Dodaj do ulubionych

Podlaska ciemnota: Szeptuchy

13.08.06, 16:11
A co powiecie o szeptuchach?

Takie kuriozum chyba jeszcze jest tylko w zapadłych wsiach podlaskich (no może
jeszcze na Białorusi).

Jak w XXI w. można wierzyć w taką ciemnotę. Że stare babki chcą sobie dorobić
do skormenj emerytury, to rozumiem, ale nie rozumiem, że ktoś chce korzystać z
ich usług.

Ciemnota kwitnie. A to odczynić trzeba urok, bo koń zachorzał, a to komuś
wrzód na dupie trzebaa odczynić, a to liszaje zlikwidować.

Kiedyś bodajże w "Antku" Rozalkę do pieca włożyli, żeby wyzdrowiała. Za długo
siedziała w tym piecu i wyzionęła ducha. To była I poł. XIX w. Teraz mamy I
poł. XXI w., ale w podlaskim rezerwacie ciemnota kwitnie tak samo jak 200 lat
temu.

A dlaczego upiory przestały koniom plesc ogony i grzywy? Dlaczego przestały
ukazywac się strzygi? I żaden umarlak nie straszy po smierci, nie trzeba grobu
rozkopywać, głowy ucinać i osikowym kołkiem serca przebijać.


Wszystko przez tą cywilizację. Samochody nie mają ogonów i grzyw. W nocy mozna
właczyc światło. Ludzie mają telewizję i nie nudzą się po nocach, więc nie
robią sąsiadom niewybrednych żartów, typu "duch".
Obserwuj wątek
    • horry_piotter Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 13.08.06, 16:18
      W tej ciemnocie przeważają ludzie ze wsi, a tym samym wyznania prawosławnego.

      Zauwazyć też można zależność, że im bardziej na wschód, tym cywilizacja
      mniejsza, ale wiara w zabobony i przesądy większa. Jak to wyjaśnić?

      Ot chocby tak, że "upiorowi" łatwiej jest szturchnąc w tyłek babę, która
      wieczorem poszła do wygódki za stodołę, niż taką, co ma wc w domu. Stąd te baby
      na wsi takie przerazone i w zabobony wierzą.
      • kirsan Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 13.08.06, 18:32
        Sądzę, że nie tylko prawosławni szukają pomocy u takich znachorek. Ludzie mają
        potrzebę magii, drzemie w nich wiara w moce nadprzyrodzone i jest to pamiątka
        po przodkach, dawnych czasach, pełnych tego typu obrzędów i wierzeń.
        Rzeczywiście chyba im dalej na wschód tym wiara w różne przesądy większa, a to
        dlatego że prawosławie nie walczyło z nimi w jakiś szczególny sposób. Obecnie
        ludzie odwiedzający szeptuchy, nie uważają, że czynią coś złego, dlatego, że
        posługują się one najczęściej modlitwami, tak więc w ostatecznym rozrachunku
        nie tyle wiara w zabobony, ile chrześcijańska wiara w moc modlitwy leży u
        podstaw przeświadczenia o możliwości udzielenia pomocy przez szeptuchy. Oto
        parę ciekawych informacji na temat naszych lokalnych zwyczajów. Myśle, że ten
        tekst bardzo wiele wyjaśnia:

        "Mieszkańcy wsi położonych między Białymstokiem a Białowieżą postrzegają świat
        w sposób szczególny. Głęboką wiarę w Boga łączą z wiarą w moce nadprzyrodzone i
        zabobonem, cerkiewną liturgię z obrzędami sięgającymi korzeniami czasów
        pogańskich. Obrzędy zaspokajają potrzebę magii, zrodzoną z biedy i
        odosobnienia, ale też z bliskości przyrody i budzących obawy żywiołów. Kiedy
        nadchodzi burza, bije się w cerkiewne dzwony, stawia w oknie krzyż i gromnicę,
        obchodzi izbę z ikoną. Kiedy wybucha pożar, zdarza się, że kobieta rozbiera się
        do naga i ze świętym obrazem w dłoniach chodzi wokół płonącej szopy czy domu,
        modląc się i mrucząc odpowiednie zaklęcia. W tym zakątku świata magia jest
        dobra na wszystko. Staropanieństwu zapobiegają okruchy poświęconego w cerkwi
        chleba zawiązane w szmatki i umieszczone w rogach izby. Nieprzychylna synowej
        teściowa może zniszczyć małżeństwo syna, wkładając pod poduszkę jego żony
        grudki ziemi zebrane z grobu i zawiązane w gałganku. Wszelkie uroki jednak
        najlepiej odczyniają i wszystkie dolegliwości leczą szeptuchy, czyli znachorki
        i znachorzy, nazywani tak, ponieważ podczas wykonywania magicznych zabiegów
        ustawicznie szepczą modlitwy i zaklęcia w specyficznej gwarze tych okolic,
        będącej mieszaniną polskiego, białoruskiego i ukraińskiego. Raka leczą
        zakopując krzyż obwiązany u podstawy przepoconym ubraniem chorego. Reumatyzm -
        laniem wosku. Przepuklinę - pociętymi gałązkami, którymi dotykają chore
        miejsce, a potem wbiją te kołeczki w dziurki w podłodze i przenoszą chorego nad
        progiem. Każda szeptucha zresztą ma swoje sposoby. Podczas leczniczych zabiegów
        sięgają po zioła, włóczkę wełnianą, lniane kłaki, popiół, świecie, wełniane
        chustki. Choroby leczy też woda ze świętego źródła "Krynoczki" znajdującego się
        przy cerkwi zbudowanej w samym sercu Puszczy Białowieskiej. Do tego miejsca
        przybywają ludzie z najodleglejszych stron, by uczestniczyć we mszy i święceniu
        wody. Odprawiający nabożeństwo pop zanurza krzyż w wiadrze z wodą
        z "Krynoczki", podnosi go, a ludzie chwytają ściekające krople do słoików i
        kubków, na chusteczki. Ci, którym się to nie udało, zadowalają się wodą
        zaczerpniętą ze studni, albo z kranów również napełnionych święconą wodą.
        Pielgrzymi piją ją i obmywają twarze, dłonie, nogi, chore miejsca. Wycierają
        się potem chustkami, które następnie rozwieszają na rozciągniętych przy cerkwi
        drutach lub na pobliskich krzakach. Choroby mają zostać na nich. Jak wierzą
        wierni z Podlasia, chorób można również pozbyć się w drodze na świętą górę
        prawosławia - Grabarkę - dokąd pielgrzymuje się, by się pomodlić i pośród
        tysięcy wbitych w ziemię krzyży umieścić swój, przyniesiony w określonej
        intencji. W tym celu trzeba się obmyć wodą ze strumyka wypływającego ze
        świętego źródła, potem wytrzeć ciało chustą i zostawić ją na brzegu.
        Zaskakująca swoimi przejawami swoista symbioza praktyk religijnych i zabobonu
        wytworzyła się dzięki sięgającej średniowiecza tolerancji Kościoła
        prawosławnego. Magiczna wiedza i stare obrządki niepotępiane i nietępione
        przekazywane są następnym pokoleniom."
        • horry_piotter Podlaska odmiana voo doo 13.08.06, 20:59
          kirsan napisał:

          > Sądzę, że nie tylko prawosławni szukają pomocy u takich znachorek. Ludzie mają
          > potrzebę magii, drzemie w nich wiara w moce nadprzyrodzone i jest to pamiątka
          > po przodkach, dawnych czasach, pełnych tego typu obrzędów i wierzeń.

          Niektórzy ludzie. Ciemnota. Fakt, że nawet w sejmie modlono się ostatnio o
          deszcz. Tak się żarliwie modlili aż wymodlili powódź ;)

          Ciemnota nawet w stolicy, jak w jakimś afrykańskim bantustanie.

          > Rzeczywiście chyba im dalej na wschód tym wiara w różne przesądy większa, a to
          > dlatego że prawosławie nie walczyło z nimi w jakiś szczególny sposób. Obecnie
          > ludzie odwiedzający szeptuchy, nie uważają, że czynią coś złego, dlatego, że
          > posługują się one najczęściej modlitwami, tak więc w ostatecznym rozrachunku
          > nie tyle wiara w zabobony, ile chrześcijańska wiara w moc modlitwy leży u
          > podstaw przeświadczenia o możliwości udzielenia pomocy przez szeptuchy.

          Nie mogę. TAka ciemnota w XXI w. A może jeszcze komuś ukazała się tęcza, jak
          jechał do szeptuchy, albo Maryja ukazała się nad kominem?

          Oto
          > parę ciekawych informacji na temat naszych lokalnych zwyczajów. Myśle, że ten
          > tekst bardzo wiele wyjaśnia:
          >
          > "Mieszkańcy wsi położonych między Białymstokiem a Białowieżą postrzegają świat
          > w sposób szczególny.

          Szczególny, tzn. w taki sam sposób jak dzikie plemiona afrykańskie.

          Głęboką wiarę w Boga łączą z wiarą w moce nadprzyrodzone i zabobonem, cerkiewną
          liturgię z obrzędami sięgającymi korzeniami czasów
          > pogańskich. Obrzędy zaspokajają potrzebę magii, zrodzoną z biedy i
          > odosobnienia, ale też z bliskości przyrody i budzących obawy żywiołów. Kiedy
          > nadchodzi burza, bije się w cerkiewne dzwony, stawia w oknie krzyż i gromnicę,
          > obchodzi izbę z ikoną.

          A nie lepiej zaintalowac piorunochrony? :)

          Kiedy wybucha pożar, zdarza się, że kobieta rozbiera się do naga i ze świętym
          obrazem w dłoniach chodzi wokół płonącej szopy czy domu, modląc się i mrucząc
          odpowiednie zaklęcia.

          O kurcze, jak młoda i łądna to jeszcze, ale jak stare babsko się rozbierze, to
          strażaków wystraszy.

          Tak jak w wierszyku: zapaliła się stodoła, wyleciała baba goła, dziadek myślał
          że to skrzypce i podrapał ja po ...


          W tym zakątku świata magia jest dobra na wszystko.

          Staropanieństwu zapobiegają okruchy poświęconego w cerkwi
          > chleba zawiązane w szmatki i umieszczone w rogach izby.

          Jak dziewczę felerne, to i dwadzieścia bochenków chleba w rogach każdego pokoju
          w chałupie nie pomoże :). No chyba że w posagu wniesie 20 hektarów, to na
          największego paszczura znajdzie się amator i szeptucha niepotrzebna :)

          Nieprzychylna synowej teściowa może zniszczyć małżeństwo syna, wkładając pod
          poduszkę jego żony grudki ziemi zebrane z grobu i zawiązane w gałganku.

          O. wątek w stylu "uipór atakuje". A może jeszcze laleczka z wosku i szpileczki
          [wątek pasmanteryjny] ;)

          Wszelkie uroki jednak
          > najlepiej odczyniają i wszystkie dolegliwości leczą szeptuchy, czyli znachorki
          > i znachorzy, nazywani tak, ponieważ podczas wykonywania magicznych zabiegów
          > ustawicznie szepczą modlitwy i zaklęcia w specyficznej gwarze tych okolic,
          > będącej mieszaniną polskiego, białoruskiego i ukraińskiego.

          Cie choroba, specmeni w tej branży też są? A rozumiem, konkurencja duża, bo
          pracy na Podlasiu brak.


          Raka leczą zakopując krzyż obwiązany u podstawy przepoconym ubraniem chorego.


          Czyli musza mieć łopatę. Jak stomatolog chce zacząc praktykę to musi miec
          znacznie bardziej skomplikowany i droższy sprzęt. A niby ta sama branża "lecznicza".

          Reumatyzm - laniem wosku.

          Czyli Andrzejki nie tylko raz w roku?


          Przepuklinę - pociętymi gałązkami, którymi dotykają chore
          > miejsce, a potem wbiją te kołeczki w dziurki w podłodze i przenoszą chorego
          nad progiem.

          Przenoszą chorego nad progiem? To krzepkie te babcie szeptuchy musza być :)


          Każda szeptucha zresztą ma swoje sposoby. Podczas leczniczych zabiegów sięgają
          po zioła, włóczkę wełnianą, lniane kłaki, popiół, świecie, wełniane
          > chustki.

          Nic się nie zmarnuje, a nogi węża i kwiat paproci też używają?

          Choroby leczy też woda ze świętego źródła "Krynoczki" znajdującego się przy
          cerkwi zbudowanej w samym sercu Puszczy Białowieskiej.

          Jest Krynka , to i Krynoczka może być. Butelkoweać, natychmiast, że tez panowie
          w sukienkach nie zwietrzyli jeszcze interesu/

          > Jak wierzą wierni z Podlasia, chorób można również pozbyć się w drodze na
          świętą górę
          > prawosławia - Grabarkę - dokąd pielgrzymuje się, by się pomodlić i pośród
          > tysięcy wbitych w ziemię krzyży umieścić swój, przyniesiony w określonej
          > intencji. W tym celu trzeba się obmyć wodą ze strumyka wypływającego ze
          > świętego źródła, potem wytrzeć ciało chustą i zostawić ją na brzegu.
          > Zaskakująca swoimi przejawami swoista symbioza praktyk religijnych i zabobonu
          > wytworzyła się dzięki sięgającej średniowiecza tolerancji Kościoła
          > prawosławnego. Magiczna wiedza i stare obrządki niepotępiane i nietępione
          > przekazywane są następnym pokoleniom."

          I ciemnote wciska babka matce, matka córce, córka wnuczsce, chyba że wnuczka ma
          trochę rozumu i pojedzie na studia, trochę świata zobaczy i nie łyknie ciemnoty.
          A ten zawód intratny szeptucha, to przechodzi z pokolenia na pokolenie, czy nie?
          Bo zauwazyłem, że inny intratny zawód bazujący na ciemnocie - księża, to często
          po ojcu fach przechodzi na syna [chodzi mi o popów prawosławnych]. Do branży
          często tez wchodzą dzieci rodziców "okołoreligijnych" [organista, co bardziej
          molaszczy parafianie].

          Ile jeszcze minie czasu zanim ta ciemnota zniknie? 30 lat?
          • kirsan Re: Podlaska odmiana voo doo 13.08.06, 22:57
            Wiele rzeczy opisanych w tym tekście jest już praktycznie zapomnianych i
            niepraktykowanych. Ale to fakt, że można znaleźć wiele przykładów zachowań,
            które są przebłyskami dawnych wierzeń i zabobonów. I to nie tylko przecież
            wśród ludności prawosławnej. Wytworzenie się różnych praktyk dziś uważanych za
            zabobonne było w gruncie rzeczy naturalnym procesem, wynikającym m.in. ze
            strachu przed siła przyrody. Kto setki lat temu myślał o zakładaniu
            piorunochronów? A burzy się bano, więc próbowano ją jakoś oswoić. Kościoły też
            często przyjmowały zamiast zdecydowanej walki z takimi praktykami ich
            dostosowanie do wierzeń chrześcijańskich. Byłaby to walka z wiatrakami, bo
            niełatwo jest wykorzenić do cna coś, co rządziło życiem ludzi przez wieki i
            było przekazywane z pokolenia na pokolenie.

            Tak na marginesie, prawosławni nie lubią słowa "pop" i go nie używają. Lepiej
            zastąpić już to słowo określeniem "ksiądz prawosławny".
    • high_level znalezione w sieci 13.08.06, 22:02
      Klątwy i uroki

      Jacek Słomiński

      We wsiach południowo-wschodniej części województwa podlaskiego, w trójkącie
      Hajnówka, Bielsk Podlaski, Siemiatycze, kilkanaście kobiet trudni się czarami,
      czyli rzucaniem klątw i uroków.

      Mówią o nich wiedźmy, babki, szeptuchy. Najczęściej są to stare kobiety,
      samotne, mieszkające na skraju wsi lub na tzw. kolonii. Potrafią nie tylko
      zatruć żywy inwentarz, sprowadzić na człowieka niepowodzenia życiowe i wpędzić
      w chorobę, ale nawet uśmiercić.

      – Praktyki rzucania klątw są czymś normalnym na podlaskich wsiach – mówi
      Leon Chlabicz, niekonwencjonalny terapeuta, od lat prowadzący badania nad mocą
      klątw. – Jedne babki pomagają ludziom, leczą i odczyniają chorobę, inne
      świadomie szkodzą. Chociaż rzucanie klątwy może się wydawać nic nieznaczącym
      rytuałem, to po jakimś czasie ujawnia się niszczycielska moc zaklęcia. To są
      procesy jeszcze niepoznane przez naukę, ale to działa – zapewnia.

      Przychodzą do nich różni ludzie. Ktoś pragnie się zemścić za doznane
      krzywdy, inny dokuczyć sąsiadowi, matka chce rzucić klątwę na wyrodną córkę,
      zięć pognębić teściową, biznesmen wykończyć konkurencję. Jeśli nie można liczyć
      na sprawiedliwość, to gdzie, jak nie u wiedźmy, szukać pomocy.

      WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO!

      Swoją działalność traktują jak rzemiosło i za wykonanie usługi biorą
      pieniądze. Przyjmują także zapłatę w naturze: jaja, ser, mleko. Nie daj Boże
      mieć wiedźmę w rodzinie albo mieszkać obok niej. Często rzucają klątwy ze
      zwykłej zazdrości i zawiści: sąsiadom, krewnym, znajomym. Byle jaka sprzeczka
      kończy się obłożeniem urokami. Zsyłają na ludzi niepowodzenia, choroby, trują
      zwierzęta gospodarskie. Tajniki magii, rytuały i zaklęcia, przekazują z
      pokolenia na pokolenie.

      Czasami szkodzą bez powodu, by dokuczyć. Mają we krwi czynienie zła i
      chaosu. Przekonały się o tym dwie ankieterki, które trafiły do babki,
      przeprowadzając spis. Starsza pani uparła się, że poczęstuje je herbatą. Z
      grzeczności nie odmówiły. Po ???ugoszczeniu” obie chorowały przez kilka
      miesięcy, a lekarze nie znaleźli przyczyny ich złego stanu zdrowia.

      Antoni B., mieszkaniec wsi spod Hajnówki, robił pomniki i nagrobki. Interes
      szedł świetnie. Były zamówienia, klienci, pieniądze. Kupił nowy samochód,
      wyremontował dom, zaczął rozbudowywać budynki gospodarcze. Wszystko układało
      się doskonale do czasu, gdy przyszła sąsiadka i pożyczyła miskę żwiru. Od tego
      momentu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, szczęście się od niego
      odwróciło. Interes się rozpadał. Brakowało zamówień, stracił klientów, narobił
      długów. W końcu zdał sobie sprawę, że padł ofiarą klątwy.

      – Jest to typowe działanie klątwy szkodzącej w interesach – uważa Leon
      Chlabicz. – Można stworzyć taką konstrukcję energetyczną, która działa na
      podświadomość i odpycha człowieka od pewnych miejsc, np. stawia się ???zaporę”
      na wejściu do sklepu lub zakładu i wtedy większość klientów omija te miejsca,
      podświadomie czując do nich niechęć.

      PRZEKLĘTE PRZEDMIOTY

      Do sprowadzania nieszczęść podlaskie czarownice używają często przedmiotów
      kultu religijnego: krzyży, ikon, świętych obrazków itp., nasycając je
      destrukcyjną informacją. Jest to celowe działanie psychologiczne. Człowiek
      religijny nie przejdzie obojętnie obok leżącego krzyżyka czy różańca. Jeśli
      takie przedmioty znajdą się w domu, mogą ściągać na całą rodzinę nieszczęścia i
      choroby.

      Maria B. znalazła przed bramą do swojej posesji krzyżyk. Była osobą
      wierzącą, więc ucałowała go z czcią i powiesiła w samochodzie. Od tego czasu
      prześladował ją pech. W ciągu kilku miesięcy miała parę poważnych awarii, kilka
      stłuczek i wypadek. Doszło do tego, że bała się wsiąść do samochodu. W końcu
      uświadomiła sobie, że jej pech zaczął się od zawieszenia znalezionego krzyżyka.
      Za namową Leona Chlabicza zdjęła go i zaniosła do kościoła. Od tej pory nie
      miała już przykrych przygód z samochodem.

      NISZCZYCIELSKA MOC KLĄTWY

      – Klątwa jest rodzajem ataku energetycznego na naszą podświadomość – mówi
      Leon Chlabicz. – Kiedy podświadomość dostaje konstrukcję energetyczną z
      informacją, w jakim kierunku ma ona zadziałać, to ją realizuje. Konsekwencją
      może być choroba albo niepomyślny splot okoliczności życiowych.

      Ofiarami klątwy padają najczęściej osoby słabe psychicznie i podatne na
      sugestie. Jeżeli ktoś wierzy w klątwy i boi się ich, to siła zaklęcia się
      podwaja, bo umysł uruchamia wtedy swoją moc kreacji. Wcześniej czy później
      dochodzi do realizacji klątwy w postaci choroby lub sytuacji życiowych zgodnych
      z intencją wiedźmy. To jest jak samosprawdzająca się przepowiednia.

      Bardzo niebezpieczne jest długotrwałe oddziaływanie klątwy. Wtedy zaklęcie
      może zabić. Leon Chlabicz spotkał się z dwoma takimi przypadkami na Podlasiu. –
      Przeważnie jest to choroba, której nie da się zdiagnozować – mówi. – Człowiek
      usycha w oczach, pomimo że wyniki badań lekarskich są dobre.

      JAK SIĘ BRONIĆ?

      – Przeciętny człowiek nie ma szans na obronę – mówi Leon Chlabicz. – Musi
      poszukać pomocy u kogoś, kto potrafi odczynić urok i zdjąć klątwę.

      Zdjąć urok mogą szeptuchy, które pomagają przy chorobach, choć nie zawsze
      im się to udaje. Klątwę można wymówić, jeśli się wie, kto ją rzucił. Wtedy
      wróci ona do nadawcy i zniszczy swego twórcę. Dobrą ochroną są talizmany.

      Z doświadczeń Leona Chlabicza wynika, że osoby bardzo religijne nie są
      podatne na złe życzenia. Świadomość bożej mocy chroni je wystarczająco. Klątwy
      nie muszą się obawiać ludzie o silnej osobowości, stanowczy i pewni siebie. Ich
      organizm tworzy naturalną barierę, swoisty ekran ochronny nie do przebicia
      przez złe moce. Urok może ich dopaść tylko w chwilach kryzysu psychicznego.

      Dawniej stosowano różne metody obrony. Niektóre przetrwały do naszych czasów,
      np. wiązanie czerwonej kokardki przy łóżeczku niemowlęcia czy przerzucanie go
      przez spódnicę.

      Czarownice nie czują wyrzutów sumienia z powodu zła, które czynią. Uważają,
      że winę ponosi ten, kto im zapłacił. Nie zdają sobie sprawy, że ciągle obcując
      ze złem, stopniowo degradują się psychicznie i fizycznie. Brak im szczęścia w
      życiu. Ich dzieci często są kalekami albo wcześnie umierają i nie mają komu
      przekazać swojej wiedzy.

      – Smutne jest to, że coraz więcej młodych ludzi, zwłaszcza dziewcząt,
      próbuje bawić się w czary – mówi terapeuta. – Nie wiedzą, jak tragiczne mogą
      być dla nich konsekwencje takiej działalności
      • horry_piotter Trójkąt Siemiatycki 14.08.06, 23:04
        high_level napisał:

        > Klątwy i uroki
        >
        > Jacek Słomiński
        >
        > We wsiach południowo-wschodniej części województwa podlaskiego, w trójkącie
        > Hajnówka, Bielsk Podlaski, Siemiatycze, kilkanaście kobiet trudni się czarami,
        > czyli rzucaniem klątw i uroków.

        Sugerujesz, że ten trójkąt jest bardziej niebezpieczny niż Trójkąt Bermudzki? ;)

        > Mówią o nich wiedźmy, babki, szeptuchy. Najczęściej są to stare kobiety,
        > samotne, mieszkające na skraju wsi lub na tzw. kolonii. Potrafią nie tylko
        > zatruć żywy inwentarz, sprowadzić na człowieka niepowodzenia życiowe i wpędzić
        > w chorobę, ale nawet uśmiercić.

        Ta, najgorsze sa takie. Samotne stare panny, co dawno chłop nie przeczyscił im
        komina, stają się zgorzkniałe. na poczatek kupuja sobie kota, a potem rzucają
        złe spojrzenia. Zwykła ciemnota.

        W większym mieście to taka starsza pani może kupić sobie wibrator lub wynająć
        czipendejlsa na godziny. Od razu humor lepszy i chęć do rzucania złych spojrzeń
        mija jak ręką odjał. A tym stare na wsiach, to wibratory mogłyby sobie droga
        wysyłkową kupić, ale za ciemne to to, a i ksiądz dobrodziej nie pochwala :)


        > WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO!
        >
        > Swoją działalność traktują jak rzemiosło i za wykonanie usługi biorą
        > pieniądze. Przyjmują także zapłatę w naturze: jaja, ser, mleko.


        W naturze także? Jaja? To jurny młodzieniec bez pieniędzy tez może skorzystać z
        usług starej baby? Zreszta nie wiadomo kto z czyich usług by korzystal chętniej :)

        >
        > Czasami szkodzą bez powodu, by dokuczyć. Mają we krwi czynienie zła i
        > chaosu. Przekonały się o tym dwie ankieterki, które trafiły do babki,
        > przeprowadzając spis. Starsza pani uparła się, że poczęstuje je herbatą. Z
        > grzeczności nie odmówiły. Po ???ugoszczeniu” obie chorowały przez kilka
        > miesięcy, a lekarze nie znaleźli przyczyny ich złego stanu zdrowia.


        Poczęstowała herbatą? Oj, tam od razu czary. A może babcina miała jedną saszetkę
        herbatę i siedemdziesiąty raz ją zaparzała, a co by nadać koloru trochę
        końskiego moczu dolała?

        > Antoni B., mieszkaniec wsi spod Hajnówki, robił pomniki i nagrobki. Interes
        >
        > szedł świetnie. Były zamówienia, klienci, pieniądze. Kupił nowy samochód,
        > wyremontował dom, zaczął rozbudowywać budynki gospodarcze. Wszystko układało
        > się doskonale do czasu, gdy przyszła sąsiadka i pożyczyła miskę żwiru. Od tego
        > momentu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, szczęście się od niego
        > odwróciło. Interes się rozpadał. Brakowało zamówień, stracił klientów, narobił
        > długów. W końcu zdał sobie sprawę, że padł ofiarą klątwy.

        To powinien do tej baby, co pożyczyła miske żwiru [po co jej żwir? dla kotka?
        pewno stara panna, a więc szeptucha] zajść, mordę obić i szćzęscie by w try miga
        wróciło nazad :)


        > JAK SIĘ BRONIĆ?
        >
        > – Przeciętny człowiek nie ma szans na obronę – mówi Leon Chlabi
        > cz. –


        No prawie jak atak terrorystyczny. WTC przy szeptuchach to małe piwo :)



        > Dawniej stosowano różne metody obrony. Niektóre przetrwały do naszych czasów,
        > np. wiązanie czerwonej kokardki przy łóżeczku niemowlęcia czy przerzucanie go
        > przez spódnicę.

        Qrwa, komunistom nie kokardki, a cała bela czerwonego materiału nie pomogła. Co
        za moc musiała mieć ta szeptucha, co rzuciła urok na komunizm :)

        > Czarownice nie czują wyrzutów sumienia z powodu zła, które czynią. Uważają,
        >
        > że winę ponosi ten, kto im zapłacił. Nie zdają sobie sprawy, że ciągle obcując
        > ze złem, stopniowo degradują się psychicznie i fizycznie. Brak im szczęścia w
        > życiu. Ich dzieci często są kalekami albo wcześnie umierają i nie mają komu
        > przekazać swojej wiedzy.

        Dzieci są kalekami? Jakie dzieci? Samotna baba ma dzieci? Z kim? Z kotem?

        > – Smutne jest to, że coraz więcej młodych ludzi, zwłaszcza dziewcząt,
        >
        > próbuje bawić się w czary – mówi terapeuta. – Nie wiedzą, jak tragi
        > czne mogą
        > być dla nich konsekwencje takiej działalności

        Tak, bardzo tragiczne. Samotne wieczory, kot i jak nikt nie widzi harlequiny lub
        co bardziej przedsiebiorcze szeptuchy porno z satelity. No i tylko czasem trafi
        się jurny młodzieniec bez pieniedzy, który zapłąci w naturze [jaja, smietana].
        • high_level szeptucha z Orli 15.08.06, 09:33
          Z tego, co pamiętam, największą renomą w okolicy cieszyła się szeptucha-
          uzdrawiaczka z Orli. Jeżdzili do niej wszyscy, także i ludzie po studiach. A
          sławna była chyba na całe województwo. Znalazłem w necie opis wizyty:

          "A mnie sie zdarzylo osobiscie byc u szeptuchy. Bylo to w Orli. Ponad 10 lat
          temu. Zaciagnal mnie tam znajomy. Siedzialam na takim duzym podworku,
          przygladajac sie ludziom, tloczacym w kolejce. Biegaly jakies dzieci, dorosli
          stali w ciszy i milczeniu. Nagle szeptucha wyszla na zewnatrz, popatrzyla na
          mnie takim spojrzeniem, ze jeszcze teraz czuje ciarki i wskazujac na mnie
          palcem, powiedziala: TY!!! - zdebialam!!! Ludzie sie rozsuneli (a kolejka byla
          solidna, mimo to nikt nie sarkal), weszlam do chaty.
          Szeptucha posadzila mnie na taborecie , przy stole, pod sciana, tuz obok okna.
          Pytala, co mi dolega, narzucila mi na glowe kawal bialego plotna (chyba
          plotna), potem cos mamrotala, widzialam jakis blysk (potem znajomy mi
          tlumaczyl, ze to bylo palenie lnu czy cos).
          Nie wiem, czy z nerwow, ze tak zostalam wyrozniona, czy z niezwyklosci chwili -
          mialam atak smiechu. Oczywiscie tlumilam to, ale nie moglam powstrzymac....
          Dostalam potem jakies zawiniatko, ktore mialam wyrzucic na oststnich rozstajach
          (czy skrzyzowaniu) za siebie.
          Potem mialam przez iles tam wieczorow zuc skorki chleba i z jedna noga za
          drzwiami codziennie odmawiac modlitwy!!!!
          Mialam ponowic wizyte za jakis tam czas, ale do dzis tam nie pojechalam.
          Pieniedzy szeptucha ode mnie nie chciala wziac za nic w swiecie....

          Do dzis nie wiem, dlaczego mnie wybrala z tlumu, ale przyznam, ze wtedy odjelo
          mi mowe z wrazenia"
          • horry_piotter Ostatni bastion ciemnoty 15.08.06, 11:38
            high_level napisał:

            > Z tego, co pamiętam, największą renomą w okolicy cieszyła się szeptucha-
            > uzdrawiaczka z Orli. Jeżdzili do niej wszyscy, także i ludzie po studiach.


            Ależ studia wcale nie dają gwarancji na mądrośc, a przynajmniej na zdrowy
            rozsądek. Ciemnoty nie da się zresetować, jak oprogramowania w komputerze.
            Wyrwie się ktoś z zadupia, zaprogramuje w głowie program "studia 2006", ale
            oprogramowanie "ciemnota XIX w. version 3.0" zostaje.


            > sławna była chyba na całe województwo.

            No i co z tego? Frytka jest sławna i to na cała Polskę, jeden pracuje du.pą na
            sławę krajową, drugi mamrocze coś pod nosem i ma sławe lokalną.

            Znalazłem w necie opis wizyty:
            >
            > "A mnie sie zdarzylo osobiscie byc u szeptuchy. Bylo to w Orli. Ponad 10 lat
            > temu. Zaciagnal mnie tam znajomy. Siedzialam na takim duzym podworku,
            > przygladajac sie ludziom, tloczacym w kolejce. Biegaly jakies dzieci, dorosli
            > stali w ciszy i milczeniu. Nagle szeptucha wyszla na zewnatrz, popatrzyla na
            > mnie takim spojrzeniem, ze jeszcze teraz czuje ciarki i wskazujac na mnie
            > palcem, powiedziala: TY!!! - zdebialam!!! Ludzie sie rozsuneli (a kolejka byla
            > solidna, mimo to nikt nie sarkal), weszlam do chaty.

            No i co z tego? Amatorskie zastosowanie podstawowych zasad psychologii tłumu.
            Wybranka? Ale co dolegało "wybrance"? Informacji brak. Czy pomogło? Informacji
            brak - bo pomóc nie mogło. O tym w artykule nie ma ani słowa .


            > Szeptucha posadzila mnie na taborecie , przy stole, pod sciana, tuz obok okna.
            > Pytala, co mi dolega, narzucila mi na glowe kawal bialego plotna (chyba
            > plotna), potem cos mamrotala, widzialam jakis blysk (potem znajomy mi
            > tlumaczyl, ze to bylo palenie lnu czy cos).
            > Nie wiem, czy z nerwow, ze tak zostalam wyrozniona, czy z niezwyklosci chwili -
            >
            > mialam atak smiechu. Oczywiscie tlumilam to, ale nie moglam powstrzymac....
            > Dostalam potem jakies zawiniatko, ktore mialam wyrzucic na oststnich rozstajach
            >
            > (czy skrzyzowaniu) za siebie.
            > Potem mialam przez iles tam wieczorow zuc skorki chleba i z jedna noga za
            > drzwiami codziennie odmawiac modlitwy!!!!
            > Mialam ponowic wizyte za jakis tam czas, ale do dzis tam nie pojechalam.

            Nie pojechała drugi raz? A babcina sobie wydedukowała, że za pierwsza wizytę nic
            nie weźmie, ale za druga skasuje podwójnie. A tu kicha, :)


            > Pieniedzy szeptucha ode mnie nie chciala wziac za nic w swiecie....

            Amatorskie zastosowanie psychologii. Nie wzięła. Ale od innych weźmie i jeszcze
            z nawiazką się jej zwróci. Ponadto niekóre szeptuchy mogą być naprawdę
            "szajbnięte" i nawet wierzyć w swoje powołanie. Mało to współcześnie mesjaszy,
            napoleonów, hitlerów i kosmitów w zakąłdach psychiatrycznych?

            A wracajac do szeptuch. Ich biznes działa na zasadzie: szaman się modli o
            deszcz, czasami deszcz spadnie, czasami nie. Jak nie spadnie, to znaczy że
            ofiary były za małe lub lud grzechami obraził bóstwo. Jak spadnie deszcz, wtedy
            przypisuje się cudowną moc szamanowi. Że Indianie byli ciemni, to zgodzą sie
            wszyscy. A czym różni się szeptucha od szamana?


            > Do dzis nie wiem, dlaczego mnie wybrala z tlumu, ale przyznam, ze wtedy odjelo
            > mi mowe z wrazenia"

            Przypadek? Nie ma przypadków twierdzi Eugenisz Nowak, szajbus - ekscentryk
            podlaski. No to może szeptucha zobaczyła, że "wybranka" ma ładne korale, albo
            stała przy oknie i swiatło zasłąniała.

            Wiem, ze i tak nie przekonam zwolenników szeptuch i innych ciemnot. Bronic będą
            szeptuch i innych ciemnot i wciskac kit, że coś w tym musi być {bo sąsiadce
            wrzód zniknął, bo wujkowi skleroza przeszła - na zasadzie szaman modli się o
            deszcz, o czym było wyżej].
            Kiedyś ciemny lud bał się kosiarek, elektryczności, czy pociągów, i bronił
            cepa, świeczki i furmanki. Teraz broni ostatni bastion ciemnoty - szeptuchy

    • kirke7 Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 15.08.06, 13:20
      witam:) Jestem mieszkanka wawy ale mam rodzinke w siemiatyczach i czesto
      zagladam na wasze forum.Wracajac do tematu nie wiedze nic zlego w paniach
      zajmujacych sie ta dziedzina gdyz ma to swoj klimat robia to czego nauczyly ich
      babki i mam nadzieje ze bedzie to przekazywane dalej ...poniewaz sa ludzie
      ktorzy kozystaja z tego typu uslug.Jesli to nikomu nie szkodzi to po co sie
      czepiac...super ze tym samym moga sobie dorobic do swoich skromnych rencin.
      Pozdrawiam
      • high_level Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 15.08.06, 15:10
        kirke7 napisała:

        > Jesli to nikomu nie szkodzi to po co sie czepiac...

        Primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić. To podstawowa zasada medycyny.
        Działania szeptunek na pewno nie mogą zaszkodzić. A jeśli ktoś w nie wierzy, to
        mogą nawet pomóc. W procesie leczenia niezwykle ważne znaczenie ma też
        nastawienie psychiczne pacjenta. Jego wiara w to, że wyzdrowieje. Bez tego
        czasami medycyna jest bezradna. Tak więc taka wizyta u szeptunki może być
        pomocna, jeżeli sam chory wierzy, że mu ta wizyta pomoże. Wiara czyni cuda.
        • horry_piotter Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 16.08.06, 19:33
          high_level napisał:

          > kirke7 napisała:
          >
          > > Jesli to nikomu nie szkodzi to po co sie czepiac...
          >
          > Primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić.


          Aha, czyli szeptuchy składają przysięgę Hipokratesa? A te chustki na głowach to
          lokalne czepki pielegniarskie? A jakie ładne, kolorowe kitle nosi podlaska
          branża paramedyczna ;)

          > Działania szeptunek na pewno nie mogą zaszkodzić. A jeśli ktoś w nie wierzy, to
          >
          > mogą nawet pomóc. W procesie leczenia niezwykle ważne znaczenie ma też
          > nastawienie psychiczne pacjenta. Jego wiara w to, że wyzdrowieje. Bez tego
          > czasami medycyna jest bezradna. Tak więc taka wizyta u szeptunki może być
          > pomocna, jeżeli sam chory wierzy, że mu ta wizyta pomoże. Wiara czyni cuda.

          A ja wierzę, że szeptuchami w końcu zainteresują się pracownicy urzędu kontroli
          skarbowej i to nie ze względu na dolegliwości zdrowotne :),
        • horry_piotter Ciemność , widze ciemnosć 16.08.06, 19:34
          high_level napisał:

          > kirke7 napisała:
          >
          > > Jesli to nikomu nie szkodzi to po co sie czepiac...
          >
          > Primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić.


          Aha, czyli szeptuchy składają przysięgę Hipokratesa? A te chustki na głowach to
          lokalne czepki pielegniarskie? A jakie ładne, kolorowe kitle nosi podlaska
          branża paramedyczna ;)

          > Działania szeptunek na pewno nie mogą zaszkodzić. A jeśli ktoś w nie wierzy, to
          >
          > mogą nawet pomóc. W procesie leczenia niezwykle ważne znaczenie ma też
          > nastawienie psychiczne pacjenta. Jego wiara w to, że wyzdrowieje. Bez tego
          > czasami medycyna jest bezradna. Tak więc taka wizyta u szeptunki może być
          > pomocna, jeżeli sam chory wierzy, że mu ta wizyta pomoże. Wiara czyni cuda.

          A ja wierzę, że szeptuchami w końcu zainteresują się pracownicy urzędu kontroli
          skarbowej i to nie ze względu na dolegliwości zdrowotne :),
      • horry_piotter Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 16.08.06, 19:28
        kirke7 napisała:

        > witam:) Jestem mieszkanka wawy ale mam rodzinke w siemiatyczach i czesto
        > zagladam na wasze forum.Wracajac do tematu nie wiedze nic zlego w paniach
        > zajmujacych sie ta dziedzina gdyz ma to swoj klimat robia to czego nauczyly ic
        > h
        > babki i mam nadzieje ze bedzie to przekazywane dalej ...poniewaz sa ludzie
        > ktorzy kozystaja z tego typu uslug.Jesli to nikomu nie szkodzi to po co sie
        > czepiac...super ze tym samym moga sobie dorobic do swoich skromnych rencin.
        > Pozdrawiam

        No to jeszcze trza założyć Nadbużańską Wyższą Szkołę Szeptuch i Szamanów w
        Siemiatyczach, a babcie będą wykładać przedmioty takie jak:

        Zastosowanie pajęczyny
        Płótno lniane jako metoda rzucania uroków
        Usuwanaie wrzodów w oparciu o najnowsze osiągnięcia szeptuchologów
        Skórki chleba jako żródło emisji czarów

        itd :)
        • horry_piotter Nabór do NWSSiS 2006/2007 16.08.06, 22:41


          Informuję, ze jeszcze są wolne miejsca w Nadbużańskiej Wyższej Szkole Szeptuch i
          Szamanów (NWSSiS).

          Program nauki (trzyletni) obejmuje m.in:

          Goło naokoło - kurs gaszenia pożarów. Zajęcia praktyczne (semestr letni)

          Nowoczesne zastosowanie pajęczyny

          Płótno lniane jako metoda rzucania uroków

          Usuwanaie wrzodów w oparciu o wyciąg z nogi weża

          Skórki chleba jako żródło emisji czarów

          Praktyczne zastosowanie okruszków i wstążeczek

          Lanie wosku jako metoda walki z konkurencją - zajęcia praktyczne w terenie

          Podstawy mamrotania

          Zasady palenia ziół.



          Proszę o zgłaszanie propozycji innych przedmiotów.

          Dokumenty należy zgłaszać do 31.13.2006 r. Ta data to przypadek? Nie ma
          przypadków, odpowiada rektor NWSSIS - lokalny ekscentryk - szajbus E. Nowak.
          • kirke7 Re: Nabór do NWSSiS 2006/2007 17.08.06, 10:03
            witam,jestes smieszny nie rozumiem co ci w tych kobietkach tak
            przeszkadza.Zajmij sie innymi problemami wlasnego miasta,wnioskuje ze masz
            bardzo duzo czasu i nie kiedy jestes jedynym wypowiadajacym sie na tym
            forum...najlatwiej anonimowo czepiac sie i wytykac bledy innym(przy okazji
            wyzywac - chociaz sam wywodzisz sie z tych rejonow jak to nazwales "ciemnoty" )
            • horry_piotter Szeptuchy kontratakują :) 17.08.06, 13:35
              kirke7 napisała:

              > witam,jestes smieszny nie rozumiem co ci w tych kobietkach tak
              > przeszkadza.

              Niosę oświaty kaganek do ciemnego rezerwatu. Wieszczę nadejście CYWILIZACJI


              Zajmij sie innymi problemami wlasnego miasta,wnioskuje ze masz
              > bardzo duzo czasu i nie kiedy jestes jedynym wypowiadajacym sie na tym
              > forum...najlatwiej anonimowo czepiac sie i wytykac bledy innym(przy okazji
              > wyzywac - chociaz sam wywodzisz sie z tych rejonow jak to nazwales "ciemnoty" )

              Ciemnota znalazła orędowniczkę szeptuch. Jesteś z tych, którym kiedyś
              zainstalowano program Ciemnota i zabobony XIX w. version 3.0? Kto u ciebie
              instalował ciemnotę babcia, mama? ... broniąc szeptuch sama robisz z siebie
              posmiewisko (oczywiscie znajdzie się jeszcze trochę takich zombie, którym też
              zainstalowano program Ciemnota i zabobony XIX w. version 3.0). Wyrazy
              współczucia. Że się wywodzę, nie znaczy, ze mam popierać podlaską ciemnotę.


              • kirke7 Re: Szeptuchy kontratakują :) 17.08.06, 15:31
                nie zapominaj ze sam wywodzisz sie z "ciemnoty podlaskiej" wspolczuje ci bo
                musisz strasznie sie z tym meczyc ...klikasz ciagle ten sam temat i rozumiem ze
                jest to twoj kompleks.Jestes ograniczonym, egoistycznym chlopkiem z podlasia
                ktory jeszcze nie docenia swoich korzeni.
                Ja uwazam ze podlasie jest piekniejsze od morza i gor (sama mieszkam od
                urodzenia w wawie),mam na podlasiu rodzine i jak tylko mam chwilke to tu
                uciekam,rozkoszujac sie cisza,specyficznym klimatem i jakbym spotkala urocza
                szeptuche to bym zkorzystala z jej uslug:))pozdrawiam wszystkich dumnych podlasianin
                • horry_piotter Re: Szeptuchy kontratakują :) 17.08.06, 17:13
                  Na Interii jest podobny artykuł.

                  Eksmisja za zbyt głośne modlitwy
                  Czwartek, 17 sierpnia (12:51)
                  Siedmioosobowej rodzinie ze wschodniego Berlina grozi eksmisja za głośne nocne
                  sesje modlitewne, zakłócające spokój sąsiadom - doniosła dziś "Bild-Zeitung".
                  Modlitwy słychać podobno w całym bloku. - Naprawdę nie chcę przeszkadzać
                  sąsiadom, ale nagłośnienie jest potrzebne w naszej walce z diabłem - powiedział
                  gazecie Pierre D., który jest głową tej chrześcijańskiej rodziny.
                  Sąsiedzi mają dość; ich skargi doprowadziły do wydania nakazu eksmisji,
                  przeciwko któremu rodzina protestuje teraz w sądzie. - Musimy wychodzić rano do
                  pracy, więc potrzebny jest nam sen - mówił jeden z sąsiadów, opisując głośne
                  modlitewne śpiewy i okrzyki, rozpoczynające się nierzadko o wpół do trzeciej nad
                  ranem i słyszane w całym dziesięciopiętrowym bloku.
                  Brak informacji o konkretnym wyznaniu modlącej się głośno rodziny i o powodach,
                  dla których tak intensywnie zwalczają diabła, nie reagując na skargi innych
                  lokatorów.

                  Według dobrze poinformowanych źródeł Pierre D. to Pierre Dolnięty, a właściwie
                  Piotr Doliński z Pobikier.

                  Siedmioosobowa rodzina przybyła z Podlasia za chlebem. Wśród nich była babcia, z
                  zawodu szeptucha, która zastosowała innowacyjne metody walki z diabłem. Diabeł
                  wyłaził z komputera. IP 666.666.666
                  • horry_piotter Kolejny cud :) 19.08.06, 20:19

                    Podobno szeptucha z Orli kupiła wycieczkę do Indii w last minute. A oto skutki

                    Morski cud w Bombaju?


                    PAP 2006-08-19, ostatnia aktualizacja 2006-08-19 19:41:23.0

                    Tysiące osób zapełniły w sobotę plażę w Bombaju, ściągane pogłoskami, że woda
                    morska w tym miejscu stała się słodka. Wielu wierzy, że nastąpił cud.

                    Według państwowego Urzędu Kontroli Zanieczyszczeń, mogło dojść do wypłynięcia
                    wód gruntowych.

                    Telewizja indyjska pokazała tłumy pijące wodę morską na plaży Mahim w Bombaju i
                    napełniające nią butelki, by zabrać ją do domu.

                    Przedstawiciel władz stanowych Vilasrao Deshmukh natychmiast zarządził badanie
                    wody i wezwał mieszkańców, by jej nie pili, gdyż może zawierać niebezpieczne
                    substancje.

                    Według przedstawiciela Urzędu Kontroli Zanieczyszczeń Dilipa Boralkara, "z
                    powodu obfitych deszczów na tych terenach przybywa wody gruntowej, która może
                    wzmagać parcie" na skały. "To może powodować niewielkie pęknięcia w skalistym
                    podłożu, przez które wypływa woda gruntowa" - uważa Boralkar.

                    Podkreślił on, że woda słodka jest lżejsza od słonej, przez co wierzchnia
                    warstwa wody morskiej może wydawać się słodsza.
                    • kirsan Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 22:40
                      Skoro już mowa o cudach, to jeden interesujący "cud" wydarzył się ostatnio w
                      Wadowicach. Spod monumentu Jana Pawła II, a konkretnie spod pastorału...
                      zaczęła wypływać woda. Ludzie szybko uznali, że jest to cudowne źródełko,
                      widzialny znak świętości papieża. Wiele osób przychodzi tam, aby obmyć się
                      cudowną wodą, zaczerpnąć jej trochę do butelki, bo jak wieść gminna niesie, ma
                      ona właściwości lecznicze. Odwiedzający cudowne źródełko ludzie nie słuchają
                      jednak tłumaczeń Urzędu Miasta, który z całą stanowczością oświadczył... że to
                      on podprowadził wodę pod pomnik, korzystając z tego, że w pobliżu znajduje się
                      dawna studzienka. Przez oświadczenie Urzędu Miasta trochę prysła otoczka
                      cudowności, ale wcale nie zmniejszył się napływ wierzącej ludności,
                      przychodzącej po cudowną wodę.
                      • horry_piotter Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 22:50
                        A to tyle cudów, a panie, a kto to nadązy liczyć, a?

                        Ale panie, jak to ciemnote zlikwidować, ni ma siły. Lokalne szeptuchy i szamany
                        majo obrońców na forum, a międzynarodowe szamany chce Pan ruszyć? Ni ma siły.
                        Zaraz jakiej święte obrazy zaczno napływać rzekami, ktoś Matkie Boskie w
                        chmurach dojrzy, a na szybach to masowo zacznosia pojawiać Jezusy. Bo Panie ,
                        zwolenniki B16 mają wieksza moc niż dywizjon szeptuch podlaskich, co ja gadam ,
                        większą moc niż dywizjon F14. Ni ma siły, szkoda gadać
                        • horry_piotter Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 23:00
                          Bo wie, z tymi szeptuchami, to może coś i jest na rzeczy. Bo jak mój wujko był
                          gruby, ale jaki, że ledwo chodzić mógł, to go ciotka do szeptuchy zawiozła. I
                          schudł, panie, wie że od razu schudł! Po prawdzie to portfel schudł, ale wujko
                          tez długo nie pociągnął, jak zaczał te eliksiry pić i kiełbaso zagryzł, to i w
                          ten moment zmarło mu się. Ale panie, to piątek był, kto to widział mięso jeść w
                          te pore. A żeby nie zagryzł, to mu by kuracja pomogła, tak przynajmniej sąsiady
                          gadali.
                            • horry_piotter Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 23:13
                              kirsan napisał:

                              > No to i sam widzi, że pomagajo czasem takie szeptuchi. To i czego gada na nie
                              > jak i jemu jeszcze może nieraz pomogo???

                              Eee, mnie tam nie pomogło, ja tylko mówił, co wujkowi prawie pomogło, tak
                              przynajmniej sąsiady gadali. Ale ja nie gupi, panie, wie że ja się nawet
                              przygotował. Kupił wędkie, co by te święte obrazy rzekami jak zaczno
                              nadpływać,wyławiać. ALe ja nie gupi, ja je ciach, złowie i do ksiendza
                              dobrodzieja nie zaniosę. Ksiąc dobrodziej to i tak ma dobra dużo, niech sam
                              sobie złowi. A brzuch to ma gruby jak mój wujko, ale chyba jeszcze u szeptuchi
                              nie był, tak przynajmniej sąsiady gadali.

                              Ale ja nie o tym mówił, ja umyślił sia że jak nałowie obrazów, to sprzedam i nie
                              będę musiał z tymi orzecznikami o żesz ich z Zus-u sie użerać, Bo wie , ostatnio
                              na komisji, to cud był za cudem, wszystkie chore nagle ozdrowieli, i musowo
                              trzeba im było rentę cofnac. I mnie Panie cofneli, ale jeszcze może zdarzy się
                              cud i uwzględnio odwołanie, tak przynajmniej sąsiady gadali,
                                • horry_piotter Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 23:35
                                  kirsan napisał:

                                  > U takiej szeptuchi wujko był?
                                  > www.theholidayspot.com/halloween/party_ideas/halloween_witch/witch.jpg

                                  A skad wiedział, że to u tej wujko był? Toż to łarysa ze słoch. To przez nio sie
                                  wujkowi pomarło. Latoś trzy lata będzie, jak go chowali. Ale sąsiady gadali, że
                                  odczynia dobrze uroki. Że do niej chodzo i lekarze i uczone inne. Bo czasami
                                  tylko szeptucha może pomóc , taka jest prawda. A czasami to nawet szeptucha nie
                                  pomoże, a mój wujko to nigdy szczęścia nie miał. Moze kto go urzekł ?
                                    • horry_piotter Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 23:51
                                      kirsan napisał:

                                      > A urzec to go ło ta mogła, zna ją?
                                      > www.seldovia.com/photoscrapbooks/021026Halloween/Witch.jpg

                                      Toz to Mania, moja żonka. Troche przydymiona, i nie od razu żem jo rozpoznał,
                                      ale to łona, a umorusana, bo w parniku podkładała i cugu nie było. Że ona
                                      szeptucha niby? A bo ja wiem , może i tak, jak mnie czydzieści lat temu do
                                      ołtarza zaciągła wiedźma jedna, to może i czar jaki już wtedy rzuciła. To ja i
                                      nie wiedział z kim tyle lat pod jednym dachem przeżył. A myśli , co i na córkie
                                      mogo to przejść? To zaraźliwe?
                              • horry_piotter Re: Kolejny cud :) 19.08.06, 23:27
                                A bo wie, co , bo tych cudów teraz tyle, że nic, a koniec świata będzie chyba.

                                Bo to nie dawniej jak wczoraj, córka zjechała do mnie na wakacje. A bo jak
                                córkie do szkoły wysłał, wiedział?. Ale panie, czego ich tam teraz uczo. Toz ona
                                nawet na drutach swetra zrobić nie umie, a myśli że taka uczona. Jakieś kumputry
                                im dajo i jakieś programy robic każo. A po co ja pytam? Toz w telewizorze tyle
                                programów, to po co jeszcze ona ma pisac? Ale nie o tym miał mówić. No i córka
                                zjechała i mówi, że za mąż nie chce isć. A panie ma już 26 lat, kto to widział?
                                Ja jej mówie, Anka, bój się Boga, co ludzie we wsi powiedzo, żeń się i zostaw te
                                szkoły, i tak ci nie bedo potrzebne. Ale uparta jest, we mnie sie wdała, i
                                powiedziała, że teraz to młode się nie żenio tylko żyjo bez ślubu. Śłyszał? To
                                ja wziął ją w taksówkie wsadził i do szeptuchy my pojechali. A szeptucha od razu
                                we drzwaiach stanęła i mówi, że problem duży to i dużo kosztowac będzie. Ale
                                poradziła jak sie patrzy. Okruchy w rogach izby są, a i na stancji co corka
                                wynajmuje, to moja stara tez podrzuciła troche tych okruchów. Ja tam panie wiem
                                swoje, i u szeptuchy na córkie ja nie załował. Po co jej panie ta mondrość w
                                głowie, jak bez chłopa bedzie?
    • kirsan Popularność rośnie 31.08.06, 20:38
      horry_piotter chciałby przepędzenia szeptuch z Podlasia na cztery wiatry;
      tymczasem okazuje się, że ich popularność stale rośnie i nie tylko ludzie z
      Podlasia są zainteresowani ich usługami:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=252&w=47828716
      horry_piotter, może warto jeszcze raz przemyśleć temat "szeptuchy a sprawa
      podlaska"? ja zaczynam dostrzegać wielce obiecujące możliwości wykorzystania
      fenomenu szeptuch chociażby dla celów turystycznych :)
      • horry_piotter 9 w skali piottera :) 07.09.06, 17:33
        sebcioo napisał:

        Re: Katolicka ciemnota: wszystko
        > A co powiecie o:
        > - okadzaniu oltarza
        > - kropieniu kropidlem
        > - komunii
        > - swieceniu ognia
        > etc. etc.
        > To nie sa zabobony?
        Szeptuchy to zabobony, czynności takie jak - okadzaniu oltarza, kropieniu
        kropidlem, komunia czy swieceniu ognia (przyznam, że o święceniu ognia nie
        słyszałem) też. Do tego dodałbym np. swięcenie pól, sklepów, szkół, a podobno
        nawet samochodów i zwierząt. Nie wiem dlaczego te zabobony miałyby byc akurat
        tylko katolickie, z tego co wiem to i prawosławni "gustują" w tego typu
        "kabaretach". Jako przykład podaję "kabaret" pod tytułem "otwieramy nowopowstałe
        coś, np. sklep czy pomnik, i na otwarciu obowiązkowo zaprasza się ksiedza
        katolickiego i prawosławnego, zeby poświęcił. Smiejemy się, że szaman w Afryce
        sprowadza deszcz, a w sejmie polskim o deszcz sie niedawno modlono (i tak się
        żarliwie modlili, aż wymodlili powódz :)

        Między szeptuchami a rytuałem religijnym jest jednak pewna różnica. Jakby ci to
        obrazowo wytłumaczyć. Jeśli rytuał religijny typu "modlimy się o deszcz" w 10
        stopniowej skali kompromitacji odpowiada 3 (tak samo jak np. pie.rdnięcie przy
        gościach), to działalność szeptuch na tej skali ma 9 pkt (odpowiada
        kompromitacji, jakbyś przy gościach się zes.rał , podtarł ty.łek serwetką i
        zapytał, czy ktoś ma ochotę na czekoladki). W tej skali indiańskiemu szamanowi
        latającemu ze zdechłym grzechotnikiem dookoła ogniska też dałbym 9 pkt :). A
        takim np. hindusom moczącym się w Gangesie już tylko 5. "Kabaret" w wersji
        pielgrzyma do Częstochowy/Grabarki (właściwe podkreślić) też 5 pkt. Mój ranking
        jest oczywiście subiektywny, jak wszystko na tym najlepszym ze światów.
        • sebcioo Re: 9 w skali piottera :) 08.09.06, 09:31
          Wow, prowadzisz ranking glupot - moj rispekt
          Jedno "ale" - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dla ciebie glupoty w
          religii katolickiej badz prawoslowanej sa tylko tyci tyci glupotkami (3/10) a
          szeptuchy to juz 9/10.
          Podejmujac probe oceny w skali przez ciebie przyjetej chce zapytac czy nie
          uwazasz ze wedlug innych wszystkie dogmaty, zwyczaje, obrzedy religijne moga
          miec nawet 11 na 10 w skali glupoty?
          A juz rytual modlenia sie o deszcz w religii katolickiej ma prawie 15 na 10.
          Przeciez to jest zywcem wziete z tradycji poganskich gdzie bylo wielu bogow i
          skladano modly do boga plodnosci by dal dobre plony itp.
      • horry_piotter Re: Katolicka ciemnota: wszystko 07.09.06, 17:47
        aha, jeszcze coś.

        Z postu sebcioa wynika, że pisząc niepochlebnie o szeptuchach usiłowałem zrobić
        zamach na prawosławie.

        Idąc tym tropem myślenia, sebciou, czy jeśli uważam, że te ochlajmordy pod
        budkami z piwem powinny być ustawowo kastrowane, zeby nie płodzic kolejnych
        generacji ochlajmord i degeneratów (becikowe w ich przypadku zamienia się w
        wódkowe), to czy uznasz, że usiluję zrobić zamach na takie polskie wartosci, jak
        kult matki Polki i kult "mocnej głowy"?
        • sebcioo Re: Katolicka ciemnota: wszystko 08.09.06, 09:26
          > Z postu sebcioa wynika, że pisząc niepochlebnie o szeptuchach usiłowałem zrobić
          > zamach na prawosławie.
          Czy gdziekolwiek napisalem cokolwiek o prawoslawiu? Nie wydaje mi sie. Wiec
          dlaczego przypisujesz mi jakies intencje w tym kierunku?
          • mucha.p Re: Katolicka ciemnota: wszystko 08.09.06, 12:18
            sebcioo napisał:

            > Czy gdziekolwiek napisalem cokolwiek o prawoslawiu? Nie wydaje mi sie. Wiec
            > dlaczego przypisujesz mi jakies intencje w tym kierunku?

            ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

            Sebciu, kogo ty uważasz za debila!
            tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11009&w=46843220&a=48197044
            Nie musiałeś nic pisać o prawosławiu, wystarczy że twoją reakcją był atak na
            kościół.
            Co z tobą- masz jakieś ukryte fobie. Ja w tym temacie nie zauważyłam ataku na
            prawosławie, tylko na ciemnotę.Czy to przpadkiem nie podlasie najbardzie się
            broniło przed wejściem do Unii Europejskiej.Co w was siedzi, że boicie się
            Europy jak "diabeł święconej wody"
            • sebcioo Re: Chrzescijanska ciemnota: wszystko 08.09.06, 13:54
              > Sebciu, kogo ty uważasz za debila!
              Kogo? Ciebie. Dlaczego? Bo w twojej glowie rodza sie jakies skojarzenia i
              starasz sie pozniej wmowic komus ze to ten ktos to powiedzial badz napisal.
              Czy w Cerkwi nie ma:
              - kropienia kropidlem
              - komunii
              - święcenia ognia
              itp itd?
              Jak w temacie napisalem "Katolicki" to juz zwalnia z myslenia? Jakbym napisal
              "Chrzescijanski" to byloby OK? Jesli tak to niniejszym zmieniam temat bynajmniej
              nie zmieniajac tresci.
                • horry_piotter Mucha nie siada :) 08.09.06, 20:36
                  Hm, nie zaglądałem na forum parę dni, a tu mucha wzięła mnie w obronę :).
                  Dzięki, mucho (to naprawdę jest ktoś inny niż ja), mniej więcej sam bym tak odpisał.

                  A sebcio działa w mysl zasady "Nasza mama jest najlepsza". Na tej zasadzie
                  odnośnie religii np. prawosławnemu/katolikowi/muzułmaninowi/żydowi - właściwe
                  podkreslić - wydaje się, że jego wiara jest najlepsza. A takie samy wady
                  dostrzega tylko u innych.
                  PS. Moim zdaniem to Bóg/Jahwe/Elohim/Eljon ma wszystkich w du.pie, o ile w ogóle
                  istnieje. Dziwnym zbiegiem okoliczności przestał się ukazywac od ponad 2500 lat,
                  gdy tymczasem wcześniej to co i rusz pojawiał się a to jako krzaczek gorejący, a
                  to w kłębach dymu na co drugiej górce na Bliskim Wschodzie. I prezenty rozdawał,
                  a to arkę , a to dekalog, a to Izraelitom cud za cudem czynił, a nagle hop siup,
                  wszystko umilkło. Dzieci też wierza przez jakiś czas w św. Mikołaja, ale jak
                  osiągną kilka lat, to św. Mikołaj nagle znika, z całym zaprzęgiem, a ja bym
                  chciał żeby chociaż renifer z czerwonym nosem okazał się prawdziwy.





                  • horry_piotter Historia alternatywna - Romanowi kozwadze 09.10.06, 19:58


                    Wyobraźmy sobie, że Joshua vel Jezus został wysłany

                    2000 lat pożniej na ziemię. Czy miałby szansę zostac mesjaszem? Skądże. Zamknęli
                    by go w zakładzie dla obłąkanych, w jednym pokoju z dwoma Napoleonami, Cezarem i
                    29 wcieleniem Buddy. Miriam vel Maryja miałaby problemy z otrzymaniem zasiłku
                    wychowawczego i z wyegzekwowaniem alimentów na nieślubne dziecko. Jezus nie
                    zostałby ukrzyżowany, ale np. posłany na krzesło elektryczne. I za 300 lat
                    modliliby się ludzie do wizerunku krzesła. Potem doszłoby do schizmy i
                    prawo-krześlni zaczeliby się modlic do fotela, a lewo-krześlni do taboretu.

                    Gdyby Joshua przyszedł na świat w XVIII w. prawdopodobnie skończyłby tez w
                    zakładzie dla obłąkanych, albo np. na gilotynie. I za 300 lat modliliby się
                    ludzie do wizerunku gilotyny. Potem doszłoby do schizmy i prawo-ścięci
                    zaczeliby się modlic do żyletki, a lewo-ścięci do brzytwy.

                    Gdyby Joshua przyszedł na świat w XV w. prawdopodobnie skończyłby na wyspie
                    wariatów albo np. na szubienicy. I za 300 lat modliliby się ludzie do wizerunku
                    szubienicy. Potem doszłoby do schizmy i prawo-wiszący zaczeliby się modlic do
                    sznurka, a lewo-wiszący do drzewa-od-wisielca.

                    Tak sie jedna złozyło ze Joshua przyszedł na świat ok. 4 lata przed Chrystusem
                    (sic!). Mógł skończyc na wyspie wariatów, wygnany n apustynię, a został
                    powieszony na krzyżu. I po 300 latach ludzie zaczęli modlić się do krzyża. Potem
                    doszłoby do schizmy i prawosławni zaczeli się modlic do krzyża z belką, a
                    katolicy do krzyża bez belki.

                    Jaki stąd wniosek?

                    Ano taki, ze za 500 lat jakiś pidlaszukromanterraziemianin będzie się modlił do
                    rakiety i przekonywał z uporem maniaka, że tylko rakieta jest miła Wielkiemu
                    Stwórcy,a ci co modlą się do ufo, to zjanczarowani ziemianie poddani ufolizacji
                    przez PAKP (Przybyszów Autokefalicznej Kosmicznej Próżni).





      • romcio_pierdlaszuk Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 17.02.07, 23:58
        partizan79 napisał:

        > Chyba pogadam z Babką, żeby rzuciła na Ciebie jakiś delikatny uroczek. Inaczej
        > zaśpiewasz, jak Ci paznokcie na plecach urosną:P

        No i żem sie doigrał :) Niechybnie to urok szeptuchi być musiał, bom hasło
        zapomniał i jako horry_piotter pisać nie moge. Oj co za moc te szeptuchy mają,
        że wszyscy poza ZUS-em drżą przed nimi jaki osiki.

        Ciemnota, Polska B, a moze C, albo D.

        Chociaż Romuś będzie sie zaklinał że Ukraina A+

        • romcio_pierdlaszuk załóżcie Podlaski Związek Szeptuch i Szamanów 28.02.07, 20:16
          A może ktoś wie ile szeptuch jest na Podlasiu? Badam rynek :)

          Napiszcie jak otrzymac dotacje unijne na regionalną działalnosc uzdrowicielską .

          Jako, ze wykazuję chorobliwe :) wręcz zainteresowanie tym tematem, może
          polecicie jakąś niedrogą skuteczną szeptuchę (najlepiej młodą ;). Pa, znikam z
          forum Siemiatycze, na długo.

          PS. Roman, będzie mi brakowało twoich durnot, bo choć durnyj ty, ale troszku
          śmiesznyj,

    • cerkiewne Re: Podlaska ciemnota: Szeptuchy 07.02.19, 14:05
      Fizycznie szeptuchy pomagają choremu, ale duchowo prowadzą go do ruiny.
      Władyka sięgnął po przykład. Pewien praktykujący katolik miał raka mózgu. Zaczął jeździć do szeptuchy. Guzy na mózgu znikły. Potem jednak przemierzał pół Polski, by co najmniej raz na dwa miesiące do niej trafić. Nawet gdy zaspy unieruchamiały autobusy, brnął piechotą przez śnieg. Kilka razy nie mógł przyjechać. Skończył samobójstwem. Miał wtedy czterdzieści kilka lat i był wolny od raka.
      Wiele osób korzystało z usług szeptuch nieświadomie. Jak powinny one się zachować? Przede wszystkim wyspowiadać się – radził władyka – przyjąć Święte Dary i oczywiście prośbę o uzdrowienie kierować do Matki Bożej – tyle mamy Jej cudotwórczych ikon – do świętych, choćby dzieciątka Gabriela.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka