Dodaj do ulubionych

Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego ?

19.08.07, 10:07
Witajcie,
Mieszkam na Dembego od 3 tygodni. Mamy 2 letnia coreczke i nie wiemy
za bardzo gdzie jest jakis fajny plac zabaw. Na naszym osiedlu jest
kilka malenkich, ale wszystkie puste sad - no a dla nas wazne, jest
aby malutka miala kontakt z dzieciakami. Najblizszy odkryty przez
nas jest przy bazarku, ale to okolo 20 minut na nogach. Co mi
doradzicie ?

dziekuje za pomoc,
Obserwuj wątek
    • a-n-i-k-a Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 19.08.07, 23:26
      Ja uważam, że plac zabaw na Bronikowskiego jest dużo fajniejszy od tego przy
      bazarku. To pewnie zależy od upodobań i wieku dziecka, bo moja córa akurat
      najbardziej lubi przesiadywac w piaskownicy, a to co jest przy bazarku, ciężko
      nazwac piaskownicami - małe, brudne. Do tego ten pylący i brudzący żwirek.
      Przy Bronikowskiego są dwie piaskownice - jedna spora, druga ciut mniejsza,
      czysciutki piasek, niedawno wymieniony, no i masa zabawek - foremek, łopatek
      itp. - także nawet jak sie zapomni swoich, to zawsze jest się czym pobawić.
      Poza tym są dwie zjeżdżalnie, drabinki, ciuchcia, hustawki - choc nie takie z
      siedzonkiem dla maluchów jak przy Wąwozowej - to jedyny minus. Ale i tak wolę
      ten plac zabaw przy Bronikowskiego. Do tego zamykany jest na noc, także jest tam
      o wiele czyściej.
      Jak napisała poprzedniczka - musisz wejść w osiedle vis a vis Tesco - brama
      przed którą jest fontanna - w tej chwili zakryta plandeka (chyba niebieską),
      wygląda jak piramidka, dalej mijasz kawiarnie, dużą fontanne, idziesz przed
      siebie i zaraz masz plac zabaw.

      Pozdrawiam i miłej zabawy smile!
        • malgoska4 Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 20.08.07, 12:42
          Weźcie tylko pod uwagę, że plac zabaw przy Bronikowskiego jest
          placem prywatnym, przeznaczonym dla mieszkańców SMB Osiedle Kabaty.
          I to mieszkańcy spółdzielni finansują jego utrzymanie i sprzątanie.
          A ostatnio coraz więcej osób zostawia tam śmieci, bo nawet nie chce
          im się wrzucić ich do kosza.
          Publiczny jest plac przy bazarku.
          • a-n-i-k-a Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 20.08.07, 17:01
            Plac zabaw jest otwarty i nie ma nigdzie zaznaczone, ze wstep tylko dla
            mieszkancow - czy sie mylę? Tak samo ja posiedziec nad fontanna moze każdy, a
            nie tylko mieszkaniec SMB OK.
            A co do smieci - to myślę, ze zostawiają je także mieszkańcy osiedla, a nie
            tylko goście.
            Nie wspominajac o krążących ochroniarzach rzucających pety gdzie popadnie...
              • rubeus Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 20.08.07, 22:56
                Publiczny plac zabaw jest utrzymywany z naszych podaktów - więc
                każdy ma prawo z niego korzystać.
                A widziałaś gdzieś na Kabatach inny otwarty niepubliczny (tj.
                nie utrzymywany przez miasto) plac zabaw ?
                A na te mini placyki przy nowych blokach mogą dostać się tylko
                mieszkańcy i ich goście.
            • rubeus Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 20.08.07, 23:05
              Czyli chyba najwyższy czas go zamknąć i klucze dać tylko
              osobą mieszkającym na terenie spółdzielni - tak jak jest to prakytkowane przez inne spółdzielnie i wspólnoty na Kabatach,
              albo może postawmy puszkę z napsiem 'NA UTRZYMANIE PLACU ZABAW',
              - choć szczerze wątpie aby choć cześciowo pokryło to zwiększone
              koszty utrzymania i konserwacji.
              Nie jestem przeciwnikeim kontaktów między sąsiedzkich, zwłaszcza
              w przypadku dzieci, ale bez przesady - szanujmy cudzą własność !
              Ciekaw jestem czy tak samo byś pisała, gdyby np. moja bratanica,
              wraz z towarzystwem chciała codziennie korzystać z placyku przy twoim bloku.
              • asinek68 Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 21.08.07, 09:43
                Jak przychodzimy na "swój" placyk zabaw (na terenie ogrodzonym) to
                nie sprawdzam czy czasem nie bawi się tam obce dziecko. A bawią się
                ciągle, bo u nas mieszkają tacy, co nie wiedzą do czego furtka służy.
                A skąd wiesz, że to obce dzieci nie szanują własności SBM OK ???
                Widziałeś ?
              • mirrys Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 21.08.07, 12:38
                > Czyli chyba najwyższy czas go zamknąć i klucze dać tylko
                > osobą mieszkającym na terenie spółdzielni - tak jak jest to
                >prakytkowane przez
                > inne spółdzielnie i wspólnoty na Kabatach,
                > albo może postawmy puszkę z napsiem 'NA UTRZYMANIE PLACU ZABAW',
                > - choć szczerze wątpie aby choć cześciowo pokryło to zwiększone
                > koszty utrzymania i konserwacji.

                W takim razie na zasadzie wzajemności mogłbym prosić, by mieszkańcy
                starej części SMB Kabaty nie odwiedzali naszego otwartego placu
                zabaw (przy ulicy Wąwozowej) z piwem w ręku i "pieśnią" na ustach.
                Dla uzupełnienia dodam, że nie są to dzieci.

                Mirek


              • a-n-i-k-a Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 21.08.07, 23:29
                Ja szczerze mówiac bardzo byłabym szcześliwa, gdyby Twoja bratanica zechciała
                zawitac na mój podblokowy plac zabaw przy KD - zwykle przesiadujemy tam same z
                moja córą, jest pusto i nudno. Dlatego wole sie przejść na plac zabaw SBM OK czy
                ten przy bazarku, by dziecko miało jeszcze jakis innych towarzyszy do zabawy niż
                tylko mama, ktorą ma 24h/dobę.

                Jeżeli bramy nie są zamknięte, to zakładam że wstep ma każdy.
                A poza tym - pod niektorymi blokami tego osiedla, z ktorych każdy dodatkowo jest
                indywidualnie ogrodzony sa np. piaskownice dostepne tylko dla mieszkancow danego
                bloku - wiem, bo mam w jednym z nich znajomych. Takze skoro spoldzielnia dotad
                nie zamknela tego placu zabaw dla ogołu, to moze jednak nie jest przeciwna
                gosciom z zewnatrz? I może jest to w jakis sposób dogadane z gminą, ktora na
                nadmiar placyków nie cierpi...
          • berecik7 Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 22.08.07, 00:06
            To ciekawe takie segregowanie mój-twój plac zabaw. Moje dziecko
            uczęszcza do przedszkola, które poza godzinami urzędowania
            udostępnia swój placyk zabaw dzieciom z osiedla. A za zabawki
            zapłaciłam ja i inni rodzice. No i co??? Mam stać na bramce i
            kasować, bo to za moje czesne bawią się tam "obce" dzieci??? Nie
            doprowadzajmy do absurdów, ok???
            • malgoska4 Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 22.08.07, 10:05
              W tej dyskusji chodziło mi głównie o zwrócenie uwagi na poszanowanie
              cudzej własności. Ostatnio na naszym placu zabaw jest coraz więcej
              ludzi i niestety coraz więcej śmieci. Ponadto niektóre mamy
              wysadzają swoje dzieci pod krzaczkami, co też nie jest specjalnie
              higieniczne.
              Poza tym, wychodząc z dziećmi na plac zabaw, za którego utrzymanie w
              końcu płacę, mam prawo oczekiwać, że dziecko będzie mogło np.
              pohuśtać się na huśtawce, a to też jest coraz trudniejsze, ze
              względu na te tłumy.
              Czasem zbyt duża ilość dzieci na placu może być męcząca.
              • a-n-i-k-a Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 22.08.07, 16:40
                Nie do końca sprawiedliwe jest zakładanie, że śmieca i wysadzają pod krzaczkami
                tylko mamy przychodzące w gościnę na WASZ plac zabaw.
                Są osoby, które wlasnie dlatego, ze płaca - wychodza z założenia, że mogą
                śmiecić. Wszak płaca za to, że ktos to sprzątnie. Nie jest tak?

                Cóż, ja zaglądałam czasem na WASZ plac zabaw, i jako że nigdzie nie mam w
                zwyczaju śmiecić, to i tam żadnych śladów po naszych wizytach NIGDY nie
                zostawiałyśmy.

                Skoro tacy uciążliwi sa goście, to nie pozostaje nic innego jak zamknac plac
                zabaw na klucz i tyle.
                Bedzie spokoj i czysto. To chyba argument, na ktory spoldzielnia powinna przystac?
                Powodzenia...
                • paula_paulina_10 Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 23.08.07, 21:16
                  Gdzie ma siusiać dwulatek nie wiem, napewno nie pod oknami sąsiadów,
                  a co masz robić to już Twoja sprawa - możesz zakładać pampersy,
                  możesz szukać publicznej ubikacji, możesz wracać do domu. A napewno
                  powinnaś się cieszyć, że zyjesz w Polsce, gdzie za wysadzanie
                  dziecka w miejscach publicznych nie ma wysokich kar.
    • volta2 Re: Plac zabaw na Kabatach - gdzie blisko Dembego 22.08.07, 10:40
      ja często bywam na placyku sbm ok, i czasami mi faktycznie głupio,
      że korzystamy z cudzej własności. rubeus, zapewniam że gdyby były
      jakieś symboliczne opłaty za wstęp, ja bym się dostosowała, bo pech
      chciał, że w obu miejscach na kabatach w których mieszkałam/mieszkam
      nie mamy żadnego placyku, choćby najmniejszego. Pobodno ma się to
      zmieinić w najbliższym czasie, ale tak na pewno to placyk nam
      zagospodarują dopiero w następnym letnim sezonie.
    • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 11:57
      Kochani, zacznijmy wreszcie cenić swięte prawo prywatnej własności.
      Tak PRYWATNEJ, bo za budowę placu zabaw, kupno i konserwację
      zabawek, wymianę piasku, sprzatanie itd. zapłacili TYLKO I WYŁĄCZNIE
      członkowie SBM Kabaty. Oni i nikt więcej. Nie jest to obiekt bedący
      własnością miasta, gminy czyli własnie Spółdzielni.
      W imię czego ma on być za darmo udostępniany osobom z zewnątrz,
      nawet jeśli zakładamy, że owe osoby specjalnie nie zdewastują placu
      zabaw?
      Więcej dzieci to szybciej psujące się zabawki ( które trzeba
      odkupić), szybciej brudzący sie piasek ( który wymienia się na koszt
      spółdzielców).
      To trochę tak, jakby ktoś zaproponował, zeby z prywatnego samochodu
      pana Kowalskiego korzystali jego sąsiedzi. Nieodpłatnie, bo nie maja
      a pan Kowalski kupił sobie np. terenówkę. Wygodna, szybka i pod
      bokiem.Mogą zobowiązac się, ze jej nie uszkodzą.
      Absurd? Tak, nikt o zdrowych zmysłach nie poprze takiego pomysłu,
      ale z placykiem zabaw jest identycznie. Też jest własnością sąsiadów.
      Tak jak nie urządamy grilla w ogródku należącym do innych ludzi, nie
      używamy ich samochodów tak samo szanujmy prawo do faktu, że plac
      zabaw na osiedlu SBM Kabaty nie jest ogólnodostępny. Szanujmy
      własność prywatną. I wymagajmy, by szanowano i naszą.
      • asinek68 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 13:15
        ha, ha, ha smile Chyba się trochę zapędziłaś!
        Absurdem jest porównanie prywatnego samochodu, który stoi zamknięty
        na parkingu i stanowi czyjąś własność prywatną a co innego otwarty
        plac zabaw - przez co w domniemaniu jest ogólnodostępny. Bo Wasz
        plac jest otwarty !!! Nikt nie przechodzi przez płot tylko wchodzi
        otwartą furtką.
        • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 17:27
          Nie, nie zapędziłam się, ostro przerysowałam, ale tak naprawdę nie
          ma żadnej róznicy i tu i tam mamy do czynienia z PRYWATNĄ WŁASNOŚCIĄ.
          Jesli nie odpowiada Ci przykład samochodu, to służe innymi: czy
          organizujesz garden party w ogródku sąsiada tylko dlatego, że on ma
          a Ty nie? Ogródek nie zawsze bywa zamykany, a jest taki ładny-
          sąsiad kupił rośliny, zaangazował za niemałe pieniądze ekipę, która
          posadziła, posprzatała, podlewa. Przecież ani Ty ani Twoi goście nie
          mają zamiaru zniszczyc roślin, najwyżej trochę podepczą, ale jak za
          to będzie miło. A sąsiad,,,,,cóż kupi nowe rośliny, bo jest estetą.
          Czy stawiasz samochód na cudzym miejscu postojowym? Nie jest ono
          zamykane na klucz, a to, że ktos je wykupił, płaci za jego
          utrzymanie to już mniej ważne.
          Asinku, prawo własności jest świętym prawem. Od tego są
          ogólnodostępne miejsca, żeby nie wpychać się do cudzego domu, na
          cudze podwórko czy do nieswojego ogrodu. Może przykre, ale
          prawdziwe.
          • stefan1970 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 18:09
            "Święte prawo prywatnej własności" na wszystkich osiedlach mieszkaniowych
            nieogrodzonych i ogólnie dostępnych nie występuje, gdyż doszłoby na naszych
            całych Kabatach do gigantycznego absurdu.
            Podgrzewanie atmosfery na forum nie jest dla nas mieszkańców korzystne.
            Zamiast się wzajemnie spierać, można skupić w wypowiedziach większą uwagę na
            tym, czy problem jest do rozwiązania, jeśli tak, to jak?
            Propozycje rozsądnych uregulowań powinny się pojawiać na forum częściej, bo na
            razie wątek wygląda jak targowisko.
            Racje leżą po obu stronach.
            Nie mam dzieci, nie mój plac, nie płacę na konkretny plac zabaw, nie ponoszę
            kosztów.
            Nie wszyscy mieszkańcy z "Osiedle Kabaty" mają dzieci, nie wszyscy korzystają, a
            przecież również płacą!!! Co z takimi osobami?
            Wy zaczynacie się spierać, a nawet nie zapytacie tych osób o zdanie.

            Ja osobiście uważam, że w godzinach szczytu używania placu zabaw, powinna być
            zatrudniona osoba, która skasuje bilecik dla tzw. "obcych" nie z SMB "Osiedla
            Kabaty", przypilnuje porządku wewnątrz placu zabaw, a tuż przed zamknięciem lub
            po - po prostu posprząta ten plac, zabezpieczy zabawki, nakryje piaskownicę.
            Na chętne emerytki do takiej pracy, z terenu SMB "Osiedla Kabaty" czyli od
            gospodarza, długo nie trzeba czekać.
            Praca przyjemna i ciekawa.

            Takie rozwiązanie bez podawania szczegółów uznałbym za rozsądne.
            Co wy na to?
      • mirrys Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 19:28
        paula_paulina_10 napisała:

        > Kochani, zacznijmy wreszcie cenić swięte prawo prywatnej
        własności.
        > Tak PRYWATNEJ, bo za budowę placu zabaw, kupno i konserwację
        > zabawek, wymianę piasku, sprzatanie itd. zapłacili TYLKO I
        WYŁĄCZNIE
        > członkowie SBM Kabaty. Oni i nikt więcej. Nie jest to obiekt
        bedący
        > własnością miasta, gminy czyli własnie Spółdzielni.

        Mam bardzo uprzejme pytanie. Czy mogę z dzieckiem usiąść na ławce
        przy fontannie ? To też jest obiekt SMB Kabaty.
        A jeśli tak bardzo chcecie się odgrodzić od sąsiadów, to
        zainstalujcie drut kolczasty pod prądem jak w obozie
        koncentracyjnym. Powodzenia

        PS. U nas też jest plac zabaw (otwarty), opłacony przez naszą
        spółdzielnię i nikomu do głowy by nie przyszło, by wypraszać dzieci
        spoza osiedla. Natomiast częstymi "goścmi" tego placyku są dorośli
        mieszkańcy starej części SMB Kabaty urządzający piwne libacje.
        Mirek
        • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 20:23
          A dlaczego od razy drut kolczasty pod prądem? Czy nie znasz
          łagodniejszych środków?
          Za ławeczki, fontannę itd zapłacili MIESZKAŃCY SBM KABATY i oni
          płacą ca konserwację sprzatanie itd. Fontanny nie ma w okolicy, jest
          to fajne miejsce, wokół którego mozna usiąść, poczytać, może pospać
          w wózku dziecko. Z chwila, gdy ludzie, którzy nie płacą za nic i są
          tu obcy, zaczną masowo okupować ławki , palić paierosy, śmiecić, ich
          dzieci wrzeszczeć, ludzie, którzy płacą za obiekt zostaną go
          pozbawieni. Jest taka polska zasada, że jeśli coś nie jest moje to
          znaczy, że niczyje- mozna śmiecic, brudzić, niszczyć. Rezultay widać
          dookoła ( publiczne parki, autobusy, przystanki, zapaskudzone przez
          psy chodniki, połamane ławki).
          Może zamiast obruszać sie, że mieszkańcy bronią swojej własności
          warto wystąpić z inicjatywa budowy fontanny, placyku czy miejsca do
          zabawy w ramach własnej spółdzielni. I wyłozyć na to pieniądze.
          P.S. Moje dziecko dawno juz nie bawi się w piaskownicy, ale nie wiem
          czy chcę słyszeć pod nosem krzyk nie tylko lokalnych dzieci, ale i
          gości. Ludzie też mają prawo do elementarnego spokoju - co krzyk np.
          mieszkającej na osiedlu 15 to nie przybyłej 50.
            • berecik7 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 21:07
              Paula_paulina

              Chyba wybrałaś złe miejsce do mieszkania. Dla takich cyborgów jak Ty
              są osiedla baaaardzo zamknięte i zakratowane od góry do dołu. Żadna
              obca noga tam nie postanie, ani obcy bachor nie będzie się darł pod
              oknami, a przy furcie jest zainstalowany system wykrywania "swój-
              obcy", skanujący tęczówkę. Codziennie na tablicy dla mieszkańców są
              aktualizowane informacje, kto za co zapłacił i po których chodnikach
              wewnątrz osiedla może chodzić. Brzmi idealnie? No to szukaj
              kochaniutka swojego miejsca na ziemi, bo większośc mieszkańców Kabat
              to jednak normalni ludzie, którym się segregacja nie marzy.
              • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 21:13
                Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I większość mieszkańców
                Kabat to własnie normalni ludzie, którzy nie chcą mieć pod oknem
                bałaganu, krzyków, spustoszenia. Za kilka lat, gdy wyrośniesz z
                piaskownicy zobaczysz, że nie każdy musi zachwycać się obecnością
                dzieci.
                  • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 07:59
                    Pomiędzy tym, że ktos nie cierpi dzieci a tym, że może mu nie
                    odpowiadać stała obecność dzieci z całej okolicy jest różnica.
                    Rodzicom małych dzieci najczęściej nie przeszkadzają maluchy w tym
                    samym wieku ( wiadomo - towarzystwo, te same problemy), draznią za
                    to starsze i młodziez, bo krzyczą, mają większą siłe przebicia w
                    walce o hustawki, a nawet mogą stanowić fizyczne zagrożenie.
                    W miarę jak dziecko rośnie rodzice tracą zainteresowanie i
                    tolerancję wobec zachowań małych dzieci. Irytuje ich plucie,
                    siusianie, płacz, krzyki mamooooooooooooooooooooooo itd.
                    I taka jest prawda. Zobaczysz jak się zmienisz za kilka lat.
                    • berecik7 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 13:34
                      JA już przestaję rozumieć. To znaczy co, już ci teraz nie
                      przeszkadzają obce dzieci tylko mało dzieci, tak? Czyli co, większe
                      niech się bawią, a młodsze won, bo Ty, właścicielka jednej
                      tysięcznej placyku wyrosłaś z "mamoooo". Chyba nie nadążam za tą
                      pokrętną argumentacją.

                      Ale pocieszę Cię. Na zachodzie już są restauracje i inne przybytki,
                      gdzie nie wpuszcza się dzieci. Lada chwila powstaną takie osiedla -
                      tylko dla starych pryków. Wkrótce ta moda dojdzie i do nas, więc
                      będziesz mogła się zamknąć gdzieś w geriatrycznej twierdzy.
                      • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 13:43
                        Czyżby Cię nerwy poniosły? Oj, nieładnie.Do starych pryków jeszcze
                        mi dość daleko, i nie odważyłabym tak nazywać starszych ludzi.
                        Podobnie jak nie odważyłabym się nazywać dzieci np. "bandą drących
                        się gówniarzy", ale jest to kwestia wychowania.
                        Jak jest na tzw. Zachodzie to wiem - spędziłam tam całkiem sporo lat
                        gdy byłam dzieckiem.
                        Istnieja tam miejsca, do których nie wpuszcza się małych dzieci
                        m.in. po to, aby rodzice innych małych dzieci mogli odpocząc od
                        szczebiotu czy wrzasku. I nie sa to "geriatryczne twierdze".
                        Są miejsca przyjazne dzieciom, ale idac tam każdy ma świadomośc, że
                        są i tacy goście. Jednym to odpowiada innym nie.
                        A moje tłumaczenie nie jest pokretne, jest proste tylko trzeba
                        chcieć zrozumiec racje drugiej strony.
                        I jeszcze jedno - własnie na zachodzie jak mało gdzie jest
                        poszanowanie cudzej 9 prywatnej) własności.
              • volta2 Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 23:26
                z tego co pamiętam to sbm dostała pozwolenie na zabudowanie tak
                ogromnej przestrzeni dlatego, że zagwarantowała niejako otwarcie na
                świat tego terenu(czy i placyku zabaw konkretnie, to nie wiem?).
                także albo trzeba było wybrać inną spółdzielnię/dewelopera, albo
                przestać tak się rzucać.
                i jeszcze raz, ja deklaruję się płacić za to, że moje dziecko
                korzysta z cudzej własności i niechby tam na konserwację nieco
                zostało i zapewne ograniczyłoby ilość jakże strasznego elementu
                napływowegosmile

                a w ogóle to marzy mi się akcja otwartych placyków raz na jednym,
                raz na innym obiekcie: np. spółdzielnia/wspólnota x zaprasza
                wszystkie dzieci z okolicy do odwiedzenia naszego placyku zabaw w
                godz. 11-18, w dniu takim to a takim. puszczenie w ten rejon
                większej uwagi ochrony, bo ochronę zapewne ma tu każdy budynek, i po
                sprawie. dla dziecka atrakcja, dla rodzica integracja
                • a-n-i-k-a Re: Święte prawo prywatnej własności 23.08.07, 23:49
                  Oj volta, tez masz marzenia... Ty sie lepiej módl, bys przypadkiem nie została
                  postrzelona próbując WEDRZEĆ sie na jakis NIE TWÓJ plac zabaw. Jesteś obca, wiec
                  czyhają na takich jak Ty... Na mnie zresztą też... W porę dotarło do mnie, że
                  muszę z daleka omijac wszystkie otwarte bramy SBM OK...
                  Tak, zaczynam żałować, że jednak nie zamkneli tego osiedla na dobre...
                • garden2005 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 08:05
                  Witam Forumowiczów smile

                  Chciałbym zaprezentować w toczącej się dyskusji swoją opinię, gdyż jestem
                  bezpośrednim sąsiadem placyku zabaw. Moje okna i balkony wychodzą wprost na Plac
                  Zabaw w SMB "Osiedle Kabaty".
                  Mieszkam w tej spółdzielni od początku jej
                  istnienia(inwestycja1997,zasiedlenie2000)i sądzę, że doskonale znam historię
                  placu zabaw (30m od mojego domu).

                  Moja "SMB" zrealizowała w latach 1996-2007 projekt pracowni architekta Michała
                  Jelenia, w którym to nie było mowy o żadnych ogrodzeniach zewnętrznych osiedla.

                  Dopiero w latach 2003-2004, widząc nawałnicę budów w około, Zebranie
                  Przedstawicieli podjęło decyzję o budowie ogrodzenia.
                  Jako podstawowy argument ogrodzenia osiedla postawiono sprawę ograniczenia
                  liczby samochodów, które zaczęły parkować w nadmiarze na terenie "SMB" "Osiedle
                  Kabaty". Drugim czynnikiem było bezpieczeństwo osiedla w godzinach nocnych.
                  Celem głosujących członków spółdzielni nie było okolczatkowanie się drutami na
                  amen. Były to jedyne dwa podstawowe cele(samochody+noc).
                  Bramy są obecnie zamykane w godzinach 23-6.

                  Volta2...

                  Spółdzielnia dostała pozwolenie na budowę na konkretny projekt,
                  usługowo-mieszkaniowy. Warunkiem koniecznym uzyskania pozwolenia na budowę było
                  stworzenie usług, coś chyba ok. 10% ogólnej powierzchni budowanych metrów kw.
                  Bez usług nie byłoby mieszkań.

                  Jakiekolwiek ogrodzenie w dzień zaczyna konfliktować interesy członków
                  Spółdzielni, właścicieli lokali usługowych, gdyż musi!!! być zapewniony dostęp
                  do usług.

                  Niektórzy członkowie Spółdzielni traktują te wytyczne obecnie po macoszemu przez
                  co generują konflikty.
                  Torpedują oni dalsze zamykanie osiedla zapominając przy tym, że są w swym celu
                  mocno osamotnieni wśród mieszkańców smb, gdyż 90% członków Spółdzielców, w tym i
                  ja, jest za utrzymaniem obecnego kształtu osiedla, jako ogólnie dostępnego do
                  godz. 23.

                  To te 5% z lekka "nawiedzonych" członków, odpowiedzialne są za niesprawiedliwe
                  wygłaszanie opinii o SMB "Osiedle Kabaty", że:

                  ...." Podpisuję się pod a-n-i-k-ą. I zapytam jeszcze: a czy dzieci
                  mieszkańców SMB Osiedle Kabaty nie chodzą na inne place zabaw (w tym
                  publiczne) ?".....

                  ...." W takim razie na zasadzie wzajemności mogłbym prosić, by mieszkańcy starej
                  części SMB Kabaty nie odwiedzali naszego otwartego placu zabaw (przy ulicy
                  Wąwozowej) z piwem w ręku i "pieśnią" na ustach. ".....

                  ...." To ciekawe takie segregowanie mój-twój plac zabaw."....

                  ....." Skoro tacy uciążliwi sa goście, to nie pozostaje nic innego jak zamknac
                  plac zabaw na klucz i tyle.".....

                  ...." Mam bardzo uprzejme pytanie. Czy mogę z dzieckiem usiąść na ławce przy
                  fontannie ? To też jest obiekt SMB Kabaty.".....

                  ...." Chyba wybrałaś złe miejsce do mieszkania. Dla takich cyborgów jak Ty są
                  osiedla baaaardzo zamknięte i zakratowane od góry do dołu."......

                  ...." Napisz po prostu, że nie cierpisz dzieci, i nie wypisuj
                  umoralniających bajek."......


                  Popatrzcie na te wpisy raz jeszcze. Czyż nie dochodzi do absurdu?

                  Warszawa nie jest przecież poszufladkowanym obozem i nie stwarzajmy barier
                  międzyludzkich we własnej dzielnicy.

                  Myślę, że można wyszukać kompromisowe rozwiązanie a w następstwie przedstawić go
                  jako projekt, w tym przypadku przesyłając go do władz "SMB" Osiedle Kabaty".

                  Wpis Stefana1970, słusznie skontrował Jan.

                  W uzupełnieniu dodam, że:
                  1. "SMB" Osiedle Kabaty do sprzątania osiedla zatrudnia firmy zewnętrzne, płacąc
                  im od metra kw. powierzchni sprzątanej.
                  2. Spółdzielnia podzielona jest na zadania (budynki), a jednym z takich terenów
                  jest plac zabaw - również sprzątany.
                  3. Na placu zabaw znajduje się kamera obrotowa i teren ten jest monitorowany
                  przez ochronę.

                  Wnioski:
                  Spółdzielnia płaci za sprzątanie za dość duży obszar jakim jest plac zabaw - są
                  to konkretne i realne koszty już dzisiaj. Być może połączenie opłaty za
                  sprzątanie wraz z dodatkową opieką rozwiązałoby problem.
                  Jeden człowiek, ta sama firma, dał(a)by radę:
                  - posprzątać
                  - przypilnować porządku
                  - uatrakcyjnić plac np. przebierając się w wolnej chwili za klowna lub mima
                  - zorganizować zabawę dzieci

                  Być może bujam w obłokach i jest to nierealne, ale zawsze jest to jakiś
                  pomysł,jak jeden z wielu mozliwych.

                  Nie musi być biletów. smile

                  Wystarczy, że stałaby puszka z napisem:
                  "Datek na wspólne utrzymanie placu zabaw"
                  Niejedna mama z SMB "Osiedle Kabaty" zapomniałaby się i coś wrzuciła, że już
                  przecież zapłaciła w czynszu smile)))))))
                  Ważna jest atmosfera jaką stworzymy, bo jak tak dalej pójdzie jak idzie do tej
                  pory w dyskusji, to plac zabaw może opustoszyć zupełnie.

                  Jedne mamy się poobrażają i nie przyprowadzą dzieci, a własne osiedlowe mamy
                  mogą nie przyjść, bo ich dziecko powie w końcu, że nie chce samo się bawić i
                  nudzi mu się takim "Placu Zabaw".


                  Jestem członkiem "SMB" i płacę w czynszach za kilka lokali niemałe pieniądze co
                  miesiąc, w tym na omawiany plac zabaw. Nie mam małych dzieci. Nie korzystam z
                  placu zabaw.

                  W życiu nie przyszłoby mi do głowy, kłócenie się wśród dorosłych "o zabawki" lub
                  odmawianie czegokolwiek dowolnym dzieciom.
                  Jest mi bardzo miło, choć płacę a nie korzystam, jak codziennie przechodzę obok
                  placu i widzę tam mamy i bawiące się SZCZęśLIWE dzieci.

                  W tej całej dyskusji zapominacie Państwo, że każdy z nas był dzieckiem.
                  Nie umiecie już spojrzeć "oczami bawiącego się dziecka"?
                  Wyobraźcie sobie , że tymi dziećmi jesteście Wy sami.

                  Wtedy na pewno, jakieś rozwiązanie ku zadowoleniu wszystkich płacących i nie,
                  się odnajdzie.

                  Pozdrawiam
                  Ojej! Ale narobiłem, chyba najdłuższy i rekordowy post w tym wątku ...smile




                  • a-n-i-k-a Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 09:16
                    Garden2005 - gratuluje wyważonej, madrej i bardzo sensownej wypowiedzi. Wreszcie
                    obiektywne spojrzenie na sprawe - mi jako matce, na pewno cięzko byc obiektywną.

                    Cóż, jak juz pisałam wyżej, ja jako gość tym bardziej czuje sie zobowiązana do
                    poszanowania cudzej własności, zachowania porządku itd. Na tej samej zasadzie
                    jak odwiedzam kogos w domu, to nie panosze sie jak u siebie, nie pozwalam
                    dziecku w butach włazic na kanapę itp. Może jestem naiwna sądząc, że te
                    podstawowe zasady dobrego wychowania ma wpojone każdy, ale i tak nie wierze, ze
                    to akurat dzieci gości zagladających na plac zabaw SBM OK smiecą, sikaja po
                    krzakach i psują zabawki! Dzieci mieszkańców SBM OK nie smiecą, nie krzyczą, nie
                    psują, nie plują...
                    Śmieszne, ale paula-paulina wychodzi własnie z założenia, że jak goście
                    przestana zaglądac to zapanuje ład, porządek, cisza i spokój...
                    Wiadomo, że znacznie chętniej pójde z dzieckiem na plac zabaw czysty i zadbany.
                    I mam świadomośc, że to kosztuje, dlatego podobnie jak volta jestem skłonna co
                    jakiś czas wnieść opłatę.
                    A wchodząc jak dotąd na ten plac zabaw, nie czuje sie jakbym dokonywala włamania
                    - porównywanie przejscia przez otwartą bramę, do włamania do samochodu czy
                    cudzego ogródka, do którego zwykle wychodzi sie z mieszkania, a do mieszkania
                    trzeba miec klucze, to lekka przesada. Nie skacze przez płot, nie wyważam bram -
                    jest otwarte, bez tabliczek 'Obcym wstęp wzbroniony'.

                    Mam tez pytanie odnośnie kawiarenek i restauracji - w okresie wiosenno-letnim
                    zagladamy tam bardzo czesto - na kawe czy na obiad. Kawiarenka jak rozumiem
                    wynajmuje lub dzierżawi lokal od spółdzielni, w każdym razie wnosi za to, że
                    jest własnie tam jakąś opłatę. Ja idąc na obiad i płacąc za niego, zasilam kase
                    restauracji, z której ona opłaca ów czynsz - zatem pośrednio jako gość tez w
                    jakimś stopniu zasilam kase SBM OK. I to jak rozumiem jest wg pauli OK, do
                    restauracji pójść moge, a to ze przy okazji przejde sie na plac zabaw i pozwole
                    sobie z niego skorzystac i zrobic kilka babek z piasku z dzieckiem czy
                    posiedziec przy fontannie na która nie płace co miesiac złotówki - to juz jest
                    naganne.

                    Ech, życie. Bez sensu jest ta cala przepychanka w tym wątku. Dałam sie w nia
                    wciągnąc, bo chociaz nie mam 50 lat, to jakos ciagle w uszach słysze piosenke
                    "wszystkie dzieci nasze są..." Socjalizm w czystym wydaniu - haha smile.

                    A mnie po tym wszystkim o czym tu czytam odechciewa sie juz i kawy, i makaronu z
                    łososiem, i fontanny, i piaskownicy. Także gratulacje dla pauli i mysle, ze
                    dzieci SBM OK moga Ci podziekować, bo skutecznie przeganiasz gości z Waszego
                    osiedla...

                    Pozdrawiam!
                    • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 13:35
                      Aniko, może dlatego, że dzieciństwo spędziłam w kraju, w którym
                      własność prywatna była i jest rzeczą świętą mam inne spojrzenie i
                      inne poszanowanie dla tego co jest prywatne.
                      Miło, ze Twoje dziecko nie wchodzi w butach na kanapę, ale 80%
                      podrózujących metrem czy autobusem stawia dzieci na siedzeniach (
                      przecież to TYLKO dziecko). I, niestety, o sporej naiwności świadczy
                      fakt, że nie dostrzegasz ludzi, którzy maja wspojone i wyssane z
                      krwią matki zasady, że co nie moje to niczyje a niczyje można
                      niszczyć. Przykłady widać na ulicy.
                      Oczywiście, że śmiecą i paskudzą TAKŻE dzieci i ich rodzice z SBM
                      KABATY, ale jest szansa, że stałych mieszkańców ktoś zna, ktoś
                      zauważy, a to już jest niemiłe. Poza tym mieszkańcy płaca za plac i
                      jest on w jakims sensie ich.
                      Ktos tam pytał gdzie wysadzać 2 latka - mieszkańcy pewnie pójdą do
                      własnej ubikacji, goście raczej nie. Sama byłam świadkiem jak małe
                      dziewczynka bawiąca się w piaskownicy wrzasnęła "mamo
                      kupęęęęęęęęęę", a rodzicielka udala sie z nia.....pod cudzy balkon
                      pokrzykując przy tym "eeeeee". Miłe? Chciałabyś mieć takie atrakcje?
                      {nie był to mój balkon, przechodziłam obok}.
                      Będę uparcie broniła swojej tezy, że im mniej ludzi z zewnątrz tym
                      spokojniej i czyściej.
                      Ty- chętniej pójdziesz z dzieckiem tam gdzie jest czysto, ale czy
                      będzie czysto długo? Z powodów, o których pisze wyżej obawiam się,
                      ze plac zabaw i okolica zostana zdewastowane i brudne. Mama-gość z
                      pieskiem na smyczy i papieroskiem w ustach karmiąca bawiące się w
                      piaskownicy dziecię cukierkami. Pozostaości - pety, papierki, psie
                      kupy - i dobrze jesli tylko to.
                      Jak ktos napisał wprowadzenie biletera jest operacją dość kosztowną.
                      Wpływy z biletów nie pokryją kosztów utrzymania tej osoby,
                      więc.....członkom spółdzielni dorzuci się kolejne opłaty, żeby wyjść
                      na swoje. Puszka tez jest chybionym pomysłem - Polacy, niestety,
                      raczej wrzucać będą guziki czy papierki - pieniądze nie jesli nie sa
                      kontrolowani {nie twierdzę, że Ty nie wrzucisz, ale obawiam się, że
                      będziesz wyjatkiem}.
                      Chodząc do kawiarenki jesteś gościem jej właściciela.Płacisz, a on
                      odprowadza jakąś kwotę tytułem zobowiązań w stosunku do spółdzielni.
                      Po drugiej stronie Wąwozowej ( od Rybałtów) też sa pozamykane
                      osiedla, które mi.in. ograniczają dostep do lasu. Czy ludzie,
                      którzy tam mieszkaja mają na swój prywatny teren wpuszczać samochody
                      i urządzać sobie pod oknami parking dla tych, którzy przyjechali do
                      lasu? Nie! W pełni ich rozumiem. I choć czasem wracając tamtędy z
                      lasu wolałabym przejść Rybałtów a nie Moczydłowską i Wełnianą nie
                      widzę niczego złego w zamknietych osiedlach.
                      I na koniec pytanie - czy chetnie gosciłabyś pod swoim balkonem
                      drużynę piłkarską złożoną z nastolatków, która gra w piłke na boisku
                      utworzonym za Twoje pieniądze? Młodzież grająca w piłke czasem
                      krzyczy, czasem przeklnie o spokoju nie ma mowy, a Ty masz zwyczaj
                      usypiać dziecko ok. 17.00 ( popołudniowa drzemka).
                      • a-n-i-k-a Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 15:39
                        > Aniko, może dlatego, że dzieciństwo spędziłam w kraju, w którym
                        > własność prywatna była i jest rzeczą świętą mam inne spojrzenie i
                        > inne poszanowanie dla tego co jest prywatne.

                        Ja dziecinstwo i lata pozniejsze spedzilam niedaleko - blok przy ulicy Zamiany,
                        obecna stacja Stokłosy. Po polach, na ktorych obecnie stoi osiedle SBM OK
                        jezdzilam jako dziecko na rowerze - to tak na marginesie. Mimo to wiem co to
                        jest własnośc prywatna, szanuje ją i tego samego wymagam od innych. Nie trzeba
                        wychować sie za granica by o tym wiedziec.

                        > Miło, ze Twoje dziecko nie wchodzi w butach na kanapę, ale 80%
                        > podrózujących metrem czy autobusem stawia dzieci na siedzeniach (
                        > przecież to TYLKO dziecko). I, niestety, o sporej naiwności świadczy
                        > fakt, że nie dostrzegasz ludzi, którzy maja wspojone i wyssane z
                        > krwią matki zasady, że co nie moje to niczyje a niczyje można
                        > niszczyć. Przykłady widać na ulicy.

                        Owszem widuje takie przykłady. Ale na szczescie niezbyt czesto. Widac może bywam
                        w miejscach gdzie spotykam dzieci z kulturalnych rodzin, ktore wychowuje sie z
                        głowa. Dlatego tez po różnych przeprowadzkach - Śródmiescie, Bródno, Praga -
                        postanowiłam ostatecznie z własnym dzieckiem osiedlic sie tu, gdzie ja sie
                        wychowywałam, bo zdecydowanie miejsce zamieszkania i sąsiedzi także kształtuja
                        charakter dziecka.

                        > Ktos tam pytał gdzie wysadzać 2 latka - mieszkańcy pewnie pójdą do
                        > własnej ubikacji, goście raczej nie. Sama byłam świadkiem jak małe
                        > dziewczynka bawiąca się w piaskownicy wrzasnęła "mamo
                        > kupęęęęęęęęęę", a rodzicielka udala sie z nia.....pod cudzy balkon
                        > pokrzykując przy tym "eeeeee". Miłe? Chciałabyś mieć takie atrakcje?
                        > {nie był to mój balkon, przechodziłam obok}.

                        A masz pewność, że byli to goście? Osiedle jest spore i naiwnościa jest, że mama
                        z drugiego końca osiedla złapie dziecko pod pache i poleci je wysadzić do domu.
                        Ale fakt - mile to nie jest. Podejrzewam, ze gdyby mnie spotkała taka sytuacja -
                        a spotkac może w najbliższej przyszłości, wysadziłabym dziecko i kupę zabrała ze
                        sobą.


                        > Ty- chętniej pójdziesz z dzieckiem tam gdzie jest czysto, ale czy
                        > będzie czysto długo?

                        Plac zabaw jak rozumiem nie istnieje od wczoraj. Wiec skoro dotąd nie doszło do
                        totalnej dewastacji, zaśmiecenia itp. to czemu zakładasz z góry, ze ona w ogole
                        nastapi?

                        > Chodząc do kawiarenki jesteś gościem jej właściciela.Płacisz, a on
                        > odprowadza jakąś kwotę tytułem zobowiązań w stosunku do spółdzielni.
                        > Po drugiej stronie Wąwozowej ( od Rybałtów) też sa pozamykane
                        > osiedla, które mi.in. ograniczają dostep do lasu. Czy ludzie,
                        > którzy tam mieszkaja mają na swój prywatny teren wpuszczać samochody
                        > i urządzać sobie pod oknami parking dla tych, którzy przyjechali do
                        > lasu?

                        Hmm, znowu pewna niedorzecznosc - Wasze osiedle nie jest zamkniete! By iść do
                        kawiarni, nie potrzebuje klucza, nie musze wdzierac sie i wlamywac na teren
                        zamkniety. Przechodze przez otwarta brame!! Natomiast osiedle, o ktorym mowisz
                        jest zamkniete, dostepne tylko dla jego mieszkancow. Wtargniecie na ten teren
                        jest niezgodne z prawem. Chyba jest różnica? Jeżeli zamkniecie swoje osiedle na
                        24h/dobe to wtedy owszem - prownanie bedzie sluszne.

                        > I na koniec pytanie - czy chetnie gosciłabyś pod swoim balkonem
                        > drużynę piłkarską złożoną z nastolatków, która gra w piłke na boisku
                        > utworzonym za Twoje pieniądze? Młodzież grająca w piłke czasem
                        > krzyczy, czasem przeklnie o spokoju nie ma mowy, a Ty masz zwyczaj
                        > usypiać dziecko ok. 17.00 ( popołudniowa drzemka).

                        Tam gdzie spedziłam prawie 20 lat swojego życia, było dużo terenów zielonych -
                        górki, hustawki, drabinki, boisko do koszykówki, 4(!) boiska do piłki noznej,
                        korty tenisowe - wszystko utrzymywała gmina. Mam sporo młodszego brata, który
                        wychowal sie na tych boiskach. Wraz z druzyna SEMP-a (mieszkancy Ursynowa na
                        pewno znaja ten klub) spędził na nich sporo czasu, miał zapewnione zajęcie kilka
                        razy w tygodniu. Było pieknie do czasu, aż gmina sprzedała owe tereny pod budowe
                        prywatnej uczelni, tyle że warunkiem było, ze szkoła ta, ma zagwarantowac dostep
                        do swoich boisk dzieciakom z Ursynowa. I co? Wiadomo jak sie to skonczyło - jak
                        przyszło co do czego, to szkoła sie zagrodziła, boisko nie ostało sie nawet
                        jedno, a klub został zwyczajnie wywalony i na treningi nie było miejsca.
                        Także wiesz, źle trafiłaś z tą drużyną piłkarska, bo zapewniam, że by mi nie
                        przeszkadzała. Byłabym szcześliwa mając pod oknem boisko, na którym mój syn,
                        którego może w przyszlosci będę miała, mógł spedzac czas, zamiast włóczyć sie po
                        osiedlu. Miałabym go na oku i wiedziałabym co robi - tak jak moi rodzice i ja
                        obserwowalismy z okna treningi mojego brata.
                        Na marginesie dodam, ze pod oknami sypialni mam wejście do klatki i droge
                        wyjazdowa z garazu, mieszkam na I pietrze, takze jest dośc głosno i moje dziecko
                        jest przyzwyczajone do zasypiania zarowno w dzien jak w nocy przy
                        akompaniamencie silnikow aut i dzwoniacych domofonów.


                        Pozdrawiam!
                      • stefan1970 Re: Święte prawo prywatnej własności 25.08.07, 13:23
                        chiara76 napisała:

                        > Cała ta dyskusja jest wspaniała. Wyjaśniła mi dogłębnie, czemu tu
                        > na Kabatach mimo 5 lat mieszkania odnaleźć się nie mogę.
                        > No, ale jak może być tu inegracja mieszkańców, jak wymagać
                        > chociażby zwykłego dzień dobry, jak ta integracja zostaje zaburzona > właśnie
                        na pierwszym stopniu,kiedy człowiek jest dzieckiem?

                        I to są polskie dobre obyczaje, o których wspominasz chiara76. Jeśli obcy
                        ludzie, znajomi lub sąsiedzi, będą dla wszystkich maluchów "wujkami" lub
                        "ciociami", szczególnie podczas zabawy w piaskownicy na placach zabaw, to możemy
                        w przyszłości od młodzieży spodziewać się poszanowania nas samych, dorosłych.
                        Likwidujemy w ten sposób "dzikość" przyszłego pokolenia.


                        paula_paulina_10 napisała:

                        > Aniko, może dlatego, że dzieciństwo spędziłam w kraju, w którym
                        > własność prywatna była i jest rzeczą świętą mam inne spojrzenie i
                        > inne poszanowanie dla tego co jest prywatne.


                        Paula_paulino, być może sama sobie odpowiedziałaś gdzie leży wina innego
                        pojmowania polskiej rzeczywistości. Mam nadzieję, że ostatnie wpisy rozsądnych
                        ludzi, spowodują u ciebie inne spojrzenie na kabacką rzeczywistość. Dzień dobry
                        i uśmiech powinny królować!
                        Postaraj się przez kilka dni odnaleźć inną siebie w sposób j.w.
                        Być może takie podejście do rzeczywistości również i tobie się spodoba.
                        Pozdrawiam.



                        • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 28.08.07, 11:51
                          Mam od urodzenia życzyliwy stosunek do ludzi, ale nie oznacza to, że
                          mam się z nimi wszystkim dzielić. Nie wyznaję zasady, że "co je moje
                          to je twoje". Cenię swoje pieniądze ( chętnie pożyczę, ale nie dam),
                          cenię prawo do własności prywatnej.
                          Być może to kwestia przebywania w kraju, w którym własnie te
                          wartości są cenione w sposób szczególny.
                          Pozdrawiam.
                • paula_paulina_10 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 08:05
                  Oczywiście - najlepiej pootwierać wszystkie bramy prywatnych posesji
                  i wpuścić każdego, kto chce z nich korzystać. Jeden będzie
                  zachowywał się kulturalnie, pięciu innych zniszczy - ładną fontanne,
                  połamie to co na placu zabaw, ławki itd. Następnych 10 przyjdzie z
                  psami - a co niech się załatwiają gdzie popadnie. I wszędzie będzie
                  syf, brud i typowy socjalistyczny burdel. No, ale wszyscy będą mieli
                  równo, niczego nie będzie się grodzic, nikogo sekować. Egalitaryzm w
                  pełnej krasie.
                  P.S. Nikt nie będzie odbudowywał, konserwował i czyścił, bo po co
                  wyrzucać pieniądze w błoto, skoro zaraz przyjdą ci, którzy nie płacą
                  i poniszczą- przeciez to nie ich.
                  Jak widać nie istnieje poszanowanie prywatnej własności a
                  socjalistyczna propaganda tak dalece się zakorzeniła, ze przez bez
                  mała 20 lat nie dało sie jej wyplenic.
                  Smutne.
                  • garden2005 Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 08:23
                    Paula_paulina ja jestem już po pięćdziesiątce, i inaczej oglądam świat.
                    Podwójnie dozorowany Plac Zabaw(kamera+opiekun), na pewno zdałby egzamin.
                    Uniknęłabyś czarnych wizji, o których piszesz w poście o 8:05.
                    Moje dzieciństwo to typowy socjalizm i potwierdzam to o czym piszesz,tak było,
                    ale spójrz na to innym okiem.

                    Teraz mamy inne czasy, inną świadomość, inną technikę, ale przede wszystkim
                    jedno się nie zmieniło.
                    Mieszkamy dalej w blokach.
                    Twoje marzenia są zbyt wygórowane.
                    • chiara76 garden;) 24.08.07, 10:33
                      moje dzieciństwo, to też socjalizm i zaczynam doceniać go w tym przypadku.
                      Łazikowałyśmy z Mamą po osiedlach, miałyśmy kilka mniej czy bardziej ulubionych
                      placów zabaw, niekoniecznie tych tuż pod blokiem, uff, co za ulga, że nikt nas
                      nie wyganiał. I co najważniejsze, o dziwo, dzieci się poznawały, o matkach nie
                      wspomnę. Potem w podstawówce mniejszy szok był , bo znało się dzieciaki z podwórka.
                      Cała ta dyskusja jest wspaniała. Wyjaśniła mi dogłębnie, czemu tu na Kabatach
                      mimo 5 lat mieszkania odnaleźć się nie mogę.
                      No, ale jak może być tu inegracja mieszkańców, jak wymagać chociażby zwykłego
                      dzień dobry, jak ta integracja zostaje zaburzona właśnie na pierwszym stopniu,
                      kiedy człowiek jest dzieckiem?
                      Może faktycznie przydałoby się, żeby to wasze osiedle zwyczajnie zamknąć,
                      uniknęłoby się takich smętnych dyskusji.
                      A publicznych placów zabaw jest za mało. Gmina ma to w nosie głęboko. Szkoda, bo
                      tym sposobem daleko się nie zajdzie...
                      No, ale ja dziecka nie mam, to może się nie znamsmile
                  • a-n-i-k-a Re: Święte prawo prywatnej własności 24.08.07, 08:54
                    Wiesz co, tak sobie mysle, że sa takie specjalne "osiedla" - pozamykane,
                    całodobowa ochrona, ba, nawet opieka lekarska cala dobe... Gości niechętnie
                    wpuszczaja, a mieszkańcy wychodza tylko na tzw. przepustki? Co Ty na to? Aaa, no
                    i nie ma tam placów zabaw. Może chciałabyś się przenieść do jednego z nich?
                    • berecik7 Mam pewne spostrzeżenie 25.08.07, 16:52
                      Czasem przechodzę koło zamkniętych osiedli (wszak takich na Kabatach
                      nie brakuje) i widzę przez kratę te zamknięte place zabaw. Choć są
                      tam czasem fajne zabawki, zazwyczaj są one dziwnie opustoszałe. Albo
                      siedzi jakaś jedna smętna mama czy opiekunka. Jak widać, i dzieci, i
                      mamy lubią jednak pobyć razem, zebrać się w większej grupie, a nie
                      pilnować za kratą swojego "świętego prawa własności". Pozdrawiam.
                      • berecik7 post scriptum 04.10.07, 15:59
                        Dla wszystkich zwolenników "świętego prawa własności" polecam
                        artykuł w ostatnim Dużym Formacie nt. osiedli zamkniętych. Mam
                        nieodparte wrażenie, że jego autorzy czytali ten wąteksmile))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka