Dodaj do ulubionych

Właśnie wróciliśmy z Jordanii

11.03.10, 15:26
Witam serdecznie
Wczoraj późnym wieczorkiem wróciliśmy z Jordanii. Była to nasza druga wyprawa
do tego pięknego kraju. Trochę krótka bo tylko 8 dni ale było warto. Jeżeli
ktoś się wybiera i potrzebne są bieżące informację to w miarę możliwości
odpowiem.

pozdrawiam serdecznie
Darek

p.s.
Relacja w przygotowaniu :)
Obserwuj wątek
    • aisza5 Pisz, pisz, pisz...czekamy! 11.03.10, 16:55
      Oczywiście wszyscy czekamy na relację, info o miejscah, które tym
      razem zwiedziłes...pisz, bo tęsknię za moją Jordanią (czy nadal taka
      dziewicza, gościnna...)

      forum.gazeta.pl/forum/w,10662,107601160,108554739,Re_Jordania_w_kwietniu_przewodnik_i_wskazowki.html

      Tuareg rusza w kietniu, ja w czerwcu...inshaalah!
      • leneen Re: Właśnie wróciliśmy z Jordanii 12.03.10, 14:11
        Cudownie było odwiedzić Jordanię po 5 latach. Jak zwykle było za mało czasu, ale
        wrażenia i wspomnienia jak najbardziej pozytywne. Jedyne do czego mógłbym się
        przyczepić to spory wzrost cen, szczególnie cen wejściówek. Petra jest droga a
        od października bilety podrożeją jeszcze bardziej. Do tego w miejscach typowo
        turystycznych widać sporo cwaniactwa znanego z Egiptu i Tunezji. Jednak te
        detale nie mogą zepsuć ogólnego wrażenia. Ogólnie Jordańczycy są dalej kochani :)
        W skrócie tylko napiszę, że podróżowaliśmy transportem lokalnym, spaliśmy w
        najtańszych hotelach i jedliśmy na ulicy :) Tym razem udało się zobaczyć Danę,
        Petrę (ostatnio nie wszystko zobaczyliśmy więc było to uzupełnienie), Wadi-Rum
        (tym razem już z noclegiem), Aqabę, Amman, Jarash, Ajlun i Morze Martwe.
        Jeżeli chodzi o Wadi-Rum to korzystaliśmy z usług Atiega (cena za 3 osoby z
        obiadem, śniadaniem i noclegiem 100JD i szczerze go polecam). Do Jarash i Ajlun
        pojechaliśmy z przesympatycznym taksówkarzem o imieniu Ali. Pojechaliśmy z nim
        głównie dla oszczędności czasu, cenowo też nie było źle bo płaciliśmy 25JD co
        przy trzech osobach nie było tragedią, jeżeli policzyć wszystkie busy po drodze
        dla 3 osób. Dodam że podróżowaliśmy z 5 i pół letnią córką i czasami trzeba było
        ją trochę odciążyć. Chodziła dzielnie po kilka kilometrów dziennie na własnych
        nogach, jesteśmy więc z niej bardzo dumni :). Jeszcze słowo o Alim,
        przesympatyczny człowiek, wesoły, kontaktowy i również można za jego
        pośrednictwem zorganizować wycieczkę do Petry, czy Wadi-Rum. Z tego co mówił,
        Wadi-Rum organizuje za 40JD/osoba. Jeżeli potrzebne są namiary, to oczywiście
        mogę udostępnić.
        Na koniec trochę cen. Autobus Amman - Aqaba, Jett 7JD, firma chyba SA 5JD,
        Hotele, średnio 5JD/osoba, falafel 0,25JD (w ciemnych kątach :) do 0,75JD. Woda
        1,5l - 0,5JD, wejściówki Petra 33JD/dzień, Bilet Wadi-Rum 2JD/osoba, Jarash 8JD,
        Ajlun, 1JD, Amman Beach nad Morzem Martwym 10JD. To tak na szybko, więcej rzeczy
        mam zapisanych w dzienniku podróży, jeżeli więc potrzebne są szczegółowe
        informację to pytajcie :)
    • tuareg67 Re: Właśnie wróciliśmy z Jordanii 09.08.10, 15:43
      Witaj Joanno,
      wreszcie zebraliśmy się do uporządkowania naszych informacji po podróży
      po Jordanii...
      Było cudownie!!!!
      Kilka wspomnień w dzienniku na :

      jordaniajordania.blox.pl/html
      Jesli masz ochotę zapraszamy do zajrzenia :-)

      Nie udało sie zobaczyć oczywiscie wszystkiego , co byśmy chcieli...
      zatem kolejny wyjazd w planach...
    • aisza5 Nowe odkrycia w Petrze- pałac z łaźnią 300m wyżej 16.07.11, 11:28

      www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1517424,1,petra---diament-jordanii.read
      warto poczytać:

      "Dwupoziomowa fasada pojawia się nagle po wyjściu zza zakrętu wąskiego wąwozu. Wycięty w czerwonawej skale tzw. Skarbiec Faraona zapiera dech w piersiach. Zachwycił nawet tak wytrawnego awanturnika jak Indiana Jones, który zresztą znalazł w nim Świętego Graala. Celuloidowa rzeczywistość nie zgadza się z prawdą, bo w żadnym z grobowców Petry nie ma co liczyć na skarby. Przez wieki rabowane, zamieszkiwane i wykorzystywane na różne sposoby groby są tak wyczyszczone, że archeolodzy nie wiedzą nawet, jakie rodzaje pochówków praktykowali Nabatejczycy.

      Z 628 grobów z fasadami dokładnie przebadano zaledwie kilka i odkryto w nich nędzne resztki – kości, skorupy i drobne monety. To dlatego pojawił się nawet pomysł, że pomieszczenia wykute w skałach nie były grobami, tylko pałacami lub świątyniami, co zresztą znalazło odzwierciedlenie w scenariuszu filmu „Indiana Jones i ostatnia krucjata”.

      Zaprawa i wielbłądy

      Petrę, która w 1985 r. znalazła się na liście światowego dziedzictwa, co roku odwiedzają tysiące turystów. Co z tego, że kręcone są o niej filmy, a fasady jej skalnych grobowców zdobią albumy i kalendarze, kiedy o samym mieście i tym, jak funkcjonowało, długo badacze prawie nic nie wiedzieli. Pierwszy Europejczyk – Szwajcar Johann Ludwig Burchardt – trafił do stolicy państwa Nabatejczyków na początku XIX w., a archeolodzy kilkadziesiąt lat później. Zaczęto od skatalogowania, ponumerowania i podzielenia grobowców na typy. – Wielu było przekonanych, że Petra była miastem umarłych, inni wiedząc, że Nabatejczycy koczowanie mieli we krwi, twierdzili, że była jednym wielkim namiotowiskiem – mówi dr Krzysztof Jakubiak z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. – Zmieniono zdanie, gdy w latach 50. między wąwozem a świątynią boga Duszary (zwaną Pałacem Córki Faraona) natrafiono na główną ulicę miasta.

      W 2010 r. ruszył projekt (International Umm al-Biyara Project – IUBP) kierowany przez prof. Stephana G. Schmida z Humboldt Universität w Berlinie i prof. Piotra Bienkowskiego z University of Manchester. Celem było przebadanie północno-wschodniej części miasta. Archeolodzy natrafili na pozostałości ogromnej liczby domów. Najwyraźniej Nabatejczykom nie przeszkadzała obecność zmarłych, gdyż budowali je tuż przy grobach albo wręcz żyli w grotach przeznaczonych na miejsce pochówku.

      Ponieważ nadal nie wiadomo, ilu ludzi mieszkało w domach, a ilu w namiotach, trudno oszacować liczebność mieszkańców tej pustynnej stolicy. Znalezienie cystern i kanałów pozwoliło badaczom zrozumieć, jak działał system gromadzenia wody. A była to dla Petry kwestia kluczowa, bo w okolicy nie było rzek ani źródeł, więc mieszkańcy musieli liczyć na deszczówkę. Co prawda deszcze są tam rzadkie, ale na tyle obfite, że w ciągu godziny są w stanie wypełnić zbiorniki, zapewniając miastu zapasy wody na kilka miesięcy. – Gruszkowate cysterny pojawiły się w tym regionie już ok. XII w. p.n.e., zaraz po wynalezieniu wodoodpornej zaprawy. Zaprawa oraz udomowienie wielbłąda umożliwiły plemionom arabskim zasiedlenie terenów pustynnych i półpustynnych – mówi dr Jakubiak.

      W Petrze cysterny były zmyślnie połączone systemem kanałów. Obok jednego z grobów, tzw. Grobowca Żołnierzy, w skale wydrążono cysternę (o pojemności 1000 m sześc.), zbierającą wodę spływającą z góry; potem, już częściowo oczyszczona z osadów, woda spływała kanalikiem wydrążonym do kolejnej cysterny, mogącej zmieścić 44 m sześc. Ponieważ obydwa zbiorniki były pod podłogą, woda nie parowała i była chłodna, dzięki czemu dłużej zachowywała świeżość. Badacze podkreślają, że ten system gromadzenia wody wymagał stałego nadzoru i konserwacji.



      Więcej pod adresem www.polityka.pl/nauka/czlowiek/1517424,1,petra---diament-jordanii.read#ixzz1SG72qaa4--
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka