Dodaj do ulubionych

Beduinka w Palestynie

23.08.06, 09:42
właśnie wyjeżdżam z Jordanii do Palestyny
Obserwuj wątek
      • beduinka Re: Powodzenia! 23.08.06, 10:13
        tetys napisał:

        > Życzę powodzenia!
        > Wszyscy Cię tu podziwiamy!


        dzięki
        >
        > Ale dość już tych słodkości;)


        no właśnie


        > Robert jedzie z Tobą?

        nie
        Robert jutro wraca do Polski
        • japolak bez słodkości.... 26.08.06, 18:31
          Skoro tak, to gorzko i kwaśno, lecz ja też trzymam kciuki
          Właśnie wróciłem z rejsu od Bydgoszczy nad Wisłą po Kostrzyn nad Odrą, inni
          dalej płyną do Berlina
          Kiedy mnie zaprosisz na Nil, Eufrat itd???
          Ale o rzekę Jordan nie organizuj wojny - nawet Gaja zrezygnowała z
          przekraczania tej rzeki, bo mniejsza od Nilu....
    • beduinka Re: Beduinka w Palestynie 26.08.06, 12:29
      Pozdrawiam serdecznie z Jerozolimy

      wszystko jest w porzadku

      moze oprocz tego, ze mieszkam na przedmiesciach (w strone Ramallah) i tuz obok
      nas buduja mur,ktory juz za kilka dni oddzieli nas od Jerozolimy

      • gajasirocco Re: Beduinka w Palestynie 26.08.06, 12:51
        Cieszę się, że wszystko OKi- uważaj na siebie, nie uczestnicz w żadnych
        demonstracjach...Murów głowami nie przebijemy! Oby wszystkie jak najszybciej
        poznikały!!!
        Czekam na bliższe ralacje i opisy z pobytu w Palestynie.
    • beduinka z obozu Dheisha kolo Betlejem 30.08.06, 10:39
      Witajcie,
      Pozdrawiam Was wszystkich z obozu dla uchodzcow palestyskich Dheisha kolo
      Betlejem, gdzie obecnie przebywam.
      Jestem w biurze organizacji Karama - ich strona to www.karama.org i
      potrzebuja oni woluntariuszy. Info o tym i dane kontaktowe znajduja sie na ich
      stronie.

      Pzdrw

      Mirka
    • beduinka Beduinka w Palestynie 30.08.06, 15:41

      23.08.2006 środa

      Wjeżdżam z Jordanii do Palestyny poprzez most Husseina (Most Allenby). Taksówka
      wieloosobowa z Ammanu do Mostu kosztuje 3 dinary. Dalej przechodzi się odprawę
      jordańską. Trzeba zapłacić 5 JD opłaty wyjazdowej. Stempel wyjazdowy otrzymuje
      się na osobnej kartce – nic w paszporcie. Wsiada się w autobus, który zawozi
      nas na izraelską stronę przejścia granicznego (bilet 2,25 JD + 0,550 JD za
      bagaż).

      Po stronie izraelskiej oddajemy bagaże. Na bagaż i na paszport zostaje
      naklejona naklejka z tym samym numerem i kodem kreskowym. Wchodzimy do środka i
      stajemy w kolejce. Do mnie zaraz podchodzi jakiś Izraelczyk z ochrony i prosi
      mnie na bok. Pyta się czy sama jestem, dlaczego przyjechałam, czy jestem
      muzułmanką. Później wracam do kolejki. Przechodzimy przez bramki. Teraz czas na
      kontrolę paszportową. Wypisuję kwestionariusz. We wszystkich okienkach siedzą
      ok. 18-20 letnie dziewczyny. Gdy ja podchodzę do okienka dziewczyna najpierw
      wyciska sobie pryszcza. Potem rozpuszcza włosy i ponownie je spina i dopiero
      bierze mój paszport. Laska mówi bardzo skromnie po angielsku. Jako że jestem
      przypadkiem skomplikowanym jak się chwilę później okazuje – wkrótce potrzebuje
      pomocy ze stanowiska obok. W moim paszporcie nie podobają im się stemple z
      Syrii i Libanu, a szczególnie ich ilość. Tylko w tym paszporcie mam 6 wizyt w
      Syrii i 4 w Libanie. Zadają różne pytania, ja im odpowiadam. Zapisują wszystko
      na osobnej kartce – wkrótce kartkę i paszport oddają do magicznego pokoju. A ja
      czekam i czekam i czekam trzy godziny. Później wychodzi kobieta z pokoju i
      tylko się pyta czy może podstemplować mój paszport – odpowiadam, że nie i tylko
      na osobnej kartce biorę stempel potwierdzający wjazd do Izraela (z możliwością
      pozostania tam na 3 miesiące). Udało się. Jeszcze tylko sprawdzanie bagażu
      podręcznego jakąś dziwną różdżką i odbiór bagażu głównego. I to już koniec.

      Wychodzę przed halę graniczną. Stąd można wziąć prywatną taksówkę, autobus do
      Jerycha za 6 szekli lub minibus do Jerozolimy za 28 szekli. Wybieram
      bezpośredni dojazd do Jerozolimy. Piszę smsa do Rola - mojego jerozolimskiego
      hosta byśmy spotkali się o godz. 5 w wcześniej ustalonym miejscu. Jednak
      odpisuje, że będzie mógł przyjść dopiero na 6. Dojeżdżamy bardzo szybko do
      Jerozolimy (droga tym bardziej szybko mi mija, bo rozmawiam z chłopcem
      siedzącym koło mnie). Aż się dziwię, że tak szybko, ale Kopuła na Skale upewnia
      mnie, że to na pewno Al-Quds. W Jerozolimie mój współpasażer odprowadza mnie
      pod hotel Jeruzalem, gdzie mam się spotkać z Roelem. Jako że mam jeszcze
      godzinę czasu pytam się czy mogę zostawić w recepcji plecak i wychodzę na
      spacer po okolicy. Najpierw kieruję się do pobliskiego Ogrodu Grobu Pańskiego,
      gdzie uważa się, że znajduje się grobowiec Józefa z Arymatei, w którym został
      pochowany Jezus. Jest też tu widok na Golgotę, czyli Wzgórze Trupiej Czaszki
      (pod którym obecnie znajduje się dworzec autobusowy). Ogród sam w sobie jest
      bardzo przyjemny i postanawiam, że będę tu przychodziła będąc w okolicy w
      godzinach otwarcia (niestety tylko 14-17).

      Kieruję się w stronę Starego Miasta. Wchodzę do środka przez Bramę Damasceńską
      (po arabsku zwaną Bab al.-‘Amud). Plączę się po uliczkach, bazarach aż
      nadchodzi czas by wracać w umówione miejsce. Roel już czeka tam na mnie.
      Zjadamy kolację w przyhotelowej restauracji, a następnie wsiadamy do autobusu
      jadącego w pobliże miejsca, gdzie mieszka – Damiet al-Barid, które leży na
      przedmieściach Jerozolimy w stronę Ramallah. Wysiadamy z autobusu, przechodzimy
      przez checkpoint. Po jednej stronie ciągnie się płot z drutem kolczastym. Po
      drugiej mur, który zaczęto budować dopiero kilka dni temu, ale odbywa się to w
      zaskakująco błyskawicznym tempie. Mur wkrótce oddzieli nas całkowicie od
      Jerozolimy. I co wtedy? Nie wiem i nie wiedzą tutejsi mieszkańcy.

      Wchodzimy do mieszkania Roela. Normalnie mieszka z współlokatorem – artystą-
      malarzem okupowanych wzgórz Golan, ale dzisiaj go tu nie ma. Roel jest Belgiem,
      ale od półtorej roku pracuje dla jednego z palestyńskich NGO. Roel pożycza mi
      przewodnik po Izraelu i Palestyńskich Terytoriach Okupowanych i czas już iść
      spać.
    • beduinka Khalil (Hebron) i Arub 03.09.06, 13:26
      w czwartek pojechalam do Hebronu
      Jest to miasta, w ktorym izraelscy osadnicy zamieszkali w centrum starego
      miasta. Pilnuje ich kilkakrotnie wiecej zolnierzy.
      Nad uliczkami arabskiego suku wisza metalowe sieci chroniace przechodzacych
      tamtedy arabskich mieszkancow miasta przed kamieniami i butelkami rzucanymi
      przez izraelskich osadnikow.
      Udaje sie do meczetu Ibrahima. Przed tym trzeba przejsc przez bramki
      wykrywajace metal, zostac przeszukanymi przez zolnierzy. Kaza oni nawet
      kobietom podnosic do gory nogawki spodni badz spodnice, zdejmowac buty.
      Na dachu meczetu (!!!!) tez maja swoja wieze, z ktorej wystaja lufy ciezkiej
      broni.
      Meczet ten w lutym 1994 r. byl swiadkiem zbrodni doknonanej przez osadnika na
      modlacych sie Palestynczykach. Nadal na scianach, na mihrabie widac slady kul.

      Po obejrzeniu meczetu spacerujemy po miescie. Biegnie starszy mezczyzna, boso,
      gonia go izraelscy zolnierze. Zapedzaja go pod sciane. Zaczynaja bic kolbami
      karabinow. Przykladaja mu karabin do piersi, inni strzelaja w gore. Kaza mu
      zdjac wszystkie ubrania, zostaje tylko w majtkach. Pozniej z powrotem sie
      ubiera. Przyprowadzaja tez chlopca. Ma na oczach zalozona opaske - zeby nic nie
      widzial. Popychaja go od tylu.
      Nie jestem w stanie ich powstrzymac - jednak robie zdjecia, by udokumentowac
      jedna z niezliczonych zbrodni izraelskich, zolnierzy denerwuja zdjecia, ale nie
      przeszkadza im to w kontynuowaniu bicia. Chca mi zabrac lub rozbic aparat -
      lecz nie pozwalam.
      Zabieraja mezczyzn do srodka izraelskiego osiedla i tam dalej bija.


      Kolejne dni spedzilam w obozie dla uchodzcow palestynskich Arub. Wspaniali
      ludzie, niezwykle goscinni. Ide z kobietami na wesele. Innego dnia z siostra
      odwiedzic jej narzeczonego (pelnie role przyzwoitki). W wiezieniu jest jej
      mlodszy lat. Ma 14 lat. Od roku siedzi za rzucenie kamienia. Inny wlasnie
      wyszedl. Do wiezienia poszedl w wieku 15 lat, teraz ma 18. Inny byl w wiezieniu
      poltorej roku - nic nie zrobil, ale zolnierze zabili strzalem w glowe jego
      najlepszego kolege, wiec na wszelki wypadek postanowili zamknac w wiezieniu
      jego przyjaciol (tak zazwyczaj robia), by nie chcialo im sie mscic. Mial 15
      lat. Dla niego wiezienie przede wsyzstkim oznaczalo utrate dwoch lat w szkole.
      Obecnie jest studentem prawa na Uniwersytecie al-Quds. Izraelczycy zabieraja do
      wiezieni kogo chca. Nawet 10 letnie dzieci.
      • elapietrusiak Re: Khalil (Hebron) i Arub 04.09.06, 19:38
        Mirka....zartujesz chyba... Boze, to jest chory swiat ;[ to sie dzieje
        wszystko naprawde ;[

        uwazaj na siebie, a za te fotki to dam sie pokroic...

        heh,paranoja co sie tam dzieje...w bialy dzien...

        niech Bog ma Was w opiece...

        salam
        • beduinka Re: Khalil (Hebron) i Arub 06.09.06, 18:07
          elapietrusiak napisała:

          > Mirka....zartujesz chyba...

          no nie bylo mi do smiechu
          i temu czlowiekowi tez
          a ja czulam sie bezsilna

          Boze, to jest chory swiat ;[ to sie dzieje
          > wszystko naprawde ;[
          >
          troszke inaczej niz o tym slyszec w telewizji lub ogladac w gazetach lub necie

          > uwazaj na siebie, a za te fotki to dam sie pokroic...
          >
          poszly na palestyne - jak je zmniejsze - to wrzuce tez na forumowa galerie

          > heh,paranoja co sie tam dzieje...w bialy dzien...
          >
          i w dzien i w nocy... noca przede wszystkim wyciagaja ludzi z domow do wiezien
          badz na przesluchania

          > niech Bog ma Was w opiece...
          >
          > salam
    • beduinka Re: Beduinka w Palestynie 06.09.06, 18:04
      Jestem w zlym humorze... ufff

      najpierw rano przeczytalam maila, ze przedwczoraj zmarla moja suczka... 14 lat
      z nami byla

      pojechalam na uniwersytet spotkac sie z przyjaciolmi. Najpierw musialam
      przejechac do Kalandii - tam zobaczylam, ze Izraelczycy zablokowali dojazd do
      Ramallah. Cool. Na szczescie ja dzisiaj nie w ta strone. Dojechalam na
      uniwersytet Al-Quds. Uniwersytet jest fajny, mlodzi Palestynczycy pomimo
      okupacji staraja sie uczyc, studiowac. Niestety studia nie sa za darmo. Na
      przyklad rok na prawie, gdzie studiuje moj kolega kosztuje 14000 szekli, czyli
      ok. 10000 pln, czyli jak na Palestynczykow bardzo duzo. Palestynczycy musza sie
      starac wychodzic sobie w roznych organizacjach stypendia. Jak na razie mojemu
      koledze Muhammadowi sie nie udalo. Jego najlepszemu przyjacielowi Hussainowi,
      takze studenotwi prawa - tak i to stypendium pokrywajace w 100% czesne. Jedank
      Hussein stwierdzil , ze jesli Muhammad nie dostanie skads stypendium to on
      takze porzuci studia.
      Chce wlasnie poszukac w internecie jakis organizacji, ktore by mogly pomoc -
      ale sprawa jest trudna - bo mamy tylko ok. tygodnia czasu.
      Koledzy zostali dalej na uniwerku, ja wracalam do Jerozolimy. Na checkpoincie
      wyciagneli zolnierze Palestynczyka, ktory mial na rece branzoletke w
      palestynskich barwach. Nie chcial zdjac, pokrzyczeli na niego, ale inny
      zolnierz kazal im odpuscic i pojechalismy.

      Poszlam polazic po starym miescie. Ale zostalam dzisiaj wzieta za Zydowke i
      dzieciaki polaly mi wlosy i ubranie sokiem... coz uprzedzenia.... jednak
      sprawilo to, ze sie wkurzylam i jestem tak naladowna, ze czuje, ze musze na
      kogos wybuchnac...

      wsiadlam w autobus do Dahiat al-Barid, gdzie pomieszkuje. Po drodze zatrzymali
      nasz autobus zolnierze. Kazali starszemu mezczyznie bez jednej reki i o lasce
      wysiasc i poczatkowo chcieli go zatrzymac. Na szczescie jeden z nich nie
      osiagnal jeszcze szczytu glupoty jak pozostali i postanowil gfo puscic. Nie
      koniec niespodzianek przygotowanych nam przez izraelska armi: zablokowali droge
      dojazdowa do Dahiat al-Barid. Wiec ostatni fragment trasy trzeba pokonac na
      piechote. Dla mnie to nie taki duzy problem, lecz jest wsrod nas
      niepelnosprawny, kobiety z malymi dziecmi i siatkami

      Kilka dni temu, gdy siedzielismy w miedzynarodowym towarzystwie i
      rozmawialismy - jedna z dziewczyn stwierdzila, ze jej kolezanka w Europie
      narzeka na rutyne i monotonnosci zycia. To jest cos - czego tu nie
      doswiadczysz. Kazdy dzien przynosi ci cos nowego, niespodziewanego. I na pewno
      nie jest monotonnie
    • beduinka Re: Beduinka w Palestynie 07.09.06, 19:08
      pzdrw z Tel Avivu-Yaffy

      mieszkam u izraelskiej producentki filmowej, ktora kreci filmy np. na temat Deir
      Yassin, gdzie obecnie znajduje sie szpital psychiatryczny, w ktorym miedzy
      innymi sa ofiary Holocaustu, ktore nigdy nie wyzdrowialy po traumie, ktora
      przeszly. A Deir Yassin byl swiadkiem innej zbrodni - dokonanej na jej arabskich
      mieszkancach.
      Inny film mowi o jedej z palestynskich wioseczek kolo Yaffy... ten jest dopiero
      w fazie produkcji - czesc krecona jest w wiosce, czesc w USA, Danii i Niemczech,
      gdzie mieszkaja potomkowie jej mieszkancow

      Polecam wam ksiazke izraelskiej antropolog nt. obozu Dheisha (w ktorym bylam
      jakis czas temu)

      Confronting the Occupation
      Work, Education, and Political Activism of Palestinian Families in a Refugee Camp

      Maya Rosenfeld

      www.sup.org/book.cgi?isbn=0804737517
      • gajasirocco Re: Beduinka w Palestynie 07.09.06, 19:52
        Boję się o Ciebie! Dosyć podróży- wracaj do nas!!!!! Tęsknimy!!!
        Przeraża mnie ten świat, w którym się znalazłaś, świat ludzi bez ojczyzny, w
        ciągłym strachu, bez nadziei na lepsze jutro...
        • beduinka Re: Beduinka w Palestynie 07.09.06, 21:30
          gajasirocco napisała:

          > Boję się o Ciebie! Dosyć podróży- wracaj do nas!!!!! Tęsknimy!!!
          > Przeraża mnie ten świat, w którym się znalazłaś, świat ludzi bez ojczyzny, w
          > ciągłym strachu, bez nadziei na lepsze jutro...

          na razie mi tutaj dobrze, wiec nie nawoluj do powrotu

          ojczyzna jest, nawet jesli tylko w sercu
          a nadzieja zawsze musi byc, nadzieja na pokoj, zrozumienie
    • beduinka Re: Beduinka w Palestynie 08.09.06, 20:16
      Dzisiejszy dopoludnie spedzilam zwiedzajac stare miasto w Yafie oraz tutejszy
      pchli targ opanowany przez imigrantow z Rosji

      popludnie spedzilam plywajac w morzu i wylegujac sie na plazy

      nasz sasiad, mlody Izraelczyk, spedzil miesiac w wiezieniu, bowiem odmowil
      pojechania z wojskiem izraelskim na taryrorium Libanu i wziecia udzialu w tej wojnie
    • beduinka dzisiaj mielismy trzesienie ziemi 09.09.06, 10:18
      dzisiaj mielismy trzesienie ziemi

      ale je pzespalam
      budze sie, moja kolezanka mowi, ze mam bardzo mocny sen i informuje mnie, ze
      bylo trzesienie ziemi
      ja nic nie poczulam
      w internecie sprawdzilysmy, ze mialo 4,4 w skali Richtera
    • beduinka Jafa i Tel Aviv 10.09.06, 20:52
      Wczoraj moja kolezanka pokazala mi gore, ktora stworzyli Izraelczycy w Jafie nad
      brzegiem morza z arabskich domow, ktore zburzyli po zdobyciu miasta. Nazywa ono
      to miejsce "Cmentarzem Nakby". Wzielam sobie na pamiatke 3 fragmenty mozaiki
      podlogowej

      Pozniej pokazala mi biedne dzielnice, gdzie ubodzy Arabowie i Zydzi zyja
      razem... cuz nedza zbliza do siebie. Takze przestepcy z takich dzielnic dzialaja
      wspolnie - ramie w ramie Zyd i Arab

      Popoludnie spedzilam plywajac


      Dzisiaj zwiedzalam Tel Aviv. Pewne porblemy (opisze wam pozniej) przerwaly mi
      zwiedzanie.
      Wieczorem znow plywalam w morzu (mieszkam blisko plazy)

      A teraz wrzucam wam kolejne zdjecia do galerii
    • beduinka Afula i dzisiejsze wycieczki 17.09.06, 20:58
      Dzisiaj zwiedzala bet Alfa, Bet Szaan, Tyberias, a wieczorem pojechalam do
      Safurii, skad pochodzi wiekszosc mieszkancow mojego obozu Nahr al-Bared w
      Libanie. Wioska jest zarosnieta wszelka mozliwa dzika roslinnoscia - w duzej
      czesci kolczasta. Wiec jestem poklota i podrapana. Domy po 58 latach praiwe
      calkowicie sie rozpadly... smutne miejsce

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka