Dodaj do ulubionych

Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia

26.11.05, 19:50
Dla mnie Kabaty to kompletnie przereklamowana dzielnica dla snobków
przyjezdnych z różnych zapchlonych pipidówków, którzy zrobili w Wa-wie
karierę. W rzeczywistości to betonowa kulturalna i gastronomiczna pustynia. W
weekendy zadeptany Las Kabacki, w dni powszednie metro-praca-metro,
wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.
Obserwuj wątek
    • rubeus Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 26.11.05, 20:09
      guitarra napisał:

      > W rzeczywistości to betonowa kulturalna i gastronomiczna pustynia.
      Hmmm... Co do betnowej pustyni kulturalnej - kagankiem jest działalność
      biblioteki publicznej przy al. K.E.N 21 - przynajmniej raz w miesiącu
      odbywają się tam wieczorki poetyckie... Ale to ciut mało...

      Co do gastronomicznej pustyni - tu trafiłeś jak kulą w płot...
      Czego jak czego, ale knajpek, restauracji, kafejek i pizzeri na Kabatach
      nie brakuje... Fakt, że spora część skupiona jest na wschód od linii
      K.E.N-u, ale na zachodnie też coś się znajdzie - wystarczy ruszyć się
      z domu...
    • allija Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 11:59
      A ja osobiście ciesze się, że mieszkam na tej "pustyni".
      Jeśli mam ochote gdzieś wypaść to do centrum jest "o rzut beretem" /nawet tym
      moherowym/. Doskonała komunikacja do późnej nocy więc żaden z tym problem nawet
      jeśli nie mam na taksówkę. A przynajmniej za oknem mam spokój, żadnych hałasów,
      żadnych smrodów, a dzięki ogrodzeniu i ochronie czuję sie bezpiecznie, dzieci
      moga spokojnie bawic się same na podwórku, bez zagrozenia ze strony osiedlowych
      chuliganów czy dewiantów, nikt nie wyrwie mi torebki z ręki, a rano wsiądę do
      samochodu z czterema kołami. Na ulicach zas rzadko tu słychac najpopularniejsze
      w Polsce słowa używane zamiast przecinków. Także estetyka domów robi na mnie
      przyjemne wrazenie, nie wracam do domu obsmarowanego graffiti z niewybredymi
      tekstami. Mój dom i moje mieszkanie służy temu czemu służyc powinno -
      odpoczynkowi. A na zabawę są inne miejsca.
      A przyjechalam tu z Mokotowa, całkiem nieźle chyba jak na pipidówek.
      Snobem ani karierowiczem nie jestem ale jesli inni tak sądza to nawet mi to
      pochlebia. Moja rodzina jest calkiem zwyczajna a raczej, powiedziałabym,
      normalna. Jesli dzis jest to jakimś wyróżnikiem w naszym kraju to raczej smutny
      fakt.
      Reasumując - to zwykła zazdrość ze strony autora, ot co.
    • bugatti.atlantic Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 12:31
      A ja mieszkam na Kabatach od niedawna i bardzo mi sie podoba smile Urodziłam się na
      Górnym Mokotowie, potem mieszkałam krótko na Ursynowie Pn. Mąż namawiał mnie na
      Kabaty, ale ja nie chciałam - między innymi dlatego, że słuchałam tego typu
      mądrości jak autora tego wątku. Zamieszkałam i jestem zachwycona!
      a)w większości mili sasiedzi - interesujący sie tym, co dzieje sie w domu. U
      mnie na Mokotowie, zeby bomba spadła na naszą kamienicę to dla sąsadów było
      wszystko świetnie. NIC im nie przeszkadzało.
      b)rewelacyjna unfrastruktura - świetne sklepy (świat serów, palce lizać, bazarek
      na stryjeńskich, ekologiczny na KENie - ewenement w skali warszawkiej), fitness,
      basen, kawiarnie, restauracje, fryzjerzy, apteki, niezła ksiegarnia Stenor (tego
      mogłoby być więcej!)
      d) świetny dojazd
      e)cisza, spokój, czyste ulice - prawdziwa rzadkość!!!
      f) bardzo niewiele menelstwa
      g) las. popularny, zadeptany, ale to nie skwerek czy parczek tylko las!
      Jestem zachwycona!!!
      • guitarra Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 13:16
        Wiem co piszę, bo choć urodziłem się na Woli i większość życia mieszkałem na
        Mokotowie, to zdarzyło mi się również ponad rok mieszkać na osławionych
        Kabatach (1999/2000). Uważam, że przemawia przez Was brak obiektywizmu i
        nieuzasadniona euforia.
        Ale po kolei:

        Sklepy – w większości hipermarkety – na Kabatach/ Ursynowie jest ich największe
        zagęszczenie w Wa-wie. Osobiście nie przepadam, uważam, że są też mało
        funkcjonalne, szczególnie w okresie przedświątecznym, kiedy trzeba odstać dwie
        godziny w zaduchu w kolejce do kasy (w Tesco zdaje się nadal nie ma Klimy).

        Bezpieczeństwo/ brak kradzieży – bez przesady, to żadna rewelacja, uważam, że
        poza osławionymi rejonami Starej Pragi, niektórymi częściami Woli no i może
        okolicami Poznańskiej w Centrum praktycznie w pozostałych dzielnicach Warszawy
        wcale nie jest bardziej niebezpiecznie niż na Kabatach

        Odgrodzone osiedla – dla mnie do odczłowieczające bunkry. Zresztą po co Wam
        one, skoro przecież piszecie, że już jest tak cudownie bezpiecznie.

        Zieleń i Las Kabacki. Kupa śmieci i w weekend prawie jak w supermarkecie,
        człowiek na człowieku, pod tym względem mamy pod Warszawą masę rejonów bardziej
        atrakcyjnych (np. Konstancin czy okolice Puszczy Kampinoskiej

        Dojazd. Zapewne chodzi o metro. Pod tym względem śmiało może konkurować
        Żoliborz, z którego do Centrum jest znacznie bliżej. Poza metrem komunikacja
        miejska nie istnieje. Problem z dojazdem z Kabat polega na tym, że jak już się
        jedzie w rejon inny niż Centrum gdzie dojeżdża metro (np. na Ochotę lub Wolę
        lub Pragę) to jest murowane 45 minut stania w korkach (strata czasu i benzyny)

        Kawiarnie/ restauracje. To jest dla mnie najbardziej zadziwiające. W
        przeliczeniu na 1 mieszkańca podejrzewam, że na Kabatach jest najmniejsza ilość
        punktów gastronomicznych ze wszystkich dzielnic w Warszawie. A i tak ŚWIECĄ
        PUSTKAMI? Dlaczego? Jak się wraca z pracy o 21, nie ma znajomych w dzielnicy a
        na weekendy jeździ 100 km do rodziców do domu, to i po co chodzi do kawiarni i
        restauracji?
        • chiara76 prowokacja, ale udana 27.11.05, 13:36


          wszyscy się rzucili do odpowiedzi, to i ja wrzucę kamyczek do ogródka.

          Warszawianka z dziada pradziada (tu zaburzę Twoją teorię, nie tylko ludzie
          spoza W-wy tu mieszkają).
          Żeby było śmieszniej, Kabaty ostatnio rzeczywiście mnie zawodzą, ale nie ze
          względu na to, co Ty akurat wymieniasz.

          A bezpieczniej jest dużo bardziej. Mieszkałam na Żoliborzu i wyobraź sobie
          Starym Żoliborzu, a tak, tym super osławionym. Niestety, nie jestem milionerką,
          bo nie stać nas było na mieszkanie w tej lepszej części Starego Żoliborza, więc
          wylądowaliśmy w tej mniej miłej. Było bardzo niebezpiecznie i bardzo
          nieciekawie. Nie będę wnikać w szczegóły.

          Oczywiście nie będę też się oszukiwać, że na Kabatach się nie zmieni pod tym
          wględem. Wiadomo, skoro na mieście jest fama, że tu mieszkają milionery i cuda
          wianki snoby, to się złodzieje wybiorą z wizytą.

          Mnie na Kabatach drażni brak właśnie mniejszych sklepików i zmuszenie po
          większe zakupy wędrowanie do Tesco (kosmetyczne, spożywczych tam nie kupujemy).
          Jest bazar z cenami jak z najdroższych sklepów, to tez irytujące.

          Co do ludzi, to w ogóle ich nic nie obchodzi. Może i dobrze, nie wiem,
          natomiast smuci to, że nikt tu się nikomu nie kłania (wielokroć o tym pisałam i
          powtarzać mi się nie chce).
          A więc może to u niektórych to poczucie wyrwania się z małej miejscowości,
          gdzie rzekomo wszyscy wszystkich znają i takie poczucie anonimowości? (Jakby
          powiedzenie dzień dobry sąsiadowi coś zmieniało w tym poczuciu anonimowości).

          Denerwuje mnie też to, czego nigdzie indziej nie widziałam, a mianowicie nie
          zwracanie uwagi na sąsiadów, hałasowanie, nie przejmowanie się tymi, co
          mieszkają pod kimś (sąsiedzi nad nami są właśnie bardzo uciążliwymi sąsiadami),
          wystawianie na klatkę śmierdzących śmieci (sic!), wystawianie butów smile , tak
          tak, wystawianie wszystkiego, co się da. Nigdzie wcześniej się z tym nie
          spotkałam.

          Reasumując, mam lepsze i gorsze dni tu mieszkając. Kiedyś bardziej mnie to
          miejsce zachwycało, teraz mniej. Nie stać mnie jednak na skakanie z miejsca na
          miejsce, więc na razie tu jestem. I siłą rzeczy muszę to miejsce polubić.

          Śmieszy mnie jedno, takie uogólnianie, jak w temacie Twojego postu, ale to
          typowo polska cecha, więc mnie nawet nie dziwi.

          Zastanawia mnie też, po co pisać takie posty. No przecież już wszystkim na
          forum zrobiło się głupio, że są snobami i wyznawcami kulturowej pustyni bez
          żadnych pasji i zainteresowań.wink) No, ale rozumiem, że jak się ma dużo czasu,
          to sobie można pisać.

          W sumie, prowokacja bardzo udanawink


          >
          • lewe_oko Re: prowokacja, ale udana 27.11.05, 13:53
            Chiara, na bazarku na Stryjeńskich są wysokiej jakości produkty wiec są drogie.
            W skali warszawskiej da sie to porównać jedynie z Polną, która jest jeszcze
            droższa. Z chemią i kosmetykami faktycznie nie jest rewelacyjnie, ja mam koło
            siebie od niedawna drogerię Blue, która jest ok. Ale co do sklepów to ja robię
            zakupy na Kabatach, mimo że mieszkam na starym Ursynowie. Wymaga to dość
            zasobnego portfela, ale wędlinka z Kogucika i sery z Kabackiego Duktu... Mniam!
        • lewe_oko Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 13:46
          Sklepy - w większości hipermarkety??? W większości to sa małe sklepiki i jest
          ich mnóstwo, temu nie sposób zaprzeczyć. Jesli już porównujesz z Żoliborzem, to
          mieszkając na Żoliborzu Oficerskim musisz iść po bułkę do MiniEuropy lub
          Lukullusa aż na plac Wilsona (sic!). A na Ursynowie, naprawde nie musisz
          chodzić do Tesco, chyba że lubisz... Ja nie, dlatego nie bywam w żadnym z
          hipermarketów. Kawiarni i restauracji jest bardzo dużo, w szczególności na
          Kabatach. Nie powiesz mi, że jest ich więcej na Żoliborzu czy Woli... Moge się
          zgodzić, że sa trochę bez klimatu. Dojazd... No cóż Ursynów jest 15 km od
          centrum, więc jak możesz porównywac z bliskimi dzielnicami. Porównaj z
          Bielanami, Białołęką, Wawrem... Ja korzystam prawie wyłącznie z metra, ale to
          kwestia możliwości i wyboru. Ursynów nie jest piękny. Nie ma ciekawej
          architektury i jest daleko - to są faktyczne wady. Ale nie wymyślaj sztucznie
          innych w postaci zamkniętych podwórek czy Tesco... Zamknięte podwórka są takze w
          starych dzielnicach - to nie jest nowy pomysł. To było już przed wojną. Podwórka
          powinny być zamykane - to przestreń półprywatna! Grodzenie osiedli to obsurd -
          zgoda, ale z tym praktycznie nie mamy do czynienia. Chodzę w weekendy i do
          kawiarni (nie ma w nich pustek) i do lasu (miło spędzam czas) i zupełnie nie
          rozumiem jaki masz cel w atakowaniu dzielnicy, w której już nie mieszkasz.
          Wchodzisz na fora wszystkich dzielnic i je krytykujesz???
        • allija Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 14:39
          Twoje argumenty sa żadne i własciwie to w ogole nie wiadomo o co ci chodzi. Co
          chcesz nam, mieszkancom kabat, przekazać?
          Ja wprowadzilam sie tu w 1998 roku, wtedy kabaty w zasadzie zaczynały dopiero
          istnieć bo jeszcze w 2 lata wczesniej, kiedy przyjezdżałam na miejsce budowy,
          było tu głównie błoto i szare, ponure, wznoszące sie dopiero domy. Od tego
          czasu duzo sie zmieniło, dzielnica zaczynała nabierac dopiero charakteru. Cóż
          więc możesz powiedziec na jej temat?
          Poza tym jako urodzony warszawiak nie powinno byc dla ciebie niczym niezwykłym,
          ze podróżuje sie po całym mieście bo nigdy jedna dzielnica nie zapewniała ci
          wszystkich atrakcji, w innym miejscu była ulubiona kawiarnia, gdzie indziej
          doskonała ksiegarnia, w innej dzielnicy kino z filmem na który akurat chciałes
          pójść, juz nie wspomnę o teatrach czy salach koncertowych, gdzie indziej znowu
          masz swój sprawdzony warsztat samochodowy czy sklep z czyms tam itd, itp.
          Za to kazda ze starych dzielnic warszawskich ma chociaz jedna taka ulicę na
          dźwięk której włos jezy sie na głowie, nie tylko Praga i Poznanska.
          A korki są w całej Warszawie, stoisz w nich nie tylko jadąc z Kabat.
          Po prostu, zwyczajnie, czepiasz sie.
          Mieszkam tu juz 7 lat i zdążyłam poznac wszystkie plusy i minusy. Nie
          zamienilabym tego miejsca na zadne inne w Warszawie, nawet powietrze jest tu
          inne, czystsze, wystarczy wysiąść z metra i od razu czuc róznicę. Nigdzie tez
          nie zdarzyło mi sie spotkać na warszawskiej ulicy sarny, a tu tak. I uslyszeć
          słowika czy zobaczyc przlatującego nietoperza nad moim balkonem.
          • guitarra Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 17:52
            Mój cel był prosty: uświadomić Wam, mieszkańcom Kabat, że Wasza dzielnica jest
            przereklamowana i nie zasługuje na miano topowej dzielnicy w Warszawie, o czym
            większość z mieszkańców Kabat jest święcie przekonana.
            Oczywiście każdy jest wolnym człowiekiem i sam wybiera (jeśli go na to stać),
            gdzie będzie mieszkał. Warto jednak chociaż spróbować być obiektywnym

            Jeszcze kilka dodatkowych argumentów, które może otworzą Wam oczy:

            1. Piszesz o tym, że Warszawiacy się przemieszczają w poszukiwaniu swoich
            ulubionych miejsc po całym mieście. To prawda. Mam jednak wielu znajomych,
            którzy mieszkają na Kabatach i rzadko wyściubią nos poza swoją dzielnicę.
            Głównie opuszczają ją celem udania się do pracy. Na tym właśnie polega problem.
            2. Czyste powietrze. To jakiś mit. W Warszawie wieją głównie wiatry
            północno-zachodnie, więc nad Kabaty i Piaseczno nawiewa cały ten syf w postaci
            spalin i smogu znad miasta.
            3. Cisza. Kolejny mit. Jest cicho dopóki samoloty nie latają rezerwowymi
            tunelami schodzenia do lądowania, bo wtedy zamiast ciszy co dwie minuty słychać
            huk odrzutowca.
            4. I jeszcze kilka rzeczy których ewidentnie brakuje na
            Kabatach/Ursynowie: parki; boiska; dobre, duże księgarnie, dobre sklepy
            kosmetyczne, bazarki, klasyczne tradycyjne kino (poza plastikowym Multikinem
            nie ma nic)
            • agatkaros Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 18:05
              Drogi forumowiczu. Śmiem twierdzić, że Twój post nie miał żadnego rozsądnego
              celu.
              Pisałeś, że mieszkałeś tu w 200 roku, to jak dobrze liczę 5 lat temu, prawda?
              Wiedz, że dużo tu się zmieniło przez te kilka lat właśnie.
              Piszesz, że masz na Kabatach znajomych, ale przecież nie znasz wszystkich i nie
              wiesz, co oni sami myślą o swojej dzielnicy.
              Jeśli chodzi o huk odrzutowca, to nigdy takowych odgłosów nie słyszałam, więc
              to bujda.
              Co do wiejących wiatrów, to fala śmiechu mnie zalała, nie będę komentować.
              Odnosząc się do ostatniego punktu, to skąd wiesz, czego tu brakuje, skoro
              podobno tu nie mieszkasz.
              Nie wiem, skąd się biorą u Ciebie takie zapędy uświadamiania ludzi na siłę.
              Czyżby jakieś własne niepokonane kompleksiki, hehehe.
              • guitarra Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 18:17
                Droga forumowiczko,

                Nic oczywiście na siłę, zdaję sobie sprawę, że nie niektórzy mają klapki na
                oczach i nic ich nie uświadomi. Ale część z Was na pewno zastanowi się nad
                wadami i zaletami tej dzielnicy i może wreszcie wybierze się poza Kabaty raz na
                jakiś czas, aby porównać jak jest gdzie indziej. Ja, jako człowiek światły
                podróżuję po Warszawie, a ponieważ, jak pisałem mam znajomych, to też czasem
                bywam na Kabatach i z nimi rozmawiam, stąd jestem na bieżąco.
                Co do huku, to fakt, mój teść pracuje w Agencji Ruchu Lotniczego na Okęciu i
                potwierdza, może masz dźwiękoszczelne okna?
                Co do wiatrów - to fakt, jak nie wierzysz, to zadzwoń do dowolnej stacji
                meteorologicznej - oni na pewno to potwierdzą.

                Ciekawe jakie kompleksy masz na myśli? Z mojego forumowego doświadczenia
                wynika, że kiedy ktoś ma inne zdanie niż większość, to od razu posądza się go o
                kompleksy. Taka argumentacja jednak nie ma nic wspólnego z obiektywną dyskusją.
                • zerocin Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 21:14
                  guitarra napisał:

                  > Co do wiatrów - to fakt, jak nie wierzysz, to zadzwoń do dowolnej stacji
                  > meteorologicznej - oni na pewno to potwierdzą.

                  Nawet w tak prostej sprawie nasz "prowokator" się pomylił. W Warszawie
                  przeważają wiatry południowo - zachodnie, między innymi dlatego hutę zbudowano
                  na Młocinach, a nie w Lesznowoli.
                • agawamala Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 08:32
                  Na Kabatach mieszkam od 2000 roku. Przedtem mieszkałam: w Śródmieściu ( okolice
                  Starego Miasta), na Ochocie i na Służewiu ( nad Dolinką).
                  Miałam pod nosem skpepy i meneli, bardzo dogodną komunikację i wynikający z
                  tego smród i hałas, kina i teatry pod nosem( do których nie chodzilam prawie
                  wcale - małe dziecko) itp, itd.
                  Od pięciu lat mieszkam na Kabatach. Nie jest to dzielnica bez wad- takiej
                  nigdzie na świecie nie ma, ale jest tu relatywnie najlepiej.
                  1. Nieprawdą jest, że Kabaty to kulturalna pustynia. Jest i biblioteka i co
                  najmniej dwie duże księgarnie - takie z duszą-i doskonały dojazd do kilku
                  warszawskich teatrów czy kin ( metro). A Multikino znajduje się naprawdę o
                  przysłowiowy rzut beretem - tylko chodzić!
                  2.Nieprawdą jest, że samoloty są tak bardzo uciążliwe. Zapasowy korytarz
                  wykorzystywany jest rzadko, a hałas mniejszy niż w wielu miejscach Warszawy.
                  3. Nieprawdą jest, że nikt nikogo nie zna i panuje anonimowość. Mam co najmniej
                  3-4 zaprzyjaźnione rodziny w bliskim sąsiedztwie.
                  4. Nie muszę dzwonić do stacji metereologicznej aby usłyszeć taka czy inną
                  informację o kierunku wiatrów - wystarczy mi własny, za to dość wrażliwy nos.
                  Powietrze jest zdecydowanie lepsze niż w dzielnicach centralnych.
                  5. Nieprawdą jest, że są wyłącznie hipermarkety. Sama nie przepadam za Tesco (
                  robię większe zakupy w Geancie), ale pod nosem mam bazarek na Wąwozowej z ponad
                  setką sklepików. Po wędlinę do Kogucika przyjeżdżają ludzie z innych dzielnic.
                  Podobnie do sklepu ze świeżą zywnością.
                  6. Są, tylko trzeba dobrze się rozejrzeć, punkty usługowe,przychodnie lekarskie
                  jest wszystko to co niezbędne jest do wygodnego życia w normalnej dzielnicy.
                  7. Kabaty są znacznie bezpieczniejsze. Wszechobecna ochrona zniechęca meneli do
                  działalności.
                  8. Ogrodzone osiedla są, niestety, potrzebą dzisiejszych czasów. I dzięki nim
                  jest tu własnie bezpieczniej.
                  9. Tego, w swoim tendencyjnym poście, nie raczyłes zauważyć, ale standard
                  domów, ich wykończenie, estetyka znacznie przewyższa domy np. w Śródmieściu.
                  10. Prawie wszędzie są garaże, a więc nie ma problemu z choćby odśnieżaniem
                  samochodów, nie jest to także obojętne dla bezpieczeństwa.
                  Nie ma dzielnic bez wad. To co nie podoba mi sie na Kabatach to relatywnie duzo
                  psich odchodów. Niestety, jest to problem wszystkich polskich miast.
            • layla_mm Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 18:16
              po pierwsze to kabaty nie są DZIELNICĄ, tylko OSIEDLEM w dzielnicy Ursynów,wiec
              nie porównuj ich do dzielnic.
              po drugie:
              1) jak masz znajomych którzy nie "wyściubują" nosa poza kabaty, to chyba żaden
              argument.. ja mam znajomych z całej wawy którzy nigdzie nie wychodzą.. a mają do
              centrum dużo bliżej (np. saska kępa).
              2) czyste powietrze - ja bym nie narzekała.. jest na prawde niezłe.. nikt nie
              próbuje tu sie kłócić czy jest najlepsze w wawie.. chodzi o to że jest niezłe..
              że nie śmierdzi.
              3)cisza - nade mną samoloty nie latają.. może jestem szczęściarą?
              4)parki - las kabacki to jeden wielki park big_grin
              boiska - przy szkole na ul.przy bażantarni, przy szkole na ul.lokajskiego, przy
              szkole amerykańskiej na ul. wąwozowej, koło mojego bloku (kosz/siatka) przy
              dembego, no i place do tenisa w alei kasztanowej.. jak na OSIEDLE a nie
              DZIELNICE to raczej sporo..
              ksiegarnie - stentor, świat książki.. na OSIEDLU więcej mi nie potrzeba..
              sklepy kosmetyczne - wiekszosc rzeczy kupuje w tesco (waciki, zmywacze,
              szampony, odzywki itd..) kosmetyki inne kupuje w centrum, lub zamawiam.
              bazarki - gdyby na każdy OSIEDLU był bazarek to byłby koszmar. U nas są pawilony
              na wąwozowej przy rosoła oraz mały bazarek na wąwozowej przy rybałtów. W
              DZIELNICY mamy też "dołek" oraz bazarek "na skraju".
              kino - zawsze chodze do multikina. dużo filmów grają, przez co zawsze można
              trafić na cos dla siebie w dobrej godzinie. (multikino = imielin, a nie
              kabaty!)a jak sie ma ochote na cos starszego, to do metra blisko i siup na
              stacje ratusz smile
              jedyne czego mi brakuje to knajpek z muzyką na żywo. ale juz sie dowiedzielismy
              że jest przy lanciego.. moze z czasem więcej sie otworzy.. w końcu to OSIEDLE
              jest bardzo młode smile

            • bugatti.atlantic Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 27.11.05, 22:13
              Nie pojmuję Twojej misji sad Dlaczego uważasz, że każdemu mieszkańcowi Kabat wydają sie one rajem na ziemii??? Mnie podoba sie w wielu innych miejscach Warszawy... A poza tym naprawde nie wybrałam Kabat dlatego, że sa one "topowe".. Np. w moim środowisku Kabaty to raczej obciach - modne sa stare dzielnice, najlepiej Praga albo Żoliborz. Wszystko zalezy od punktu widzenia wink
            • rubeus Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 09:26
              guitarra napisał:
              > Mam jednak wielu znajomych,
              > którzy mieszkają na Kabatach i rzadko wyściubią nos poza swoją dzielnicę.
              > Głównie opuszczają ją celem udania się do pracy. Na tym właśnie polega
              problem.

              To żaden argument... Ludzie są różni... Jeżeli nie czują potrzeby
              aby ruszyć się dalej niż przysłowiowy rzut beretem od własnego
              mieszkania, to nie ważne gdzie będą mieszkać i tak nie 'odkryją'
              własnego osiedla, czy dzielnicy. Będą żyli w przekonaniu, że
              nic tam nie ma, nic się nie dzieje itp.
              I mogą przeżyć w danym miejscu x lat i nie będą wiedzieli, że tuż za rogiem,
              ulicę czy dwie dalej powstał nowy skelpik, knajpka itp.
              Ktoś inny, lubiący spacerować zaraz odkryje nowości - tak więc
              nie oceniaj dzielnicy po wypowiedzi 'nieruchawych' znajomych...

              Jak się sprowadziłem na Kabaty w 1989 r., było to prawdziwa pustynia.
              [pod każdym względem - zarówno handlowym, jaki i kulturalnym, czy
              gastronomicznym]. Po kilku latach, powoli coś się zmienialo...
              Od kilku lat, jest to tętniący życiem kawałek miasta...
              Co do kina - pamiętam czasy kiedy jedynym miejscem na Ursynowie
              gdzie można było obejrzeć jakikolwiek film, był 'Dom Sztuki'.
              Aby obejrzeć coś z aktualnego repertuaru trzeba było jechać
              od śródmieścia [albo ciut bliżej do kina Moskawa...].
              Jak powstało Mulitkino, wszyscy się cieszyli, że wreszcie coś
              powstało pod samym nosem... Na filmy ambitne jeżdzi się do
              kilku kin, które się w nich specjalizują. I robią tak ludzie
              z całej Warszawy...
              Bazrek - 'Targowsiko Na Dołku' - obsługuje cały wysoki Ursynów i okolicę.
              Więcej nie trzeba... Ale ktoś musi ruszyć 4 litery z domu... i poświęcić 5
              minut na dojazd samochodem...
              Parki - walczymy aby było coś więcej [i bliżej] niż tylko las kabacki...
              Inne 'minidzielnice' w mieście nie mają nawet tego...
              Sklep kosmetyczny - czy po tym poznaje się 'dobrą do mieszkania'
              dzielnicę/rejon miasta, że jest dobrze zaopatrzony sklep ?
              Powietrze - naprawdę czuje się różnicę w jakości...
              Ci mieszkający najbliżej lasu czują najwyraźniej...
              Cisza - Kabaty rozrosły się, jest więcej ludzi, samochodów
              - ale jeśli ktoś nie mieszka w pobliżu głównych ulic, to jest cicho
              [Prawdziwa cisza to była w 89' r. jak sie sprowadziłem - pianie koguta
              doskonale było słychać...]
              Samoloty - czasem polatają - ale i tak odczuwają to nieliczni...

              Nie twierdzę, że jest to idealne miejsce do życia - ma swoje
              plusy i minusy - jak każde osiedle, rejon Warszawy...
              Jak dla mnie nadal przeważają pozytywy...
    • anthonka Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 10:24
      Hmmm...
      Podobnie jak Chiara, jestem warszawianką z dziada-pradziada, więc to podważa
      Twoją teorię. Na Kabatach mieszkam, bo mi to osiedle pod wieloma względami
      odpowiada i zupełnie mnie nie obchodzi czy to jest "topowy" rejon czy też nie.

      To, że akurat Twoi znajomi prowadzą taki przygnębiający tryb życia, nie jest
      jeszcze powodem do uogólnień.

      Samoloty owszem czasami korzystają z zapasowych korytarzy i wtedy rzeczywiście
      jest głośno, ale są to sytuacje sporadyczne (w ciągu dwóch lat zdarzyło się to
      dwa razy i trwało może przez tydzień). W centrum za to narażony jesteś na
      ciągły jazgot tramwajów za oknem oraz neony świecące po oczach.

      Jak na razie na Kabatach czuję się bezpieczniej niż na Mokotowie, gdzie
      ukradziono mi spod domu samochód oraz zrzucono mnie z roweru, czy też na Woli
      gdzie próbowano wyrwać mi torebkę.

      Jeżeli chodzi o dojazd to oczywiście metro nie załatwia wszystkiego, ale pokaż
      mi proszę rejon Warszawy, z którego możesz wszędzie dojechać nie stojąc w
      korkach w godzinach szczytu.

      Kabaty mają swoje plusy i minusy - tak jak każdy rejon Warszawy, o czym jako
      człowiek światły i bywały powinieneś wiedzieć wink
      • agatka_s Do chiary 28.11.05, 11:17
        Ohhhh jak ja Cię rozumiem, ja też mam pecha że sąsiedzi tacy jacyś mało
        empatyczni. smieci, halasy, zero dzien dobry, czesto na klatce jak po stadzie
        swin...-...moze my w tym samym domu mieszkamy ?

        Zaczelam bardzo, bardzo poważnie rozwazac przeprowadzke, tylko u mnie to nie
        bedzie kwestia miejsca, raczej typu nastepnej nieruchomosci.
        nastepne "mieszkanie", nie moze miec zadnych sasiadow za sciana,i musi miec
        duzy ogrod (bo ja przed tem mieszkalam w domu z ogrodem i jednak kurcze brakuje
        mi tego !!!). Poki co to malo realne, nawet nie tyle z powodu finansow, ale bo
        mam dziecko w wieku szkolnym, ktore powinno do gimnazjum "dociagnac" tu gdzie
        jest... (biedactwo juz 3 szkoly zaliczyl w ciagu 4 lat...). No ale
        projekt "wyprowadzka" juz mi zakielkowal na dobre.

        Pozdrawiam ! (szkoda że ludzie tak jakos nie moga sie dobrac: ci imprezujacy
        razem, aci cisi i spokojni razem...powinny byc takie biura matrymonialne dla
        przyszlych ssiadow-a moze to pomysl na biznes, np developer ktory sprzedaje
        mieszkania tylko milym, statecznym i nieimprezujacym...)
        • chiara76 Re: Do chiary 28.11.05, 11:36
          agatka_s napisała:

          > Ohhhh jak ja Cię rozumiem, ja też mam pecha że sąsiedzi tacy jacyś mało
          > empatyczni. smieci, halasy, zero dzien dobry, czesto na klatce jak po stadzie
          > swin...-...moze my w tym samym domu mieszkamy ?

          >
          > Zaczelam bardzo, bardzo poważnie rozwazac przeprowadzke, tylko u mnie to nie
          > bedzie kwestia miejsca, raczej typu nastepnej nieruchomosci.
          > nastepne "mieszkanie", nie moze miec zadnych sasiadow za sciana,i musi miec
          > duzy ogrod (bo ja przed tem mieszkalam w domu z ogrodem i jednak kurcze
          brakuje
          >
          > mi tego !!!). Poki co to malo realne, nawet nie tyle z powodu finansow, ale
          bo
          >
          > mam dziecko w wieku szkolnym, ktore powinno do gimnazjum "dociagnac" tu gdzie
          > jest... (biedactwo juz 3 szkoly zaliczyl w ciagu 4 lat...). No ale
          > projekt "wyprowadzka" juz mi zakielkowal na dobre.
          >
          > Pozdrawiam ! (szkoda że ludzie tak jakos nie moga sie dobrac: ci imprezujacy
          > razem, aci cisi i spokojni razem...powinny byc takie biura matrymonialne dla
          > przyszlych ssiadow-a moze to pomysl na biznes, np developer ktory sprzedaje
          > mieszkania tylko milym, statecznym i nieimprezujacym...)

          mnie się też marzy domek...ale to naprawdę marzenie na razie. Wiem, że sensowne
          ceny na coś, co metraż by już miało taki, jak chcę (nie widzę sensu gnieżdżenia
          się w domu niewiele większym metrażem od obecnego mieszkania) to mają domy
          daleko poza Warszawą. No nic, mam nadzieję, że kiedyś nam się uda.
    • agatka_s Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 12:17
      życze jak najlepiej !!!!

      U mnie jest sporo "normalnych" mieszkańców, niestety jest też kilka mieszkań,
      które są wynajmowane, i to jest najgorsza sytuacja. Od dwóch miesięcy mam na
      dole mlodzież ktora traktuje mieszkanie jak klub:non stop muzyka (niby nie
      bardzo glosno, ale takie łup-łup przez 2 miesiace o każdej porze dnia i nocy
      może wykończyć, trzaskanie drzwi, kiedys rozwalili kilka butelek piwa na klatce
      (no pewnie że nie sprzatneli, lezalo tak do rana, mozna sobie wyobrazic jak to
      potem pachnie...), zero liczenia sie z innymi, tak jakby zerwali sie ze smyczy
      i odreagowywali...


      Niestety od dwóch miesiecy "nie znam dnia ani godziny", nie wiem czy dzisiaj
      uda się spokojnie zasnąć, czy znów nie...(najgorzej jak syn nie może, bo co ja
      mam mu powiedzieć ?)

      No cóż, na pocieszenie, Ci wynajmujący się zmieniają, więc jest zawsze
      nadzieja !!!!!
      • layla_mm Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 13:37
        problem z sąsiadami jest znany od wieki wieków,
        stąd powiedzenie "szanuj sąsiada swego bo możesz mieć gorszego" wink
        to nie jest problem tylko kabat.. tak jest wszędzie..
        ja tez mam sąsiadów ktorzy pare godzin dziennie puszczają głośną muzyke w stylu
        "łup łup"
        chyba nie ma na to rady..
        • agatka_s Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 13:48
          layla_mm napisała:

          > problem z sąsiadami jest znany od wieki wieków,
          > stąd powiedzenie "szanuj sąsiada swego bo możesz mieć gorszego" wink
          > to nie jest problem tylko kabat.. tak jest wszędzie..
          > ja tez mam sąsiadów ktorzy pare godzin dziennie puszczają głośną muzyke w
          stylu
          > "łup łup"
          > chyba nie ma na to rady..


          ABSOLUTNIE !!!! mój post wkleił sie w złym miejscu, miał być nawiazaniem do
          tematu ubocznego, dlaczego chiara nie zawsze lubi Kabaty...

          A sąsiedzi wiadomo, wszędzie (no poza Szwajcaria !) moga sie trafić fatalni.

          Ja abstrachujac (ortografia ?)od sasiadow Kabaty bardzo lubie, ale oczywiscie
          komus moga sie nie poobac (znaczy mam na mysli pana gitare).

          A bywajac w Warszawie sporadycznie, tylko utwierdzam sie w przekonaniu ze je
          (znaczy kabaty) bardzo lubie. A takie prowokacyjne watki, to naprawde nie wiem
          po co są ? Komu przeszkadza ze ktoś lubi miejsce gdzie mieszka, i chce na siłe
          wmowić że ten ktoś się myli. Po co ? Mnie tam nie przeszkadza,że mieszkaniec
          żoliborza lubi mieszkać na żoliborzu ! (nawet się ciesze że jeszcze ktoś w tym
          kraju coś lubi, bo tu na ogól sami pesymisci wkoło...)

          Pozdrawiam !!!!
          • jansierp Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 28.11.05, 22:13
            Mili Państwo. Jestem z dziada pradziada warszawiakiem do 2002 mieszkalismy na
            Niecałej (to rejon Senatorskiej ogrodu Saskiego Wierzbowej) To miejsce przyznać
            trzeba bardzo prestiżowe.Przyszedł jednak moment,że mieliśmy dosyć hałasu
            bieganiny meneli handlarzy na pl. Bankowym.Decyzje podjęliśmy jedną ,tylko
            Kabaty.Minęło trzy lata, to była dobra decyzja za nic nie wrócilibyśmy do
            śródmieścia.Mamy cisze las bezpieczeństwo kupiliśmy rowery Pracuje na Woli i z
            radością wracam do domu.Prawda- byli bankietujący sąsiedzi napisaliśmy pismo do
            spółdzielni, które podpisało wiele osób z klatki schodowej.Lokatorzy zmienili
            się nie do poznania od roku jest spokój .Jaką presję na nich wywarto nie wiem i
            nie dochodzimy tego są grzeczni i nawet sie kłaniają.Kabaty to moja dzielnica.

    • czarna_a Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 29.11.05, 20:50
      guitarra napisał:

      > Dla mnie Kabaty to kompletnie przereklamowana dzielnica dla snobków
      > przyjezdnych z różnych zapchlonych pipidówków, którzy zrobili w Wa-wie
      > karierę. W rzeczywistości to betonowa kulturalna i gastronomiczna pustynia. W
      > weekendy zadeptany Las Kabacki, w dni powszednie metro-praca-metro,
      > wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.

      Trzeba być naprawdę ostatnim burakiem, żeby zamieścić tutaj taki tekst...
      • guitarra Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 30.11.05, 11:56
        makryba napisał:

        > guitarra napisał:
        > > w dni powszednie metro-praca-metro,
        > > wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.
        >
        > a jak by było inaczej to byś napisał że to sypialnia, a ludzie całe dnie
        > spędzają poza dzielnicą

        W tym przypadku jedno nie wyklucza drugiego, już zresztą o tym pisałem. To
        ciągu dnia - pusta dzielnica - wszyscy w pracy od rana do zmierzchu, w nocy -
        sypialnia.
    • dawkorn Re: Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia 30.11.05, 12:28
      Nie będę przytaczał oczywistych kontrargumentów, które podali już inni.
      Dodam tylko, guitarra, że naprawdę dziwi mnie, skąd taka pewność w Tobie, że
      - żyją tu snobkowie, robiący karierę przyjezdni,
      - w dni powszednie metro-praca-metro, wieczorami telewizory.
      Widocznie tak żyją Twoi znajomi; nie zazdroszczę ani im, ani Tobie.

      Co tu dużo mówić, uogólniasz. Na Kabatach żyje wielu artystów,
      którzy mają zdecydowanie inny tryb życia, który podajesz cierpko
      za przykład (zresztą tak chyba jest w każdej większej metropolii,
      przecież nie wszyscy muszą partycypować w clubbingowaniu,
      piciu alkoholu w pubach, puszczaniu latawców...)
      Ja sam jestem prozaikiem. Obok mnie mieszka jeszcze jeden pisarz.
      Niedaleko znajomy reżyser. Jest tu również sporo aktorów, dziennikarzy
      (także związanych z kulturą) i tak dalej, i tak dalej. I zapewniam Cię,
      że oglądanie telewizji to ostatnia czynność, którą się zajmujemy.
      Czy my także podpadamy pod Twój schemat?
      Czy podpadają pod schemat wykształceni ludzie, którzy zarabiają ciężko
      na życie i z radością wracają do domu, by nabrać sił i się zregenerować.
      Jeśli ktoś myśli o snobowaniu się, to chyba sprzedawca warzyw,
      który ubiera się wyłącznie w ubrania z logo Nikesmile
      Przyjedź kiedyś w lecie na Kabaty, odwiedź miłe restauracje przy Wąwozowej 6.
      I nie tylko.
      Zresztą może nie przyjeżdżaj. Siedź dalej w tym internecie, jak inni przy
      telewizorze.
      Bez obrazy.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka