Wiem że truję, ale...

08.07.05, 18:34
odkąd na tescie a w zasadzie na 6 (do dzisiejszego dnia ;-P) pojawiły sie
upragnione 2 kreseczki ja nadal jakos nie moge w to uwierzyć, a własciwie
mama takie dziwne przeświadczenie że napewno coś bedzie nie tak :-( wiem ze w
dużej mierze jest to zasługa tego ze codziennie odwiedzam to forum i gdy tak
czytam o tych wszystkich problemach to nie chce mi sie wierzyć że mi sie
akurat uda!!Możecie mnie zdzielić w głowe bo przeciez jest tyle kobiet które
długi zcas sie staraja i kiedy w koncu zobacza pozytywny test o malo nie
posiadaja sie z radosci nie myslac o tych wszystkich problemach.a mi tak
bardzo zalezy na tym maleństwie zeby sie urodziło zdrowe i silne ze zyje w
strachu ze wlasnie przez to ze tak mi zalezy to sie nie uda!!!Przepraszam ze
tak truje ale musialam sie wygadac...;-)
    • agaw00 Re: Wiem że truję, ale... 08.07.05, 19:13
      ja cie nie zdziele w głoe bo sama pamietam co przezywałam jak zobaczyłam 2
      kreseczki. czekałąm na nie ponad pół roku i byłam pewna ze ogranie mnie
      wyłącznie radość i łzy szczęcia. jakież było rozczarowanie jak zoczaczyłam test
      a w tym samym czasie leczyłam grype -strach i obawa przed utrata kolejny raz
      ciązy przyćmiły całą radość - tak płakałąm i panikowąłam ze z nerwów dostał 38
      stopni gorączki i wylądowałam w szpitalu. w koncu do mnie dotarło ze najgorsze
      dla mojej fasolki sa nerwy i pesymistyczne myśli.
      Teraz w miarę czuje sie lepiej i jestem juz w 23 tygodniu...dopiero teraz
      ciesze sie upragnioną ciąża jednak obawy i strest nigdy nie znikają - staram
      sie o tym nie myślec ciągle i to chyba jedyne lekarstwo.
      pozdrawiam i zycze ci samych optymistycznych myśli.
    • nestorka1 Re: Wiem że truję, ale... 08.07.05, 20:20
      Przyzwyczajaj się strach o dziecko pojawia się wraz z ciążą,ale nie znika po
      niej. Już do śmieci będziesz się o nie bała. Staraj się nie czytać straszaków,
      poprostu nikt nie szuka pomocy na forum jak wszystko jest ok. Znam sporo takich
      dziewczyn, które zachodziły bezproblemowo , urodziły bezprpblemowo i wychowują
      bezstresowo. Będzi dobrze myśl pozytywnie.
      • kacha_g Re: Wiem że truję, ale... 08.07.05, 23:48
        Przyznam sie Tobie, ze choc na razie planujemy dzidzie, to po czytniu tego
        forum zaczelam sie zastanawiac bardzo powaznie czy ciaza nie jest czasem jakas
        strzaszna choroba. Wszyscy zabraniaja prawie wszystkiego - praca to najgorsze
        zlo konieczne. A przeciez nasze mamy pracowaly, nie mialy az tak dobrej opkieki
        jak my i cieszyly sie przy tym o wiele bardziej od nas bez zamartwiania.
        Moze dlatego proponuje Tobie wyluzowac i nie przejmowac sie niczym. Natura na
        pewno wie jak ma sterowac naszym zyciem - przede wszystkim jego trybem.
        Zycze powodzenia i odezwij sie czasami co tam u Ciebie i dzidzi.
        • amwaw Re: Wiem że truję, ale... 09.07.05, 10:12
          :)))))))))
          Słonko- może Ci przybliże- My mamy dzieci w sobie, a nie jesteśmy przeziębione
          i musiałoby nas zdrowo słonko przygrzać, żeby podchodzić w sposób jaki
          proponujesz. Proponuję zacząć radzić na jakiś temat, kiedy On ZACZNIE Cię
          dotyczyć i tak-ze wszystkim.
          Pozdrawiam
    • oska82 Re: Wiem że truję, ale... 09.07.05, 07:24
      Nie ty pierwsza i nie ty ostatnia masz takie odczucia. U mnie to już 27tc. i
      patrząc w przeszłość przypominam sobie że od pierwszych dni kiedy dowiedzialam
      się o moim stanie , martwie się o zdrowie mojego szkraba. A szczególnie ciężko
      było mi nie myśleć negatywnie gdy czytalam jakieś negatywne wypowiedzi na tym
      forum. Tobie teraz pozostalo tylko być ciągle uśmiachniętą i myśleć pozytywnie.
      Pomyśl jakie masz szczęście że w końcu ci sie udało. Trzymam za Ciebie kciuki,
      za Ciebie i twoje dziecko. Pozdrowienia!!!
Pełna wersja