Dodaj do ulubionych

niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie

30.03.03, 14:51
przy kawce, herbatce, konfiturach, a nawet goracej czekoladzie wink
Kto ma ciasto?
Obserwuj wątek
    • nict1 Ukradłem ukradzione dla WAS i nie żałuję ;-) 30.03.03, 17:16
      > Jeżeli zdołasz zachować spokój,
      > chociażby wszyscy go stracili, ciebie oskarżając;
      > Jeżeli nadal masz nadzieję, chociażby wszyscy o Tobie zwątpili,
      > licząc się jednak z ich zastrzeżeniem;

      > Jeżeli umiesz czekać bez zmęczenia,
      > jeżeli na obelgi nie reagujesz obelgami,
      > jeżeli nie odpłacasz na nienawiść nienawiścią,
      > nie udając jednakże mędrca i świętego;
      > Jeżeli marząc - nie ulegasz marzeniom;

      > Jeżeli rozumując - rozumowania nie czynisz celem;

      > Jeżeli umiesz przyjąć sukces i porażkę,
      > traktując jednakowo oba te złudzenia,
      > Jeżeli ścierpisz wypaczenie prawdy przez Ciebie głoszonej,
      > kiedy krętacze czynią z niej zasadzkę,
      > by wydrwić naiwnych albo zaakceptujesz ruinę tego, co było treścią twego
      > życia, kiedy pokornie zaczniesz odbudowę zużytymi już narzędziami;

      > Jeśli potrafisz na jednej szali położyć wszystkie twe sukcesy i potrafisz
      > zaryzykować, stawiając wszystko na jedną kartę,
      > jeśli potrafisz przegrać i zacząć wszystko od początku, bez słowa, nie żaląc
      > się, że przegrałeś;

      > Jeżeli umiesz zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choćbyś od
      > dawna czuł ich wyczerpanie, byleby wytrwać, gdy poza wolą nic już nie mówi
      > o wytrwaniu;

      > Jeżeli umiesz rozmawiać z nieuczciwymi, nie tracąc uczciwości
      > lub spacerować z królem w sposób naturalny,
      > Jeżeli nie mogą Cię zranić nieprzyjaciele ani serdeczni przyjaciele;

      > Jeżeli cenisz wszystkich ludzi, nikogo nie przeceniając;

      > Jeżeli potrafisz spożytkować każdą minutę, nadając wartość każdej
      > przemijającej chwili;

      > Twoja jest ziemia i wszystko, co na niej i co - najważniejsze - synu mój -
      > będziesz Człowiekiem.

      >>>> Rudyard Kipling - List do syna
      • mrouh Re: Ukradłem ukradzione dla WAS i nie żałuję ;-) 30.03.03, 17:58
        Cześc, Nict!!
        Mam nadzieję, że dobrze się bawiłeś na marcówce. Wczoraj
        po drodze z Krakowa widziałam zaczątek ogniska na wsi i
        też mi się zachciało, ale gdybym rozpaliła ognisko przed
        blokiem, sąsiedzi wezwaliby straż. Balkon też odpada smile.
        Chyba sobie pójdę na spacer nad Wisłę.Mam nadzieję, że
        komary jeszcze nie zbudziły się z zimowego snu? smile

        A ten ukradziony list... no, no... Jeszcze muszę go parę
        razy przeczytać i pomyśleć, ale tu trochę mniej się ze
        mną kłóci, niż u Bocheńskiego. Nie żebym potrafiła tak
        wszystko, o czym mowa w liście, ale nie ukrywam, że bym
        chciała...

        No nic, pa. Zajrzę jeszcze obowiązkowo.
    • mrouh Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 30.03.03, 18:03
      nict1 napisał:


      > Kto ma ciasto?

      Nie upiekłam piernika, choc obiecywałam... Jakos nie tak
      wyszło. Miałam maraton filmowy- trzy pod rząd. Każdy z
      innej beczki- Pianista, Chicago i Moje wielkie greckie
      wesele. Mam mętlik w głowie...
      Zamaist piernika mam pomarańcze, może być?
      • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 30.03.03, 19:10
        Witam Was moje sloneczka.Poprosze o herbatke z konfiturka,mam dla Was
        jabluszkowego strucla.Ja tez dzisiaj ogladalem film.Tylko prosze,nie smiejcie
        sie ze mnie.Po raz chyba juz setny ogladalem jeden z filmow
        Chaplina "wspolczesne czasy".Kocham te jego filmy."Swiatla rampy","Swiatla
        wielkiego miasta".One sa takie ponadczasowe.Tyle w nich ciepla i uczucia.Sa to
        niby komedie a plakac sie chce i serce teskni za taka bezwarunkowa
        powiedzialbym psia miloscia.Te filmy mnie tak jakos rozrzewniaja."Chicago"
        jeszcze nie widzialem.Ogladalem "Pianiste" ale na DVD a to nie to samo co w
        kinie.Musze sie wybrac do kina na ten film.
        • mrouh Miało być jeszcze o filmach, ale 30.03.03, 19:55
          Złowieszczy system mnie wylogował i tym razem nie
          postarał się zapamiętać, tego,co ja tu nawypisywałam, co
          mi tyle czasu zajęło! Nie mam siły tego powtarzać
          wszsytkiego...
          Chciałam tylko powiedzieć, że chętnie bym sobie Chaplina
          obejrzała, te filmy kojarzą mi się z takim cyklem W
          starym kinie. Mała byłam wtedy...
          Byłam na krótkim spacerku, wróciłam szybko, bo wszyscy
          dziwnie patrzą na samotnie wlokącego się człowieka. Chyba
          muszę poczekać aż moja nieoceniona koleżanka wróci zza
          granicy, żebym miała z kim iść na spacer z prawdziwego
          zdarzenia, taki 2-3 godzinny... Ech, wróciłam , bo...
          ...WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W SZUFLADZIE NAJLEPIEJ
          • marucha1 Re: Miało być jeszcze o filmach, ale 30.03.03, 20:34
            Nie wiem czy bedziesz mogla je gdzies wypozyczyc.Te filmy nie ciesza sie
            powodzeniem wsrod ogolu.To takie filmy troche do szufladki.Moze bede mogl Ci
            jakos je udostepnic.Bywam czasem w Krakowie,czesciej we Wroclawiu.Napisz mi
            tylko czy jako kasete video czy DVD.No i niestety nie w polskiej wersii.Ale to
            nie jest takie istotne bo to i tak filmy nieme,moze poza "swiatla rampy" gdzie
            dialogi sa dosc wazne.
      • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 10:59
        aniouek1 napisała:

        > marzą mi się dzisiaj tak, jak radosna wiosna w zieleni ozdobionej
        stokrotkami..

        Zamknij oczki.Zobaczysz wielka brame i jak ja otworzysz to bedziesz widziec
        wielka,piekna wiosenna lake z wszystkimi kwiatami wiosny a w tle uslyszysz
        fragment suity E.Griega "Peer Gynt" pod tytulem "wiosna".
        > .
        >
        > Za oknem zimno.
        > Znów pada śnieg...

        A u mniedzis sloneczko,ktore Ci garsciami wysylam.


        • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 11:14
          marucha1 napisał:

          > Zamknij oczki.Zobaczysz wielka brame i jak ja otworzysz to bedziesz widziec
          > wielka,piekna wiosenna lake z wszystkimi kwiatami wiosny a w tle uslyszysz
          > fragment suity E.Griega "Peer Gynt" pod tytulem "wiosna".
          piekna suita i cudowna ludzka umiejętność "lepszego" widzenia z zamkniętymi
          oczami smile

          > A u mniedzis sloneczko,ktore Ci garsciami wysylam.
          juz mi cieplej - dziekuję smile

          Znów sprawiłes mi niespodziankę obecnością smile

          p.s. @ wink
          • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 11:19
            aniouek1 napisała:

            > marucha1 napisał:
            >
            > > Zamknij oczki.Zobaczysz wielka brame i jak ja otworzysz to bedziesz widzie
            > c
            > > wielka,piekna wiosenna lake z wszystkimi kwiatami wiosny a w tle uslyszysz
            >
            > > fragment suity E.Griega "Peer Gynt" pod tytulem "wiosna".
            > piekna suita i cudowna ludzka umiejętność "lepszego" widzenia z zamkniętymi
            > oczami smile

            Dobrze,ze oboje ja mamy.Mysle,ze rozumiemy sie lepiej.
            >
            > > A u mniedzis sloneczko,ktore Ci garsciami wysylam.
            > juz mi cieplej - dziekuję smile
            >
            > Znów sprawiłes mi niespodziankę obecnością smile

            Ty mi rowniez,plus ogromna radosc.
            >
            > p.s. @ wink

            Ty tez.
            >


            • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 11:29
              Może Cie to rozśmieszy, zresztą śmiech tu wskazany smile
              Chcę Ci powiedzieć, że gdy wchodzę do szuflady i nie widzę "ruchomych postów"
              to mam wrażenie, że jestem absolutnie sama w szufladzie.
              Takiego przeświadczenia nie zmienia fakt, że przecież WIEM, iż w praktyce
              równocześnie tysiące oczu mogą w tym samym momencie patrzyć w ten sam punkt.

              Zapisuje post, wysyłam i... czytam coś innego.
              Nagle patrze.... Ktoś pojawia się obok smile
              Czuje sie jak mała dziwczynka przyłapana na "gorącym uczynku" z rozlanym na
              obrusie atramentem smile
              • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 11:35
                aniouek1 napisała:

                > Może Cie to rozśmieszy, zresztą śmiech tu wskazany smile
                > Chcę Ci powiedzieć, że gdy wchodzę do szuflady i nie widzę "ruchomych postów"
                > to mam wrażenie, że jestem absolutnie sama w szufladzie.
                > Takiego przeświadczenia nie zmienia fakt, że przecież WIEM, iż w praktyce
                > równocześnie tysiące oczu mogą w tym samym momencie patrzyć w ten sam punkt.

                Mam tez czesto wrazenie,ze jestem sam.Pisze i po wyslaniu przychodzi
                refleksja:"moze lepiej bylo nie wysylac? Przeciez kazdy moze przeczytac to co
                nie do wszystkich jest pisane".Ale nie kazdy potrafi czytac to czego nie widac.
                >
                > Zapisuje post, wysyłam i... czytam coś innego.
                > Nagle patrze.... Ktoś pojawia się obok smile

                smile)))))


                > Czuje sie jak mała dziwczynka przyłapana na "gorącym uczynku" z rozlanym na
                > obrusie atramentem smile

                To jest tak slodkie porownaniesmile))


                • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 11:45
                  marucha1 napisał:

                  > Mam tez czesto wrazenie,ze jestem sam. Pisze i po wyslaniu przychodzi
                  > refleksja:"moze lepiej bylo nie wysylac? Przeciez kazdy moze przeczytac to co
                  > nie do wszystkich jest pisane".Ale nie kazdy potrafi czytac to czego nie
                  > widac.
                  Jednakże są tacy, którzy potrafią. U mnie pojawia się jeszcze inna obawa.
                  Jeśli przeczyta wyrwane z kontekstu jakieś słowa Ktoś, komu w danej chwili jest
                  bardzo, bardzo źle, jeśli je źle zrozumie, a może wcale nie zrozumie, czy nie
                  wyrządzą krzywdy i zła, nie sprawią przykrości?

                  > > Czuje sie jak mała dziwczynka przyłapana na "gorącym uczynku" z rozlanym na
                  > > obrusie atramentem smile
                  > To jest tak slodkie porownaniesmile))
                  kiedy ja naprawdę tak się czuje smile

                  p.s.
                  a właściwie to chyba wspominam, jak się kiedyś czułam, bo kiedyś naprawdę
                  wylałam atrament na mamy haftowany obrus sad
                  • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 11:50
                    aniouek1 napisała:

                    > marucha1 napisał:
                    >
                    > > Mam tez czesto wrazenie,ze jestem sam. Pisze i po wyslaniu przychodzi
                    > > refleksja:"moze lepiej bylo nie wysylac? Przeciez kazdy moze przeczytac to
                    > co
                    > > nie do wszystkich jest pisane".Ale nie kazdy potrafi czytac to czego nie
                    > > widac.
                    > Jednakże są tacy, którzy potrafią. U mnie pojawia się jeszcze inna obawa.
                    > Jeśli przeczyta wyrwane z kontekstu jakieś słowa Ktoś, komu w danej chwili
                    jest
                    >
                    > bardzo, bardzo źle, jeśli je źle zrozumie, a może wcale nie zrozumie, czy nie
                    > wyrządzą krzywdy i zła, nie sprawią przykrości?

                    Masz chyba racje.Bede "cenzurowal " swoje postysad(
                    >
                    > > > Czuje sie jak mała dziwczynka przyłapana na "gorącym uczynku" z rozla
                    > nym na
                    > > > obrusie atramentem smile
                    > > To jest tak slodkie porownaniesmile))
                    > kiedy ja naprawdę tak się czuje smile
                    >
                    > p.s.
                    > a właściwie to chyba wspominam, jak się kiedyś czułam, bo kiedyś naprawdę
                    > wylałam atrament na mamy haftowany obrus sad

                    To pewnie nie bylo smieszniesad(


                    Moze zaraz przyjdzie Nict,Kendo i Mrouh.A moze trzeba troche pokrzyczec,ze
                    nowy dzionek juz wstal?


                    • mrouh Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:07
                      marucha1 napisał:

                      > Moze zaraz przyjdzie Nict,Kendo i Mrouh.A moze trzeba
                      troche pokrzyczec,ze
                      > nowy dzionek juz wstal?
                      >


                      Niedziela juz dla mnie wstała i zrobiliśmy sobie poranek
                      filmowy. A teraz muszę jeszcze wyskoczyć na pocztę (mam
                      nadzieję, że czynna w niedzielę, kiedyś była), a potem
                      zabrać za obiad. Sąsiadka nade mną już tłucze schabowe smile
                      Ja nie będę tłukła niczego i nikogo, bo u mnie schabowych
                      nie uświadczy...
                      Smacznego obiadku wszsytkim. Skoczę na pocztę, skoro
                      śnieg spadł, będę miała dobre odbicie z drugiego piętra.
                      Idę po narty smile

                      Pozdrawiam wszystkich niedzielnych gości!
                    • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:09
                      marucha1 napisał:

                      > Masz chyba racje. Bede "cenzurowal " swoje postysad(
                      nawet o tym nie mysl smile

                      > > a właściwie to chyba wspominam, jak się kiedyś czułam, bo kiedyś naprawdę
                      > > wylałam atrament na mamy haftowany obrus sad
                      > To pewnie nie bylo smieszniesad(
                      Oczekiwanie na mamę nie było śmieszne.
                      Byłam wówczas naprawdę małą dziewczynką a jednak pamiętam, że mi było bardzo
                      smutno, bo wiedziałam, że plamy z atramentu są groźne i nie schodzą.
                      Pamiętam też jak wreszcie przyszła mama, zobaczyła obrus, mnie i wzięła mnie na
                      ręce. Nie krzyczała, a ja płakałam wtulona w ramiona mamy, która miała wielki
                      problem żeby mnie uspokoić. Opowiadała o tym później przy róznych okazjach w
                      rodzinnym kręgu.

                      > Moze zaraz przyjdzie Nict,Kendo i Mrouh.A moze trzeba troche pokrzyczec,ze
                      > nowy dzionek juz wstal?
                      Nict dzisiaj raczej nie przyjdzie - wczoraj przysłał @ sad

                      Kendo i Mrouh powinny już wypić z nami herbatę smile

                      p.s.
                      znow to samo z moim łączem i stąd tak długo to trwa sad(((((((
                      • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:13
                        aniouek1 napisała:

                        > marucha1 napisał:
                        >
                        > > Masz chyba racje. Bede "cenzurowal " swoje postysad(
                        > nawet o tym nie mysl smile
                        >
                        > > > a właściwie to chyba wspominam, jak się kiedyś czułam, bo kiedyś napr
                        > awdę
                        > > > wylałam atrament na mamy haftowany obrus sad
                        > > To pewnie nie bylo smieszniesad(
                        > Oczekiwanie na mamę nie było śmieszne.
                        > Byłam wówczas naprawdę małą dziewczynką a jednak pamiętam, że mi było bardzo
                        > smutno, bo wiedziałam, że plamy z atramentu są groźne i nie schodzą.
                        > Pamiętam też jak wreszcie przyszła mama, zobaczyła obrus, mnie i wzięła mnie
                        na
                        >
                        > ręce. Nie krzyczała, a ja płakałam wtulona w ramiona mamy, która miała wielki
                        > problem żeby mnie uspokoić. Opowiadała o tym później przy róznych okazjach w
                        > rodzinnym kręgu.


                        >
                        > > Moze zaraz przyjdzie Nict,Kendo i Mrouh.A moze trzeba troche pokrzyczec,ze
                        >
                        > > nowy dzionek juz wstal?
                        > Nict dzisiaj raczej nie przyjdzie - wczoraj przysłał @ sad

                        Szkoda.Lubie Go jakos.
                        >
                        > Kendo i Mrouh powinny już wypić z nami herbatę smile

                        Juz sie pojawily.
                        >
                        > p.s.
                        > znow to samo z moim łączem i stąd tak długo to trwa sad(((((((

                        Nie szkodzi.Zagladasz czasem na poczte?


                        • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:18
                          marucha1 napisał:

                          > Szkoda.Lubie Go jakos.
                          ja też - zwyczajnie smile

                          > > Kendo i Mrouh powinny już wypić z nami herbatę smile
                          > Juz sie pojawily.
                          słyszały Twoje wołanie smile))))

                          > > p.s.
                          > > znow to samo z moim łączem i stąd tak długo to trwa sad(((((((
                          > Nie szkodzi.Zagladasz czasem na poczte?
                          ostatnio jakoś coraz częściej smile
                        • mrouh Re: hihihi :)))))))) 06.04.03, 12:25
                          Jak ja słyszę, że w szsufladzie ktoś woła? No, bo ja
                          chodzę z głową w szufladzie. Dlatego. Zresztą słuch mam
                          dobry dość, gorzej z głosem... smile

                          Co ja dziś na obiadek? Albo kasza gryczana z sosem
                          pieczarkowym, albo kotleciny sojowe (wiem, że niektórzy
                          ich nie znoszą, a ja się przyzwyczaiłam, to już 12 lat!)z
                          kaszą i ogórkami. Nie przepadam za ziemniakami, dlatego
                          wszystko u mnie z kaszami, ryżem albo makaronem. I jakaś
                          surówa. Mniam.Poza tym usiłuje się powstrzymac od
                          upieczenia ciasta. Póki go nie ma to go nie jem...A
                          lepiej by było, żebym sobie darowała. Więc przykro mi,
                          ale ja nie mogę Was dzis ciastem poczęstować.

                          A na pocztę nie pójdę, bo zapomniałam ważnych papierów
                          zabrać z pracy, miałam je wysłać poleconym. To i lepiej,
                          bo ja na nartach wcale nie umiem jeździć, a tym bardziej
                          latać czy skakać smile
                        • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:18
                          kendo napisała:

                          > Marucha
                          > mieszkam na poludniu,przy morzu,wiec zimy sa raczej lagodne,mokre,czesto bez
                          > sniegu,i zimne...
                          > Mozna sie przyzwyczaic do wszystkiego i rekomensowac w rozny sposob.

                          Morza to Ci zazdroszcze.Uwielbiam morze.Moge godzinami sluchac jak
                          szumi.Bardzo lubie skaliste brzegi.Piaszczyste plaze mnie jakos nie pociagaja.





                          • kendo Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:24
                            Marucha,skalistych plaz tu raczej niema ,w tego calym znaczeniu,tylko gdzie
                            niegdzie,przewazaja piaski.
                            Lubie przebywac na tych plazach,mamy swoja oaze i tam zawsze przebywamy z
                            naszym szczesciem -Psiuna.Bo sa odzielne dla psow,i tu ciekawostka -.
                            Plaza polaczona z plza dla nudystow.Dla niektorych ,bardzo ciekawe miejsce,a
                            zwlaszcza atrakja dla naszych gosci z Polski gdy nas odwiedzaja,wiecznie by
                            chcieli przebywac na tej plazy hi,hi,hi,.
                            • kendo Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:34
                              Mrouh przepraszam za ciekawosc,to jestes wegetarianka?

                              Ja dzis kurczaczka w gary pakuje ,zreszta jak w kazda niedziele,tylko za kazdym
                              razem w innej postaci.
                              Smacznego Wszystkim Zycze w zaleznosci co bedziecie popusiac,bo przeciez kazdy
                              ma swoje smaki...

                              Wczoraj maz przywiozl ciasto od tesciowej z jablkami i na deserek Was
                              prosze ,prosze czestujcie sie.
                              • mrouh Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:51
                                kendo napisała:

                                > Mrouh przepraszam za ciekawosc,to jestes wegetarianka?
                                >
                                Zgadza się, ale nie bój się, nie przeklnę Cię, Kendo, za
                                kurczka. Nikogo nie nawracam, to mój sposób na życie,
                                teraz sobie innego nie wyobrażam. I tyle. a każdy ma swój
                                pomysł, na to jak żyć.
                            • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:35
                              No ma to jakies uzasadnienie.U nas wciaz pokutuje jeszcze dosyc dziwne
                              podejscie do wlasnego ciala.Czytalem niedawno chyba na FK jakies posty na temat
                              czy na basenie publicznym powinno sie brac prysznic nago czy w
                              kostiumie.Zaznaczam,ze prysznic jest osobnym,wydzielonym i zamknietym
                              pomieszczeniem.Jakos nie wyobrazam sobie prysznica w kostjumie.W nagosci w
                              odpowiednim miejscu nie widze nic nienormalnego.A chyba plaza dla nudystow jest
                              takim miejscem.
                              • kendo Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:39
                                Marucha
                                Wlasnie ciekawy temat do dyskuji,bo ilu dyskutantow ,tyle bedzie opinij.
                                Ja osobiscie uwazam,ze ludzie chyba sie wsydza czasami swojej nagosci ,wlasnie
                                w tych miejscach ,gdzie to jest najbardziej akceptowane.
                                Moze to zalezy od sposobu zycia i wychowanie.
                                Moze to pruderia,niewiem.
                                • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:47
                                  Mysle Kendo,ze przyczyny sa bardzo rozne.Z pewnoscia obciazenia wyniesione z
                                  domu gdzie nagosc byla wstydliwym tematem i od dziecinstwa wpajalo sie,ze to
                                  wszystko jest"be".Moze tez wychowanie w duchu katolickim choc tu nie jestem
                                  pewien.Znam wielu dobrych katolikow ktorzy nie maja z tym problemu.Jest jeszcze
                                  aspekt estetyczny i chyba,podejrzewam najwazniejszy.Ludzie w wiekszosci nie
                                  akceptuja swojego ciala.Dlatego tak wiele operacji plastycznych.Wstydza sie,ze
                                  nie pasuja do wzorcow serwowanych nam bez przerwy w TV,prasie i innych
                                  mediach.To jest chyba najwiekszy problem.
                                  • kendo Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 12:53
                                    Marucha
                                    masz racje media odgrywaja duza role,a zwlaszcza dla "malolat",ktore nieraz
                                    zagladzaja sie by dorownac "wzorcom" reklamowym.

                                    Biorac pod uwage np.finskie spoleczenstwo,gdzie kazdy gosci zaczyna wizyte w
                                    saunie-bastu,wyzbycie sie wstydliwosci i dopasowanie do gospodarzy.
                                    Szwedzi ,natomias chyba najbardziej sa wolni pod tym wzgledem,nie maja
                                    zadnych "hamulcow pruderyjnych".
                                    • marucha1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 13:16
                                      Wiesz co Kendo,to chyba jest tez sprawa jakiegos wewnetrznego wyczucia co i
                                      gdzie mozna.No bo jesli jest sie w towarzystwie ludzi o ktorych wiesz,ze nie
                                      akceptuja nagosci nawet na plazy nudystow,to po prostu nie zabiera sie ich na
                                      taka.Ja osobiscie nie bylbym natretny jak ktos by mi powiedzial,ze nie chce.To
                                      taka dosc osobista decyzja.Pewnie bylbym ciekawy powodow ale chyba bym nie
                                      nalegal.
                                      • kendo Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 13:27
                                        Marucha
                                        Tu bym nazwala to osobista pruderia,najwiecej maja je kobiety.
                                        Nie ma problemu z mezczyznami(to moje doswiadczenie z gosci jakich mielismy do
                                        tej pory).
                                        Plaza dla psow ,graniczy z plaza dla nudystow,tak ze wszyscy z czworonogami nie
                                        sa zobowiazani do nagosci,coprawda ciekawosc ,zapuszczania wzroku w tamtym
                                        kierunku jest bardzo kuszaca.

                                        Dziekuje za chwile ciekawej pogawedki ,"spotkamy "sie moze wieczorkiem.
                                        Kurczak mnie wola i musze sie oddalic do "garow" oooochchch !nie bardzo lubie
                                        to robic.

                                        Miejcie sobie Przyjemnie i smacznego wszystkim zycze....PA;..PA;....
      • marcel_prostak Re: przepraszam 06.04.03, 13:55
        Moja Sliczna przepraszam. Nie mam za bardzo czasu, moze wpadne wieczorem.
        Szkoda ze w listach Macieja taka klotnia. O ile to mozliwe skasuj tamten watek
        caly a ja uzupelnie szuflade Macieja.
        Oczywiscie Forum mi sie bardzo podoba. Zaprezentuje tutaj o ile pozwolisz inne
        wspaniale listy nie tylko z GW.
        O ile mozesz otworz prosze nastepujace szuflady: radosa, drapieżnik.
        Niestety nie mam mozliwosci zaproszenia ich tutaj. Bardzo zaluje ze pisarstwo
        niektorych osob z czasem konczy sie. Warto ocalic w Szufladzie pewne osoby od
        zapomnienia. I to jest najwazniejsze a nie jakies wasnie.
        przepraszam jesli urazilam ciebie
        • aniouek1 Re: przepraszam 06.04.03, 14:02
          Probowałam wczoraj zaprosic MACIEJA z "Gospodarki" ale On posługuje sie tylko
          tymczasowym nick'iem i nie mozna nawiązac z Nim kontaktu.

          Wybacz, ale te "numerki", które moga wydawac sie smieszne, zbędne itp. tak
          naprawde mają chronic listy przed archiwizowaniem (a faktycznie - znikaniem).
          Posty bez numerków beda z czasem własnie archiwizowane tzn. będa znikać.

          p.s.
          jeszcze kilka spraw jest waznych przy "przenoszeniu" listów dla ich
          bezpieczenstwa. Jeśli pozwolisz wyślę Ci później @ na ten temat.
      • marucha1 Re: buuuuuuuu :((((((( 06.04.03, 13:55
        aniouek1 napisała:

        > jestem, ale mi smutno sad
        > Zatrzymałam się na próbie dyskusji z "marcel_prostak" sad

        Nie rozumiem czemu ktos wyrzadza Ci krzywde?To Cie pewnie troche boli.Przykro
        mi Anioueczku bo nie zasluzylas na przykrosci.Jesli Ci to pomoze to usmiecham
        sie do Ciebie i glaskam po cichutkusmile))


    • aniouek1 żeby nie było ani małych ani dużych 06.04.03, 14:33
      nieporozumień wyjaśniam, że
      hihihi jak to oficjalnie brzmi smile

      Dla bezpieczeństwa listów ważne jest, by były w wątkach przeze mnie
      numerowanych.
      Wątki bez numerów są przez "gazetę" co jakiś czas archiwizowane, a w praktyce
      oznacza to, że stają się niewidoczne - znikają.

      Dlatego w SZUFLADZIE jest "recepcja" z "księga meldunkową" i "cyfrowe
      przegródki z zamkiem błyskawicznym" hihihi smile

      Dlatego też, prosiłam przyjaciółkę Macieja i innych jeszcze nam nie znanych
      listopisów, aby zaczekała z "przenoszeniem" listów.

      Teraz wszystko się juz wyjaśniło.
      I mam nadzieję, że żadnych nieporozumień już nie bedzie.
      • mrouh Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 06.04.03, 20:44
        aniouek1 napisała:

        > przy popołudniowej kawie z domowym kruchym ciastem...
        >
        > ..tak niewiele i wiele tak...

        A własnie, jednak piekę ciasto, ale ono będzie bardziej
        poniedziałkowe niż niedzielne. Chyba że goście posiedza
        jeszcze do czasu aż się upiecze i ostygnie nieco...HiHiHi

        A jak nie, to więcej będzie dla Was!
        tym razem to zwykły murzynek, ale go bardzo lubię.


        Zaczęłam oglądać przezabawny film. Po angielsku jego
        tytuł brzmi Interstate 60. Nie skończyliśmy, bo goście
        nalot zrobili. Ale jak do tej pory strasznie mi sie
        podoba. No, pewnie, że to nie jest jakieś bardzo ambitne,
        ale ma swój urok... Troche jak Mały Książę z Twin Peaks
        oraz bajką o Rybaku i Złotej rybce. Uśmiałąm się
        szczerze. I nie tylko uśmiałam. Mimo śmieszności- jest
        też zastanawiający. Pozwala widziec życie inaczej i być
        odpowiedzialnym za to, czego się chce. Super na
        niedzielne leniuchowanie we dwoje, bez płakania
        (Dziewczyński film) albo strzelania (dla Dużych Chłopców).
    • aniouek1 niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 13.04.03, 09:56
      Mrouh chyba sie uczenie przedłużyło.. smile
      Kendo może pyszności pitraszeniem zajęta bardzo.. smile
      Marucha1 zapowiedzial w piątek daleki wyjazd i pewno dalej ....jedzie smile
      Nict1 jak zwykle w soboty i niedziele nieobecny sad

      Ej!
      Wszystki dobre Duszki szufladowe "piszace" i "tylko czytające" miłej niedzieli
      Wam życze smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 13.04.03, 22:05
          Kendo milo Cie widzieć smile
          A jak minal dzien?
          ..pracowicie Kendo - przynajmniej dla mnie - pracowicie smile
          I nadal jestem w pracy. Nawet nie mam pojecia, kiedy bede mogla wyjsc,
          ale prace trzeba szanowac zwlaszcza gdy sie ja lubi - prawda?

          Tym bardziej wiec dziekuje za herbatke smile)))))))))))
          • aniouek1 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 13.04.03, 22:29
            kendo napisała:

            > Anioueczku,zawsze mowie ,ze prace trzeba
            > szanowac,by jej na dluzej starczylo hi,hi,.
            > Niemniej jednakzycze Ci owocnych prac.

            Kendo myśle, ze wiesz co mowisz smile
            Ja też sobie często to powtarzam, choć jakoś tak się składa, że im częściej
            powtarzam to mniej w to jakby wierze hihihi smile Ot! przewrotność taka smile
            Za życzenia owocności oczywiście bardzo dziękuje smile

            A Tobie jak minął dzień?
        • mrouh niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 13.04.03, 22:25
          Witajcie!
          Nie wiem, czy jeszcze tu ktoś dziś zajrzy, ale nie mogłam
          sobie darować i nie wsadzić głowy, która się stęskniła za
          szufladą.
          Nie było mnie, bo w piątek spałam 4 godziny, a jestem
          śpiochem i to dla mnie za mało. Cały dzień na zajęciach
          sprawił, że byłam cała obolała, no czułam się nie
          najepiej. A dziś jest niedziela, pospałam więc dłużej,
          żeby odrobić straty z piątku, a potem się obudziłam i
          miałam urodziny, które obchodzę bez rodziny smile, za to z
          TŻ. Słabo i cichutko obchodzę chociaż okrągłe dość, co
          wcale mi nie przeszkadza, zresztą świętowanie przełożone
          na za tydzień.
          Upiekłam tylko ciacho z ananasem, już prawie
          skonsumowane, więc trzeba się spieszyć. Byłam na spacerze
          i widziałam niebieskie żaby. Pierwszy raz w 25-letnim
          życiu smile.
          trzymajcie się wesoło, bo nie wiem, czy jeszcze zajrzę, w
          końcu powinnam spać...Dobranoc na zapas smile
          • aniouek1 100 lat Mrouh z twoim zarazliwym hihotaniem :) 13.04.03, 22:37
            mrouh napisała:

            > miałam urodziny, które obchodzę bez rodziny smile, za to z
            > TŻ. Słabo i cichutko obchodzę chociaż okrągłe dość, co
            > wcale mi nie przeszkadza, zresztą świętowanie przełożone
            > na za tydzień.
            > Upiekłam tylko ciacho z ananasem, już prawie
            > skonsumowane, więc trzeba się spieszyć. Byłam na spacerze
            > i widziałam niebieskie żaby. Pierwszy raz w 25-letnim
            > życiu smile.
            > trzymajcie się wesoło, bo nie wiem, czy jeszcze zajrzę, w
            > końcu powinnam spać...Dobranoc na zapas smile
            >
            Jak to bez rodziny - a my?
            My - wszystkie szufladowe Duszki zyczymy Ci wszystkiego najlepszego na
            wszystkie dalsze urodziny okragłe i nieokragłe smile
            Czestujemy sie ciastem z ananasem, polewamy Cie szampanikiem
            i śpiewamy pełną parą STOLAT-STOLAT-NIECH-ZYJE-ZYJE MROUH smile))))))))))))))
            A w prezencie..... no cóż ....to może uznaj, że w prezencie były te...
            NIEBIESKIE ŻABY? smile
    • aniouek1 ja przepraszam, przepraszam i jeszcze raz 13.04.03, 22:47
      przepraszam, ze z przyjecia musze wyjść, ale własnie w tej chwili też
      w PREZENCIE coś dostałam smile
      Wiecie co?
      Powiem Wam.
      Mogę już, mogę wreszcie, z pracy wyjść hihihi smile))))))))))))))))))

      Pozdrawiam i bawcie sie jak najlepiej smile

      P.S.
      Nie wiem czy w ciągu najbliższych kilku dni uda mi się choć na chwilkę do
      szuflady włożyć głowe, ale jakby co, to wiem, ze jesteście zawsze
      zwarte i gotowe gości przyjmować i co pod reką, w głowie i w sercu czestować smile
      Bardzo Was proszę miejcie baczenie na szufladki i Nictosiowi dotrzymujcie
      towarzystwa, sił dobrym słowem i uśmiechem dodając, a jak trzeba to @ uwage
      zwracając na takie rzeczy ważne, jak choćby wymiatanie z szuflady śmieci smile
      Zadanie mało przyjemne, ale czasem konieczne smile
    • aniouek1 slonce na niebie, slonca w sercach i na trawie 04.05.03, 17:59
      Piękna, majowa niedziela.. słonce na niebie i w sercach.. maj gra...
      gra pięknią melodię o wciąż odradzacym się życiu...

      Marucho! cóż można dodać do Twoich życzeń?
      Wiem!
      Jedno na pewno!
      Ja wszystkim serdecznie życzę niech one się tylko spełnią!

      Kajtek mówisz, że tylko "na króciutko"..
      Wiesz jak "króciutkie" jest cenne?
      Z króciutkich sekundek składa się całe życie.
      Mowisz - "kocham Was", a my Ciebie kochamy!
      I...bardzo się cieszymy, że obok, gdzieś...
      na wyciągnięcie ręki jest z Tobą Twoj JEDYNY smile

      Piękna majowa niedziela, zaprasza na spacery - jedni już byli, inni teraz są,
      a jeszcze inni właśnie sie wybierają, żeby, dla przykladu: na bosaka pobiegać
      po zielonym, trawiastym dywanie, rozsłonecznianym kwitnacymi złocisto
      majami... smile
      • kajtek43 Re: MROUH gartulujemy wynikow sobotnich egzaminow 11.05.03, 13:07
        a w Krakowie parno i mży. Zaraz przyjdzie tu Ten Jedyny i zabierze mnie gdzieś.
        Ale gdzie? Ja chcę do Rynku on lubi plener, dziś plener jest raczej ryzykownysmile
        Wczoraj byłam na działeczce i spałam sobie na kocyku na świeżym powietrzu,
        Kościól w Woli Filipowskiej widać było tak, jakby był na wyciągnięcie ręki
      • mrouh Dziękuję Nict i Szufladkowicze 11.05.03, 13:07
        Witam wszystkich-chrypiąco wciąż, niestety.
        Dzień wczoraj był przygodowy, chociaż to sugeruje
        wieloprzygodowość, a moja sobota była raczej...
        jednoprzygodowa. Zbieraliśmy się z samego rana do Krakowa
        i jakoś nigdzie nie widać był naszej Kociny. Szukaliśmy
        jej we wszystkich skrytkach, wołaliśmy, nie przyszła
        nawet na dźwięk whiskasa w misce. Dziwne to bo kot wstaje
        pierwszy i nas budzi. Zaczęłam się bać, że zginęła.
        Wyszliśmy na balkon, a tam poprzewracane doniczki.
        Widzieliśmy tylko jedno wytłumaczenie: zamknęliśmy ją
        niechcąco na balkonie i jak jej się znudziło, wyskoczyła
        z drugiego piętra polować na szczury, które wyłażą po
        deszczu (brrr). Przed odjazdem obeszliśmy wszystkie
        krzaki, okolice bloku, nawołując. Kota ani śladu,
        przepytaliśmy sąsiadów. Licząc na cud nasypałam jej
        jedzonka do miseczki w domu- chyba żeby zaczarować...
        Przez cały dzień zastanawiałm się czy mocno się potłukła,
        czy żyje, czy się znajdzie, no po prostu wielka żałoba po
        kocie, nawet egtzamin mnie niespecjalnie interesował. Już
        miałam dzwonić do koleżanki, która została szczęśliwą
        posiadaczką maleńkich kociątek w pierwszych dniach maja,
        zeby jej powiedzieć, że jednego od niej weźmiemy, bo
        życie bez kota nie ma tyle uroku... Wracamy do domu po
        21:00, robimy jeszcze jedną rundkę po okolicy, nawołując
        i nasłuchując. Nie ma. Koniec: zostaliśmy sami, a kot
        siedzi gdzieś w kącie sam i płacze, może się połamał, nie
        ma co jeść i moknie, a może go samochód przejechał.
        Otwieramy dzrwi, a kot siedzi w przedpokoju i jak nie
        zacznie na nas krzyczeć, że nas tak długo nie było, jak
        nie burknie, gruchnie, miauknie... Kot został wycałowany,
        torby z zakupami w kąt rzucone, micha kocia zaraz
        zapełniła się smakołykami...NAprawdę było mi strasznie
        czarno wczoraj przez naszą kocinę rzekomo zaginiętą. I d
        o tej pory nie wiem, gdzie była... Możliwe, że jednak na
        balkonie, tylko u sąsiadów. Zaglądaliśmy, ale może ją
        wpuścili do domu, jeszcze ich nie widziałam. Tak czy
        inaczej, mamy kota mądrego na tyle, że przez cały dzień
        siedział sam w domu, balkon był otwarty a ona wiedziała,
        że nie jest bezpiecznie zeskakiwać z drugiego piętra.
        Życie bez kota jest nic nie warte. No to co, że przez 24
        lata nie miałam kota, a mam dopiero od pół roku z
        haczykiem? NIe macie pojęcia, jaka byłam szczęśliwa! Z
        powodu kota, zwykłego burego kota...
        • mrouh Zapraszam na kolację 11.05.03, 21:27
          Mam sałatkę w żółtym kolorze, dużo różnych herbatek i
          pieczywo wasa (hihi, innego chlebka ani okruszka,
          problemy z zaopatrzeniem). Poza tym mam Mietka
          Szcześniaka w głośniku i kota na kolanach oraz chrypkę.
          Kto się przyłączy?...
          • kendo Re: Zapraszam na kolację 11.05.03, 22:32
            ..Oj,,,,pisze sie na smakolyki,chociaz jestem juz po kolacji hi,hi,.

            Mrouh Witaj
            ciesze sie,ze dobrze poszlo z egzaminem i kocio sie znalazlo.
            tak jak kiedys nasza psiuna schowala sie pod poduszki
            i myslelismy ,ze nam uciekla.
            hrupki chlebek to mi nieraz az trzeszczy w glowie jak jem hi,hi,
            ale lubie z zoltym serem i papryczke ,albo
            po szwedzku zamiast papryki drzem z pomaranczy hi,hi,.tak tu jedza
                  • marucha1 Re: u mnie promyczki na klawiaturze sie rozsiadly 25.05.03, 13:00
                    aniouek1 napisała:

                    > mrouh napisała:
                    >
                    > > Sło-onko chyba u mnie zostawiło znaczną część
                    > > promyczków. I przegląda się w moim monitorze...smile
                    >

                    Witam Was wszystkich serduszkowo-szufladkowo.Musze tez od razu zaprotestowac.
                    Sloneczko wlasnie promyczki zostawilo u mnie i w moim ekraniku mieszka juz tak
                    dlugo.Jestem bardzo szczesliwy,ze to mieszkanko uznalo za swoje.Daje mi szalona
                    radosc i szczescie.Witam je co dnia bardzo serdecznie i czule dbajac,aby nigdy
                    nie mialo zamiaru sie wyprowadzic.Wowczas bowiem chyba bedzie juz tylko noc.
                    Ciesze sie,ze Was widze:Ciebie Mrouh -filmy juz wreszcie w drodze,Ciebie
                    Anioueczku,Ciebie Kajtek i Ciebie Kendusiu.Nict'a witam bardzo goraco i az sie
                    boje konsekwencji braku mojej odpowiedzi na maile.Okropnie Was wszystkich lubie
                    i przytulam do swojego serducha majowo-sloneczkowo.
                    • slo-onko Re: u mnie promyczki na klawiaturze sie rozsiadly 25.05.03, 19:42
                      smile Ale dam Wam juz dzis od siebie odpoczac ok? Poswiecialm, porazilam ale juz
                      czas na mily odpoczynek. Teraz zmiana miejsca, łysy bedzie noca strozowal smile)a
                      ja ide swoje promyczki naladowac zeby jutro Was znow usmiechem powitacsmile A nie
                      mowilam, ze sie co dzien bede zagladac? I chyba szyyybk Was nie opuszczesmile))))
                      • kendo Re: u mnie promyczki na klawiaturze sie rozsiadly 25.05.03, 21:28
                        No ,jestem,,,,jestem,,,,ale zaraz znikam.
                        wpadlam ,zebyscie nie mysleli,ze znilkam.
                        Od poniedzialku Was bede witac co dzien,,,,,

                        Marucha ,nie mow glosno ,ze Wszystkie nas przytulasz,
                        bo ja strasznie lubie "przytulanki" hi,hi.

                        Witam rowniez Slo-onko,bedzie milo,tylko widze roznice czasowa zdaje sie,,,,

                        Mrouh jak zakonczyly sie wszystkie egzaminy???,jak dobrze pamietam...

                        Anioueczku,jak zawsze na Swoim stanowisku,
                        zawstydzilas mnie na Vistuli,...ush
                        ale od poniedzialku juz bedzie jak dawniej.

                        Dobranoc Wszystkim,,,,Snijcie piekne sny,,,,PA;..::KENDO tu sie chyba ladnie
                        podpisalam hi,hi, OJ! Anioueczku,masz poczucie humoru....PA;..
                        • aniouek1 Słoneczko poszło spać, a księżyc przejął straż :) 25.05.03, 23:19
                          kendo napisała:

                          > Anioueczku,jak zawsze na Swoim stanowisku,zawstydzilas mnie na Vistuli,...ush

                          tak? naprawde? a to ja napewno? wink

                          > ale od poniedzialku juz bedzie jak dawniej.

                          to dobrze, bo to juz niedługo wink

                          > Dobranoc Wszystkim,,,,Snijcie piekne sny,,,,PA;..::KENDO tu sie chyba ladnie
                          > podpisalam hi,hi, OJ! Anioueczku,masz poczucie humoru....PA;..

                          ślicznie się podpisałaś hihihi smile

                          Dobranoc Ludkowie mili i duszki szufladowe i podusie gaduszące i oczki tulące
                          się do szufladki - WSZYSTKIM bajkowych snów życze smile))

                          Muszę już wyjść z szuflady pamiętając o niezapomnieniu głowy wyciągnięcia wink
                          Lecę z nóg i do łózia smile
    • mala20033 Re: niedzielne rozmowne spotkania w szufladzie 08.06.03, 18:02
      Tak przy niedzieli cos Kofty..ja go lubie..Wszystkim Caluski i Usmiechy
      Cieple..Mala

      "Ostatni Ikar wczoraj spadł
      Tam za przylądkiem opadł na dno
      Spokojnie słońce grzeje świat
      Nie ma już takich, którzy pragną

      Na białym dnie spoczywa tam
      Trąca go ryba czarną płetwą
      A on otwarte oczy ma
      I jakby się uśmiechał lekko

      Szalony, innym spokój kradł
      Nie wierzył w szczęście płowych zwierząt
      Pod okiem słońca zastygł kwiat
      Nastała błogość - martwy sezon

      Ostatnia plaża, wieczny sezon
      Wszyscy istnieją, wszyscy leżą
      Już nic nie grozi z nieba
      Na ziemi nic nie trzeba
      Najmniejszej skazy na błękicie
      Wieczna pogoda
      Wieczna błogość
      Wieczna zabawa
      Wieczne życie

      Ostatni Ikar wczoraj spadł
      Nakryła go powieka fali
      Ulgę mu przyniósł wody chłód
      Bo kiedy spadał, to się palił

      Podniósł się srebrny pary kłąb
      Kiedy uderzył w wodę, krzycząc
      Potem się wygładziła toń
      Nieobecności płaską ciszą

      Wygładził się ostatni ślad
      W mózgach wspaniałych płowych zwierząt
      Pod okiem słońca zastygł świat
      Nastało szczęście - martwy sezon

      I tylko ci są wyklęci
      Co nie stracili pamięci"

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka