aga_wa1
11.08.05, 10:59
Epizod 1
Czy ja robie tekie porunujące wrazenie czy wy tez ak mieliście????
brałam gyrosa -póżno o 21.30....
"piecyk" okazał sie grilem elektrycznym na którym "pan" połozył pitę.....i
zapomniał ze jest wyłączony....wiec tak sobie staliśmy
i "konwersowalismy" "pan" młody dosyc i ...jakby powolny..
wkoncu pita na grilu sie zagrzala i pan spróbował połozyc na niej biały
sos...z
okromną miną przyznał..ze te pity sa kiepskie bo sie strasznie łamią a
tymczasem połowa sosu przelewała mu sie na boki...
nic to-głodna byłam.wkońcu pan zacząl ładowac w ta pite złozoną na pól
mięso..nawet dużo kurczaczka..a potem ucieszyl sie ze ma jeszcze resztke
pomidora więc wlozyl na góre...i zgłupial -nie wiedzial co dalej z tym
robic...przy probie zawinięcia w serwetke całe warzywka wyladowały na
ladzie.....w obawie ze zacznie to zbierac i pakowac w mojego gyrosa złapałam
to
co zostało i pomknelam do domu..bo sie chlopak zaczal zastanawiac czy mi to
pakowac.ale mięsko było dobre
Epizod 2
wiedziona pamięcią o "pysznym mięsku" poszliśmy znów...znow póżnawo ok21.30..
modliłam sie tylko zeby byl inny obsługujący niz poprzednio....no i byl-nawet
dwóch.Tyle ze jeden byl zajety parca biurową(to rozumiem) a drugi.....pseudo
zmywaniem pojemników stalowych na jedzenie-na podłodze przelewajac w nich
wode-tez rozumiem...Nie rozumiem tylko czemu jak sterczelismy tam kilka minut
w środku-nikt nas nie poinforowal-ze juz np zamknięte, albo "jeszcze
chwileczke"....albo cokolwiek.popatrzylismy na cennik-z podwyzka cen-pita
6,90 musaka 14....na ogólnie panujący bajzel-na to zmywanie na podłodze...i
sie wynieśliśmy....głodni,z postanowieniem-narazie garkuchni zorbianej-nie.