allija
20.05.06, 23:50
Naprawdę, nie wiem, może to ja jestem jakas dziwna? powoli sama zaczynam
powątpiewac w siebie i w swoje zdrowe zmysły.
To juz kolejny raz, w krótkim czasie, w budynku na przeciwko ktos urząądza
party na balkonie. Śpiewy, wrzaski, głośne rozmowy, jak to bywa po duzych
dawkach alkoholu, od kilku już godzin.
Ja naprawde nie mam ochoty uczestniczyc w tej imprazie, a muszę. Dlaczego?
Mieszkańcy Kabat /szczególnie PolnejRóży 6/, czy to wasza głupota czy
bezczelność powoduje takie właśnie wasze zachowanie? Czy nie zdajecie sobie
sprawy, że obok was ktoś może właśnie chce odpocząć? jest chory? ma zły
nastrój? że, zwyczajnie, mieszka tu i nie musi spedzać kilku/kilkunastu
godzin w waszych wrzaskach, że nie obchodzi ich absolutnie o czym rozmawiacie
i jakie gusty muzyczne reprezentujecie?
Czy, zwyczajnie, jesteście tak bezczelni, ze z nikim i niczym sie nie
liczycie?
A moze zapomnieliscie, że nie mieszkacie juz w swojej wsi gdzie jeden dom od
drugiego jest oddalony o kilometry i mozna swobodnie chlać, wrzeszczeć i
spiewać w swojej stodole?
A przeciez wystarczyłoby choćby wejść do mieszkania, już byłoby ciszej...
W miastach mieszka się w mieszkaniach a nie na podwórkach.