pandora_
09.12.03, 11:17
Mialam wczesniej napisac,ale jakos sie zakrecilam sprawami "domowymi". Otoz w
nocy z niedzieli na poniedzialek nasze malenstwo zaczelo wierzgac
wyczuwalnie - do tej pory czulam lekkie falowanie, pukanie - ale wyczuwalne
od "srodka", czym bardzo martwil sie moj TZ, bo chcial juz glaskac "zywy"
brzuszek, a tu jakies takie niemrawe smyranie...
Spalismy juz, kiedy zadzwonil telefon (noooo...21 to pora, kiedy ludzie
zazwyczaj nie spia :)), wiec podnioslam sie, zeby odebrac i przy okazji wziac
ze stolu cos do picia (ostatnio pije jak smok...). Jak tylko sie polozylam,
juz wiedzialam, ze malenstwosie obudzilo...i zaczelo tak wierzgac, ze TZ az
sie usmiechnal, bo mial w koncu okazje "dotknac" swojego potomka. To sa
jednak mile momenty...Ech :) Swoja droga, u mnie wszystko idzie ksiazkowo,
wedlug przepowiedni pani doktor :)))