Dodaj do ulubionych

Akceptacja siebie w ciąży

IP: *.wtvk.pl 09.01.16, 11:27
Jestem obecnie w 2 ciąży i tak jak w pierwszej nie czuję się atrakcyjniej, seksowniej i pewniej siebie jak to obiecywali że będzie. Wręcz odwrotnie - mam wrażenie, że jako kobieta przestałam istnieć, jedynie spełniam funkcje inkubatora (mimo, że przecież rodzenie dzieci jest chyba najwyższym potwierdzeniem kobiecości).

Ktokolwiek powiedział, że kobieta w ciąży kwitnie w związku ze swoim stanem i jest najbardziej atrakcyjna z pewnością musiał być mężczyzną.

W pierwszej ciąży przytyłam 10kg, obecnie (31tydz) 6kg, więc nie mogę zrzucić tego na nadmierne przybieranie na wadze, ale czuję się jak wieloryb.
Moja koleżanka, która mniej więcej jest na tym samym etapie ciąży wygląda świetnie, prawdą jest, że jest filigranowa i szczupła, a ja zawsze byłam wysoka i niezbyt...koścista. Wiem, że nie należy się porównywać, bo każdy jest inny, itd. Ale mimo, że dbam o siebie i swój wygląd to czuje się, że to wszystko i tak jest niewiele warte. Niestety mój mąż nie jest oparciem - wręcz przeciwnie. O kurtce, którą nosiłam w zeszłej ciąży i tej, która rzeczywiście jest mało atrakcyjna, powiedział, że wyglądam "jak pani z warzywniaka". Do tego momentu czułam się wniej neutralnie, po tym - wiadomo.


Wiem, że problemem nie jest ciąża sama w sobie, raczej co mam w głowie bo poza ciążą też nie czuję się jakoś super atrakcyjnie, ale byłoby fajnie sobie to poukładać.


Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: Akceptacja siebie w ciąży 09.01.16, 12:07
      Czytając Pani list pomyślałam, że pisze Pani o kilku sprawach. Jedna to poczucie bycia "niewidzialną" dla innych. Czuje sie Pani jak "inkubator" czyli pojemnik na dziecko. Tak jakby najważniejsza stała się funkcja którą ma Pani spełnić. Brzuch jest już pewnie spory więc to troche tak jakby zza tego brzucha nie było Pani widać - tego kim Pani jest, czego Pani potrzebuje. Czuje się Pani sprowadzona do jednej roli, niezauważona. Zastanawiam się na ile Pani mówi innym o tym uczuciu, na ile mówi Pani o swoich potrzebach (ale nie jako ciężarnej tylko kobiety, żony, córki, matki)...?
      Druga sprawa to stosunek do swojego ciała. Pisze Pani, że ini mówią jako to "powinno być" ale dla mnie kluczowe jest jak Pani sama się czuje ze sobą. Wyczuwam, że i przed ciążą była Pani jakos niezadowolona ze swojego wyglądu. Kobiety bardzo różnie przeżywają ciążę, róznie tez reaguje organizm. Nie ma jednego jedynego "prawidłowego" modelu wyglądania czy czucia się w ciąży. Dla mnie to zupełnie zrozumiałe że w 31 tygodniu czuje się Pani ociężała bo w środku ma Pani już dość duże dziecko.
      Faktycznie, uwaga męża nie była zbyt wspierająca, ciekawa jestem czy powiedziała mu Pani, że tym co mówi robi Pani przykrość? Na marginesie - nie znam żadnych zimowych ciążowych kurtek, które by wyszczuplały ;)
      Tak jak Pani pisze, "problemem nie jest sama ciąża" tylko raczej Pani potrzeba by zostać dobrze ocenioną przez otoczenie, by wpasowac się w jakiś wzorzec urody. Oczekiwania wobec urody kobiet są dziś tak wyśrubowane, że właściwie niemozliwe do spełnienia. Może warto spróbowac wypracować jakis dystans do tej kulturowej presji (by "byc szczupłą i gładką do śmierci") tylko zastanowić się dlaczego trudno Pani lubić siebie i to jak Pani wygląda?
      Pozdrawiam serdecznie
      Justyna Dąbrowska

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka