Dodaj do ulubionych

Niedecydowanie się na dziecko - prośba.

24.09.10, 18:33
Moja propozycja jest krótka i konkretna. Proszę ( oczywiście za zgodą zainteresowanych ) o kilka danych osób, które mają przynajmniej 30 lat i do tej pory nie mają dziecka. Z tym, że:
a) Wiedzą, że "nie chcą" i "nie będą chciały"
b) Nie wiąże się to z sytuacją, że "nie mogą" bo nie mają odpowiedniego ( czy jak to zwał ) związku. Nie ! Lepiej, żeby było już sto okazji na to dziecko, ale już od dawna było wiadomo, że dziecko nie jest tym, co jest ich celem życia
c) Nie mogą mieć dziecka z powodu zdrowia, albo mocnego uporu partnera / -rki.

Może to być ciężkie i skończyć się na tym poście, ale będę kontent za jakąkolwiek datę. Oczywiście inne sprawy niż ta mnie nie interesują. Nie zamierzam się również bawić w głębokie analizy i drążenie innych tematów.

Bardzo dziękuję za pomoc.
Wdzięczny badacz "tych co nie chcą i nie będą chcieli"

P.S. Moja metodyka nie polega na zaglądaniu w relacje władców I i V wierzchołka, tak na marginesie. W ogóle nie zamierzam na razie się tym dzielić, bo to, co niesprawdzone do końca, nie powinno oglądać światła dziennego. Moich danych jest dość mało, więc liczę na pomoc - aż tyle i tylko tyle.
Obserwuj wątek
    • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 24.09.10, 19:32
      ok., tylko nie bierzesz jednego pod uwagę, że wszystko jest zmienne- uczucia i poglądy również. Znam kilka osób, które całe lata zarzekały się, że nigdy nie chcą mieć dziecka, a po trzydziestce całkowicie zmieniły zdanie, czasem pod wpływem jakiejś sytuacji,spotkania kogoś wyjątkowego(choć na poziomie świadomości nie uzależniają tego, od spotkania tej właściwej osoby) albo po prostu dojrzały do tej decyzji. Nie trzeba szukać daleko- kilka znanych osób, deklarowało , że absolutnie dziecko nie jest sensem ich życia, a teraz głoszą hasła -"Piękna kobieta to znaczy kompletna. Ma pracę, partnera, dziecko"- łatwo znaleźć autorkę tych słów i skonfrontować z jej wcześniejszymi - nawet po 30.poglądami.
      To , że się nie chce nawet przez cale lata, nie oznacza , że tak będzie zawsze, że taka trzydziestoparoletnia kobieta kiedyś nie zapragnie dziecka i nie odwróci swoich priorytetów.- "wiedzą, że nie będą chciały"- niby skąd mogą wiedzieć , co będzie za 10 lat- jakie będą miały potrzeby, plany. Można powiedzieć,że w danym momencie życia nie chcę się mieć dziecka, ale co będzie za parę lat już ciężko przewidzieć.

      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 24.09.10, 20:05
        Niestety, ja raczej zapatruję się deterministycznie, tzn, że uczucia i poglądy mogą ewoluować, ale i tak dążą do tego, co jest zapisane w horoskopie urodzeniowym. To, co kiedyś wydawało się "głupotą" mogą być nieprzepracowanym "negatywnym" elementem horoskopu, albo jest niewydobytym "pozytywnym" elementem horoskopu.

        Zatem to, że ktoś "chce", albo "nie chce" powinno być wyeksponowane od razu, a wszelkie tranzyty mogą wichrować jego stałą predyspozycję do "tak", albo "nie". Funkcja tranzytów, solariuszy, i innych prognostyków jest nie tylko uruchamiania, albo stopowanie pewnych predyspozycji życiowych, ale równiez wichrowanie, falowanie, albo przekierywowanie nie na ten "tor" na który by się chciało.
        Gdyby było tak, że ktoś ma pewne twarde elementy horoskopu, a zachowuje się zupełnie inaczej, wówczas astrologia nie miałaby prawa bytu, bo cały potencjał zostałby unicestwiony za pomocą kilkudziesięciu życiowych zdarzeń. Tak jednak nie jest. I nie ma to związku ze znakomitym warsztatem astrologa. Niejeden początkujący może wiele rzeczy powiedzieć nt. jakiejś osoby, nie patrząc w jego tranzyty, albo koleje życia.

        Nie rozumiem pojęcia "dojrzeć do tej decyzji" tzn do "posiadania dziecka". Moim zdaniem, zawiera ukrytą wartość oceniającą.
        A jeżeli nie zawiera, to równoprawnym jest sąd mówiący o tym, że ktoś powinien "dojrzeć do decyzji o nieposiadaniu dziecka", bo większość ludzi jest wobec tego faktu mocno zdeterminowana i odczuwa genetyczne naciski, ze strony swojej tradycji rodzinnej, instynktu, koncepcji behawioralnej ( Wilson ), większej akceptacji społecznej, przyzwolenia i aprobaty państwa oraz przyszłych emerytów, światopoglądu religijnego, itp.
        Myślę, że w dzisiejszych czasach trudniej jest obronić tezę o nieposiadaniu dziecka, niż posiadaniu, więc faktycznie mógłbym stwierdzić, że "trzeba dojrzeć" do tego, żeby dziecka jednak nie posiadać. Bynajmniej, większość obudzi się za późno ! Ba ! Znam kilka takich osób, które żałują swojej "przeszłości" ( łańcuszek zdarzeń pt: "ślub" - "dziecko" - "stała praca" - "schematy organizacyjne typu żłobek - szkoła - urodziny - chrzciny - komunia itp" ). Teraz uznałbym ich za "dojrzałych po czasie"

        Zszedłem na tematykę poboczną, ale ten temat jest wątkiem dość istotnym i strategicznym z mojego punktu widzenia, stąd emocjonalne podejście. No już trudno, że odszedłem od głównego tematu. Na pewno zależy mi na znalezieniu osób, które mówią "nie" wobec posiadania potomstwa.
        A czy ja jestem "bez wyobraźni" i nie uwzględniam "przemian" ? Owszem, uwzględniam, ale i tak wszystko moim zdaniem odwołuje się do ŹRÓDŁA praw ostatecznych - vide horoskop urodzeniowy.

        Znam również przypadki "w drugą stronę" tzn. takie osoby, które "wpadły" ( cóż, przykre słowo ), ale w ostateczności są szczęśliwe. Wcześniej o dzieciach NIC nie mówiły, albo unikały tematu.
        I cieszę się, że przez przypadek uszczęśliwiły swój świat. Oczywiście nie życzę sobie takiego "eksperymentu" na sobie.

        Pozdrawiam ciepło
        • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 24.09.10, 20:44
          acrux_79 napisał:

          > Niestety, ja raczej zapatruję się deterministycznie, tzn, że uczucia i poglądy
          > mogą ewoluować, ale i tak dążą do tego, co jest zapisane w horoskopie urodzenio
          > wym.
          ja chyba mam inne zdanie, na podstawie obserwacji w bliskim gronie. przykład: koleżanka przez 32lata była w 100% przekonana , że nie chce mieć dzieci.Dziś jest szczęśliwą matką-nie z tzn. "wpadki" i tylko nagle poczuła , że jednak chce być matką.
          >
          > Zatem to, że ktoś "chce", albo "nie chce" powinno być wyeksponowane od razu

          ciekawe.... z baczną uwagą przyjrzę się Twoim obserwacją,o ile ktoś poda jakieś dane do badania. Osobiście nie wierzę, że astrologia rozstrzyga na ten temat ostatecznie- raczej nierealne, bo to by oznaczało, ze np. w danym miejscu i czasie rodzą się osoby, które nie chcą mieć dzieci, a w innej , określonej dacie i miejscu tylko te, które pragną za wszelką cenę...np. w jednym szpitalu o tej samej godzinie rodzą się kompletnie inne charakterologicznie osoby.
          > Gdyby było tak, że ktoś ma pewne twarde elementy horoskopu, a zachowuje się zup
          > ełnie inaczej, wówczas astrologia nie miałaby prawa bytu, bo cały potencjał zos
          > tałby unicestwiony za pomocą kilkudziesięciu życiowych zdarzeń.
          czasem - "stety- niestety" tak jest. np. Ta sama osoba wychowywana w różnych domach przez różne osoby może mieć zupełnie inne cele życiowe, inne priorytety.

          >
          > Nie rozumiem pojęcia "dojrzeć do tej decyzji" tzn do "posiadania dziecka". Moim
          > zdaniem, zawiera ukrytą wartość oceniającą.
          > A jeżeli nie zawiera, to równoprawnym jest sąd mówiący o tym, że ktoś powinien
          > "dojrzeć do decyzji o nieposiadaniu dziecka", bo większość ludzi jest wobec teg
          > o faktu mocno zdeterminowana i odczuwa genetyczne naciski, ze strony swojej tra
          > dycji rodzinnej, instynktu, koncepcji behawioralnej ( Wilson ), większej akcept
          > acji społecznej, przyzwolenia i aprobaty państwa oraz przyszłych emerytów, świa
          > topoglądu religijnego, itp.

          zgadzam się, że można dojrzeć do tej decyzji, że nie chce się mieć dzieci, podobnie jak do tej że jest się gotowym- emocjonalnie, żeby je wychować- tj. dojrzeć do decyzji o posiadaniu dziecka.
          > Myślę, że w dzisiejszych czasach trudniej jest obronić tezę o nieposiadaniu dzi
          > ecka, niż posiadaniu, więc faktycznie mógłbym stwierdzić, że "trzeba dojrzeć" d
          > o tego, żeby dziecka jednak nie posiadać. Bynajmniej, większość obudzi się za p
          > óźno ! Ba ! Znam kilka takich osób, które żałują swojej "przeszłości" ( łańcusz
          > ek zdarzeń pt: "ślub" - "dziecko" - "stała praca" - "schematy organizacyjne typ
          > u żłobek - szkoła - urodziny - chrzciny - komunia itp" ). Teraz uznałbym ich za
          > "dojrzałych po czasie"

          może też tak być , zwłaszcza, gdy mieli dziecko za wcześnie i nie zdążyli nacieszyć się sobą, wolnością, bądź ktoś im tę decyzje narzucił( np.wpływ rodziny) Ja uważam odwrotnie, że w dzisiejszych czasach można z łatwością obronić tezę o nieposiadaniu dziecka- można robić karierę, stawiać na rozwój etc., kiedyś było na pewno dużo trudniej.

          > A czy ja jestem "bez wyobraźni" i nie uwzględniam "przemian" ? Owszem, uwzględn
          > iam, ale i tak wszystko moim zdaniem odwołuje się do ŹRÓDŁA praw ostatecznych -
          > vide horoskop urodzeniowy.
          > jakiego źródła????czyli np. jakiś aspekt w horoskopie całkowicie wyklucza chęć posiadania dziecka, a jakieś wręcz predestynuje do macierzyństwa??
          > Znam również przypadki "w drugą stronę" tzn. takie osoby, które "wpadły" ( cóż,
          > przykre słowo ), ale w ostateczności są szczęśliwe. Wcześniej o dzieciach NIC
          > nie mówiły, albo unikały tematu.
          Ja też znam podobne osoby, z tą różnicą , że świadomie zdecydowały się na macierzyństwo- ku zdziwieniu innych- że nagle zmieniły poglądy- wszystkie po 30 -tce( stąd teza o dojrzewaniu do decyzji).

          Życzę powodzenia w badaniach. Mam nadzieję, że ktoś poda jakieś dane, bo sama jestem ciekawa wyników.



          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 24.09.10, 21:36
            Twoje uwagi na pewno nie przemkną mojej uwadze, są ciekawe smile

            Dane prędzej czy później na pewno się znajdą. W to nie wątpię. To forum nie jest wyrocznią ostateczną. Nie będzie postów - trudno. Złej rzeczy moim zdaniem nie czynię, że szukam.

            Pozdrawiam ciepło smile
            • invisible7 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 24.09.10, 23:42
              Nie wiem, czy jestem odpowiednią kandydatką do analizy, gdyż brak odpowiedniego partnera jest u mnie jednym z głównych czynników. Ale podejrzewam, że nawet będąc z kimś nie widziałabym się w roli matki. Przede wszystkim mam wrażenie, że sama nie panuję nad własnym życiem - co tu jeszcze mówić o braniu odpowiedzialności za kogoś innego. Poza tym panicznie bałabym się bólu, przeraża mnie poród i cała związana z tym fizjologia i brak intymności. Mam 31 lat i żaden instynkt macierzyński jeszcze nawet u mnie nie drgnął. Moje dane - 03.07.1979, godz. prawdopodobnie 3.32, Olsztyn.
        • aditi11 Re: Prosze bardzo 25.09.10, 19:27
          >Rozumiem, że to fantastyczny przykład na brak ciśnienia na posiadanie dzieci.

          Otoz tosmile

          Nie wiem czy w swoich rozwazaniach bierzesz pod uwage relokacje (w lipcu 2000 zrelokowalam sie do Londynu).
          Ciekawe, czy po dalekiej przeprowadzce u kogos moze nastapic nagla potrzeba prokreacji (lub inne zmiany potrzeb) - czy relokacja ma na tyle silny wplyw? Ale to juz pewnie temat na inny watek smile

          pozdrawiam
          • acrux_79 Re: Prosze bardzo 25.09.10, 19:58
            Relokacje mogą wpłynąć na pewną zmianę, otoż to ! Ale najpierw idę "na podstawy", czyli bez relokacji.
            Później będę patrzył na takie osoby, które były na "nie", a po wyjeździe nagle "zaskoczyły". Ale to tylko do-uzupełnienie.
    • black_halo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 11:49
      Nie mam wprawdzie 30 lat ale od 5.5 roku jestem w zwiazku z odpowiednim facetem a do dzieci mnie nie ciagnie. Nie czuje potrzeby, nie wydaje mi sie, zebym sie spelnila zyciowo jako matka, instynktu tez we mnie nie ma a na widok malych dzieci wcale sie nie rozczulam. Przyznam nawet, ze dzieci nie lubie i mnie denerwuja i watpliwe, zebym kiedykolwiek zmienila zdanie na ten temat.
    • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 12:12
      A jednak są jakieś dane, to mnie cieszy. Choć podchodzę do tego b. sceptycznie- jak pisałam wcześniej myślę, że na to składa się wiele zmiennych czynników. Ciekawi mnie co powiesz o tej dacie: 05.05.78 godz. 04.20, Kraków.Wychodzi instynkt macierzyński czy nie? Specjalnie nie piszę jakie jest stanowisko, bo jestem ciekawa czy " w ciemno" zaryzykujesz "diagnozę"...
        • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 15:00
          acrux_79 napisał:

          > Chce. Ale ta jednoczesna "chęć" bardzo mocno z czymś się kłóci. Z jakąś, przepr
          > aszam, niedojrzałością ?
          80% racji, oprócz niedojrzałości, raczej inne względy wchodzą w grę.

          To "chcenie" jakby było automatem.
          Nie wiem jak w rozumieć? Jako coś odruchowego, bezwarunkowego poza racjonalnym myśleniem? Coś obojętnego- na zasadzie powtarzam , że chcę bez przekonania czy bez głębszej refleksji na ten temat?- jeśli o to ci chodziło, to nie..., jest wręcz odwrotnie...
          W tej chwili jest czymś bliskim ze względu na emocjonalny i uczuciowy kontakt z małym dzieckiem, jakąś duchową wieź z nim, która wiele zmieniła w myśleniu. Przez wiele lat - 30 była zdecydowania niechęć- taka właśnie automatyczna. Teraz na jest na "TAK" , choć bez jakiegoś ciśnienia, że już " muszę".
          Pozdrawiam.


          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 16:15
            juja05 napisała:

            > acrux_79 napisał:
            >
            > > Chce. Ale ta jednoczesna "chęć" bardzo mocno z czymś się kłóci. Z jakąś,
            > przepr
            > > aszam, niedojrzałością ?
            > 80% racji, oprócz niedojrzałości, raczej inne względy wchodzą w grę.

            No widzisz, możesz podawać inne przykłady smile. Ten byl trudny, ale "rozwiązywalny'.

            >
            > To "chcenie" jakby było automatem.
            > Nie wiem jak w rozumieć? Jako coś odruchowego, bezwarunkowego poza racjonalnym
            > myśleniem? Coś obojętnego- na zasadzie powtarzam , że chcę bez przekonania czy
            > bez głębszej refleksji na ten temat?- jeśli o to ci chodziło, to nie..., jest w
            > ręcz odwrotnie...

            Wiem, że moja wypowiedź może być okrutna, ale z racjonalnego punktu widzenia uczucia to w większości wypadków "automaty". "Automaty", ktore zostały zaprogramowane gdy mieliśmy 15, 10, 5, 1 wiosen, a nawet wewnątrz matki.
            Człowiek nie bawi się w analizę stanów emocjonalnych, tylko działa na zasadzie bodziec - reakcja. Generalizuję oczywiście, ale coś w tym jest. Jak widzi piękną kobietę, to najpierw dziala instynkt ( też generalizuję, bo wielu to nie dotyczy aż tak mocno ), a dopiero po instynkcie rozważania natury głębszej.
            Podobnie z emocjami, takimi "głębokimi" typu stosunek do śmierci, dzieci, tragedii, kłamstwa. One już tam "siedzą".

            Zadawałem często pytanie o dziecko: "dlaczego chcecie, dlaczego się decydujecie". Bywały takie odpowiedzi:
            - "wypada"
            - "nie chcę się starzeć sam"
            - "bo tak fajnie"
            - "bo moja rodzina [to,to i tamto...] , więc ja też"

            Najlepszą jednak odpowiedzią jest "chcę bo chcę". Esencja natury. I szczerość. Jak coś takiego słyszę, czuję, że ta osoba "naprawdę" chce ( w ramach pewnego paradygmatu i rozumienia słowa "prawda" ). Wtedy przestaję ją pytać. Czuję, że to jej prawdziwa natura, powołanie. I jej postawy nie zmienię. I może dobrze, że nie zmienię. Ona będzie szczęśliwa. Bez względu na przeszkody i wyrzeczenia życiowe.

            > W tej chwili jest czymś bliskim ze względu na emocjonalny i uczuciowy kontakt
            > z małym dzieckiem, jakąś duchową wieź z nim, która wiele zmieniła w myśleniu.
            > Przez wiele lat - 30 była zdecydowania niechęć- taka właśnie automatyczna. Ter
            > az na jest na "TAK" , choć bez jakiegoś ciśnienia, że już " muszę".
            > Pozdrawiam.
            >
            >

            Bo to nie takie proste w jej wypadku, ale ja zasygnalizowałem, że im będzie starsza, tym lepiej przemyśli swoją decyzję.
            Ujął bym to jeszcze inaczej: "ona chce, ale ja na jej miejscu porządnie bym do tematu podszedł".
            • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 17:14

              W tej chwili jest czymś bliskim ze względu na emocjonalny i uczuciowy k
              > ontakt
              > > z małym dzieckiem, jakąś duchową wieź z nim, która wiele zmieniła w myśl
              > eniu.
              > > Przez wiele lat - 30 była zdecydowania niechęć- taka właśnie automatyczn
              > a. Ter
              > > az na jest na "TAK" , choć bez jakiegoś ciśnienia, że już " muszę".

              > Bo to nie takie proste w jej wypadku, ale ja zasygnalizowałem, że im będzie sta
              > rsza, tym lepiej przemyśli swoją decyzję.

              Bez przesady, aż takie trudne nie jest. Raczej dziwnie jest mówić o 32latce że " im będzie starsza tym przemyśli decyzję"- mam wrażenie jakbyś pisał do 20 latki...

              > Ujął bym to jeszcze inaczej: "ona chce, ale ja na jej miejscu porządnie bym do
              > tematu podszedł".
              co to znaczy "porządnie do tematu podszedł"? Nie rozumiem. Trochę stawiasz się w roli jakiegoś doradcy- czy raczej "od- radcy"( że użyje takiego neologizmu), a chyba nie o to chodzi, bo nikt się nie waha nad podjęciem decyzji o dziecku. W ogóle nie ma takiego problemu "na tapecie".
              Nie wiem czy ten przypadek był jakoś szczególnie skomplikowany - chyba nie...na wszystko jest odpowiednie miejsce i czas.
              Ciekawe dlaczego tak emocjonalnie podchodzisz do tematu, pomimo tych " racjonalnych" wyjaśnień. Ludzie nie chcę mieć dzieci z różnych powodów, podobnie do tych którzy chcą je mieć. Ważne żeby mieć pełną świadomość swoich decyzji i podjąć je w zgodzie ze sobą.
              pozdrawiam.
              • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 17:43
                Jeśli chodzi o "od-radcę" czy "doradcę" to myślę, że rzecz dobrnęla do tego punktu, że po prostu zaczęliśmy się rozdrabniać - i ja i Ty, jeśli chodzi o temat.
                W moim wypadku to wada - powinienem już przestać pisać wcześniej.

                Co do "wieku" - w pojęciu schematycznym może to być miażdżącym argumentem. Ale ja już znam też takie przypadki, że ludzie "mądrzeją" po czterdziestce. Inni za to już wiedzą jak ma być mając ledwo dwudziestkę.
                Zasugerowalem się bardzo mocnym Merkurym, oraz bardzo mocnym Uranem. One "odmładzają". Podobnie czasem działa Neptun, Księżyc, Pluton, ale w sensie "powracania do trudnych tematów dzieciństwa"... Uran i Merkury to raczej mentalność, emocje... Owszem, można się czepić, że Saturn łapie "trygon" do Merkurego/Księżyca, ale Neptun w horoskopie silniejszy, czyni to samo, ogien i woda znacznie dominują, zwłaszcza przy osiach.

                "Pełna świadomość decyzji" - marzę, by coś takiego działało, ale jestem człowiekiem slabej wiary, a ona zakłada nieracjonalność ludzkich decyzji. Wystarczy popatrzeć na siłę oddzialywania reklam. Nie występują w niej racjonalne argumenty w postaci "ekspertów", "naukowców", "matematyków", "psychologów", "ekonomistów". Tam są tylko znane twarze, znane triki, znane konwencje.
                A od dokonywania zakupów do innych czynności niedaleka droga, oj, niedaleka.

      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.09.10, 14:16
        Przypadek obojętności to dla mnie wyraźne "nie" dla dziecka, ale warto jednak mieć "swoje lata" plus doświadczenia w związkach.
        Bo inaczej może to być pusta deklaracja, w ramach reakcji obronnej.
        U mnie od 15 do 25 r.ż. była właśnie OBOJĘTNOŚĆ, by od ostatnich 6 lat przemieniła się w SPRZECIW. I znam kilka osób, które mówią "nie!".
        Zatem obojętność to bardzo obiecująca kategoria.
        • aarvedui Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 16:20
          a jaki kontekst czasowo-kulturowy bierzesz do tych badań?
          Polska czasy obecne?
          czy rozszerzasz to na rejon, całą Europę, lub kulturę WASP ?

          czym jest dziecko tu i teraz...to głównie określa motywację względem chęci posiadania / nieposiadania dzieci.
          jak napisałeś wcześniej, że chęć posiadania często to wynik instynktu stadnego i wpływu zewnętrznego, podobnie niechęć posiadania będzie tym często powodowana (ekonomia, dziecko to ciężar, uraz, dziecko to obowiązek).
          a co z osobami, które dzieci uwielbiają, ale tak minimum w wieku 5-6 lat, odchowane, i miałyby własne dzieci, gdyby nie ten pierwszy etap wychowywania którego nie znoszą.
          sam znam 4 takie osoby =)

          jeśli kierujesz się wyłącznie wyznacznikiem "woli" - nie bo nie - tak bo tak, to liczba "sondażowych" chętnych może zaciemnić wynik.
          tak drążę metodykę, bo sam ma rozgrzebane dwa badania i mimo ponad setki danych do każdego mam wątpliwości co do założeń badania.
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 17:19
            Tak, Polska czasy "obecne". Z naciskiem na "zwykłych" obywateli, nie zaś "celebrytów". Gdybym miał to poszerzać o cały obszar Europy i świata, to.... byłaby niezła akcja...
            Od innej strony - trzeba zacząć od jak najmniejszych ilości kryteriów, bo im większa ta liczba, tym bardziej "zaciemnione" kryteria.

            Jeśli chodzi o charakter zdiagnozowania "odpowiedzi" to z nimi może być problem, czy to:
            a) tzw. "wola" ( której udowodnić nie sposób... ) , tzw. "świadome działanie"

            b) tzw. reszta -> "niedojrzałość", "osobowość antyspołeczna", "wyparcie", "stłumienie", i tysiąc kategorii.

            Raczej zakładam (a), ale przyglądam się wszystkiemu w horoskopie oczywiście...

            Jeśli chodzi o ekonomię... hmm.... dużo dzieci rodziło się w czasach wojny, stanu wojennego, no, jakoś to mnie nie przekonuje. Dlatego stawiam dość mocną hipotezę, że tak jak becikowe nie spowoduje wysypu i cudownych rozmnożeń, tak samo zła sytuacja polityczno - gospodarcza nie zablokuje obywatelom płodności.
            Oczywiście trzeba wziąść pod uwagę kontekst kulturowy, w tym sensie, że Europa tkwi w tendencjach ujemnych, diabeł tkwi w różnych przemianach obyczajowych i kulturowych - wojen tylu nie ma, kościół wpływy utracił, podejście do związków się zmieniło i wyzwoliło, i tak dalej, wiemy "o co chodzi".

            Czy ja napisałem, że "posiadanie często to wynik instynktu stadnego?". No chyba nie aż tak dosłownie i "ordynarnie" wink . To znaczy - ja bym bardziej szedł w stronę "instynktu indywidualnego", w którym dominuje "chce bo chce", a "chce bo inni mówią, żebym chciał" jest raczej drugą wartością. Oczywiście też bardzo silną, ale gdyby "instynkt naturalny" mocno mówił "nie chcę, bo nie chcę" to "inni" nic by nie zdziałali.
            Są takie śmieszne przykłady ludzi, którzy w dwójkę (sic!) nie wiedzieli, dlaczego zdecydowali się na dziecko, mąż przytaknął cicho na żądania żony, a żona stwierdziła, że ... w zasadzie to ona nie chciała, ale jej matka tak sugerowała... Mam nadzieję, że takie sytuacje jednak są w mniejszości.

            Ciekawy jest przykład tych "4" osób które podajesz. Jeśli lubią dziecko w "jakimś określonym kryterium" wiekowym, np 5 - 6 lat, to zakładam, że są na "tak".
            To znaczy - ja to widzę jeszcze inaczej - one chcą dziecka i to powinno być wypisane w horoskopie. A jeśli mówią mi, że "są jakieś przeszkody", to oznacza dużą wrażliwość na tą tematykę i nie ma to nic wspólnego z tym ( jak ja np ) których dzieci "mało interesują", "nie są celem życiowym, a raczej obowiązkami życiowymi", albo "nie muszę w nie inwestować, by dodatkowo uzasadniać swoje egzystencjalne pełnomocnictwo do bycia na tej planecie"...
            "Pojechałem trochę". Ale - reasumując przykład tych ww 4 osób - ja bym to uznał za "TAK, CHCĘ".

            Bardzo dużo tych wszystkich niuansów, tych kryteriów, tych "metologicznych dziwactw", będę starał się je non - stop ucinać, bo w innym wypadku nic by mi nie wyszło.
            Mi wystarczy taki schemat:
            a) obszar - Polska, ew. Europa, Stany
            b) świadoma deklaracja na "nie" ( albo deklaracja na "tak" ) - okres trwania ładnych parę lat, jakieś krótkie "chciejstwa" można zrzucić na tranzyty ( tak tak ! )
            c) kryterium z grubsza powyżej 30 lat ( choć mogą być wyjątki )
            d) osoby, które "by chciały", ale jest sto powodów, że nie mają - dla mnie jest to równoznaczne z "chceniem"

            Pozdrawiam i dziękuję za cenne uwagi

            P.S. Tu jest struktura demograficzna PL w latach 1975 - 2030, zwraca uwagę rubryka urodzeń w 1970 - 2008. Lata 1980 i 1985 są dużo "dzietniejsze" niż np 1990 czy zabójczo niski okres 1999 - 2003. Co ciekawe, teraz wybucha "bomba" pokolenia z lat 1980 - 1984 właśnie. I oni "będą chcieli" wg "wewnętrznego zegara biologicznego" a nie wg sytuacji gospodarczej. Nie wspominając o "kryzysie" odczuwalnym z opóźnieniem ( jak zwykle ) w Polsce od zimy 2007 + wszyscy emigranci, którzy mogliby dołożyć swoje kilkanaście procent do podanej liczby. Te dwa bardzo ważne czynniki nie wpłynęły na przyrost w 2007, 2008, a w roku 2009 PADŁ REKORD ( 440 tysięcy ! ). Ludzie nie kierują się przesłankami racjonalnymi w swoim życiu ( kryzys, gospodarka, bezrobocie, etc ), już w jednym miejscu o tym pisałem. Jedyną racjonalną przesłanką jest "odpowiedni wiek", ale statystycy, socjologowie i inni naukowcy wiedzą jak badać, bo społeczeństwo jest mimo wszystko ... przewidywalne.

            P.S.duo. Spytaj się tych 4 osób, jakbym dostał choć jedną, dwie dane, byłbym happy smile
          • acrux_79 Re: Dane 25.09.10, 16:23
            Niestety, choć niejeden PR-owiec zarzucałby mi, że poprzez tajemniczość powoduję zainteresowanie publiczności smile
            Owszem, to by było ciekawe podejście, ale nie to jest głównym motorem działań. Bardzo mnie będą cieszyć kolejne daty, a ja będę diagnozował, sprawdzal i pytał mocno tam, gdzie nastąpiła moja pomyłka.
            Szum medialny fajny, ale jeszcze fajniejsze są odkrycia dla celów własnych. Zapisuję je, analizuję, sprawdzam. Na pewno nie znikną. Są bardziej metodycznie prowadzone od moich "metod" sprzed lat trzech. Wtedy byłem kompletnie nieprzygotowany.
            Teraz jak będę miał reprezentatywną dośc grupę "swoich", "obcych" i "celebrytów", będę mial podstawę do napisania prostych regułek, które będą "działały". Wypadałoby przejrzeć literaturę obcojęzyczną, czy ktoś już tego nie uczynił. Ale nawet jeśli tak, to nic szkodliwego nie robię.

            Pozdrawiam
              • acrux_79 Re: Dane 25.09.10, 20:02
                Sądzę, że jeśli nie było kłopotów ze związkiem stałym to na bank masz już dzieci. A jeśli nie masz, to byłbym bardzo zdziwiony i chcialbym dowiedzieć się coś więcej.
                Powtarzam - zdecydowanie TAK.

                Pozdrawiam
                • viridi73 Re: Dane 25.09.10, 22:01
                  Nie mam ciśnienia na to by mieć dzieci, nigdy nie miałam tzw. instynktu macierzyńskiego, chęć posiadania dziecka pojawiała się tylko w momencie, gdy byłam zakochana i to już grubo po trzydziestce, jeżeli wyjdę za mąż i nie będę mogła mieć dzieci, to mnie to pewnie zaboli, jeżeli nie spotkam miłości swego życia temat dzieci nie jest dla mnie istotnysmile No, ale w sumie, w pewnym stopniu zgadzałoby się to z tym, co napisałeś (stabilny związek), ale jest jak jest, więc bardzo mi odpowiada tzw. brak ciśnienia na posiadanie dzieci.
                  pozdrawiam
                  • acrux_79 Re: Dane 25.09.10, 22:20
                    Zatem bardzo ważną rzeczą jest zaznaczanie, jaka jest sytuacja w związku. Jeśli jest niepewny, z oczywistych względów obniża tą "chęć"
                    Jednocześnie jednak widzę trochę osób, które będą miały po "trupach" do celu. Ale tutaj tego nie było.
                    Ta cenzura jest ważna, bo moim zdaniem Jarosław Kaczyński ( oryginalny przykład ) miałby dzieci, pomimo "charakterku" i innych względów. I nie tylko dlatego, że "katolik", etc.

                    Pzdr
                    • mii.krogulska Re: Dane 25.09.10, 23:29
                      > Ta cenzura jest ważna, bo moim zdaniem Jarosław Kaczyński ( oryginalny przykład
                      > ) miałby dzieci, pomimo "charakterku" i innych względów. I nie tylko dlatego,
                      > że "katolik", etc.

                      No, ale nie miał. Kota i róży w zębach nie wińmy wink))
              • acrux_79 Re: Dane 26.09.10, 00:10
                To jest ciekawy kontekst, ale jakby poboczny. Dla mnie ważne są "natalne" źródła, hah smile . Ale jeśli "metoda" by działała, to i to nabierze większej mocy. Bo nie wierzę, że relokacje nie mają na "chęć" wpływu. Na pewno mają.

                Dzięki. Pozdrawiam.
        • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 15:06
          Tu jestem zaskoczony, bo faktem jest, że związki mogą się nieco nie układać ( trygon między Uranem przy MC w Skorpionie, Wenus w Rybach, Marsem w Raku - ze szczególną uwagą na tego Marsa... - ja to nazywam syndromem "wrażliwego prześladowcy", albo "agresywnego romantyka" - coś chce w tym związku, a mu nie wychodzi ).
          Ww figurę do-uzupełnia kwadratura Neptuna do Wenus w Rybach, czyli mega - wrażliwość, mega - opiekuńczość.

          Ja bym jednak zaryzykował, że u Ciebie jest potencjał, delikatnie na "tak" i czułabyś mocnego ograniczenia z powodu dziecka. Tutaj może chodzi o całokształt tego negatywnego "programu" pod tytułem: "złe związki", "poleganie tylko na sobie", "zdrada", itp.
          Ryzykowałbym zwłaszcza gdy dynamiczny Saturn wejdzie Ci na Księżyc czyli listopad/grudzień 2011, marzec, kwiecień 2012 ( wspomaganie Jowisza, może być kluczowe ), sierpień/wrzesień 2012 ( Jowisz znów "pomaga", ale w innym kontekście ). Solariusze 2011 i 2012 też są dobre na związek.

          Wtedy możesz napisać, "czy się sprawdziło"...
          Pozdrawiam
          • euzebiuszka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 15:14
            Acrux, duzo trafnych spostrzeńsmile Kilka razy zawiodłam się na swoich relacjach z mężczyznami i to jest kluczowy powód. Mam w sobie mnóstwo opiekuńczości którą obdarowuje głównie moje zwiarzaki domowe. Ale od jakiegoś czasu jestem z kimś zaskakująco długo i może kiedyś to zaowocuje potomstwem. Zawsze wiedziałam że do mnie "to" późno zawita...Bardzo mocno odczuwam w swoim horoskopie Urana, astrologia mnie fascynuje
                • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 18:00
                  No, właśnie dlatego astrologowie są często mądrzejsi "post factum", bo uczą się tego, co mogliby widzieć wcześniej ( w tzw "kontekście" ).
                  Niestety, poza "konstrukcjami ogólnotendencyjnymi" ciężko wgryźć się z teoriami w produkt zwany "życiem".
                  Saturn dość często konstruuje wiele rzeczy np dzieci, ale zauważyłem też że buduje "fajne" związki, etc. Jednakże na saturnicznym "nastroju" doprawdy wielu rzeczy, a zwłaszcza podjęcia tzw "inicjatywy" się nie chce. Zawsze kwestia kontekstu. Ja w Saturna czasem inwestuję i wierzę w jego pozytywną sprawczość.
      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 14:45
        rubella4 napisała:

        > 10.04.1961, Sanok, godz. 20. Od dziecka nie znoszę dzieci. wink Nigdy nie chciał
        > am się rozmnażać. Na koncie mam kilka mało satysfakcjonujących związków.

        "Rozmnażać", wow smile . Bardzo dziękuję za ten przykład. Bardzo mocny Uran, bardzo mocny Neptun, bardzo ciekawy kosmogram.
        Moja baza się "rozmnaża", z czego się bardzo cieszę.
        Co do związków - Księżyc i Wenus wybitnie ( wybitnie! ) zdominowane przez Urana i Słońce/Marsa, a aspekty Marsa, oraz Neptun na osi jak zauważyłem też "nie pomagają", więc rzeczywistość pod tym względem nie była łaskawa.
        Ale na pewno pod innym była, bo widzę u właścicielki fantastyczną "wyobraźnię" i pracę intelektu, którą można było ciekawie spożytkować.

        Pozdrawiam smile
        • basiawisz5 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 15:16
          7 X 1953 godz.13:49 Białystok
          Do trzydziestego roku życia a nawet później zdecydowana niechęc do posiadania dzieci, brak zainteresowania dziecmi, mimo ze one bardzo mnie lubiły i miałam z nimi dobry kontakt (dwa lata pracowałam jako nauczyciel polonista). W tym okresie realizowałam swoje pasje (wspinaczka wysokogórska) i myśl o dzieciach była mi całkowicie obca. Potem nagle poczułam"wolę bożą" gdy uzmysłowiłam sobie, ze mogę zejśc bezpotomnie. Dziecko stało się priorytetem i urodziłam je 6 I 1988r. godz. 14:10 Białystok, mimo słabego poczucia bezpieczeństwa w ówczesnym związku. Związek się ostał i na świat przyszedł drugi syn ( nie planowany). W dwa lata później starszy syn umiera na białaczkę. Od tej pory i po tych przeżyciach dzieci są dla mnie priorytetem. Pozdrawiam. Barbara
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 17:40
            Ja bym raczej się dziwił, że "nie chciałaś". Dobrze, że stało się, jak się stało.

            Bardzo kapitalne jest Twoje słowo - klucz, które użyłaś "WOLA BOŻA". To faktycznie BYŁA "Wola Boża".
            Spoglądam na moment myślenia o dziecku: musiało to być 8 - 9 miesięcy wcześniej, plus trochę więcej czasu do namysłu.
            Od lutego do maja 1987 roku masz bardzo silną kwadraturę Neptuna ( "boskość" ) do urodzeniowego Księżyca ( "dzieci" ). Jednocześnie w kwietniu 1987 Jowisz ( mający wiele wspólnego z "wiarą", "horyzontami" ) czyni opozycję do świateł. I one wspólnymi siłami "uruchamiają" wiarę w dzieci.

            Równolegle w progresjach Księżyc jest bliziutko progresywnego MC ( powołanie ) w Strzelcu ( znaku Jowisza ) i czyni dodatkowo opozycję do urodzeniowego Jowisza. Podobnie progresywny MC - opozycja do Jowisza.

            Poszło to więc głównie na energiach Księżyca aspektowanego Jowiszem i Neptunem. W Twoim horoskopie urodzeniowym światła ( Słońce, Księżyc ) są dosyć słabo aspektowane aspektami "twardymi". Być może nastąpiło bardzo ciekawe wyeksponowanie ich roli właśnie w ten sposób.

            Bardzo ciekawa historia
            Pozdrawiam smile
        • rubella4 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.09.10, 21:47
          Miło mi, że przyczyniłam się przynajmniej do "rozmnożenia bazy". Wpływy Urana i Neptuna odczuwam nieomal bez przerwy a i władca horoskopu nader często przypomina mi o swoim istnieniu. Już się prawie do tego przyzwyczaiłam. Mózgu używałam w życiu dość intensywnie, ale bez znaczących sukcesów.
          Dziękuję za trafny "wgląd" i pozdrawiam smile
    • foudre Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 10:14
      Przejrzałam dość pobieżnie ten wątek i nie przekonuje mnie metodologia takich badań. Chcesz badać deklaracje pewnych ludzi (uczestników forum astrologicznego) co do chęci posiadania/nieposiadania dziecka? Taka deklaracja nie może być przedmiotem badania naukowego. Ludzie zwykle deklarują co innego, myślą co innego, a robią i tak zupełnie co innego - wiele badań naukowych z psychologii społecznej to potwierdza (choćby badania prof. Dolińskiego). Przedmiotem badania naukowego zgodnego z aktualnie panującym paradygmatem może być FAKT, czyli można np. zbadać horoskopy kobiet, które wybrały nieposiadanie dziecka i są w wieku, w którym tego dziecka mieć już nie mogą z przyczyn biologicznych.
      Nie przekonują mnie deklaracje 30-latki, która nie chce mieć dzieci (sama do takich należałam jeszcze 3 lata temu); ale już u 50-latki takie deklaracje mogą być znaczące. A co z osobami, które świadomie deklarowały niechęć do posiadania dzieci, a jednak "zaliczyły wpadkę?" Wychodzi na to, że świadomie nie chciały, ale nieświadomie (Księżyc) chciały. Zawsze też można wszystko wytłumaczyć Wolą Bożą, tak jak to zrobiłeś w przypadku jakiegoś horoskopu z tego wątku. No ale wtedy przecież nie może być mowy o żadnym badaniu w sensie naukowym...
      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 16:07
        foudre napisała:

        > Przejrzałam dość pobieżnie ten wątek i nie przekonuje mnie metodologia takich b
        > adań. Chcesz badać deklaracje pewnych ludzi (uczestników forum astrologicznego)
        > co do chęci posiadania/nieposiadania dziecka? Taka deklaracja nie może być prz
        > edmiotem badania naukowego. Ludzie zwykle deklarują co innego, myślą co innego,
        > a robią i tak zupełnie co innego - wiele badań naukowych z psychologii społecz
        > nej to potwierdza (choćby badania prof. Dolińskiego). Przedmiotem badania nauko
        > wego zgodnego z aktualnie panującym paradygmatem może być FAKT, czyli można np.
        > zbadać horoskopy kobiet, które wybrały nieposiadanie dziecka i są w wieku, w k
        > tórym tego dziecka mieć już nie mogą z przyczyn biologicznych.
        > Nie przekonują mnie deklaracje 30-latki, która nie chce mieć dzieci (sama do ta
        > kich należałam jeszcze 3 lata temu); ale już u 50-latki takie deklaracje mogą b
        > yć znaczące. A co z osobami, które świadomie deklarowały niechęć do posiadania
        > dzieci, a jednak "zaliczyły wpadkę?" Wychodzi na to, że świadomie nie chciały,
        > ale nieświadomie (Księżyc) chciały. Zawsze też można wszystko wytłumaczyć Wolą
        > Bożą, tak jak to zrobiłeś w przypadku jakiegoś horoskopu z tego wątku. No ale w
        > tedy przecież nie może być mowy o żadnym badaniu w sensie naukowym...

        Powiem tak: badania Kinseya na temat seksualności teoretycznie powinny zostać ZMIAŻDŻONE i pewnie były. Uczyniły jednak pewną obyczajową przestrzeń, a dodatkowo rozpoczęły dalsze debaty i otworzyły dalsze metodologie.
        Jeśli zatem ktoś ma lepszą metodologię i ciekawszy sposób rozumowania - zapraszam. Co do "deklaracji" - proszę bardzo, możesz zwrócić się do tych osób i powiedzieć im, że "coś sobie gadają". Ja im jednak na swój sposób wierzę.
        Jeśli chodzi o te "30 latki" które zmieniły zdanie, itp. Warto się temu przyjrzeć mocniej. Ja mam swoją hipotezę, że część osób zmieni zdanie, a część nie. I to, czy część zmieni zdanie, powinno być przeze mnie... przewidziane. Po to właśnie czynię to wszystko, by określać pewne rzeczy, które mogą jeszcze ulec zmianie. Nie ma tutaj nic statycznego.
        Jeśli chodzi o "tematykę wpadek" - są dwa rozwiązania. Po pierwsze - ktoś zaczyna spoglądać na świat innymi wartościami i to jest dopiero wielka zagadka ! Zakładam jednak, że "wpadka" prędzej czy później w jakiś sposób się odbije na życiu dziecka, albo w "karmicznym korowodzie" ( choć do "karmiczności" mam podejście zdystansowane ).

        Poza tym jest na świecie tysiąc gorzej przeprowadzonych badań i ich twórcy nie dość, że robią złą metodologię ( vide - wybory prezydenckie ), to dodatkowo tworzą "nową rzeczywistość". O to chyba mnie nie należy posądzać.

        A nawet jeśli "czynię błąd", to zawsze można ostatecznie przemianować je na: "potencjały horoskopu a deklaracje o posiadaniu, albo nieposiadaniu dziecka"...
        Jestem świadomy tysiąca błędów, ale tego się nie uniknie nigdy. Będą rezultaty i może się komuś przydadzą, może nie, jak nikt nie będzie korzystać, to trudno, mi się coraz mocniej sprawdza i coraz więcej weryfikacji i wskazówek dostaję...

        Pozdrawiam !
    • princesswhitewolf Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 12:06
      Te sprawy sa bardzo trudne do analizy. Mi sie zawsze wydawalo ze dobrze aspektowany: dom 5ty, wladca 5tego domu, znak Lwa oraz niezla wenus to recepta na dzieciaki i chec ich posiadania. Ale nie jest to takie proste...
      Mam na ten przyklad kolezanke u jakiej wszystko wskazuje wg wytycznych astrologii na brak dzieci, brak potrzeby dzieci. W 5 domu koziorozec, znak lwa pusty i faza nieciekawie aspektowana. Saturn wladca 5 tego domu trudne aspekty, wenus w kwadracie do tego Saturna , a owa kolezanka 2 dzieci i urodzila w mlodym wieku a trzecie ok 34 roku zycia. Jest calkiem dobra matka kochajaca swoja gromadke
      Inna zas znam jaka ma ladnie aspektowanego marsa w 5 domu w znaku Barana co ciekawe, dobrze aspektowane Slonce w znaku Lwa, a dzieci nie ma i specjalnie nie chce miec mimo 38 lat.
      Wiec tak to z tymi analizami....
      • foudre Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 13:30
        Myślę, że Saturn w aspekcie do Księżyca może wskazywać na macierzyństwo w przypadku, gdy to macierzyństwo jest dla kobiety w jakiś sposób ograniczające. Tak samo każda inna powolna planeta tranzytująca Księżyc na to macierzyństwo może wskazywać: Pluton - transformacja podejścia do macierzyństwa, Uran - macierzyństwo nieoczekiwane, Neptun - macierzyństwo jako doświadczenie jedności, Jowisz - przytycie związane z macierzyństwem... Interpretacje można mnożyć. To tylko pokazuje, że fakt urodzenia dziecka (a urodzenie dziecka jest przecież FAKTEM) dla każdej kobiety może oznaczać co innego i co innego uruchamiać w jej horoskopie natalnym, choć na poziomie archetypowym jest to identyczne doświadczenie.
        Skoro określenie FAKTU urodzenia dziecka na podstawie horoskopu jest tak trudne, to wg mnie określenie, czy dana osoba tego dziecka chce/nie chce (co przecież faktem nie jest), jest niemożliwe.
        • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 17:57
          foudre napisała:
          > Skoro określenie FAKTU urodzenia dziecka na podstawie horoskopu jest tak trudne
          > , to wg mnie określenie, czy dana osoba tego dziecka chce/nie chce (co przecież
          > faktem nie jest), jest niemożliwe.
          Dokładanie! mnie też te badania nie przekonują. Poza tym jak pisałam w pierwszych postach- a acrux_ 79 temu zaprzeczał , wszystko zmienia się pod względem okoliczności, miejsca i czasu. Nie ma stałych predyspozycji po posiadania dziecka w horoskopie, bo wszystko się zmienia. Ktoś może deklarować, że nie chce , a za jakiś czas zostać szczęśliwym matką czy ojcem- z wpadki czy celowo. Znam kilka zdecydowanych przeciwników rodzicielstwa, którzy dopiero po 30 zostali rodzicami i bardzo się z tego cieszą. Sama przez 30 lat byłam zagorzałą przeciwniczką posiadania dzieci,a teraz mam diametralnie inne zdanie na ten temat. Też uważam że żadnych sensownych badań na ten temat nie da się przeprowadzić, bo to jest sfera poza naukowymi rozważaniami. Czasem dzieje się pod wpływem spotkania drugiej połówki- jak w postach powyżej, gdzie osoby rodzicielstwo rozpatrywały TYLKO w kontekście spotkania 2 - giej połówki., bo jak nie- to w ogóle dziecko nie chciałby mieć- a acrux_ 79 twierdził że " Zdecydowanie TAK", oceniając horoskop.
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 18:13
            juja05 napisała: "Nie ma stałych predyspozycji po posiadania dziecka w horoskopie"

            Jeśli nie ma takowych, to astrologia nie ma sensu, bo wszystko można podważyć, wszyściusieńko smile . Każdą wartość ! Każdą ! A "posiadanie dziecka" uważam za stanowisko fundemantalne i moim zdaniem każdy powinien poważnie podejść do tematu i się "określić" a nie "dawać się totalnie rozpasać losowi własnemu..."

            Chyba, że faktycznie mówimy o "stałych" predyspozycjach - wtedy mogę się z Tobą zgodzić, bo dlatego właśnie pojawiają się tranzyty, by w życiu namieszać i "wywinąć orła" w całym życiu. A życie tak rozumiane nie jest "stałe" - zdecydowanie jest ono poszarpane i namieszane i to ostro. Jednak wartości "stałe" mogą się obronić, bez względu na okoliczności. I tak uważam, że w większości przypadków horoskop natalny wygra z tranzytami ( jakkolwiek by to brzmiało...)

            Ale, tak na marginesie - czy miałabyś odwagę pójść do P. Weresa, P. Gronerta, P. Zawadzkiego, P. Zylbertala, albo P. Piotrowskiego ( kolejność przypadkowa ) i zapytać ich o to, czy będziesz miała dzieci, albo kiedy będziesz miała ?
            I czy wątpisz w to, że jednak mogliby Ci powiedzieć coś ponad to, że "nie ma stałych predyspozycji do posiadania dziecka w horoskopie?". Moim zdaniem takie predyspozycje są. I wierzę w to, że oni też by to zobaczyli.
            Chyba, że byś im powiedziała: "nie wierzę w to, co Państwo mówicie". Wówczas ... ciężko jest mi szukać sensu w jakimkolwiek dociekaniu i rozumowaniu astrologicznym. Serio !

            Pozdrawiam !
            • foudre Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:26
              Jest różnica, kiedy pan astrolog powie: "Będzie pani bardzo CHCIAŁA mieć dzieci" oraz "Będzie pani MIEĆ dzieci". A zdaje się, że tę pierwszą okoliczność chcesz, Acrux, badać. Wg mnie, badanie to może(!) mieć sens tylko, jeśli zarazem ujmuje obie okoliczności, czyli pan astrolog patrzy w horoskop i mówi do owej pani:
              "Będzie pani bardzo CHCIAŁA mieć dzieci i będzie je pani MIEĆ".
              "Będzie pani bardzo CHCIAŁA mieć dzieci, ale nie będzie ich pani MIEĆ".
              "Nie będzie pani CHCIAŁA mieć dzieci i nie będzie ich pani MIEĆ",
              no i jeszcze czwarta opcja:
              "Nie będzie pani CHCIAŁA mieć dzieci, ale będzie je pani MIEĆ".

              A co począć z tymi, co to ani chcą, ani nie chcą? A z tymi, co dzieci mają, ale potem jednak ich nie chcą? Przepełnione domy dziecka wskazują, że nie są to niezwykle rzadkie przypadki.

              Juja05, ja jednak myślę, że w horoskopie można wyczytać FAKT posiadania dzieci. Reguły astrologii klasycznej często zawodzą, a jednak warto badać temat obecnie, bo np. 2 tys. lat temu dzieci nie rodziły się z probówek, bo nie było wtedy tabletek antykoncepcyjnych, bo życie stało się dużo bogatsze i współcześni ludzie ten 5-domowy impuls mogą realizować na wiele sposobów... I tak dalej w ten deseń.
              Zgadzam się, Acrux, że trzeba badać ogólne reguły rządzące astrologią, bo w przeciwnym wypadku astrologia nie ma sensu. Wyobrażam sobie, jak owa pani przychodzi do astrologa z pytaniem "Czy będę miała dzieci?" i w odpowiedzi słyszy "A to zależy" big_grin
              • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:45
                foudre napisała:

                > Jest różnica, kiedy pan astrolog powie: "Będzie pani bardzo CHCIAŁA mieć dzieci
                > " oraz "Będzie pani MIEĆ dzieci". A zdaje się, że tę pierwszą okoliczność chces
                > z, Acrux, badać. Wg mnie, badanie to może(!) mieć sens tylko, jeśli zarazem ujm
                > uje obie okoliczności, czyli pan astrolog patrzy w horoskop i mówi do owej pani
                > :
                > "Będzie pani bardzo CHCIAŁA mieć dzieci i będzie je pani MIEĆ".
                > "Będzie pani bardzo CHCIAŁA mieć dzieci, ale nie będzie ich pani MIEĆ".
                > "Nie będzie pani CHCIAŁA mieć dzieci i nie będzie ich pani MIEĆ",
                > no i jeszcze czwarta opcja:
                > "Nie będzie pani CHCIAŁA mieć dzieci, ale będzie je pani MIEĆ".
                >
                > A co począć z tymi, co to ani chcą, ani nie chcą? A z tymi, co dzieci mają, ale
                > potem jednak ich nie chcą? Przepełnione domy dziecka wskazują, że nie są to ni
                > ezwykle rzadkie przypadki.
                >
                > Juja05, ja jednak myślę, że w horoskopie można wyczytać FAKT posiadania dzieci.
                > Reguły astrologii klasycznej często zawodzą, a jednak warto badać temat obecni
                > e, bo np. 2 tys. lat temu dzieci nie rodziły się z probówek, bo nie było wtedy
                > tabletek antykoncepcyjnych, bo życie stało się dużo bogatsze i współcześni ludz
                > ie ten 5-domowy impuls mogą realizować na wiele sposobów... I tak dalej w ten d
                > eseń.
                > Zgadzam się, Acrux, że trzeba badać ogólne reguły rządzące astrologią, bo w prz
                > eciwnym wypadku astrologia nie ma sensu. Wyobrażam sobie, jak owa pani przychod
                > zi do astrologa z pytaniem "Czy będę miała dzieci?" i w odpowiedzi słyszy "A to
                > zależy" big_grin

                Bardzo mi się podoba polemika na wszelkim poziomie, a jeśli jest "konstruktywna", to jeszcze lepiej.
                Świetne jest Twoje doprecyzowanie mojego "badania". Sam tego nie uczyniłem i dostałem słuszne cięgi. Zatem, chodzi o "kategorię psychiczną" zwaną "chceniem" lub "niechceniem" dzieci. Nie potrafię natomiast zbadać ( przynajmniej na ten czas, może kiedyś ? , marzenie... ) czy ktoś FAKTYCZNIE BĘDZIE MIAŁ dzieci.
                Zatem faktem jest, że powstaną kategorie matek i ojców co:
                a) nie chcieli, a nie mają ( i się cieszą z tego faktu )
                b) nie chcieli, a mają ( i są szczęśliwi ! )
                c) nie chcieli, a mają ( i są nieszczęśliwi ! )

                oraz:
                d) chcieli i mają ( i są szczęśliwi )
                e) "chcieli" przez jakiś moment, w przeciwieństwie do "predyspozycji stałej, urodzeniowej", która została przez moment podważona - i jak już mają to myślą, że to błąd
                f) chcieli, a nie mają ( problemy partnerskie, osobowościowe, zdrowotne, społeczne... )

                Tzw. "zmiana decyzji" może być "tymczasowa" ( człowiek np "nie wie co robi ze sobą" ) , albo "stała" ( człowiek dojrzał do pewnych dezycji, albo przepracował jakieś błędy ). Wówczas tranzyt może przeszkodzić, albo pomóc.
                Jeśli przeszkodzi, to będzie to oznaczało, że człowiek wykonał pewne decyzje ignorując, albo nie dostrzegając swojej wielkiej konstrukcji życia ( uff... brakuje słów na wyrażenie tego czegoś ). Jeśli pomoże, to znaczy, że człowiekowi pomógł los, aby wydobyć z niego coś, co było mu wcześniej dane.

                Dla mnie najważniejsze są zatem deklaracje, bo one mogą
                a) pokazać potencjały NA CHCENIE
                b) pokazać potencjały NA NIECHCENIE
                ewentualnie c) pokazać problem na tym poziomie, że "wykazać się" chęci i potencjału do posiadania dzieci "NIE DA" ( i skazuje człowieka na determinizm tych czy tamtych tranzytów... )

                Ważne są sytuacje tych CO NIE CHCIELI, ale "im się odwidziało"... To mogą być zarazem:
                a) osoby, które CHCIAŁY podświadomie, ale coś ich blokowało i mówiły "świadomie", że "NIE CHCEMY"
                b) osoby, które NIE CHCIAŁY podświadomie, ale coś im nagle "wyskoczyło" i powiedziały "świadomie", że CHCĄ

                Oczywiście "świadomość" w ostatnich dwóch przykładach to jest deklarowanie czegoś, co nie jest związane z ESENCJĄ ( znów "słowo" magiczne ) człowieka, z jego predyspozycjami urodzeniowymi.

                Mnie najbardziej interesuje ESENCJA, to "prawo" do "chcenia" lub "niechcenia" dzieci. Zakładam, że większość mówi prawdę i "nie podda" sie działaniu różnych wywracających tranzytów. Albo że większość "wydobyła z siebie" pewne blokady i traumy, a ich świadomość wyboru dziecka w swoim życiu jest w miarę jasna.
                "Badanie" miałoby wskazać pewne czynniki, które powodują "chcenie" i "niechcenie" w predyzpozycjach urodzeniowych, które ( może z uporem maniaka ) nazywam jako coś "stałego", do czego możemy się odnieść w przestrzeni całości życia.

                Oczywiście jest tu wiele pułapek i iluzji, jak np "stałość życia", albo "świadomość", ale muszę się z tym liczyć. Co nie może przekreślać chęci do znalezienia "recepty" na "stałą predyzpozycję życiową" wobec "posiadania", albo "nieposiadania" dziecka.

                Ciekawy jest również przykład tych CO ZMIENILI ZDANIE, gdy zdarzyła się tzw. "wpadka", ale to również jest ciekawa kategoria i osobliwość na INNE badania.
                Część osób "pogodziła się", część "przejrzała na oczy", część "ograniczyła się". Z tym też różnie bywa.

                Rozpisałem się. W razie ewentualnych nielogiczności moich wypocin służę pomocą. Piszę dość szybko i staram się napisać "wszystko", a efekt końcowy tego wszystkiego może być różny.

                PZDR smile
                • mii.krogulska Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 22:28
                  Witam, a ja w pełni popieram Twoje prawo do ciekawości i twórczych poszukiwań. Ale wśród moich znajomych wszyscy chcieli lub właśnie chcą i nadganiają zaległości, lub też już mają i wiedzą, że kolejnych nie chcą. Prawdę z nich trudno wycisnąć wink
                  Jak patrzę jak media, a potem kliniki i lekarze drenują ludzi, to zaprawdę powinniśmy zacząć myśleć o temacie, jeśli astrologia może coś zdziałać.

                  Pozdrawiam serdecznie, Mii
              • monkamaj Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 17.11.10, 12:12
                "A co począć z tymi, co to ani chcą, ani nie chcą? A z tymi, co dzieci mają, ale potem jednak ich nie chcą? Przepełnione domy dziecka wskazują, że nie są to niezwykle rzadkie przypadki. "

                ten argument bym odrzuciła, w domu dziecka są dzieci z takich rodzin, które nigdy nie planowały tych dzieci i nigdy świadomie ich na świat nie powołały, większość to dzieci z rodzin alkoholowych, a chyba nie stwierdzisz, że człowiek chory na alkoholizm może być zdolny do świadomej chęci posiadania dzieci, to rodziny, w których seks jest bardziej instynktem, potrzebą, a nie wyrazem uczucia, a z seksu wiadomo są dzieci, na te dzieci nikt na prawdę nie czeka aż się narodzą, więc nikt ich nie chce, to się zawiera w "nie chcą, a mają niepotrzebnie"
            • juja05 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:31
              acrux_79 napisał:


              > Jeśli nie ma takowych, to astrologia nie ma sensu, bo wszystko można podważyć,
              > wszyściusieńko smile . Każdą wartość ! Każdą ! A "posiadanie dziecka" uważam za s
              > tanowisko fundemantalne i moim zdaniem każdy powinien poważnie podejść do temat
              > u i się "określić" a nie "dawać się totalnie rozpasać losowi własnemu..."

              tak, tylko problem polega na tym, że mogę się określić z danym momencie, a już w innym czasie i okolicznościach może być inaczej. Wszystko się zmienia, zresztą może być różnie ; Jedni robią w życiu cały czas to samo, słuchają przez 30 lat tej samej muzyki, identycznie wyglądają, mają takie same poglądy, spojrzenie na istotne sprawy życiowe i to nigdy się nie zmienia, a innych zaś co jakieś czas, co kilka lat następują wręcz diametralne zmiany życiowe.
              > Chyba, że faktycznie mówimy o "stałych" predyspozycjach - wtedy mogę się z Tobą
              > zgodzić, bo dlatego właśnie pojawiają się tranzyty, by w życiu namieszać i "wy
              > winąć orła" w całym życiu. A życie tak rozumiane nie jest "stałe" - zdecydowani
              > e jest ono poszarpane i namieszane i to ostro. Jednak wartości "stałe" mogą się
              > obronić, bez względu na okoliczności. I tak uważam, że w większości przypadków
              > horoskop natalny wygra z tranzytami ( jakkolwiek by to brzmiało...)
              >
              Nie do końca się z tym zgodzę- co do wartości stałych. Znów u różnych ludzi, różnie to bywa, czasem następuje całkowite przewartościowanie i to na korzyść.Życie rzadko bywa bez zawirowań i niekoniecznie te pierwotne " wartości" są najlepsze. czasem w toku rozwoju psychicznego, emocjonalnego, duchowego wszystko się zmienia.

              > Ale, tak na marginesie - czy miałabyś odwagę pójść do P. Weresa, P. Gronerta, P
              > . Zawadzkiego, P. Zylbertala, albo P. Piotrowskiego ( kolejność przypadkowa ) i
              > zapytać ich o to, czy będziesz miała dzieci, albo kiedy będziesz miała ?

              Szczerze, nigdy nie przyszłoby mi to do głowy! po co miałabym to robić? w tej kwestii nie zdawałabym się na osoby trzecie, bo to nie im to tym rozstrzygać.
              > I czy wątpisz w to, że jednak mogliby Ci powiedzieć coś ponad to, że "nie ma st
              > ałych predyspozycji do posiadania dziecka w horoskopie?". Moim zdaniem takie pr
              > edyspozycje są. I wierzę w to, że oni też by to zobaczyli.
              ok., powiedzieliby są lub nie ma i co z tego? Myślę, że jeśli chciałabym zajść z ciąże niewiele by to pomogli/zaszkodzili.

              > Chyba, że byś im powiedziała: "nie wierzę w to, co Państwo mówicie". Wówczas ..
              > . ciężko jest mi szukać sensu w jakimkolwiek dociekaniu i rozumowaniu astrologi
              > cznym. Serio !
              Wierzę, że astrologia może badać różne tendencje, predyspozycje, ale na pewno nie jest wyrocznią. Poza tym nie prognozuje się z horoskopu "na całe życie" , bo to nie miałby sensu. W takiej materii jak życie ludzkie raczej zdecydowanych wyroków ferować nie może.
      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 16:16
        princesswhitewolf napisała:

        > Te sprawy sa bardzo trudne do analizy. Mi sie zawsze wydawalo ze dobrze aspekto
        > wany: dom 5ty, wladca 5tego domu, znak Lwa oraz niezla wenus to recepta na dzie
        > ciaki i chec ich posiadania. Ale nie jest to takie proste...
        > Mam na ten przyklad kolezanke u jakiej wszystko wskazuje wg wytycznych astrolog
        > ii na brak dzieci, brak potrzeby dzieci. W 5 domu koziorozec, znak lwa pusty i
        > faza nieciekawie aspektowana. Saturn wladca 5 tego domu trudne aspekty, wenus
        > w kwadracie do tego Saturna , a owa kolezanka 2 dzieci i urodzila w mlodym wi
        > eku a trzecie ok 34 roku zycia. Jest calkiem dobra matka kochajaca swoja gromad
        > ke
        > Inna zas znam jaka ma ladnie aspektowanego marsa w 5 domu w znaku Barana co cie
        > kawe, dobrze aspektowane Slonce w znaku Lwa, a dzieci nie ma i specjalnie nie
        > chce miec mimo 38 lat.
        > Wiec tak to z tymi analizami....

        Właśnie dlatego jak typowy, przepraszam za określenie, pieprzony uranik stwierdziłem, że chyba znalazłem metodykę na to "posiadanie" lub "nieposiadanie dziecka", albo inaczej - "naukowo" - na "deklarowanie się na posiadanie", lub "niedeklarowanie się na nieposiadanie".

        Wierzchołki IV i V domu w aspekcie do włH, albo wł DESC niestety "nie wychodzą". Pełne planet czwarte i piąte domy też "nie wychodzą". Puste tym bardziej. Owszem jest pewne "przechylenie" np jeśli chodzi o usytuowanie tam benefików i malefików, ale... niezadowalające
        Idę zupełnie innym tokiem rozumowania, takim zaskakującym, takim "dziwacznym", ale mającym racjonalne przesłanki. Metodykę obiecuję wytłumaczyć po ... zrobieniu odpowiednich statystyk, większym opracowaniu tematu, itp. Bo to, co osiągam do tej pory, jeszcze mnie "nie zadowala".
        A to wszystko właściwie to kwestia "przypadkowości". Przypadkowo do czegoś doszedłem ( żeby było śmieszniej, trochę za sprawą czytania bloga PP ) i próbuję to drążyć. Tak samo jak zastanawia mnie ostatnio koniunkcja Jowisz/Merkury, właściwie od wczoraj.

        Wszelka życzliwość jest mile widziana. Ja raczej "fuszerki" nie postaram się "urodzić"... Zresztą sam siebie potrafię nieźle stłamsić - vide horoskop.

        Pozdrawiam !
        • nuvvo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:03
          brakuje mi 3 lata do trzydziestki, ale za 3 lata z pewnoscia posluze ci moimi danymi.

          Nalezy zwrocic uwage na warunki w jakich zyje kobieta.
          w polsce i w wielu innych krajach mlode mamy sa szczegolnie dyskryminowane na rynku pracy, mozecie ze mna polemizowac, ale ja dysponuje konkretnymi danymi.
          ta dyskryminacja jest bardzo subtelna, a wynika z obaw pracodawcy o czeste nieobecnosci.
          sa takie kraje, ktore rekompensuja firmom koszty, jakimi sa pracujace mamy, np. kraje skandynawskie. Ponadto masowo wykorzystywany jest "tacierzynski" w norwegii (98% panow!!!)

          wiec nawiazuje do pytania głównego:
          Dziecko na warunkach norweskich, partner na tacierzynskim, ktory zajmuje sie domem, ja wracam do pracy krotko po porodzie - ja osobiscie MOZE BYM SIE ZDECYDOWALA,

          w pozostalych sytuacjach, polska, wlochy, czy inne "zacofane" kraje z dominacja przedsiebiorcow(pracodawcow) o mentalnosci feudalno - wczesnokapitalistycznej - NIE

          Jestem anty-dziecko, ale moje dane bedziesz mogl zweryfikowac dopiero za 3 lata
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:26
            Bardzo dziękuję za Twój wkład. I rozszerzony opis. Dla mnie jesteś "pro". Z horoskopu. Mam nadzieję, że jakbyś się decydowała, Twoje otoczenie będzie przyjaźniejsze. Czasu jeszcze trochę masz.
            Twoje "NIE" jeszcze się zmieni na "TAK". Oczywiście nie życzę wypadków losowych, tylko świadomy, pozytywny wybór, o co ciężko. Albo z innej mańki - niech ja się pomylę, a Ty wybierz to, co uważasz najlepiej wink

            Pozdrawiam ciepło !

            P.S. W moich stwierdzeniach nie sugeruję wyboru na "TAK", albo "NIE" - proszę to mieć na uwadze smile . To duża "pokusa", władać losem, ale nie wolno tego czynić.
            • nuvvo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:34
              a skad wziales to pro?
              wg astrologii klasycznej mam byc bezdzietna z wyboru, gdzie ty ta chec widzisz?
              bo ja jej nawet nie czuje? wiesz, dom piaty mozna realizowac na wiele sposobow,

              Rozwazalam adopcje na dlugo przed angelina jolie, to dlatego ze nie lubie malych dzieci, a dobry kontakt mam z tymi co juz same sie zaltwiaja, chodza jedza itp.

              moze widzisz w radiksie jakies "nietypowe" formy macierzynstwa?
              • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 19:55
                No, przecież Księżyc w Wodniku to "coś nietypowego". Ale, w ramach ciekawostki, to "adoptowanie" naprawdę wiele mówi o Tobie. Księżyc w Wodniku na MC. Bardzo silna rzecz. Czujesz to ?

                Jeśli chodzi o dom piąty, to mam do niego dystans i niech się posypie warstwa świeżych kamieni smile
                Wg "takiego" rozumowania ja już bym dawno "miał" i wiele, wiele osób też. Jednak to nie jest najważniejsza rzecz w horoskopie. Ja tak myślę, że są ważniejsze czynniki, "znoszące" wartość IV czy V domu ( albo inaczej - podejrzewam, że są ważniejsze czynniki stąd te moje liczne i rozliczne pytania.... ).

                Apropos Angeliny - władca MC Baran. Władca ASC Rak. Koniunkcja Mars - Księżyc. Oraz jako ciekawostka Uran w domu IV. Bardzo, bardzo "pro-dziecięcy" radix.
                Zresztą mam właścicielkę bliźniaczego horoskopu w domu, "swoją" A.J. Ale ona ma MC w Rybach. I dzieci już .... nie chce. Ciekawe, nieprawdaż ?

                Pzdr smile
              • black_halo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.09.10, 21:28
                Wyjelas mi to z ust - powtarzalam dokladnie to samo o malych dzieciach, ze kiedys sobie adoptuje takie najlepiej 4-5 letnie dziecko, ktore juz mowi, samo ise pobawi, ubierze, zje itd. Z osobistej niecheci do dzieci dolicze jeszcze fakt, ze panicznie balabym sie porodu i zniecheca mnie ilosc pzykrych dolegliwosci ciazowych a takze ilosc czasu jaka trzeba poswiecic malemu dziecku.
      • czarownica_w_piskownicy Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 12.11.10, 08:33
        Te sprawy sa bardzo trudne do analizy. Mi sie zawsze wydawalo ze dobrze aspektowany: dom 5ty, wladca 5tego domu, znak Lwa oraz niezla wenus to recepta na dzieciaki i chec ich posiadania. Ale nie jest to takie proste...
        Mam na ten przyklad kolezanke u jakiej wszystko wskazuje wg wytycznych astrologii na brak dzieci, brak potrzeby dzieci. W 5 domu koziorozec, znak lwa pusty i faza nieciekawie aspektowana. Saturn wladca 5 tego domu trudne aspekty, wenus w kwadracie do tego Saturna , a owa kolezanka 2 dzieci i urodzila w mlodym wieku a trzecie ok 34 roku zycia. Jest calkiem dobra matka kochajaca swoja gromadke
        Inna zas znam jaka ma ladnie aspektowanego marsa w 5 domu w znaku Barana co ciekawe, dobrze aspektowane Slonce w znaku Lwa, a dzieci nie ma i specjalnie nie chce miec mimo 38 lat.
        Wiec tak to z tymi analizami....

        błąd polega na tzw "zodiaku alfabetycznym" ... 5 dom nie równa się Lew ... w astrologii klasycznej Lew jest znakiem bezpłodnym
    • wildcat_x1 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 17.11.10, 11:04
      Moje dane:06.04.1980,godz.19.18,Kańczuga(woj.podkarpackie)Jestem osobą bezdzietną z mojego,własnego wyboru.Dzieci nigdy nie lubiłam ,nie rozumiałam ,nie czułam się dobrze w ich towarzystwie.Nie widzę też w sobie żadnych predyspozycji do macierzyństwa,nie mam takiej potrzeby,dzieci nie są mi do szczęścia potrzebne.Jestem singielką i też mi z tym dobrze.Czy są w moim horoskopie wskaźniki takich postaw?
      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 17.11.10, 14:29
        Najmocniejszym powodem do tych zachowań jest bez wątpienia Saturn na IC, z niego "to wszystko wyrasta", włącznie z partnerstwem ( Koziorożec DESC ), również opp Merkury ( IC w Pannie ) daje mocną analityczność, mózgowość, intelekt ponad wszystko ( a gdy jeszcze wrzucimy Wenus w Bliźniętach, oraz niesprecyzowany Księżyc z Neptunem na półkrzyżu to wiemy że to może być coś między młotem i kowadłem - czyli analityczność, myślenie, ukierunkowane na służbę, pomaganie, dostrojenie społeczne.

        Zajmujesz się jakąś zamkniętą pracą która nie daje satysfakcji, jakimiś lekami, zakłady opieki ? To jest bardzo silne tutaj...
        Myślę, że to Saturn. Gdybyś się porządnie relokowała ( niestety nie na zachód, raczej na wschód Polski, albo połowa Europy ), to może by Ci przeszło (?)

        Ja widzę, że akurat Saturn na IC to jest chyba pierwsza rzecz "autonomiczna" w horoskopie, która "dzieci nie lubi". Większość znajomych albo nie ma, albo ma zero entuzjazmu do tego. Jakie korzenie... takie drzewo. Ja mam koniunkcję Saturn - Księżyc, więc wiemy, o czym mówimy. Oczywiście na tą postawę są bardzo silne remedia ( "ja" , "partner", "świat" ). Tu remediów nie ma.
        • mmoni Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 17.11.10, 20:26
          Chyba racja z tym Saturnem na IC. Nie wpisywałam się, bo nie do końca spełniam kryteria "bezdzietnej z wyboru", ale mam Saturna na IC, do tego w Raku i w opozycji do Księżyca w Koziorożcu. Dzieci nie trawię, może czasem starannie wybrane wyjątki co grzeczniejszych i inteligentniejszych dzieci znajomych, i to takie już podrośnięte, co mówią do rzeczy.
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 17.11.10, 21:17
            No właśnie, ale mam jeszcze wiele takich "kfiatków" poznawczych i teraz je sprawdzam tylko wink wink
            Znamienne, iż wiele osób z represjonowanym Księżycem zanim dostrzeże, że dziecka nie chce, to "już za późno" i mają kilkanaście sposobów aby: zaakceptować sytuację, zrozumieć sytuację, uciec od sytuacji, albo znaleźć jakąś radość w wychowaniu dziecka ( a dla Saturna tą radością może być np uczenie się na błędach swoich rodziców, albo błędach pokoleniowych poprzez patrzenie na swoje dziecko pod kątem afirmacji "bycia" ).

            Oczywiście sam Księżyc i Saturn, Saturn IC i takie łączenia to jeden z kilkunastu sposobów. Ludzie pisząc mi swoje przemyślenia i przypuszczenia pomagają mi usystematyzować moje "koncepcje".
            By the way, nie pamiętam czy pytałem, wątek jest kilkutygodniowy i będzie "pasł" się zapewne miesiącami, czy jest jakaś porządniejsza książka ( najlepiej w jęz ang ), albo art w sieci traktujący o dzieciach i nie odnosząca się wyłącznie do planet w V domu i wierzchołka tegoż ?

            Pozdrawiam !
            • wildcat_x1 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 19.11.10, 11:05
              Ja mam właśnie taki represjonowany Księżyc ,w koniunkcji z Neptunem9w strzelcu),w półkrzyżu z Saturnem w Pannie0 i z drugiej strony z Merkurym(w Rybach).Mocna kwadratura Marsa (w Lwie) z Uranem w Skorpionie) też nie jest specjalnie sprzyjająca chęci posiadania dzieci.Kwadratura Jowisza(Panna) z Wenus w Bliźniętach też nie bo wiąże się w moim przypadku z lenistwem i wygodnictwem(po co fundować sobie kulę u nogi).Ascendent w wadze w dość ścisłej koniunkcji z Plutonem,dsc w Baranie,Opozycja Słońca i Plutona(też nie sprzyja).W 5 domu jest Merkury,ale to wiąże się raczej u mnie z upodobaniem do twórczości intelektualnej.
    • wildcat_x1 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 08.12.10, 11:32
      Można by też analizować horoskopy znanych osób pod kątem bezdzietności z wyboru.Są to w Polsce np. Hanna Bakuła(malarka),Olga Lipińska,Hanka Bielicka,Irena Kwiatkowska,Nina Andrycz,Grażyna Torbicka,Maria Szyszkowska(filozofka),Marek Niedźwiedzki,Maria Janion(profesor literatury,feministka).
    • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 08.12.10, 14:28
      Powinny jednak zostać zrobione badania osób, które jak ja mają koniunkcję Saturna z Księżycem, albo Saturna na IC. Widzę bardzo dokładnie, że jest to jeden z wielu punktów zapalnych jeśli chodzi o nie-posiadanie dzieci. Samo przez się jest mocnym wskaźnikiem, nawet z mitologicznego punktu widzenia Kronos żarł swoje dzieciaki... ...

      Oczywiście nie jest to regułą, ale chyba w większości przypadków się potwierdza, że macierzyństwo/tacierzyństwo ( Księżyc ) jest w pewien sposób kontrolowane, albo spoglądane z perspektywy mickiewiczowskiego "szkiełka i oka".

      Problem polega jeszcze na tym, że w spektaklu pt dziecko uczestniczą minimum dwie, a czasem więcej osób i znam część osób z tymi saturniczno - księżycowymi układami, które zostały wepchnięte niejako na siłę na pozycje rodzicielskie. W tym też musi coś być, ostatecznie ten kompleks S/K objawia się w obniżonej samoocenie i niższej odporności na krytykę...

      Co do anglojęzycznej wersji encyklopedii, nie potrafię jednak odnaleźć kategorii no-children, ani tym bardziej chilnessless. Trudno. Może ktoś wie ?
      • aditi11 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 08.12.10, 17:55
        Jeśli chodzi o hasła do wyszukiwania, to raczej użyłabym childfree (lub child-free), gdzie jest zaznaczony element wyboru. Childless to osoba bezdzietna niekoniecznie z wyboru. Inne przykładowe frazy do wyszukiwania: childfree by choice (może być też by circumstances), choosing not to have children, not having children, choosing not to procreate, itd (nie wiem gdzie tych informacji chcesz szukać).

        Przeczytałam powyższe wątki o wpływie Saturna na to zagadnienie i zastanawiam się nad Saturnem we własnym horoskopie – u mnie jest on na MC w Pannie w 10 domu w koniunkcji z północnym węzłem, a więc w opozycji do IC. Czy uważasz że to byłby ten najbardziej decydujący czynnik? Dotychczas przypisywałam to powietrznemu Księżycowi i koniunkcji Marsa, Wenus, Urana i Merkurego na Ascendencie w Skorpionie (z Uranem na czele – chyba). Gdybyś mógł skrobnąć coś na ten temat, to byłoby super smile (dane podałam wcześniej).

        Pozdrawiamsmile
        • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 08.12.10, 19:49
          Myślę, że sam Saturn na osi daje dość poważne podejście do życia i zmniejsza samoocenę ( ASC ) , wspomnienia rodzinne ( IC ), radość związku ( DESC ) i wymagania ( MC ) więc może dotyczyć w zasadzie całej osi ASC - DESC i MC - IC. Z tym że IC - MC chyba jest gorsze dla rodzicielstwa.

          Na razie trzy osoby, które mają koło 28 - 34 r.ż z Saturnem przy MC dzieci nie mają, żeby było śmieszniej, mam też trzy osoby z Saturnem na IC, koło 40 r.ż., 35 r.ż, 27 r.ż, też nie mają, choć laska koło 35 pęka, chyba za sprawą idiotycznych aspektowań Urana...

          Z pięciu osób z koniunkcją Saturn - Księżyc ja nie chcę, ktoś ma, a nie chciał, inna nie ma. Oraz dwa przypadki. Jeden niemiarodajny, bo koniunkcja Saturn/Jowisz/Księżyc w obrębie 2 stopni. Drugi zaś ma silne antidotum, bo mam "teorię antidotum", znoszącą prawa smile smile. No, ale to kiedyś, kiedyś napiszę, o co chodzi.... wink wink
          Dwie osoby z opp Saturn - Księżyc z dzieci zadowolone nie są, z kwadraturami 5/8 dzieci nie ma, choć ma już przynajmniej 30 dyszki, jedna ma Neptuna IC i "nie wie" co ze swoim życiem robi, jedna jest bardzo konformistyczna, widać że robota jest na miejscu pierwszym, a dziecko w ramach "zapłaty" za bycie żoną, tak to wygląda. Nie, przy kwadraturze nie znam z tych 8/8 ŻADNEJ szczęśliwej osoby, ot taka osobliwość. 5/8 niechęć, jedno IC porażone Neptunem, dwa przypadki w których kariera zabija uczucia.

          Jeśli zaś chodzi o trygony, tu sytuacja wygląda dużo lepiej, ale symptomatyczne, że jedna z osób, ASC Saturn, dzieci jednak mieć nie chce, a i związki kuśtykają ( reszta radixu w tym nie pomaga... )
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 08.12.10, 19:52
            Aha, oczywiście ja mam większe bazy, ale tylko te są uporządkowane. Teraz zajmuję się innymi rzeczami. Co ciekawe, Księżyc w Koziorożcu nie ma nic wspólnego z Saturnem. Ba ! Widzę nawet zwiększoną statystykę na posiadanie, czy chęć dzieci. Tylko podkreśla to moją wizję, że planeta na wygnaniu bywa lepsza, czy wyrazistsza, niż zwykłe peregrinum.

            Pozdrawiam !
          • wildcat_x1 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 10.12.10, 11:25
            Kwadratura Księżyca z Saturnem jest ogólnie bardzo dołującym aspektem.Trudno z czymś takim być szczęśliwym,zwłaszcza jesli ten Księżyc nie ma innych aspektów ,które choć ćzęściowo złagodziły działanie tej kwadratury.A jesli ten Księżyc w kwadraturze jest jednoczesnie w koniunkcji z Neptunem to jeszcze pogarsza to sytuację w kontekście rodzicielstwa.U mnie jest właśnie coś takiego,Księżyc w Strzelcu w koniunkcji z Neptunem i w kwadraturze z Saturnem w Pannie w 11 domu,a jestem na 100 procent zdecydowana na bezdzietność.Efektem tej kwadratury może być takze duża ambicja i przykładanie wiekszej wagi do osiągnięć zawodowych niż do uczuć.Układ ten powoduje także brak spontaniczności w okazywaniu uczuć,stąd dzieci jako istoty te uczucia spontanicznie okazujące mogą z tego powodu budzić lęk u takich osób.Ja tak mam,zawsze odbierana byłam jako ktoś chłodny i zdystansowany w stosunku do ludzi.
    • pihlajanmarja Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.10, 16:54
      Dorzuce sie do "statystyk", niestety zbyt mloda jestem ale moze mimo wszystko jakies wnioski beda
      9.1.1985

      1. Od zawsze samotnik, nienawidzilam kontaktu z dziecmi ale do doroslych, osob starszych ciagnelam jak lep i to mi sie nie zmienilo przez 25, prawie 26 lat wink
      2. Jako nastolatka dzieci byly mi obojetne - w sensie nie chcialam z nimi kontaktu ale nie wykluczalam posiadania swoich, ale jezeli juz do duzo po 30stce
      3. W wieku 18 lat wyemigrowalam na 2,5 roku na poludnie europy - trudno mowic o jakis preferencjach bo w tym okresie dzieci byly mi tak obojetne ze nie zawracaly mi glowy
      4. Po 2,5 roku przeprowadzka tym razem na polnoc Europy, gdzie po miesiacu poznalam "idealnego" wink czlowieka. Musze przyznac ze w pierwszym roku naszego zwiazku zakladalam ze dzieci beda ( za wieeele lat) bo to "normalne" i "wszyscy maja dzieci" ale po roku - 1,5 polski matkizm-polkizm mi ostatecznie przeszedl i przez ostatnie 4 lata mowie ostro nie dzieciom. Od niecheci przenosi sie to czasem nawet w nienawisc, szczegolnie do niemowlat. Co dziwne nie odrzucam mysli ze mozemy byc kiedys rodzina zastepcza, ale wizja posiadania wlasnego dziecka przyprawia mnie o torsje
        • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.10, 18:53
          Ścisła kwadratura Saturn - Księżyc. Witamy w klubie ! ! ( ja mam koniunkcję ). Dodatkowo Koziorożec IC i... inne rzeczy. Jednak mitologiczny Kronos ma bardzo, a bardzo dużo do powiedzenia w kwestii pożerania dzieci i dzieciństwa w ogóle, tak myślałem... ... Śmiem coraz mocniej sądzić, że gdyby sporządzić statystykę osób z ujemną statystyką przyrostu, to gro z tych osób miałoby ostre aspektowania Księżyca z Saturnem, albo Saturna na IC. Oczywiście, nie wszyscy by taką statystyką mogli się pochwalić, ale obserwuję, że coś w tym być musi. Ameryki nie odkrywam, ale skłonniejszy jestem zacząć robić analizy poprzez aspekty do świateł oraz wierzchołków IV - VII, aniżeli zabawę z wierzchołkami I - V, względnie V - VII, czy IV - V. Ale to się jeszcze może zmienić, rozumów ( mam taką szczerą nadzieję ) nie chcę zjeść.

          Pozdrawiam ciepło i dziekuję za wpis. Będę musiał sobie chyba bazę już na poważnie utworzyć, może coś z tego wyniknie ciekawego.
          • pihlajanmarja Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.10, 20:50
            Szkoda ze nie moge tego skomentowac bo atrologia to tzw wink czarna magia dla mnie wink i nic o niej nie wiem, ale ciesze sie ze moglam jakos pomoc smile

            tak z ciekawosci, gdybys mial odrobine czasu, czy moglbys jakos skomentowac predyspozycje co do dzietnosci mojego partnera, bo mam takie przeczucie ze to wlasnie moze byc nasz najwiekszy problem sad

            16.04.1983
            21 (niestety minut nie znam)
            62n36, 29e46

            Dziekuje i szczesliwego nowego roku smile
          • dzika_plaza Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 01.01.11, 15:22
            Przygnębiłeś mnie. Mam kwadraturę Saturn/Księżyc i Słońce na IC w koziorożcu. Chcę mieć dziecko, chęć pojawiła się 3 lata temu... wcześniej o tym nie myślałam, nie chciałam. Niestety partnera brak. Czyli nie będę miała dzieci???
            Moja data urodzenia 31.12.1976 Warszawa 23:40.
            • tamara401 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 01.01.11, 16:54
              Może to Ciebie trochę pocieszy,ale osobiście mam dokładną kwadraturę Księżyca do Saturna,zawsze chciałam mieć dzieci/choć uważam iż z powodów zawodowych jestem raczej mało wybitną matką - być może jest to kwestia samooceny?/ mam trójkę dzieci,moja mama też ma kwadraturę dokładna Księżyc/Saturn -oprócz mnie jest jeszcze siostra-która ma Saturna w Koziorożcu na IC i też ma dwóch synów zaplanowanych,znam tez osobę/kobietę/ która ma też Saturna na IC w Koziorożcu ma dwójkę dzieci /tak na marginesie za sobą też liczne aborcje/ pomijam szereg innych przykładów wśród znajomych czy klientek gdzie ten kontakt Saturn/Księżyc nie blokuje chęci posiadania potomstwa.Zresztą kontakt Saturn Księżyc jest dość częstym aspektem i byłabym ostrożna z tak radykalnymi ocenami,gdyż one nie mają pokrycia w praktyce.Pozwoliłam sobie tez spojrzeć na Twój horoskop ma taka konstrukcję, że te aspekty które mogły by przynieść partnera/bo ten jest niezbędny do poczęcia dziecka-choć dziś niekoniecznie/ dochodziły do skutku gdy byłaś zbyt mała,poza tym Saturn stoi równo na szczycie XI domu tworząc opozycje do osi V-XI dom/zakładam że horoskop jest zrektyfikowany/ co utrudnia pracę V domu.Dodatkowo od paru lat formułuje się opozycja progresywne Słońce natalny Saturn która swa kulminację osiągnie w 2012 co zmusi Ciebie do ostatecznej rozprawy z tematem Ojciec/w bardzo szerokim archetypowym tego słowa znaczeniu/ odbywać się to będzie praktycznie na osi V-XI dom/ a zatem areną gdzie odbywać się będzie walka o prawo do własnej indywidualności będzie V dom- umarł król,niech żyje król.Mniej więcej zbiegnie się też ten proces z tranzytem Plutona przez urodzeniowe Słońce /ja pomijam oczywiście wydarzenia dla domu jako efekty nijako uboczne tych aspektów/ uważam, że wtedy uwolnisz się od wzorców rodzinnych związanych z osoba ojca i Twe Słońce odmienione,przetransformowane podąży w swym ruchu sekundarnym do natalnej Wenus w V domu i się z nią połączyć i byś zakochała się w swym obliczu - co jest warunkiem niezbędnym znalezienia kogoś/ z potrzeby serca,nie rozumu/pozdrawiam
          • czarownica_w_piskownicy Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 02.01.11, 14:06
            acrux_79 napisał:
            Śmiem coraz mocniej sądzić, że gdyby sporządzić statystykę osób z ujemną statystyką przyrostu, to gro z tych osób miałoby ostre aspektowa nia Księżyca z Saturnem, albo Saturna na IC. Oczywiście, nie wszyscy by taką statystyką mogli się pochwalić, ale obserwuję, że coś w tym być musi.

            ja się do statystyki nie dołączę ... mój Księżyc odbiera dwie kwadratury od malefików ... od Saturna i od Marsa ... Księżyc w V domu (wg Krusińskiego) ... posiadam dwójkę fantastycznych dzieciaków ... zawsze wiedziałam że chcę mieć dzieci, ale tez nigdy nie miałam napięcia pt. że chcę że muszę że już ... zawsze podchodziłam do tego tematu bardzo stonowanie i rzekłabym w sposob naturalny ... dodam że władca V domu aspektowany również przez Saturna i Marsa z tym że dla odmiany tu są aspekty harmonijne (sekstyl i trygon) ... władca IV domu siedzi sobie w X domu mozna powiedzieć że nie robi żadnych aspektów (bo tuz przy MC ale w innym znaku)

            pozdr


            ps. jeżeli zbierasz dane do statystyki tylko od osób z przyrostem natruralnym to wiadomo że tylko oni będą uczestnikami Twojej statystyki ... ale taka statystyka nie odzwierciedla stanu faktycznego ... bo równie dobrze może sie okazać że dużo więcej (proporcjonalnie) jest osób o takich samych układach w natawnikach a jednak są szczęsliwymi rodzicami
            • czarownica_w_piskownicy Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 02.01.11, 14:09
              ps. jeżeli zbierasz dane do statystyki tylko od osób z *przyrostem natruralnym to wiadomo że tylko oni będą uczestnikami Twojej statystyki ... ale taka statystyka nie odzwierciedla stanu faktycznego ... bo równie dobrze może sie okazać że dużo więcej (proporcjonalnie) jest osób o takich samych układach w natawnikach a jednak są szczęsliwymi rodzicami

              *(errata) z ujemnym przyrostem naturalnym
            • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 02.01.11, 16:59
              W ogóle statystyki w astrologii są ciężkie do zaakcentowania, co już Gauqelin pokazał, ale jest parę istotniejszych rzeczy, które dają minimalny odchył statystyczny. Gdyby tak nie było, wówczas wszelkie podręczniki o aspektach międzyplanetarnych miałyby minimalną wartość.

              I tak od zawsze będzie wiadomo, że koniunkcja Księżyc - Mars będzie bardziej asertywna, albo bojowa, niż koniunkcja Księżyc - Wenus.
              Ale, jakże to ? - wyrzuci mi ktoś, że bzdura, bo on ma np Księzyc - Mars i jest uosobieniem spokoju, a koleżanka np Księżyc - Wenus i jest wulgarna. No, właśnie, cała lawina różnych możliwych interpretacji się osunie, po czym okaże się, iż żaden z aspektów nie spełnia kryterium "prawdziwości", a tylko CAŁY radix, dokładnie przeanalizowany, ma jakiś sens. Wcale by mnie to nie zdziwiło - vide - horoskop Adolfa H, któremu na pierwszy rzut oka ogrodnik pasuje, a nie dyktator.

              Ja jednak będę konsekwentnie obstawiał, że Saturn w połączeniu z Księżycem daje jeden z boleśniejszych efektów na linii podświadomość - surowość w wychowaniu i zachowaniu. W połączeniu może dać ciężar życia, lęki, wychłodzenie w relacjach, zarówno partnerskich, jak i rodzinnych.
              Ale, przyznaję się, zdarzyło mi sie kilka wypadków, gdy jakaś planeta podłączała się pod opozycję, czy kwadraturę tychże dwóch planet i wywracała zastany porządek. Czasem wystarczył też porządny Jowisz czy Wenus w IV domu i statystyki w łeb szły.

            • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 02.01.11, 17:00
              W ogóle statystyki w astrologii są ciężkie do zaakcentowania, co już Gauqelin pokazał, ale jest parę istotniejszych rzeczy, które dają minimalny odchył statystyczny. Gdyby tak nie było, wówczas wszelkie podręczniki o aspektach międzyplanetarnych miałyby minimalną wartość.

              I tak od zawsze będzie wiadomo, że koniunkcja Księżyc - Mars będzie bardziej asertywna, albo bojowa, niż koniunkcja Księżyc - Wenus.
              Ale, jakże to ? - wyrzuci mi ktoś, że bzdura, bo on ma np Księzyc - Mars i jest uosobieniem spokoju, a koleżanka np Księżyc - Wenus i jest wulgarna. No, właśnie, cała lawina różnych możliwych interpretacji się osunie, po czym okaże się, iż żaden z aspektów nie spełnia kryterium "prawdziwości", a tylko CAŁY radix, dokładnie przeanalizowany, ma jakiś sens. Wcale by mnie to nie zdziwiło - vide - horoskop Adolfa H, któremu na pierwszy rzut oka ogrodnik pasuje, a nie dyktator.

              Ja jednak będę konsekwentnie obstawiał, że Saturn w połączeniu z Księżycem daje jeden z boleśniejszych efektów na linii podświadomość - surowość w wychowaniu i zachowaniu. W połączeniu może dać ciężar życia, lęki, wychłodzenie w relacjach, zarówno partnerskich, jak i rodzinnych.
              Ale, przyznaję się, zdarzyło mi sie kilka wypadków, gdy jakaś planeta podłączała się pod opozycję, czy kwadraturę tychże dwóch planet i wywracała zastany porządek. Czasem wystarczył też porządny Jowisz czy Wenus w IV domu i statystyki w łeb szły.

              Pozdrawiam ! smile
              • black_halo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 03.01.11, 09:35
                Posiadajac przyjemnie aspektowany Ksiezyc wciaz upieram sie, ze dzieci miec nie chce i nie sadze, zeby mi sie to odmienilo. Moze moj Ksiezyc w trygodnie do Jowisza woli sie po prostu realizowac jakos inaczej? Praca, kariera, podroze, przyjemnosci ... dziecko czy dzieci bardzo te sprawy utrudniaja, zwlaszcza kobietom.

                Jest mnostwo kobiet, ktore zdecydowaly sie na dziecko (zaszly w ciaze swiadomie lub nie usunely) pod wplywem naciskow rodziny i do dzieci maja stosunek obojetny a nawet negatywny bo dziecko to nie jest cos czego chcialy. Skoro juz prowadzisz badania to na Twoim miejscu zaalozylabym temat na jakims forum o dzieciach. Tam mozesz znalezc szerszy material do badan bo na forum astrologicznym jest troche malo osob.

                Od siebie dodam, ze mialam krotki epizod rozmyslania nad posiadaniem dzieci i bylo to akurat wtedy gdy progresywny Ksiezyc przechodzil przez moj 5ty dom. Potem mi przeszlo.
    • jamb85 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 22.10.13, 20:23
      Witajcie,
      dziecko zdecydowanie nie jest celem mojego życia, na razie nie chcę mieć dzieci, nie mówię nigdy, bo nigdy nic nie wiadomo, ale po 5 latach małżeństwa nie zanosi się na to. Mam koniunkcję Księżyca z Saturnem, ale ponieważ jest ona 8 stopniowa, separacyjna i przez znaki, to nawet nie wiem, czy się liczy, czy działa.

      Moja data: 6 maja 1985r., 5.10 rano, Kozienice
      • jasmina.0 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 22.10.13, 21:10
        Mam tą ścisłą koniunkcję Saturna z Księzycem, ale na IC więc też dzieci. To chyba nie ten aspekt. Natomiast 26-marca 1984 Kraków - nie chce dzieci w najbliższym czasie, a może i w ogole. Kariera przede wszystkim. Przy okazji: kwadrat Wenus z Uranem realizuje się książkowo.
    • vivien_cll Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 25.12.13, 22:03
      acrux_79... nadal zbierasz dane do swojej bazy?
      Mogę służyć przykładem- myślę dokładnie takim, o jaki ci chodzi, może nawet dwoma...
      O ile jeszcze Cię to interesuje.
      Wątek już dość nieświeży więc pewności nie mam, a wrzucanie danych w próżnię jakieś niecelowe mi się wydaje.
      • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 26.12.13, 15:03
        Od kiedy zacząłem tworzyć bazę horoskopów, troszkę się sytuacja poprawiła, bo jest większy zasób bardziej i mniej dzieciatych. Jednak proszę o te dwa info na priv.
        Z tym poganianiem mnie to też w sumie dobrze, bo kiedyś trzeba będzie przejść do stosownych podsumowań, a ja na razie tylko zbieram te dane.

        Dzięki i pzdr.
        • princesswhitewolf Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.12.13, 01:20
          wiesz acrux_79, ja bym jednak analizowala pod tym wzgledem tylko kobiety po 40tce bo takowe 30parolaty moga jeszcze zmienic zdanie, i miec dziecko, a ty chcialbys na pewno jakas charakterystyke wspolna kobiet jakie zdecydowanie trzymaly sie tego zdania.
          Jak mialam 29 lat to tez nie chcialam dzieci, ale juz gdy mialam 35 mialam inne zdanie w tym zakresie
          • acrux_79 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.12.13, 16:46
            Można na ten adres gazetowy.

            Sugestia dotycząca kobiet po 40tce słuszna. Aczkolwiek znam też takie przypadki, które dzieci mają, ale ... nie zmieniły opinii w temacie. Tak, niektóre kobiety stać na szczerość. W wielu zresztą przypadkach, nawet wśród bliskich osób, dochodzę do przekonania, że dzieci nie były specjalnie oczekiwane. Po prostu, pojawiły się na świecie, zostały wychowane "i już".

            Macierzyństwo to temat tabu, ponieważ przyjęło się że każda matka musi być szczęśliwa, a moralnie niedopuszczalna jest niechęć do posiadania (brzydkie słowo) dziecka. Im dłużej żyje, tym więcej widzę w swoim życiu przykładów nie tylko rodzin szczęśliwych i spełnionych, ale też niechcianych dzieci i rodziców, którzy przy lepszych okolicznościach tymi rodzicami by nigdy nie zostali. Bo po prostu... nie chcą, nie jest to ich celem, zadaniem, powołaniem. Tak po prostu.
            • vivien_cll Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.12.13, 19:01
              Kurcze... Napisałam mejla, ale nie wiem jak wysłać na adres gazetowy. Pisze, że: "UŻYTKOWNIK NIE AKTYWOWAŁ PROFILU" sad
              Ten adres na Gwiazdologii jest Twój? Może będzie prościej...

              Co do Twojej wypowiedzi- mogłabym się pod nią podpisać obiema rękami. Widzę to bardzo podobnie (i mam na to przykłady w najbliższym otoczeniu).
            • kobieta_z_saturnem Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 27.12.13, 23:23
              acrux_79 napisał:
              > Im dłużej żyje, tym więcej widzę w swoim życiu przykładów nie tylko ro
              > dzin szczęśliwych i spełnionych, ale też niechcianych dzieci i rodziców, którzy
              > przy lepszych okolicznościach tymi rodzicami by nigdy nie zostali. Bo po prost
              > u... nie chcą, nie jest to ich celem, zadaniem, powołaniem. Tak po prostu.

              Zastanawiam się nad niechęcią do rodzicielstwa post factum, czyli gdy dzieci już są. Na ile jest ona wynikiem braku predyspozycji do rodzicielstwa w ogóle, a na ile wynikiem niewłaściwej synastrii z konkretnym dzieckiem. Zdarza się przecież, że dla rodzica jedno dziecko jest szczęściem, a drugie ciężarem. Może to niepoprawne politycznie, ale z moich obserwacji wynika, że ci niezadowoleni rodzice często mają dzieci problematyczne w wychowaniu. Poza tym relacje zmieniają się w czasie. Niektóre dzieci mają lepsze relacje z rodzicami w wieku dorosłym niż w dzieciństwie. Niektórzy z kolei zaczynają czerpać radość z opieki nad małymi dziećmi dopiero wtedy, gdy zostają dziadkami. Nic nie jest czarno-białe.
              • vivien_cll Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 28.12.13, 21:21
                Media dziś donoszą:
                "Areszt dla matki pobitego czterolatka. Chłopiec walczy o życie",
                przy okazji przytaczają całą serię podobnych przypadków.
                Hmmm... trudne synastrie, czy jednak brak predyspozycji i przygotowania do bycia rodzicem?

                Ale ja nie o tym...
                Wątek jest już bardzo długi, a mało w nim treści o którą chodziło. Na początku padła prośba o dane osób, które nie maja dzieci, bo nie chcą (nie mogą), a dyskusja toczy się jakby na zupełnie inny temat... Szkoda.
                Ja ciekawa jestem jak to wygląda w zebranych przez acrux_79 danych.
            • princesswhitewolf Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 29.12.13, 15:25
              Macierzyństwo to temat tabu, ponieważ przyjęło się że każda matka musi być szczęśliwa, a moralnie niedopuszczalna jest niechęć do posiadania (brzydkie słowo) dziecka.

              To sie tez zmienia po urodzeniu dziecka. Inaczej sie traktuje wlasne i inne sie ma odczucia. Znam kobiety jakie lubia wszystkie dzieci, a jest wiele takich jakie cudze denerwuja a wlasne nie.

              W wielu zresztą przypadkach, nawet wśród bliskich osób, d
              > ochodzę do przekonania, że dzieci nie były specjalnie oczekiwane. Po prostu, po
              > jawiły się na świecie, zostały wychowane "i już".


              Bo ludzie sa wygodni i dosc egoistyczni w dzisiejszych czasach i to jest u podstawy tematu. Nie maja zamiaru sie poswiecac komukolwiek ani czemukolwiek. Dlatego biala rasa powoli sobie wymiera na skutek coraz nizszego przyrostu.

              Ja uwazam ze nie ma obowiazku posiadania dzieci. Niemniej jednak wiem ze dziecko wiele zmienia w glowie czlowieka i pokazuje calkowicie inny wymiar rzeczywistosci o jakim wczesniej nie mialam pojecia ze istnieje. Cala idee macierzynstwa i jak ono wyglada wyobrazalam sobie zupelnie inaczej niz ono wyglada w realu.
              • vivien_cll Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 29.12.13, 17:20
                "/.../Bo ludzie sa wygodni i dosc egoistyczni w dzisiejszych czasach i to jest u podstawy tematu. Nie maja zamiaru sie poswiecac komukolwiek ani czemukolwiek./.../"

                Ok, ale to właśnie powinno być widoczne w kosmogramie...



                "/.../Ja uwazam ze nie ma obowiazku posiadania dzieci. Niemniej jednak wiem ze dziecko wiele zmienia w glowie czlowieka i pokazuje calkowicie inny wymiar rzeczywistosci o jakim wczesniej nie mialam pojecia ze istnieje./..."

                Z pewnością masz rację. Jednak niektórych ludzi tego typu zmiany w głowie w ogóle nie interesują (bo chcą żeby w głowie zmieniały im inne sprawy) i to też powinno być widoczne.

                Nadal jestem ciekawa co odkrył acrux_79...
                • princesswhitewolf Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 29.12.13, 19:41
                  Jednak niektórych ludzi tego typu zmiany w głowie w ogóle nie interesują (bo chcą żeby w głowie zmieniały im inne sprawy) i to też powinno być widoczne.

                  Na pewno tak. W sumie jest to "nieznane" dla nich doswiadczenie a jak wiadomo nie teskni sie za czyms czego sie nie zna. Ale... to tak na poziomie intelektualno uczuciowym.

                  Jednak jest jeszcze jedna zmienna. Poped macierzynski u kobiet stymulowany przec hormony u kobiet.
              • kobieta_z_saturnem Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 29.12.13, 20:09
                princesswhitewolf napisała:

                > Bo ludzie sa wygodni i dosc egoistyczni w dzisiejszych czasach i to jest u pods
                > tawy tematu. Nie maja zamiaru sie poswiecac komukolwiek ani czemukolwiek.

                Wygoda niejedno ma imię. Dużo kobiet z obszarów wiejskich lub biedniejszych miejskich rodzi dzieci właśnie z wygody. Bo wtedy jest pretekst do nieukończenia szkoły, nieszukania pracy, którą znaleźć ciężko, nieemigrowania za chlebem, uzyskania od państwa zasiłku, zapewnienia sobie stałego dochodu w postaci alimentów itd.
                  • doniaka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 09:27
                    princesswhitewolf napisała:

                    > Wygoda niejedno ma imię. Dużo kobiet z obszarów wiejskich lub biedniejszych
                    > miejskich rodzi dzieci właśnie z wygody

                    >
                    > Sa i takie przypadki oczywiscie.

                    Witaj smile

                    Dodam, że w niektórych przypadkach jest to też powód do wydania się za mąż.
                    Biedne dzieci.

                    Pozdrawiam.

                • am98 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 00:07

                  >
                  > Wygoda niejedno ma imię. Dużo kobiet z obszarów wiejskich lub biedniejszych mie
                  > jskich rodzi dzieci właśnie z wygody. Bo wtedy jest pretekst do nieukończenia s
                  > zkoły, nieszukania pracy, którą znaleźć ciężko, nieemigrowania za chlebem, uzys
                  > kania od państwa zasiłku, zapewnienia sobie stałego dochodu w postaci alimentów
                  > itd.

                  Jest to dla mnie jakieś kuriozum. Urodzić dziecko dla wygody?! Skąd takie myślenie? Opieka nad dzieckiem i jego wychowanie to żadna wygoda, to jest bardzo ciężka praca, to jest harówa.
                  • princesswhitewolf Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 12:41
                    to jest harówa.

                    Fakt. Ale czasami sa mlodziutkie leniwce edukacyjne jakie nie zdaja sobie z tego sprawy i aby nie napierala na nich rodzina o dalsza edukacje uwazaja dziecko za metode aby sie "ustawic" zyciowo. Przyznam jednak ze to bardzo rzadki przypadek w dzisiejszych czasach. A co do tych zasilkow na wsi i po to maja miec w Polsce dziecko to chyba jakas pomylka.
                  • kobieta_z_saturnem Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 20:00
                    Jest to harówa, ale walka o byt, gdy ciężko o pracę, jest jeszcze większą harówą. Poza tym dzieci z tych obszarów są bardziej samodzielne. Do tego pomaga rodzina, babcia, siostry, starsze dzieci itd., bo tam rzadko kto ma pracę. Kwoty zasiłków nie są duże, ale w porównaniu do minimalnego wynagrodzenia – niewiele niższe. Do tego dochodzą alimenty, które są odpowiednio wyższe gdy kobieta nie pracuje. Jak kobieta ma do wyboru pracować fizycznie za 1.000 zł z dojazdami po 10 h dziennie, bez perspektyw na awans, a dostawać tę kwotę za wychowywanie dziecka w domu, to jasne, że łatwiej wybrać to drugie, tym bardziej, że to drugie gwarantuje stały dochód, a praca jest niepewna.
                  • black_halo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 01.01.14, 13:15
                    > Jest to dla mnie jakieś kuriozum. Urodzić dziecko dla wygody?! Skąd takie myśle
                    > nie? Opieka nad dzieckiem i jego wychowanie to żadna wygoda, to jest bardzo cię
                    > żka praca, to jest harówa.
                    >

                    Nie wiem czy bywalas kiedys na obszarach wiejskich. Dzieci tam nie sa tak zaopiekowane jak w miescie, co generalnie nie jest zle. Z czasow kiedy jeszcze babcia mieszkala na wsi pamietam, ze dzieci mieszkajace w owej wsi po prostu wychodzily z rana na podworko i tak do wieczora. Jak zglodnialy to szly do domu zrobic sobie kanapke. Szesciolatek krojacy chleb wielkim nozem? Nic dziwnego. Do tego juz kilkulatki mialy sporo odpowiedzialnosci, musialy pomagac w pracach polowych. Dziesieciolatek za kierownica snopowiazalki? Normalka. Im wiecej dzieci tym wiecej rak do pomocy oraz potencjalnych pracownikow. Jeden z mieszkancow tej wiski mial ogromna plantacje burakow wiec w odpowiednim okresie dzieci szly do niego, zeby zarobic na wlasne ksiazki do szkoly np. Podejrzewam, ze polowa tych dzieci nie szla do szkoly conajmniej do polowy wrzesnia bo pomagala w wykopkach.
                    • doniaka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 01.01.14, 20:08
                      black_halo napisała:

                      > > Jest to dla mnie jakieś kuriozum. Urodzić dziecko dla wygody?! Skąd takie
                      > myśle
                      > > nie? Opieka nad dzieckiem i jego wychowanie to żadna wygoda, to jest bard
                      > zo cię
                      > > żka praca, to jest harówa.
                      > >
                      Ja to jestem mieszczuch z pokolenia, ale przyjaźnie się z koleżanka ze wsi," z za Buga". Nic się nie zmieniło w mentalności od pokoleń. Z punktu widzenia tematu: złapać bogatego męża w mieście najlepiej na dziecko, czasami ciążę, która nie istnieje.... a, jak istnieje to jest środek do celu. No i później to się dopiero dzieje.... Powtarzam się. Biedne Dzieci...
            • doniaka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 30.12.13, 11:12
              Witaj!
              Będę miarodajną osobą do Twoich badań z racji wieku 50 lat i nie posiadania dzieci.
              3.12.1963 godz. 20.55 Warszawa
              Dodam, że lubiłam i lubię dzieci. Zawsze do mnie się garnęły i tak zostało. Moja mama mówiła kiedyś, że całe przedszkole za mną latało a ja je wychowywałam. Lecz nigdy nie chciałam mieć własnego dziecka. I, jak się na prawdę nie chce to się nie ma bez względu na partnera i jego chcenia.
              Teraz za to mam bardzo dobry bliski kontakt z młodymi ludźmi.
              W mojej ocenie to niechęć do ograniczenia własnej wolności - Uran. Bo dziecko jest ograniczeniem wolności tak samo jak partnerstwo. Ja to tak czuję.
              Znam dużo takich przypadków a w tle Uran silnie aspektowany do planet osobistych.
              Mogę się mylić, ale.........?

              Pozdr. i życzę sukcesu.
                • doniaka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 09:22
                  kobieta_z_saturnem napisała:


                  > Znam wiele osób mających aspekty Urana do Wenus, zarówno harmonijne, jak i nieh
                  > armonijne, a dzieci mają.
                  >
                  > Ja mam Urana w trygonie do Księżyca i dzieci nie chcę.

                  Witaj smile

                  Jak doświadczenie pokazuje nie ma pewników, zawsze są jakieś odstępstwa, wyjątki od reguły. Właśnie rozmawiałam z przyjaciółką, która prawie obsesyjnie unika posiadania dziecka i ma w radix-ie Urana w ścisłej, zerowej kwadraturze do Księżyca.
                  Myślę, że Uran może realizować się w/w przypadkach w aspektach do Słońca i Księżyca.......?
                  Pewnie są też inne aspekty, które mogą działać podobnie. Sama jestem ciekawa wink
                  Jeżeli chodzi o mój radix to jednak czuję mocno Urana. Tym bardziej, że 5 dom mam mocno obsadzony i Księżyc płodny.

                  Serdecznie pozdrawiam smile

                    • doniaka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 13:05
                      princesswhitewolf napisała:


                      > A ile ma lat? Poza tym wspolczuje tak scislego tego aspektu

                      No trochę ma po 40 zbliża się 44 rok urodzenia. Ja to mówię, że nigdy nie jest za późno, ale wiek biologiczny może robić swoje i jej obsesyjne nastawienie na NIE dołącza się do kompletu. Nie podejrzewam jej o zmianę swojej decyzji, ponieważ jest z tym szczęśliwa.
                      Cieszy się ze swojej wolności i spełnia się w innych dziedzinach .
                      Tylko w myśl mojej zasady nigdy nie mów nigdy wink coś może się zmienić.....
                      No tak nie jest łatwo z takim aspektem. Z matką też ma jazdy, nie wspomnę, że ze swoimi emocjami też.
                      Mam podobnie tylko Urana z Plutonem w kwadraturze do Słońca. Uffff.... czasami już sił brakuje. Na szczęście Jowisz trygonem mnie ratuje, żeby nie targnąć się na linę wink

                      Pzdr.
                      • princesswhitewolf Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 16:58
                        > Mam podobnie tylko Urana z Plutonem w kwadraturze do Słońca.

                        no ale to co innego niz scisly Uran kw Ksiezyc

                        To co ty masz to po prostu moga byc nagle zmiany losu jak przez jakis kombajn przejsc... jakie niekoniecznie sa od ciebie zalezne bo to slonce.
                        Uran kw Ksiezyc to jednak szalone nagle zrywy emocjonalne. Reakcja emocjonalna czasem niewspolmierna do realiow
                        • lwi2 Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 18:17
                          Strzelam, że uszkodzona w jakiś sposób Ceres może przeszkadzać posiadaniu dziecka, Lilith albo Plutonem, na przykład. W podanym tutaj przypadku jest koniunkcja Lilith-Ceres. Czyli trzeba wstukać Ceres i Lilith do horoskopu żeby to zobaczyć.
                          W każdym razie "niemanie" dziecka, czy na skutek decyzji czy z innych powodów, to jakaś tam "choroba", z punktu widzenia rozwoju ludzkości. Chociaż wszyscy dzieci mieć nie mogą, byłoby nas za dużo i może słabsze geny są w ten sposób eliminowane.
                        • doniaka Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 31.12.13, 20:58
                          princesswhitewolf napisała:

                          > > Mam podobnie tylko Urana z Plutonem w kwadraturze do Słońca.
                          >
                          > no ale to co innego niz scisly Uran kw Ksiezyc
                          >
                          > To co ty masz to po prostu moga byc nagle zmiany losu jak przez jakis kombajn p
                          > rzejsc... jakie niekoniecznie sa od ciebie zalezne bo to slonce.
                          > Uran kw Ksiezyc to jednak szalone nagle zrywy emocjonalne. Reakcja emocjonalna
                          > czasem niewspolmierna do realiow


                          Tak masz rację, tylko ja realizuje się przez moje Słońce i pewnie dlatego dotkliwie przez tego Plutona. Ale Uran działa podobnie tylko anturaż jest inny... Księżyc mam w 12 domu - mamcia i koleżanki - tajny wróg!!! Oj skrzydełka podcinąją.
                          To dodam jeszcze, że wolę tego mojego Plutona bo daje mi siłę, mimo sytuacji traumatycznych, ale Uran... łapki się trzęsą wink
                          Sorry, przepraszam odbiegłam od tematu.
                          Uaktywniłam się w pisaniu na forum hihi bo Uran tranzytuje mi koniunkcją Jowisza. Uran - Astrologia.

                          Wszystkim życzę realizacji celów w 2014r. Samotnym - miłości takiej z marzenia smile
                          Pozdrawiam smile
    • black_halo Re: Niedecydowanie się na dziecko - prośba. 01.01.14, 21:20
      Tak pomyslalam, ze dorzuce jeszcze cos - odkad Jowisz tranzytuje moj 5 dom zmienilo sie nieco moje podejscie do dzieci i nie jestem juz tak bardzo na nie a nawet jezyczek wagi przechyla sie w strone tak. Nie wiem na ile to tranzyt, na ile slyszenie tego biologicznego zegara (czasem mysle, ze to juz ostatni moment) a na ile fakt, ze dookola same ciezarowki. Choc nadal wychodze z siebie jak slysze wyjace dziecko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka