Czy któras już rodziła w znieczuleniu???

01.06.04, 16:34
    • terminek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 01.06.04, 16:45
      Tak , ja rodziłam i zastosowano znieczulenie zewnątrzoponowe.A jakieś konkretne
      pytania, jesli tak ogólnie to jestem bardzo zadowlona, znieczulenie u mnie
      przuspeszyło poród i było super.Przy rozwarciu na 3 palce miałam takie bóle że
      nie mogłam wytrzymać(może jestem mało wytrzymała na ból. Jedna rzecz nie wiem
      czy to przez znieczulenie czy nie ale mój szkarb puscił smółkę i były zielone
      wody , więc musiała dostać antybiotyk.
      • bei Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 01.06.04, 16:49
        ...powiedz...zewnątrzoponowe- to wkłucie jest doledxwiowo?....czy naprawdę nic
        nie czułaś- tak jak u stomatologa przy leczeniu ząbków na znieczulenie?...Czy
        wczesniej trzeba to uzgodnić...czy moge zdecydowac w trakcie?....czy chętnie to
        robią...czy dużo trzeba płacić:)?
        • kornelcia75 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 14.06.04, 17:14
          Hej ja tez myslałam o znieczuleniu ale przestaam kiedy usłyszałam cene.Umnie w
          Gdańsku kosztuje to 600 zł,niestety dla mnie to bardzo duzo.Mam nadzieje ze dam
          rade bez.hehe
      • mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 14:29
        słyszałam, ze po tym znieczuleniu dość mocno boli głowa. Odczuwałaś coś takiego?
        • elve Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 17:30
          to nie po tym, to po takim innym. również po tym innym nie można wstawać przez
          12 godzin. ale to nie jest zzo.
          • mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 07.06.04, 13:43
            Nie wiem nic o niewtsawaniu, ale na pewno słyszałam o bólu głowy po
            zewnątzroponowym.
            Nie mniej jednak wydaje mi się, ze ból głowy lepiej bym zniosła niż bóle
            porodowe
    • jhbsk Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 02.06.04, 16:26
      Tak i polecam. Znieczulenie nie boli, bo najpierw zieczulane jest miejsce
      wkłucia.
    • milaja Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 02.06.04, 22:10
      Witam, ja też rodziłam z zewnątrzoponowym. Na początku byłam straszną
      przeciwniczką i nie chciałam za nic w świecie!! Po 12 godzinie skurczów, kiedy
      już z płaczu spuchłam jak balon mąż mnie namówił i zgodziłam się na
      znieczulenie. To było po prostu fantastyczne!!! Za 5 minut ból zaczął
      ustępować, po 10 nic nie bolało i naprawde zaczelam opoczywac. Skurcze nadal
      odczuwalam ale jako silne drętwienie skóry. Urodziłam zdrowego dużego synka.
      Znieczulenie nic nie bolało wkucie także nie, nawet nie czułam tego. Jeden
      minus - przez kilka miesiecy po porodzie odczuwałam ból w kręgosłupie dokładnie
      w miejscu wkłucia. W tej chwili mineło juz 3 lata 4 miesiace, jestem w drugiej
      ciązy w 6 tygodniu i napewno przy nastepnym porodzie poprosze o znieczulenie.
      Polecam wszystkim dziewczynom, naprawde rodzi sie lepiej ze znieczuleniem.
      • atlantis75 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 13:59
        milaja napisała:
        > Po 12 godzinie skurczów, kiedy
        > już z płaczu spuchłam jak balon...


        Boże, to aż tak Cię bolało? :(
        Jak sobie pomyślę o tym, co mnie czeka...
        Też jestem zdecydowana na zzo, ale boję się, że nie zdążą, przegapią, a ja z bólu
        nie będę mogła im tego powiedzieć. Boję się porodu...
        Pozdrowionka. Atlantis w 17 tc
        • bei ATLANTIS>>:):) 03.06.04, 17:28
          Atlantis......w poprzednich porodach miałam skuteczną metodę- dla mnie była
          skuteczna- i moja koleżanka ją wypróbowała.....jak mnie bolało- to
          chodziłam...."rozchodziłam "cały ból:):)...i w czasie bólu ( czy skurczu:)
          szybko oddychałam...ale b.b.b. płytko- ziałam jak zmęczony piesek...pomiędzy
          skurczami dotleniałam siebie i maluszka..pierwszy poród- zjawiłam sie z
          pierwszymi zwiastunami w szpitalu....z nastepnym...poczekałam dłuzej w
          domku...wpadłam na finisz:):) Nie bój sie....każdy poród jest inny- jak jest
          komuś źle...to zapamiętujemy...a jak ktoś szybko łatwo i przyjemnie- to jest
          niegodne naszej pamięci:):) Pytam o znieczulenie...jeszcze z czystej
          ciekawości...na razie myślę...że sobie poradzimy:)
          • atlantis75 Bei 04.06.04, 11:58
            bei napisała:

            > Atlantis......w poprzednich porodach miałam skuteczną metodę- dla mnie była
            > skuteczna- i moja koleżanka ją wypróbowała.....jak mnie bolało- to
            > chodziłam...."rozchodziłam "cały ból:):)...i w czasie bólu ( czy skurczu:)
            > szybko oddychałam...ale b.b.b. płytko- ziałam jak zmęczony piesek...pomiędzy
            > skurczami dotleniałam siebie i maluszka..pierwszy poród- zjawiłam sie z
            > pierwszymi zwiastunami w szpitalu....z nastepnym...poczekałam dłuzej w
            > domku...wpadłam na finisz:):) Nie bój sie....każdy poród jest inny- jak jest
            > komuś źle...to zapamiętujemy...a jak ktoś szybko łatwo i przyjemnie- to jest
            > niegodne naszej pamięci:):) Pytam o znieczulenie...jeszcze z czystej
            > ciekawości...na razie myślę...że sobie poradzimy:)
          • atlantis75 Re: ATLANTIS>>:):) 04.06.04, 12:08
            bei napisała:

            > Atlantis......w poprzednich porodach

            No, Ty już doświadczona jesteś :))) Oj, trochę zazdoszczę Ci tego, że już wiesz
            "z czym to się je" :)

            miałam skuteczną metodę- dla mnie była
            > skuteczna- i moja koleżanka ją wypróbowała.....jak mnie bolało- to
            > chodziłam...."rozchodziłam "cały ból:):)...i w czasie bólu ( czy skurczu:)
            > szybko oddychałam...ale b.b.b. płytko- ziałam jak zmęczony piesek...pomiędzy
            > skurczami dotleniałam siebie i maluszka..

            No, to ja sobie pozwolę zadać pytania jako całkowita laiczka. Mam nadzieję, że nie
            wydadzą Ci się zbyt głupie...
            1. Ile sekund trwały Twoje skurcze?
            2. Czy ból w czasie skurczu jest ciągle taki sam, czy się zmienia (maleje-rośnie)?
            3. Czy da się w ogóle to wytrzymać (np. 90 sek. bólu), bo ostatnio jak mnie złapał
            skurcz w łydkę, to zwijałam się z bólu, myśląc, czy będę mogła wytrzymać coś
            podobnego w czasie porodu?
            4. W trakcie skurczu, gdzie czułaś umiejscowiony ból? W obrębie brzucha (tak jak
            podczas bólów miesiączkowych)?
            5. Jakbyś mogła określić swój boól w skali 1-10, to ile on wynosił w poszczególnych
            fazach porodu?

            >Nie bój sie....każdy poród jest inny- jak jest
            > komuś źle...to zapamiętujemy...a jak ktoś szybko łatwo i przyjemnie- to jest
            > niegodne naszej pamięci:):) Pytam o znieczulenie...jeszcze z czystej
            > ciekawości...na razie myślę...że sobie poradzimy:)

            Wiem, że mój strach nic nie da, ale trudno mi o tym myśleć spokojnie. Może jak już
            będę w końcówce, to zmienię nastawienie? Taką mam cichą nadzieję :)
            Wszystkiego dobrego!
            Atlantis
            • mamalgosia atlantis 04.06.04, 14:29
              nie wiem, czy mogę się wtrącić, ale może chcesz wiedzieć więcej, to podzielę
              się swoimi wrażeniami
              1. Ile sekund trwały Twoje skurcze?
              nie pamiętam, ale wiem, ze były coraz dłuższe w miarę postępowania porodu.

              2. Czy ból w czasie skurczu jest ciągle taki sam, czy się zmienia (maleje-rośni
              > e)?
              Zmienia się. Gdy czujesz, ze już nadciąga to jest w miarę słaby, potem roście,
              rośnie aż to apogeum, a potem nagle go nie ma

              3. Czy da się w ogóle to wytrzymać (np. 90 sek. bólu), bo ostatnio jak mnie zła
              > pał
              > skurcz w łydkę, to zwijałam się z bólu, myśląc, czy będę mogła wytrzymać coś
              > podobnego w czasie porodu?
              Najwyraźniej da się wytzrymać, skoro tyle kobiet wytrzymuje. Ale ja powiem
              szczerze: wtedy myślałam, ze nie wytrzymam. Drugi poród bardzo bym chciałą ze
              znieczuleniem

              4. W trakcie skurczu, gdzie czułaś umiejscowiony ból? W obrębie brzucha (tak ja
              > k
              > podczas bólów miesiączkowych)?
              U jednych kobiet włąśnie w dole brzucha , u innych jeszcze są dodatkowo tzw.
              Bóle krzyżowe (głóka dziecka przeciskając się naciska na coś tam i to boli
              dodatkowo)

              5. Jakbyś mogła określić swój boól w skali 1-10, to ile on wynosił w poszczegól
              > nych
              > fazach porodu?
              1 traktujmy jako najsłabszy, a 10 jako najsilniejszy.
              Do rozwarcia 6 cm określiłabym ból od 1 do 3.
              Rozwarcie 6-10 cm niestety ból określiłabym na 10 (lub nawet na 11).
              Skurcze parte i samo wychodzenie dziecka na świat ja osobiście odczuwałam jako
              coś pomiędzy 1 i 2.

              Ale oczywiście u każdej kobiety inaczej
              JA np. nie potrafiłam sobie tak pomóc jak przedmówczyni: nie miałąm siły chodzić
              • atlantis75 Re: atlantis 04.06.04, 15:52
                mamalgosia napisała:
                > nie wiem, czy mogę się wtrącić, ale może chcesz wiedzieć więcej, to podzielę
                > się swoimi wrażeniami

                Ależ oczywiście, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :)



                > Najwyraźniej da się wytzrymać, skoro tyle kobiet wytrzymuje. Ale ja powiem
                > szczerze: wtedy myślałam, ze nie wytrzymam.

                Mamalgosiu, a czy traciłaś wtedy świadomość w trakcie największego bólu? Czytałam
                gdzieś, że kobiety w ogóle przestają się kontrolować, tracą kontakt z otoczeniem.
                Boże, przecież to koszmarne. Acha, i czy rodziłaś z mężem? Czy w trakcie tej
                drugiej, naboleśniejszej fazy porodu, był przy Tobie? Czy jakoś Ci pomagał?




                >

                > Rozwarcie 6-10 cm niestety ból określiłabym na 10 (lub nawet na 11).

                Ile trwała ta faza rozwarcia 6-10 cm? Godzinę, dwie, a może więcej?


                Dziękuję za odpowiedzi, miło, że można na Ciebie liczyć.
                Pozdrawiam. Atlantis w 17 tc
                • mamalgosia Re: atlantis 07.06.04, 13:42
                  nie, nie traciłąm przytomności w czasie bólu, za to po porodzie, gdy już mnie
                  poszyli, to "odleciałam" - potem się okazało, ze to z utraty krwi.
                  Tak, rodziłam z mężem i nie wyobrażam sobie inaczej, choćby z takich
                  prozaicznych powodów, jak samotność (położna przychodzi tylko co jakiś czas)
                  albo podanie butelki z wodą
    • aleksandraantek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 11:15
      Ja też miałam zewnątrzoponowe! Wkłucie nie boli - za to ja się bałam tego
      wkłucia ale po chwili już było fajnie! Poród miałam wywoływany i byłam
      podłączona pod oksydocynę bo odeszły wody a skurczy nie było po 12 godzinach
      poprosiłam o znieczulenie - przyjechała pani anastezjolog naprawdę super i po
      10 min byłam już bardzo szczęśliwa - miałam skurcze co minutę a rozwarcie 6cm!
      Na brzuchu miałam "łatę" która się nie znieczuliła więc czułam skurcze i
      wiedziałam kiedy oddychać!!! Naprawdę polecam znieczulenie choć u mnie nie
      skończyło się kolorowo bo poród się zatrzymał - po 18 godzinach miałam cc z
      dodatkowym znieczuleniem podpajęczynówkowym (chyba taką ma nazwę)! gdyby nie to
      zewnątrzoponowe to dłużej wracała bym do siebie (bo przez prawie 2 doby
      dostawałam leki przeciwbólowe przez to wkłucie do zz)! Nie piszę o tym cc żeby
      Cię przestraszyć bo to nie wina znieczulenia :) tylko tego że lekarz naruszył
      łożysko i pękł za wcześnie pęcherz!!!
      Pozdrawiam ola
      • mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 14:31
        Czytałąm właśnei, że niestety często to znieczulenie spowalnia przebieg porodu:(
    • anek.anek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 11:42
      Ja też rodziła z zewnątrzoponowym. Samo wkłucie nie boli, dla mnie jednak
      bardzo nieprzjemna i trochę bolesna była pozycja jaką musiałam przyjąć i
      jeszcze trwać w niej przez chwilę w bezruchu, Ale tutaj bardzo pomógł przyszły
      tata. Trzeba było się maksymalnie skulić, żeby kręgosłup był dobrze widoczny,
      no i po prostu brzuch mi przeszkadzał. ale wszystko trwało chwilę, a po
      znieczuleniu naprawdę odczułam ulgę. Mam dosyć niski próg odporności na ból i
      po prostu bym nie dała rady bez tego.
      Uzgodnij wcześniej w szpitalu, że jest taka możliwośc, że sobie zażyczysz
      znieczulenia.anestezjolog musi być na miejscu. Pamiętaj o tym, żeby też
      porozmawiać o tym z położna, ponieważ to znieczulenie można podawać tylko do
      pewnego momentu porodu - możesz niezdążyć o to poprosić, więc położna powinna
      czuwać i raz na jakiś czas przynajmniej zapytać czy chcesz i uprzedzić, że to
      ostatni moment na przyjęcie znieczulenia.
      • bei Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 17:31
        :):) jestescie kochane....dzieki...troche boje sie wkłucia- mam złe
        doświadczenia z kłucia kręgosłupa....jestem bogatsza o Waszą wiedze...to miłe,
        że mi pomogłyście:) W razie "czego"...to mi będzie raźniej!!!
    • kejsz Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 22:23
      Tak, prawie rok temu w zniecz. zewnątrzoponowym urodziłam córeczkę. I-wszą
      dawkę dostałam przy rozwarciu na 5 cm, a 2-gą przy 9 cm. Co prawda miejsce
      wkłucia i założenia cewnika znieczulane jest lignokainą, no chyba że ktoś jest
      na nią uczulony (tak jak ja) :-) Ale spokojnie - to nie boli!!! Czułam ukłucie
      w skórę, ale dalej nic. Na pewno nie jest to szczyt przyjemności, ale spokojnie
      można to znieść. Poza tym musisz wiedzieć o tym, że u niektórych rodzących
      zniecz. przyspiesza akcję (u mnie wszystko trwało 5 godz 50 min), ale u innych
      jest wręcz przeciwnie. Poza tym są dziewczyny, które kompletnie nic nie czują i
      muszą polegać na położnej, która im mówi kiedy musza i mogą przeć. Ja czułam
      ból, ale wiedziałam, że dam sobie z nim radę, bo był krótszy i nie tak
      intensywny.
      Generalnie rzecz ujmując to polecałabym rodzenie w znieczuleniu, bo ja
      urodziłam Karolinkę z uśmiechem na ustach.
      Pozdrawiam!
      • hagata.wala Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 22:29
        Boże, żeby mi dali to znieczulenie !!!Ale oni mi nie chcą dać ! Ja się boję i
        ja się do tego nie nadaję. Obrzydliwie jest to wszystko wymyslone. I
        niesprawiedliwie.
        • lidkasuper Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 10:31
          Dlaczego nie chcą Ci dać znieczulenia?:(przecież to Twoja decyzja i płacisz za
          to!
          • jhbsk Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 13:59
            W szpitalu przy Placu Starynkiewicza NIE PŁACI SIĘ ZA ZNIECZULENIE.
          • hagata.wala Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 17:25
            nie chcą mi dac bo biorę heparynę i to jest podobno przeciwwskazanie.
    • terminek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 11:39
      No właśnie płacisz za znieczulenie i jeśli nie ma medycznych przeciwwskazań to
      łaski nie robią.Mój lekarz też się obawiał że jako tzw.pierwiastka po
      zastosowaniu znieczulenia nie bede parła (bo nic mnie nie bedzie bolało) i nie
      bedę czuła. Jego obiekcje były nieuzasadnione słuchałam co mówił do mnie lekarz
      i położna i wystarczy się skoncentrowac i jest ok.Samo wkłucie nie boli bo jest
      znieczulane . Ja zapłaciłam 400 zł rok temu i to w Otwocku.
      • szczesliwka Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 12:52
        a to dla tych Pań, które nie wiedzą ja to wygląda, żeby trochę
        do "oddemonizować" :)

        www.morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.porodu/zewoponowka.swf
        • mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 14:39
          jestem zachwycona tą animacją!!!
    • lidkasuper Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 07.06.04, 16:18
      Ja jestem zdecydowana na zoo, mimo że jestem dopiero w 9-tym tygodniu.
      Powiedzcie tylko, ostani raz , czy rzeczywiście po tym zieczuleniu to nic nie
      boli? jak długo trzeba czekać żeby było możłiwe podanie zoo? i jaki jest ten
      ból przed podaniem zoo?
      • bei Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 07.06.04, 17:32
        Atlantis!!! Wielkie sorrki...troszke byłam nieprzytomna:)....juz próbuje Ci
        opowiedziec....
        Mój pierwszy poród....
        w nocy obudzil mnie ból w okolicy krzyżowej....taki jak przed
        menstruacja...była godz 23.30....wstalam.....pokrecilam sie z
        ksiazka...ogladałam telewizje...nie patrzyłam na zegarek....bol byl taki
        miesiaczkowy...niby ciagly...mdly...bolal brzuszek....i bardziej krzyz....w
        lazience okazalo sieze mam podróżowiona wydzielinę..ale niewiele....zrobilam
        siusiu...wykapalam sieczułam sie grypowo....tak często pobolewal mnie brzuszek
        w ciaży...ze nawet jeszce nie kojarzyłam...że za 2 dni termin.....nie spalam
        cała noc...kilka razy siusiałam...kilak razy bralam prysznic...byla upalna noc
        sierpniowa...nie zauważalam cyklicznosci w tym pobolewaniu.....nie bylo
        źle...rano o 10 tej...pomyślalam..ze moze pojadę do hospitala....zanim mnie mąż
        zawiózl..byla 12..nawet nie zauważyłam..kiedy mi bóle przeszły....zławiłam sie
        w szpitalu..i nie wiedzialam co ja teraz powiem...wystraszyłam sie..że mi
        powiedza..to wracaj jak Cie juz nic nie boli:):) a ja w domu powiedzialam
        sasiadkom- że jadę rodzic:) Otworzył mi drzwi na połozniczym mój ginekolog- z
        którym umówiłam sie na wspólne rodzenie....ucieszyłam sie...Zapytal mnie co sie
        dzieje..pwiedzialam..że w nocy bolal mnie krzyz....powiedzial...ze zadzwoni na
        izbe przyjeć...i ,nie przyjma...JAK ja sie ucieszyłam..ze zostanę w tym
        szpitalu:):)Przyjecie.....ogolenie...lewatywa....mialam ze sobą swoja golarkę i
        painke do golenia- wywołałam tym zdziwienie.....nic mnie nie bolalo.....lekarz
        mnie zbadal...i stwierdzil rozwarcie na 1...ale nowina...takie to mialam juz w
        16 tc.....powiedzial...ze dzisiaj rodzimy...bylo po 12
        stej...pomyslalam...Boże...dzisiaj...to moze być i do 12 stej w
        nocy...zapytałam- o której?:):) Gin mial o 18 stej kolacje..wiec
        powiedzial...ze do 17 45 musimy sie wyrobic....Jejku....tyle
        czasu...buuuu...byłam wystraszona.....Połozono mnie....podpieto
        kroplowke....wiadomo....po dzialaniu farmakologi bol zaraz wrócił.....taki
        sam...ale był już cykliczny...co minute:) Naczytałam sie..że bole sa co
        40...30...20...15...min..że obniza sie pomiędzy nimi odległosć....a tu...nie
        wiedzialam...jak to ma bolec....nie bolalao mocno....taki silny menstruacyjny
        ból....krzyż...i brzuszk...ale silniej krzyz///gin zapytal...co ile mam
        skurcze.....powiedzialam...ze nie wiem jak to ma boleć..upłynęlo 8 min od
        podlaczenia...wiec powiedzialam ze co 8 min....podkrecono kroplówkejejku...ąz
        mnie wysztywnilo.....i okazalo sieze to co czulam..to byly jednak te
        skurcze....nasilaly sie...coraz mocniejsze....ale cały czas czekałam na takie-
        których nie można wytrzymać...i trzeba krzyczec.....dodano mi
        dolargan...wydawalo sie mi...ze śpie.....dłuuuuuuugi sen...i budzil mnie
        bol...rozrywał krzyż...ale tak tępo....bolal brzuch....zbadano mi wody-
        bolalo....2 razy podmasowano szyjke- och....och nieeeeee...nie bylo miło....i
        pojawilo sie dziwne- cholerne uczucie- parcie...chailam isć do
        toalety.....prosiłam położna..lekarza- że musze isć...to byly bole parte...ale
        jeszcze nie bylo rozwarcia- wiec proszono mnie abym je
        wstrzymywala...wstrzymywalam- bo myślalam...ze wstrzymuje inną czynnosć już nie
        myślalam że jestem pusciutka po lewatywie...i ze nie mogę niczym tego lóżka
        zabrudzic.....przyszedl czas ze w tym amoku zaczęło sie cos dziac- ten dolargan
        wprowadzil mnie w stan nieprzytomnosci...i nagle zaczęłam cokolwiek
        kojarzyc.....przy mnie pielęgniarki od
        noworodków....anestozjolog...chirurg...mój położnik..i jakiś z
        dyzuru.....parłam....kladli sie mi na brzuszek- nie bolalo..cieli krocze- nie
        bolalo....jak mozna przec..i to parcie jest...to juz bajka....i w końcu o 17 30
        Qba....malutki....:):) niskowagowy- o czasie.....zdrowiutki...ładny jak
        dziewczynka.... Szycie po nie bolalo......mialam go b.b.b. duzo- i czulam sie
        po b. dobrze...siadalam p turecku do karmienia...20 min po porodzie ze znajomą
        pielegniarką byłam pod prysznicem.....leżałam długo- dużo szycia- bralam
        antybiotyk....to pierwszy raz...
        A drugi....
        niby doswiadczona...
        dostalam w koncu przepustkę- dzionek przed terminem...po miesiacach szpitala do
        domu.....już na oddziale bolal mnie mocniej brzuszek...ale bolal mnie cala
        ciaze....
        klasycznie...miesiaczkowo......i calą noc...ale też tak mdło...cyklicznie...co
        15 min.....tylko chwile...co 10....bol w krzyżu...troszke w brzuszku...w
        pachwinach...bez biegania do toalety...wód nie miałam od 21tc....rano piłam
        herbatkę z sasiadka..i juz njej nie pusciłam...była 9 ta.....bolalo
        mocniej..ale tak....ze rozmawialam....śmialam sie..jak mnie bolalo...to szybko
        chodzilam po przedpokoju..po 11 stej klekalam....i trzymalam sie szuflad....i
        zaraz przechodzilo....mailam kibica- nie chcialam jej przerażac...śmialam
        sie..żartowalam....ale o 12 stemmmzaczęlam dzwonic do meża....w aucie nie bylo
        wcale źle.....w szpitalu też nie....przyjecie i od razu na lóżko....nie jadłam
        przez 2 dni-węc bez kopotów lewatywowych...rozwarcie na 8.......znowu mi podano
        kroplówke...zdecydowano..że pokombinują z poprzeczką...bo jakos maluszek zacząl
        sie odwracac...jejku...bóle nagle zaczeły sie bardzo mocne..kazy palec u rak
        wykrzywial sie w inna strone....jak mnie mocno bolalo...to oddychalam bardzo
        płytko i szybko...tak było lżej...jak odrobine ulżylo...glebokie
        wdechy....myślalam że piekący ból rozedrze mi plecy..och krzyz....te bóle które
        sa w duzych odległosciach od siebie..nie śa takie silne....i długa ulga...a te
        co maja krótsze odległosci...sa coraz silniejsze.....boli krzyz....tak
        rozdzierająco- piekaco...i bólą pachwiny...a brzuszek tak jak przy
        niestrawnosci- przy silnej biegunce- tylko mocno........połoznik prosil o
        parcie....ale ja mam tak..ze nie umiem przec sama z siebie...organizm musi
        sam..jak jest ból...to pieknie idzie...a jak nie ma bólu partego- to parcie mi
        nie wychodzi...powiedzialam..że muszę sama poczekać....to byl moment....dwóch
        panów na zmiane na brzuszku.....moje parcie....ciecie- znowu nie czulam.....i
        och......jest......nie zauważyła jak to sie rodzi bez wody- bo w poprzedniej
        ciaży miala ich bardzo malo...wiec tak samo....
        Ale drugi raz...nie mialam dolarganu...i nie spedzilam tylu godzin na łozku....
        przyjechalam..niecala godzina...ale cieżka- wiesz.....już jeczalam mmmmm
        uummmmm a w czasie pierwszego porodu nie:) Teraz wiecej wolno....kiedys trzeba
        bylo leżec..tak by wygodnie bylo położnikowi..teraz mozna chodzic..siedziecjest
        inaczej...zajrze póxniej do Twoich pytan...i postaram sie odpowiedzieć jakos
        logicznie- a teraz przepraszam za chaos..pozdrawiam

        • bei Kochana ATLANTIS!!!! 07.06.04, 17:47
          Przepraszam...ze przegapilam Twój post....źle sie czułam..i nie
          kojarzyłam..jakos mi umknęlo kilka listów...sorrki....

          Jeśli tylko masz pytania...to chetnie odpowiem...zgadzam sie ze skalą koleżanki-
          początek- to 10 3...jak masz rozmówcę...to umyka skala:):)...najgorzej jest
          pod koniec...i jak juz można przec...to ulga...a najwieksza...jak juzmaluch
          wyskoczy....dla mnie jeszcze jeden przykry moment- to łożysko- rodzisz je
          bezboleśnie.....nic doslownie nie czujesz...tylko to...ze Ci cos tak
          obrzydliwego wypływa....okropne...ciepla parujaca wątroba...łeeeeeee...za
          każdym razem wymiotowalm....drugi raz czacinelam oczy- by nie patrzec...ale
          czulam je na odzie...cieple....i och....

          Szpital jest teraz dla Ciebie... Teraz będe rodzic z ojcem dziecka...z
          Aniołem:):)...boję sie swojej reakcji- jak mnie boli- to nie lubie
          masowania...przytulania...jestem jak zwierzątko- schowalabym sie
          gdzieś...sama...i poczekala jak przejdzie... boje sie...ze moge go zranic...ze
          będe odtrącać jego pomoc....boje sie..że on zobaczy tyle nieestetycznych
          widoczków...juz teraz proszę go- że ma stac tylko przy głowie.....boje sie..że
          będę miauczliwa.....tak przy obcych- to mozna bardziej sie zmobilizowac.....w
          piewrszym porodzie- na początku...tak do 6-8 rozwarcia...to zgrywalam
          gierojke...chcialam rozwiazywać krzyżówki...ciagle poprawialam sobie serwetę
          pod pupą- bo sie jakoś zciagala...w drugiej akcji bardzo dlugo towarzyszyła mi
          duszyczka sąsiadka.....bala sie o mnie...płakala....musialam ją podtrzymac na
          duchu...:) Bylam kiedys u koleżanki...i tak ją zabawialam w jej bólach
          porodowych- ze jak ja opuścilam...to zaraz...za 20 min urodzila...a tak przy
          mnie smiala sie..chodzila...ziajala...oddychala....żartowala.... :):)
          • jowa20 czy to prawda...????? 07.06.04, 18:00
            dziewczynki czy w kazdym szpitalu wykonuja to znieczulenie???tez bym sie na to
            zdecydowala.a i jeszce jedno w jakich przedzialach moga wahac sie ceny tego
            znieczulenia?p.s slyszalam,ze po tym znieczuleniu jak cos spieprza mozna zostac
            kaleka na wozku,slyszalyscie o czys takim???
            • bei Re: czy to prawda...????? 07.06.04, 18:35
              Jak przeczytasz posty...to będziesz miała ranking cen...pisała jedna dziewczyna-
              że robią nawet za darmo...a tak słyszałam o cenach pomiędzy- o- 250 z porodem
              rodzinnym...300 i 400 pln...żadna z dziewczyn nie pisała...ze słyszała :) że
              bylo z komś źle..jeku...przestudiuj posty....jest tam film z animacją- na czym
              to znieczulenie polega....dokładna animacja- trafiajaca do
              odbiorcy:):)...podaje się je juz poniżej rdzenia kręgowego- więc nie jest
              niebezpieczne..nic nie moze sie zdarzyć przykrego...ja tylko dopytywałam
              sie...czy boli po tym głowa...bo kiedys mialam inne wklucia dolędźwiowe...i
              odchorowalam je....ale to inna bajka:):)Zadna z położnic nie zostala kaleka...a
              WSZYSTKIE SOBIE CHWALA I POLECAJĄ...aż nabieram checi...to świetnie mieć
              bramkę..taki psychiczny komfort=- że jak juz będziesz miała dosc...to sobie
              ulżysz:):)
              • jowa20 Re: czy to prawda...????? 15.06.04, 20:57
                jednak jestem za porodem naturalnym......zeby czuc to,choc moze to bol..ale
                jakie przezycie dla kobiety.zreszta konsultowalm sie z lekarzem i wiem ze
                dziecko sie bardzo meczy jak rodzisz z tym znieczuleniem.nie chce cie
                zniechecac,bo to twoj wybor,ale kazdy lekarz bedzie cie zachecac zeby
                zarobic.porod to jest cos co trzeba przezyc.......ale to twoj wybor.
                • bei Re: czy to prawda...????? 16.06.04, 11:02
                  :):) przezyłam już dwa razy.moje ciąże- to zmaganie sie bólem....codziennne-
                  jak nie skurcze to bóle głowy na obniżonym cisnieniu...bóle brzuszka...krzyża
                  pachwin...to miesiące bólu bez srodków p.bólowych...to chyba nie dziene...że
                  zaczynam rozpatrywać rózne aspekty jego ominięcia- jeszcze nie wiem co zrobię-
                  ale dzięki dziewczynom nie boję sie tego znieczulenia:):):) Pozdrawiam
    • bei Kochane...przekonałyscie mnie:):) 09.06.04, 08:55
    • bei Przekonałyscie mnie:) 09.06.04, 08:59
      .już zaczynam polecać- po Waszych opiniach to znieczulenie:):)...i przestałam
      sie obawiać...wiem, że mam furteczkę- jak nie będę już miala sil:):) to o nie
      poproszę....dowiedzialam sie duzo...i trudno byłoby nie wierzyć- skoro tyle
      postów świadczy za...rozmawiałam tez z dwiema dziewczynami- mamusiami...tez tak
      rodzily....i są zadowolone....
      Dziękuję za wyjaśnienia:):)
      Bea tego forum..bez Waszych odpowiedzi i zachętki- pewnie od czasu do czasu- a
      przezd porodem to juz bardzo cyklicznie trzęsłabym sie- jak to będzie:):)
      Miłego dnia :)
    • ancia79 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 16.06.04, 16:12
      Ja tez rodzilam w zzo i wszystkim go polecam. Mialam dosc ciezki okres
      skurczow, przy kazdym skurczu wymiotowalam z bolu i po 8 godzinach skurczow i
      wymiotow myslalam ze juz nie wytrzymam. Podano mi znieczulenie i w ciagu 5
      minut bylo wspaniale. Przestalam wymiotowac nie mialam boli i moglam normalnie
      sobie ze wszystkimi rozmawiac z usmiechem na twarzy. Podano mi pozniej
      kroplowki z glukoza na wzmocnienie i na koniec chyba dostalam na wywolanie
      porodu bo juz dlugoo trwalo, 5 kobiet przede mna zdazylo urodzic a ja dalej nic.
      Do szpitala ze skurczami trafilam o 3 w nocy a o 19 urodzilam:) ale bylo i tak
      wspaniale i milo to wspominam.
    • ancia79 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 16.06.04, 16:17
      a jeszcze cos, gdyby nie to znieczulenie to bym nie miala wogole sily urodzic
      naturalnie tylko bym musiala miec cesarskie ciecie a pozniej tydzien lezenia w
      lozku po porodzie. Dzieki temu znieczuleniu odpoczelam i nabralam sily na porod.
    • monika_wroclaw Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 17.06.04, 13:01
      Ja urodziłam dwoje dzieci bez znieczulenia, z Alkiem leżałam w szpitalu na
      patologii, bo byłam po terminie, miałam dwie kroplówki na wywołanie porodu i
      nic, ale dwa dni po tej drugiej zaczęło się, ból obudził mnie o 3 w nocy, od
      razu mocny i co 5 min, przez cały następny dzień miałam bardzo mocne bóle i to
      na dodatek brzuszno-krzyżowe, leżałam na sali przedporodowej, mąż masował mi
      kręgosłup a ja oddychałam aby zmniejszyć ból brzucha, pomagało mi również
      przykładanie czoła do zimnej ściany ( nie wiem dlaczego...) i wreszcie około 1
      w nocy zaczęła się akcja porodowa, wody odeszły podczas badania o 1:30, od razu
      główka zaczęła napierać, rodziłam długo, ponieważ Alek wychodził z rączką
      przyłożoną do główki i były pewne problemy z wyjściem tej główki, urodził się
      dopiero na 8. parciu, po ponad 24.godzinach, byłam tak zmęczona, że spałam
      między jednym a drugim parciem. Ale jak już się urodził to byłam bardzo
      szczęśliwa.

      A z Mają to już zupełnie inna historia, takiego porodu każdemu życzę. Zaczęło
      się nad ranem, lekkie bóle w dole brzucha co 30-40 min, wstałam około 6 i
      poszłam się wykąpać, około 8 mąż zawiózł Alka do babci, a ja w tym czasie
      skończyłam malować ścianę dookoła drzwi, które dzień wcześniej zostały
      wstawione:D nie chciałam aby zostało tak nie skończone jak dzidziuś wróci ze
      mną ze szpitala:D skórcze miałam co 15 min, ale dość słabe, około 10-tej
      wyszliśmy z domu, po drodze pojechaliśmy jeszcze do L'Eclerca po film do
      aparatu, na izbę przyjęć przyjechaliśmy po 11-stej, bołe miałam co 10 min,
      takie jak przy okresie, położne z Izby przyjęć powątpiewała, że urodzę tego
      samego dnia, bo akcja porodowa była za słaba, na porodówce wylądowałam około 12-
      stej, spacerowałam sobie, mąż pił kawkę, pełen luzik:-), tuż przed 13-stą bóle
      się nasiliły, położna zbadała mnie i przebija pęcherz bo wody same nie odeszły,
      od tej pory mogłam sobie siedzieć na piłce, a wody sobie odchodziły, taki ból
      już ciężki do zniesienia trwał około 15-20 min, wtedy nie chciałam nawet aby
      mąż się do mnie odzywał kiedy akurat nadchodził ból to potrzebowałam ciszy, jak
      już nie mogłam wytrzymać to położna pomogła mi położyć się na łóżko, Maja
      urodziła się o 14:10 na pierwszym skórczu partym, nie musieli mnie nacinać,
      więc czułam się super, a nadrugi dzień to już zupełnie nie czułam się jak po
      porodzie...

      Teraz jestem w 13. tygodniu trzeciej ciąży i mam nadzieję, że będzie tak jak
      przy drugim porodzie...

      pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamusie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja