papierosy... jakies porady?

19.07.05, 11:08
jestem nowa na forum. czytam od paru miesiecy, odkad staram sie zajsc. mam 24
lata, jestem zdrowa, tylko troche glupia, bo.... pale.
wiem o calym ryzyku palenia itd. staram sie rzucic, ograniczylam sie juz do 4-
5 dziennie, moj maz rzucil na dobre miesiac temu. moje pytanie brzmi: czy
jest ktos na forum, kto zmagal sie z nalogiem przed zajsciem w ciaze? jak
sobie z tym radzilyscie, rzucilyscie raz a dobrze, czy stopniowo, tak jak ja
probuje?
wiem, ze musze to zrobic i sie staram. problem w tym, ze:
1. to jest nalog
2. jak rzuce bede wsciekla bez przerwy- wiem, bo raz juz kiedys rzucalam i po
kilku miesiacach mi nie przeszlo
3. zupelnie siada mi przemiana materii, gdy nie pale i czuje sie wstretnie

i jeszcze jedno: czy to prawda, ze przy zajsciu w ciaze nie mozna odstawic
tak od razu, tylko trzeba stopniowo? kolezanki, ktore juz sa mamami, mowia mi
o jakims szoku toksycznym.

prosze o odpowiedzi i trzymanie kciukow za moja silna wole.
    • amwaw Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 11:13
      Jeżeli chodzi o rzucanie przed ciążą- nie bardzo Ci pomogę. Mi samej udało się
      w czasie ciąży( jak tylko zobaczyłam 2 kreseczki- od reki mi przeszło- zupełnie
      bezwysiłkowo).Natomiast mamy koleżanki nie słuchaj- no chyba, że palisz 50
      papierosów dziennie. Tak silne objawy odstawienne się w zasadzie nie zdarzają.
      Pozdr
      • small_elephant Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 11:19
        dzieki za odpowiedz. wlasnie tym sie pocieszam caly czas, ze jak zobacze dwie
        kreski, to moze samo mi przejdzie.
        a jak z samym rzucaniem w ciazy lub przed? nie mozna zadnych gum nicorette, ani
        plastrow w tym czasie, wiec jak sobie fajeczke zastapic i czym rece zajac?
        dodam, ze nie chce utyc do rozmiarow wieloryba :))))))))
        • amwaw Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 11:24
          Nicorettek nie można bo zawierają nikotynę.Nie utyjesz. Ja rzuceniu co prawda
          przytyłam 3 kg, ale ostatecznie wyrównałam wagą do koleżanek z moim terminem-
          po prostu po przytyciu organizm wykorzystywał stworzone zapasy i przez
          dłuuuuugi okres czasu zupełnie nie przybierałam na wadze. Także- spokojnie. Na
          początku ciąży zupełnie nie chciało mi się palić i nie potrzebowalam zająć
          sobie rąk. Potem czasem napadała tęsknota za poobiednią fajeczką, ale to były
          takie hm... uczuciowe tęsknoty:D, a nie-podyktowane głodem nikotynowym.
          Pozdr
          • small_elephant Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 11:52
            no, jak mowisz, ze nie przytyje, to moze bedzie mi latwiej. nie chodzi o to, ze
            planujac dziecko musze jakos bardzo dbac o linie, ale mam skrzywienie
            kregoslupa i nie moge tyc zbyt wiele.
            ech, ciezki orzech do zgryzienia z tymi fajami, ale dzieki za odpowiedzi.
            jest ktos jeszcze na tym swiecie, kto meczyl sie z rzucaniem tego nalogu jak ja?
            pozdrawiam
          • ewela77 Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 14:46
            Ja rzuciłam papierosy jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wogóle o
            nich nie myślałam. Dzieciatko było dla mnie wazniejsze. Powodzenia pozdrawiam
    • ally23 Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 11:25
      rzuc od razu z dnia na dzien, stopniowo jest trudniej.
      moj maz rzucil palenie w styczniu tego roku jak tylko zaczelismy starania
      o dzidzie bo palenie podobno obniza plodnosc,
      ja na szczescie nigdy nie palilam.
      • chmurek78 Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 13:59
        Dwie kreski na teście...i koniec z papierochami.Pierwsze trzy-cztery dni ciagneło do czegos,chyba do papierochów. Ale jest ok,teraz to nawet dym mi przeszkadza:).Jestem po jednym poronieniu i za bardzo zależało i zależy mi na dziecku by je truć.Pozdr
    • jamile Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 14:50
      Rzuciłam na 3 miesiące przed zajściem w ciążę - to było moje pierwsze i jak
      dotąd skuteczne podejście. Paliłam ponad 10 lat, w tym nie zdarzył mi się ani
      jeden dzień bez papierosa (nie potrafiłam wytrzymać). Dodam, że wcześniej przez
      kilka lat borykałam się z niepłodnością.

      No i w końcu zawzięłam się na samą siebie - nie ograniczałam ilości tylko od
      razu zero fajek. Bez wspomagaczy, gum, plastrów etc. Pierwsze dwa tygodnie to
      było piekło, choć bardziej dla mojego M niż dla mnie. Skoro on wytrzymał
      wówczas ze mną to ja postanowiłam wytrwać w niepaleniu.
      A jeśli chodzi o odstawianie fajek w ciąży - pogląd o szoku toksycznym to nic
      innego jak usprawiedliwienie mamuśki, która nie potrafi całkowicie rozstać się
      z nałogiem, więc sobie dla "zdrowia" czyli uniknięcia tegoż "szoku" nadal
      popala.

      =====
      córeczka:)
      • small_elephant Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 15:17
        dzieki bardzo za wasze odpowiedzi :))))))))
        jak wy dalyscie rade, to ja tez chyba moge...
        wlasnie najbardziej sie boje jak moj maz ze mna wytrzyma, ale przynajmniej
        bedzie mial pojecie o trudach rodzicielstwa, gdy to niemowle placze w nocy i
        spac nie daje :)
        tez sie zastanawiam, czy jakbym nie rzucila, to szybciej bym nie zaszla. pewnie
        tak. a wiec sprobuje. 3majcie za mnie kciuki.
        dzieki i pozdrawiam
        • zlotowka26 Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 16:06
          Ja rzuciłąm z nowym rokiem, paliłam ponad 10 lat i dużooo paliłam.
          Postanowiłąm, że rzuce i koniec. Wcale nie było trudno, kilka tygodni wcześniej
          odzwyczajałam się od nawyków palenia - przestałam palic po jedzeniu,
          zrezygnowałam z palenia w pracy, wtedy jest łatwiej - nawyk jest najgorszy.
          Łatwo było, jak nikt wokól nie palił, ale jak tylko ktoś zapalił na niczym
          innym nie mogłam się skupić, toteż popalałam, rzadko, a jednak - na imprezach
          paliłam pól papierosa - starczało i później nie ciągnęło. Jak zobaczyłam 2
          krechy - odrzuciło mnie od fajek i mam nadzieję, że tak zostanie.
          ps.Mój tata rzucił po 30 latach palenia po minimum 3 paczki dziennie - tu nie
          było łatwo, pił mnóstwo wody mineralnej - ja też:), pocił się, źle się czuł.
          Teraz mówi (po trzech latach), że to kwestia woli i chęci rzucenia, jak chcesz
          przestac palić, to przestaniesz - ale trzeba chcieć
          ale się rozpisałam:)
          • small_elephant Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 16:16
            zlotowka, z nieba mi spadlas. samam bym nie wpadla na to, zeby najpierw pozbyc
            sie nawykow, np. palenia po jedzeniu. to swietna rada. rzucalam juz kiedys i
            pamietam, ze po jedzeniu bylo trudno, jak i przy kawie oraz w pubie.
            no, to uzbrojona jestem teraz w nowe sily.
            dzieki dziewczyny!
    • michalina761 Re: papierosy... jakies porady? 19.07.05, 20:26
      Oboje z Mężem paliliśmy od wielu lat i rzuciliśmy, jak tylko zaplanowaliśmy
      Malucha. Praktycznie z dnia na dzień, razem z pigułkami. Zaszłam po pół roku,
      więc mój organizm zdążył się z grubsza oczyścić. Teraz, kiedy trwa 25 tc,
      zastanawiamy się z Mężem, skąd mieliśmy silną wolę. Myślę, że wyniknęła ona z
      pragnienia podarowania Maluchowi jak najlepszego startu w życie. Kochamy nasze
      dziecko i nie wyobrażamy sobie, byśmy mogli w tej chwili dobrowolnie je truć.

      Nie widzę innego wyjścia, jak tylko porzucić ten nałóg. Uważam, że motywacja
      jest wystarczająca.
      • small_elephant Re: papierosy... jakies porady? 20.07.05, 10:28
        pragne powiadomic, ze dzis jeszcze nie palilam i mam nadzieje, ze moze to w
        koncu ten moment, kiedy uda mi sie rzucic.
        wiem, ze to nic wielkiego, ze rano nie palilam, ale zawsze rano najbardziej
        mnie ciagnie, wiec najgorsze za mna...
        ech, biedny moj maz...
        • jamile Mocno trzymam kciuki! 20.07.05, 11:01
          Nie daj się:)
          Dużo mineralnej i dużo samozaparcia życzę!
          =====
          córeczka:)
          • small_elephant Re: Mocno trzymam kciuki! 20.07.05, 11:14
            dzieki! slowa wsparcia zawsze mile widziane! pije duzo wody, i troche boje sie
            pory lunchu. specjalnie umowilam sie na lunch z kolezanka, zeby mnie pilnowala;)
            ale faktem jest, ze motywacja jest duza, wiec postaram sie byc silna. niech moc
            bedzie ze mna (i wszystkimi, ktore tez rzucaja).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja