Dodaj do ulubionych

vistulowy zwierzyniec

    • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 21.10.05, 20:34
      to zaczynamy przygody zwierzaczkowewink)

      spanie ich w lozkach ma dobre strony zima,
      wygrzeja zmarzniete nozkiwink))))))))))))
      latem z nimi goraco,ale nasz jakos na dywaniku,czy samej podlodze ostanie lata
      posypia.

      moj strasznie lubi zmiane poscieli,
      wrecz stoi i czeka kiedy przescieradlo naciagne i juz jest na lozku,
      ma radoche,bo calusienki sie wyciaga i na boki patrzy czy wystarczajaco ma
      jeszcze miejscasmile)
      • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 21.10.05, 20:39
        kendo napisała:

        > to zaczynamy przygody zwierzaczkowewink)
        >
        > spanie ich w lozkach ma dobre strony zima,
        > wygrzeja zmarzniete nozkiwink))))))))))))
        > latem z nimi goraco,ale nasz jakos na dywaniku,czy samej podlodze ostanie lata
        > posypia.
        >
        > moj strasznie lubi zmiane poscieli,
        > wrecz stoi i czeka kiedy przescieradlo naciagne i juz jest na lozku,
        > ma radoche,bo calusienki sie wyciaga i na boki patrzy czy wystarczajaco ma
        > jeszcze miejscasmile)

        hehehehehe smile duzy pies to i duze lozko musi miecsmile a swoja droga te psiaki tez wiedza co mile i do kogo mozna sie tlicsmile moja psa jak sie juz mocno rozgrzeje pod koldra to wysuwa lepek spod koldry (wyglada jak peryskop) i zaczerpuje swierzego powietrza robiac cos takiego : he-he-he-he, wywala jezor na wierzch i kladzie sie na koldrzesmile
            • kasikk kocie zabawy 21.10.05, 21:53
              nasze uwielbiją wędkę
              na kawałku patyczka przywiązany jest na sznureczku jakiś pluszowy mały motylek,
              czy mucha
              macha się tą wędką, a ni szaleją za ty motylkiem
              mozna tak przyczepić pompon, kokardkę, czy cokolwiek
              kocia radość na 100% big_grin
              --
              "And it harm none, do what ye will"
              • kendo Re: kocie zabawy 21.10.05, 21:58
                hi,hi,,,,wszystkiego bym sie po sbie spodziewala na stare lata,
                ale nie zeby kociakowi zabawki wymyslac??
                a oni nie lubia takich pluszakow wiekszych??
                • kasikk Re: kocie zabawy 21.10.05, 22:01
                  nie raczej - malutkie
                  takie, co łapka-łapką można przesuwać i podrzucać
                  najlepsze są małe myszki z dzwoneczkiem w środku, albo z groszkiem - żeby coś
                  tam dzwieczało
                  moje lubia - podrzucaja sobie za ogonek w pyszczku noszą
                  --
                  "And it harm none, do what ye will"
                  • kendo Re: kocie zabawy i sniadanko;) 22.10.05, 10:17
                    no,,,kocie czekalo do 9:00 na altance na sniadanko,
                    zjadlo kromeczke z maslem i swe kocie kuleczki,
                    popilo mleczkiem,bo wody nieruszylo.

                    bawic sie nie umie,jakis powazny kociaczek,a moze sie z nim nikt nie bawil??

                    ale sprzatajac mu poslanie byly dwie pchelki,
                    jedna nawet w wodzie sie utopila,
                    qurcze....az sie boje,ze sie badziewie wszedzie rozniesie,
                    ale sprawdzalam go i nic nie widzialam,moze sa to trafkowe pchelki?,
                    ktore na zwierzaczkach nie zyja?a szukaja schronienia na zime na altanie.
                    • kendo Re: dom dla kociecia 22.10.05, 21:53
                      dzisiaj sie najezdzilam tu na rowerze i pytalam/szukalam wlasciciela kota,
                      nikt go nieche,biedaczysko dziczeje sam na altaniesad((((((((((((
                      ma apetyt,nawet od jednego sasiada dostalam dla niego jedzenie kocie.
                      • slo-onko Re: dom dla kociecia 22.10.05, 21:54
                        kendo napisała:

                        > dzisiaj sie najezdzilam tu na rowerze i pytalam/szukalam wlasciciela kota,
                        > nikt go nieche,biedaczysko dziczeje sam na altaniesad((((((((((((
                        > ma apetyt,nawet od jednego sasiada dostalam dla niego jedzenie kocie.

                        wiec nie chcesz go zostawic na stale w domu?
                        • kendo Re: dom dla kociecia 22.10.05, 21:59
                          nie akceptuja sie z psiuna,
                          dzis wpuscilam go do domu,zeby sie oswoil,
                          bal sie strasznie wejsc,wnioslam go,
                          jak szedl,to niemal brzuchem po podlodze,bo myslal,ze psiun zaraz skoczy na
                          niegosad( i zaraz sam wyszedl na altane.
                          • kendo Re: dom dla kociecia 23.10.05, 10:07
                            zaserwowalam sniadanko w salonie,
                            gdy psie poszlo na spacer,
                            oj,jadlo kocie wystraszone,gdy drzwi zamknelam
                            ale najpierw rzucil sie na kromeczke z maslem,
                            pozniej pojadl kuleczki i popil cieplawym mleczkiem
                            by ugrzal sie po chlodnej nocy,
                            a jak sie juz najadl,wyciagnal koci grzbiet i odbilo mu siewink)
                            pojedzone kocie,zrobilo niepewna ispekcje po domciu i poszlismy na spacerek,
                            malo chodzi,od kiedy dostal "domek"szedl przy nodze jak psiunek.
                            • slo-onko Re: dom dla kociecia 23.10.05, 11:10
                              kendo napisała:

                              > zaserwowalam sniadanko w salonie,
                              > gdy psie poszlo na spacer,
                              > oj,jadlo kocie wystraszone,gdy drzwi zamknelam
                              > ale najpierw rzucil sie na kromeczke z maslem,
                              > pozniej pojadl kuleczki i popil cieplawym mleczkiem
                              > by ugrzal sie po chlodnej nocy,
                              > a jak sie juz najadl,wyciagnal koci grzbiet i odbilo mu siewink)
                              > pojedzone kocie,zrobilo niepewna ispekcje po domciu i poszlismy na spacerek,
                              > malo chodzi,od kiedy dostal "domek"szedl przy nodze jak psiunek.

                              oj cos mi sie wydaje,ze juz go nikomu nie oddaszsmile nie zal byloby takieg kociaka zostawic kiedy juz zaczyna czuc dobra kocia mame i jest mu dobrze u Ciebie? moze i pies z czasem sie pzryzwyczai do niego jak bedzie mu sie w kolko nakazywac pokore?
                              naszego Michala kot z poczatku tez byl dziki, a potem wariowal jak szalony,wlazil psu na leb, wskakiwal na grzbiet,wyjada mu z miski i spi w jego kojcu.czasem nawet spia przytulieni do siebie,a to rasa amstafsmile
                              • kendo Re: dom dla kociecia 23.10.05, 11:18
                                tak bym chciala sloo zyba sie zaprzyjaznili,
                                ale nasz dzikus psiun,niechce ustapic,
                                przez szybe by wskoczyl do niego,ale oswajam kota trzymajac na rkach z widokiem
                                psiuny,
                                bo zapachu w domu sie jeszcze boi.

                                jak bym znalazla dobry dom dla niego,nie byloby mi szkoda go oddac,
                                moze nawet bym dostala pozwolenie na jejgo odwiedziny,bo tu tak praktykuja.
                                • slo-onko Re: dom dla kociecia 23.10.05, 11:35
                                  kendo napisała:

                                  > tak bym chciala sloo zyba sie zaprzyjaznili,
                                  > ale nasz dzikus psiun,niechce ustapic,
                                  > przez szybe by wskoczyl do niego,ale oswajam kota trzymajac na rkach z widokiem
                                  >
                                  > psiuny,
                                  > bo zapachu w domu sie jeszcze boi.
                                  >
                                  > jak bym znalazla dobry dom dla niego,nie byloby mi szkoda go oddac,
                                  > moze nawet bym dostala pozwolenie na jejgo odwiedziny,bo tu tak praktykuja.

                                  a co Odin na to ,zeby kociak pozostal?
                                  czy Twoj pies lubi ganiac koty na dworze?moze stad brak zamilowania fdo nich?smile
                                  • kendo Re: dom dla kociecia 23.10.05, 13:44
                                    sloo,
                                    odin,kocha kazde zwierzaki,
                                    kociaka zaakceptowal od razu,chce by psiuna go tez zaakceptowal,
                                    i niechyb zostal u nas.
                                    tak,na dworze goni koty i nawet po drzewach sie wspina by je dosiegnacsad(,wink)

                                    bylam z nim znow na krotkim spacerku,pobawilam ,raczej probowalam sie pobawiac
                                    w sloneczku, widac ,ze coraz bardziej jest zywszy w zachowaniu i zdradza oznaki
                                    do zabawy,ale ma bariere;
      • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 23.10.05, 15:56
        mi tez go zal,
        pytalam sasiada czy chce kolege dla swojego kota,
        i stwierdzil,ze to jakis rasowiec,podobal mu sie kolor,
        niespotykany bezowy....ale kociaka niechcialsad(

        jak poszli chlopaki na spacerek,
        otworzylam drzwi i wszedl do domu,juz nieczul sie taki sploszony,
        a moze dlatego,ze miesko czul?wink)
        dostal wolowinke i ze smakiem pochapal,
        pozniej wskoczyl mi na piec,dobrze ze nieby wlaczony,bo chcial wiecej mieskawink)
        a co?? dzis niedziela niech kocio tez odczujewink)
        reszte juz w kawaleczkach zamrozilam i bedzie mial na caly tydzien.

        pancio caly czas mowi,ze chce go zatrzymac.
        trzymajcie tylko kciuki,zeby psiun go zaakceptowa,to kocio zostaje.

        PS;..jak Was zanudzam opowiadaniem o kocie,to przepraszam,
        ale mysle,ze bedzie to wspaniala pamiatka z aklimatyzacji kociecia u nassmile)
        • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 23.10.05, 19:06
          kendo napisała:


          > PS;..jak Was zanudzam opowiadaniem o kocie,to przepraszam,
          > ale mysle,ze bedzie to wspaniala pamiatka z aklimatyzacji kociecia u nassmile)

          absolutnie nie zanudzaszsmilesama jestem ciekawa jka kotu bedzie,ale po tym co widac docenia Twoja opieke i sam chetnie by zostal. mam nadzieje,ze i perla sie przyzwyczaismiletrzeba tylko cierpliwosci i tlumaczyc psiakowi toz to madre zwierzakismile
          • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 23.10.05, 21:08
            wieczorem,jak poszli na spacer,wyszlam by go zawolac na kolacje,
            wpadl do domu jak burza i ustawil sie od razu przy miseczce,
            pojadl/popil mleczka i zaczal zwiedzac znow chatke,ale juz mniej sie bal,
            balam sie nie wyjdzie spod lozka,bo tam mu sie najlepiej spodobalo ,
            ha...dyplomatyczny kociak,widac,ze inteligetnysmile)
            • kendo Re: kocie wiesci;)) 24.10.05, 10:45
              dzis byl przymrozek nocny,
              kocie spal sobie w najlepsze,na siniadanko zjadl mniej kuleczek,ale chlebus to
              wchlona od razu i zapil mleczkiem,
              brzuszek sie juz uregulowal...
              i wiecie co po sniadanku od razu chce na dwor ,
              wyskakuje na trawe i ogladajac sie za mna czy ide za nim,robimy rundke
              spacerkowa,jest juz coraz smielszy na niej,choc podejrzewam,ze przebywal na
              niej wiele razy zanim go przygarnelismy.
              po spacerku prosto stanal u drzwi do salonu,wposcilam go i zaczal sie ogrzewac,
              troszke nerwowo,bo psiun za szklanymi drzwiami po swojemu domagal sie ,ze chce
              przylaczyc do nas,
              ponakrywalam przesieradlami "miekie meble" i kocio upajalo sie na
              nich,porobilam fotki sliczne,
              jak sie ugrzal sam zawolal,ze chce nadwor.
              spi sobie teraz "w domku swoim",dzis chyba na noc wezmiemy go do domu i w prali
              zostanie,ciekawe jaka bedzie nockawink)
              • kendo Re: kocie wiesci;)) ** SENSACJA ** 24.10.05, 19:40
                wyobrazcie sobie,wieczorem po kolacji wyposcilam kocie nadwor i jakiez
                zdziwienie,na koncu dzialki siedzi sobie cos bialawego,
                "moje kocie" to widzac szybciutko tam podbiego a ja zlapalam latarke i swiece
                po oczach,
                o ranyyyyy!!!!!!!!..nastepne podobne kocie,
                czyzby to rodzenstwo??,bo kocie usiadlo kolo obcego,wcale sie nie balo.
                gdy zaczelam podchodzic do parki obce czmychnelo w krzaczki,
                a kocie "moje " zaczelo mialczec....
                qurcze jakas inwazja kotow nas nawiedzilasad((((((((((((

                szkoda ich,bo juz przymrozek trawke scial i skrzypi pod stopamisad(
                • slo-onko Re: kocie wiesci;)) ** SENSACJA ** 24.10.05, 20:01
                  kendo napisała:

                  > wyobrazcie sobie,wieczorem po kolacji wyposcilam kocie nadwor i jakiez
                  > zdziwienie,na koncu dzialki siedzi sobie cos bialawego,
                  > "moje kocie" to widzac szybciutko tam podbiego a ja zlapalam latarke i swiece
                  > po oczach,
                  > o ranyyyyy!!!!!!!!..nastepne podobne kocie,
                  > czyzby to rodzenstwo??,bo kocie usiadlo kolo obcego,wcale sie nie balo.
                  > gdy zaczelam podchodzic do parki obce czmychnelo w krzaczki,
                  > a kocie "moje " zaczelo mialczec....
                  > qurcze jakas inwazja kotow nas nawiedzilasad((((((((((((
                  >
                  > szkoda ich,bo juz przymrozek trawke scial i skrzypi pod stopamisad(

                  o kurcze to juz robi sie problem. a moze do jakiegos schroniska zglosic jesli bedzie ich wiecej? niech chociaz tam maja cieplo?smile
                  • kendo Re: kocie wiesci;)) ** SENSACJA ** 24.10.05, 20:12
                    dzwonilam do nich,obiecali oddzwonic i cisza,
                    jutro dzwonie do naszego Kuriera,by zaczeli pisac,pisac o zimowym podrzucaniu
                    kotow,
                    jestem zbulwersowana takim biegiem wydarzen,
                    ludzie pewnie w sytem wprowadzili takie dzialanie,
                    uwazam,ze jak niemam komu oddac zwierzeciac,bo krotko przed ich narodzeniem sie
                    juz oglaszaja,
                    wiec od razu niech weterynarz zrobi porzadek,
                    • slo-onko Re: kocie wiesci;)) ** SENSACJA ** 24.10.05, 20:15
                      kendo napisała:

                      > dzwonilam do nich,obiecali oddzwonic i cisza,
                      > jutro dzwonie do naszego Kuriera,by zaczeli pisac,pisac o zimowym podrzucaniu
                      > kotow,
                      > jestem zbulwersowana takim biegiem wydarzen,
                      > ludzie pewnie w sytem wprowadzili takie dzialanie,
                      > uwazam,ze jak niemam komu oddac zwierzeciac,bo krotko przed ich narodzeniem sie
                      >
                      > juz oglaszaja,
                      > wiec od razu niech weterynarz zrobi porzadek,

                      u nas byl problem z bezpanskimi psami. ganiali,lapali,a psy jak byly tak sa. kotow tez co niemiara. wiele krzyku w telewizji i dalej bez zmian.
                      • kendo Re: kocie wiesci;)) ** SENSACJA ** 24.10.05, 21:14
                        z pasami tu jest porzadek,bo zaden nie biega samotnie po ulicy jak to widac w
                        kraju,
                        natomiast z kotami jest gorzej a nawet tragrdia,
                        wszedzie na osiedlach wywieszaja ulotki by niedokarmiac kotow bez obrozy(to
                        zanak,ze kot posiada staly dom)
                        pozniej zima komuna wynajmuje mysliwego na odstrzal tych kotow,
                        byla pare lat temu afera,ze mysliwy spodlowal i tylko ranil kota,ktory meczyl
                        sie kilka dni zanim ktos go zauwazyl i ulzyl w cierpieniach.
                        • kendo Re: kocie wiesci;)) 25.10.05, 10:00
                          kocio spisalo sie na medal w pralni,
                          bylo cichutkie,tak ze psiun nie szalal,ze chce do niego,
                          rano dostal sniadanko i wynioslam go na altanke znowu,
                          i znow sie na mnie obrazil,ze jak to go moglam wyniescwink

                          trzepiac mu legowisko,znow pchelka bylasad(((((((((((((((
                          ale jak sie z nim bawie, przegladam futerko i nic nie widze,
                          czyby to extra sublokator byl z piseczku??,bo wstawilam mu nocna toalete i
                          dzielny kocio byl,bo piaseczke byl mokrywink

                          *kasikku,
                          niewiem czy to jakis feler na nim,bo na przodzie na dolnej szczece widze tylko
                          dwa kielki na przodzie i z tylu,a pozniej przerwy puste,
                          czy tz.ze wypadly mu zabki mleczne,jak u psiakow sie dzieje i beda rosly te
                          stale??
                          u gory jakos nie moglam zobaczyc jakie tam uzebieniewink

                          dzis zjadl jakby mniej,chyba sie juz odjadl z wloczegowego czasuwink)
                            • kendo Re: kocie wiesci;)) 25.10.05, 14:30
                              oj...jak malo wiem o kocich zabkachwink)
                              teraz go piescilam i dokladnie przejzalam futerko we wszystkich zakamarkach i
                              nic nie znalazlam,podejzewam ,ze to z pisaku,ktory przytargalam pod opalacz
                              letniwink)kupie mu na wszelki wypadek obroza tak i psiunowi tez,
                              bo rce urobie jak bede musiala sanowc chatke.
                              dzieki kasikku za radysmile)

                              ide dac mu miesko,dostaje zawsze o tej godz.i chyba juz sobie nie pojdczie od
                              nas w takim wypadku dozywianiawink)
                              ale jestem zwariowanawink)
                                • kendo Re: kocie wiesci;)) 26.10.05, 10:08
                                  kocio juz dojedzone po wluczegowym zyciu,
                                  nawoluje "obcego"od rana,bo wczoraj wieczorem znow przyszedl-jest bardzo
                                  plochliwy.
                                  dzielnie sie spisal w pralni,ale piseczek calkiem mokry i musze calosc
                                  wyrzucac,a jaki zapachaszekwink))))))))),wietrzenie niemal calej chatki,
                                  chyba ten kupny piasek bylby lepszy,
                                  niewiem ,napewno jest jakas roznica od tego normalnego z wykopaliskwink

                                  fajnie sie bawil ze srokami na trawie,udawal ,ze poluje na nie,
                                  a one niemal za ogon go chcialy skubnacwink)
                                  • kasikk Re: kocie wiesci;)) 26.10.05, 10:23
                                    różnica zę żwirkiem jest taka, ze ten sklepowy pochłania zapachy
                                    ja mam drewniany - idealny do domu, siku zbryla się w kuleczkę i wywalasz tylko
                                    to, a reszta czysta, cos grubszego, to wiadomo...
                                    no i można wszystko w wc spóścić
                                    --
                                    "And it harm none, do what ye will"
                                    • kendo Re: kocie wiesci;)) 27.10.05, 14:23
                                      alez praktyczny ten piseczek...nawet nie wiedzialam.

                                      ale powiem Wam,ze dzis znalazlam zastepczy domek dla kociecia,
                                      przynajmniej na czas mojej nieobecnosci ,
                                      kobita wezmie go ,ma juz koty u siebie,
                                      acha...i jeszcze zdzwonilam do schroniska,przyjma go ale nie teraz pertraktuja
                                      z komuna o dofinansowanie i jakies lokum zwiekszona dla kotow,bo strasznie ich
                                      od lata przybylo.

                                      dzis kocie weszlo do domu,gdy wietrzylismy pralne po nocy,
                                      rany!!!!!!!!!...blisko bylo by psiun go pozarlsad((((((((((
                                      po prostu nieda radysad(
      • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 27.10.05, 14:46
        psiun wcale nie slucha co mu mowimy,
        rwie sie i juz....jak kocie sobie gdzies chodzi,wypuszczamy go na
        altane,pierwsze co robi to jak torpeda biegnie do jego legowiska z podniesiona
        sierscia na karku,a tyle razy wachal przeciez jecho zapachy,
        nawet przez zamkniete szklane drzwi by do niego wskoczyl jakby sie na smyczy
        nie trzymalo,albo gdybysmy nie zastawili drzwi ta ktatka-plocikiem dekoracyjnym
        co ma stac na "opalaczu".
        • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 27.10.05, 14:53
          kendo napisała:

          > psiun wcale nie slucha co mu mowimy,
          > rwie sie i juz....jak kocie sobie gdzies chodzi,wypuszczamy go na
          > altane,pierwsze co robi to jak torpeda biegnie do jego legowiska z
          podniesiona
          > sierscia na karku,a tyle razy wachal przeciez jecho zapachy,
          > nawet przez zamkniete szklane drzwi by do niego wskoczyl jakby sie na smyczy
          > nie trzymalo,albo gdybysmy nie zastawili drzwi ta ktatka-plocikiem
          dekoracyjnym
          >
          > co ma stac na "opalaczu".

          nieposkromiony lobuz znaczy sie smile
          a wiesz jak nasza pieske nauczylismy podejscia do chomika? tez z poczatku
          szczerzla na niego zeby i warczala. nawet chyba , bo go zjadla gdybysmy nie
          pilnowali. ale z czasem nauczyla sie,ze toto male i ze nie wolno ruszac!-to
          pwotarzalismy w kolko az sie w koncu nauczyla nie tykac futrzaka malego. teraz
          to nawet buzi jezorem mu daje big_grin a jak wypusci sie malucha z klatki to go
          pilnuje i lazi za nim krok w krok i nie robi zadnej krzywdy.
          • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 27.10.05, 15:53
            no widzisz grzeczna Twoja malutka psiunka,
            moze rozumek ma jednak wiekszy od mojego rasowcawink))))))))))
            jakby od kota niedoswiadczyl w dziecinstwie pazorow,tez by sie oswoil jak
            poprzedni doberman,kot mu chodzil slalomem miedzy jego lapami,
            nawet nie warkna.
            ech...podobnie jak u ludzi,charaktery sa po prostu rozne.
          • kendo Re: zamiana domku:-(((((((((((((((((( 28.10.05, 11:40
            dzis odwiozlam kocie do kobiety,ktora sie zaoferowala go przyjac na jakis czas.
            Biedne kocio ,czulo,ze bedzie wywieziony,
            wpadl w panike ,jak zobaczyl co sie szykuje,
            wydrapal sie z kartonu,niemniej zdazylam go wstawic do samochodu a
            tam,oczywsicie podrapal mnie,
            cale szczecie ze twarz zaslonilam,mam dwie rysy na prawej dloni 5 cm dlugie
            zatosad(
            pobieglam do sasiadki pozyczyc taki specyjalny "transporter koci"
            ale nie bylo mowy by go tak zamknac,
            siedzial cala droge na polce przy tylnej szybie,rozmawialam z nim caly czas
            podczas jazdy ,tlumaczac,ze bedzie mial tam lepiej,bo bedzie caly czas w domu
            miszkal z innymi kotami(2 sztuki)i tez takie srodowisko naokolo domu jak mial
            teraz,
            uspokoil sie i juz nie mailczal.
            Gdy przyjechalam ,wyszla kobieta mnie powitac,omowilismy wszystkie szczegoly i
            przyzwyczajenia kocie,dalam torbe jedzenia i prowizoryczny domek w ktorym spal
            na altanie,
            jakos go wyjeja z samochodu,trzymala caly czas w objeciach,
            popiescilam kocie,nakazalam mu zeby zaakceptowal nowy dom ,pozegnalam go i
            przyjechalam do domciu.
            Kobieta widac kociara i psiara zarazem,bo miala tez wilczora,ktory
            przyzwyczajony do kotow,ciekawe co bedzie z tym,ktory ma "
            traume psia"
            niech kocio sobie dobrze ma w nowym domku.
              • kendo Re: jestem sszokowana, 28.10.05, 18:08
                przed chwila wyszlam na altane i patrze kocie sie skrada,myslalam,ze to moje
                wrocilo,
                ale nie to chyba rodzenstwo tego co oddalam,bo ma wyszcze biale skarpetki i
                jest zoltawe w kolorze,
                qurcze,tragedia straszna,zostalao jeszcze jedno biedne kociesad((((((((((((
                teraz juz niewiem co zrobicsad(((((((((
                usiasc i plakac ,albo tego co tak koty wyrzucil UKARAC.

                mam nadzieje,ze kocio bedzie dobrze sie czulo w nowym domku.
    • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 28.10.05, 20:40
      no to nieciekawie. duze te kotki? moze to sama kotka je podrzuca?

      moja psa zostala mianowana FLAKIEM big_grinDD przychodzi wieczor ,a ona uklada sie ,rozciaga lapy i spi pochrapujac. gdyby zamienic jej siersc na kolor rozowej skorki wygladalaby jak male prosięciewink tak nam sie spaslasmile
      • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 28.10.05, 21:08
        oj...prosiaczek pod grila,
        pilnuj ja sloo,by ktos do swiatecznego bigosu jej nieupolowalwink)

        sloo,kociaczki chyba byly od poczatku dwa,"ten nasz" smielszy dostal domek,
        a tamnen mniejszy i plochliwy,zawsze gdzies byl schowany,
        widzialam je razem jak siedziely pare dni temu.
          • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 28.10.05, 21:13
            niewiem,
            slubne ptaki zaczelo dokarmiac ,to kocie bedzie sie w poblizu zarelka trzymac,

            chcialam podejsc dzis do niego i uciek szybko....tak mi go szkoda,
            biedaczysko zostalo calkiem same terazsad(((((((((((((((((((
            • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 28.10.05, 21:15
              kendo napisała:

              > niewiem,
              > slubne ptaki zaczelo dokarmiac ,to kocie bedzie sie w poblizu zarelka trzymac,
              >
              > chcialam podejsc dzis do niego i uciek szybko....tak mi go szkoda,
              > biedaczysko zostalo calkiem same terazsad(((((((((((((((((((

              moze znjadzie jakas kryjowke albo cieply kat w piwnicy? a moze znow bedzie sie pojawial jak wrocisz z kraju?smile
              • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 28.10.05, 21:19
                sloo,tu piwnic niema,domki parterowe,
                jedynie,tam gdzie niema psiuny to moze sie schronic pod altana,jak niejest
                zabudowana az do ziemi,lub w dziecinym domku do zabawy,maja tam rozne schowki
                pobudowane.....
                rozmawiajac z babka z schroniska dla zwierzat,obiecala przyjechac i zabrac
                kocie,zobaczymy jak bedzie miejsce i dla tego to niech przyjezda i
                urzadzimy "lapanke"wink,jak bedzie zyl do tego czasu,bo listopad potrawi niezle
                mrozic w nocy.
        • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 25.11.05, 12:36
          a moje psidlo szalalo ze szczesciawink)))))))))))))
          siedzialam jak zwykle na podlodze by oczedzic mu podskokow,ktore by na lapy
          byly szkodliwe,bo obaj panowie przytyli ze az strach,
          zajadali sie chyba z tesknoty za mawink))))))))))))
          • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 25.11.05, 12:46
            kendo napisała:

            > a moje psidlo szalalo ze szczesciawink)))))))))))))
            > siedzialam jak zwykle na podlodze by oczedzic mu podskokow,ktore by na lapy
            > byly szkodliwe,bo obaj panowie przytyli ze az strach,
            > zajadali sie chyba z tesknoty za mawink))))))))))))

            nie dziwie siewink kiedys Odin malo nie plakalwink
              • kendo podrzucone kocie jest w dalszym ciagu:(( 27.11.05, 15:15
                i nawet podroslo,mysle,ze chyba podjada sobie te kulki co slubne dokarmia
                ptaszydla.
                Jakiez bylo moje zdziwienie,gdy bedac gotowa z altananoymi porzadkami zimowymi,
                w pewnym momencie sie odwrocilam i siedzi sobie slicznie i mnie obserwuje.
                Na moj glos poprawil pozycje siedzenia,ale gdy zaczelam sie zblizac to
                uciekl,jakie sliczne to kocie,
                niewiem jak przezimuje na dworze,zrobilam mu prowizoryczny domek i wymoscilam
                by w nocy tam spal.
                Qurcze,jacy ludzie sa okrutnisad(((((((((((,i tak sobie mysle,ze dla siebie w
                rodzinie rownie sa tacy zlisad(((((((((((szkoda mi kociakasad(
                • mala20033 Re: podrzucone kocie jest w dalszym ciagu:(( 27.11.05, 17:45
                  Moze jak mu bedziesz podawac jedzonko to sie oswoi i bedziesz mogla go
                  przygarnac
                  Moje dziecie to koske mi przynioslo gdy mieszkalysmy we Fancji.Potem kopalysmy
                  w ogrodzie jak szalone aby zdobywac robaki.
                  Az sasiad Francuz nie wytrzymal i sie zapytal dzieciecia co sie u nas wyprawia.
                  Potem kupowalismy w sklepie dla wedkarzy robale.
                  A potem ja uwiodl kos te nasza koske i za nim poleciala i rozdarla nam serca!
                  --
                  ,,....pokochajcie nas, kiedy jestesmy czarniutcy, bo bielutkich nas pokochac
                  kazdy potrafi...
                  • kendo Re: podrzucone kocie jest w dalszym ciagu:(( 27.11.05, 17:58
                    ale numer odstawilyscie z robaczkami hi,hi,hi, hiiiiiiiii,
                    a chlebka nie chciala jesci kosowa?? tylko miesko????
                    napewno dobry wybor zrobila,bo inaczej by wrocila do Waswink)))))

                    daje mu sucha karme dla psiuny,ale jutro kupie kocia,
                    byl juz w domku prowizorce,bo zjadl tam polozone kulki,
                    zeby to moje psie nie bylo takie narwan,moze szybciej bym go oswoila,
                    a kocie nawet odemnie uciekalo,takie jakies bojazliwesad(
                    • mala20033 Re: podrzucone kocie jest w dalszym ciagu:(( 27.11.05, 18:02
                      Moze jakis czlek juz je niezle wystraszyl, wiec takie bojazliwe.
                      Ale nie trac nadzieji
                      Moje mlodsze psie wpakowuje sie na moja polowe lozka(slubne zadzwonilo) i
                      slubne musi je spedzac..taki psi gagatek.
                      --
                      ,,....pokochajcie nas, kiedy jestesmy czarniutcy, bo bielutkich nas pokochac
                      kazdy potrafi...
                      • kendo Re: podrzucone kocie jest w dalszym ciagu:(( 27.11.05, 19:18
                        ach...podobnie bylo u mnie gdy przyjechalam,
                        pelno klakow na poscieli a zwlaszcza na poduszce,
                        ale pancio byl w siodmym niebiesmile)
                        teraz psiun w nogach ma mijscewink)

                        ostatni wieczor przed oddaniem pierwszego kociecia,
                        widzialam ich razem,bo wlasnie kocie 1 pokazalo,ze jest jeszcze jeden,
                        przybieglo do mnie mialkajac,jakby chcialo powiedziec"zobacz to moje rodzenstwo"
                        gdy zaczelam isci w strone kociecia 2 ,uciekl biedak ,zobaczylam,ze byl mniejszy
                        a teraz tak urosl,sliczne ma pysio a oczka wystraszone.
                        zobacze jutro,zadzwonie o wszelakie tipsy do kociego przytulku moze cos poradza
                        zeby go jakos zlapac i gdzies umiescic,bo zamarznie biedaksad(
      • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 27.11.05, 20:29
        **sloo,
        niema zadnego sposobu,
        tylko naskuteczniejszy to tanien z rurawink))))))))))))
        ale my naszego sciagamy mokrym recznikiem,troche klaczkow mniej,
        a gdy odkurzam,to sam podsuwa sie pod szczotke by go odkurzac,strasznie to
        lubismile)

        *'mala,
        w chwili wiekszego czasu zrobie mu lepsze /cieplejsze legowisko(przyda sie jak
        nikt go nie bedzie chcial)
        moze jakos psie go zaakceptuje,bo juz inaczej szczeka broniac swego rewiru.
        • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 27.11.05, 20:33
          kendo napisała:

          > **sloo,
          > niema zadnego sposobu,
          > tylko naskuteczniejszy to tanien z rurawink))))))))))))
          > ale my naszego sciagamy mokrym recznikiem,troche klaczkow mniej,
          > a gdy odkurzam,to sam podsuwa sie pod szczotke by go odkurzac,strasznie to
          > lubismile)
          >
          hahahahasmile taki skorny masaz,psia odnowa biologiczna?wink nasz wrzeszczy jakz obaczy wyjacy odkurzacz,szczerzy zeby i ucieka big_grin
          • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 27.11.05, 20:38
            no bo malenstwo jest i bardziej wyczulona na "wyjca"wink)
            nasz jak na razie niczego sie nie boi,przy reczniku stoi poslusznie ale ze
            spuszcczona glowa,jakby to byla kara dla niegowink)
            ale jak sie blyszczy pozniej futro po takim zabieguwink)
            • slo-onko Re: vistulowy zwierzyniec 27.11.05, 20:39
              kendo napisała:

              > no bo malenstwo jest i bardziej wyczulona na "wyjca"wink)
              > nasz jak na razie niczego sie nie boi,przy reczniku stoi poslusznie ale ze
              > spuszcczona glowa,jakby to byla kara dla niegowink)
              > ale jak sie blyszczy pozniej futro po takim zabieguwink)

              nasza lubi szczotkowanie.zwykle szczotkujemy ja na dworze,ale to rzadkosc,bo nikomu sie nie chce zwlaszcza kiedy jest zimno. gdyby tak codziennie taki zabieg zrobic to i siersci byloby mniej,a tak to niestety jak powiedzialas taniec przy rurzewink
              • kendo Re: vistulowy zwierzyniec 27.11.05, 20:54
                Twojej "damy" klaczki delikatniejsze i mieksze,
                nasz czasm zgubi wasa i przewaznie ja co go zbieram pieta,
                choc chodze w klapkachwink)))))),strasznie klujace,trzeba pensety uzywac,inaczej
                nieda sie wyjacsad(
                szczotkowanie tez uwielbia,stoi spokojnie,
                chcialby caly czas by mu szyjeczke szczotkowacwink)
                  • kendo Re:-kocie ma nowy dom 30.11.05, 15:43
                    to pierwsze kocie co dalam do przechowalni urlopowej,
                    dzis rozmawialam z kobieta i wystraszona,ze chcialam og odebracwink)
                    mowi,ze juz mi go nieodda bo taki grzeczny i mily kociak i chce go zatrzymac,
                    umowilam sie z Karin,ze odwiedze ja na drugi tydzien
                    z paczka kociego jedzenia-jako "ciocia" i zobacze czy kocie mnie poznasmile)

                    natomias uspokoila mnie,zebym sie nie zamartwiala o tego drugiego,
                    ze zostaje na noc bez dachu nad glowa,poniewaz jej inne koty nocuja na
                    dworze,niechca byc w domu,mowi,ze spia pod schodami,same znajduja sobie
                    schcronienie na noc,a po roku moze go oswoje do siebie,tak mnie pocieszylasmile)
                    • mycha Re:-kocie ma nowy dom 30.11.05, 15:52
                      ciszę się, że znalazł domek kociaksmile
                      a drugi, powinien też sobie jakoś dać radę. dużo kotów bezdomnych spędza zimy
                      na dworzu. zobaczysz, nie będzie tak źlesmile
                              • kendo Re:-kocie sie oswaja 01.12.05, 10:26
                                z moja osobasmile) az mnie to cieszy,
                                wczoraj na kolacje z cieplego mleczka pozwolil wypic w swoim towarzystwie,
                                jak sobie popil,przeciagnal sie upojnie,to chyba znak,ze zaczyna mnie
                                akceptowacsmile),
                                spal w nocy w prowizorycznym domku....,
                                dzis szybciutko przybiegl niewiadomo skad na cieple mleczko i stojac blisko
                                zrobilam mu dwie fotki,
                                porownacie pozniej rodzenstwo kocie,jak wywolam i zamieszcze zdjecia.
                                • nick000 Re:-kocie sie oswaja 01.12.05, 10:33
                                  kendo napisała:

                                  > z moja osobasmile) az mnie to cieszy,
                                  > wczoraj na kolacje z cieplego mleczka pozwolil wypic w swoim towarzystwie,
                                  > jak sobie popil,przeciagnal sie upojnie,to chyba znak,ze zaczyna mnie
                                  > akceptowacsmile),
                                  > spal w nocy w prowizorycznym domku....,
                                  > dzis szybciutko przybiegl niewiadomo skad na cieple mleczko i stojac blisko
                                  >
                                  nie wierzęwink, to nie kot, to jakiś facet dla niepoznaki za futrzaka
                                  przebranywink)
                                  • kendo Re:-kocie sie oswaja 01.12.05, 10:37
                                    a moze masz racje nicku,
                                    ze to jakis przebieraniec tak mnie "podchodzi"wink))))))))))))))
                                    kocie jest plci meskiej,wiec moze przemowi do mnie w wigilje ludzkim glosemwink)
                                    • nick000 Re:-kocie sie oswaja 01.12.05, 10:39
                                      kendo napisała:

                                      > a moze masz racje nicku,
                                      > ze to jakis przebieraniec tak mnie "podchodzi"wink))))))))))))))
                                      > kocie jest plci meskiej,wiec moze przemowi do mnie w wigilje ludzkim glosemwink)

                                      wiedzialem, wiedzialemsmile Na jego miejscu nie czekalbym do wigiliismile