poród jak to wygląda

18.05.05, 15:32
Witam wszystkie mamy może któraś w skrócie mogłaby mi opowiedzieć jak wygląda
poród i czy naprawdę jest tak się czego bać. Bo ja isę boję panicznie.
    • hanna26 Re: poród jak to wygląda 19.05.05, 00:37
      Bez przesady, nie jest to nic strasznego. Pierwsze dziecko rodziłam ok. 12
      godzin (mam nadzieję, że z drugim pójdzie prędzej). Po przydzieleniu nam
      specjalnej sali, na przemian - leżałam podłączona do KTG, dreptałam po salce,
      żartowałam z mężem, rozmawiałam z naszą połozną - i tak w kółko. Bołało jak
      choroba, ale gdy podano mi wreszcie zzo, poczułam się jak w raju. Potem juz
      cięższa praca - parcie. Nie powiem, żeby to było przyjemne, już bez
      znieczulenia, więc boli porządnie, ale że z każdą chwilą przybliża cię do
      dzidziusia, więc i to mozna wytrzymać.
      • mamalgosia Re: poród jak to wygląda 19.05.05, 10:23
        Może właśnie zzo miało wpływ na to, ze masz tak pozytywne odczucia?> Ja poród
        wspominam jako najgorsze wydarzenie w moim zyciu. Rodziłam 13,5 godzin, ktoś mi
        odradził znieczulenie i posłuchałąm tego kogos. Zostałam nacięta i jeszcze mnie
        rozerwało, straciłąm tyle krwi, że musiałam mieć transfuzję, a dziecko urodziło
        się niedotlenione. Przepraszam za ten horrorystyczny opis, ale tak było. Przede
        mną drugi poród (za niecały miesiąc) i boję się go zdecydownaie bardziej niż za
        pierwszym razem. teraz jestem zdecydowana na zzo, ale podobno różnie bywa z
        obecnością anestezjologa w naszym szpitalu, więc może mi pomysł nie wypalic:(((
        • renste Re: poród jak to wygląda 19.05.05, 10:34
          Ja też rodziłam 12 godzin,ale z prowokacji(głupota lekarza!mój był na urlopie).
          No cóż.Ból jest całkiem porządny,zwłaszcza w "magicznej "części rozwierania
          szyjki (od 7 do 10 cm)ale masz świadomość ,że to się wkrótce skończy i będzie z
          tego trudu cudowne maleństwo.I rzeczywiście jak kładą małe na piersi,to chociaż
          nie masz sił,zapominasz o przeżytym bólu.
          Ja nie miałam znieczulenia,też byłam nacięta,a po dwóch butlach oksytocyny ból
          był taki,że gryzłam poduszkę z bólu. Dla odmiany na żarty z mężem i na
          rozmowy,a nawet na ocieranie czoła z potu byłam strasznie drażliwa.Chciałam po
          prostu zrobić swoje ,żeby mi nikt nie przeszkadzał.
          Ktoś gdzieś obliczył,że poród to wysiłek taki sam jak bieg maratoński.
          I coś w tym jest.trzeba nastawić się pozytywnie i przeżyjemy.
          Ale nie myślcie ,że się nie boję (teraz nawet bardziej niż pierwszego,bo już
          wiem co mnie czeka:)))).
          Na pocieszenie napiszę ,że znam dziewczyny dla których poród to pestka,a ból
          trochę większy niż przy miesiączce.Co organizm to inaczej.
          • wertypolo Re: poród jak to wygląda 19.05.05, 12:05
            Ja rodzilam okolo 6 godzin. Zaczelo sie okolo 23. Myslalm, ze odeszly mi wody
            plodowe wiec zadzwonilismy do szpitala poinformowac, ze przyjezdzamy.
            Spakowalismy sie i pojechalismy. Na miejscu polozna steiwrdzila, ze to nie byly
            wody plodowe. Skurcze mialam nie bolesne(na poczatku nie wiedzialam ze to
            skurcze dopiero jak mnie uswiadomila polozna ze to sa skurcze to wiedzialam).
            Zostalismy przeniesieni do pokoju "oczekujacego", a gdy skurcze sie zaczely
            nasilac przeniesiono nas do pokoju porodowego. Polozna zrobila mi kapiel, ktora
            miala mi pomoc w bolach, to jednak nic nie dalo (tak mnie sie przynajmniej
            wydaje). Czesto zostawalismy sami w pokoju (ja i maz), caly czas byla kontrola
            bicia serca dziecka i czestotliwosci skurczy (nie wiem jak sie nazywa ta
            aparatura). Najgorszym momentem dla mnie bylo rozwieranie sie szyjki od 7 do 10
            cm. Wtedy mnie wszystko draznilo, chcialam zostac sama. Polozna mielismy bardzo
            mila i caly czas tak do mnie sie zwracala, a ja w myslach mowilam do niej aby
            sie odczepila. Gdy nastapila faza parcia czulam ulge, nie czulam boli. Parlam
            wtedy kiedy mi kazano, troche mnie porozrywalo ale to nic nareszcie nasze
            malenstwo bylo z nami!!! Gdy juz sie je ma na piersi, dotyka aksamitnej skory
            wszystko odchodzi w niepamiec. Przychodza nowe sily, nic sie nie liczy procz
            milosci ktora zostala zrodzona. Rodzilam bez znieczulenia
Pełna wersja