Dodaj do ulubionych

Podejście cykliczne przyczyną klęski Afryki

14.01.10, 09:41
Jakiś czas temu rozmawialiśmy tutaj na temat podejścia cyklicznego i linearnego do czasu. Dyskusja toczyła się w tym wątku: Czas cykliczny vs linearny w astrologii. Perspektywie astrologicznej bardzo bliskie jest patrzenie na jako na coś, co dzieje się w sposób cykliczny (patrz idea wiecznego powrotu np. u stoików, którzy trudnili się wróżbiarstwem, w tym również uprawiali astrologię).

Jakiś czas temu spotkałem się z twierdzeniem, że cykliczność jest myśleniem wstecznym. Adam Kirpsza w artykule pt. Kulturowe klęski Afryki dowodzi, że jednym z powodów klęski Afryki jest cykliczne ujmowanie czasu. Artykuł znajdziecie tutaj:

www.psz.pl/tekst-2516/Adam-Kirpsza-Kulturowe-przyczyny-klesk-Afryki

Oto fragmenty, które poświęcone są cyklicznemu podejściu do czasu:

******************

Czas i przestrzeń jest dla przeciętnego Afrykanina pojedyńczym bytem. Społeczeństwa maja własną rachubę czasu, żyją odmiennym, lecz charakterystycznym dla nich rytmem. Czas urasta zatem do symbolu mającego podłoże kulturowe, tworzy zamknięty sposób życia oparty na tradycyjnych zasadach stworzonych przez przodków. Nie ma od nich odstępstwa, stąd gloryfikacja przeszłości przez te społeczeństwa. Zdaniem Jean-Jacques Servana-Schreibera Afrykanin wierzy niezachwianie, że przeszłość będzie powtarzać się w nieskończoność, nie ma więc sensu zajmować się przyszłością. Ta koncepcja czasu zakłada, że zjawiska można przeżywać wiele razy, tworzą one bowiem cykle, co jakiś czas się powtarzające. Pogląd ten krytykują jednak naukowcy pokroju Francisa Fukuyamy.

Fukuyama uważa, że taka postawa prowadzi tak naprawdę do zapomnienia historii i degeneracji osiągnięć, aby cykl mógł zacząć się na nowo. Jest to myślenie błędne, ponieważ o kierunkowości historii decyduje wiedza naukowa, która nie ma charakteru powtarzalnego. Nauka wciąż się rozwija, a więc nie cofa się, nie powraca do stanu początkowego. Rozumienie historii jako cyklów jest zatem błędne, neguje bowiem całą wiedzę, doświadczenia i naukę na której się opiera historia świata. W żaden sposób ludzkość nie może powrócić do swojego punktu wyjścia.(oprócz globalnego kataklizmu), zrezygnować z całego swego dorobku, aby na nowo rozpocząć cykl. Ten niepoprawny sposób percepcji czasu oparty na tkwieniu w przeszłości prowadzi zatem do naukowego zastoju, podczas gdy świat posługujący się czasem w sposób linearny ucieka Afryce.

Przedstawiona powyżej cykliczność, której hołdują Afrykanie, ma katastrofalne skutki. Po pierwsze, życie jednostki nie ulega zmianom i pozytywnym przekształceniom, albowiem harmonogram codziennych zajęć jest ustalony przez tradycję przeszłości i przez to niezmienny. Po drugie, brak percepcji przyszłości prowadzi do niepodejmowania ryzyka, odrzucenia planowania w oparciu o strategię i aktywnego wpływania na przyszły bieg wydarzeń. Bez tych elementów gospodarka funkcjonować nie potrafi. Racjonalne wykorzystanie czasu staje się zatem potrzebą społeczeństwa afrykańskiego i głównym elementem zmiany kulturowej. Bez tego każdy następny dzień wygląda tak, jak poprzedni.


(Wyboldowania są moje.)

***********************

Piszę o tym, gdyż od jakiegoś czasu wydaje mi się, że patrzenie na czas w sposób cykliczny może być dla człowieka niebezpieczne. Wydaje się, że linearne podejście do czasu, które występuje w tradycji judeochrześcijańskiej, jest bezpieczniejsze, a na pewno bardziej skupione na przyszłości. Powyższy cytat zdaje się dowodzić temu przeczuciu.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aarvedui Re: Podejście cykliczne przyczyną klęski Afryki 14.01.10, 10:12
      fukuyamie brak właściwej perspektywy i wiedzy aby ocenić czy czas jest cykliczny
      czy linearny.
      zależy to od skali, ale aby ocenić postęp cywilizacyjny musiałby żyć
      parędziesiąt tysięcy lat.
      kontrowersyjne znaleziska archeologiczne (zakazana archeologia) i budowle i
      układy architektoniczne sugerują, że jednak ludzkość była już kiedyś na wysokim
      (wyższym?) poziomie rozwoju.
      aby jednak ocenić to kompletnie ktoś musiałby żyć parędziesiąt milionów lat.
      innymi słowy - nie ta skala czas-zjawiska żeby ją kategorycznie ocenić.
      • tomasz.stapor Re: Podejście cykliczne przyczyną klęski Afryki 14.01.10, 10:31
        > fukuyamie brak właściwej perspektywy i wiedzy aby ocenić czy czas jest cykliczny
        > czy linearny.


        Idąc tym tropem dalej powinniśmy stwierdzić, że tym, co do czasu podchodzą w sposób cykliczny również brakuje właściwej perspektywy, a więc twierdzenia o cykliczności czy linearności czasu są kwestią wiary lub światopoglądu. Zgadzasz się z takim twierdzeniem?

        > aby jednak ocenić to kompletnie ktoś musiałby żyć parędziesiąt milionów lat.

        Tutaj można by kontrargumentować, że Fukuyama może wypowiadać się na temat nauki w perspektywie czasu, w jakim funkcjonowało pismo, którym twierdzenia naukowe zostały spisane. Nie jest to może parędziesiąt milionów lat, ale kilka tysięcy. Czy perspektywa kilku tysięcy lat nie jest wystarczająca?

        Pozdrawiam
        • tomasz.stapor Agnostycyzm 14.01.10, 13:41
          Mam obecnie bardzo ścisły aspekt Saturna do Merkurego przez co dużo spraw rozkminiam logicznie. Wybacz Aarvedui, choć mam nadzieję, że Twoja Strzelcowa natura zrozumie te rozkminki filozoficzne. Piszesz:

          > fukuyamie brak właściwej perspektywy i wiedzy aby ocenić czy czas jest cykliczny
          > czy linearny.


          To twierdzenie prowadzi do agnostycyzmu – skoro Fukuyamie brakuje właściwej perspektywy do wypowiadania się na temat cykliczności a linearności, to również brakuje jej każdemu innemu człowiekowi. To prowadzi do agnostycyzmu, który wg Wikipedii oznacza:

          Agnostycyzm (gr. ἄγνωστος α- a-,bez + γνώσις gnōsis, wiedzy; od gnostycyzmu) – pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść istnienia lub nieistnienia Boga, bądź negujący całkowicie lub częściowo możliwość poznania bytu.

          Wydaje mi się, że na gruncie naukowym to bardzo niebezpieczne twierdzenie, gdyż zakłada niemożność poznania bytu, a więc niemożność odkrycia teorii i reguł, wg których rzeczywistość funkcjonuje.
          • manyquid Re: Cyklicznie to niebawem wócimy do rzemiosła 14.01.10, 15:19
            Panie Tomasz jest Pan w błędzie podobnie cytowany przez pana fuji...

            Cykliczność czy linearność to terminy umowne. Liczymy sobie do dziesięciu
            myśląc, że jesteśmy na ścieżce linearnej a to błąd bp zaraz nadchodzi druga
            dziesiątka czyli to samo od początku z linearnym (umownym) znacznikiem 2 na
            początku.

            Sprawa Afryki i ich wiary która jest rzekomą przyczyną klęski dotyka głębszego
            problemu. To nie oni są winni wierze w cykliczność, temu że nic nie musza robić
            bo lepszy czas i tak nadejdzie. Bo pewnie nadejdzie. W wymiarze astrologicznym,
            astronomicznym owa linearnośc to w ogóle jest byt nieadekwatny, czyste
            science-fiction. Orbity, księżyce, układy, cykle (tak właśnie - cykle) sa stałym
            i jedynym elementem, który to wszystko definiuje. To np.: że na paluszkach
            naszych rąk policzyliśmy sobie największe księżyce Jowisza jako CZTERY, ma
            znaczenie tylko i wyłącznie dla nas. Możemy komuś o tym powiedzieć, dziecko
            przeczyta że cztery, weźmie łapkę policzy na paluszkach i już wie.

            W ludzkim życiu, którego długośc jest zbyt błaha by w ogóle wpisać się w
            zrozumienie cykliczności kosmicznej z przymusu przywiązani jesteśmy do
            linearności. Jednak już tutaj nawet z dnia na dzień, z tyghodnia na tydzien
            zamykamy wszystko w cyklach. Liczymy i kojarzymy wszystko w wielokrotnościach
            cykli dniowych, tygodniowych, rocznych i nadajemy im linerane znaczniki tylko po
            to by się nie pogubić.

            coś było "dwie wiosny temu" "trzy tygodnie temu" itp. No owszem jedynie
            zmarszczki i poziom cholesterolu linearnie się konserwują.

            Mam wrażenie, że w ogóle nie na miejscu jest zaprzatanie problemu wiary w
            cykliczność/linearnośc do wyjaśnienia problemu Afryki. A skąd założenie że im
            jest źle? Żyją tak od wieków, sa bliżej natury, śmiertelnośc wysoka i co z tego?
            Kto powiedział że my w naszych garniturkach i biurach to jakiś wzór szcześcia i
            rozwoju?

            A jeszcze inna sprawa jest taka, że wszystko wskazuje na to iż rozwój internetu,
            cyfryzacji, technologii i tak zmusi nas jako ludzi do powrotu do zajęć prostych,
            rzemiosła.

            Powiedzmy, że cyfrowa maszyna intelektu i komunikacji zostanie oddana
            procesorom, WiFi itp ale nikt za nas nie zasieje ziarna nie wyprodukuje butów i
            nie wybuduje drogi czy linii kolejowej
            • tomasz.stapor Jeden chrzest, jedna śmierć jedno zmartwychwstanie 14.01.10, 16:18
              Dziękuję za odpowiedź i zainteresowanie tematem.

              > A skąd założenie że im jest źle? Żyją tak od wieków, sa bliżej
              > natury, śmiertelnośc wysoka i co z tego? Kto powiedział że
              > my w naszych garniturkach i biurach to jakiś wzór szcześcia i rozwoju?


              Zgadzam się tu z Panem. Niekiedy bliskie są mi poglądy Rousseau, który stawiał podobne do Pana pytanie.

              Ja jednak perspektywę cykliczności przykładam do chrześcijańskiego wyznania wiary, która głosi jeden chrzest, jedną śmierć i jedno zmartwychwstanie. Pod względem religijnym wydaję się, że jestem obecnie agnostykiem poszukującym Boga, więc nie wiem, czy te chrześcijańskie prawdy są słuszne. Niemniej wydaje mi się, że z perspektywy filozofii moralnej, która głosi prawdy wg których mamy żyć, one są bezpieczniejsze. Czynię tu coś na kształt zakładu Pascala, ale ja nie odnoszę tego do istnienia Boga, tylko do praktycznego podejścia do życia. Wydaje mi się, że przyjęcie linearnej koncepcji czasu jest lepsze do tzw. przepracowywania trudnych aspektów w horoskopie. Ta jednokrotność narodzin i śmierci, którą doświadczyłem jest dla mnie świadectwem zmysłów, że czas dzieje się linearnie, a nie cyklicznie.

              Tematem cykliczności na gruncie filozofii moralnej jestem zainteresowany już od kilku miesięcy, czego wyraz daję w tych tekstach:
              www.astrolabium.pl/czytelnia/panto/294-drogi-michaelu-vel-kwinkunks
              www.astrolabium.pl/czytelnia/panto/299-wahanie
              www.astrolabium.pl/czytelnia/panto/393-do-panny-elektrycznosc
              Owszem, przyroda podlega cykliczności. Ja również trochę jej podlegam – wcześniej moją wzmożoną aktywność filozoficzną obserwowałem 6 lat temu, gdy Jowisz był w opozycyjnym domu niż obecnie. Tak więc poniekąd podlegam cyklom, ale z drugiej strony wiem (por. odniesienie do nauki, jakie robi Fukuyama), że jestem już inny, bogatszy o doświadczenia, wiem że wszystko się tak bardzo wokół pozmieniało, moja siostra urodziła dziecko, to wiele zmieniło w życiu całej mojej rodziny. Mi w tym wszystkim chodzi o to, żeby obronić smak pierwszego pocałunku, papierosa, czy doświadczenia wglądu. One miały miejsce tylko raz i już nigdy się nie powtórzą. Jak mawiał Heraklit: nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki...

              Ta chęć podważenia cykliczności czasu, którą u siebie obserwuję wynika również z następujących rzeczy:

              1. Nie mogę zgodzić się z poglądem Rudhyara, że późniejszy znak zawiera w sobie doświadczenia znaku wcześniejszego. To jest to wnioskowanie, wg którego Ryby znają doświadczenia – może lepiej będzie powiedzieć, że mają świadomość – znaków wcześniejszych. Przyjęcie takiego założenia prowadzi mnie do wniosku, że jedne znaki są lepsze od innych, a to kłóci się z moim wrodzonym poczuciem powszechnej równości wszystkich ludzi.

              2. We wstępie do Domów astrologicznych Rudhyara Rafał Prinke pisał, że Rudhyar wprowadził to pojęcie do astrologii za sprawą Heleny Bławatskiej. Ja ogólnie nie lubię tamtego okresu (przełom XIX i XX wieku). Te wszystkie zakony okultystyczne i bractwa źle mi się kojarzą. One są w swej wymowie bardzo modernistyczne – negują europejskie dziedzictwo kulturowe wprowadzając na jej miejsce coś innego, nowego, niekiedy sprowadzonego z Indii. Poza tym modernizm, ale także te ruchy religijno-intelektualne (nie wiem, jak je nazwać), są w swym wyrazie elitarne. Moje kosmiczne uwarunkowania sprawiają, że nie jestem w stanie zgodzić się na to, gdyż wg mnie każdy system religijny powinien być egalitarny, czyli powszechny (jedna powszechna i apostolska Cerkiew, jak mawiają prawosławni)

              Tak więc staram się na to spojrzeć nie z perspektywy kategorii rozwoju i postępu, tylko odnoszę to wszystko do chrześcijańskiego pojęcia zbawienia. Choć w tym przypadku jedno i drugie jest do siebie podobne, gdyż skupia się na przyszłości.

              Pozdrawiam
              Tomasz

              PS:

              > Liczymy sobie do dziesięciu myśląc, że jesteśmy na ścieżce linearnej
              > a to błąd bp zaraz nadchodzi druga dziesiątka czyli to samo od początku


              To ładnie jest pokazane w tym filmie:
              www.astrolabium.pl/forum/6-hyde-park/6022-video-swieta-geometria
          • manyquid Re: Agnostycyzm 14.01.10, 15:31
            > To twierdzenie prowadzi do agnostycyzmu – skoro Fukuyamie brakuje właściw
            > ej perspektywy do wypowiadania się na temat cykliczności a linearności, to równ
            > ież brakuje jej każdemu innemu człowiekowi. To prowadzi do agnostycyzmu, który
            > wg Wikipedii oznacza:
            >
            > Agnostycyzm (gr. ἄγνωστος α- a
            > -,bez + γνώσις gnōsis, wiedzy; od gnostycyzm
            > u) – pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść istnienia lu
            > b nieistnienia Boga, bądź negujący całkowicie lub częściowo możliwość poznan
            > ia bytu
            .

            >
            > Wydaje mi się, że na gruncie naukowym to bardzo niebezpieczne twierdzenie, gdyż
            > zakłada niemożność poznania bytu, a więc niemożność odkrycia teorii i reguł, w
            > g których rzeczywistość funkcjonuje.
            >

            Dobrze ale założenie, że Bóg czy jego pochodna - my i nasza rzeczywistość dąży i
            w ogóle da się ująć w ramy naukowe i jakieś wzory jest hipotezą tak śmiałą że aż
            bezczelną.

            Tutaj sprawdza się najlepiej zasad, że im mniej się myśłi i stosuje prostsze
            metody tym bliżej celu się dociera. Bóg i nasza rzeczywistośc to nie jest
            chińska zupka, że możemy sobie spojrzeć na skład, zalać wrzątkiem i od poczatku
            do końca mamy cały jej aspekt w garści - fizycznie, chemicznie i matematycznie.

            Wiele teorii naukowych, fizycznych, medycznych, geologicznych obecnie wali się
            na potęgę, wszystko zmierza ku rewizji starych aksjomatów w świetle tego co
            obecnie możemy dotknąć, dojrzeć i policzyć. A za lat 50 czy 500 będzie to
            wywrócone do góry nogami jeszcz kilka razy.

            Po co w ogóle zamykać się w formułkach o agnostycyźmie itd. Nie da się zmierzyć
            ani zwarzyć Boga ani naszej rzeczywistości. Myślę, że współczesny człowiek
            powinien to rozumieć
            • tomasz.stapor I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu stworzeniu 14.01.10, 17:00
              > Dobrze ale założenie, że Bóg czy jego pochodna - my i nasza rzeczywistość dąży i
              > w ogóle da się ująć w ramy naukowe i jakieś wzory jest hipotezą tak śmiałą że aż bezczelną.


              Tak, a nawet z perspektywy chrześcijańskiej można powiedzieć, że to jest hipoteza w iście szatańskim stylu. Bodajże Światosław Nowicki robiąc horoskop Lucyfera (tłum. niosący światło) argumentował, że ten jest na tyle inteligentny i sprytny, że gdyby miał się urodzić, to urodziłby się gdzieś na wschodzie, czyli miejscu, gdzie jest wiele filozofii bez Boga, np. buddyzm. Nie wiem, czy tutaj czegoś nie przeinaczyłem, niemniej przyzna Pan pewnie, że to ładne powiązanie symboliczne. Tak czy inaczej mam świadomość, że intelekt może odciągać od Boga. Wiem również, że buddyści twierdzą, że intelekt jest przeszkodą w osiągnięciu oświecenia.

              > Tutaj sprawdza się najlepiej zasad, że im mniej się myśłi i stosuje prostsze metody tym bliżej celu się dociera.

              Na szczęście wiem już o tym. Dochodzenie do tego zajęło mi 27 lat mojego życia. Zresztą dlatego tak bardzo bliskie stało mi się prawosławie, przy którym KK wydaje się być bardzo intelektualny i chłodny. Na Podlasiu mogłem obserwować szczerą i żarliwą wiarę, która nie pochłonięta była rozważaniem teologicznym.

              > Po co w ogóle zamykać się w formułkach o agnostycyźmie itd. Nie da się zmierzyć
              > ani zwarzyć Boga ani naszej rzeczywistości. Myślę, że współczesny człowiek
              > powinien to rozumieć


              Ja to robię w duchu Szkoły Lwowsko-Warszawskiej, której jeden z ostatnich przedstawicieli – jak to zwykł siebie nazywać – wykładał mi wiedzę na temat nauki o poznaniu (epistemologia). On na gruncie swej filozofii był przekonany o możliwości poznania. Byłem pod wielkim wrażeniem jego umysłowości (nawiasem mówiąc miał opozycję Świateł na osi Panna-Ryby i po godzinach zajmował się filozofią religii; o ile dobrze pamiętam, pisał chyba wiersze). Dlatego agnostycyzm na gruncie filozoficznym wydaje mi się niebezpieczny. Może życzeniowo myślę, ale liczę na to, że to wszytko myślą ogarnę.

              Co do formułek, nazywania i etykietowania:

              Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, [...] Źródło: Ks. Rodzaju 2:19-20

              Coś w tym jest, że mężczyźni mają potrzebę nazywania. Ja ją przynajmniej w sobie dostrzegam.
              • black_halo Re: I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu stworzen 14.01.10, 17:40
                > Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki
                powietrzne, Pan
                > Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im
                nazwę. Każ
                > de jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota
                żywa. I tak
                > mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i
                wszelkiemu zwierzęc
                > iu polnemu, [...] Źródło: Ks. Rodzaju 2:19-20

                >
                > Coś w tym jest, że mężczyźni mają potrzebę nazywania. Ja ją
                przynajmniej w sobi
                > e dostrzegam.
                >

                Akurat na podstawie biblii bym nie wnioskowala bo po pierwsze
                tlumaczenia byly robione zdaje sie tak jak kom wygodnie, gdy sila
                wyzsza stworzyla swiat to nie bylo pismiennych ludzi a zanim te
                wydarzenia zostaly zapisane mineleo ladnych kilka czy kilkadziesiat
                milionow lat, po drodze wyginely dinozaury wiec ... Nigdzie procz
                biblii nie jest powiedziane, ze pierwszy ssak bym rodzaju meskiego,
                najprawdopodobniej na samym poczatku pierwsze pra-organizmy byly
                obojnakami i rozmanazaly sie przez podzial lub poczakowanie.

                Chyba u Eichelbergera przeczytałam teorie, która bardzo mi się spodobała, ze początek stworzenia to właśnie rozdzielenie na dwie RÓWNORZĘDNE płcie.
                • tomasz.stapor Re: I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu stworzen 14.01.10, 17:54
                  > Akurat na podstawie biblii bym nie wnioskowala

                  Ja też nie wnioskuję na podstawie Biblii. Chciałem dać temu wyraz umieszczając ten fragment w post scriptum. Niemniej zaznaczam, że dostrzegam symboliczne powiązanie między tym, że pierwszy człowiek – biblijny Adam – nazywał zwierzęta, a tym, że nauka tworzy definicje.
              • hypokaimenon Re: I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu stworzen 14.01.10, 22:00
                tomasz.stapor napisał:
                "Ja to robię w duchu Szkoły Lwowsko-Warszawskiej, której jeden z ostatnich
                przedstawicieli – jak to zwykł siebie nazywać – wykładał mi wiedzę na temat
                nauki o poznaniu (epistemologia)".
                .
                .
                .
                Kto to taki?
                • tomasz.stapor Ostatni z przedstawicieli... 14.01.10, 22:18
                  Jacek Juliusz Jadacki: www.jadacki.swps.edu.pl/biogram.html
                  • hypokaimenon Re: Ostatni z przedstawicieli... 14.01.10, 22:33
                    Studiowałeś filozofię na UW?
                    • tomasz.stapor Re: Ostatni z przedstawicieli... 14.01.10, 22:39
                      Jakieś 2-3 lata, zaocznie.
                      • hypokaimenon Re: Ostatni z przedstawicieli... 14.01.10, 22:52
                        OK...Dzięki za odpowiedź...Pytałem z ciekawości czy się przypadkiem nie spotkaliśmy. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo ja studiowałem w trybie dziennym.
                        • tomasz.stapor Działanie Światel w okresach życia 14.01.10, 23:08
                          Patrzyłeś w Jego horoskop? Mam taką teorię, której się przyglądam od kilku lat, że gdyby ludzkie życie chcieć podzielić na dwie połowy, to w za pierwszą odpowiadałby Księżyc a za drugą Słońce. Temat działania planet w różnych okresach życia jest bliski astrologii tradycyjnej. Tam 7 planet się przyporządkowuje do okresów życia, ale ja to trochę upraszam i biorę sobie do badań jedynie światła i sprawdzam, czy widać, jak ich losy idą od Księżyca (przeszłość) do Słońca (teraźniejszość i przyszłość).

                          W horoskopie JJJ widać wyraźnie, jak on na początku zajmuje się muzyką (Księżyc w Rybach), a potem staje się logikiem (Słońce w Pannie) – stary, jak u niego wszystko było w tej wiedzy poukładane!

                          Dla ciekawości dodam, że taką samą konfigurację Świateł widać w horoskopie Michaela Jacksona: On również zaczyna od muzyki (Księżyc w Rybach), kończy natomiast jako przewrażliwiony na punkcie swego zdrowia zgorzkniały facet (Słonce w Pannie).

                          Zwróć na tą teorię uwagę, jak coś ciekawego znajdziesz to proszę o 'znak-sygnał'.

                          Pozdrawiam
                        • princesswhitewolf Re: Ostatni z przedstawicieli... 15.01.10, 00:12
                          ....i na studiach doktoranckich
                          ( no dobra dobra juz wiecej nic nie pisze o tym, bo teraz mnie Hypcio wyzwie za
                          to ze jego skromna osobe reklamuje he he...)
        • aarvedui Re: Podejście cykliczne przyczyną klęski Afryki 14.01.10, 21:31
          tomasz.stapor napisał:

          > > fukuyamie brak właściwej perspektywy i wiedzy aby ocenić czy czas jest
          > cykliczny
          > > czy linearny.

          >
          > Idąc tym tropem dalej powinniśmy stwierdzić, że tym, co do czasu podchodzą w sp
          > osób cykliczny również brakuje właściwej perspektywy, a więc twierdzenia o cykl
          > iczności czy linearności czasu są kwestią wiary lub światopoglądu. Zgadzasz się
          > z takim twierdzeniem?

          nie. jak już pisałem - są istotne przesłania (także źródła pisane), że ludzkość
          była już na takim samym lub wyższym poziomie rozwoju technologicznego - bo tylko
          i wyłącznie do tego odwołuje się fukuyama, odwoływanie się do całości poziomu
          cywilizacji (duchowość,rozwój intelektualny człowieka) - powiedziałbym, że mamy
          nawet regres, a wszelki postęp jest wynikiem działania na miarę roju. czy
          pojedyncza pszczoła ma wysoki poziom rozwoju?
          poza tym - ktoś powie o okręgu - postęp linearny, ktoś powie - postęp cykliczny.
          kwestia perspektywy.
    • princesswhitewolf Re: Podejście cykliczne przyczyną klęski Afryki 14.01.10, 19:09
      Perspektywie astrologicznej bardzo bliskie jest patrzenie na jako na coś, co dzieje się w sposób cykliczny

      Perspektywa kazdej astrologii oparta jest na cyklicznosci poruszania sie planet. Planety ukladu Slonecznego maja to do siebie ze obracaja sie w kolko ( cyklicznie) wokol Slonca.
      To nie astrologia jest cykliczna ale sama rzeczywistosc. Astrologia podejmuje sie opisu rzeczywistosci. Cykliczny obrot planet wokol Slonca nie jest zadnym abstraktem filozoficznym ale realnym zjawiskiem.
      • tomasz.stapor Gwiezdna astrologia nie jest cykliczna 14.01.10, 19:42
        > Perspektywa kazdej astrologii oparta jest na cyklicznosci poruszania sie planet.

        Nie każda:

        1. Wydaje się, że astrologia horarna nie ma potrzeby odwoływania się do zjawiska cykliczności ruchu planet.

        2. Spotkałem się z pracami Berardette Brady, które do cykliczności się zupełnie nie odwołują.

        https://www.astro.com/imwiki/adb/nat/I011/I011512.pBom07HG0xt2_Q_RD7gvzg.c2atw.250.jpg

        Mam tu na myśli jej książkę na temat gwiazd stałych. Możesz u niej zamówić horoskop, w którym nie będą interpretowane cyklicznie poruszające się planety, tylko gwiazdy stałe, które działają horoskop. Ewidentnie widzę, że to podejście jest inne od np. tranzytów, które z cyklicznością są silnie związane.

        Ona w swojej książce powołuje się na prace nieznanego autora z 379 roku. Jego koncepcja była następująca:

        1) Jeżeli gwiazda wschodzi lub jest powiązana z Ascendentem, to jej energia będzie się manifestować przez całe życie, choć najsilniej będzie widoczna w dzieciństwie.

        2) Jeżeli gwiazda góruje lub jest powiązana z MC, to jej energia jest powiązana z wiekiem młodym. Takie położenie gwiazdy miało wskazywać na osiągnięcie sukcesu wskazywanego przez gwiazdę, pod warunkiem, że zostanie on w mieście swego urodzenia.

        3) Jeżeli gwiazda zachodzi lub jest powiązana z Descendentem, to najsilniej zamanifestuje się w średnim wieku i na ogół będzie to związane z innymi krajami.

        4) Jeżeli gwiazda dołuje lub jest powiązana z IC, to jej oddziaływanie najsilniej dojdzie do głosu u schyłku życia i po śmierci.


        Zwróćcie uwagę na to, że ta teoria nie odwołuje się do cyklów, tylko przedstawia życie w sposób linearny – jest początek, młodość, wiek średni i koniec życia.

        *************************************

        Reasumując: Astrologia horarna oraz gwiezdna nie muszą opierać się na cyklach.
        • princesswhitewolf Re: Gwiezdna astrologia nie jest cykliczna 14.01.10, 20:46
          1. to ze horarna zajmuje sie jakims obrazem nieba w danej chwili nie oznacza ze nie odnosi sie do cykli, a astrologowie horarni nie uwazaja ze planety kraza wokol Slonca. Tak samo jak natalny horoskop odnosi sie do cykli. tzn. Stawiasz horoskop na dany moment i dana sprawe w horarnej, w pytaniu o prognoze, rozwoj tej sprawy jak najbardziej odwolujesz sie to cykli.

          2.Mylisz sie -nie znasz po prostu Bernardette jako astrologa.
          Jesli chcesz to moge zapytac Bernardette wprost czy uwaza ze w astrologii nie istnieja cykle, acz zapewniam uzna to pytanie za przedziwne, bo zapewne nie zna astrologow jacy nie wierza w istnienie cyklismile))
          Bernardette prowadzi wyklady dotyczace CYKLI
          www.bernadettebrady.com/articles.htm <= poczytaj chocby tytuly.
          • tomasz.stapor Re: Gwiezdna astrologia nie jest cykliczna 14.01.10, 21:13
            > Jesli chcesz to moge zapytac Bernardette wprost czy uwaza ze w
            > astrologii nie istnieja cykle,

            Dobry pomysł, ale sam zapytam. Problemy natury filozoficznej mam konkretne i
            wolałbym, aby nic nie zostało przeinaczone...
            • princesswhitewolf Re: Gwiezdna astrologia nie jest cykliczna 15.01.10, 00:10
              Spoko, to jak ci odpowie na proste pytanie o cykl to tu je wklej w oryginale. A jak bedzie w odpowiedzi cos dziwnego to z nia to potwierdze czy faktycznie to pisala. Sklada sie tak ze mam z nia wspolna w Wessex znajomaa w ksiegarni astrologicznej i bywalam na jej wykladach.
              Swiat astrologow w UK i USA naprawde nie jest jakis potezny, a jesli sie od 13 lat mieszka w tychze krajach to sie wiekszosc nazwisk i postaci przewinelo tu i tam na rozmaitych spotkaniach i seminariach
        • tomasz.stapor Re: Gwiezdna astrologia nie jest cykliczna 14.01.10, 20:47
          > Jeżeli gwiazda wschodzi lub jest powiązana z Ascendentem [...]
          > Jeżeli gwiazda dołuje lub jest powiązana z IC [...]

          Na pocieszenie niektórych forumowiczek dodam – i nie jest to przejaw ego, tylko zabawa słowami – że wg tej teorii, mimo że talent do poszukiwań astrologicznych przejawiałem od wczesnych lat młodości, to moje 'mądrości' zostaną docenione dopiero po mej śmierci.

          :]

          PS. Jeszcze raz powtarzam, bawię się słowami i dzielę się tu, bo z kim mam się tym podzielić...
          • princesswhitewolf Re: Gwiezdna astrologia nie jest cykliczna 14.01.10, 20:59
            no comments
      • tomasz.stapor Astrologia jako interpretacja zjawisk kosmicznych 14.01.10, 19:50
        > To nie astrologia jest cykliczna ale sama rzeczywistosc. Astrologia podejmuje s
        > ie opisu rzeczywistosci. Cykliczny obrot planet wokol Slonca nie jest zadnym ab
        > straktem filozoficznym ale realnym zjawiskiem.


        Tak. Trudno przy zdrowych zmysłach zaprzeczać cyklicznemu ruchowi planet. Ale mi chodzi tutaj o coś innego. Zobacz, my na podstawie tego cyklicznego ruchu wyciągamy jakieś wnioski, czyli tę rzeczywistość poddajemy interpretacji. Ja nie walczę z cyklicznością ruchu planet, tylko z interpretacją tego faktu, która prowadzi do twierdzenia, że rzeczy w moim życiu dzieją się cyklicznie. Stwierdzam również – podpieram się artykułem o przyczynach klęski w Afryce – że takie przeświadczenie może być dla ludzi niebezpieczne. Na przeciwległej stronie do tego widzę chrześcijaństwo, którego linearne podejście do czasu wydaje mi się bezpieczniejsze i do celów praktyki duchowej, która jest związana z ciągłym rozwojem, bardziej przydatne.
        • princesswhitewolf Re: Astrologia jako interpretacja zjawisk kosmicz 14.01.10, 20:57
          Ja nie walczę z cyklicznością ruchu planet, tylko z interpretacją tego faktu, która prowadzi do twierdzenia, że rzeczy w moim życiu dzieją się cyklicznie.

          Pryznam ze ja zupelnie nie rozumiem jak jakikolwiek astrolog jaki rozumie czym sa np. tranzyty i analizuje je moze uwazac ze nie istnieje zjawisko cyklu. To wbrew podstawowym zalozeniom astrologii jest.


          Przeciez zaden astrolog nie uwaza ze co 12 lat zalozmy ze np "dostaniesz prezent bo sw Mikolaj, Jowisz" wraca na swoja natalna pozycje. To nie jest takie banalne naiwne, ze co 12 lat wydarza sie to samo.
          Ten cykl nie jest KOLO gdzie wraca sie do tego samego punktu, to jest SPIRALA czyli jest nieco inaczej bo pieterko wyzej w wyniku ilus tam doswiadczen i wczesniejszej siatki ilus tam innych tranzytow jakie przezylismy.

          Polecamna temat cykli: www.andrebarbault.com/articles.htm <= jezyki od koloru do wyboru...

        • princesswhitewolf Re: Astrologia jako interpretacja zjawisk kosmicz 14.01.10, 21:11
          która jest związana z ciągłym rozwojem,

          Zrozum to nie krecenie sie w KOLKU cyklicznym ale SPIRALA jaka jak najbardziej daje mozliwosc wzrostu. Na czlowieka w kazdej chwili wplywa NIEPOWTARZALNY uklad planet jakie sa wynikiem obrazu punktu w czasie dla wielu cykli. Taki sam identyczny moment sie praktycznie nigdy nie powtorzy. Dlatego nic sie nie powtarza identycznie bo choc jeden cykl wroci do tego samego punktu jak byl 12 lat temu, to cykle innych planet beda w innym punkcie niz byly 12 lat temu. WYnik tego co przezywamy to melanz cyklow. Bardzo wiele zmiennych

          W calym zyciu naszym mamy cykle. Chodzimy spac codziennie, kobiety maja okres cyklicznie, jemy sniadanie o tej samej godzinie... Swiat to cykl...
          https://100musicalfootsteps.files.wordpress.com/2008/06/fractal-art-alfred-laing-spiral-fantasy.jpg
        • hypokaimenon Re: Astrologia jako interpretacja zjawisk kosmicz 14.01.10, 21:29
          W Twoim życiu jest masę cyklicznych elementów. Śpisz zapewne w nocy i kiedy przychodzi dzień cyklicznie podnosisz się z pozycji horyzontalnej. Twoje życie jest poddane rutynie dzień/noc - a więc fundamentalnemu cyklowi, któremu podlegają wszystkie obiekty ożywione.

          To rzeczywistość jest cykliczna - astrologia to tylko z grubsza obrazuje. Astrologia nie została wymyślona. To nie dlatego człowiek ma cykliczne pojęcie czasu, bo jacyś murzyni sobie to gdzieś w szałasie wymyślili, a dlatego, że od dawien dawna ludzie obserwowali cykliczność natury, jej procesów, przemian, zjawisk.
          Jest to tak oczywiste, że aż szkoda czasu tłumaczyć.

          Nawiasem mówiąc - cykliczność może współistnieć z linearnością. Nie jest to żaden problem.


          • tomasz.stapor Które podejście jest lepsze? 14.01.10, 22:09
            Witaj Hypo, fajnie, że odpisałeś.

            > W Twoim życiu jest masę cyklicznych elementów.

            Zgadzam się z tym, nie zaprzeczam temu.

            > To rzeczywistość jest cykliczna - astrologia to tylko z grubsza obrazuje.

            Fukuyama twierdzi, że jest inaczej, że ze względu na przyrost wiedzy trudno jest mówić o cykliczności, bo to się dzieje linearnie. U chrześcijan jest inaczej, oni linearność czasu wyprowadzają z celowości życia (teleologia), w tym przypadku jest to kwestia zbawienia. Na marginesie dodam, że przy tym argumencie Piotr Piotrowski zwrócił mi uwagę na to, że mimo linearnego pojęcia czasu istnieje kalendarz liturgiczny, który toczy się cyklicznie. Okazuje się że, mimo linearnego podejścia do czasu judeochrześcijańskie religie poprzez praktykę religijną narzucają cykle.

            Niemniej trzeba pamiętać, że czas linearny powstaje na gruncie judeochrześcijaństwa. Dla mnie to jest takie religijne wezwanie dla człowieka – przestań być naturą, na którą wpływają cykle, zacznij być kimś więcej, który ma jasno określony cel, którego żadne cykle nie będą w stanie z drogi do zbawienia odwieść.

            No, więc ja na to tak mniej więcej patrzę. Ja nie podważam tego, że planety poruszają się cyklicznie, co wpływa na cykliczność zjawisk na ziemi. Natomiast uważam że życie człowieka (los, choć nie zdefiniowałem jeszcze tego) nie podlega takim cyklom. Owszem może cykle działają na moje ciało, a działanie na ciało jest szczególnie widoczne u kobiet. Jednak w obszarze tzw. zdarzeń kardynalnych (śmierć, narodziny, małżeństwo – zwróć uwagę, że temu towarzyszą w chrześcijaństwie sakramenty) te rzeczy nie dzieją się cyklicznie.

            > Nawiasem mówiąc - cykliczność może współistnieć z linearnością. Nie jest to żad
            > en problem.

            Tak, ale co odpowiesz na to, że ktoś twierdzi, że cykliczne podejście do czasu jest przyczyną klęski Afryki? Pamiętaj: Nie chcę określać tego, czy rzeczywistość jest linearna, czy cykliczna, bo wiem, że to może być kwestia światopoglądu lub konwencji. Chcę znaleźć odpowiedz na pytanie: które podejście do rozwoju, czyli tzw. przepracowania aspektów, jest lepsze.

            Tyle Stary... Ale pamiętaj, że ja to z perspektywy filozofii moralnej chcę ukroić...

            Pozdrawiam
            • hypokaimenon Re: Które podejście jest lepsze? 14.01.10, 23:25
              tomasz.stapor napisał:
              "Tak, ale co odpowiesz na to, że ktoś twierdzi, że cykliczne podejście do czasu
              jest przyczyną klęski Afryki?"
              .
              .
              .
              Nic nie powiem, bo tekstu nie znam i podejrzewam, że w niewielkim stopniu odnosi
              się do astrologii...

              Co do klęski Afryki...Przypuszczam, że w większym stopniu niż cykliczne
              pojmowanie czasu wpłynęło na Afrykę niewolnictwo i brutalny kolonializm
              europejskich potęg, które wdrukowały Afrykanom zarówno silny resentyment,
              poczucie krzywdy, przy jednocześnie rozbudzonych silnych pragnieniach mas, by na
              pustyni i w dżungli, bez wysokiej kultury, edukacji, setek lat ciężkiej pracy,
              osiągnąć taki poziom życia, jaki mają biali mieszkańcy północy...
              Poza tym - trzeba zauważyć, że Afrykanie to nie grupa narodów, a raczej tysiące
              pomniejszych plemion i klanów, które zostały "zjednoczone" w państwa dopiero w
              XX wieku. Afrykańskie państwa to w większości świeże, sztuczne twory. Stąd kiedy
              mogą wyrzynają się wzajemnie bez litości całymi tysiącami nawet w obrębie tych
              samych państw (wojny domowe).
              Na tak niestabilnych podstawach trudno budować cywilizację.
              • tomasz.stapor Krótkie Pa 15.01.10, 00:17
                Muszę druhu zmykać, bo tu zaczęła się jakaś nagonka na mnie. Miło mi było Cię
                poznać. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy.

                Trzymaj się. Niech Los Wam sprzyja...
                • princesswhitewolf Re: Krótkie Pa 15.01.10, 00:46
                  > Muszę druhu zmykać, bo tu zaczęła się jakaś nagonka na mnie
                  Gdzie?
        • manyquid Re: Astrologia jako interpretacja zjawisk kosmicz 14.01.10, 21:38
          Tak spirala to dobry przykład. Pokazuje cyklicznośc powrotu do tej samej rzędnej
          np. osi X z jednoczesnym posuwem na osi Y, jeśli o systemie dwuwymiarowym mówimy.

          Na nosa i intuicję tylko, jeśli cokolwiek mogę powiedzieć o stwórcy to może
          tylko to, że jest praduchem tego rzutu materii/energii w przestrzen i nadania
          rozkazu "NIECH SIĘ KRĘCI" smile

          Jasna że astrologia bazuje na cykliczność. A już najbardziej trafiająca w sedno
          jest astrologia harmoniczna. Do cykliczności, kółek, trójkątów, spiral, dwójek,
          trójek, szóstek, ósemek i dziewiątek (oraz odpowiednich figur typu -bok, lub
          -kąt) nawiązują prawie wszystkie piktogramy zbożowe. Wg mnie nie jest to
          przypadkiem. Pewno dlatego nie umiemy czytać bo pochodzą one od innej percepcji.
          My szukając "innych" na niebie naiwnie szukamy jakiegoś komunikatu "hello,
          pozdrawiamy was ,ala ma kota a józek kurę" i to pewno jeszcze po angielsku
          czcionką Times New 22 smile To jest to linearne oczekiwanie.

          Jeszcze inna sprawa jest taka, ze jest całkiem prawdopodobne że poprzez pułapkę
          naszej percepcji (=ograniczeń) widzimy to co widzimy i nadajemy rangę NAUKI.
          Może odległość setek lat świetlnych, masa czarnych dziur i gwiazd jest kliszą
          wyprodukowaną przez nasz język. Sposób dotarcia tam, zbadania, składu fizycznego
          i istoty może być całkiem inny. Tkwimy w schemacie naszego oka i prędkości
          światła. Nic ponad to wg nas ni istnieje smile Oj błądzimy błądzimy...

          Przyczynkiem do takich wniosków było swego czasu rozgryzienie muzyki. Wartości
          rytmiczne, sekcja rytmiczna, wzory rytmiczne są symetrzyczne-dualne oraz oparte
          na ujemnych potęgach dwójki czyli takim podziale. Perkusista mający dwie łapki
          nie jest w stanie zagrać na werblu inaczej niż dwa razy lub 4, 8 itd to samo
          stopy, kotły i inne talerze. Oczywiście są triolki czy nawet metrum 3(/3) ale to
          jest tak pogięte że aż nienaturalne. Piękne 9 ósemek wybitych na werblu nie jest
          niczym innym niż CAŁOSĆ i 1/8 kolejnej CAŁOSĆI czyli CYKLICZNOŚĆ znowu się kłania smile
        • jasmina.0 Re: Astrologia jako interpretacja zjawisk kosmicz 14.01.10, 22:49
          tomasz.stapor napisał:

          Na przeciwległej stronie do tego widzę chrześcijaństwo, którego linearne podejście do czasu wydaje mi się bezpieczniejsze i do celów praktyki duchowej, która jest związana z ciągłym rozwojem, bardziej przydatne.

          > A mi się wydaje, że chrześcijaństwo a w szczegolności średniowiecze cofnęło rozwój świata o lata świetlne (zaprzepaszczono na wiele lat dokonania i odkrycia starożytności, zahamowano rozwoj jednostek itp). Linearne podejście do czasu w wykonaniu dogmatów chrześcijaństwa jest dla mnie zaprzeczeniem ciąglego rozwoju nie mowiąc już o rozwoju duchowym - rozwoj duchowy wszakże powinien być związany z szeroko pojętym humanizmam a nie zasklepianiem się w "jedynie słusznych" dogmatach.
          Po drugiej stronie mamy cykle - trudno powiedzieć czy one są bardziej przydatne w rozwoju - wszak cywilizacja chrześcijańska nie dała możliwości rozwoju innym społeczeństwom, które miała szczęście dla chrześcijaństwa nawracać.
          Osobiście chrześcijańskie linearne podejście do czasu nie wydaje mi się bezpieczniejsze ani do celów praktyki duchowej, ani bezpieczniejsze dla niczego innego.
          Praktyka duchowa polega moim zdaniem przede wszystkim na wykształceniu w sobie silnego poczucia bezpieczeństwa a do tego bardziej przystaje mi filozofia wschodu niż zachodu.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka