ania.gruba
23.03.06, 09:53
Mam dylemat. Z jednej strony namawiaja mnie nektorzy znajomi (faceci!), zeby
isc do szkoly rodzenia, ze to super zabawa, ze przydatne itp. Inni znowu
mowia, ze to pic na wode, ze wszystko co podczas tych kilkunastu czy ilus tam
spotkan jest opowiadane, mozna by skrocic do godzinnego instruktazu... Ze w
szkole mowia swoje, a potem i tak lekarz przy porodzie kaze ci przestac
przesadnie oddychac, bo sie zapowietrzysz i zemdlejesz, polozna i tak powie
ci jak przystawic malucha do cyca. Ze te cwiczenia i masaze w pierwszym
okresie to o kant tylka, bo jak cie boli jak diabli, to ani sie dotknac nie
dasz, ani na drabince nie powiesisz.
Z jednej strony szkoda mi kasy troche, wole cos dziecku kupic, z drugiej
mysle sobie, ze skapiradlo jestem, ze taka szkola moglaby w czyms pomoc.
Co Wy o tym myslicie?