Dodaj do ulubionych

piłka ręczna - III liga

19.10.04, 08:41
W spotkaniu inaugurującym sezon III ligi piłkarze ręczni SSBO Białystok
pokonali TS Siemiatycze 43:19. - Nie spodziewałem się aż tak wysokiego
zwycięstwa - przyznał Piotr Gołub, trener białostoczan.
Od pierwszych minut spotkanie toczyło się w szybkim tempie. Zespół z
Siemiatycz, złożony z juniorów i kadetów, starał się zmęczyć doświadczoną,
ale i znacznie starszą białostocką drużynę.
- Spokój, spokój, to tempo was wykończy - krzyczeli w stronę białostoczan
kibice. Piotr Gołub skrzętnie wykorzystywał jednak szeroką ławkę rezerwowych
swojego zespołu. Walka była wyrównana jedynie w pierwszych minutach. SSBO
szybko zyskało trzy bramki przewagi. Od stanu 9:6 dominacja gospodarzy nie
podlegała dyskusji. Białostoczanie rzucili 11 bramek, podczas gdy goście
tylko jedną. Młodzież z Siemiatycz szybko straciła wiarę w wygraną, nie
wracała do obrony, pudłowała w dogodnych sytuacjach, seryjnie traciła piłki.
W białostockiej ekipie nie do zatrzymania był Przemysław Borsuk, który rzucił
14 bramek.
- To zawodnik sławnego II-ligowego AZS Białystok - mówi Gołub. - Choć i on
nie ustrzegł się błędów. Grał zbyt indywidualnie, to przecież nie konkurs na
największą liczbę rzuconych bramek.
Po przerwie tempo gry zmniejszyło się. Siemiatyczanie próbowali zmniejszyć
choć trochę stratę, ale na przeszkodzie stanął doskonale broniący Przemysław
Kiedrysz. W rezultacie białostoczanie wygrali 43:19.
- Spodziewałem się większego oporu ze strony piłkarzy z Siemiatycz, dla
których to nie pierwszy sezon w III lidze - dodał trener Gołub. - Jest dużo
mankamentów w naszej grze, to normalne w fazie zgrywania się drużyny, która
zaczęła treningi dopiero we wrześniu. W kolejnych meczach będzie lepiej.
Podlaskie drużyny kolejne spotkania rozegrają za tydzień. SSBO podejmie ROKiS
Arcus Radzymin, a siemiatyczanie zagrają u siebie z AZS Uniwersytet
Warszawski.

Skład TS Siemiatycze: Filipiak (Kosk) - Derewońko 5, Geberkus 5, Klepacki 3,
Zyskowski 2, Kamieński 1, Sadowski 1, Lewczuk 1 oraz Mikulski 1, Kożuchowski.

Wynik innego spotkania 1. kolejki:
ROKiS Arcus Radzymin - AZS Uniwersytet Warszawski 20:25 (9:11)

miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35239,2344072.html
Obserwuj wątek
    • h.olender Siemiatycze - Uniwersytet Warszawski 20:26 26.10.04, 12:53
      Drugą porażkę odnotowali piłkarze ręczni TS Siemiatycze, którzy we własnej hali
      podejmowali drużynę AZS Uniwersytet Warszawski. Podopieczni Krzysztofa
      Wieczorka całkiem nieźle radzili sobie w pierwszej połowie, którą wygrali 12:8.
      - Do 45. minuty był remis - opowiada trener siemiatyczan. - Ale później
      przeciwnicy zmienili system obrony i przypilnowali moich najlepszych graczy.
      Reszta zespołu przestraszyła się i nie potrafiła wziąć na siebie ciężaru gry.
      Dlatego w końcówce goście powiększali przewagę.

      TS Siemiatycze - AZS Uniwersytet Warszawski 20:26 (12:8)
      Skład TS: Kosk (Filipiak) - Derewońko 8, Czeberkus 5, Mieszkowski 4, Zyskowski
      1, Klepacki 1, Sadowski 0 oraz Ptaszyński 1.

      Tabela:
      1. SSBO Białystok 2 4 71-33
      2. Uniwersytet 2 4 51-40
      3. ROKiS Arcus 2 0 34-53
      4. Siemiatycze 2 0 39-69

      Kolejne spotkania podlaskie zespoły rozegrają 6 listopada.

      (Gazeta Współczesna, 26 października 2004 r.)

      miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35239,2355855.html
    • h.olender Arcus Radzymin - TS Siemiatycze 24:22 15.11.04, 16:09
      - Przegraliśmy 22:24, ale zwycięstwo było o krok - mówi Krzysztof Wieczorek,
      trener siemiatyczan. - Zabrakło jednego z naszych liderów, bo Krzysztof
      Derewońko musiał wyjechać na uczelnię. W trakcie meczu nie wykorzystaliśmy
      czterech rzutów karnych, taka właśnie jest młodość. Takie dymiące głowy.

      SSBO Białystok - AZS Uniwersytet Warszawski 36:26

      Tabela III ligi po rundzie jesiennej:
      1. SSBO 3 6 107-59
      2. Uniwersytet 3 4 77-76
      3. ROKiS Arcus 3 2 58-75
      4. Siemiatycze 3 0 61-93
      Najlepsza drużyna awansuje do II ligi, nikt nie spadnie.
    • h.olender AZS Uniwersytet Warszawski - TS Siemiatycze 29:25 01.12.04, 12:40
      Szczypiorniści z Siemiatycz nadal pozostają bez wygranej, chociaż tym razem
      byli jej bardzo bliscy. Podopieczni duetu trenerskiego Krzysztof Wieczorek -
      Norbert Marks prowadzili do przerwy czterema bramkami 15:11.
      - W pierwszej części meczu dobrze graliśmy w defensywie, często też
      wyprowadzaliśmy skuteczne kontrataki - wyjaśnia trener Marks. - Po przerwie
      zabrakło koncentracji, świadczą o tym cztery niewykorzystane rzuty karne.
      Graliśmy nerwowo. Jeszcze w 50. minucie był remis 23:23. Później zabrakło nam
      cwaniactwa boiskowego, przez co gospodarze wygrali czterema bramkami. Być może
      upragnioną wygraną odniesiemy za tydzień, kiedy podejmiemy przedostatnią w
      tabeli ekipę Arcusa Radzymin.

      AZS Uniwersytet Warszawski - TS Siemiatycze 29:25 (11:15)
      TS: Kosk - Czeberkus 7, Derewońko 6, Klepacki 4, Mieszkowski 3, Zyskowski 1,
      Kożuchowski 0 oraz Sadowski 2, Kadej 1, Mikulski 1, Ptaszyński 0, Lewczuk 0,
      Kamieński 0.

      Arcus Radzymin - SSBO Białystok 16:30

      Tabela:
      1. SSBO 4 8 144-76
      2. Uniwersytet 5 8 130-122
      3. Arcus 4 2 79-99
      4. Siemiatycze 5 0 103-159

      W poprzedniej kolejce TS przegrało z SSBO 17:37
    • h.olender nareszcie wygrana 23.12.04, 11:45
      Piłkarze ręczni TS Siemiatycze na zakończenie pierwszej rundy rozgrywek
      trzecioligowych odnieśli upragnione zwycięstwo. We własnej hali pokonali Arcusa
      Radzymin 28:25.
      - Wreszcie przełamaliśmy fatalne końcówki w naszym wykonaniu - cieszył się
      Krzysztof Wieczorek, trener TS. - Na wynik miała też wpływ nasza kondycja, jak
      się okazało, lepsza niż przeciwników.
      Siemiatyczanie od początku prowadzili, ale według Wieczorka kilkubramkowa
      przewaga nic nie znaczyła. W kilku wcześniejszych meczach TS bowiem przegrywało
      w ostatnich minutach pojedynków.
      - Baliśmy się trochę stronniczego sędziowania. Przede wszystkim dlatego, że
      jeden z arbitrów (Piotr Klos) w przeszłości był zawodnikiem Arcusa - opowiada
      trener TS-u. - No i sędziowie robili sporo, aby pomóc rywalom, przymykali oczy
      na momentami bardzo brutalną grę gości. Na szczęście nasza przewaga okazała się
      za duża, byśmy mogli przegrać.
      Nieźle spisywali się obaj bramkarze TS-u, którzy w całym spotkaniu obronili
      cztery rzuty karne. W ataku nie do zatrzymania byli za to liderzy drużyny:
      Krzysztof Derewońko i Robert Czeberkus, którzy w sumie rzucili 18 z 28 bramek
      zdobytych przez drużynę.
      - Wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniej porażki z Arcusem - tłumaczy trener
      Wieczorek. - Dokładnie pilnowaliśmy najlepszego snajpera rywali Marka
      Wyszyńskiego, który w poprzednim pojedynku rzucił nam aż jedenaście goli. Mimo
      to zdobył osiem bramek. Wygraliśmy 28:25, a teraz zmartwieniem będzie szukanie
      środków finansowych u władz miejskich na kontynuowanie rozgrywek.
      Druga runda rozgrywek rozpocznie się pod koniec lutego.

      TS Siemiatycze - Arcus Radzymin 28:25 (18:12)
      TS: Filipiak (Kosk) - Czeberkus 10, Derewońko 8, Klepacki 3, Mikulski 3,
      Sadowski 1, Kadej 1 oraz Mieszkowski 2, Zyskowski 0, Lewczuk 0, Antoszczuk 0,
      Ługowski 0.

      Tabela:
      1. SSBO 6 12 207-119
      2. Uniwersytet 6 8 157-155
      3. Arcus 6 2 120-157
      4. Siemiatycze 6 2 131-184

      miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35239,2456428.html
    • high_level SSBO Białystok - TS Siemiatycze 27:19 08.03.05, 08:47
      Piłkarze ręczni SSBO Białystok w spacerowym tempie pokonali u siebie TS
      Siemiatycze 27:19 na inaugurację trzeciej rundy rozgrywek. Wygrana mogła być
      większa, ale białostoczanie nie forsowali tempa w drugiej połowie

      W pierwszej części mecz przypominał starcie Dawida z Goliatem, a wszelkie ataki
      siemiatyckiej drużyny - złożonej wyłącznie z młodych zawodników - rozbijały się
      o szczelny mur białostockich obrońców. Po kilku szybkich akcjach gospodarze
      prowadzili 6:1, a następnie skupili się na ataku pozycyjnym. Z czasem coraz
      lepiej radzili sobie siemiatyczanie, niwelując stratę do trzech bramek (6:9).
      Gdy wydawało się, że gra się wyrówna, SSBO pokazał, na co go naprawdę stać.
      Uszczelnił obronę i seriami trafiał do bramki gości. Klasą dla siebie był
      Maciej Ginter, który z prawego skrzydła zdobył sześć bramek. Nie pomagały żadne
      lamenty trenera siemiatyczan Norberta Marksa, który miał sporo zastrzeżeń do
      gry podopiecznych. Gospodarze zdominowali grę i na przerwę schodzili, prowadząc
      16:6.

      W drugiej połowie przebieg gry nie zmienił się. Białostoczanie grali z dużą
      swobodą i powiększyli przewagę do 14 bramek (20:6), lecz później jakby spoczęli
      na laurach. Nie forsowali tempa, co natychmiast wykorzystali goście, rzucając
      pięć bramek z rzędu. Gra nabrała rumieńców. Stała się wyrównana, ale przez to
      ciekawsza dla kibiców. Jednak nic nie mogło odebrać zwycięstwa gospodarzom,
      którzy wygrali spotkanie 27:19.

      - Nonszalancja w drugiej połowie kosztowała nas sporo bramek - wyjaśnia Ginter,
      który z dorobkiem dziewięciu bramek był najskuteczniejszym piłkarzem SSBO. -
      Zabrakło nam koncentracji, a poza tym znacznie młodsi rywale byli bardziej
      wybiegani, co miało znaczenie w samej końcówce spotkania.

      Kolejne spotkania trzecioligowe podlascy szczypiorniści rozegrają w weekend.

      SSBO BIAŁYSTOK - TS SIEMIATYCZE 27:19 (16:6)

      SSBO: M. Dziekoński (Kiedysz) - Ginter 9, Bobowski 3, Ołdakowski 3, Borsuk 5,
      Lange 2, E. Dziekoński 3 oraz Łupiński 2, Nocny 0, Krasewicz 0.

      TS: Filipiak - Derewońko 7, Klepacki 4, Sadowski 3, Czeberkus 1, Kadej 1,
      Mieszkowski 0 oraz Zyskowski 3, Kamieński 0, Ptaszyński 0, Kożuchowski 0,
      Mikulski 0.

      Wyniki innego spotkania: Arcus Radzymin - AZS Uniwersytet Warszawski 25:31.

      TABELA

      1. SSBO 7 14 234:138
      2. Uniwersytet 7 10 188:180
      3. ROKiS Arcus 7 2 145:188
      4. Siemiatycze 7 2 150:211
      Najlepsza drużyna awansuje do drugiej ligi, nikt nie spadnie.

      (Gazeta Wyborcza, 7 marca 2005 r.)
    • high_level niespodziewane zwycięstwo nad wiceliderem!!! 15.03.05, 09:16
      Piłkarze SSBO Białystok ulgowo potraktowali mecz z Arcusem ROKiS-em Radzymin, a
      mimo to rozgromili rywali u siebie 35:13. Niespodziewane zwycięstwo nad
      wiceliderem odnieśli szczypiorniści TS-u Siemiatycze.
      Sporą niespodziankę sprawili w Siemiatyczach szczypiorniści miejscowego TS-u.
      Nie byli faworytami meczu z wiceliderem trzeciej ligi - AZS-em Uniwersytetem
      Warszawa, ale zagrali świetne spotkanie.
      - Publiczność była zachwycona ich postawą - mówi Ryszard Łodziński, sędzia. -
      Widowisko było przedniej klasy. Miejscowi wznieśli się na wyżyny umiejętności,
      z kolei warszawianie grali fatalnie, przyprawiając swojego trenera niemal o
      stan przedzawałowy.
      Gospodarze schodzili na przerwę, prowadząc 10:8. Niewielką przewagę
      podopiecznym Norberta Marksa udało się utrzymać do końca. W samej końcówce
      świetną interwencją popisał się Tomasz Filipiak, który obronił rzut karny
      warszawian, dzięki czemu TS wygrał 21:19.
      - Dobra forma Filipiaka została zauważona przez trenera kadry juniorów
      młodszych, od którego otrzymał zaproszenie na konsultacje - tłumaczy trener
      Marks. - To zwycięstwo to niewątpliwy sukces. Wygraliśmy, mimo że rywale
      odcięli od podań naszego lidera - Krzysztofa Derewońko. Ciężar gry przejęli
      więc na siebie młodsi zawodnicy i podołali temu zadaniu.

      WYNIKI

      SSBO BIAŁYSTOK - ARCUS ROKIS RADZYMIN 35:13 (20:8)

      SSBO: M. Dziekoński (Kiedysz) - Borsuk 11, Ołdakowski 7, Bobowski 4, Ginter 4,
      Lange 3, Nocny 2 oraz E. Dziekoński 4, Krasewicz 0, Łupiński 0.

      TS SIEMIATYCZE - AZS UNIWERSYTET WARSZAWA 21:19 (10:8)

      TS: Kosk (Filipiak) - Czeberkus 7, Klepacki 7, Mieszkowski 5, Sadowski 1,
      Derewońko 0, Kadej 0 oraz Mikulski 1, Zyskowski 0, Lewczuk 0, Kamieński 0,
      Ptaszyński 0, Kożuchowski 0.

      TABELA

      1. SSBO 8 16 269:151
      2. Uniwersytet 8 10 207:201
      3. Siemiatycze 8 4 171:230
      4. ROKiS Arcus 8 2 158:223
      Najlepsza drużyna awansuje do drugiej ligi, nikt nie spadnie.

      (Gazeta Wyborcza, 15 marca 2005 r.)
    • high_level Radzymin - Siemiatycze 28:25 20.04.05, 12:58
      Piłkarze ręczni SSBO niespodziewanie przegrali w Warszawie z miejscowym AZS-em
      Uniwersytetem 18:21. Porażki doznali również szczypiorniści TS Siemiatycze
      Białostoczanie dotychczas w sezonie przegrali tylko raz - z Kasztelanem Sierpc
      w Pucharze Polski. W lidze była to ich pierwsza porażka.
      - Do stolicy jechaliśmy w jedenastu, z powodu urazów wypadli z kadry Sebastian
      Dytman oraz Andrzej Nocny - mówi Marcin Kosior, prezes SSBO. - Spodziewaliśmy
      się ciężkiej przeprawy, zwłaszcza że rywale zagrali w optymalnym składzie.
      Uniwersytet rozpoczął spotkanie od prowadzenia 9:3, dopiero wtedy SSBO rzuciło
      się do odrabiania strat. Do końca połowy białostoczanie zmniejszyli dystans do
      trzech bramek (8:11).
      - Graliśmy słabo - mówi Kosior. - Popełnialiśmy proste błędy w ataku, nie
      wykorzystaliśmy czterech rzutów karnych. Na domiar złego sędziny z Warszawy
      faworyzowały gospodarzy, a ich decyzje dobitnie świadczyły, że uczą się
      sędziowania.
      W drugiej połowie SSBO dwa razy niwelowało dystans do jednej bramki (35. min -
      12:13 oraz 50. min - 16:17), ale wtedy na ławce kar lądował któryś z
      białostockich piłkarzy. Ostatecznie białostoczanie przegrali 18:21.
      - Ta porażka znaczy tyle, że zamiast ośmiu oczek przewagi nad AZS-em mamy teraz
      tylko cztery - dodaje prezes Kosior. - Postaramy się zrewanżować warszawianom
      na własnym parkiecie. A najbliższe spotkanie gramy w czwartek w Siemiatyczach z
      TS-em. Zagramy wcześniej, bo w weekend czeka nas kolejny turniej Białystok Open
      im. Jerzego Nawary.

      Porażki doznali też szczypiorniści TS-u Siemiatycze, którzy na wyjeździe
      zagrali z Arcusem Radzymin. - O przegranej 25:28 zadecydowała słaba postawa w
      defensywie - mówi Norbert Marks, trener TS-u. - Mamy pecha do tej drużyny.
      Zawsze, jak z nimi gramy, ogarnia nas niemoc. Tym razem też zmarnowaliśmy sporo
      dogodnych sytuacji.

      WYNIKI

      AZS UNIWERSYTET WARSZAWA - SSBO BIAŁYSTOK 21:18 (11:9)

      SSBO: M. Dziekoński (Kiedysz) - Borsuk 4, Lange 4, Ginter 3, Ołdakowski 2,
      Bobowski 2, E. Dziekoński 2 oraz Krasewicz 1, Łupiński 0, Myszkiewicz 0.

      ARCUS ROKIS RADZYMIN - TS SIEMIATYCZE 28:25 (14:13)

      TS: Kosk (Filipiak) - Czeberkus 8, Derewońko 5, Tokajuk 3, Mieszkowski 3, Kadej
      3, Klepacki 1 oraz Kamieński 2, Zyskowski 0, Ptaszyński 0, Mikulski 0, Lewczuk
      0.

      TABELA

      1. SSBO 9 16 287:172
      2. Uniwersytet 9 12 228:219
      3. Siemiatycze 9 4 196:258
      4. ROKiS Arcus 9 4 186:248
      Najlepsza drużyna awansuje do drugiej ligi, nikt nie spadnie

      (Gazeta Wyborcza, 20 kwietnia 2005 r.)
    • high_level turniej piłki ręcznej w Białymstoku (23-24.4) 22.04.05, 08:29
      Harmonogram IV Turnieju Piłki Ręcznej „BIAŁYSTOK OPEN“ im. Jerzego Nawary
      data: 23-24.04.2005r.,
      hala AMB ul. Wołodyjowskiego w Białymstoku

      Sobota 23.04.05
      g. 11.00 TS Siemiatycze – IV LO B-stok jr
      g. 12.00 Skorpion Rudka – Lic. Gastr. B-stok jr
      g. 13.30 Lic. Gastr. B-stok – TS Siemiatycze jr
      g. 14.30 IV LO B-stok – Skorpion Rudka jr
      g. 15.45 MKS Jurand Ciechanów (II l.) – TS Siemiatycze (III l.)
      g. 17.30 SSBO Białystok (III l.) – UKS Trójka Ostrołęka (II l.)

      Niedziela
      g. 10.15 TS Siemiatycze (III l.) – UKS Trójka Ostrołęka (II l.)
      g. 11.45 Skorpion Rudka – TS Siemiatycze jr
      g. 12.45 MKS Jurand Ciechanów (II l.) – SSBO Białystok (III l.)
      g. 14.00 IV LO B-stok – Lic. Gastr. B-stok jr
      g. 15.00 zakończenie
      • high_level Białystok Open - triumf juniorów TS Siemiatycze 26.04.05, 10:26
        Drużyna SSBO wygrała turniej Białystok Open

        Artur Wnuk 24-04-2005 , ostatnia aktualizacja 24-04-2005 18:22

        Trzecioligowi piłkarze SSBO wygrali czwartą edycję turnieju Białystok Open im.
        Jerzego Nawary. Białostoczanie pokonali aż dwie drużyny drugoligowe, czym
        przynajmniej częściowo zrehabilitowali się za ostatnie porażki ligowe

        Zakończona wczoraj impreza była zdecydowanie najlepsza z dotychczas
        rozegranych. A to za sprawą drużyn drugoligowych, które podniosły poziom
        sportowy imprezy. W poprzednich edycjach rywalizowały drużyny szkolne lub też
        złożone z brzuchatych weteranów, co sprawiało, że zawody miały charakter
        bardziej rekreacyjno-towarzyski niż sportowy.
        - Dobrze się stało, że impreza na stałe zagościła w kalendarzu sportowym - mówi
        Piotr Gołub, trener SSBO Białystok, gospodarza zawodów. - Z roku na rok staramy
        się o wyższy poziom i prestiż turnieju. Szkoda, że nie przyjechała
        pierwszoligowa drużyna AZS-u AWF-u Biała Podlaska, którą zaprosiliśmy. Turniej
        był więc okazją do sprawdzenia się z zespołami występującymi na co dzień w
        drugiej lidze, do której my dopiero zmierzamy. W konfrontacji z nimi wypadliśmy
        nieźle, piłkarsko nie byliśmy słabsi.
        W turnieju osobno rywalizowali seniorzy oraz juniorzy. Trzecioligowy zespół
        SSBO zagrał dwa mecze z drugoligowcami: Trójką Ostrołęka i Jurandem Ciechanów.
        Białostoczanie do rywalizacji przystąpili po fatalnych meczach w trzeciej lidze.
        - Odnotowaliśmy dwie porażki z rzędu. Zimny prysznic, jakim była zwłaszcza
        przegrana w Siemiatyczach, przydał się na rozgrzane głowy - dodaje Gołub. -
        Turniej miał być okazją do rehabilitacji.
        Mecz białostoczan z Trójką mógł się podobać. Toczony był w szybkim tempie,
        sporo było efektownych akcji oraz parad bramkarskich. Kibice chętnie
        oklaskiwali sprytne rzuty Ernesta Dziekońskiego, skuteczne akcje Roberta Lange
        czy też szybkie szarże silnego jak tur Przemka Borsuka. Białostoczanie po
        pierwszej połowie prowadzili 20:15. Przewagę utrzymali do końca meczu (31:26).
        - Mam spore zastrzeżenia do pracy arbitrów. Nie po to wydaję pieniądze na
        przyjazd tutaj, aby zawodnicy wtrącali się do sędziowania - mówił Waldemar
        Salis, trener Trójki. - Przegraliśmy zasłużenie, ale nie miałem wszystkich
        podstawowych piłkarzy do dyspozycji. SSBO gra szybką piłkę, ale brak drużynie
        atutów z tyłu. Jeśli awansują do drugiej ligi, będą zespołem dołu tabeli,
        walczącym o utrzymanie. Cieszę się, że szczypiorniak odradza się w Białymstoku,
        dawno nie byłem tutaj na turnieju.
        Białostoczanie wygrali też spotkanie z Jurandem. Świetnie spisali się w
        pierwszej połowie, którą zakończyli, prowadząc 18:9. Po przerwie na parkiecie
        dominowali już drugoligowcy, jednak SSBO utrzymało do końca prowadzenie (28:26).

        WYNIKI KOŃCOWE

        Turniej seniorów: 1. SSBO Białystok; 2. Jurand Ciechanów; 3. Trójka Ostrołęka;
        4. TS Siemiatycze. Turniej juniorów: 1. TS Siemiatycze; 2. ZS Gastronomicznych
        Białystok; 3. ZS Rudka; 4. IV LO Białystok.

        (Gazeta Wyborcza, 25 kwietnia 2005 r.)
    • high_level wygrana z liderem!!! 24.04.05, 17:25
      Druga z rzędu porażka piłkarzy SSBO Białystok

      aw 22-04-2005 , ostatnia aktualizacja 22-04-2005 20:02

      Piłkarze ręczni SSBO Białystok przegrali drugi mecz z rzędu. Tym razem z
      lokalnym rywalem - TS-em w Siemiatyczach. - Mecz miał dramaturgię, ale
      ostatecznie wygraliśmy 35:34 - mówi Norbert Marks, trener TS-u

      - Nie spodziewaliśmy się tej wygranej - przyznaje trener Marks. - To obrona
      okazała się kluczem do zwycięstwa, poza tym byliśmy bardzo skuteczni w ataku.
      Niemal każda akcja kończyła się naszą bramką.

      Siemiatyczanie, grając przed własną publicznością, w pierwszej połowie gonili
      SSBO, które w pewnym momencie prowadziło nawet czterema bramkami. Udało się, bo
      TS na przerwę schodził, prowadząc już 18:17. Później białostoczanie ponownie
      odzyskali przewagę, a końcówka była dramatyczna.

      - Bohaterem drużyny był Grzegorz Klepacki, który zdobył 14 bramek - wyjaśnia
      trener TS-u. - Ten zawodnik na minutę przed końcem zdobył gola z rzutu karnego,
      wyprowadzając TS na prowadzenie 35:33. Rywale rzucili nam bramkę, ale wyrównać
      nie zdołali.

      - Naszą postawę można podsumować trzema słowami: błędy, błędy, błędy - mówi
      smutno Marcin Kosior, prezes SSBO. - Chyba za szybko uwierzyliśmy, że mamy
      awans.

      Podlaskie derby rozegrano wcześniej, bo obie drużyny w weekend wezmą udział w
      białostockim turnieju Białystok Open im. Jerzego Nawary. Czwarta edycja imprezy
      będzie miała większy prestiż, bo swój udział potwierdziły drugoligowe drużyny:
      Trójki Ostrołęka oraz Juranda Ciechanów.

      TS SIEMIATYCZE - SSBO BIAŁYSTOK 35:34 (18:17)

      TS: Filipiak (Kosk) - Klepacki 14, Czeberkus 7, Derewońko 3, Mikulski 2,
      Mieszkowski 1, Kadej 1 oraz Kapela 5, Zyskowski 2, Kożuchowski 0, Ptaszyński 0,
      Skorupka 0.

      SSBO: M. Dziekoński 1 (Kiedysz) - Ołdakowski 7, R. Lange 7, Borsuk 4, Ginter 4,
      E. Dziekoński 4, Łupiński 0 oraz D. Lange 2, Krasewicz 2, Bobowski 2, Nocny 1,
      Myszkiewicz 0.

      TABELA

      1. SSBO 10 16 321:207
      2. Uniwersytet 9 12 228:219
      3. Siemiatycze 10 6 231:292
      4. ROKiS Arcus 9 4 186:248
      Najlepsza drużyna awansuje do drugiej ligi, nikt nie spadnie

      (Gazeta Wyborcza)
    • high_level AZS Uniwersytet Warszawski - TS Siemiatycze 32:23 09.05.05, 09:37
      Trzecioligowi szczypiorniści grali ze zmiennym szczęściem

      Artur Wnuk 08-05-2005 , ostatnia aktualizacja 08-05-2005 17:37

      Piłkarze ręczni SSBO tylko jedną bramką - 25:24 - pokonali w Radzyminie
      miejscowego Arcusa, a szczypiorniści z Siemiatycz nie sprostali wiceliderowi z
      Warszawy

      W rozegranym nie tak dawno turnieju Białystok Open zawodnicy SSBO pewnie
      wygrywali z drugoligowymi drużynami: Trójki Ostrołęka i Juranda Ciechanów.
      Wydawało się więc, że w Radzyminie białostoczanie nie będą mieć większych
      kłopotów. Ale okazało się, że spotkanie było bardzo wyrównane.
      - Nasza słabsza postawa wynikała z... matur - wyjaśnia Marcin Kosior, prezes
      SSBO. - Na hali, na której na co dzień trenujemy, odbywał się egzamin
      dojrzałości. Dlatego przez tydzień zespół nie miał zajęć na hali. To było widać
      w trakcie meczu.
      Przez całą pierwszą połowę wynik oscylował wokół remisu. Białostoczanie grali
      chaotycznie, popełniali sporo błędów.
      - Zabraliśmy na mecz juniorów, ale ponieważ do końca ważyły się losy spotkania,
      nie powąchali parkietu - dodaje Kosior. - Rywale wykorzystywali nasze
      indywidualne błędy. Gdy tylko odskakiwaliśmy na niewielką przewagę, któryś z
      naszych zawodników siadał na ławce z dwuminutową karą, które wcale nie wynikały
      z fauli, ale z niesportowego zachowania. Siedem razy byliśmy karani. Nie
      potrafiliśmy też poradzić sobie z Tomaszem Szeligą z Arcusa, który rzucił nam
      aż 14 bramek, z czego osiem z rzutów karnych.
      W końcówce drugiej połowy białostoczanie zagrali już lepiej w obronie, czego
      efektem w 55. min meczu było najwyższe prowadzenie (25:20). Ale już
      katastrofalnie wypadły ostatnie minuty, w których SSBO dało sobie rzucić cztery
      gole. Na szczęście mecz zakończył się wygraną gości 25:24.
      - Trudno wyjaśnić niefrasobliwość w końcówce - dodaje Kosior. - Myślami
      jesteśmy już przy ostatnim spotkaniu w sezonie z AZS-em Uniwersytetem Warszawa.
      Mamy dwa punkty przewagi, więc spotkanie zadecyduje, kto awansuje do drugiej
      ligi. Chociaż możemy nawet przegrać, ale różnicą mniejszą niż 13 goli i wtedy
      awansujemy dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań.

      W innym meczu szczypiorniści TS-u Siemiatycze nie powtórzyli niespodzianki,
      jaką była ostatnia wygrana z SSBO (34:35). Tym razem w Warszawie przegrali z
      AZS-em Uniwersytetem 23:32.
      - Słabiej spisali się przede wszystkim bardziej doświadczeni piłkarze, na
      których spoczywa ciężar zdobywania bramek - wyjaśnia Norbert Marks, trener
      siemiatyczan. - Dramatycznie słabo zagraliśmy w defensywie, bo w ataku jakoś
      sobie radziliśmy. Do przerwy przegrywaliśmy ośmioma bramkami, co ustawiło
      resztę spotkania. Moi podopieczni nie wierzyli w możliwość zwycięstwa. Jedynie
      Grzegorz Klepacki zagrał niezły mecz, zdobywając jedenaście bramek.

      WYNIKI

      ARCUS RADZYMIN - SSBO BIAŁYSTOK 24:25 (12:14)

      SSBO: M. Dziekoński (Kiedysz) - Borsuk 8, Lange 5, Ginter 4, Bobowski 2, E.
      Dziekoński 2, Nocny 1 oraz Ołdakowski 3, Krasewicz 0, Gołub 0, Myszkiewicz 0.

      AZS UNIWERSYTET WARSZAWA - TS SIEMIATYCZE 32:23 (15:7)

      TS: Filipiak - Klepacki 11, Derewońko 3, Czeberkus 2, Skorupko 1, Kapela 1,
      Mieszkowski 1 oraz Ptaszyński 2, Antoszczuk 1, Kadej 1, Mikulski 0, Lewczuk 0.

      Wynik zaległego meczu: Uniwersytet - Arcus 10:0 (wo).

      TABELA

      1. SSBO 11 18 346:231
      2. Uniwersytet 11 16 270:242
      3. Siemiatycze 11 6 254:324
      4. ROKiS Arcus 11 4 210:283
      Najlepsza drużyna awansuje do drugiej ligi, nikt nie spadnie

      Festiwal szczypiorniaka

      25 zespołów przez cztery dni rywalizowało w 10. Podlaskim Festiwalu Piłki
      Ręcznej, który odbył się w Siemiatyczach. O palmę pierwszeństwa walczyły
      drużyny z podstawówek, gimnazjów oraz szkół średnich. Wśród szkół podstawowych
      wygrały drużyny: UKS Turośni Kościelnej (dziewczęta) i UKS Sprint Ulan Majorat
      (chłopcy). W starszych kategoriach rywalizowali tylko chłopcy, wśród gimnazjów
      wygrało również UKS Sprint Ulan Majorat, a najlepszą szkołą średnią było
      Towarzystwo Sportowe Siemiatycze.

      (Gazeta Wyborcza, 9 maja 2005 r.)
    • high_level TS Siemiatycze - Arcus Radzymin 35.33 16.05.05, 08:34
      Awans piłkarzy ręcznych SSBO Białystok do II ligi

      Artur Wnuk 15-05-2005 , ostatnia aktualizacja 15-05-2005 18:25

      Piłkarze ręczni SSBO Białystok na koniec sezonu przegrali 28:30 z AZS-em
      Uniwersytetem Warszawa, ale i tak awansowali do drugiej ligi. Choć styl, w
      jakim tego dokonali, pozostawia wiele do życzenia
      Goście musieliby wygrać w Białymstoku różnicą większą niż 13 bramek, by
      wyprzedzić SSBO w tabeli. - Ta przewaga nas uśpiła - starał się usprawiedliwić
      Piotr Gołub, trener białostoczan.
      Zespół Uniwersytetu od początku był aktywniejszy, częściej rzucał na bramkę
      SSBO. Białostoczanie skupili się na obronie, czekali na okazje do kontrataków.
      Nonszalancja niektórych graczy gospodarzy wołała o pomstę do nieba - nie
      potrafili wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem AZS-u. Zamiast 8:4 dla
      SSBO, było 6:5. Potem nastąpił okres jeszcze słabszej gry podopiecznych Gołuba:
      gubili piłkę w ataku, fatalnie grali w obronie, obstrzeliwali słupki bramki
      rywali. Goście uwierzyli w swoje możliwości, prowadził nawet 12:8.
      Prawdziwy dramat zaczął się w drugiej połowie, gdy goście zdobyli pięć bramek z
      rzędu. Przy stanie 12:20 stało się jasne, że Uniwersytet może wygrać różnicą 14
      bramek. - Co się dzieje?! - krzyczał do kolegów Maciej Ginter, po kolejnej
      straconej bramce.

      Lange jak tur

      Na szczęście opamiętanie przyszło w samą porę. Robert Lange, jak szarżujący
      tur, przedzierał się przez defensywę gości. Białostocki weteran parkietu
      seriami zdobywał bramki dla SSBO.
      - W pierwszej połowie pilnowało mnie aż dwóch zawodników, więc nie było łatwo
      się urwać - mówił Lange. - Dopiero w końcówce mi odpuścili, więc wykorzystałem
      powstałe luki.
      Lange był osamotniony w atakach, a goście też nie zasypiali gruszek w popiele.
      Białostocką obronę ośmieszał zwłaszcza Bartosz Wardziński, zdobywca dziesięciu
      bramek. W końcówce SSBO przypuściło szturm na bramkę Uniwersytetu, ale
      zwycięstwa rywalom wyrwać już nie zdołało.
      - Jestem bardzo niezadowolony - stwierdził Lange, tuż po końcowej syrenie. -
      Nie wiem, co się działo z nami w tych ostatnich meczach sezonu. Do drugiej ligi
      wprawdzie awansowaliśmy, ale przy takiej grze i zaangażowaniu nie jestem
      optymistą, co do naszej przyszłości.
      - Nie tak miało być - przyznał trener Gołub. - Poziom drugoligowy wymaga od nas
      znacznie więcej, zarówno pod kątem sportowym, jak i organizacyjnym. Kadra musi
      być liczniejsza, interesują nas młodzi zawodnicy z Siemiatycz oraz Rudki.

      Bura w szatni

      O trzecie miejsce w lidze w Siemiatyczach walczył z kolei miejscowy zespół TS z
      Arcusem Radzymin. Goście do przerwy wygrywali czterema bramkami (18:14).
      - W szatni piłkarze dostali burę - mówi Krzysztof Wieczorek, jeden z trenerów
      TS-u. - W drugiej połowie rywale opadli z sił, co wykorzystaliśmy. Gdy zaczęli
      przegrywać, spotkanie stało się nerwowe. Czerwoną kartką za uderzenie został
      ukarany jeden z najlepszych zawodników Arcusa. Ostatecznie wygraliśmy 35:33.
      Trener siemiatyczan zastanawia się, czy drużyna w przyszłym sezonie w ogóle
      zagra w trzeciej lidze.
      - Wszystko w rękach burmistrza Siemiatycz, który jest naszym głównym sponsorem -
      dodaje Wieczorek. - Liczymy, że nie odwróci się od nas, zwłaszcza że kibice
      licznie przychodzą na nasze spotkania.

      SSBO BIAŁYSTOK - AZS UNIWERSYTET WARSZAWA 28:30 (12:15)

      SSBO: M. Dziekoński (Kiedysz) - R. Lange 11, Borsuk 6. Ołdakowski 4, Bobowski
      2, E. Dziekoński 2, Nocny 1 oraz D. Lange 1, Ginter 1, Krasewicz 0.

      TS SIEMIATYCZE - ROKIS ARCUS RADZYMIN 35:33 (14:18)

      TS: Kosk (Filipiak) - Klepacki 11, Czeberkus 6, Kapela 6, Derewońko 5, Kadej 5,
      Skorupko 0 oraz Mieszkowski 2 Kożuchowski 0, Zyskowski 0, Ptaszyński 0,
      Mikulski 0, Lewczuk 0.

      TABELA

      1. SSBO 12 18 374:261
      2. Uniwersytet 12 18 300:270
      3. Siemiatycze 12 8 289:357
      4. ROKiS Arcus 12 4 243:318
      SSBO awansował do drugiej ligi, nikt nie spadł.

      (Gazeta Wyborcza, 16 maja 2005 r.)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka