malgoska4
22.12.05, 10:21
Czytaliście dzisiejszą Rzeczpospolitą?:
RATUSZ Podsumowali się sami
Samozadowolenie urzędników
"Warszawa należy do najbezpieczniejszych polskich miast". "Stolica pod
rządami obecnych władz przoduje pod względem warunków leczenia w publicznych
placówkach opieki zdrowotnej". "Miasto pod rządami Lecha Kaczyńskiego potrafi
zarabiać i inwestować".
To nie są hasła kampanii wyborczej, lecz cytaty z przygotowanej przez ratusz
broszury podsumowującej działalność prezydenta Lecha Kaczyńskiego w stolicy
od listopada 2002 do grudnia 2005.
Dziś ostatni dzień urzędowania Lecha Kaczyńskiego w stołecznym ratuszu.
Wieczorem w Pałacu Kultury i Nauki prezydent złoży oficjalną rezygnację,
przekaże urząd sekretarzowi miasta i pożegna się z urzędnikami i radnymi.
Razem z nim odejdą jego zastępcy. W jakim stanie zostawiają stolicę?
Z podsumowującej broszury przebija optymizm i samozadowolenie stołecznych
urzędników. Czym uzasadniane?
Trzy ostatnie lata przyniosły przejrzyste procedury podejmowania decyzji,
m.in. internetową księgę zamówień publicznych, pierwsze aukcje elektroniczne,
rejestr korzyści czy kodeks etyki urzędnika. Nie omieszkano pochwalić się
uzyskanym kilka dni temu certyfikatem jakości ISO. Warszawa ma teraz
odchudzoną o 15 proc. i lepiej niż przed czterema laty wykształconą kadrę
urzędniczą (63 proc. pracowników ratusza ma wyższe wykształcenie).
Urzędnicy zwracają też uwagę na zwiększone w kadencji Lecha Kaczyńskiego
wydatki na oświatę, bezpieczeństwo (m.in. finansowane przez miasto dodatkowe
patrole policyjne, zatrudnienie 500 nowych strażników miejskich) i kulturę
("Żadne polskie miasto nie zwiększyło o 100 proc. - tak jak Warszawa -
nakładów na kulturę. Ze 174 mln zł w 2003 r. do 329 mln zł w 2005 r." -
czytamy w podsumowaniu). Oprócz oczywistych powodów do dumy, jak budowa
Muzeum Powstania Warszawskiego czy utworzenie eleganckich wydziałów obsługi
mieszkańca w dzielnicach, są też w broszurze stwierdzenia
kontrowersyjne: "Miasto pod rządami Lecha Kaczyńskiego potrafi zarabiać i
inwestować" - czytamy. A jeszcze niedawno sam Lech Kaczyński przyznawał, że
inwestycje są najsłabszą stroną jego prezydentury.
"Priorytetem jest rozwój komunikacji, budowa metra i nowych dróg" - informują
urzędnicy, choć przez trzy lata wybudowano zaledwie... trzy odcinki nowych
dróg (skupiono się tylko na remontach jezdni), metro w tym roku ma najdłuższe
w historii budowy opóźnienie (ponad pół roku) i straciło szanse na unijne
dofinansowanie, a obiecywany w ciągu dwóch lat most Północny może pojawić się
w... 2012 r. Nie rozpoczęła się też odbudowa pałaców Saskiego i Bruhla ani
obiecywana kibicom budowa Stadionu Narodowego (przetargi ciągle trwają).
Czym zatem ratusz uzasadnia swój optymizm inwestycyjny? "W 2005 r.
przeznaczył na inwestycje 2,3 mld zł". Nie dodano jednak, że tym sposobem
Warszawa doszła po prostu do poziomu inwestycyjnego z... 200o i 2002 r.
Honor stolicy w umiejętności pozyskiwania unijnych funduszy ratuje decyzja
sprzed kilku dni o przyznaniu miliarda złotych na rozbudowę oczyszczalni
ścieków Czajka.
Do tej pory udało się uzyskać niecałe 660 mln zł na drobniejsze projekty, co
w skali kraju plasowało Warszawę na dalekiej pozycji. Czym jeszcze nie może
pochwalić się po trzech latach ekipa Lecha Kaczyńskiego? Na przykład
rozbudową monitoringu wizyjnego, bo nie przybyło obiecywanych 160 kamer.
Ratusz nie sprywatyzował też ani jednej miejskiej spółki. Nie sprzedał
przedsiębiorcom ani jednego lokalu użytkowego. Nie poradził sobie z
uporządkowaniem handlu ulicznego. Poległ w walce z agencjami towarzyskimi.
Ale o tym w broszurze nie ma ani słowa.
Izabela Kraj