dwamartaki
08.06.06, 13:25
Natchnęły mnie pyzy w innym temacie. Pyzy to pyzy. Wiadomo. Kluchy na łachu. A
w Warszawie pyzy to jakieś ziemniaczane knedle. Szagówki to szagówki. Wiadomo,
na siagę krojone. A tu znowu to nazywają kopytkami. Słowa "smyrać" to nikt z
moich znajomych nie rozumie:). I w Warszawie nie wuja przychodzi na obiad
tylko wujek albo wuj... Pod "tęczą" lubię posłuchać jak ludzie z wielkopolski
rozmawiają. Bardzo melodyjna ta wymowa. Swobodna taka. Ładna. Jakby życzliwa z
natury:). Jakie słowa dorzucicie?