Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień!

14.05.03, 12:00
Cześć dziewczyny!

Jestem pierwszy raz w ciąży. Nie mam żadnych wcześniejszych doświadczeń
związanych z tym stanem. Może są tu jakieś forumowiczki, które rodzą w
listopadzie lub w grudniu, to będziemy się mogły dzielić spostrzeżeniami. Ja
mam termin na 3.12., ale wiadomo: równie dobrze może być listopad.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy i ich maleństwa!
    • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 14.05.03, 15:46
      Ceść!
      Również pierwszy raz oczekuję dziecka. Mam termin na 9.12. Fajnie, że mozna się
      spotkać na tym forum i porozmawiać o wszystkich problemach.
      Jak dolegliwości ciążowe? Da się żyć?
      Pozdrowienia
      Asia
      • olesia13 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 23.06.03, 14:55

        Dzisiaj wróciłam z USG. Będę miała synka!! Radość przeplata się z niepokojem. Z
        jednej strony koleżanki mówią „syn będzie miał łatwiej w życiu”, a z drugiej
        strony myślałam o dziewczynce - jest taka milusińska. Mój termin to 23
        listopad. Dopiero teraz zaczyna zaokrąglać się brzuszek, ale - pomimo mego
        zniecierpliwienia - nie czuję jeszcze ruchów. Dziewczyny jak wy wyczułyście
        pierwsze ruchy dzidziusia? Być może to bulgotanie w brzuszku, to jest to.
        Oczekuję raczej mocnego kopnięcia. Nie chciałabym przegabić pierwszego razu.
    • aleksandrynka Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 14.05.03, 19:42
      No to ja się wstrzele między was: mój termin to 6 grudnia!
      :)
      To też jest moja pierwsza ciąża, mimo to służę wsparciem i skromniuteńką wiedzą.
      Pozdrawiam serdecznie!
    • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 08:56
      Dziewczyny!

      Dzięki, że się odezwałyście!

      Jeśli chodzi o mnie, to nie mam dolegliwości ciążowych, które by mi specjalnie
      utrudniały życie. Może właśnie dlatego tak bardzo byłam zaskoczona zobaczywszy
      dwie kreski na teście ciążowym.
      Jedyne, co mnie martwi, to mój przeogromny apetyt:-)
      Smakuje mi dosłownie wszystko i nawet trochę żałuję, że nie mam mdłości, bo już
      czuję, że przytyłam, a przecież najgorsze jeszcze przede mną... A mnie
      dosłownie budzi w nocy potworne, wręcz bolesne, ssanie w żołądku, mimo,że
      zaczęłam jadać kolacje.
      Co do mdłości, to zdarzają mi się one tylko w jednej sytuacji: otóż mycie zębów
      stało się prawdziwą udręką. Zawsze kończę je dosłownie ze łzami w oczach!

      Poza tym w drugim miesiącu urusł mi biust - skoczyłam o jeden rozmiar w górę
      (!!!), co, nie ukrywam, bardzo rozbawiło mojego męża. Teraz proces wzrostu
      zatrzymał się, co przyjęłam z prawdziwą ulgą. Już miałam przed oczami wizję
      siebie samej w roli ciężarnej Pameli Anderson;-)

      Ciekawi mnie, ile macie lat. Ja jestem chyba dość "starą" pierwszy_raz_w_ciąży.
      Skończyłm niedawno 29 lat, więc mi się uda urodzić przed 30-stką.

      Czy myślicie już o imionach dla swoich pociech. Ja mam oczywiście 1000
      pomysłów, ale żaden nie jest na 100 % pewny.

      Pozdrawiam!
      • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 09:20
        Witam!
        Myślałam, że jestem szczęściarą, którą ominą mdłości. Oczywiście nie czułam się
        super dobrze ale dopiero wczoraj wisiałam w toalecie. Dla przekory mam mdłości
        wieczorne, nie poranne. Duże ułatwienie gdy trzeba rano lecieć do pracy.

        Macie zawroty głowy? Ja miałam ciężkie parę dni i może pod wpływem stresu mam
        te zawroty. We wtorek wieczorem (u mnie wszystko odbywa się wieczorem...) nie
        mogłam podnieść głowy z kanapy, nie byłam się w stanie prosto utrzymać! Wczoraj
        to samo - maszczęście w ubikacji nie trzeba trzymać się prosto.

        Co do piersi, to na samym początku trochę mi urosły. Ale tylko o tyle, że
        ładnie wypełniły biustonosz. Czekam co będzie dalej.

        Dziś mam wizytę, nie mogę się doczekać!

        Pozdrowienia dla Was i maluszków.
        Asia

        P.S. Widziałyście już maleństwa?
      • banba1 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 10:52
        nareszcie ktos, kto sie dobrze czuje. A juz bylam zaniepokojona, ze nie mam
        mdlosci. Oczywiscie apetyt zdecydowanie sie poprawil i tez sie martwie, jak
        bede wygladala za pare tygodni. Zeby bylo smieszniej, to termin mam na 28.12 -
        swieta i sylwester zapowiadaja sie wesolo.
        banba
        • krolis11 Re:Do banba i innych 26.05.03, 15:08
          Ja ma termin na 27.12 więc napewno i święta i sylwester w szpitalu, lae jestem
          ogrmni szczęśliwa, kiesy pójdziecie do szkoły rodzenia?
      • monica102 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 21.05.03, 14:50
        Witaj Tereso ja też mam 29 lat i jestem w 16 tygodniu ciaży, teraz wróciłam do
        pracy bo dobrze sie czuję. Pozdrawiam
    • bluetab70 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 13:24
      teresa100 napisała:

      Ja mam termin na 3.12., ale wiadomo: równie dobrze może być listopad.
      > Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy i ich maleństwa!

      To tak samo, jak ja :))
      Ale ja mam już 5-letnią córeczkę :)

      Pozdrawiam wszystkie mamy,
      B.
      z Grodu ze Smokiem

      PS. Teresa, skąd jesteś?
      • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 13:39
        Jestem z Poznania, więc się niestety na porodówce nie spotkamy:-(

        Może są tu dziewczyny z mojego miasta, które będą rodzić na Polnej. Miło by
        było się spotkać na oddziale...

        Ja moje maleństwo widziałam po raz pierwszy tydzień temu. Miał dużą głowę,
        tułów, ręce, nogi - niby normalka, ale widok piorunujący! Trochę trudno mi się
        oswoić z myślą, że mam w środku żywą istotę. I jeszcze to bijące szybko małe
        serduszko! Moje też momentalnie przyspieszyło.
        Od samego początku mam silne przeczucie, że to chłopiec. Zawsze myślę i mówię o
        nim: ON. Zdziwię się, jeśli to będzie dziewczyna, choć żadnych preferencji w
        tej materii nie mam. Liczy się tylko zdrowie.
        • monica102 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 21.05.03, 14:55
          Ja również będę rodziła na Polnej jestem z Poznania. Czy warto zapisać się do
          szkoły rodzenia ???
          Czy miewacie czasami płaczliwe nastroje ?
    • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 15:15
      Czesć!
      A ja czuję, że to będzie dziewczynka. Wyśniła mi się jeszcze zanim dowiedziałam
      się, że jestem w ciąży. Ale naprawdę jest mi to obojętne.
      Długo czekałyście na ciążę?
      Ja zaszłam prawie odrazu kiedy zdecydowaliśmy się, że można by powiększyć
      rodzinę (w drugim cyklu). A miałam być światkiem na ślubie szwagierki(nigdy nie
      jestem pewna tego nazewnictwa!). A teraz nici, w październiku będę przypominała
      wieloryba i to bardziej trzeba będzie na weselu mi pomagać, niż ja będę się
      nadawała do pomocy.
      Ale bardzo cieszę się z tego maluszka!
      Widziałam maleństwo w 6 tygodniu ciąży i bardziej przypominało przecinek na
      monitorze, niż cokolwiek innego. W 9 tyg miałam USG piersi i poprosiłam
      o "podejrzenie" dziecka. Miało wyraźną główkę i tłowik. Niestety lekaż chyba
      bał się zadługo maluszka oglądać i nie wiem ile wtedy mierzył.
      Za każdym razem to niesamowite uczucie zobaczyć swoje dziecko!
      Pozdrawiam
      Asia
      • bluetab70 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 15.05.03, 23:25
        moja fasolka na przełomie 8/9 tyg. miała 19 mm, można było wyraźnie odróznić
        główkę od tułowia, miała już maleńkie łapki i...ogonek ;)
    • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 16.05.03, 08:49
      Dziewczyny!

      Dziś w nocy zostałam po raz drugi ciocią! Mojemu bratu urodził się piękny syn!
      Radość jest tym większa, że brat ma już 3-letnią córeczkę. Maluch ma na imię
      Łukasz, waży 3,7 kg i pośpieszył się o 2 tygodnie (termin miał na 29 maja). Na
      jutro męska część rodziny planuje huczne uczczenie narodzin kolejnego członka
      rodziny. A u mnie w brzuszku już następny czeka w kolejce...
    • allimak Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 16.05.03, 12:16
      Witam wśród przyszłych mamuś!!!
      Ja mam termin porodu wyznaczony na 7 grudnia. Widziałam już swojego maluszka na
      USG (fikał i ssał paluszek) więc mam nadzieję(mimo obaw i krakania lekarzy),że
      dzidzia będzie zdrowa.Czego i Wam moje drogie życzę.
      Pozdrawiam
    • olivia101 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 16.05.03, 20:54
      Moj termin przypada na 13 grudnia. Dwa dni temu widzialam mojego fikajacego
      szkrabka, ale nie specjalnnie chcial sie usatwic do zdjecia:) Udalo nam sie za
      pierwszym razem zupelnie niespodziewanie, szczegolnie kiedy czyta sie o
      wielomiesiecznych staraniach jest to niesamowite... Mdlosci miewam raz mocniej
      raz mniec, ale mimo tego ani razu nie zwracalam. Mam dosc duzy wstret do
      niektorych zapachow, a co jest najciekawsze, ze do tych, ktore wczesniej mi
      pasowaly. Nie chodzi o spaliny czy cos podobnego tylko o kremy,
      balsamy,szampony,perfumy, ktore musialam odstawic. Nawet zapach swiezej
      poscieli jest nie do zniesienia:(:( Koszmar. Ciezko mi tez z gotowaniem, bo sa
      pewne potrawy, przyprawy a nawet wyglad lub ich zapach, ktore przyprawiaja mnie
      o mdlosci. Wiec koncze na bulce z serkim i czyms lekkim na obiad co mnie nie
      zwali z nog:) Moj lekarz byl niepocieszony, ze miesiac po wizycie nie utylam
      ani grama. Ale jak tyc w takiej sytuacji:):) Pozdraiwam serdecznie!!!!!
    • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 19.05.03, 08:48
      Mam termin na 3 grudnia, a już mam brzuch! Jak to możliwe, skoro zawsze mi
      mówiono,że do czwartego miesiąca nic nie widać (niektórzy twierdzą, że u
      niektórych mam nawet w piatym miesiącu trudno się dopatrzeć brzuszka!)? A ja
      jestem w trzecim i proszę: nie wiem co na siebie włożyć! Bluzki ciasne w
      biuście, a spodnie w pasie... Poza tym w pracy jeszcze nic nie mówiłam i boję
      się, że źle to wypadnie, jeśli się sami domyślą. A może już się domyślili!
      • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 19.05.03, 09:37
        Ja w pracy juz powiedziałam - w ostatni piątek. Przyjeli to wyjątkowo dobrze.
        Jestem zaskoczona reakcją szefowej.
        Też dostałam brzuszka. Już chwaliłam się na tym forum. Dziewczyny stwierdziły,
        że to może być efekt wzdęcia - raz mam brzuszek większy, raz mniejszy. Jeszcze
        jest jeden powód - mam słabe mięśnie brzucha.
        Może u Ciebie to też którys z tych powodów.
        Ja przynajmniej w bluzki się mieszczę i to mnie trochę martwi...
        Asia
        • teresa100 Re: Do Asi 20.05.03, 08:17
          asjasz napisała:

          > Ja w pracy juz powiedziałam - w ostatni piątek. Przyjeli to wyjątkowo dobrze.
          > Jestem zaskoczona reakcją szefowej.

          Asiu, czy możesz podzielić się ze mną swoimi planami, co do pracy zawodowej w
          ciąży? Tzn., czy zamierzasz pracować, aż do samego rozwiązania?
          Ja jeszcze w pracy nic nie mówiłam, ponieważ sama nie wiem, co konkretnie
          powiedzieć. Boję się pytania o to, czy zamierzam pracować, aż do samego porodu.
          A ja się jeszcze nie zdecydowałam. Z jednej strony czuję się dobrze i, jak na
          razie, nic nie stoi na przeszkodzie, abym chodziła do pracy. Z drugiej strony
          nie mogę sobie wyobrazić siebie z wielkim brzuchem w ostatnim trymestrze za
          biurkiem w pracy. Myślę, że trochę by mnie to krępowało. Największy nawał pracy
          mam do końca czerwca. Potem wakacje i sezon urlopowy - u mnie w firmie to
          martwy sezon. Dlatego kusi mnie lato i możliwość "bezkarnego" spędzenia wakacji
          na świeżym powietrzu, na spacerkach i spaniu do późna. Taki wypoczynek
          przydałby się i małemu. I jeszcze jedna sprawa: okazja, by się kilka
          miesięcy "pobyczyć" może nie zdarzyć się przez następne 30 lat:-) No chyba, że
          ktoś planuje kolejne dzidziusie...

          Co do mojego brzucha, to nie jest on na pewno rezultatem wzdęć, gdyż ich po
          prostu juz nie mam. Skończyły się wraz z drugim miesiącem. Myślę, że to raczej
          efekt słabych mięśni brzucha, no i pewnie nieposkromionego apetytu, który teraz
          niestety odczuwam...

          Pozdrawiam.

          • asjasz do Tereski 20.05.03, 10:04
            Powiedziałam, że narazie czuję sie dobrze i zamierzam pracować. Na to szefowa
            powiedziała, że nie wiadomo jak się będę czuła...
            Odebrałam to jak przyzwolenie na zwolnienia! Jednak naprawdę nie zamierzam z
            nich często korzystać. Nad szefową jest jeszcze właściciel firmy i jak narazie
            nie znam jego reakcji na tą nowinę. Firma jest mała i zamierzam mieć gdzie
            wrócić po odchowaniu maluszka. Dzisiejsze czasy!
            U mnie właśnie najwięcej roboty jest od maja do sierpnia. Jednak większość osób
            chce skorzystać choć z odrobiny słońca i planuje urlopy w sierpniu (w lipcu nie
            ma szans). Ale jak będę zmęczona to i tak pójdę na zwolnienie.
            Za to będę miała luz gdy brzuszek będzie największy.
            Mój brzuszek widocznie rośnie wieczorem! Widziałyście u siebie coś takiego?
            Trudno mi uwierzyć, że to naprawdę to!
            pozdrowienia Asia
    • biancia Moj termin to wigilia:) 20.05.03, 11:51
      Czesc dziewczynki:)
      Jak sobie tylko przypomne, ze mam termin na 24.12 to smieje sie z mojego meza,
      ze tak to tylko on mogl trafic:). Malenstwo widzialam juz dwa razy a w Dzien
      Matki zobacze jeszcze raz - mam jakies problemy i dlatego takie czeste usg.
      Czuje sie srednio - jest mi niedobrze, co prawda nie wymiotuje ale juz sama nie
      wiem co byloby lepsze. Piersi staly sie pieknie zaokraglone - po brzuszku
      jeszcze nic nie widac.
      W pracy powiedzialam. Szefowa pogratulowala mi i powiedziala zebym sie nie
      martwila o utrate pracy, bo bedzie na mnie czekac. Narazie mam zwolnienie, ale
      przychodze do pracy na 4 godzinki, bo nie chce szefowej zostawic samej,
      zwlaszcze ze byla dla mnie taka mila:). Narazie do mnie nie dociera, ze bede
      mama, czasem sie zloszcze ze nic mi nie wolno, ze mi niedobrze i ze caly swiat
      mi sie przewraca do gory nogami. Pozdrawiam, a moze spotkamy sie na gadu-gadu?:)
      Moj nr 2070127.
      bianka
      • teresa100 Bianciu... 21.05.03, 09:36
        biancia napisała:

        Narazie do mnie nie dociera, ze bede
        > mama, czasem sie zloszcze ze nic mi nie wolno, ze mi niedobrze i ze caly
        swiat
        > mi sie przewraca do gory nogami.

        Bianciu...

        Ostatni fragment Twojego postu sprowokował mnie do powiedzenia paru słów o moim
        stanie psychicznym w czasie ciąży. Kiedy czytam wypowiedzi forumowiczek odnoszę
        wrażenie, że wszystkie one fakt, iż będą matkami traktują, jako niewyobrażalne
        szczęście. I szczerze im tego odczucia zazdroszczę. Moja ciąża nie była
        planowana. Co prawda mam wspaniałego męża i swoje lata (29), ale decyzję o
        rodzicielstwie odkładaliśmy na później. Stało się jednak inaczej. Jestem w
        ciąży i targają mną mieszane uczucia. Jest tak pewnie dlatego, że należę do
        osób, które lubią mieć kontrolę nad swoim zyciem i świadomie podejmować decyzje
        (zwłaszcza tak poważne jak posiadanie dzieci). Tymczasem to wszystko stało się
        w pewnym sensie poza mną (no, nie zupełnie ;-) ). Mój mąż zakceptował fakt, że
        zostanie tatą dość szybko i teraz z radością oczekuje narodzin swojego dziecka.
        Bardzo się o mnie troszczy. Ja natomiast miewam chwile, kiedy chce mi się
        krzyszeć i płakać, że to nie tak miało być... Z drugiej strony, gdy zobaczyłam
        małego w 9-tym tygodniu, podczas badania USG, miałam łzy szczęścia w oczach.
        Czasami myślę, że to prawdziwy cud, że mam w środku takie małe bijące
        serduszko, i że tylko teraz jest ono naprawdę tylko moje. Poza tym, gdyby nie
        przypadkowa ciąża, może bym nigdy nie zdecydowała się na dziecko?...

        Pozdrawiam.

        Teresa
        • biancia Re: Teresko... 21.05.03, 16:36
          Moja ciąża była planowana - tzn stwierdziliśmy, że chcemy mieć dziecko i w tym
          samym miesiącu nastąpiło zapłodnienie. Chyba nie przewidzieliśmy tego, że tak
          szybko nam się uda. Z jednej strony cieszę się, bo taki maluszek to szczęście
          ale z drugiej.... jestem przerażona. Chyba wyobrażałam sobie już takie 1,5
          roczne maleństwo a nie wszystko inne co jest z tym związane. Ciągle słyszę, że
          niczego mi nie wolno a najlepiej to jak się położę i będę tak leżeć do grudnia.
          Opowieści znajomych o trudnościach i komplikacjach w ciąży doprowadzają mnie do
          szału, o opowiesciach o porodach już niewspomnę. Poza tym służba zdrowia też
          kosztuje mnie wiele cierpliwości a prywatni lekarze ściągają ze mnie straszne
          pieniądze. W kazdym razie nie odkryłam w sobie jeszcze żadnych instynktów
          maciezyńskich, ale mam nadzieje, ze to przyjdzie z czasem. Narazie nie jestem
          szczęśliwą mamusią, która z uwielbieniem ogląda małe ciuszki.
          Pozdrawiam
          bianka
          • asjasz Dziewczyny! 22.05.03, 09:01
            Znam dokładnie te uczucia. Z jednej strony radość, a z drugiej... Sama nie wiem
            jak to nazwać: przerażenie, strach, zakłopotanie...
            Narazie poradziłam sobie z tym dziwnym uczuciem, ale miałam mysli: Po co mi to
            było, teraz wszystko się zmieni, utknełam pewnie na długo w tej pracy, miałam
            zwiedzić świat, kupić mieszkanie!!!
            A chcielismy mieć dziecko i w zasadzie bardzo się cieszę.
            Któregoś dnia miałam mozliwość w ciszy i spokoju wszystko przemyśleć.
            Doszłam do wniosku, że takie uczucia są normalne. Jak by nie było wyczekiwane
            dziecko przewraca cały świat do góry nogami! A zmian każy się boi!
            Ale co mi przeszkadza zwiedzać świat z maluchem! Mieszkanie też mozna kupować!
            A praca - przecierz w nieskończonosć nie będzie taka sytuacja na rynku, mam
            wykształcenie, doświadczenie...
            A wierzę, że moje życie dzięki macieżyństwu będzie pełniejsze!
            Pozdrawiam i życzę optymizmu!
            Wszystko się nam uda!
            Asia
          • teresa100 Re: Teresko... 22.05.03, 09:01
            Dzięki Bianka, że się odezwałaś. Teraz przynajmniej wiem, że nie jest ze mną
            coś nie w porządku i, że inne dziewczyny mają podobne dylematy.
            Mnie również denerwuje nadmierna troska o moją osobę. Czuję się właściwie
            bardzo dobrze, a mój mąż codziennie, gdy wracam z pracy oczekuje, że się położę
            do łóżka, a on mi będzie znosił jedzenie! To miłe, że jest taki opiekuńczy, ale
            ja nie chcę rezygnować z całego życia dlatego, że jestem w ciąży. Ponoć nie
            wolno mi nawet farbować włosów!
            Co do instynktu macierzyńskiego również go zbyt mocno nie odczuwam. Zaczynam
            się bać, że już tak zostanie. Kiedyś myślałam, że jak zajdę w ciążę, to od razu
            poczuję "wolę bożą", a tu nic.

            Pozdrawiam gorąco.

            Teresa
            • ana19 Re: Teresko... 23.05.03, 10:29
              witajcie dziewczyny!

              a ja juz myslalam ze tylko ja mam te hustawki nastrojow. jestem osoba, ktora
              stara sie kontrolowac swoje zycie i planowac wiele rzeczy, ciaza spadla na mnie
              jak grom z jasnego nieba (4 tydzien), tym bardziej ze nawet sie nie
              spodziewalam, bo bylam tak pochlonieta przygotowaniami do slubu - 16.08.
              teraz juz sama nie wiem co robic.
              z jednej strony slubu bardzo chce, z drugiej obiecywalam sobie ze nie wezme go
              bedac w ciazy (no bo ludzie, rodzina, powiedza ze to nie z milosci tylko
              kolejna wpadka), a my to wszystko juz planowalismy dawno temu, a dziecko
              pojawilo sie nagle.
              swiat mi sie przewrocil do gory nogami. jak na razie o dziecku wie niewiele
              osob (rodzicom jeszcze nie powiedzialam), bo boje sie. bralam jakies cholerne
              leki na wrzody i nie wiadomo czy nie uszkodzily plodu, wiec czekam na wyniki do
              konca miesiaca, a potem okolo 12 tyg. powtorzymy badania, ale pewnosci nie
              bedzie do konca.

              to pierwsza ciaza i naprawde jestem momentami przerazona, a momentami bardzo
              szczesliwa.


    • biancia hm... 23.05.03, 13:26
      Dziewczynki musimy dac rade, teraz juz wiemy, ze nie wszystkie oczekujace mamy
      sa w niebowziete. Mozemy sobie zalozyc kolko przygnebionych, zagubionych
      kobiet. Ja narazie w ogole sobie nie wyobrazam jak donosze to malenstwo nie
      wspominajac juz o jego przyjsciu na swiat co mnie przeraza najbardziej.
      Wiem tylko ze juz nie zrobimy sobie z mezem szybko "dnia leniuszka", nie
      wyskoczymy na 3 dni w gory nagle i bez planowania, ale postaramy sie zeby nasz
      caly swiat nie zamknal sie tylko w pieluchach:)
      Teresko - w poprzedni weekend farbowalam odrosty, lekarz mi powiedzial, ze moge
      tylko przy otwartym oknie zeby nie wdychac "zapachu" farby. Nie dajmy sie
      zwariowac:)
      Caluski
      bianka
    • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 27.05.03, 08:30
      Dziewczyny, czy macie już coś na kształt brzuszka? Ja się trochę zaokrągliłam,
      ale chyba jeszcze nie widać po mnie, że jestem w ciąży. Moja koleżanka rodząca
      we wrześniu mówiła mi, że jej brzuch "wyskoczył" nagle w połowie czwartego
      miesiąca, czyli mnie to też niedługo czeka, chociaż mówią, że u każdej kobiety
      jest inaczej. Z jednej strony chciałabym już mieć brzuszek - może bym wreszcie
      uwierzyła, że jestem w ciąży, b teraz, mam wrażenie, że ciągle temu nie
      dowierzam.

      Kilka z Was pytało o szkoły rodzenia. Własnie wczoraj poczytałam na Onecie o
      tych szkołach. Zajęcia są ponoć niedrogie i bardzo przydatne dla kobiet
      rodzących po raz pierwszy. Dostarczają wiedzy nie tylko na temat samego porodu,
      ale również przybliżają zasady pielęgnacji niemowlęcia. Ponoć zapisać sie można
      dopiero po 20-tym tygodniu. Więcej szczegółów znajdziecie na
      www.niemowle.onet.pl.

      Moniko z Poznania! Jesteśmy rówieśniczkami z jednego miasta. Może się znamy?
      Ciekawa jestem, dlaczego wybrałaś szpital na Polnej.

      Pozdrawiam.

      Teresa
      • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 28.05.03, 17:54
        Cześć!

        Dopiero przed samym wyjscie z pracy moge zajrzeć na ulubione forum! Dzś miałam
        wyjatkowo duzo roboty!

        Juz wcześniej chwaliłam się, że mam coś na kształt brzuszka. W 11 tyg z dnia na
        dzień przestałam dopinac się w ulubione rzeczy. I od tamtej pory jakby wszystko
        się zatrzymało. Nadal mogę założyć dwie pary spodni - w jednych pzreszyłam
        guzik, w drugich rozprułam zaszewkę. Spódnicy chwilowo nie mam żednej.

        Zauważyłyście, że brzuszek powiększa się na wieczór? U mnie zdecydowanie.

        Choć nadal nikt nie wtajemniczony nic nie zauważy.
        Może troche dziwnie wyglądam w kostiumie kąpielowym ale po raz pierwszy nie mam
        kompleksów! Swoją droga muszą dziwić sie na basenie - młoda dziewczyna i
        takie "coś"!

        Pozdrawiam i spieszę do domu!
        Asia
    • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 29.05.03, 10:48
      Z kompleksami to rzeczywiście tak jest, że w ciąży znikają. Ja również czuję
      się usprawiedliwiona, chociaż boję się, żebym później, kiedy mój apetyt
      wzrośnie, nie folgowała sobie za bardzo z jedzeniem, tłumacząc sobie,że to dla
      dobra dziecka, bo się szybko zamienię w wieloryba lub hipopotama, który zasapie
      się pokonując kilka stopni;-)
    • izabelix Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 29.05.03, 12:58
      to ja wam zazdroszcze ze tak ladnie usprawiedliwilyscie swoj wyglad......
      jestem teraz w 16tym tygodniu... wciaz wchodze w moje ulubione spodnie,
      brzuszek wystaje coraz bardziej a zaczal sie powiekszac jakies 2 tygodnie
      temu... talia mi zanika, mimo smarowania sie na udach trzasnela mi skora:/
      wczoraj poryczalam sie mezczyznie ze jestem gruba i nieatrakcyjna...
      stwierdzil ze nie mam co beczec bo mam ladna cere, sliczne piersi (wyplywaja z
      miseczki C:/), a gruba i nieatrakcyjna to dopiero bede i wtedy walenie i
      zarlacze blekitne beda zachwycone:> zlosliwiec sie w nim odezwal...
      poki co chodze w obcislych bluzeczkach wpuszczonych w spodnie:> komicznie to
      wyglada brzuszek bujajacy sie z kazdym krokiem raz w prawo raz w lewo...
      jeszcze nie jeden przeplakany dzien przez moj wyglad... moze jak brzuszke zrobi
      sie wiekszy to mi przejdzie...

      pozdrawiam
      iz
      • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 02.06.03, 15:11
        Coś w tym jest, że jednak trudno pogodzić się ze zmianą sylwetki. Zwłaszcza, że
        w ciąży tyje się w tempie zwykle niespotykanym. Ja na przykład mam dziś na
        sobie spodnie, które tydzień temu były OK, a dzisiaj, gdy siedzę, to mnie piją
        w talii, a raczej w tym miejscu, gdzie normalnie jest talia, bo moja już powoli
        zanika. To jest w pewnym sensie przerażające. Może to egoistyczne i głupie, ale
        żyję w strachu, że tak już zostanie i po ciąży będę się wstydziła ludziom
        pokazać. Z jednej strony chciałabym już mieć wyraźny ciążowy brzuszek. Wtedy
        moja zmiana wyglądu dla niewtajemniczonej części otoczenia będzie
        usprawiedliwiona. A tymczaseem pewnie niektórzy podejrzewają, że spędzam
        wieczory opychając się ciastkami z kremem;-)
        • izabelix Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 02.06.03, 18:48
          hihi potwierdzam:) co innego jak widac przyczyne tycia:)) i wypchanych spodni:>
          a co innego jak sie wyglada jak po tygodniowym obzarstwie kapusta:>> ach te
          wzdecia:)))))

          u mnie juz zaczyna byc widac przyczyne:) coz nawet nie moge pujsc do sklepu bo
          piwo bezkalkoholowe bo mi sprzedawcy zwracaja uwage ze cos alkoholu to ono
          ma;))))))))


          pozdrawiam
          iz
    • ula007 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 03.06.03, 09:53
      A ja jestem w czwartym miesiącu. W pracy wiedzą, czego już bardzo żałuję.
      Zaczęli mnie odsuwać od części obowiązków. Konkurencja zaciera ręce... Czuję
      się, jak nikt, bo staram się, pracuję jak dawniej, choć mi ciężko, bo jestem
      zmęczona, a nikt już tego nie docenia. Tak, jakby mnie tu już nie było.
      Chciałam pracować jeszcze przez kilka miesięcy, ale po co?! Nikt nie lubi czuć
      się niepotrzebny. Walczę o to, by coś tu jeszcze robić, choć i tak skazana
      jestem na klęskę. Powoli zaczynam mieć to wszystko gdzieś.

      Ulka
      • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 03.06.03, 13:37
        Trzymaj się Ulu!

        Niestety z góry jesteśmy jako kobiety na straconej pozycji. Panna w pracy jest
        mile widziana, a wyjdź za mąż!
        Postaraj sie znaleźć dobre strony w sytułacji. Może nikomu nie będziesz musiała
        wszystkiego przekazywać i tłumaczyć w ostatniej chwili? Bez wyrzutów sumienia
        pójdziesz na zwolnienie(niech zobaczą jak to jest gdy Cię nie ma!), możesz
        poprostu trochę mniej pracować, nie męczyć się tak i pobyć z ludźmi...

        A myślisz, że będziesz miała gdzie wrócić po? Jeśli tak (ja chyba nie) to za
        jakiś czas odpłacisz tym co teraz ostrzą sobie pazurki.

        Miała Cię pocieszyć, a chyba nie bardzo mi wyszło.
        Poprostu trzymaj się! Jesteśmy z Tobą!

        Asia
    • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 05.06.03, 11:55
      Dziewczyny, jak się czujecie w ten upał?
      Bo ja kiepsko. Wracam do domu, wpełzam na łóżko i tak już zostaję do wieczora,
      nic mi sie nie chce, ani ruszyć ręką, ani nogą. Czuję sie trochę osłabiona.
      Wcześniej nigdy mi tak upał nie doskwierał, a teraz mam wrażenie, że się przez
      te trzy miesiące z kawałkiem postarzałam o 10 lat. Uff... cieszę się, że to
      dopiero czwarty miesiąc. Nie mogę sobie wyobraxić, jak sobie teraz radzą
      dziewczyny ze sporymi brzucholami!
      • izabelix Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 05.06.03, 13:24
        u mnie mniej wiecej to samo... zamelinowalam sie w swoich czterech scianach i
        sie stad nie ruszam... uaktywniam sie wieczorami...
        teraz wyszlam po gazety i malo trupem nie padlam:/
        podobno to lato ma byc latem stulecia:/ lekarz na mnie fuka ze nie tyje a ja
        sie po prostu boje upalu z tymi zbednymi kilogramiami:/ pomijam of coz to co
        dziecko wazy........

        pozdrawiam "chlodno":)
        iz
        • ana19 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 06.06.03, 13:18
          a czy nie chce sie wam spac??

          ja usypiam codziennie o 22, nawet nie musze patrzec na zegarek, a zawsze bylam
          nocnym markiem.
          w srodku dnia tez bym sie chetnie polozyla i zdrzemnela bo praca 8 godizn przed
          komputerem mnie wykancza.

          nastorje skacza jeszcze bardziej.wczoraj poplakalam sie w pracy przy szefi.
          jak ktos sie nade mna lituje jest jeszcze gorzej bo sie rozklejam tak ze nie
          moge sie opanowac.
          w pracy nie wiedza (bo to 8 tydzien) wiec wychodze na niezla wariatke.
          ostatnio sie poplakalam jadac z mezem samochodem tak ni z tego ni z owego:ze
          nie mam sily, jeste stara (mam 26 lat), gruba 9nie utyłam ani kilogarama),
          brzydka, juz nigdy nie bede miala takiej energii jak przed ciaza itp.
          na szczescie nalezy do cierpliwych ludzi, ale i jemu jest ciezko zareagowac
          kiedy po 15 min. wszystko wraca do normy.

          czy im dalej tym gorzej?
          czy do konca ciazy bede miala takie hustawki?
          • izabelix Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 06.06.03, 14:24
            nooooooooooooooo:) a potem bedziesz miec hustawki po porodzie:>>>>>>>>>>>>>>
            hihi ja dopiero sie uzalalam nad soba: ze na lekarza czekalam 3 h:/ ze pewnie
            baklazany mi nie wyjda... ze nikt mnie nie kocha, ze scigaja mnie cienie
            przeszlosci... a za chwile jak tylko pozuje kopniaczki zaczne chichotac jak
            wariatka:>
            pozdrawiam
            iz
    • teresa100 Do pracujących dziewczyn... 09.06.03, 11:35
      Czwarty miesiąc rozpoczął się na dobre, a ja jeszcze w pracy nic nie
      powiedziałam. Być może sami się domyślili tak, jak moja ciocia, która kilka dni
      temu zagadnęła mnie na uroczystości rodzinnej: "Kochanie, czy Ty się aby
      troszeczkę nie zaokrągliłaś?" (o rany! przed ciążą po takim tekście nie
      jadłabym przez miesiąc). Powracając do mojej pracy: od dłuższego czasu noszę
      się z zamiarem powiedzenia im o mojej ciąży, ale po prostu nie wiem, jak to
      zrobić. No bo co: pójdę do gabinetu szefa i powiem: "Dzień dobry! Jestem w
      ciąży! Co Pan na to?"??? A on na to: "I co z tego?":-))) Wiem, że niektóre z
      was mają już tę rozmowę za sobą. Może mi coś poradzicie i podpowiecie, o co w
      takiej chwili pytają pracodawcy. Muszę się spieszyć, bo brzuch lada
      chwila "wyskoczy", a i ja nie wiem, do kiedy dam radę wydajnie pracować. Nie
      chciałabym przeprowadzać tej rozmowy w ostatniej chwili tuż przed ewentualnym
      zwolnieniem lekarskim.
      • ula007 Teresa! 10.06.03, 08:36
        teresa100 napisała:

        > Czwarty miesiąc rozpoczął się na dobre, a ja jeszcze w pracy nic nie
        > powiedziałam. Być może sami się domyślili tak, jak moja ciocia, która kilka
        dni
        >
        > temu zagadnęła mnie na uroczystości rodzinnej: "Kochanie, czy Ty się aby
        > troszeczkę nie zaokrągliłaś?" (o rany! przed ciążą po takim tekście nie
        > jadłabym przez miesiąc). Powracając do mojej pracy: od dłuższego czasu noszę
        > się z zamiarem powiedzenia im o mojej ciąży, ale po prostu nie wiem, jak to
        > zrobić. No bo co: pójdę do gabinetu szefa i powiem: "Dzień dobry! Jestem w
        > ciąży! Co Pan na to?"??? A on na to: "I co z tego?":-))) Wiem, że niektóre z
        > was mają już tę rozmowę za sobą. Może mi coś poradzicie i podpowiecie, o co w
        > takiej chwili pytają pracodawcy. Muszę się spieszyć, bo brzuch lada
        > chwila "wyskoczy", a i ja nie wiem, do kiedy dam radę wydajnie pracować. Nie
        > chciałabym przeprowadzać tej rozmowy w ostatniej chwili tuż przed ewentualnym
        > zwolnieniem lekarskim.


        Moja rada jest taka: NIC NIE MÓW DOPÓKI NIC NIE WIDAĆ! A GDY BĘDZIE WIDAĆ
        POWIEDZ ŻE DO ROZWIĄZANIA BĘDZIESZ PRACOWAĆ, JAK WÓŁ I P0O MACIERZYŃSKIM Z
        MIEJSCA WRÓCISZ DO ROBOTY!
      • asjasz Do pracujących... Teresko! 10.06.03, 09:39
        Ja powiedziałam prawie cztery tygodnie temu( po wizycie, a następną mam w tym
        tygodniu).
        Uważam, że powinnaś powiedzieć zanim się domyślą. Możliwe, że szef jest
        pozytywnie nastawiony do "ciężaróweczek" i będzie miał pretęsje, że przed nim
        to ukrywałaś. Zresztą niezależnie od nastawienia, może mieć pretęsję, że tak
        długo nic nie mówiłaś. Oni, jacy by nie byli, muszą zaplanować jakoś pracę na
        czas naszej nieobecności
        Ja po wyzycie u lekarza zaopatrzona w zaświadczenie pojechałam do centrali,
        poprosiłam szefową o chwilę rozmowy. Zaczełam miej więcej tak " Nie wiem jak to
        powiedzieć, nigdy nie byłam w takiej sytuacji - głęboki oddech- Jestem w ciąży"
        I podsunełam zaświadczenie. Da się przeżyć.
        Mnie do powiedzenia zmusiła koleżanka z pokoju - jej nastawienie do mnie.
        Zatruwała mi życie strasznie. Gdy dowiedzieli się wszyscy - dała spokuj. No do
        tego przyczyniło sie również jej zakochanie - chodzi w euforii.

        Może spotkało mnie niesamowite szczęście, że trafiłam na takich szefów, ale
        uważam, że najgorzej być w niepewności.

        Pozdrawiam i życze odwagi!
        Asia
    • gjan Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 10.06.03, 14:39
      Dzięki za poradę! termin żona ma na 17 grudnia hej!!!
    • teresa100 ASIU! 16.06.03, 12:00
      Asiu!

      Dziękuję za słowa zachęty i otuchy.

      Mój szef ma w tym tygodniu urlop, więc w ostatni piątek udałam się do niego na
      rozmowę. Powiedziałam, że jestem w ciąży. Po wszystkim i tak nadal myślę, że
      zabrzmiało to idiotycznie, ale cóż, podejmując pracę musimy być przygotowani na
      to, że pewna część (oby jak najmniejsza) naszego życia prywatnego przestanie
      być tylko naszą sprawą. Szef chyba się wcześniej niczego nie domyślał -
      wyglądał na raczej zaskoczonego. Generalnie ucieszył się, że mu o tym
      powiedziałam, bo, jak stwierdził, właśnie ma idealnego kandydata na pracownika
      mojego działu, więc zastąpi on mnie podczas mojej nieobecności (?????!!!!!!!).
      Martwię, się, czy aby "nowy" nie zajmie mojego miejsca już na stałe :-0
      Tak więc opuściłam gabinet szefa z mieszanymi uczuciami, ale raczej się cieszę,
      że powiedziałam. Czuję, że wkrótce będę musiała zmienić garderobę - coraz
      trudniej mi udawać, że moja sylwetka nie ulega pewnym określonym, jednoznacznym
      zmianom.

      Pozdrawiam.

      T.
      • asjasz Re: ASIU! 16.06.03, 14:46
        Prawda, że nie jest tak źle?

        Powiedzenie, że już jest osoba na Twoje miejsce nie dodaje otuchy, ale chyba
        tak lepiej niż miałby robić pretensję, że zostawiasz go bez pomocy.

        Mówiąc o ubraniach ja już w niewilę się mieszczę. I nie mam kiedy iść na
        zakupy! Robimy remont...

        Pozdrawiam Asia - nawet w pracy nie mam czasu napisać spokojnie...
    • biancia W pracy mowic!! 16.06.03, 21:32
      Czesc dziewczynki brzuchate:)
      Ula napisala zeby nic nie mowic w pracy dopoki nie widac, a potem
      powiedziec, ze sie bedzie pracowac do konca.....
      Ja powiedzialam w 8 tygodniu, nie obylo sie bez moich lez, ze czuje
      sie jakbym szefowa zawiodla itd.... bo szefowa mam swietna:).
      Spytala jakie mam plany, a ja na to, ze chce pracowac do konca a
      potem szybko wrocic, ucieszyla sie....... i co? Od miesiaca siedze na
      zwolnieniu, bo cialko zolte nie domaga, zapowiada sie nastepny
      miesiac w domu i jedyne co dobre to to, ze w pracy zalatwilam
      wszystko i patrza na mnie przychylnym wzrokiem. Narazie mowia,
      ze czekaja na mnie - mam nadzieje ze nie zmienia zdania:)
      Teresko - ciesze sie ze powiedzialas:)
      Jak tam Twoje instynkty maciezynskie?
      caluski
      bianka i 14 tygodniowy brzucholek
      • teresa100 Do Bianci i brzusia 18.06.03, 14:32
        Bianciu!

        Mój instynkt macierzyński nadal jest niestety zdominowany przez instynkt
        samozachowawczy!
        Przykład:
        Jedyną dolegliwością ciążową, która mnie "dopadła" są dokuczliwe, długotrwałe
        bóle głowy. Ponoć jedynym środkeim przeciwbólowym dopuszczanym w ciąży jest
        paracetamol, który nigdy na mnie nie działał:-(
        W takich chwilach zamroczona bólem dosłownie wściekam się i czuję trochę jak
        (UWAGA! TU NASTĄPI PASKUDNY CYTAT RODEM Z NINIEJSZEGO FORMU!) "opakowanie do
        dziecka", któremu nic nie wolno, bo ten mały w środku jest najważniejszy.
        Jasne,że tak jest - nigdy nie mogłabym go świadomie skrzywdzić, ale wierz mi,
        ból głowy trwający trzy dni (!!!), któremu nie mogę nijak zaradzić, wywołuje u
        mnie skrajnie negatywne reakcje.

        Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku w długi, czerwcowy weekend, zwłaszcza
        pracującym zawodowo brzuczkom:-)))))))))

        Ter.

        PS
        Bianciu? Co to jest to "ciałko żółte" i po czym można poznać, że nie domaga?
        • biancia Re: Do Bianci i brzusia 24.06.03, 12:26
          Teresko:)
          Ciałko żółte - w mądrych książkach wyczytałam, ze odpowiada ono za utrzymanie
          ciąży w pierwszym trymestrze, a dokładnie do czasu wykształcenia się łożyska.
          U mnie niedomaganie objawiało się plamieniami i bólem brzucha (podobnym do bóli
          miesiączkowych). Jak to biedne ciałko niedomaga to należy brać progesteron w
          zastrzykach - okropieństwo.
          Mi zastrzyki już odstawili, ale mam leżeć i się oszczędzać. Nie leżę plackiem,
          bo bym zwariowała, ale oszczędzam się jak mogę. Czekam z utęsknieniem na chwilę
          kiedy pani doktor powie, że jest ok i mogę normalnie funkcjonować. Gdybym miała
          ten nieszczesny instynkt macierzyński to może znosiła bym tą ciążę całkiem
          dobrze - teraz niestety tylko się złoszczę, że nic mi nie wolno - a to dopiero
          połówka 4 miesiąca. Byle do przodu.
          Pozdrawiam
          bianka
    • asjasz Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 21.06.03, 13:24
      Cześć!
      Widać wasze brzuszki? Ja wczoraj dowiedziałam się, że tak! Sąsiadka zapytała
      mamę czy zostanie babcią i ucieszyła się, że dobrze widzi.

      A Wy czujecie, że będziecie MATKAMI? Ja zupełnie nie. Pojawia mi się przed
      oczami obraz maluszka, którego juz tak niedługo będę trzymała w ramionach, ale
      najczęściej nawet nie pamiętam, że jestem w ciąży.
      Te uczucia są takie skomplikowane, że nawet nie potrafie ich opisać. Z jednej
      strony ogromna radość, a z drugiej przerażenie na myśl o tej wielkiej
      odpowiedzialności, którą niesie sprowadzenie na świat małego człowieka. O
      najróżniejszych chorobach newet nie myślę....

      Chyba zmienię lekarza. Nie jestem zadowolona, chodzę do tego samego od kilku
      lat i nigdy nie miałam zastrzeżeń, ale nigdy nie byłam w cięży. Wiacej
      dowiedziałam się z forum i książek niż od niego. Mam wrażenie, że teraz
      wszystko muszę wyciągać z niego obcęgami. Nie chciał mi zrobić badań na
      toksoplazmozę, "bo to i tak nie pomoże a Pani będzie się bardziej
      denerwowała" , nie miałam USG z pomiarem fałdu karkowego, teraz wyczytałam, że
      powinnam zrobić badanie z krwi(chyba ATP- ale nie jestem pewna), które pomoże
      wykluczyć choroby genetyczne. Pan doktor jest na miesięcznym urlopie...
      Może dodam, że cieszy sie on najlepszą opinią w mojej przychodnii...
      Nie stać mnie na leczenie prywatne i liczę, że uda mi się zapisać do przychodni
      przy szpitalnej. Blisko majego domu i porodówka ciesząca się dobrą opinią.

      rozpisałam się...
      Pozdrawiam
      Asia
      • teresa100 Lekarze... 23.06.03, 11:26
        Asiu!

        Z lekarzami już tak niestety jest, że trudno znaleźć takiego, który serio się
        przejmie naszym losem. Ja chodzę do ginekologa prywatnego, kóry ma bardzo dobrą
        opinię i jest w ogóle bardzo sympatycznym facetem, a i tak mam do niego podobne
        zastrzeżenia, jak Ty do swojego. Wiesz, myślę, że dla nich to już jest taka
        codzienność i rutyna, że nie biorą sobie do serca wszystkich naszych obaw i
        wątpliwości, a trzeba przyznać, że kobiety w ciąży mają tendencje do
        panikowania. Ja postanowiłam sama o siebie zadbać i w tym tygodniu wybieram się
        na pobranie krwi w celu określenia AFP (alfafetoproteina), o której
        wspominałaś. Jeśli również chcesz wykonać to badanie, zrób to wkrótce: należy
        je przeprowadzić między 16, a 18 tygodniem. Idę bez skierowania i będę musiała
        zapłacić, ale 35 PLN to przecież nie jest majątek i niewielka cena świętego
        spokoju.

        Pozdrawiam Ciebie i Twój (widoczny już) brzuszek.

        Mój też już można czasami zauważyć - zależy w co się ubiorę.

        Teresa
    • caillou Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 24.06.03, 08:54
      Hej dziewczyny!!!
      Ja mam termin na końcówkę listopada, ale ... jest to moja trzecia ciąża. Co
      nie zmienia faktu, ze pytań ciągle i tak wiele ;-) Pozwolę sobie więc dołączyć
      do Waszego grona.
      Najprawdopodobniej będę miała... chłopca... trzeciego :-D
      Ruchy już czuję od kilku tygodni (taki urok wieloródki :-)), w tym od tygodnia
      regularnie i codziennie.
      Przytyłam około 6 kg i mam nadzieję, ze wiecej niz 12-13 nie przytyję w sumie.
      Jestem obecnie w 19 tygodniu.
      Pozdrawiamy
      Caillou + Dominik, Mateusz i ... Korzonek (23.11.2003)
    • natunia1 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 24.06.03, 09:30
      Witam listopadowe i grudniowe Mamusie
      Ja jestem w pierwszej ciąży, 16 tydzień i termin mam na 10 grudnia. Czasem nie
      dowierzam, że jestem w ciąży, bo nie mam jakichś dotkliwych dolegliwości (no
      może to sikanie) Nie mam też jeszcze typowego brzuszka, cały mi się zrobił
      szerszy, po mojej talii zostały tylko wspomnienia i generalnie wyglądam jak
      chodząca niezbyt kształtna klucha.
      Podobnie jak Was czasem denerwuję mnie mój lekarz, który zmęczony przyjmowaniem
      traktuje mnie jak kolejny przypadek i nie pamięta że jestem w ciaży, dopóki mu
      nie położę karty pod nos.
    • biancia Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 24.06.03, 12:33
      Cześć, ja słyszłam, że są dwa rodzaje ciężarnych:) Pimpogi i oponki. Pimpogi to
      te, które zachowują talie i wyskakuje im piłka w miejscu brzucha, a oponki to
      te które najpierw tracą talię a potem pojawia się brzucholek.
      Ja jestem typowm pimpogiem, chociaz jeszcze się mocno nie rzuca w oczy:)
      Pozdrawiam
      bianka i 15 tyg brzusio
      • caillou Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 24.06.03, 16:18
        No to ja też raczej do pingpongów należę. Choć pod koniec ostatniej ciąży
        wyglądałam raczej, jakbym piłkę do kosza połknęła a nie pingponga ;-). Ale że
        sunuś był niczego sobie (4200g), to wszystko tłumaczy ;-)
        pozdrawiam
        Caillou + reszta
      • teresa100 Re: Hej dziewczyny rodzące listopad/grudzień! 25.06.03, 10:03
        Super! W takim razie jestem oponką:-((( Już dawno zauważyłam u siebie zanik
        talii. Pinpongi wyglądają ładniej i bardziej kobieco. Zachowują swoje kształty,
        tylko z przodu wystaje im zgrabna piłeczka... Jak pech, to pech!
Pełna wersja