym pieknie
            podziekowal, spakowal plecak i wyruszyl w swiat...


            A ty gdzie mieszkasz? W wynajętym "apartamencie" o powierzchni 36m2?
            Guzik wiesz o mojej sytuacji rodzinnej, a oceniasz. To cecha ludzi o
            niskim poziomie inteligencji.
            A co do plecaka - lubię podróże i je realizuję, tyle tylko, że nie
            na zmywak.
            Mam trochę większe ambicje i możliwości...
            I między innymi dlatego 74m2 na Bielanach mi wystarczają.
            Zamykam drzwi i mogę ruszać nie troszcząc się np. o koszenie trawy
            przed domem...

            ..marnowac sobie zycie w zapyzialej Warszawie...

            Uuuu, widzę że kompleksiki wylazły. Skąd pochodzisz? Kozidupki Małe
            k/Pierdziszewa? Ja urodziłem się w Warszawie. 3 pokolenia mojej
            rodziny też. Tu spędzam święta. Nie widzę powodu by się wyprowadzać,
            a Warszawę kocham i tylko takie wiejskie burki jak ty mi w niej
            przeszkadzają...

            ...w kilkunastu glupawych postach...

            Grunt, że teój wpis wprost kipi inteligencją :)))

            ...kompletna porazka...

            Piszesz o sobie i swoim wpisie? Zgadzam się w 100%...
            • Gość: aaasssaaa Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: *.acn.waw.pl 06.09.09, 10:37
              Hehehe kocham to forum i troli jak Tomo. W polsce to taki wujek dobra rada to na
              wage zlota :D podzieli sie wiedza, opowie o swoim zyciu, doradzi :D PL RULEZ
            • Gość: zbiniu Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: *.acn.waw.pl 06.09.09, 10:50
              zapomniales napisac ile masz w bicepsie i jaki masz samochód <rotfl>
            • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 115.67.134.* 06.09.09, 12:13
              zadnego argumentu - emocjonalny atak osobisty - w dodatku smieszny

              rozpoczales watek idiotycznym porownaniem dwoch blednych strategii
              (z czego pierwsza samobojcza) - potem nie potrafiac odpowiedziec na
              zarzuty, jako argumentu uzyles wlasnego zyciowego przykladu

              to daje mi prawo odniesienia sie do tego przykladu - i ocenic go
              jako zalosny - wynikajacy z braku ambicji i wiedzy

              miedzy innymi nie posiadasz wiedzy na temat jak bardzo Warszawa
              pozostaje w tyle - za innymi stolicami europejskimi, ale tez coraz
              bardziej ajzatyckimi - Warszawa wypada kiepsko w kazdym rankingu
              jakosci zycia mieszkancow, atrakcyjnosci i poziomu zycia
              kulturalnego, mozliwosci awansu spolecznego i ekonomicznego, jakosci
              ksztalcenia i innowacyjnosci - Warszawa moze imponowac komus z
              Pierdziszewa - dla mnie jest smiesznym, zapyzialym zasciankiem
              zamieszkalym przez ludzi niezdolnych do aktywnosci spolecznej (vide
              wybory samorzadowe, brak PZP, oddawania swojego zycia we wladze
              deweloperow, masowa hodowla psow i parkowanie samochodow na
              trawnikach/chodnikach, zamykanie drzwi od swiata zewnetrznego)

              nie czuje sie zaskoczony, ze nie potrafisz odpowiedziec z klasa na
              demaskujacy cie post - z tego, ze trzy pokolenia temu ktos z twojej
              rodziny zamieszkal w Warszawie kompletnie nic nie wynika

              • Gość: Tomo Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: *.merinet.pl 06.09.09, 12:54
                Gość portalu: jacek napisał(a):
                zadnego argumentu - emocjonalny atak osobisty - w dodatku smieszny


                Przeczytaj uważnie moje wpisy od początku. To ja zostałem
                zaatakowany bez żadnych argumentów merytorycznych. Nie mam zwyczaju
                nadstawiać drugiego policzka. Stąd ten off topic. Temat wątku i mój
                pierwszy wpis były zupełnie inne.

                rozpoczales watek idiotycznym porownaniem dwoch blednych
                strategii
                (z czego pierwsza samobojcza) - potem nie potrafiac odpowiedziec na
                zarzuty, jako argumentu uzyles wlasnego zyciowego przykladu


                Idiotycznym dla ciebie. Kilka osób ma całkiem inne zdanie. Nawet w
                tym wątku. Rozumiem, że dla ciebie słuszną jest jedynie twoja
                teoria? Podałem konkretne przykłady do których w żaden sposób
                merytorycznie się nie odniosłeś. Dlaczego? Czyżby brak argumentów?

                ...nie posiadasz wiedzy na temat jak bardzo Warszawa pozostaje w
                tyle - za innymi stolicami europejskimi, ale tez coraz bardziej
                ajzatyckimi - Warszawa wypada kiepsko w kazdym rankingu jakosci
                zycia mieszkancow, atrakcyjnosci i poziomu zycia
                kulturalnego, mozliwosci awansu spolecznego i ekonomicznego, jakosci
                ksztalcenia i innowacyjnosci - Warszawa moze imponowac komus z
                Pierdziszewa - dla mnie jest smiesznym, zapyzialym zasciankiem
                zamieszkalym przez ludzi niezdolnych do aktywnosci spolecznej (vide
                wybory samorzadowe, brak PZP, oddawania swojego zycia we wladze
                deweloperow, masowa hodowla psow i parkowanie samochodow na
                trawnikach/chodnikach, zamykanie drzwi od swiata zewnetrznego)...


                A kto zamienił Warszawę w miasto jakim jest obecnie? Ja ją znam i
                pamiętam sprzed 20-30 lat, moja rodzina od czasów przedwojennych. To
                było zupełnie inne miasto, nawet kilkanaście lat temu. To niestety
                przyjezdni zmienili je w to czym jest obecnie. Nigdy w Warszawie nie
                było mody i zwyczaju na odgradzanie się od świata wysokimi płotami,
                strażnikami, etc. To przyjezdni stworzyli getta w rodzaju Kabat i
                Tarchomina, w których płot i brama to podstawa. To są zwyczaje ze
                wsi gdzie miedza i płot to rzecz najważniejsza. To przyjezdni,
                którzy nawet nie chcą się zameldować są najmniej aktywną społecznie
                grupą mieszkańców. Tarchomin oficjalnie zamieszkuje 70-80 tys.
                ludzi. A naprawdę ponad 200 tys, w więkoszości właśnie napływowych,
                którzy nie meldują się by mieć tańsze OC, itp. W mojej rodzinie
                tradycja chodzenia na wybory, niezależnie samorządowe czy centralne
                jest długa. Znam swojego dzielnicowego, gdy na mojej ulicy pojawiła
                się dziura w jezdni potrafię zadzwonić do ZDM i to zgłosić. Moja
                babcia żyje w tym samym mieszkaniu od 1935 roku, cała kamienica to
                tak naprawdę jedna rodzina, która przeżyła okupację, Powstanie i
                odbudowę Warszawy. Przyjrzyj się temu miastu dokładniej, a zobaczysz
                je w zupełnie innym świetle. Tylko oddziel najpierw ziarno od plew.

                Znam wiele miast europejskich i pólnocno - amerykańskich.
                Azjatyckich nie miałem jeszcze przyjemności poznać i szczerze
                powiedziawszy niespecjalnie mnie tam ciągnie. Widzę różnice zarówno
                na plus jak i minus. Ale jeżeli gdzieś żyję to nie pluję na swoje
                miejsce i nie zamieniam go we wspomniane przez ciebie porozjeżdżane
                samochodami i obsrane prez psy ściernisko. To mój wyraz szacunku dla
                tego miasta i jego mieszkańców (choć nie wszyscy na niego zasługują)

                ...nie czuje sie zaskoczony, ze nie potrafisz odpowiedziec z
                klasa na demaskujacy cie post - z tego, ze trzy pokolenia temu ktos
                z twojej rodziny zamieszkal w Warszawie kompletnie nic nie wynika


                Na temat "klasy" odpowiedzi może nie dyskutujmy. Przeczytaj najpierw
                wszystkie wpisy w wątku i zastanów się kto zaczął pyskówkę i kto
                kogo zaczął obrażać.

                Z tobą mogę się nie zgadzać, ale możemy dyskutować.
                Ale nie z wszystkimi tu da się zrobić to samo.
                A jak już napisałem Matką Teresą nie jestem i na chamską zaczepkę
                potrafię odpowiedzieć tak samo...
                • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 115.67.224.* 06.09.09, 17:21
                  forum.gazeta.pl/forum/w,106,99872341,99915835,74_m_kw_to_docelowe_mieszkanie_zarty.html
                  • Gość: Tomo Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: *.merinet.pl 06.09.09, 18:23
                    Gość portalu: jacek napisał(a):
                    forum.gazeta.pl/forum/w,106,99872341,99915835,74_m_kw_to_docelowe_mie
                    szkanie_zarty.html


                    ????
                    O co Ci chodzi?
                    • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 111.84.111.* 07.09.09, 04:22
                      a nie uniesz czytac ???

                      masz biegunke slowna - nie potrafisz odniesc sie do krytyki - oprocz
                      zalewania nastepna porcja tworow myslopodobnych (wszystko co ci sie
                      kojarzy z tematem) przeplatanych z obelgami

                      zalecasz innym powtorne przeczytanie twoich postow - a sam zapewne
                      juz nie pamietasz co sam napisales, albo tez nie posiadasz ani
                      odrobiny zdolnosci do autorefleksji
                      • Gość: Tomo Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: *.merinet.pl 07.09.09, 23:02
                        Gość portalu: jacek napisał(a):
                        a nie uniesz czytac ???
                        masz biegunke slowna - nie potrafisz odniesc sie do krytyki - oprocz
                        zalewania nastepna porcja tworow myslopodobnych (wszystko co ci sie
                        kojarzy z tematem) przeplatanych z obelgami
                        zalecasz innym powtorne przeczytanie twoich postow - a sam zapewne
                        juz nie pamietasz co sam napisales, albo tez nie posiadasz ani
                        odrobiny zdolnosci do autorefleksji


                        Aaa, jasne. Gdy ktoś mi ubliża to powinienem potulnie się schować w
                        kącik. Dlaczego cytujesz tylko moje wpisy, a skrzętnie omijasz te
                        które mnie obrażają???
                        Co do biegunki słownej to wydaje mi się, że dopadła ona raczej
                        ciebie. Jak na razie spłodziłeś kilka postów, a treści i odniesienia
                        się do zasadniczego tematu dyskusji w jest w nich mniej więcej zero.


                        • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 115.67.115.* 08.09.09, 09:58
                          biegunka slowna nie polega na "splodzeniu kilku postow" - raczej na
                          kilkunastu o tasiemcowej dlugosci i bez zadnej struktury logicznej

                          masz powazne zaburzenia - przeczytaj sobie jeszcze raz swoja
                          odpowiedz na moj post (podalem linka poprzednio) - ile to razy
                          uzyles nikczemnych metod - pomowien oszczerstw i bzdur

                          zasadniczy temat dyskusji jest wart zero - i to wyraznie napisalem -
                          schowaj sie pod ziemie ze wstydu i przestan klepac bezmyslnie
                        • steady_at_najx Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty 09.09.09, 09:24
                          To ze zakladasz watek i probujesz dowiesc "jak to miales racje" biorac kredyt w glupim momencie juz duzo mowi o Twoim "spokoju" z tym zwiazanym. Podobnie ma dziadek i paru innych.

                          Pozwole sobie nie komentowac niedorzecznosci w typie "splacasz swoje" - tu ladnie podsumowal Cie czesio podajac ile placisz "swojego" odsetek przez pierwsze 10 lat splaty kredytu.

                          W reszcie ladnie wypunktowal Cie jacek wiec tez nie mam nic do dodania.

                          Mam prosbe - wymiencie sie adresami @ z takimi trollami jak xxx (ale uwazaj koles ma problemy z glowa i to powazne ale to zrozumiale jak rata za 50m na tarchominie zabiera mu 70% dochodow) oraz dziadek (ten z crowley) - razem mozecie tworzyc wspolne posty jak to "nie zalujecie", "bylo warto" i "inni czekaja a ja place za swoje".
                          • Gość: dziadek [...] IP: *.128.14.130.static.crowley.pl 09.09.09, 14:44
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • nikki30 Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty 06.09.09, 16:38
                Gość portalu: jacek napisał(a):

                > miedzy innymi nie posiadasz wiedzy na temat jak bardzo Warszawa
                > pozostaje w tyle - za innymi stolicami europejskimi, ale tez coraz
                > bardziej ajzatyckimi - Warszawa wypada kiepsko w kazdym rankingu
                > jakosci zycia mieszkancow, atrakcyjnosci i poziomu zycia

                No bardzo to ciekawe.Szczególnie blado wypadamy przy japończykach, którzy marzą
                o mieszkaniu większym niż 2 pokojowe:)Poziom życia i jego atrakcyjność
                porównywalna szczególnie z tym tokijskim na plus dla warszawiaków, którzy mają
                jeszcze czas na życie prywatne,a nie ograniczają się li tylko do życia
                zawodowego.Miałam okazję spędzić zawodowo w Tokio kilka miesięcy...
                • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 115.67.224.* 06.09.09, 17:19
                  a w ktorym miejscu napisalem "Tokyo" ?
                  • nikki30 Re: 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty 09.09.09, 10:16
                    A przepraszam Tokyo to nie zaliczamy do stolic Azjatyckich, do których się
                    odniosłeś?:)
                    • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 119.63.64.* 09.09.09, 17:20
                      nic takiego z mojego posta nie wynikalo - z pewnoscia w wielu
                      wskaznikach Tokyo bije Warszawe na glowe (metro, edukacja, cohrona
                      zdrowia) - ale porownanie miasta 12 milionowego (Japonia to wyspa,
                      Tokyo ma ograniczenia dostepnosci terenow - regulacje ekologiczne
                      ograniczajace rozwoj miasta) z 2 milionowym, ktore nie ma zadnego
                      problemu z pozyskaniem nowych terenow do rozwoju jest malo tworcze,
                      jesli sie to robi powierzchownie - a na poglebiona analize tu raczej
                      nie ma miejsca
                      sporo polskich naukowcow i inzynierow pracuje w Tokyou - o odwrotnym
                      kierunku (poza japonistyka) raczej nie slychac

                      w XVI wieku Japonii grozila kleska ekologiczna - lasy prawie
                      zniknely pod uprawy w zwiazku z eksplozja demograficzna - dzis teren
                      Japonii w 2/3 porastaja lasy (mimo tego drewno w wiekszosci jest
                      importowane),

            • Gość: jacek 74 m kw to "docelowe" mieszkanie ??? zarty IP: 115.67.224.* 06.09.09, 15:56
              forum.gazeta.pl/forum/w,106,99872341,99903438,Re_74_m_kw_to_docelowe_mieszkanie_zarty.html

              poziom chamstwa jaki zaprezentowales w tymze poscie doskonale
              wyjasnia czemu Warszawa schodzi na psy w szybkim tempie - i nalezy
              jej unikac oraz jej przeszacowanych nieruchomosci

    • Gość: xxx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.4web.pl 06.09.09, 11:16
      Ha ha, Tomo dowalił gołodupcom, aż się golasy zagotowały ze złości, i to przy
      świętej niedzieli :))) Jeszcze tylko tego gołodupca stypy brakuje.
      • Gość: ! Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 14:30
        Ciekawe kto bedzie kupowal te wasze mieszkania:-)
        Dzietnosc w Polsce=1,28 dziecka na kobiete(najnizsza w calej UE)
        Oznacza to tylko tyle, ze jezeli 100 mlodych ludzi zaklada rodzine
        to maja srednio 64 dzieci.Do tego saldo migracji najbardziej ujemne
        w calej UE.Ile Polakow bedzie za 30 lat? Okolo 25 mln??? Ja nie
        wierzylbym w te prognoze GUSu ,ze 36 mln:-)
        • Gość: antyspec Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 14:49
          > Ciekawe kto bedzie kupowal te wasze mieszkania:-)

          W 2005r też tak mówili.
          • Gość: ! Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 15:50
            Prawa demografii sa nieublagane,a kto nie wierzy nie spojrzy na
            dawne Niemcy Wschodnie.
            Przy tej dzietnosci 100 osob( 50 malzenstw) bedzie mialo 64
            dzieci,41 wnukow,26 prawnukow,17 praprawnukow.

            "
            Czy Polacy uratują byłą NRD przed wymarciem?
            Kiedy kanclerz Helmut Kohl obiecywał podczas zjednoczenia Niemiec
            nowym wschodnim landom "kwitnące krajobrazy", zapewne nie myślał o
            wyburzaniu tysięcy domów, by na ich miejscu posadzić kwiatki.
            Tymczasem właśnie taka jest dziś rzeczywistość wyludniającej się
            byłej NRD. W pierwszych dziesięciu latach po zjednoczeniu byłą NRD
            opuściło 1,7 mln ludzi. Według Federalnego Instytutu Badań ludności
            w Wiesbaden, w następnej dekadzie ze wschodnich landów wyjedzie
            kolejny milion osób. Przykładem tych zmian jest położone niedaleko
            polskiej granicy miasteczko Cottbus, z którego od czasu zjednoczenia
            wyprowadziło się 18 proc. mieszkańców. Brandenburski Związek
            Przedsiębiorstw Budowlanych przewiduje, że liczba mieszkańców miasta
            spadnie poniżej 100 tys. (ze 135 tys. przed zjednoczeniem). Niemcy
            wschodnie systematycznie się wyludniają. W 1930 r. w Lipsku żyło 720
            tys. osób, w czasach NRD 500 tys., dziś zaledwie 450 tys.
            Najbardziej wyludnione są miasteczka w pozbawionym przemysłu pasie
            wzdłuż polskiej granicy i te, w których zamknięto wielkie fabryki. Z
            położonej niedaleko granicy z Polską Hoyerswerdy wyjechało na zachód
            ponad 23 proc. mieszkańców. Wedle prognoz HypoVereinsbanku z 2000
            r., liczba mieszkańców wschodnich landów spadnie w 2040 r. z 14 mln
            do 9 mln! Trudno się temu dziwić, skoro na tych terenach wskaźnik
            tzw. dzietności (liczba potomstwa przypadająca średnio na kobietę)
            wynosi 0,8 i jest najniższy na świecie, nie pozwalając nawet na
            prostą wymianę pokoleń, do czego trzeba współczynnika 2,1. W całych
            Niemczech współczynnik ten sięga 1,36, a 23,2 proc. Niemców ma
            więcej niż 65 lat, co nie pozwala liczyć na dopływ "świeżej krwi" z
            zachodnich landów.
            Tania ziemia i pustostany Niedostatek ludzi oznacza m.in. niewielki
            popyt na ziemię. Efektem tego zjawiska są mniej więcej
            dziesięciokrotnie wyższe jej ceny pod Szczecinem niż po niemieckiej
            stronie granicy. Ilustracją zmian jest graniczne miasteczko
            Zgorzelec-Görlitz. Z niemieckiej strony wyprowadziło się na zachód
            20 proc. ludności, a każdego roku opuszcza ją kolejne 3 tys.,
            przeważnie młodych i najbardziej zaradnych. W efekcie średni wiek
            mieszkańców po zachodniej stronie wynosi 42 lata, a po polskiej - 35
            lat. W centrum pięknego miasteczka stoi kilka tysięcy pustostanów w
            świeżo odnowionych secesyjnych kamieniczkach z czynszami niższymi
            niż po polskiej stronie. Pustostanów w byłej NRD jest znacznie
            więcej. Kilka lat temu w nadodrzańskim Schwedt pokazano kanclerzowi
            Gerhardowi Schröderowi wymarłe betonowe osiedla. Zostały już
            wyburzone. W saksońskim Stendal, na będącym wizytówką "najlepszego z
            ustrojów" osiedlu Stadtsee, już dwa lata temu opuszczone było co
            drugie mieszkanie. Lekarstwem na rosnące koszty utrzymania domów
            stały się rozbiórki. Zaczęły się one w 1999 r., a obecnie idą pełną
            parą. Szacuje się, że we wschodnich landach z miliona nie
            zamieszkanych mieszkań przestanie istnieć w najbliższej przyszłości
            360 tys. W Magdeburgu do 2010 r. planuje się wyburzyć 10 tys.
            lokali. "


            • Gość: ! Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 15:55
              Tak. Za kilkadziesiąt lat jak ludność Polski spadnie do 25 milionów

              26 latkow jest 687421
              16-to 482886
              6-cio 348685

              Zapasc demograficzna na dużą skalę... I argument że W-wy nei dotknie
              jest bardzo
              cienki... jak wyludni sie prowincja to nie bedzie komu
              do stolicy przyjezdzac...

              www.stat.gov.pl/cgi_bin/demografia/xrap?woj=101&table=web_lsa&rok=2006&grw5=18&wiek=86

            • yeelonek Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 06.09.09, 16:59
              > Ilustracją zmian jest graniczne miasteczko
              > Zgorzelec-Görlitz. W centrum pięknego miasteczka stoi kilka
              > tysięcy pustostanów w
              > świeżo odnowionych secesyjnych kamieniczkach z czynszami niższymi
              > niż po polskiej stronie.

              ba, całe ulice pięknie odrestaurowanych kamienic..
              tyle że bez mieszkańców.
          • rhoxer Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 06.09.09, 16:08
            Gość portalu: antyspec napisał(a):

            > > Ciekawe kto bedzie kupowal te wasze mieszkania:-)
            >
            > W 2005r też tak mówili.
            Wlasnie w latach 2004,05,06 byla rekordowa liczba 20-25 latkow.
            • Gość: ! albo prosciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.09, 16:20
              na studia do duzych miast wyjezdzaja tysiace 19 latkow.

              1999 bylo ich 640 tys 19 latkow
              2004 654 tys
              2009 549 tys
              2014 438 tys
              2019 376 tys
              2024 362 tys

              • heern Re: albo prosciej 07.09.09, 17:23
                Gość portalu: ! napisał(a):

                > na studia do duzych miast wyjezdzaja tysiace 19 latkow.
                >
                > 1999 bylo ich 640 tys 19 latkow
                > 2004 654 tys
                > 2009 549 tys
                > 2014 438 tys
                > 2019 376 tys
                > 2024 362 tys
                >
                Tyle bedzie jezeli przyjac ,ze Polacy przestana emigrowac ,a na to
                sie nie zanosi.Juz niedlugo Niemcy otworza granice,na zachodzie
                poprawi sie sytuacja gospodarcza i znowu mlodziez ruszy za granice.
            • Gość: mxxxxxxx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 84.38.22.* 07.09.09, 13:14
              on tego nie zrozumie
              • heern zapasc demograficzna widac juz w innych miastach 07.09.09, 17:34
                Lodz
                1988-854 tys
                2008-747 tys
                pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81%C3%B3d%C5%BA#DemografiaKatowice
                1988- 367 tys
                2008-310 tys
                pl.wikipedia.org/wiki/Katowice#Demografia
    • Gość: corgan zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: *.chello.pl 06.09.09, 19:15
      Zwracam uwagę, że jeśli już bierzesz się za porównanie wynajmu i kupna własnego
      mieszkania to nie możesz zapominać o czynszu.

      Jeśli piszesz
      - koszty wynajmu przez dwa lata: większość z tych osób wynajmowała
      mieszkania. 1500zł miesięcznie x 24 miesiące daje 36 000zł wpakowane komuś w
      tyłek...


      to uwzględnij, że w tym wynajmie na ogół jest już czynsz, który na mieszkanie
      wynosi powiedzmy od 300 do 500 zł. W wypadku wzięcia kredytu na własne
      mieszkanie rata kredytu jest oczywiście bez czynszu czyli do tych 1500zł
      miesięcznie
      raty nie wpakowanych bylekomu w tyłek... dolicz 300-500
      zł miesięcznie dodatkowej opłaty.

      Czyli to nie tak że masz wynajem i 1500 wpakowanych komuś w tyłek i 1500
      wpakowanych bankofcom w tyłek w wypadku kredytu.

      Masz wynajem czyli 1000 zł wpakowanych komuś w tyłek (1000zł zysk dla
      właściciela + 500zł czynszu) i kredyt czyli 1500 wpakowanych bankofcom w tyłek +
      500zł czynszu wpakowanego administracji w tyłek.

      1000 zł vs 1500 zł - tak lepiej?

      Druga sprawa - porównuj z łaski swojej wynajem i kupno w tym samym rejonie czyli
      np. wynajem na Służewiu i kupno mieszkania na Służewiu albo wynajem na
      Tarchominie i kupno mieszkania na Tarchominie. Albo wynajem/kupno na dalekiej
      Białołęce.

      Bo wynajmując mieszkanie na Służewiu nie muszę mieć samochodu, bo mam do metra 5
      minut piechotą i wszędzie się dostanę bez problemu. Wynajmując mieszkanie na
      Białołęce chyba muszę mieć samochód aby normalnie funkcjonować, robić zakupy i
      dojeżdżać do pracy.

      Czyli do wynajmu/kupna mieszkania na Białołęce muszę doliczyć koszty samochodu
      (ubezpieczenie, paliwo, cześci).

      Dlatego przekonanie "lepiej kupować niż wynajmować" jest cokolwiek wadliwe jeśli
      nie uwzględnia tych ww. rzeczy.
      • Gość: Tomo Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: *.merinet.pl 06.09.09, 20:53
        Gość portalu: corgan napisał(a):
        Zwracam uwagę, że jeśli już bierzesz się za porównanie wynajmu i
        kupna własnego mieszkania to nie możesz zapominać o czynszu...


        Tu się oczywiście zgadzam bez dyskusji.
        Trochę to wszystko zmienia, ale tylko trochę, bo piszesz:

        Masz wynajem czyli 1000 zł wpakowanych komuś w tyłek (1000zł zysk
        dla właściciela + 500zł czynszu) i kredyt czyli 1500 wpakowanych
        bankofcom w tyłek + 500zł czynszu wpakowanego administracji w tyłek.
        1000 zł vs 1500 zł - tak lepiej?


        Tyle, że 1000zł wydanych na wynajem to 1000zł "straconych"
        bezpowrotnie. Minął miesiąc, przeżyłeś i nadal nie masz nic.
        1500 wydane na kredyt to spłata "twojego" mieszkania.
        Trochę robię do własnego ogródka, bo sam komuś wynajmuję mieszkanie,
        ale taka jest prawda.

        ...np. wynajem na Służewiu i kupno mieszkania na Służewiu albo
        wynajem na Tarchominie i kupno mieszkania na Tarchominie. Albo
        wynajem/kupno na dalekiej Białołęce...


        O ile wynajem mieszkania na Służewiu ma sens (sam pracuję na
        Domaniewskiej i wiem jakie problemy sprawia dojeżdżanie w te
        rejony), o tyle ja w ogóle nie mówię o wynajmie czy kupnie
        mieszkania na Białołęce. Piszemy o "cywilizowanych" dzielnicach, a
        nie zadupiach bez komunikacji i infrastruktury.

        • Gość: oko Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: 167.236.248.* 07.09.09, 12:22
          uff jak dobrze wiedziec ze 1k PLN na wynajem to bez sensu, ale 1,2k PLN odsetek
          z 1,5k PLN raty to juz inwestycja w swoje
          hmm ja chyba dziwny jestem ale wole wydac 1k PLN na wynajem a 0,5k PLN
          oszczedzic, niz wydac 1,2k PLN na odsetki bankowe a cale 0,3k PLN na wlasne
          • Gość: czesiu Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: *.tpnet.pl 07.09.09, 13:11
            Żeby to był tylko taki przelicznik na korzyść najmu.

            W wawie w tejc hwili wynajmniesz 2 pokojowe około 50metrów urządzone, często z garażem za 1300-1500zł, po lewej stronie wisły.

            Za takie mieszkanie byś musiał zapłacić 420tys + koszty dodatkowe, urządzenie, remont.

            Tylko odsetki od kredytu złotowego (6%) wynoszą przez pierwsze 10 lat 2200-1800zł) a całkowity koszt kredytu na 30lat 900tys. zł

            Ja wolę teraz, parę lat poczekać i wynajmować za 1300zł. Różnice w koszcie mieszkania odkładać i poczekać aż ceny znormalnieją - tzn odsetki od kredytu zbliżą się do ceny najmu

            • Gość: Tomo Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: *.merinet.pl 07.09.09, 22:56
              Gość portalu: czesiu napisał(a):
              ...W wawie w tejc hwili wynajmniesz 2 pokojowe około 50metrów
              urządzone, często z garażem za 1300-1500zł, po lewej stronie wisły...

              To ciekawe czemu mój lokator płaci mi 1700 za 45m2 i cieszy się, że
              ma mieszkanie w fajnym miejscu i standarcie. Choć bez garażu.
              Lokalizacja - Sady Żoliborskie.
              Chyba muszę mu trochę sam z siebie opuścić skoro Czesio mówi, że
              max. co mogę wziąć to 1300-1500zł...
              Jak zwykle kalkulator dziwnie ci liczy...
              • robert_misiak Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach 07.09.09, 23:05
                a czynsz za mieszkanie kto płaci?
              • Gość: czesiu Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: 217.98.20.* 08.09.09, 08:39
                Podałem koszt najmu,
                do niego trzeba dodać koszt utrzymania mieszkania (ogólnie zwany czynszem), jakieś 400-500zł

                Ty dostajesz 1700zł ale opłacasz z tego czynsz do spółdzielni czy wspólnoty.

                Jeżeli mówimy o koszcie najmu to trzeba brać kwotę za najem bez kosztów utrzymania mieszkania bo te koszty masz również jak mieszkanie kupisz na kredyt (z odsetkami 2100zł/mies).

                Tak nawiasem skąd Ty masz te dwa mieszkania ? jedno spadek?
        • Gość: Kasik Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: 85.222.87.* 09.09.09, 20:16
          Taki jesteś mądry to na jakiego grzyba wynajmujesz mieskznaie i " zdzierasz" z
          ludzi czynsz. Podpowiedz im aby sobie kupowali a nie wynajmowali Twoje...
      • Gość: szy Re: zapomniałeś o czynszu i innych opłatach IP: *.acn.waw.pl 09.09.09, 15:32
        > Jeśli piszesz
        > - koszty wynajmu przez dwa lata: większość z tych osób wynajmowała
        > mieszkania. 1500zł miesięcznie x 24 miesiące daje 36 000zł wpakowane komuś w
        > tyłek...

        >
        > to uwzględnij, że w tym wynajmie na ogół jest już czynsz, który na mieszkanie
        > wynosi powiedzmy od 300 do 500 zł. W wypadku wzięcia kredytu na własne
        > mieszkanie rata kredytu jest oczywiście bez czynszu czyli do tych 1500zł
        > miesięcznie
        raty nie wpakowanych bylekomu w tyłek... dolicz 300-500
        > zł miesięcznie dodatkowej opłaty.

        Trzeba mieć naprawdę niezłe szczęście, żeby w Warszawie (lewy brzeg, normalny
        dojazd) wynająć za 1500 zł z wliczonym czynszem mieszkanie, które będzie
        odpowiadało mieszkaniu kosztującemu 400 000 zł na rynku pierwotnym. Realnie, jak
        się czegoś takiego szuka to można znaleźć za 1700-2200 zł/m-c z wliczonym
        czynszem. Moim zdaniem 1500 zł netto (tj. bez czynszu) jest dobrym założeniem,
        jeśli chodzi o wynajem.
    • deszczowy_przechodzien Ja mam nieco inne obserwacje 06.09.09, 20:48
      W interesującej mnie grupie mieszkań 80-100 metrów tylko wybrane
      lokalizacje jest znacznie więcej ciekawych ofert - zarówno na rynku
      pierwotnym jak również wtórnym.
      Osoby takie jak ja maja alternatywe - obecne, często już w pełeni
      spłacone własne mieszkanie 30-50 metrów i chęć czegoś większego ale
      nie za wszelką cenę.

      U mnie w pracy na razie ludzie wstrzymuja sie z zakupami.

      Zauważyłem też coś co mnie mocno zdziwiło i co jeszcze średnio
      rozumiem. Rozważają/kupuja działki lub domu nawet do 100-150
      kilometrów od warszawy (np pod Lublinem, Radomiem itp)- do budowy
      domu "weekendowego" obowiązkowo w miejscu ładnym i widokowym, gdzie
      też często przeprowadzają się ich rodzice. Oni planują być w nim od
      piątku do poniedziału rano. Mieszkanie w Warszawie służy tutaj jako
      sypialnia
      • robert_misiak Re: Ja mam nieco inne obserwacje 07.09.09, 23:07
        deszczowy_przechodzien napisał:

        > W interesującej mnie grupie mieszkań 80-100 metrów tylko wybrane
        > lokalizacje jest znacznie więcej ciekawych ofert - zarówno na rynku
        > pierwotnym jak również wtórnym.

        a jakie to lokalizacje jeżeli możesz zdradzić?
        • deszczowy_przechodzien Re: Ja mam nieco inne obserwacje 08.09.09, 20:26
          Jeżeli chodzi o wariant mieszkanie to głównie - Ochota, Mokotów -
          tylko wybrane lokalizacje (np: w pobliżu pól mokotowskich). Inne
          dzielnice rozważam wyłącznie sporadycznie - jak bardzo podoba mi się
          inwestycje. Wśród lokalizacji gdzie rozważałem wybrane inwestycje
          były Kabaty oraz Żoliborz.
          Jeżeli chodzi o lokalizacje dla domu to półudniowe obrzeża Warszawy:
          Józefosław i okolice. Z dalszych lokalizacji - Podkowa Leśna,
          Milanówek, Grodzisk Mazowiecki.
          • Gość: J-33 Re: Ja mam nieco inne obserwacje IP: *.chello.pl 09.09.09, 17:37
            A ja podzielę się moją kalkulacją - mieszkam w kawalerce 30m2 i
            chciałem zamienić na większe. W czasie szczytu sprzedałbym ją za ok.
            8 tysięcy za metr (Bemowo - używane) i kupiłbym po podobnej cenie 55
            m2 (ok. 8 tysięcy za metr nowego) w podobnej lokalizacji, posiłkując
            się kredytem (ok. 200.000 PLN).
            Tylko że :
            1. musiałbym przez rok wynajmować (w 2006 i 2007 praktycznie nie
            było żadnych gotowych mieszkań, wszystko co wprowadzono na rynek
            miało termin oddania 2008/2009) - stracone 18.000 PLN (12 miesięcy
            po 1500 zł).
            2. Co miesiąc niosę do banku ok. 900 zł *(200.000 PLN uwzględniając
            możliwie najtańszy kredyt na 30 lat jaki wtedy oferowano)- płacę je
            jeszcze przed wprowadzeniem się przez rok - dodatkowe 10.800 PLN.
            3. Ceny mieszkań o powierzchni ok. 55 m2 na Bemowie spadły z ok.
            8000 za metr do 6.500 zł, podobnie ceny używanych kawalerek -
            straciłem więc ok. 45.000 na opóźnionej sprzedaży kawalerki i
            jednocześnie kupiłbym docelowe mieszkanie 90.000 taniej. Rata jaką
            musiałbym zapłacić od różnicy to 1.000 zł (150.000 uwzględniającv
            możliwie najtańszy dziś kredyt na 30 lat).
            4. Jeśli chciałbym zmienić mieszkanie na większe wynajmując je przez
            ten czas dopłaciłbym ok. 600 zł na miesiąc *(przy założeniu że
            wynamuję swoją kawalerkę komuś innemu a sam mieszkam w najmowanym,
            ale większym) - tracę więc 14.400 zł przez 2 lata.

            Konkludując - nie dość że wynajem wyszedł taniej (14.400 a 28.800)
            to jeszcze mam o 45.000 PLN mniejsze zadłużenie. Minusem jest to że
            mam o 100 zł większą ratę.
    • Gość: taka jedna Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.09, 10:04
      hmmm. to ja Wam powiem, jak to jest u mnie, a może ktoś mi odpowie na kilka pytań. nie jestem analitykiem, nie umiem tak ładnie przeliczać jak Wy, ale...
      mam 35 lat, wychowuję sama córkę. od 10 lat wynajmuję mieszkanie, długo bardzo korzystnie (tzn. warunki miałam takie sobie, ale i koszt był bardzo do przyjęcia), teraz już mniej. zarabiam 6500 netto, praca raczej stała, ale i raczej bez widoków na awans i znaczne podwyżki.
      rok temu chciałam kupić mieszkanie (franki po 2 zł), 40m kosztowało 350 tys. Zdolność kredytowa, w skrajnym oczywiście przypadku w Polbanku, na prawie 800 tys. Z różnych powodów nie kupiłam, ale cały czas się rozglądam i czuwam - bo a nuż coś stanieje, będzie mi się podobało i będę mogła kupić.
      szukam mieszkania na Skoroszach, bo tu mam mamę, która pewnie niedługo będę musiała się opiekować, a i wygodnie mieć ją pod ręką, bo córka nie musi sama spędzać czasu, gdy ja w pracy.
      dziś za 350 tys. nadal niewiele kupię w Skoroszach. powiedzmy, że oferty wystawiane za 380-400 tys. są "negocjowalne" do tej kwoty. i bardzo dobrze, bo zdolność mam tylko na 350 tys. W walucie rata 1700 zł, z złotówkach 2300.
      i teraz, gdybym kupiła rok temu mieszkanie, ratę miałabym wtedy 1300 zł (waluta), teraz... nie wiem ile, bo nie umiem policzyć, ale mój kolega, który brał wtedy 400 tys. twierdzi, że teraz płaci 1700 zł, więc zakładam, ze nie więcej niż 1500 zł.
      przez ten rok wynajmuję mieszkanie - 1600 zł plus liczniki. czyli jestem "do przodu" opłaty do wspólnoty, czyli 300 zł.
      300 x 12 mies.= jestem 3600 "do przodu".
      tyle, że po drodze zapłaciłam za 2 przeprowadzki (w tym jedną z meblami, więc tanio nie było), odświeżyłam 2 mieszkania, czyli mogę powiedzieć, że ta kasa "się zrównała" jako koszt eksploatacyjny.
      nadal mieszkam w wynajętym mieszkaniu i nadal nie jestem u siebie. tak, w skredytowanym tez nie będę u siebie, ale jeśli będę płacić (czyli tak jak w przypadku wynajmowanego) to nikt mnie nie wyrzuci, nie będzie przestawiał jak mebel, bo właścicielowi się dziecko usamodzielniło, albo ktoś dał wyższa cenę. będę mogła urządzić tak jak mi się podoba i nie sprzedawać potem (przy kolejnej przeprowadzce) tych mebli za bezcen. nie będę musiała ciągle zmieniać biblioteki, przychodni i koleżanek dziecku. Nie mam nic przeciwko najmowi, ceny mieszkań doprowadzają mnie do rozpaczy, ale te ciągłe przeprowadzki znacznie bardziej. Nie chcę być mobilna, nie będę szukała pracy za granicą, chcę być przywiązana do miejsca, jak chłop do ziemi.

      pokażcie mi proszę dobre strony decyzji podjętej rok temu, coraz czarniej widzę to wszystko. Nie robię się coraz młodsza, na spadek nie mam co liczyć, na wygraną w totolotka też nie.
      • Gość: czesiu Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 217.98.20.* 11.09.09, 08:16
        Słuchaj, kupuj, taniej już nie będzie, widać że jesteś o tym przekonana. Szukasz tu wyłącznie potwierdzenia tego.
        Kup i nie męcz się.
        Może jednak pomyśl, jeśli Twoja zdolnośc kredytowa spadła z 800tys do 350tys to myślisz, że innym nie?
        Myślisz że nie będzie to mieć wpływu na ceny mieszkań ?
        • Gość: taka jedna Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.09, 10:39
          tak, myślę, że może być taniej. czekałam, bo tak właśnie myślę. i szukam dobrych stron swojej decyzji, bo oczekiwałam jednak czegoś lepszego.
          a przekonana jestem wyłącznie o tym, że wyszłam na zero finansowo i ze stratą jeśłi chodzi o poczucie stabilizacji.
          skoro piszesz w tym tonie to nie ma innych argumentów? nie ma czegoś pozytywnego w tym, co napisałam?
      • Gość: aix Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.ip.netia.com.pl 14.09.09, 11:16
        Myślę, że tylko Ci, którzy podchodzą do zakupu mieszań inwestycyjnie mogą sobie
        czekać i przebierać i czekać jak będzie taniej, taniej i taniej.
        Jeśli potrzebujesz mieszkania jako miejsca do życia i do osiągnięcia pewnej
        stabilizacji to nie do końca Twoja decyzja była racjonalna.
        Ile jeszcze będziesz czekać wynajmując mieszkanie? To jest dobre dla studentów i
        dla tych, którzy wiedzą, że do danego miasta przyjechali tylko na określony czas.
        Jeśli masz tu korzenie to Twoje czekanie niczego dobrego nie przyniosło... Od
        roku byłabyś na swoim...
        Ceny mieszkań jakich szukasz zapewne spadły (dopiero od niedawna śledzę rynek) -
        ale w perspektywie długoterminowe (co sama pokazałaś w swoim poście) różnica w
        kosztach - niewielka.
        Cała ta bańka, bessa i hossa ma znaczenie dla tych co inwestują... - dla
        zwykłych ludzi, chyba nie aż tak bardzo. Co z tego, że mieszkania potaniały jak
        kredyty podrożały... więc oczekiwane zysku dla kupujących nie ma zbyt wiele...
        • steady_at_najx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 14.09.09, 12:26
          > Cała ta bańka, bessa i hossa ma znaczenie dla tych co
          inwestują... - dla
          > zwykłych ludzi, chyba nie aż tak bardzo.


          Pewnie, co tam banka! Kogo obchodzi banka i przewartosciowanie??
          Najwazniejsze to byc na swoim a to jest warte kazdej ceny!
          • Gość: rzeczywistość Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 67.159.5.* 14.09.09, 13:42
            Ale musisz przyznać, że marne 5% obniżki to mała nagroda za dwa lata czekania.
            Zapowiadaliście dużo więcej. I niektórzy Was na swoje nieszczęście posłuchali.
            • steady_at_najx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 14.09.09, 15:30
              5% powiadasz ? a nie 4,63 (jak by to napisal OF) ? Jesli mowisz ze
              ceny od nadmuchania 2007 spadly 5 % to chyba nie mamy o czym mowic.
              • Gość: rzeczywistość Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 67.159.5.* 14.09.09, 17:18
                Koleżanka akurat w Ursusie chciała chyba kupić... Tutaj od "nadmuchania 2007"
                ceny są wyższe o jakieś 10-15%. W połowie 2007r ludzie kupowali tam małe
                metraże w okolicach 5,5-6k. Dzisiaj w tej cenie masz tylko beznadziejne partery
                >75m z widokiem na Ryżową i największe pomieszczenie w całym mieszkaniu to
                "komunikacja".

                Poszukaj sobie w archiwum jak nie wierzysz i nie siej zamętu, co jeszcze ktoś Ci
                uwierzy w te "obniżki".
                • steady_at_najx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 14.09.09, 17:30
                  A moj kolega kupil o 30% taniej niz wolano w 2007....
                  I co ? i ja mam racje..... :D:D:D


                  Daj chlopie spokoj z wyrwanymi przykladami. Poszukaj sobie w
                  archiwum o spadkach w konkretych inwestycjach.
                  To co podales jako przyklad oznacza wykupienie mieszkan w danej
                  inwestycji a nie dowod na "brak spadkow". Mysl, to nie boli.
                  • Gość: antyspec Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.09, 19:10
                    W archiwum są wpisy o Marvipolu, który sprzedawał mieszkania w bańce w cenach od
                    5300 do 5999. Są także postu ludzi, którzy chętnie kupili by po 7200(RnS)
                    niewielkie mieszkanie bez przypałów (okna na Ryżową lub wentylatory na dachu
                    Leroy-a). Także nie przesadzałbym z tymi spadkami. Na całych Skoroszach jest
                    teraz raptem 200 nowych mieszkań w inwestycjach wyprzedanych w 80-90%. Czas się
                    obudzić, kolego.
                    • steady_at_najx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 15.09.09, 09:32
                      Pokaz mi zaklinaczu wzrostow wpisy w bance z mieszkaniami za 5300 :D


                      >Są także postu ludzi, którzy chętnie kupili by po 7200(RnS)

                      Znajdziesz takze wpisy tych co kupiliby i za 10 000 tylko o czym to
                      swiadczy ? O braku spadkow ?

                      Kurcze skad na forum tylu zaklinaczy rzeczywistosci ?:D

                      Albo sami kupili na bance (jak dziadyga z crowleya) i musza
                      przekonywac samych siebie albo opchnac nie moga
          • Gość: taka jedna Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.09, 13:52
            każdej ceny nie, oczywiście, że nie. ale czy czekając na rozsądek nie wyleję
            dziecka z kąpielą? mam 35 lat, nie młodnieje, czas mi ucieka. oczywiście, w tej
            perspektywie 2-3 to nie cała wieczność, ale to czas, kiedy cały czas żyję w
            poczuciu zawieszenia.
            czekałam, nmadal czekam, ale ogarniają mnie wątpliwości, czy się doczekam. albo:
            jesli sie doczekam, to czy jeszcze dostanę kredyt (podkreślam: wchodzi w grę
            tylko taki kredyt, którego rata będzie równa opłatom za wynajem).
          • Gość: rzeczywistość Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: 67.159.5.* 14.09.09, 14:57
            @steady:

            Rok temu sugerowałeś, że optymalnie będzie kupić za dwa lata. Czy dziś
            powiedziałbyś, że za rok będzie odpowiedni moment?
            • steady_at_najx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 14.09.09, 15:27
              > @steady:
              >
              > Rok temu sugerowałeś, że optymalnie będzie kupić za dwa lata. Czy
              dziś
              > powiedziałbyś, że za rok będzie odpowiedni moment?



              Powiedzialem, ze wg mnie dolek cenowy bedzie ok przelomu 2010/11 -
              nadal podtrzymuje, chociaz wtedy nie wiedzialem o tuskowym
              dopalaczu "deweloper na swoim".
          • Gość: xxx Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.09, 15:10
            ty stypa, gołodupcu, na swoim nigdy nie będziesz :) Możesz sobie najwyżej liczyć
            wirtualne metraże,w wirtualnej rzeczywistości za wirtualną kasę a i tak będziesz
            się gnieździł kątem u mamusi w Otwocku.
        • Gość: . Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.era.pl 14.09.09, 12:47
          Ale brednie.

          A kredyty to Święty Mikołaj splaci co?

          Nie dość,że nasze dzieci już obecny rząd obciąża długiem na
          przyszłość to teraz niech jeszcze każy rodzić weźmie sobie kredycik
          na 100 lat i będzie zajebiście.

          Przy takim myśleniu zagłada was czeka matoły!

          Gińcie ścierwa developerskie bo wasz czas już minął, a teraz trwa
          końcowe odliczanie.....
          • Gość: taka jedna Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.09, 13:55
            oczywiście, ze kredyt na 100 lat to głupota. i nie taki kredyt miałam na myśli.

            ale gdzie jest ten złoty środek pomiędzy czekaniem w wynajętym a decyzją o kupnie?

            PS. znowu muszę się przeprowadzić. trzecia przeprowadzka w tym roku. moje
            dziecko się ucieszy jak cholera.
            • Gość: aix Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.ip.netia.com.pl 14.09.09, 14:46
              Nie ma złotego środka. Ty sama musisz zdecydować, czy to jest dobry moment i
              odpowiedzieć sobie na pytanie, na co czekasz. Jeśli czekasz na dalsze spadki, to
              odpowiedz sobie na pytanie ile musi jeszcze spaść cena żebyś skłonna była kupić
              i kiedy Twoim zdaniem to jest realne. Wtedy może będzie Ci łatwiej podjąć decyzję.
              Ja swoje pierwsze mieszkanie kupowałam w zupełnie innym okresie i nie miałam
              wtedy takich dylematów bo rynek był inny. Natomiast w czerwcu zakupiłam kolejne
              mieszkanie i tu już się zastanawiałam, czy to aby na pewno była atrakcyjna cena.
              Do tej pory nie wiem czy nie przepłaciłam ale nie kupiłam tego mieszkania na 2,
              3 lata tylko po to aby moje dziecko mogło je po mnie odziedziczyć i było mu
              łatwiej...
            • gogologog Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali 14.09.09, 15:08
              > oczywiście, ze kredyt na 100 lat to głupota. i nie taki kredyt miałam na myśli.
              >
              >
              > ale gdzie jest ten złoty środek pomiędzy czekaniem w wynajętym a decyzją o kupn
              > ie?
              >
              > PS. znowu muszę się przeprowadzić. trzecia przeprowadzka w tym roku. moje
              > dziecko się ucieszy jak cholera.

              Hej, przeczytalem Twoje wpisy ... Doskonale Cie rozumiem...
              Coz my mielismy duzo szczescia bo przestalismy sie miescic gdzies w polowie 2003
              roku. Kupilismy troche na wariata na poczatku 2005 roku - z perspektywy czasu
              byl to strzal w 10. Jest stabilna sprawa przedszkola i szkoly - to jest nie do
              wycenienia. Pewnie nalezaloby sprzedac na gorce w polowie 2007 roku ale co wtedy
              zrobic z taka fura pieniedzy? Wplacic na gielde? ;-)
              Kupujac dla siebie troche inaczej trzeba patrzec na rentownosc inwestycji.
              Mieszkanie to tez taka dobra konsumpcja ;-)
      • Gość: jacek w 2004 roku mialas 30 lat, czemu wtedy nie kupilas IP: 119.63.64.* 14.09.09, 14:46
        i czemu nie porownujesz takich 3 strategii:

        1. kupno w 2004-wynajmowanie
        2. kupno w 2007 oraz
        3. wynajmowanie i czekanie ?

        ograniczajac sie wylacznie do dwoch ostatnich ???
        trzeba bylo kupic w 2004 i nie marudzic ze przegralas zycie !!!

        • Gość: taka jedna Re: w 2004 roku mialas 30 lat, czemu wtedy nie ku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.09, 16:05
          bo w 2004 roku nie miałam zdolności kredytowej. plus byłam świeżo po rozwodzie i
          nie wiedziałam co dalej. to główne powody.
          • Gość: jacek moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z ogolna IP: 119.63.64.* 14.09.09, 16:17
            analiza

            poza tym - w wieku lat 30 nie mialas zdolnosci kredytowej (a moze
            raczej nie sprawdzilas ...) - a nagle 5 lat pozniej dostajesz 6500
            netto - strasznie duzo zbiegow okolicznosci

            w 2003-4 roku mozna bylo kupic mieszkanie na Bialolece po ok 2400 za
            m kw - w Ursusie ok 3300 - mieszkania ok 50 m kw

            naprawde - swiat sie nie zaczal w 2007 roku - wiec jesli opisujesz
            strategie wynajmij/kup - mozesz smialo przywolac sytuacje sprzed
            banki - w 2003-4 roku kupujacych nie bylo za wielu
            • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.09.09, 22:04
              a czemu nie? poruszyłam "swoją historię", odpowiedziąłam na pytanie -
              nie ogólne, tylko konkretne.

              tak, wtedy nie miałam zdolności, potem się przebranżowałam,
              wstrzeliłam w niszę, zarobki skoczyły. ale więcej nie skoczą.

              ja wiem, że się nie zaczął w 2007 roku, ale zrozum - nie cofnę czasu
              i muszę uporać się z decyzją TERAZ. dużo tu czytałam, przekonują
              mnie argumenty KZS-u, ale posiwiałam już czekając i zęby mnie bolą
              na myśl o kolejnej przeprowadzce.
              miałam nadzieję, że ktoś mi pokaże pozytywy, których nie widzę, bo
              mam "kryzys" (taki swój osobisty, emocjonalny, jak to kobietom się
              trafia), ale nikt mi ich nie wskazał.


              aha, wtedy nie miałam zdolności - sprawdzałam.
              • Gość: jacek moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z ogolna IP: 119.63.64.* 15.09.09, 05:44
                nikt nikomu nie obiecywal, ze mu w zyciu bedzie latwo - z pewnoscia
                masz i tak lepej niz 95% mieszkancow tego swiata

                w szczegolnosci ladowanie sie w 30 kredyt (na dluzej nie dostaniesz
                ze wzgledu na wiek) to recepta na dlugotrwaly stres i siwienie

                bez zadnej gwarancji ze to koniec tulaczki i poniewierki (nie tylko
                z powodu wiyty komornika)

                kiedy po ponad siedmiu latach zakupiem swoje wlasne M (za gotowke,
                bo takie byly ceny) i tak sie zaraz okazalo ze musze wyjechac i
                znowu wynajmowac

                w swoim domu nie przemieszkalem dwoch lata "ciurkiem"

                takie jest zycie i nie ma co sie uzalac



                • Gość: aix Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.ip.netia.com.pl 15.09.09, 07:40
                  A dlaczego z góry zakładasz, że nie będzie spłacać kredytu???
                • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 12:08
                  ale nie odpowiedział◘eś mi dlaczego mam nie mieszać. w końcu z takich spraw
                  składa się rynek (który jest, albo go nie ma). zamierzasz prowadzić akademicką
                  dyskusję? sztukę dla sztuki?

                  gwarancji nikt mi nie da, ale przyznasz, że jednak szanse na tułaczke i
                  poniewierke zmniejsza. płące 1700 miesięcznie komuś za wynajem, to będę płacic i
                  kredyt. nie tak łatwo wyjeżdzać i rzucać wszystko jak ma się dziecko w wielu
                  szkolnym.

                  powtarzam raz jeszcze - obecne ceny są CHORE, ale nadal nie wiem co zyskałam
                  czekając. nie umiem sobie policzyć, tak jak napisałam w pierwszym poście.
                  • Gość: aix Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.ip.netia.com.pl 15.09.09, 12:15
                    To ja Ci odpowiem. Moim zdaniem nic nie zyskałaś, a za to straciłaś rok spłaty
                    swojego M.
                    Zacznij szukać mieszkania, może znajdziesz coś ciekawego, i nie koniecznie na
                    rynku pierwotnym bo tu czeka wiele pułapek.
                    Zaraz wsiądą na mnie Ci, którzy uważają że jak popyt spadnie do 0 to mieszkania
                    za darmo rozdawać będą...
                    • Gość: jacek moze bys deweloperski naganiaczu przestal IP: 119.63.64.* 15.09.09, 12:32
                      wrabiac ludzi w jakies beznadziejne zachowania ???

                      pomysl o nieprzespanych nocach kiedy CHF z 2 PLN poszedl na 3.30
                      PLN ???

                      ja widzialem paru gosci jak przez miesiac chodzili z worami pod
                      oczami i ciezko bylo z nimi gadac - bo w krotkim czasie
                      stali "milionerami", w robocie nie bylo z nich zadnego pozytku

                      po dwoch lata splacania mieli wiekszy dlug niz na poczatku


                  • Gość: rozbawiony Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.09.09, 12:17
                    Co zyskasz?:)))
                    To że będziesz spłacała kredyt o 10 lat krócej.
                    To mało?????
                    • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 12:25
                      nie. to niemało. mam nadzieję, że masz rację, ale jak to policzyłeś?? bo
                      zakładam, że nie masz na myśli, że za chwilę dostanę kredyt na 10 lat krócej.
                      ale poważnie - myślę to forum czyta kilka jeszcze osób, które z analizą mają
                      niewiele wspólnego. moje wyliczenia wyszły mi jak wyszły - że jestem na zero -
                      ale zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie umiem liczyć. więc jeśłi to jest moja
                      korzyść to ok i głupotą jest jej nie widzieć.
                      • Gość: rozbawiony Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.09.09, 12:34
                        Zawodowo zajmuję sie rynkiem nieruchomości, ale nie
                        jestem "ekspertem" którego pensja zależy od tego ile sprzedam:
                        kredytów, lokali itp.
                        Według mnie w ciągu najbliższych 2 lat ceny w wiekszości
                        warszawskich lokalizacji spadna o 20-30%.
                        • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 12:44
                          czyli nadal nie mam korzyści tylko muszę na nie czekać. a ja tak dalej pójdzie
                          to za 2-3 lata będę mogła pomarzyć tylko o kredycie.
                        • Gość: czesiu Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.uni.lodz.pl 16.09.09, 07:37
                          Taka jedna, widać po jej postach, koniecznie chce wykzać, że najem w tej chwili
                          się nie opłaca, że lepiej płacić bankowi o 1000zł/mies. niby za swoje. Dlaczego
                          to robi? Jest przygłupia??, sądzę nie, taki ma cel, narzucony tak czy inaczej.

                          Nie musisz więc być rozbawiony. Przyjmij, że to walka o zyski
                          • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.09, 08:50
                            Czesiu, koniecznie to ja chcę tylko poznać korzyści. nie z najmu, który
                            doprowadza mnie do szału i nie z chorych cen mieszkań, które mamy teraz.
                            owszem, jest to walka o zyski. i szukam rozpaczliwie tych zysków, chociaż raczej
                            mam na myśli inne zyski, niż te, które Ty sugerujesz. zyskiem z pewnością jest
                            to, że nie wkręciłam się w kredyt we franku po 2 zeta (zysk nie do
                            przecenienia), bo posłuchała Kretynofia.

                            potraktuj mnie zatem jak przygłupią (hmmm...pod tym względem nigdy KZS mi się
                            nie podobał) i wytłumacz, jak jest różnica między bankiem a właścicielem
                            mieszkania, które wynajmuję. pytam poważnie - i tak musze to komuś oddać i tak.
                            albo bankowi przez 30 lat, albo właścicielowi do śmierci.

                            przekonaliście mnie wtedy to wytłumaczcie teraz elementarne sprawy.

                            i bez względu na to ile razy napiszesz, że jestem naganiaczem, że płąca mi za te
                            posty to mnie od tego mieszkania nie przybędzie, bo go nie mam, i problem mi się
                            od tego nie rozwiąże.
                            • Gość: czesiu Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.uni.lodz.pl 16.09.09, 08:56
                              Taka jedna, sorki ale chyba mało znam ludzi "przygłupawych" i ciężko mi wierzyć
                              że można aż tak być ...
                              Rachunek jest bardzo prosty najem vs kupno.
                              W tej chwili kupno nie opłaca się.
                              Z liczbami cięzko dyskutować, chyba że nie u mie się liczyć lub udaje się. Pozdro.
                              • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.09, 09:10
                                dobra. zatem przyjmuję do wiadomości że jestem "aż tak przygłupawa" i umrę bez
                                rozróżnienia, jaka jest różnica miedzy bezdusznym bankiem a dobrotliwym
                                właścicielem mieszkania.

                                napisałam wcześniej - nie umiem liczyć, więc mogę sobie na swój przygłupawy
                                rozmum policzyć tak, jak we wcześniejszym poście. wiem, że kupno teraz to zły
                                moment (i nie kupuję, nigdzie tego nie napisałam), bo nie dość że ceny chore to
                                marże bankowe wcale nie lepsze.
                                Napisałam, że wynajmuję, ale nie widzę namacalnych korzyści tej operacji. i
                                poprosiłam o wskazanie mi ich. nikt tej przygłupawej dziewuszce, która nie umie
                                liczyć nie pomógł ich zobaczyć.

                                pozdro.
                                • Gość: czesiu Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: 85.222.87.* 16.09.09, 12:56
                                  Droga moja kobietko sama sobie przeczysz. Wiesz, że teraz nie opłaca się kupować
                                  a nie widzisz korzyści z czekania ????.
                                  Jeśli jesteś przystojna to możemy pogadać w realu.
                                  O ile cię nie przekonam to chociaz upiję. Pozdro
                                  • Gość: taka jedna Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.09, 14:19
                                    widzisz, widzę, żę się starzeję, a korzenie już bym chciała zapuścić, boję się
                                    że za chwilę nie dostanę kredytu, czekam, ale przedeptuję z nogi na nogę i
                                    pocieszenia chciałam m.in od Ciebie:-)
                                    i tak mam, że czasem mogłabym zapłacić więcej (TROCHĘ więcej powiedzmy), ale
                                    mieć już ten święty spokój i nie liczyć kolejnych siwych włosów na głowie.
                                    a co do przystojności to nie zwykłam robić sobie reklamy, ale upić mnie nie tak
                                    łatwo.
                                    • mufffa Re: moze jednak nie mieszaj spraw osobistych z og 17.09.09, 11:47
                                      a nie możesz mieszkać kątem u matki jak większość gołodupców?
                  • Gość: jacek z takich spraw rynek sklada sie w 3-5% IP: 119.63.64.* 15.09.09, 12:21
                    wiec taki wplyw na rynek ma twoj szczegolny przypadek

                    > gwarancji nikt mi nie da, ale przyznasz, że jednak szanse na
                    > tułaczke i poniewierke zmniejsza.

                    tego nie sposob ocenic - przy czym szansa na 30 lat utrzymania sie w
                    niszy rynkowej to raczej slabo wyglada, wiele razy pisalem na tym
                    forum - to miasto potrzebuje pracownikow na 5-8 lat - potem
                    zastepuja ich mlodsi, z tej perspektywy kredyt na 30 lat to
                    niedorzecznosc

                    > płące 1700 miesięcznie komuś za wynajem, to będę płacic i kredyt.

                    pod warunkiem, ze stopy procentowe nie poszybuja z obecnych bardzo
                    niskich poziomow - przy czym kurs PLN tez ma z czego spadac (tzw
                    kredyty w CHF), w przypadku wynajmowania mozna sie przeprowadzic do
                    mniejszego i tanszego - bedac "wlascicielem" (prawdziwym
                    wlascicielem bedzie bank) od rosnacych rat kredytu nie ma jak uciec
                    • Gość: taka jedna Re: z takich spraw rynek sklada sie w 3-5% IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 12:36
                      Gość portalu: jacek napisał(a):

                      > wiec taki wplyw na rynek ma twoj szczegolny przypadek

                      nie mówie, że szczególny. no chyba że dla mnie osobiście.

                      >
                      > > gwarancji nikt mi nie da, ale przyznasz, że jednak szanse na
                      > > tułaczke i poniewierke zmniejsza.
                      >
                      > tego nie sposob ocenic - przy czym szansa na 30 lat utrzymania sie w niszy
                      rynkowej to raczej slabo wyglada, wiele razy pisalem na tym
                      > forum - to miasto potrzebuje pracownikow na 5-8 lat - potem
                      > zastepuja ich mlodsi, z tej perspektywy kredyt na 30 lat to
                      > niedorzecznosc

                      tak, tu tez się zgodzę, że to ryzyko. dlatego czekałam..
                      >
                      > > płące 1700 miesięcznie komuś za wynajem, to będę płacic i kredyt.
                      >
                      > pod warunkiem, ze stopy procentowe nie poszybuja z obecnych bardzo
                      > niskich poziomow - przy czym kurs PLN tez ma z czego spadac (tzw
                      > kredyty w CHF), w przypadku wynajmowania mozna sie przeprowadzic do
                      > mniejszego i tanszego - bedac "wlascicielem" (prawdziwym
                      > wlascicielem bedzie bank) od rosnacych rat kredytu nie ma jak uciec

                      tak, to jest racja i wielkie ryzyko. wiem, że dla wielu to co napisze to
                      głupota, ale dla mnie to naprawdę kwestia tego, czy ważniejszy święty spokój (ok
                      - w miarę święty spokój) czy też to, co mam teraz. pewnie to krótkowzroczne, ale
                      nie wiem skąd wezmę siłe, żeby jeszcze to przeczekiwać.
                    • Gość: taka jedna Re: z takich spraw rynek sklada sie w 3-5% IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 12:41
                      ale masz rację - teraz juz robi się bardzo osobiście i na podstawie jednego
                      przypadku.
    • Gość: W Re: Kilka refleksji na temat tych, którzy czekali IP: *.ist.pl 14.09.09, 16:32
      Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że z odsetek z lokaty, na której
      trzymam przyszły "wkład własny" pokrywam koszty wynajmu. Bez czynszu
      i opłat, ale za te i tak będę płacił mając swoje mieszkanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja