Dodaj do ulubionych

Chyba się wyprowadzę z Kabat...

02.02.06, 08:34
Wczoraj moje dobre zdanie o mieszkańcach Kabatach legło w gruzach. Wracając z
pracy ok. 18, wchodząc do swojego bloku na Kabackim Dukcie na klatce
schodowej pomiędzy parterem a 1 piętrem zauważyłem, że ktoś się całkiem
niedawno, przepraszam za sformułowanie, odlał na ścianę... Załamałem się i
zacząłem poważnie zastanawiać się nad wyprowadzką...
Obserwuj wątek
    • kgbr Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 14:13
      Chamstwa i prostactwa nigdzie nie zabraknie. Ale jest to wynik elementu
      napływowego do Stolicy. Wystarczy popatrzeć na tablice rejestracyjne
      samochodów. Najmniej to teraz jest tych warszawskich. Ja wiem, że część ludzi
      rejestruje wozy w innych miastach z uwagi na chociażby opłaty ubezpieczeniowe
      ale i tak tego dużo !?
          • chiara76 Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 15:19
            jak zaczniecie dyskutować, kto jest ważny i ważniejszy , to się tylko pożrecie.
            A chodzi o kulturę, którą powinno się wynieść z domu , urodziwszy się w
            Krakowie, Gdańsku, Warszawie czy Mikołajkach. Po prostu.
            Mnie nieodmniennie szokuje to, że my mówimy ludziom z domu dzień dobry a oni
            udają, że nas nie widzą. Dziwne....będę o tym pisać, bo ciągle mnie to dziwi.
            Nie przywykłam. 23 lata mieszkałam w domach, gdzie sąsiedzi po prostu się sobie
            kłaniali i te nowe dziwne zwyczaje nieodmiennie mnie dziwią i smucą trochę.
            Człowiek człowiekowi jednak głównie wilkiem...szkoda.
            • biljana Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 15:24
              chiaro, ja u siebie w bloku zauwazylam to samo. w sumie nowe miejsce, nowi
              ludzie, wszyscy powinni chyba jakos chciec sie poznac... ale nie, jak spotykam
              sasiadow na klatce, to uciekaja wzrokiem i laskawie ewentualnie odburkna dzien
              dobry. Na szczescie nie wszyscy sa tacy.

              a co do powiazania kultury z miejscem urodzenia, to pozwole sobie zauwazyc, ze
              wszyscy warszawiacy kiedys tu przyjechali. nie wazne, czy oni sami 5 lat temu,
              czy ich przodkowie. przeciez po wojnie niezle sie wszystko wymiezalo. a
              buractwo jest cecha charakteru niezalezna od miejsca, w ktorym mielo sie
              szczescie lub nieszczescie urodzic
              • kaaarolinkaa Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 15:29
                a ja mam metode na mrukliwe "dzein dobry":
                wchodze do windy mowie "dzien dobry" wyraznie gdy uslysze "bzbzz" po dnosem to
                potem mowie "do widzenia" rowniez glosno i wyraznie i na drugi raz ta ososba
                rowniez mowi glosno i wyraznie Dzien dobrysmile)
                juz cala swoja klatke znam i kilka ososb z pozostalych!
                • pianissima Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 03.02.06, 23:01
                  Kaaarolinkaa wyjela mi z ust opowiadanie - robie tak samo, dodatkowo
                  usmiechajac sie radosnie na widok sasiada, nawet jak mi wcale nie jest wesolo.
                  I dziala! Po jakims czasie (trzeba troche sie uzbroic w cierpliwosc - rzadko
                  widujemy tych samych sasiadow) ludzie sami zaczynaja poznawac sasiadow. Tylko
                  cierpliwosci trzeba! smile
            • anthonka Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 15:45
              chiara76 napisała:

              > Mnie nieodmniennie szokuje to, że my mówimy ludziom z domu dzień dobry a oni
              > udają, że nas nie widzą.

              Jak mówię dzień dobry to na mnie patrzą z takim zdziwieniem jakby mi róg na
              czole urósł albo coś w tym stylu. Masz rację Chiaro - smutne to...
      • melquiadez Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 03.02.06, 23:30
        Gdyby ktos rozumował (to chyba eufemizm w twoim przypadku?) w podobny sposób jak ty, to doszedł by do wniosku ze wszyscy "miejscowi" to frustraci.
        Ja staram sie nie oceniać całej grupy na podstawie jednej "czarnej owcy" i dochodze do wniosku ze to prawdopodobnie ty sikasz po scianach i zwalasz na innych..
    • dawkorn Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 15:55
      To chyba żart z tą wyprowadzką. Nie bądź taką wrażliwą ciotką, bo gdzie
      inadziej jest sto razy gorzej. Zapewne jakiś pies, pobłogosławiony przez
      zakochanego w nim pana, pozwolił sobie na taką niestosowność...



      > Wczoraj moje dobre zdanie o mieszkańcach Kabatach legło w gruzach. Wracając z
      > pracy ok. 18, wchodząc do swojego bloku na Kabackim Dukcie na klatce
      > schodowej pomiędzy parterem a 1 piętrem zauważyłem, że ktoś się całkiem
      > niedawno, przepraszam za sformułowanie, odlał na ścianę... Załamałem się i
      > zacząłem poważnie zastanawiać się nad wyprowadzką...
    • jansierp Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 16:27
      Nie warto wyprowadzać się z Kabat. Mieszkam tu trzy lata jest O.K. Pamiętam
      poprzednie moje lokalizacje warszawskie było tylko gorzej.Oczywiście wszystko
      zależy od poziomu odniesienia. Moje czteroletnie mieszkanie w Dreźnie jest tym
      niedościgłym odniesieniem ale Kabaty są bliższe niż n.p Sródmieście czy Ochota.
      Ekologicznie lokalizacja Kabat jest b.dobra. Zwróć uwagę jak zmienia się
      powietrze gdy wracasz z centrum .Pozdrawiam J
      • ernest_pierwszy Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 02.02.06, 16:51
        U mnie różnica powietrza jest w drugą stronę. W lato średnio można w domu na
        Kabatach otworzyć okna. Obok jełopy palą papierosy marki "ruskije mocnyje", z
        drugiej strony 2 idiotów drze mmordę do 3 w nocy a na dolnych tarasach grilują
        wyksztalcone chamy, którzy dostali mieszkania od rodziców. Rodziców rozumiem,
        pozbyli się kretynów z domu, sami ich tak wychowali?

        Nie ma gdzie pójść. Oczywiście są kafejki i restauracje (raczej jakieś bary),
        ale niestety ludzi więcej od miejsc i otwarte do 21-22 (rozumiem, pożniej ludzie
        chcą spać)sad Jedno kino. I dziura komunikacyjna pod KEN, na którą skazanych jest
        70% ursynowiaków. Zero klubów. Typowa sypialnia.
        Osiedla pogrodzone tak, że aby przejść 100m trzeba nadrobić 1000, w lesie pełno
        ludzi jak na marszałkowskiej o 15, psów bez smyczy i kagańców, srają gdzie
        popadnie oraz porąbanych rowerzystów jadących po 40km/h bez ostrzeżeń.

        Więc póki co KABATY są do dupy...
    • beatka363 Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 03.02.06, 12:08
      No przegapiłam taki temacik wczoraj,hmm to już na Dukcie siusiają???Nie
      ładnie,to chyba bardzo przeszkadza panu Jareczkowi??Ja będę mieszkała za chwil
      parę na ładnym Wilanowskim osiedlu,może to również dobry pomysł,dla kogoś komu
      siuski przeszkadzają???

      • pomidorekk Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 03.02.06, 14:18
        Ja myslę, że to faktycznie mógł byc tzw wybryk jakiegoś kafelkarza albo
        hydraulika... Jak u mnie był hydraulik to w chwili mojej nieuwagi wyszedł sobie
        na klatkę i zaczął papierosa kopcić... Nie mieszkają tu to im wszystko jedno.
        Ale i tak jest tu dużo czyściej niż gdzie indziej i nie ma co z powodu jedenk
        takiej sprawy lamentowac i od razu sie wyprowadzać.
        No a jak ktos nie widzi w ogóle pozytywów mieszkaniu na Kabatach to przeciez
        tyle jeszcze innych dzielnic jest do wyboru.
        • ol4 Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 03.02.06, 15:04
          Ostatnio mam podobne zdanie co jareczek - Kabaty degraduja sie szybciej niz sie
          kiedys wydawalo. Kto ma pieniadze ucieka (jak slysze u mnie w pracy np. sporo
          osob przewineło sie przez Kabaty po czym dało dyla).
          Przyklady z mojej praktyki, co razi na Kabatach:
          1. Szczekajace w łazienkach kundle
          2. podrzucane smieci
          3. zabrudzone klatki
          4. parkowanie na chodniku bezporednio pod klatka, tak ze nie da sie przejsc. na
          proby zwrocenia uwagi parkujacy odpowiadaja bluzgami (!)
          5. Walesajacy sie blokersi - jest ich coraz wiecej

        • paplotek Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 07.02.06, 11:31
          U mnie było to samo. Zaraz po tym jak blok był oddany i ludzie wykańczali
          mieszkania zdarzyła mi się taka historia: Schodzę sobie do piwnicy i widzę pod
          drzwiami do komórki sąsiada wielką, pięknie rzeźbioną kupę. W tym czasie
          zdarzyło sie również kilka włamań do piwnic. Ale po kilku miesiącach jak blok
          został na dobre zasiedlony to (odpukać) podobne historie się nie zdarzają.
          • osito111 Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 04.02.06, 13:07
            Jasne, ze kazde miejsce ma wady i zalety. Nawet w tym watku widac, ze niektorzy
            narzekaja na "brak zycia" na Kabatach a inni na tlumy - i OK, kazdy ma swoj
            system wartosci i preferencji; naprawde nie ma potrzeby innych o tym
            przekonywac. Ja mieszkanie na Kabatach kupilem raptem miesiac temu, po
            obejrzeniu chyba 50 mieszkan na Mokotowie, Srodmiesciu, Woli i Ochocie i po
            rozwazeniu opcji domku pod Warszawa - bo akurat na obecnym etapie mojego zycia
            tak mi pasowalo. Ci, ktorzy sadza ze Kabaty sa be a inne miejsca w Wawie sa
            lepsze - powodzenia na nowej drodze zycia, mam nadzieje ze sie Wam uda, ja nic
            lepszego dla siebie nie znalazlem.
    • paplotek Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 07.02.06, 11:24
      > Wczoraj moje dobre zdanie o mieszkańcach Kabatach legło w gruzach. Wracając z
      > pracy ok. 18, wchodząc do swojego bloku na Kabackim Dukcie na klatce
      > schodowej pomiędzy parterem a 1 piętrem zauważyłem, że ktoś się całkiem
      > niedawno, przepraszam za sformułowanie, odlał na ścianę... Załamałem się i
      > zacząłem poważnie zastanawiać się nad wyprowadzką...

      Chamstwo mniejsze czy większe spotkasz wszędzie. Ja mieszkam w Warszawie od
      prawie 11 lat (tak jestem tym napływowym prostakiem - przynajmniej taka opinia o
      takich jak ja wypływa z niektórych postów) i nie od razu zamieszkałem na
      Kabatach więc wiem, że tutaj nie jest źle. Wręcz przeciwnie ja sobie bardzo
      chwalę mieszkanie tutaj.

      Poczekaj z wyprowadzką, aż pod sklepami od 5 rano zaczną stać panowie (często
      Warszawiacy z dziada pradziada), którym brakuje 50 groszy. Chociaż swoją drogą
      mam nadzieje, że taka degradacja nie nastąpi, a przynajmniej nie prędko.

      • perkele4 Re: Chyba się wyprowadzę z Kabat... 15.02.06, 13:05
        Ja również od niedawna mieszkam na Kabatach i również jestem chamem z
        prowincji :o) (choć muszę wyznać, że jak chamstwo wyjeżdża do siebie na
        prowincję np. w Święta, to średnie IQ stolycy spada niemiłosiernie jak
        temperatura w zimę na Syberii).
        Mieszkałem w wielu miejscach w Warszawie i na Kabatach jest najlepiej. Są też
        oczywiście wady. Moim zdaniem najgorsze jest Tesco, które przyciąga masę
        meneli. Z drugiej strony ochrona marketu mogłaby, przy odrobinie wysiłku, ten
        problem szybko rozwiązać...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka