Dodaj do ulubionych

co zabrać na długą wyprawę?

13.11.05, 23:25
Chętnie skorzystam z Waszych doświadczeń. Powiedzcie, co Waszym zdaniem,
koniecznie trzeba zabrać na powiedzmy 21 dniową zagraniczną wyprawę rowerową.
Nie licząc roweru i pieniędzy, oczywiście:)
Obserwuj wątek
    • leon2leon Re: co zabrać na długą wyprawę? 14.11.05, 22:24
      Co zabrać? To zależy od Ciebie, od Twoich upodobań. Ekwipunek "klaruje" się po kilku wyprawach. Ja
      sam na swój pierwszy wyjazd zabrałem pół domu bo wydawało mi się, że wszystko się przyda. Jak się
      później okazało wiozłem ze sobą zbędne kilogramy, a wielu rzeczy po prostu nie użyłem. O ile ubranie
      nie waży tak dużo i kilka skarpet więcej niewiele zwiększy nasze obciążenie to należy zdecydowanie
      ograniczyć ilości ciężkich rzeczy lub wymienić je na lżejsze odpowiedniki (narzędzia, latarki, baterie,
      kurtki, buty, namioty, konserwy).


      To jest zestaw, jaki ja zabieram ze sobą. Piszę z pamięci więc mogłem coś pominąć.
      ;-)


      1. Namiot. Dobry i lekki. Są jednopowłokowe jedynki ważące poniżej 1 kg ale mają jedną wadę ?
      skrapla się w nich wilgoć straszliwie. Dlatego polecam namiot z tropikiem, waga jedynki ok. 1,5 kg.
      Dwójki ważą przeważnie ok. 2,5-3 kg.

      2. Mata dmuchana. Lekki i wygodny sposób na spanie. W dodatku ciepły.

      3. Śpiwór. Są "lajtowe" śpiwory, które ważą nawet 600 g, a dodatkowo można je zwinąć do
      mikroskopijnych rozmiarów. Jeśli nie jedziesz zimą na biegun północny to taki śpiwór wystarczy. W
      razie chłodniejszych nocy możesz założyć kalesony i bluzę polarową, o której niżej. Gdyby było
      naprawdę bardzo zimno to po prostu lepiej wynająć pokój w hotelu. Nawet gdyby to miało kosztować
      50 Euro.

      4. Jedna bawełniana koszula z rękawami do spania. Ciepła na wszelki wypadek. No i jakieś majty. To są
      jedyne rzeczy z bawełny jakie zabieram.

      5. Po 3 sztuki: skarpety, podkoszulki, majtki dzienne. Wszystko z tkanin syntetycznych, skarpety
      bezszwowe, majty ze szwami ale takimi nie odstającymi (nie wiem jak to nazwać). Chodzi o to, żeby nie
      ocierało skóry. Koszulki oddychające, transportujące pot, z włókien uniemożliwiających rozwój bakterii.
      Doskonale się piorą, wysychają błyskawicznie. W krytycznych przypadkach da się ich używać nawet 3
      dni - na pewno nie śmierdzą jeśli jedziesz w przewiewnym ubraniu. Jedna z koszulek musi być z
      długimi rękawami, to da Ci ochronę w razie silnego nasłonecznienia. Ja się ostatnio poparzyłem w
      Alpach.

      6. Lekki polar, grubość 100. Do jazdy na podkoszulek w chłodniejsze dni (15C) lub do spania w zimne
      noce.

      7. Kurtka przeciwwiatrowa, np. firmy Biemme. W ostateczności polar windstoper ale zajmuje więcej
      miejsca i więcej waży.

      8. Kurtka z kapturem i spodnie ortalionowe. Rękawiczki i czapka polarowa. Na deszcz i na zimno. Takie
      poniżej 5C.

      9. Spodenki z pampersem krótkie i długie. Po jednej parze.

      10. Kalesony, rajtuzy, kto co woli. Na wszelki wypadek gdyby było bardzo zimno. Można założyć w
      nocy do spania lub w dzień pod długie spodnie z pampersem.

      11. Jedzenia zabieram tylko tyle ile zjem w 1-2 dni. Czyli jakiś chleb czy bułki, jedna konserwa, ser
      albo kabanosy. Polskie kabanosy z Krakusa są godne polecenia, spokojnie wytrzymują w otwartym
      opakowaniu tydzień czasu nawet w najgorszym upale. No i są lekkie. I oczywiście dobre, nie to co jakaś
      austriacka, kiełbasopodbna kiszka. ;-)

      12. Wodę wożę tylko w butelkach 1,5 litra, po wypiciu butlę wyrzucam i kupuję nową. Bidon jest
      bezużyteczny. Za mały, a po jakimś czasie zaczyna śmierdzieć stęchlizną. Butelka jest zawsze świeża.
      Wożę ze sobą wodę dlatego, że można ją pić, ale można się nią także ochlapać. Trudno polewać się w
      czasie upałów Coca Colą. :-)

      13. Jedna dętka zawsze w zapasie, jak przebiję to najszybciej jak się da kupuję następną. Pękniętej czy
      rozerwanej dętki nie da się naprawić, musi być zapasowa.

      14. Łatki + klej. Na wypadek gdyby dętka jednak dała się naprawić (małe przebicia mam na myśli).

      15. 3 klucze typu IMBUS. Wszystkie możliwe śrubki w rowerze mam wymienione na imbusowe. Mam też
      w rowerze kilka nakrętek więc biorę kluczyk oczkowy 8. Oczywiście wszystkie nakrętki mam
      wymienione na 8. Może się to wydawać dziwne ale w rowerze potrafią się zdażyć nakrętki 8 i 10, a przy
      niektórych przerzutkach tylnych są też 9-ki. To daje w sumie 3 klucze do zabrania lub jeden
      uniwersalny (znaczy się do niczego). Zabieram również nieduży śrubokręt krzyżakowy, przydatny np.
      do regulacji V-brake'ów czy przerzutek. I dwie plastykowe łyżki do opon.

      16. Mocna, szeroka taśma klejąca ze zbrojeniem. Ostatnio dzięki takiej taśmie przejechałem 100 km na
      rozerwanej oponie. W krajach zachodnich w niedzielę rano nie działa nic. NIC. ŻADEN SERWIS.

      17. Kluczyk do centrowania kół, 2 szprychy.

      18. Klocki hamulcowe, 1 komplet. Przydatne tylko wtedy gdy planujesz zjeżdżać z alpejskich przełęcz.
      Potrafią się zaskakująco szybko zużyć. Podczas deszczu wystarczy jeden zjazd z 2000 metrów.
      Ciekawe, że na sucho wytrzymują znacznie więcej...

      19. Olej do łańcucha, niewiele waży, a może się przydać. Do tego małą szmatkę.

      20. Zeszycik do notatek, małą cyfrówkę, zapasowy akumulatorek, 2 długopisy, mapy, telefon,
      ładowarkę.

      21. Latarkę diodową, białą. Wieczorem można ją zdjąć z roweru i użyć w namiocie.

      22. Kosmetyki. Tu zwracam uwagę nawet na takie duperele jak tubka pasty czy dezodorant. Zabieram
      takie, które są małe i niewiele ważą. Np. dezodorant kupuję w sztyfcie bo waży 100 g, to samo w
      sprayu waży więcej i więcej zajmuje miejsca. Pastę zabieram na wpół zużytą. Na 2-3 tygodnie
      wystarczy. Mydło lepiej wziąć w kostce. Wystarczy na pewno na 3 tygodnie mycia i kąpania.

      23. Lekkie, piankowe klapki pod prysznic i do przemieszczania się wieczorem po kampingu.

      24. Nasączane chusteczki dla niemowląt. Idealne do wytarcia rąk czy twarzy. Must have!


      No to tyle. Prawie wszystko (bo pewnie i tak czegoś zapomniałem).


      --
      pzdr
      Leon
      • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 23.11.05, 13:27
        leon2leon napisał:

        > Ekwipunek "klaruje" się po
        > kilku wyprawach.

        To prawda.Wlasnego doswiadczenia niczym nie zastapisz.

        > Ja
        > sam na swój pierwszy wyjazd zabrałem pół domu bo wydawało mi się, że wszystko
        s
        > ię przyda. Jak się
        > później okazało wiozłem ze sobą zbędne kilogramy, a wielu rzeczy po prostu
        nie
        > użyłem.

        Poniekad ja tak do tej pory postepuje gdyz uwazam, ze lepiej jest wziac o 2
        rzeczy za duzo niz o 1 za malo.


        >
        > 1. Namiot. Dobry i lekki.
        > Dwójki ważą przeważnie ok. 2,5-3 kg.

        A dwojka dla samotnika jest idealna gdyz w miare potrzeby mozesz wsadzic
        wszystkie sakwy do srodka lub mozesz gotowac w srodku np. podczas deszczu lub
        wiatru lub po prostu mozesz zwyczajnie sie przebrac bez koniecznosci
        wychodzenia na zewnatrz.

        >
        > 2. Mata dmuchana. Lekki i wygodny sposób na spanie.

        Przez lata testowalem roznego rodzaju poslania. Zaczalem od karimaty, pozniej
        spalem na dmuchanym lekkim materacu ( byl niesamowicie komfortowy), nastepnie
        byla mata samopompujaca az wreszcie...wrocilem do karimaty. Dlaczego? To jest
        calkiem osobny watek.

        >
        > 3. Śpiwór. Są "lajtowe" śpiwory, które ważą nawet 600 g, a dodatkowo można je
        z
        > winąć do
        > mikroskopijnych rozmiarów.

        Ale cieploty one w ogole nie zapewniaja. Moim zdaniem jest o wiele praktyczniej
        wziac 1,5 kg spiwor i nie martwic sie tym czy podczas zimnej nocy wystarczy nam
        ubran do przetrzymania do rana.

        > 4. To są
        > jedyne rzeczy z bawełny jakie zabieram.

        Ja prawie wszystko bawelniane oprocz spodni i koszuli ( w ilosci po 2 szt)ktore
        sa wykonane z materialu szybkoschnacego

        >
        > 5. Po 3 sztuki: skarpety, podkoszulki, majtki dzienne.

        Dokladnie tyle wystarczy.

        > Jedna z koszu
        > lek musi być z
        > długimi rękawami, to da Ci ochronę w razie silnego nasłonecznienia.

        Zdecydowanie lepiej jest posiadac koszule z odpinanymi rekawami. Spodnie takze
        wystepuje z dopinanymi nogawkami. I jest to duza zaleta gdyz podczas zmiennej
        pogody nie musisz wielokrotnie sie przebierac gdyz ...dopinasz tylko rekawy lub
        nogawki.


        > 6. Lekki polar, grubość 100.

        Ja zdecydowanie jestem za polarem 200.

        > 7. Kurtka przeciwwiatrowa, np. firmy Biemme.
        > 8. Kurtka z kapturem i spodnie ortalionowe.

        I tu nie ma sensu dublowania. Jedna kurtka zdecydowanie wystarczy. Oczywiscie
        musi to byc kurtka przeciw deszczowa z membrana.

        > Rękawiczki i czapka polarowa. Na de
        > szcz i na zimno. Takie
        > poniżej 5C.

        Rekawiczki tak ale nie polarowe natomiast czapka jest zbytkiem. Zdecydowanie
        wystarczy tylko chustka.

        > 9. Spodenki z pampersem krótkie i długie. Po jednej parze.

        Wystarcza wyzej wspomniane spodnie z odpinanymi nogawkami. Sa one na tyle
        uniwersalne, ze mozesz zarowno w nich jezdzic jak i pozniej bez problemu wejsc
        do muzeum. Jest jednak pewien warunek. Musisz jezdzic na siodle Brooksa!

        >
        > 10. Kalesony, rajtuzy, kto co woli. Na wszelki wypadek gdyby było bardzo
        zimno.
        > Można założyć w
        > nocy do spania lub w dzień pod długie spodnie z pampersem.

        Zdecydowanie lepiej jest wozic jedne spodnie polarowe 100, ktore maja znacznie
        wieksza wykorzystanie.

        >
        > 11. Jedzenia zabieram tylko tyle ile zjem w 1-2 dni. Czyli jakiś chleb czy
        bułk
        > i, jedna konserwa, ser
        > albo kabanosy.

        Dokladnie. Ponadto trzeba miec kilka zupek ( polskie sa najlepsze bo z
        zagranicznych robi sie niejadalny kleik)

        > 12. Wodę wożę tylko w butelkach 1,5 litra, po wypiciu butlę wyrzucam i kupuję
        n
        > ową. Bidon jest
        > bezużyteczny. Za mały, a po jakimś czasie zaczyna śmierdzieć stęchlizną.

        I tu sie nie zgodze. Ja woze tylko bidony: 2 jednolitrowe i jeden 0,8 litra.
        Taka ilosc wody wystarcza mi do:
        - przygotowania goracej kolacji,
        - minimalnej toalety
        - i jeszcze starcza na gorace sniadanie.

        I tu nalezy sie nieco zatrzymac i wspomniec, ze sniadanie na wyprawach jest
        naprawde wazne i najlepiej jak by bylo za kazdym razem gotowane.


        > 13. Jedna dętka zawsze w zapasie, jak przebiję to najszybciej jak się da
        kupuję
        > następną.
        > 14. Łatki + klej.
        > 15. 3 klucze typu IMBUS. Wszystkie możliwe śrubki w rowerze mam wymienione na
        i
        > mbusowe.

        Zgadzam sie.

        >
        > 17. Kluczyk do centrowania kół, 2 szprychy.
        > 18. Klocki hamulcowe, 1 komplet. Przydatne tylko wtedy gdy planujesz zjeżdżać
        z
        > alpejskich przełęcz.

        Ale o wiele lepszym sposobem jest posiadac hamulce tarczowe mechaniczne. I to
        tez jest temat na osobny watek.

        > 19. Olej do łańcucha, Do tego małą szmatkę.

        Nie tak bardzo mala gdyz praktycznie codziennie musisz lancuch czyscic a
        zwlaszcza gdy jezdzisz po szutrze lub blocie.

        > 20. Zeszycik do notatek, małą cyfrówkę, zapasowy akumulatorek, 2 długopisy,
        map
        > y, telefon,
        > ładowarkę.

        Takiej drobnicy mozna wziac wiele i tu juz kazdy musi zdecydowac co woli gdyz
        jeden woli byc pisarzem, inny fotografem a inny wszytsko przechowuje w glowie.


        > 21. Latarkę diodową, białą. Wieczorem można ją zdjąć z roweru i użyć w
        namiocie.

        Dokladnie tylko, ze ta latarka nie moze byc rowerowa. Do tego celu najlepiej
        nadaja sie czolowki czyli lamki czolowe nakladane na glowe, ktora uwalniajac
        rece daje ci swobode podczas np: rozbijania namiotu noca czy tez nocnego
        gotowania

        > 22. Kosmetyki.

        Ba! Bez kosmetykow mozna sie obyc ale o wiele wazniejsza jest apteczka z cala
        masa medykamentow. Nalezy ja zdecydowanie inaczej skomletowac niz te domowa.


        > 23. Lekkie, piankowe klapki

        Wystarczy miec skurzane sandaly zdatne zarowno do jazdy jak i do chodzenia.

        >
        > 24. Nasączane chusteczki dla niemowląt.

        Mi wystarczy recznik papierowy, ktory sluzy mi takze jako papier toaletowy,
        obrus czy sciereczke.
        • leon2leon Re: co zabrać na długą wyprawę? 24.11.05, 23:25
          Moje ważą ok. 13-14 kg i mieszczę się wyłącznie w tylnych sakwach Crosso Classik, w dodatku
          niecałkiem wypchanych. Potem w trakcie podróży ważą one nieco więcej, może do 15 kilogramów bo
          zawsze się coś do człowieka przyczepi w trasie. A to dodatkowa butelka wody, albo puszka piwa,
          bochenek chleba, a i mokry namiot też waży więcej niż suchy :-)

          Natomiast rzeczy zabierane przez Roberta (jakkolwiek doceniam, że niektóre mogą mu być potrzebne
          na jego wyprawach) prowadzą w prostej linii do wożenia ze sobą pewnie ponad 30 kilogramów. Choćby
          tylko wychodząc z założenia, że np. ciepłej, porannej kawy mogę się napić w cafeterii, a obiad zjeść w
          restauracji to mogę wyruszyć w trasę mając na bagażniku kilka kilogramów mniej (kawa, cukier, zupki
          itp. + kuchenka z butlą). Są kraje, których kuchni warto zasmakować z wielu względów, francuskiej czy
          włoskiej z powodu smaków, a np. czeskiej czy słowackiej z powodu śmiesznie niskich cen.

          Waga i wielkość namiotu też jest istotna, ja się mieszczę z sakwami (ponieważ są małe) w
          jednokilogramowej jedynce przy zachowaniu wysokiego komfortu, tzn. nie śpię z sakwą wbitą pod
          łopatkę itp. Najlżejsza dwójka waży 2,5 kg i po spakowaniu zajmuje minimum 2 razy więcej miejsca niż
          moja jedynka. Z drugiej strony moje sakwy są małe bo zabieram do nich np. mały i lekki śpiwór czy
          polarowe ubranie w ilości niezbędnej do przeżycia zimniejszego dnia. Jak jest naprawdę zimno i
          strasznie to biorę hotel albo wracam do domu. Skoro jadę latem na południe to nie spodziewam się
          zimy, a gdyby aura zgotowała mi taką siurpryzę to po co jechać rowerem.

          i tak dalej i tak dalej.
          ;-)


          --
          Leon
          • cis-moll Re: co zabrać na długą wyprawę? 25.11.05, 03:22
            Jedni lubią brać 30kg bagażu (i być skrajnie samowystarczalni), a inni biorą
            tylko zapasową dętke i kartę bankową ;-)
            Ja należę raczej do tych pierwszych i uważam, że bagażniki (tył i przód) nie
            powinny być obciążone bardziej niż 15kg.. Dlatego polecam przyczepkę
            www.przyczepki.pl :-D
          • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 25.11.05, 12:25

            Moje sakwy waza nastepujaco:
            - przednie - po 3 kg kazda w ktorych mam ulokowana kuchnie i apteczke
            techniczna i medyczna
            - sakwa na kierownicy - 2 kg z mapami, przewodnikiem i drobnym szpejem
            - sakwy tylne - po 8 kg kazda
            - sakwa na aprat foto - 3 kg - analog z kilkoma obiektywami, filmy i statyw

            Dokladajac do tego 3 bidony o pojemnosci lacznej 3 l to faktycznie masa bagazu
            wzrasta do 30 kg.
            - Czy jest ciezko? Nie bardzo w koncu to wszystko dzwiga moj osiolek.
            - Czy jest mi to wszystko potrzebne? Tak gdyz lubie sie czuc w pelni niezalezny
            i byc przygotowany na kazde warunki.
            - Czy rezygnuje z wyprawy jak jest zimno? Nie, nigdy! Biwakowanie w czasie
            zesistego deszczu, porywistego wiatru czy przy temperaturze bliskiej zera ma
            swoje niezapomniane strony. Nie zamienilby takich warunkow na ciepelko np. w
            zatloczonym i dusznym schronisku.
            - Czy jestem samo wystarczalny? Nie, ale skad! Prawie codziennie kozystam z
            regionalnej kuchni. Gdybym jadal tylko puszki i zupki to taka wyprawa
            ograniczalaby sie tylko do "przegladania slajdow".

            Oczywiscie nie neguje sposobu podrozowania Leona. Na swoich wyprawach poznalem
            ludzi, ktorzy podrozowali po Europie wyposarzeni tylko w szczoteczke do zebow i
            bielizne na zmiane. Tak wiec kazdy podrozuje jak chce.
            • leon2leon Re: co zabrać na długą wyprawę? 25.11.05, 14:14
              W trudnych momentach (deszcz ze śniegiem, poważna awaria sprzętu i takie tam przyjemności)
              najbardziej pomaga dobry kompan podróży. A to pomoże rozłożyć namiot, a to wymyśli coś, na co sam
              byś nie wpadł albo chociaż doda otuchy.

              Tego mi właśnie najbardziej brakuje, o wiele bardziej niż sprzętu, ubrań itp. Kiedyś np. przejechaliśmy
              z kolegą 170 km w rzęsistym deszczu, sam na pewno zrezygnowałbym dużo wcześniej. Niestety
              ostatnie dwa lata musiałem jeździć sam.
              :-(


              --
              pzdr
              Leon
              • diafora Re: co zabrać na długą wyprawę? 25.11.05, 14:51
                Fakt - o dobrego towarzysza podróży zawsze najtrudniej. Ale jak ekipa zgra się -
                to nic jej nie powstrzyma. Kiedyś we Francji w ulewnym deszczu rozstawiałyśmy
                się z koleżanką na campingu. Po 3 tygodniach miałyśmy w tym już pewną wprawę.
                Rozpakowałyśmy rowery z 4 sakw,postawiłyśmy namiot i zapakowałyśmy się z
                bagażem do środka w jakieś 3-4 minuty. Gdy skończyłyśmy - ze stojących wokół
                Camperów rozległy się brawa. Znudzeni deszczem turyści obserwowali nasze
                poczynania i nagrodzili naszą sprawność owacją godna primadonny operowej...
                • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.11.05, 08:05
                  diafora napisała:

                  > Kiedyś we Francji w ulewnym deszczu rozstawiałyśmy
                  > się z koleżanką na campingu. (...),postawiłyśmy namiot i zapakowałyśmy się z
                  > bagażem do środka w jakieś 3-4 minuty.

                  Taka operacja jest mozliwa tylko w przypadku namiotow ze zintegrowana sypialnia
                  lub...namiotow jednopowlokowych. Gdy jednak namiot sklada sie osobnej sypialni
                  i osobnego tropiku to w/w operacja kompletnie nie ma sensu gdyz zanim tropik
                  zarzucimy na sypialnie ta juz dawno zamieni sie w basen.
              • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.11.05, 08:07
                leon2leon napisał:

                > W trudnych momentach (deszcz ze śniegiem, poważna awaria sprzętu i takie tam
                pr
                > zyjemności)
                > najbardziej pomaga dobry kompan podróży. A to pomoże rozłożyć namiot, a to
                wymy
                > śli coś, na co sam
                > byś nie wpadł albo chociaż doda otuchy.

                A co jesli jezdzisz samotnie albo jak nie mozesz liczyc na kompana?
                • diafora Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.11.05, 11:40
                  Wszystko czego potrzebujesz jest w Tobie...
                  A kompana mozna znaleźć lub dostosować się do innych włóczących się dwuśladami.
                  Poza tym, o ile nie podróżujesz po pustyni - możesz poprosić o pomoc atochtonów.
                  Zazwyczaj rowerzysta nie budzi szczególnych obaw i ludzie sa skorzy do
                  udzielenia nam gościny czy pomocy w sytuacji podbramkowej. Czasami to owocuje
                  bardzo miłymi znajomościami.
                  • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.11.05, 16:26
                    diafora napisała:

                    > Wszystko czego potrzebujesz jest w Tobie...

                    Wiem gdyz aby samotnie wedrowac tylko przez 7 dni trzeba miec naprawde mocna
                    psychike.

                    > A kompana mozna znaleźć lub dostosować się do innych włóczących się
                    dwuśladami.

                    Doskonale wiem o tym i wiele razy wykorzystywalem samotnosc do integracji.
                    Czasami ta integracja owocowala wspolna przejazdzka przez jeden dzien a czasami
                    nawet przez 2 tygodnie.
                    Tylko nie wiem dlaczego plec piekna unika znajomosci na trasie? Mowie tu o 2
                    holenderkach spotkanych w Czechach. Czyzby dowiedziawszy sie, ze jestem z
                    Polski uznaly mnie za czlowieka z buszu?
                    --
                    I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
                    • diafora Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.11.05, 23:17
                      Bez przesady!
                      Odpowiedź jest prosta-czy łatwo jest znaleźć zaufanego kompana na wyprawę? Nie!
                      A ile trzeba czasu, by znaleźć i stworzyć zgrany zespół? Mnóstwo!
                      A ile jest kobiet jeżdżących na wyprawy ? Mało!
                      Jakie jest zatem prawdopodobieństwo, iż uda się stworzyć zgrany kobiecy zespół?
                      Niewielkie!
                      Czyli spotkałeś swoiste kuriozum w rowerowym światku i dziwisz się, że nie
                      przygarnięto Cię z otwartymi ramionami?! Nie znając ani Ciebie, ani Twoich
                      mozliwości, ani stylu jazdy, ani upodobań? Rozrost zespołu zawsze wymusza zmianę
                      stylu jazdy i biwakowania, a to zakłóca wypracowaną już harmonię i nie jest na
                      wyprawie pożdane.
                      Poza tym jest jeszcze jedna możliwość, prawdopodobna u Holendrów - może trafiłeś
                      na zakochaną parę, dla której Twoja obecność mogła być nieco krępująca...
                      • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 27.11.05, 08:09
                        diafora napisała:

                        > Bez przesady!
                        > Odpowiedź jest prosta-czy łatwo jest znaleźć zaufanego kompana na wyprawę?
                        Nie!

                        Otoz jednak nie jest to takie proste. Byc moze ja nie mialem szczescia ale moi
                        patnerzy ( na szczescie tylko w poczatkowych latach) nie byli dobrym
                        materialem: albo byli egoistami, albo byli za slabi fizycznie, albo byli za
                        bardzo oszczedni. Na szczescie to juz przeszlosc.

                        > A ile trzeba czasu, by znaleźć i stworzyć zgrany zespół? Mnóstwo!

                        To prawda ale najwazniejsze jest to aby chciec taki zespol stworzyc.

                        > A ile jest kobiet jeżdżących na wyprawy ? Mało!

                        Nawet bardzo malo.



                        > Poza tym jest jeszcze jedna możliwość, prawdopodobna u Holendrów - może
                        trafiłe
                        > ś
                        > na zakochaną parę, dla której Twoja obecność mogła być nieco krępująca...

                        Para lesbijek...? Fakt. To by tlumaczylo ich postawe.


                        • diafora Re: co zabrać na długą wyprawę? 27.11.05, 09:27
                          O mężczyzn też niełatwo.
                          Z całego klubu turystów kolarzy na prawdziwe wyprawy z sakwami jeździ tylko nasz
                          mechanik. Kiedy ja zbierałam ludzi na wypad do Francji zdeklarował się tylko on
                          i Emilka. Niestety, śmierć w rodzinie zmusiła go do pozostania w domu i
                          ograniczyła liczbę uczestników do dwóch bab.

                          I faktycznie budziłyśmy pewną sensację, a spotkani na trasie rowerzyści w
                          rynsztunku wyprawowym (głównie Niemcy, Holendrzy i Anglicy) dziwili się naszej
                          odwadze. Choć nie bardzo rozumiem, dlaczego. W końcu trudno o bardziej przyjazny
                          bikerom kraj, niż Francja podczas Tour de France...
                          Ale też nikt, spotykając nas, nie zamierzał zmieniać z tego powodu zaplanowanej
                          przez siebie trasy.

                          Po Twoim poście zastanowiłam się, czy gdyby taka propozycja padła, to byłybyśmy
                          skłonne ją rozważyć.
                          I mam mieszane uczucia.
                          Bo towarzysko - jak najbardziej! Ale wypracowanie wspólnego rytmu dnia- zwijania
                          obozowiska, jazdy, odpoczynku,posiłków itp to osiągnięcie same w sobie. Kolejna
                          osoba w zespole wymusza zmiany, a to powoduje utratę rytmu i spadek
                          efektywności. A z kolei zgranie sie nowego zespołu wymaga czasu, którego nie ma,
                          bo urlop ma określoną długość. I koło się zamyka - nie wiadomo, czy skórka warta
                          jest wyprawki.
                          Natomiast chyba nie miałabym takich obiekcji podróżując samotnie, co obawiam
                          się, czeka mnie w najbliższej przyszłości.
                  • leon2leon Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.11.05, 23:00
                    Chodzi mi raczej o sytuację jaką przeżyłem w zeszłym roku. Okazało się, że mój nowy (i dość drogi)
                    namiot kompletnie nie nadaje się na deszczową pogodę. Po ulewie jaką przeżyłem w nocy wszystko
                    miałem mokre. Rano po konsultacjach pogodowych z kolegą w Polsce okazało się, że w tym rejonie ma
                    tak padać jeszcze 3 dni. Podjąłem decyzję o powrocie do domu czego potem trochę żałowałem bo
                    wyprawa zamiast trwać 2 tygodnie skończyła się po 7 dniach.

                    Może gdybym był z kimś to razem podjęlibyśmy jakąś szaloną decyzję i zmienili trasę uciekając gdzieś
                    na południe, może wymyślilibyśmy coś jeszcze innego. Nie wiem. Z jednej strony kolejna deszczowa
                    noc w tym namiocie byłaby koszmarem, z drugiej strony trochę żal zbyt szybkiego powrotu...


                    --
                    pzdr
                    Leon
                    • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 27.11.05, 08:18
                      leon2leon napisał:

                      > Okazało się, że mój
                      > nowy (i dość drogi)
                      > namiot kompletnie nie nadaje się na deszczową pogodę. Po ulewie jaką
                      przeżyłem
                      > w nocy wszystko
                      > miałem mokre.

                      Jaki to namiot? Podaj nazwe moze kogos uchronimy od wydania wielu pieniedzy na
                      markowy bubel.

                      > Rano po konsultacjach pogodowych z kolegą w Polsce okazało się, ż
                      > e w tym rejonie ma
                      > tak padać jeszcze 3 dni. Podjąłem decyzję o powrocie do domu czego potem
                      trochę
                      > żałowałem bo
                      > wyprawa zamiast trwać 2 tygodnie skończyła się po 7 dniach.

                      Podobna sytuacje mialem w 2000 roku nad polskim morzem. Takze i tam ciagle
                      padalo i zaczalem sie ewakuowac jednak po odjechaniu okolo 30 km deszcz
                      przestal padac. Nastepne dni byly juz sloneczne i wspaniale sie podrozowalo.
                      Inna deszczowa przygode przezylem na Ukrainie. Czerniowce sa specyficznie
                      polozone a to polozenie sprawia, ze deszczowe chmury zastygaja nad miastem.
                      Wystarczylo, ze minelismy tabliczke a deszcz natychmiast ustal. Gdy wjechalismy
                      na pobliska gore widzielismy dokladnie zawieszone nad miastem te ciemne
                      deszczowe chmury chociaz w okol nas bylo palace slonce.
      • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 11.02.06, 23:02
        kamka1 napisała:

        > Prawie wszystko wiem, oprócz naczyń i innych dupereli kuchennych. Co i jakie
        > wziąć, plastikowe czy jednorazowe ( oprócz garnka oczywiście) Jedziemy z 2
        > maluchów i coś tam trzeba będzie pogotować.

        Polecam wziac:

        - kuchenke na paliwo plynne
        www.sklep.skalnik.pl/produkty.php?dzial=produkty&kat=do_gotowania&podkat=&strona=5&id=122

        - 3 czesciowy zestaw
        www.sklep.skalnik.pl/produkty.php?dzial=produkty&kat=do_gotowania&podkat=garnki&strona=1&id=790
        - tyle kubkow ile osob
        www.sklep.skalnik.pl/produkty.php?dzial=produkty&kat=do_gotowania&podkat=&strona=5&id=1412
        niezbednik
        www.sklep.skalnik.pl/produkty.php?dzial=produkty&kat=do_gotowania&podkat=&strona=4&id=120

        oraz metalowe miseczki ze stali


        --
        I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
      • jo-asiunka Re: co zabrać na długą wyprawę? 25.03.06, 13:07
        My kupiliśmy kiedyś w sklepie sportowym taki zestaw z aluminium: trzy menażki,
        patelnia (służąca też jako pokrywka), czajnik (!) i garnek z metalowym jednym
        uchwytem. Do tego kocherek na denaturat. bajka: prawie nie waży, a da się
        ugotować dokładnie wszystko! Patelnię niestety utopił nam kolega. A denaturat da
        sie kupić w Polsce w każdym wiejskim sklepie i kosztuje grosze. Za granicą moze
        być gorzej. Na dwa tygodnie to jakieś trzy butelki denaturatu schodza. No chyba,
        że tak jak podczas festiwalu w Kazimierzu, nie mogliśmy opędzić się od kolesi,
        którzy koniecznie chceli się napić fioletowego nektaru;)
        • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 26.03.06, 12:03
          jo-asiunka napisała:

          > My kupiliśmy kiedyś w sklepie sportowym taki zestaw z aluminium: trzy menażki,
          > patelnia (służąca też jako pokrywka),

          Zestaw standartowy

          > czajnik (!)

          Kompletnie zbedna rzecz gdyz zagotowac wode na herbate mozna w normalnym garnku.

          >Do tego kocherek na denaturat. bajka: prawie nie waży, a da się
          > ugotować dokładnie wszystko!

          Ma tylko jedna zasadnicza wade: po rozpaleniu nie mozna regulowac plomienia
          przez co niejedna potrawa smazona na patelni moze sie nienadawac do jedzenia i
          ponadto nie mozna maszynki zgasic tylko trzeba czekac az nalane paliwko sie
          wypali.

          • ronin202 Re: co zabrać na długą wyprawę? 08.04.06, 12:12

            nieprawda ,kuchenke na denaturat, da sie zgasic , trzeba tylko troche wprawy , musisz wiecej go uzywac , trening czyni mistrza Sam uzywam takiej maszynki na "dynks" od lat , jest super trwala , i niezastapiona , w zime wymaga troche pracy przy rozpalce , ale latem , super . Polecam wszystkim mniej zamoznym turysta hejo!


            --
            Legio Patria Nostra
          • jo-asiunka Re: co zabrać na długą wyprawę? 13.04.06, 10:06
            maszynkę można zgasić, ma taką pokrywkę, którą się nakłada i ja tego używam,
            więc działa. Jeśłi chodzi o czxajnik, to też byłam w stosunku do niego
            podejrzliwa, ale jest świetny, bo mieści sie w menażkach, więc nei zabiera
            miejsca, prawie nie waży, a woda gotuje się w nim jakieś dwa razy szybciej niż w
            menażce, nawet przykrytej. Jeśli chodzi o niemożność regulowania płomienia, to
            traktuję to jako element wakacji pod namiotem, nie smażę potraw wymagających
            specjalnego obchodzenia się z nimi, bez przesady. Ale kotlety i placki z
            jabłkami były robione na patelni i udały się.
        • paczek86 Re: co zabrać na długą wyprawę? 24.06.06, 12:37
          Witam! Przygotowuje sie do wyprawy rowerowej do Chorwacj. Jest to moja pierwsza
          tego typpu wyprawa i stad pytanko. Dlatego jakie kuchenki polecacie te na gaz,
          benzyne czy moze wspomniana kuchenka na denaturat jest dobrym rozwiązaniem?
          Chciałbym tylko zwrócić uwage że cena kuchenki gra dla mnie istotną role.

          • marta.uparta Re: co zabrać na długą wyprawę? 24.06.06, 21:58
            www.e-horyzont.pl/site/?p=produkty&prodid=271
            polecam tę kuchenkę, jest niezwykle wygodna, sam palnik ma rozmiary minimalne,
            kartusz mozna odkręcić w kazdej chwili co ułatwia transport. Pozatym kartusze
            do tych kuchenek są dostępne WSZEDZIE jak Europa długa i szeroka (we Francji są
            nawet tańsze niż w Polsce), dlatego nie trzeba wozić ze sobą zapasu (oczywiście
            jeżeli wybierasz się w miejsca ze sladami cywilizacji). Jezeli nie zuzyjesz
            całego karusza w czasie wakacji smiało możesz przechowac go na rok nastepny
            (nic się nie ulatnia i nie starzeje)

            Cena, hm... nie jest to 5 zł, ale zakup masz na lata ( nasza kuchenka ma 12
            lat i słuzy nam rok w rok)
            --
            "Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista nie jest
            tego zdania, ale ma nadzieję."

            Forum A&O
            • robertrobert1 Re: co zabrać na długą wyprawę? 25.06.06, 05:08
              marta.uparta napisała:
              > polecam tę kuchenkę, jest niezwykle wygodna, sam palnik ma rozmiary
              minimalne,
              > kartusz mozna odkręcić w kazdej chwili co ułatwia transport.

              To jest prawda i pod tym wzgledem i ja takze ja polecam jednak nalezy pamietac,
              ze kartusz starczy tylko na 7-10 dni oszczednego gotowania ( tylko herbata).

              > Pozatym kartusze
              > do tych kuchenek są dostępne WSZEDZIE jak Europa długa i szeroka

              Z tym sie nie zgodze. Kilka lat w Finlandi mialem wielki problem z zakupieniem
              owego kartusza. Szukalem go przez 2 dni zagladajac do wszelkich sklepow
              turystycznych i stacji benzynowych.

              > dlatego nie trzeba wozić ze sobą zapasu (oczywiście
              > jeżeli wybierasz się w miejsca ze sladami cywilizacji).

              Jednak nie. I dlatego wlasnie posiadanie kuchenki na benzyne jest zdecydowanie
              bardziej uniwersalne gdyz jak nawet paliwko sie skonczy to z kazdego samochodu
              mozesz spuscic 0,5 l i bedziesz miec na tydzien gotowania pelnego obiadu.
      • jutan Re: ROWER !!!! 02.07.06, 09:24
        Witam
        Przez wiele lat też używałem palnika benzynowego do przygotowania ciepłych
        posiłków, szczególnie dobrze sprawdzał się produkcji jeszcze radzieckiej,
        których mam mały zapasik, kiedyś kosztował niewiele. Były może ciężkie, ale
        dobrze sprawdzały się w warunkach biwakowych i zawsze łatwo można było dokupić
        stosowne paliwo (nawet rozpuszczalnik nitro był odpowiedni). Mają też swoje
        wady, ale znając je można w miarę spokojnie ich używać. Szczególnie w gorącym
        klimacie lub w upalne dni, kiedy zbiornik z paliwem ma utrudnione chłodzenie
        może dojść z powodu przegrzania do uszkodzenia zaworu bezpieczeństwa i w
        efekcie do wybuchu płomienia wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Łatwo wtedy
        stracić namiot albo i coś więcej. Na przestrzeni kilkunastu lat zdarzyło mi się
        to dwukrotnie. Używanie tego palnika w namiocie jest dość ryzykowne i
        kłopotliwe, dlatego od kilku lat, początkowo z ciekawości, a obecnie już
        systematycznie używam kartuszy gazowych Camping Gaz i odpowiedniego palnika.
        Na wyprawy zabieram też miękki, zwijany z polietylenu bidon o pojemności ok. 5
        litrów w kolorze czarnym. Jest wyposażony w kranik i fajkę do natrysku. Przed
        rozłozeniem namiotu napełniam go wodą i jeśli świeci jeszcze słońce to po
        godzinie mam gotowy prysznic wieszając go na drzewie. Odświeżony wsuwam się do
        śpiwora i błogo zasypiam.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka