terminek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 01.06.04, 16:45 Tak , ja rodziłam i zastosowano znieczulenie zewnątrzoponowe.A jakieś konkretne pytania, jesli tak ogólnie to jestem bardzo zadowlona, znieczulenie u mnie przuspeszyło poród i było super.Przy rozwarciu na 3 palce miałam takie bóle że nie mogłam wytrzymać(może jestem mało wytrzymała na ból. Jedna rzecz nie wiem czy to przez znieczulenie czy nie ale mój szkarb puscił smółkę i były zielone wody , więc musiała dostać antybiotyk. Odpowiedz Link
bei Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 01.06.04, 16:49 ...powiedz...zewnątrzoponowe- to wkłucie jest doledxwiowo?....czy naprawdę nic nie czułaś- tak jak u stomatologa przy leczeniu ząbków na znieczulenie?...Czy wczesniej trzeba to uzgodnić...czy moge zdecydowac w trakcie?....czy chętnie to robią...czy dużo trzeba płacić:)? Odpowiedz Link
kornelcia75 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 14.06.04, 17:14 Hej ja tez myslałam o znieczuleniu ale przestaam kiedy usłyszałam cene.Umnie w Gdańsku kosztuje to 600 zł,niestety dla mnie to bardzo duzo.Mam nadzieje ze dam rade bez.hehe Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 14:29 słyszałam, ze po tym znieczuleniu dość mocno boli głowa. Odczuwałaś coś takiego? Odpowiedz Link
elve Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 17:30 to nie po tym, to po takim innym. również po tym innym nie można wstawać przez 12 godzin. ale to nie jest zzo. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 07.06.04, 13:43 Nie wiem nic o niewtsawaniu, ale na pewno słyszałam o bólu głowy po zewnątzroponowym. Nie mniej jednak wydaje mi się, ze ból głowy lepiej bym zniosła niż bóle porodowe Odpowiedz Link
jhbsk Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 02.06.04, 16:26 Tak i polecam. Znieczulenie nie boli, bo najpierw zieczulane jest miejsce wkłucia. Odpowiedz Link
milaja Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 02.06.04, 22:10 Witam, ja też rodziłam z zewnątrzoponowym. Na początku byłam straszną przeciwniczką i nie chciałam za nic w świecie!! Po 12 godzinie skurczów, kiedy już z płaczu spuchłam jak balon mąż mnie namówił i zgodziłam się na znieczulenie. To było po prostu fantastyczne!!! Za 5 minut ból zaczął ustępować, po 10 nic nie bolało i naprawde zaczelam opoczywac. Skurcze nadal odczuwalam ale jako silne drętwienie skóry. Urodziłam zdrowego dużego synka. Znieczulenie nic nie bolało wkucie także nie, nawet nie czułam tego. Jeden minus - przez kilka miesiecy po porodzie odczuwałam ból w kręgosłupie dokładnie w miejscu wkłucia. W tej chwili mineło juz 3 lata 4 miesiace, jestem w drugiej ciązy w 6 tygodniu i napewno przy nastepnym porodzie poprosze o znieczulenie. Polecam wszystkim dziewczynom, naprawde rodzi sie lepiej ze znieczuleniem. Odpowiedz Link
atlantis75 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 13:59 milaja napisała: > Po 12 godzinie skurczów, kiedy > już z płaczu spuchłam jak balon... Boże, to aż tak Cię bolało? :( Jak sobie pomyślę o tym, co mnie czeka... Też jestem zdecydowana na zzo, ale boję się, że nie zdążą, przegapią, a ja z bólu nie będę mogła im tego powiedzieć. Boję się porodu... Pozdrowionka. Atlantis w 17 tc Odpowiedz Link
bei ATLANTIS>>:):) 03.06.04, 17:28 Atlantis......w poprzednich porodach miałam skuteczną metodę- dla mnie była skuteczna- i moja koleżanka ją wypróbowała.....jak mnie bolało- to chodziłam...."rozchodziłam "cały ból:):)...i w czasie bólu ( czy skurczu:) szybko oddychałam...ale b.b.b. płytko- ziałam jak zmęczony piesek...pomiędzy skurczami dotleniałam siebie i maluszka..pierwszy poród- zjawiłam sie z pierwszymi zwiastunami w szpitalu....z nastepnym...poczekałam dłuzej w domku...wpadłam na finisz:):) Nie bój sie....każdy poród jest inny- jak jest komuś źle...to zapamiętujemy...a jak ktoś szybko łatwo i przyjemnie- to jest niegodne naszej pamięci:):) Pytam o znieczulenie...jeszcze z czystej ciekawości...na razie myślę...że sobie poradzimy:) Odpowiedz Link
atlantis75 Bei 04.06.04, 11:58 bei napisała: > Atlantis......w poprzednich porodach miałam skuteczną metodę- dla mnie była > skuteczna- i moja koleżanka ją wypróbowała.....jak mnie bolało- to > chodziłam...."rozchodziłam "cały ból:):)...i w czasie bólu ( czy skurczu:) > szybko oddychałam...ale b.b.b. płytko- ziałam jak zmęczony piesek...pomiędzy > skurczami dotleniałam siebie i maluszka..pierwszy poród- zjawiłam sie z > pierwszymi zwiastunami w szpitalu....z nastepnym...poczekałam dłuzej w > domku...wpadłam na finisz:):) Nie bój sie....każdy poród jest inny- jak jest > komuś źle...to zapamiętujemy...a jak ktoś szybko łatwo i przyjemnie- to jest > niegodne naszej pamięci:):) Pytam o znieczulenie...jeszcze z czystej > ciekawości...na razie myślę...że sobie poradzimy:) Odpowiedz Link
atlantis75 Re: ATLANTIS>>:):) 04.06.04, 12:08 bei napisała: > Atlantis......w poprzednich porodach No, Ty już doświadczona jesteś :))) Oj, trochę zazdoszczę Ci tego, że już wiesz "z czym to się je" :) miałam skuteczną metodę- dla mnie była > skuteczna- i moja koleżanka ją wypróbowała.....jak mnie bolało- to > chodziłam...."rozchodziłam "cały ból:):)...i w czasie bólu ( czy skurczu:) > szybko oddychałam...ale b.b.b. płytko- ziałam jak zmęczony piesek...pomiędzy > skurczami dotleniałam siebie i maluszka.. No, to ja sobie pozwolę zadać pytania jako całkowita laiczka. Mam nadzieję, że nie wydadzą Ci się zbyt głupie... 1. Ile sekund trwały Twoje skurcze? 2. Czy ból w czasie skurczu jest ciągle taki sam, czy się zmienia (maleje-rośnie)? 3. Czy da się w ogóle to wytrzymać (np. 90 sek. bólu), bo ostatnio jak mnie złapał skurcz w łydkę, to zwijałam się z bólu, myśląc, czy będę mogła wytrzymać coś podobnego w czasie porodu? 4. W trakcie skurczu, gdzie czułaś umiejscowiony ból? W obrębie brzucha (tak jak podczas bólów miesiączkowych)? 5. Jakbyś mogła określić swój boól w skali 1-10, to ile on wynosił w poszczególnych fazach porodu? >Nie bój sie....każdy poród jest inny- jak jest > komuś źle...to zapamiętujemy...a jak ktoś szybko łatwo i przyjemnie- to jest > niegodne naszej pamięci:):) Pytam o znieczulenie...jeszcze z czystej > ciekawości...na razie myślę...że sobie poradzimy:) Wiem, że mój strach nic nie da, ale trudno mi o tym myśleć spokojnie. Może jak już będę w końcówce, to zmienię nastawienie? Taką mam cichą nadzieję :) Wszystkiego dobrego! Atlantis Odpowiedz Link
mamalgosia atlantis 04.06.04, 14:29 nie wiem, czy mogę się wtrącić, ale może chcesz wiedzieć więcej, to podzielę się swoimi wrażeniami 1. Ile sekund trwały Twoje skurcze? nie pamiętam, ale wiem, ze były coraz dłuższe w miarę postępowania porodu. 2. Czy ból w czasie skurczu jest ciągle taki sam, czy się zmienia (maleje-rośni > e)? Zmienia się. Gdy czujesz, ze już nadciąga to jest w miarę słaby, potem roście, rośnie aż to apogeum, a potem nagle go nie ma 3. Czy da się w ogóle to wytrzymać (np. 90 sek. bólu), bo ostatnio jak mnie zła > pał > skurcz w łydkę, to zwijałam się z bólu, myśląc, czy będę mogła wytrzymać coś > podobnego w czasie porodu? Najwyraźniej da się wytzrymać, skoro tyle kobiet wytrzymuje. Ale ja powiem szczerze: wtedy myślałam, ze nie wytrzymam. Drugi poród bardzo bym chciałą ze znieczuleniem 4. W trakcie skurczu, gdzie czułaś umiejscowiony ból? W obrębie brzucha (tak ja > k > podczas bólów miesiączkowych)? U jednych kobiet włąśnie w dole brzucha , u innych jeszcze są dodatkowo tzw. Bóle krzyżowe (głóka dziecka przeciskając się naciska na coś tam i to boli dodatkowo) 5. Jakbyś mogła określić swój boól w skali 1-10, to ile on wynosił w poszczegól > nych > fazach porodu? 1 traktujmy jako najsłabszy, a 10 jako najsilniejszy. Do rozwarcia 6 cm określiłabym ból od 1 do 3. Rozwarcie 6-10 cm niestety ból określiłabym na 10 (lub nawet na 11). Skurcze parte i samo wychodzenie dziecka na świat ja osobiście odczuwałam jako coś pomiędzy 1 i 2. Ale oczywiście u każdej kobiety inaczej JA np. nie potrafiłam sobie tak pomóc jak przedmówczyni: nie miałąm siły chodzić Odpowiedz Link
atlantis75 Re: atlantis 04.06.04, 15:52 mamalgosia napisała: > nie wiem, czy mogę się wtrącić, ale może chcesz wiedzieć więcej, to podzielę > się swoimi wrażeniami Ależ oczywiście, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :) > Najwyraźniej da się wytzrymać, skoro tyle kobiet wytrzymuje. Ale ja powiem > szczerze: wtedy myślałam, ze nie wytrzymam. Mamalgosiu, a czy traciłaś wtedy świadomość w trakcie największego bólu? Czytałam gdzieś, że kobiety w ogóle przestają się kontrolować, tracą kontakt z otoczeniem. Boże, przecież to koszmarne. Acha, i czy rodziłaś z mężem? Czy w trakcie tej drugiej, naboleśniejszej fazy porodu, był przy Tobie? Czy jakoś Ci pomagał? > > Rozwarcie 6-10 cm niestety ból określiłabym na 10 (lub nawet na 11). Ile trwała ta faza rozwarcia 6-10 cm? Godzinę, dwie, a może więcej? Dziękuję za odpowiedzi, miło, że można na Ciebie liczyć. Pozdrawiam. Atlantis w 17 tc Odpowiedz Link
mamalgosia Re: atlantis 07.06.04, 13:42 nie, nie traciłąm przytomności w czasie bólu, za to po porodzie, gdy już mnie poszyli, to "odleciałam" - potem się okazało, ze to z utraty krwi. Tak, rodziłam z mężem i nie wyobrażam sobie inaczej, choćby z takich prozaicznych powodów, jak samotność (położna przychodzi tylko co jakiś czas) albo podanie butelki z wodą Odpowiedz Link
aleksandraantek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 11:15 Ja też miałam zewnątrzoponowe! Wkłucie nie boli - za to ja się bałam tego wkłucia ale po chwili już było fajnie! Poród miałam wywoływany i byłam podłączona pod oksydocynę bo odeszły wody a skurczy nie było po 12 godzinach poprosiłam o znieczulenie - przyjechała pani anastezjolog naprawdę super i po 10 min byłam już bardzo szczęśliwa - miałam skurcze co minutę a rozwarcie 6cm! Na brzuchu miałam "łatę" która się nie znieczuliła więc czułam skurcze i wiedziałam kiedy oddychać!!! Naprawdę polecam znieczulenie choć u mnie nie skończyło się kolorowo bo poród się zatrzymał - po 18 godzinach miałam cc z dodatkowym znieczuleniem podpajęczynówkowym (chyba taką ma nazwę)! gdyby nie to zewnątrzoponowe to dłużej wracała bym do siebie (bo przez prawie 2 doby dostawałam leki przeciwbólowe przez to wkłucie do zz)! Nie piszę o tym cc żeby Cię przestraszyć bo to nie wina znieczulenia :) tylko tego że lekarz naruszył łożysko i pękł za wcześnie pęcherz!!! Pozdrawiam ola Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 14:31 Czytałąm właśnei, że niestety często to znieczulenie spowalnia przebieg porodu:( Odpowiedz Link
anek.anek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 11:42 Ja też rodziła z zewnątrzoponowym. Samo wkłucie nie boli, dla mnie jednak bardzo nieprzjemna i trochę bolesna była pozycja jaką musiałam przyjąć i jeszcze trwać w niej przez chwilę w bezruchu, Ale tutaj bardzo pomógł przyszły tata. Trzeba było się maksymalnie skulić, żeby kręgosłup był dobrze widoczny, no i po prostu brzuch mi przeszkadzał. ale wszystko trwało chwilę, a po znieczuleniu naprawdę odczułam ulgę. Mam dosyć niski próg odporności na ból i po prostu bym nie dała rady bez tego. Uzgodnij wcześniej w szpitalu, że jest taka możliwośc, że sobie zażyczysz znieczulenia.anestezjolog musi być na miejscu. Pamiętaj o tym, żeby też porozmawiać o tym z położna, ponieważ to znieczulenie można podawać tylko do pewnego momentu porodu - możesz niezdążyć o to poprosić, więc położna powinna czuwać i raz na jakiś czas przynajmniej zapytać czy chcesz i uprzedzić, że to ostatni moment na przyjęcie znieczulenia. Odpowiedz Link
bei Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 17:31 :):) jestescie kochane....dzieki...troche boje sie wkłucia- mam złe doświadczenia z kłucia kręgosłupa....jestem bogatsza o Waszą wiedze...to miłe, że mi pomogłyście:) W razie "czego"...to mi będzie raźniej!!! Odpowiedz Link
kejsz Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 22:23 Tak, prawie rok temu w zniecz. zewnątrzoponowym urodziłam córeczkę. I-wszą dawkę dostałam przy rozwarciu na 5 cm, a 2-gą przy 9 cm. Co prawda miejsce wkłucia i założenia cewnika znieczulane jest lignokainą, no chyba że ktoś jest na nią uczulony (tak jak ja) :-) Ale spokojnie - to nie boli!!! Czułam ukłucie w skórę, ale dalej nic. Na pewno nie jest to szczyt przyjemności, ale spokojnie można to znieść. Poza tym musisz wiedzieć o tym, że u niektórych rodzących zniecz. przyspiesza akcję (u mnie wszystko trwało 5 godz 50 min), ale u innych jest wręcz przeciwnie. Poza tym są dziewczyny, które kompletnie nic nie czują i muszą polegać na położnej, która im mówi kiedy musza i mogą przeć. Ja czułam ból, ale wiedziałam, że dam sobie z nim radę, bo był krótszy i nie tak intensywny. Generalnie rzecz ujmując to polecałabym rodzenie w znieczuleniu, bo ja urodziłam Karolinkę z uśmiechem na ustach. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
hagata.wala Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 03.06.04, 22:29 Boże, żeby mi dali to znieczulenie !!!Ale oni mi nie chcą dać ! Ja się boję i ja się do tego nie nadaję. Obrzydliwie jest to wszystko wymyslone. I niesprawiedliwie. Odpowiedz Link
lidkasuper Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 10:31 Dlaczego nie chcą Ci dać znieczulenia?:(przecież to Twoja decyzja i płacisz za to! Odpowiedz Link
jhbsk Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 13:59 W szpitalu przy Placu Starynkiewicza NIE PŁACI SIĘ ZA ZNIECZULENIE. Odpowiedz Link
hagata.wala Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 17:25 nie chcą mi dac bo biorę heparynę i to jest podobno przeciwwskazanie. Odpowiedz Link
terminek Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 11:39 No właśnie płacisz za znieczulenie i jeśli nie ma medycznych przeciwwskazań to łaski nie robią.Mój lekarz też się obawiał że jako tzw.pierwiastka po zastosowaniu znieczulenia nie bede parła (bo nic mnie nie bedzie bolało) i nie bedę czuła. Jego obiekcje były nieuzasadnione słuchałam co mówił do mnie lekarz i położna i wystarczy się skoncentrowac i jest ok.Samo wkłucie nie boli bo jest znieczulane . Ja zapłaciłam 400 zł rok temu i to w Otwocku. Odpowiedz Link
szczesliwka Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 12:52 a to dla tych Pań, które nie wiedzą ja to wygląda, żeby trochę do "oddemonizować" :) www.morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.porodu/zewoponowka.swf Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 04.06.04, 14:39 jestem zachwycona tą animacją!!! Odpowiedz Link
lidkasuper Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 07.06.04, 16:18 Ja jestem zdecydowana na zoo, mimo że jestem dopiero w 9-tym tygodniu. Powiedzcie tylko, ostani raz , czy rzeczywiście po tym zieczuleniu to nic nie boli? jak długo trzeba czekać żeby było możłiwe podanie zoo? i jaki jest ten ból przed podaniem zoo? Odpowiedz Link
bei Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 07.06.04, 17:32 Atlantis!!! Wielkie sorrki...troszke byłam nieprzytomna:)....juz próbuje Ci opowiedziec.... Mój pierwszy poród.... w nocy obudzil mnie ból w okolicy krzyżowej....taki jak przed menstruacja...była godz 23.30....wstalam.....pokrecilam sie z ksiazka...ogladałam telewizje...nie patrzyłam na zegarek....bol byl taki miesiaczkowy...niby ciagly...mdly...bolal brzuszek....i bardziej krzyz....w lazience okazalo sieze mam podróżowiona wydzielinę..ale niewiele....zrobilam siusiu...wykapalam sieczułam sie grypowo....tak często pobolewal mnie brzuszek w ciaży...ze nawet jeszce nie kojarzyłam...że za 2 dni termin.....nie spalam cała noc...kilka razy siusiałam...kilak razy bralam prysznic...byla upalna noc sierpniowa...nie zauważalam cyklicznosci w tym pobolewaniu.....nie bylo źle...rano o 10 tej...pomyślalam..ze moze pojadę do hospitala....zanim mnie mąż zawiózl..byla 12..nawet nie zauważyłam..kiedy mi bóle przeszły....zławiłam sie w szpitalu..i nie wiedzialam co ja teraz powiem...wystraszyłam sie..że mi powiedza..to wracaj jak Cie juz nic nie boli:):) a ja w domu powiedzialam sasiadkom- że jadę rodzic:) Otworzył mi drzwi na połozniczym mój ginekolog- z którym umówiłam sie na wspólne rodzenie....ucieszyłam sie...Zapytal mnie co sie dzieje..pwiedzialam..że w nocy bolal mnie krzyz....powiedzial...ze zadzwoni na izbe przyjeć...i ,nie przyjma...JAK ja sie ucieszyłam..ze zostanę w tym szpitalu:):)Przyjecie.....ogolenie...lewatywa....mialam ze sobą swoja golarkę i painke do golenia- wywołałam tym zdziwienie.....nic mnie nie bolalo.....lekarz mnie zbadal...i stwierdzil rozwarcie na 1...ale nowina...takie to mialam juz w 16 tc.....powiedzial...ze dzisiaj rodzimy...bylo po 12 stej...pomyslalam...Boże...dzisiaj...to moze być i do 12 stej w nocy...zapytałam- o której?:):) Gin mial o 18 stej kolacje..wiec powiedzial...ze do 17 45 musimy sie wyrobic....Jejku....tyle czasu...buuuu...byłam wystraszona.....Połozono mnie....podpieto kroplowke....wiadomo....po dzialaniu farmakologi bol zaraz wrócił.....taki sam...ale był już cykliczny...co minute:) Naczytałam sie..że bole sa co 40...30...20...15...min..że obniza sie pomiędzy nimi odległosć....a tu...nie wiedzialam...jak to ma bolec....nie bolalao mocno....taki silny menstruacyjny ból....krzyż...i brzuszk...ale silniej krzyz///gin zapytal...co ile mam skurcze.....powiedzialam...ze nie wiem jak to ma boleć..upłynęlo 8 min od podlaczenia...wiec powiedzialam ze co 8 min....podkrecono kroplówkejejku...ąz mnie wysztywnilo.....i okazalo sieze to co czulam..to byly jednak te skurcze....nasilaly sie...coraz mocniejsze....ale cały czas czekałam na takie- których nie można wytrzymać...i trzeba krzyczec.....dodano mi dolargan...wydawalo sie mi...ze śpie.....dłuuuuuuugi sen...i budzil mnie bol...rozrywał krzyż...ale tak tępo....bolal brzuch....zbadano mi wody- bolalo....2 razy podmasowano szyjke- och....och nieeeeee...nie bylo miło....i pojawilo sie dziwne- cholerne uczucie- parcie...chailam isć do toalety.....prosiłam położna..lekarza- że musze isć...to byly bole parte...ale jeszcze nie bylo rozwarcia- wiec proszono mnie abym je wstrzymywala...wstrzymywalam- bo myślalam...ze wstrzymuje inną czynnosć już nie myślalam że jestem pusciutka po lewatywie...i ze nie mogę niczym tego lóżka zabrudzic.....przyszedl czas ze w tym amoku zaczęło sie cos dziac- ten dolargan wprowadzil mnie w stan nieprzytomnosci...i nagle zaczęłam cokolwiek kojarzyc.....przy mnie pielęgniarki od noworodków....anestozjolog...chirurg...mój położnik..i jakiś z dyzuru.....parłam....kladli sie mi na brzuszek- nie bolalo..cieli krocze- nie bolalo....jak mozna przec..i to parcie jest...to juz bajka....i w końcu o 17 30 Qba....malutki....:):) niskowagowy- o czasie.....zdrowiutki...ładny jak dziewczynka.... Szycie po nie bolalo......mialam go b.b.b. duzo- i czulam sie po b. dobrze...siadalam p turecku do karmienia...20 min po porodzie ze znajomą pielegniarką byłam pod prysznicem.....leżałam długo- dużo szycia- bralam antybiotyk....to pierwszy raz... A drugi.... niby doswiadczona... dostalam w koncu przepustkę- dzionek przed terminem...po miesiacach szpitala do domu.....już na oddziale bolal mnie mocniej brzuszek...ale bolal mnie cala ciaze.... klasycznie...miesiaczkowo......i calą noc...ale też tak mdło...cyklicznie...co 15 min.....tylko chwile...co 10....bol w krzyżu...troszke w brzuszku...w pachwinach...bez biegania do toalety...wód nie miałam od 21tc....rano piłam herbatkę z sasiadka..i juz njej nie pusciłam...była 9 ta.....bolalo mocniej..ale tak....ze rozmawialam....śmialam sie..jak mnie bolalo...to szybko chodzilam po przedpokoju..po 11 stej klekalam....i trzymalam sie szuflad....i zaraz przechodzilo....mailam kibica- nie chcialam jej przerażac...śmialam sie..żartowalam....ale o 12 stemmmzaczęlam dzwonic do meża....w aucie nie bylo wcale źle.....w szpitalu też nie....przyjecie i od razu na lóżko....nie jadłam przez 2 dni-węc bez kopotów lewatywowych...rozwarcie na 8.......znowu mi podano kroplówke...zdecydowano..że pokombinują z poprzeczką...bo jakos maluszek zacząl sie odwracac...jejku...bóle nagle zaczeły sie bardzo mocne..kazy palec u rak wykrzywial sie w inna strone....jak mnie mocno bolalo...to oddychalam bardzo płytko i szybko...tak było lżej...jak odrobine ulżylo...glebokie wdechy....myślalam że piekący ból rozedrze mi plecy..och krzyz....te bóle które sa w duzych odległosciach od siebie..nie śa takie silne....i długa ulga...a te co maja krótsze odległosci...sa coraz silniejsze.....boli krzyz....tak rozdzierająco- piekaco...i bólą pachwiny...a brzuszek tak jak przy niestrawnosci- przy silnej biegunce- tylko mocno........połoznik prosil o parcie....ale ja mam tak..ze nie umiem przec sama z siebie...organizm musi sam..jak jest ból...to pieknie idzie...a jak nie ma bólu partego- to parcie mi nie wychodzi...powiedzialam..że muszę sama poczekać....to byl moment....dwóch panów na zmiane na brzuszku.....moje parcie....ciecie- znowu nie czulam.....i och......jest......nie zauważyła jak to sie rodzi bez wody- bo w poprzedniej ciaży miala ich bardzo malo...wiec tak samo.... Ale drugi raz...nie mialam dolarganu...i nie spedzilam tylu godzin na łozku.... przyjechalam..niecala godzina...ale cieżka- wiesz.....już jeczalam mmmmm uummmmm a w czasie pierwszego porodu nie:) Teraz wiecej wolno....kiedys trzeba bylo leżec..tak by wygodnie bylo położnikowi..teraz mozna chodzic..siedziecjest inaczej...zajrze póxniej do Twoich pytan...i postaram sie odpowiedzieć jakos logicznie- a teraz przepraszam za chaos..pozdrawiam Odpowiedz Link
bei Kochana ATLANTIS!!!! 07.06.04, 17:47 Przepraszam...ze przegapilam Twój post....źle sie czułam..i nie kojarzyłam..jakos mi umknęlo kilka listów...sorrki.... Jeśli tylko masz pytania...to chetnie odpowiem...zgadzam sie ze skalą koleżanki- początek- to 10 3...jak masz rozmówcę...to umyka skala:):)...najgorzej jest pod koniec...i jak juz można przec...to ulga...a najwieksza...jak juzmaluch wyskoczy....dla mnie jeszcze jeden przykry moment- to łożysko- rodzisz je bezboleśnie.....nic doslownie nie czujesz...tylko to...ze Ci cos tak obrzydliwego wypływa....okropne...ciepla parujaca wątroba...łeeeeeee...za każdym razem wymiotowalm....drugi raz czacinelam oczy- by nie patrzec...ale czulam je na odzie...cieple....i och.... Szpital jest teraz dla Ciebie... Teraz będe rodzic z ojcem dziecka...z Aniołem:):)...boję sie swojej reakcji- jak mnie boli- to nie lubie masowania...przytulania...jestem jak zwierzątko- schowalabym sie gdzieś...sama...i poczekala jak przejdzie... boje sie...ze moge go zranic...ze będe odtrącać jego pomoc....boje sie..że on zobaczy tyle nieestetycznych widoczków...juz teraz proszę go- że ma stac tylko przy głowie.....boje sie..że będę miauczliwa.....tak przy obcych- to mozna bardziej sie zmobilizowac.....w piewrszym porodzie- na początku...tak do 6-8 rozwarcia...to zgrywalam gierojke...chcialam rozwiazywać krzyżówki...ciagle poprawialam sobie serwetę pod pupą- bo sie jakoś zciagala...w drugiej akcji bardzo dlugo towarzyszyła mi duszyczka sąsiadka.....bala sie o mnie...płakala....musialam ją podtrzymac na duchu...:) Bylam kiedys u koleżanki...i tak ją zabawialam w jej bólach porodowych- ze jak ja opuścilam...to zaraz...za 20 min urodzila...a tak przy mnie smiala sie..chodzila...ziajala...oddychala....żartowala.... :):) Odpowiedz Link
jowa20 czy to prawda...????? 07.06.04, 18:00 dziewczynki czy w kazdym szpitalu wykonuja to znieczulenie???tez bym sie na to zdecydowala.a i jeszce jedno w jakich przedzialach moga wahac sie ceny tego znieczulenia?p.s slyszalam,ze po tym znieczuleniu jak cos spieprza mozna zostac kaleka na wozku,slyszalyscie o czys takim??? Odpowiedz Link
bei Re: czy to prawda...????? 07.06.04, 18:35 Jak przeczytasz posty...to będziesz miała ranking cen...pisała jedna dziewczyna- że robią nawet za darmo...a tak słyszałam o cenach pomiędzy- o- 250 z porodem rodzinnym...300 i 400 pln...żadna z dziewczyn nie pisała...ze słyszała :) że bylo z komś źle..jeku...przestudiuj posty....jest tam film z animacją- na czym to znieczulenie polega....dokładna animacja- trafiajaca do odbiorcy:):)...podaje się je juz poniżej rdzenia kręgowego- więc nie jest niebezpieczne..nic nie moze sie zdarzyć przykrego...ja tylko dopytywałam sie...czy boli po tym głowa...bo kiedys mialam inne wklucia dolędźwiowe...i odchorowalam je....ale to inna bajka:):)Zadna z położnic nie zostala kaleka...a WSZYSTKIE SOBIE CHWALA I POLECAJĄ...aż nabieram checi...to świetnie mieć bramkę..taki psychiczny komfort=- że jak juz będziesz miała dosc...to sobie ulżysz:):) Odpowiedz Link
jowa20 Re: czy to prawda...????? 15.06.04, 20:57 jednak jestem za porodem naturalnym......zeby czuc to,choc moze to bol..ale jakie przezycie dla kobiety.zreszta konsultowalm sie z lekarzem i wiem ze dziecko sie bardzo meczy jak rodzisz z tym znieczuleniem.nie chce cie zniechecac,bo to twoj wybor,ale kazdy lekarz bedzie cie zachecac zeby zarobic.porod to jest cos co trzeba przezyc.......ale to twoj wybor. Odpowiedz Link
bei Re: czy to prawda...????? 16.06.04, 11:02 :):) przezyłam już dwa razy.moje ciąże- to zmaganie sie bólem....codziennne- jak nie skurcze to bóle głowy na obniżonym cisnieniu...bóle brzuszka...krzyża pachwin...to miesiące bólu bez srodków p.bólowych...to chyba nie dziene...że zaczynam rozpatrywać rózne aspekty jego ominięcia- jeszcze nie wiem co zrobię- ale dzięki dziewczynom nie boję sie tego znieczulenia:):):) Pozdrawiam Odpowiedz Link
bei Przekonałyscie mnie:) 09.06.04, 08:59 .już zaczynam polecać- po Waszych opiniach to znieczulenie:):)...i przestałam sie obawiać...wiem, że mam furteczkę- jak nie będę już miala sil:):) to o nie poproszę....dowiedzialam sie duzo...i trudno byłoby nie wierzyć- skoro tyle postów świadczy za...rozmawiałam tez z dwiema dziewczynami- mamusiami...tez tak rodzily....i są zadowolone.... Dziękuję za wyjaśnienia:):) Bea tego forum..bez Waszych odpowiedzi i zachętki- pewnie od czasu do czasu- a przezd porodem to juz bardzo cyklicznie trzęsłabym sie- jak to będzie:):) Miłego dnia :) Odpowiedz Link
ancia79 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 16.06.04, 16:12 Ja tez rodzilam w zzo i wszystkim go polecam. Mialam dosc ciezki okres skurczow, przy kazdym skurczu wymiotowalam z bolu i po 8 godzinach skurczow i wymiotow myslalam ze juz nie wytrzymam. Podano mi znieczulenie i w ciagu 5 minut bylo wspaniale. Przestalam wymiotowac nie mialam boli i moglam normalnie sobie ze wszystkimi rozmawiac z usmiechem na twarzy. Podano mi pozniej kroplowki z glukoza na wzmocnienie i na koniec chyba dostalam na wywolanie porodu bo juz dlugoo trwalo, 5 kobiet przede mna zdazylo urodzic a ja dalej nic. Do szpitala ze skurczami trafilam o 3 w nocy a o 19 urodzilam:) ale bylo i tak wspaniale i milo to wspominam. Odpowiedz Link
ancia79 Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 16.06.04, 16:17 a jeszcze cos, gdyby nie to znieczulenie to bym nie miala wogole sily urodzic naturalnie tylko bym musiala miec cesarskie ciecie a pozniej tydzien lezenia w lozku po porodzie. Dzieki temu znieczuleniu odpoczelam i nabralam sily na porod. Odpowiedz Link
monika_wroclaw Re: Czy któras już rodziła w znieczuleniu??? 17.06.04, 13:01 Ja urodziłam dwoje dzieci bez znieczulenia, z Alkiem leżałam w szpitalu na patologii, bo byłam po terminie, miałam dwie kroplówki na wywołanie porodu i nic, ale dwa dni po tej drugiej zaczęło się, ból obudził mnie o 3 w nocy, od razu mocny i co 5 min, przez cały następny dzień miałam bardzo mocne bóle i to na dodatek brzuszno-krzyżowe, leżałam na sali przedporodowej, mąż masował mi kręgosłup a ja oddychałam aby zmniejszyć ból brzucha, pomagało mi również przykładanie czoła do zimnej ściany ( nie wiem dlaczego...) i wreszcie około 1 w nocy zaczęła się akcja porodowa, wody odeszły podczas badania o 1:30, od razu główka zaczęła napierać, rodziłam długo, ponieważ Alek wychodził z rączką przyłożoną do główki i były pewne problemy z wyjściem tej główki, urodził się dopiero na 8. parciu, po ponad 24.godzinach, byłam tak zmęczona, że spałam między jednym a drugim parciem. Ale jak już się urodził to byłam bardzo szczęśliwa. A z Mają to już zupełnie inna historia, takiego porodu każdemu życzę. Zaczęło się nad ranem, lekkie bóle w dole brzucha co 30-40 min, wstałam około 6 i poszłam się wykąpać, około 8 mąż zawiózł Alka do babci, a ja w tym czasie skończyłam malować ścianę dookoła drzwi, które dzień wcześniej zostały wstawione:D nie chciałam aby zostało tak nie skończone jak dzidziuś wróci ze mną ze szpitala:D skórcze miałam co 15 min, ale dość słabe, około 10-tej wyszliśmy z domu, po drodze pojechaliśmy jeszcze do L'Eclerca po film do aparatu, na izbę przyjęć przyjechaliśmy po 11-stej, bołe miałam co 10 min, takie jak przy okresie, położne z Izby przyjęć powątpiewała, że urodzę tego samego dnia, bo akcja porodowa była za słaba, na porodówce wylądowałam około 12- stej, spacerowałam sobie, mąż pił kawkę, pełen luzik:-), tuż przed 13-stą bóle się nasiliły, położna zbadała mnie i przebija pęcherz bo wody same nie odeszły, od tej pory mogłam sobie siedzieć na piłce, a wody sobie odchodziły, taki ból już ciężki do zniesienia trwał około 15-20 min, wtedy nie chciałam nawet aby mąż się do mnie odzywał kiedy akurat nadchodził ból to potrzebowałam ciszy, jak już nie mogłam wytrzymać to położna pomogła mi położyć się na łóżko, Maja urodziła się o 14:10 na pierwszym skórczu partym, nie musieli mnie nacinać, więc czułam się super, a nadrugi dzień to już zupełnie nie czułam się jak po porodzie... Teraz jestem w 13. tygodniu trzeciej ciąży i mam nadzieję, że będzie tak jak przy drugim porodzie... pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamusie Odpowiedz Link