Zorba na kabatch ???

17.06.05, 19:12
Podobno na bazarku przy Wąwozowej otworzyła się malutka filia
greckiej restauracji 'Zorba'. A w każdym bądź razie coś z grecką
kuchnią...
Tych co mają blisko, prosiłbym o dokładne sprawdzenie newsu smile
    • jan-w Re: Zorba na kabatch ??? 17.06.05, 20:33
      Zgadza się. Na tyłach administracji bazarku, otworzyli filę Zorby i jeszcze
      jakąś pizzerię.
      • rubeus Re: Zorba na kabatch ??? 17.06.05, 20:42
        Pizzeria jest od przynajmniej od początku Maja...
        • fuzzy7 Re: Zorba na kabatch ??? 18.06.05, 01:09
          Pizzeria jest od stycznia b.r., tak mówia pracownicy tej pizzerni, a fillia
          Zorby, jesli to prawda, to super! Sprawdze powyzsze lada moment...

          Pzdr,
          Fuzzy
          • fuzzy7 Re: Zorba na kabatch ??? 04.07.05, 00:07
            Z tym lada moment, to mi nie wyszlo, hehehehe..., ale bylem i powiem tylko
            krótko, ze moja Mama lepiej gotuje, no cóz mam bardzo wybredny smak...
            Pójde jescze raz, moze sie poprawia, hehehehehehehe...

            Pzdr,
            Fuzzy
    • volta2 Re: Zorba na kabatch ??? 18.06.05, 19:50
      To, że ten barek jest zrobiony przez właścicieli Zorby i ich kucharza to pewne.
      (widziałam na własne oczy jak zwozili sprzęt, urządzali lokal w koszulkach
      firmowych + info od ich sąsiadów bezpośrednich) Natomiast szyld mają jednak
      inny, ale nie pamiętam nazwy. Mocno bym się zdziwiła, gdyby ten minibarek
      funkcjonował pod Zorbowym szyldem, bo te dwa miejsca musiałyby nawiązywać jakoś
      do siebie, standardem lokalu albo cenami...
      • malgosia75 Re: Zorba na kabatch ??? 23.06.05, 15:54
        Jedliście już coś w tym barku? Smaczne?
    • dawkorn poszedłem, zjadłem, żyję 23.06.05, 21:16
      Całkiem przyzwoita klitka, mili panowie, żadne tam dresy w garkuchni,
      pichcą m.in. przepyszne GYROSY.
      Patent polega na tym, że w przeciwieństwie do warszawskiej "turkownii"
      nie podgrzewają ciasta w kuchence mikrofalowej, tylko pieką na specjalnym
      piecyku niczym pizzę. Dzięki temu ciasto jest po prostu boskie,
      takie, jakim raczyłem się na Santorini, to nie żart.
      Gyros pita (6 zł) wzbogacony jest tzatziki, więc doznania smakowe
      są tym bardziej intensywne.
      Obok można usiąść sobie przy jednym z kilku stoików.
      W lokaliku sprzedają piwo Carlsberg; my, nie wiedząc wcześniej,
      że takowe mają, kupiliśmy obok puszkę Dog in the fog...
      Nie robili nam problemu.
      • chiara76 Re: poszedłem, zjadłem, żyję 04.07.05, 10:01
        mnie przekonuje, że szef kuchni Zorby (zażywny Grek) tam przesiaduje i grywa w
        tę ich słynną grę (trik traka? nie pamiętam, jak to się nazywa po grecku...). A
        jak to mówią, pańskie oko konia tuczy, więc powinno być OK.
        Mam zamiar iść tam spróbować Gyrosa, bo w "Zorbie" robią go pycha!
        • jan-w Re: poszedłem, zjadłem, żyję 04.07.05, 16:54
          Dzisiaj byłem. Wreszcie porządna musaka ( z mięsem ). Grek jak zwykle grał w
          trik-traka.
          • chiara76 czyli miałam rację z trik-trakiem;) sorry za OT nt 04.07.05, 17:13

          • fuzzy7 Re: poszedłem, zjadłem, żyję 08.07.05, 00:16
            jan-w napisał:

            > Dzisiaj byłem. Wreszcie porządna musaka ( z mięsem ). Grek jak zwykle grał w
            > trik-traka.
            Tak! Dzis oops... juz wczoraj zjadlem wlasnie Muske.(z miesem wieprzowo -
            wolowym) Byla bardzo dobra, rzeczewiscie! Tylko mozna bylo ja troche lepiej
            przypiec i przyprawic! Ale jak wczesniej zaznaczylem jestem dosc wybredny,
            jesli chodzi o jedzenie. Aha, Grek pil piwo z innym kolega chyba tez Grekiem,
            hehehehehehe...
            A tu mala dygresja!
            Pamietam chinska restauracje, tak nie dziwcie sie w New Delhi, India
            Ale bylo wszystko pyszne! Aha ich "przymaków" nie zamawialismy, hehehehehehe...

            Pzdr,
            Fuzzy
            • chiara76 Re: poszedłem, zjadłem, żyję 08.07.05, 09:46
              hehe, coś z tymi chińskimi musi być.
              Najlepsze chińskie jedzonko jedliśmy w Rzymie. Mniam, właściwie żywiliśmy się
              tam cały czas. Jak kiedyś wrócę do Wiecznego Miasta, to jedynie dla tego
              jedzenia.

              A propos Zorby, próbowałeś może gyrosa??
              • fuzzy7 Re: poszedłem, zjadłem, żyję 08.07.05, 16:04
                chiara76 napisała:

                > hehe, coś z tymi chińskimi musi być.
                > Najlepsze chińskie jedzonko jedliśmy w Rzymie. Mniam, właściwie żywiliśmy się
                > tam cały czas. Jak kiedyś wrócę do Wiecznego Miasta, to jedynie dla tego
                > jedzenia.
                >
                > A propos Zorby, próbowałeś może gyrosa??
                Wlasnie gyrosa wyzej skrytykowalem!
                Ojej, ale dla chinskiego jedzonka, choc bybylo najlepsze, chyba nie warto
                wracac do Rzymu..., Pewnie widzialas ich "przymaki" na talerzach, po ksztaltach
                mozna rozpoznac co to bylo heheheehehe...

                Pozdrawiam,
                Fuzzy


                • chiara76 i my po wizycie wczoraj 11.08.05, 10:22
                  gyros mniam mniam. Niestety, frytek w zestawie będących nie tknęłam , twarde i
                  niesmaczne. Żałowałam potem, że nie wzięłam pity.
                  No, ale to na następny raz, bo gyros mniam i będę wracać na niego.
    • wozimek Re: Zorba na kabatch ??? 08.07.05, 09:48
      a jak ceny? bardzo ciężkostrawne?
      • jan-w Re: Zorba na kabatch ??? 08.07.05, 13:37
        Gyros w picie - 6 PLN
        Musaka z mięsem - 12 PLN (solidna porcja)
      • fuzzy7 Re: Zorba na kabatch ??? 08.07.05, 16:30
        Musaka 12 PLN + grecka salatka 5 PLN

        Smacznego!

        Pzdr,
        Fuzzy
        • wozimek Re: Zorba na kabatch ??? 09.07.05, 10:24
          eee, takie ceny to lekkostrawne ceny. Jakiś czas temu byłem w Santorini na
          Pradze i było słono, dlatego wolałem spytać.
          smile

          no to niebawem się wybiorę...

    • agenor Re: Zorba na kabatch ??? 19.07.05, 23:20
      rubeus napisał:

      > Podobno na bazarku przy Wąwozowej

      Lubię kuchnię grecką i wybrałbym się tam rowerem. Ale mieszkam na Stokłosach i
      nie znam bazarków na Kabatach. Gdzie mam szukać tego przy Wąwozowej?
      • rubeus Re: Zorba na kabatch ??? 20.07.05, 07:37
        Bazarek, a właściwie pasaż handlowy mieści się
        zbiegu ul. Stryjeńskich i Wąwozowej.
        Dojazd - ścieżką rowerową wzdłóż al. K.E.N - do stacji Kabaty
        tam skręcasz w lewo i jedziesz cały czas prosto ścieżką, aż
        do skrzyżowania Wąwozowa/Stryjeńskich/Rybałtów...
        • jan-w Re: Zorba na kabatch ??? 20.07.05, 09:10
          Skręcasz oczywiście w prawo, chyba że jedziesz z lasu wink.
          • agenor Re: Zorba na kabatch ??? 20.07.05, 09:37
            Wielkie dzięki Wam obu! smile))
            Będę jechał od Rosoła, więc skręcę w prawo. No i spojrzę na plan.
          • rubeus Re: Zorba na kabatch ??? 21.07.05, 18:48
            jan-w napisał:

            > Skręcasz oczywiście w prawo, chyba że jedziesz z lasu wink.

            i dla tego się na kierowcę nie nadaję smile))))) - zagrożenie na
            ulicy gwarantowane...
    • limones Re: Zorba na kabatch ??? 21.07.05, 10:49
      Witam, czy Grek przewiduje wersje na wynos? musaka bez dobrego wina nie dla
      mnie.
      • jan-w Re: Zorba na kabatch ??? 21.07.05, 11:18
        Brałem musakę na wynos.
        • aga_wa1 Re: Zorba-ale ten obsługujacy.... 02.08.05, 15:07
          Czy ja robie tekie porunujące wrazenie czy wy tez ak mieliście????
          brałam gyrosa -póżno o 21.30....
          "piecyk" okazał sie grilem elektrycznym na którym "pan" połozył pitę.....i
          zapomniał ze jest wyłączony....wiec tak sobie staliśmy
          i "konwersowalismy" "pan" młody dosyc i ...jakby powolny..
          wkoncu pita na grilu sie zagrzala i pan spróbował połozyc na niej biały sos...z
          okromną miną przyznał..ze te pity sa kiepskie bo sie strasznie łamią a
          tymczasem połowa sosu przelewała mu sie na boki...
          nic to-głodna byłam.wkońcu pan zacząl ładowac w ta pite złozoną na pól
          mięso..nawet dużo kurczaczka..a potem ucieszyl sie ze ma jeszcze resztke
          pomidora więc wlozyl na góre...i zgłupial -nie wiedzial co dalej z tym
          robic...przy probie zawinięcia w serwetke całe warzywka wyladowały na
          ladzie.....w obawie ze zacznie to zbierac i pakowac w mojego gyrosa złapałam to
          co zostało i pomknelam do domu..bo sie chlopak zaczal zastanawiac czy mi to
          pakowac.ale mięsko było dobresmile
Pełna wersja