Dodaj do ulubionych

Ciągły niepokój,niepewność.

29.04.15, 23:51
Witam. Właściwie nie wiem od czego zacząć. Urodzenie dziecka było dla mnie takim przewrotem,wręcz szokiem. Powoli się adaptuję do nowej sytuacji. Zżera mnie niepewność,lęk. Ciągle wszystkich o wszystko pytam... a jak ubrać,a jak karmić, a jak nosić itd. Czuję się kompletnie głupia w tym macierzyństwie, a strach przed błędami, sxkodzacymi dziecku decyzjami wręcz mnie dobija. Jak ulżyć sobie w tym? Jak zyskać nieco pewności?
Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: Ciągły niepokój,niepewność. 30.04.15, 14:28
      Wygląda na to, że ma Pani jakąs wizję "matki idealnej" która powinna wszystko wiedzieć "sama z siebie". Tymczasem to jest zupełnie naturalne, że na początku, kiedy nasze dziecko jest maleńkie wielu rzeczy nie wiemy, nie rozumiemy...Musimy dopiero poznać tego nowego człowieka, "nauczyć się go". I ta nauka polega na wielu wielu kolejnych próbach, często w czasie tych prób popełniamy błędy ale dziecko swoją odpowiedzią na to co robimy - koryguje nas. "Mówi" nam czy jest zadowolone czy jeszcze nie do końca.
      Pisze Pani o strachu przed błędami...błędów się nie da uniknąć i dzięki nim się uczymy coraz lepiej rozumieć nasze dziecko. Noworodki, niemowlęta są odporniejsze niż nam się zdaje - gdyby tak nie było nie przetrwalibyśmy do dziś jako gatunek:)
      Jeśli lęk nie będzie malał tylko się nasilał, proszę dać znać. Pozdrawiam serdecznie, Justyna Dąbrowska
      • kora2376 Re: Ciągły niepokój,niepewność. 05.05.15, 21:30
        Strach raz jest, raz go nie ma,albo nie myślę o nim . Zauważyłam, że najgorzej jest w nowych sytuacjach oraz w tych w których wiem, że będzie trudno. Np.kiedy mocno dziecko płacze i nie mogę rozpoznać dlaczego i go uspokoic strach, że nie radzę sobie, że dziecku coś się dzieje narasta. Przychodzi mąż i jemu udaje się uspokoić dziecko. A mnie jest przykro, że nie umiem własnego dziecka uspokoic. Ogólnie nowości mnie wystraszaja mocno. Lzej mi jak mąż jest przy mnie. Jednocześnie źle się czuję, że tak mocno na nim polegam. No ale są rzeczy, które mam już opanowane w miarę i nie budzą juz takiego strachu.Wychowanie to dla mnie nieustajaca zmiana, niewiadoma.A to dla mnie bardzo trudna do poradzenia sobie sytuacja.
        • justyna_dabrowska Re: Ciągły niepokój,niepewność. 07.05.15, 20:45
          Sytuacja w której musimy sie zmierzyć z czymś zupełnie dla nas nowym jest trudna. Dzis jest tak mało dzieci dookoła, że mało która z nas ma doświadczenie w tym względzie. Często dziecko, które nam sie rodzi jest pierwszym jakie trzymamy na ręku. Poza tym to nie jest dla gatunku ludzkiego sytuacja zwyczajna żeby jedna kobieta była non stop, stale ze swoim noworodkiem czy niemowlakiem. Jeszcze nie tak dawno młoda matka była otoczona innymi kobietami, które ją odciążały. Żadna z nas nie wie "z góry" jak reagowac na dziecko. Uczymy sie tego krok po kroku, na własnych błędach, poznając pomalutku dziecku, oswajając się z nim. Dzieci na szczęście są dośc odporne i sie naszymi błędami tak bardzo nie przejmują - jasno komunikuja kiedy jest im dobrze a kiedy czegoś od nas potrzebują.
          Byc może męzowi jest łatwiej dziecko uspokoić bo i on jest spokojny. Byc może nie przejmuje się tak bardzo niezadowoleniem małego/ małej. Rekomendowałabym by Pani szukała wparcia w swoim otoczeniu, wśród przyjaciółek, koleżanek które dobrze na Pania działają, które Pania uspokajają, koją. Pomalutku, pomalutku zobaczy Pani, że coraz lepiej Pani poznaje swoje dziecko i dzięki temu będzie Pani mogła sie odprężyć. Proszą dawac znać od czasu do czasu co u Pani słychać, pozdrawiam serdecznie, JD
          • kora2376 Re: Ciągły niepokój,niepewność. 25.06.15, 10:57
            Szukanie wsparcia u innych matek to dobry dla mnie pomysł. Choć nie wszystkie moje przyjaciółki się do tego nadają, czasem mam wrażenie,że to co robię jest dla nich nie do przyjęcia,czuję się wtedy jak gorsza matka. Zaczynam rozpamiętywać jakieś przeszłe sytuacje, gdzie np. teraz inaczej poradziłabym sobie. Muszę strasznie się pilnować by tego nie robić. Nic dobrego z tego rozpamiętywania nie wynika. Z porównywania się też nie, oj a często mi się zdarza. Potem czuje się winna, że spędziłam czas sama, a syn w tym czasie z tatą był. A znajomi ciągle czas razem spędzają. Patrzę na nich i myślę, czy aby nie jestem złą matką. Gdzieś w środku wiem, że przesadzam, ale mimo to... Strachu we mnie na szczęście mniej. Teraz to głównie wyobrażony :)," a co będzie jak..." walczę z tym, ale w chwilach zmęczenia, stresu, podejmowania decyzji dopada mnie to.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka