robszym
17.12.04, 11:44
Witajcie!
Zakładam nowy wątek, bo w końcu zdarzyło się to w naszym rejonie, a wielu
pyta i o dentystów.
Byłam u pana stomatologa, na razie nie napiszę gdzie, na tzw. przeglądzie.
Pan znalazł chyba ze 6 ząbków, w których chciałby zanurzyć swoje wiertło,
oczywiście ceny stosowne. Powiedziałam, że się umówię na wizytę w późniejszym
terminie i w międzyczasie odwiedziłam dentysktę w Centrum, do której od lat
chodzi moja mama a i ja kiedyś byłam. Usunęła mi kamień za 1/2 ceny
kabackiej, a nie dopatrzyła się żadnego zęba do leczenia. Co teraz zrobić?
Wymyśliliśmy z mężem, że powinno się jeszcze raz iść do pana D. z tutejszego
gabinetu i poprosić na piśmie o wkazanie zębów do leczenia z jednoczesną
informacją, że pójdzie się to skonsultować z innym D.
Oczywiście nic takiego nie zrobimy, ale jak tu wierzyć dentystom? Ja
twierdzę, że wysokie czynsze tu mają i muszą na nie zarobić, a że
niekoniecznie uczciwie, no cóż, takie czasy...
Co Wy na to?