Podróż do Azji

30.10.11, 22:07
Po smutnych wydarzeniach zeszłego roku, wciąż nie potrafię się odnaleźć. Wszystko upadło, łącznie z obrazem mojej osoby. Już nie wiem ani czego oczekuję, ani do czego zmierzam. Mimo, że nauczyłem się tylu rzeczy i widzę jak głupim byłem, nie potrafię niczego zmienić w moim życiu. Jak słaba ryba w strumieniu, a przecież zawsze płynąłem pod prąd. Mam dość tego, żałoba trwa za długo. Rzucam studia. Postanowiłem wyruszyć w podróż, chcę znowu odzyskać harmonię.
Chcę w listopadzie wyjechać w 2-3 miesięczną podróż do kilku azjatyckich krajów. Czuję obawy, ale wiem, że to dobry pomysł. Jednak jestem dość młody, nigdy też nie odbyłem podobnej podróży. Urodziłem się 17 sierpnia 1992 o 4:50 w Bielsku-Białej. Czy możecie mi poradzić? Czy to odpowiedni moment? Czy ta podróż ma w ogóle sens?
    • xeiron Re: Podróż do Azji 31.10.11, 14:42
      Kosmogram wraz z tranzytami
      link
      • potrek Re: Podróż do Azji 01.11.11, 11:12
        W Bielku-Białej mieszka jeden z najlepszych astrologów w Polsce Pan Leon Zawadzki. Radze skonsultować się z nim. Nie jest tani ale na pewno to będą bardzo mądrze wydane pieniądze.

        Ma swoja stronę
        WWW.logonia.org
        • potrek Re: Podróż do Azji 01.11.11, 11:16
          Ojciec nie da ci pieniędzy na tą podróż. Nie pojedziesz.
          Przykro mi. Ucz się dalej
          • xeiron Re: Podróż do Azji 01.11.11, 21:41
            Dziękuję. Mówi pan opierając się na astrologii horarnej? Otóż, chodzi o to, że fundusze już uzbierałem... Czy warto przez rok robić coś wbrew sobie, zupełnie bez sensu? Podobno tranzyty plutonu to wyjątkowo trudne chwilę. Chciałbym teraz zrobić coś dla siebie.
            • acrux_79 Re: Podróż do Azji 02.11.11, 05:58
              "Obraz Twojej osoby" to oględnie mówiąc, konflikt:

              Słońce w I - król, pan, władca

              Saturn DESC - sługa powinności, żebrak, walczący z przeszkodami, obowiązkami, dojrzały.

              "Zawaliło się" ponieważ Neptun załapał opozycję do tego Słońca. Zacząłeś brać więcej rzeczy do siebie, w końcu zaczęła "woda" przepływać przez horoskop, bo:
              - Pluton do Księżyca ("jazdy" mówiąc krótko)
              - Neptun do Słońca (projektowanie swoich nieszczęść na innych, dramatyzowanie, w innych kompleksach znaczeniowych problem z ojcem, albo używkami)
              - "kopniak" Urana na Księżyc (wielka odwaga przecinania przeszłości, korzeni, zmiana miejsca)

              Uran na Księżycu to jest to dodanie Tobie wielkiej odwagi i skok naprzód. Księżyc znajduje się w emigrującym, czerpiącym wiedzę domu IX, w Baranie. Prawdopodobnie Baran jest też MC. Mars z Bliźniąt jest w kwadraturze do Jowisza/Wenus w Pannie (edukacja umysłowa poprzez praktyczne relacje, także z nauczycielami), a sam Księzyc jest w trygonie do Merkurego.

              Konstrukcja horoskopu jest więc mocno intelektualna, aczkolwiek trzeba tego Merkurego (władcę Panny i Bliźniąt) nieco obudzić, gdyż znalazł się w domu XII.

              Myślę, że ten wyjazd by się przydał, ale musisz tu absolutnie wrócić, gdyż Słońce na Ciebie czeka (!). Przede wszystkim potrzebujesz nauczyciela, przewodnika - jeśli tam go chcesz znaleźć i masz wiarę, że Ci się uda (albo wsparcie jakiegoś protektora, przyjaciela) - to jedź, ale... za około 4 - 5 miesięcy, jak Uran ponownie powróci do Księżyca.

              "Zrobić coś dla siebie" to jest ewidentnie Uran (zmiana) na Księżycu (ukryte możliwości). Ukryty jest tutaj w horoskopie Księżyc (Rak XII wierzchołek) i czeka na uruchomienie poprzez gruntowną zmianę na gruncie edukacji / wyjazdu / rozwoju. Uran to gwałtowne przyspieszenie tegoż, odwaga, pewna bezczelność (czasami b. przydatna). Merkury rządzi XI i II wierzchołkiem, czyli wartościami powietrznymi (idee) i ziemskimi (byt), ale mamy go w XII domu.

              Uran w końcu odkrywa Ci ten trygon Księzyc - Merkury, a Wodnik jest po drugiej stronie. Saturn jest kompleksem, przeszkodą, która Cię odgranicza. Być może w Polsce "nie sprostałeś", dlatego nie możesz tymczasowo (?) czerpać z DESC, ponieważ wytworzyłeś (prawdopodobnie) jakieś ambicjonalne przekonanie. Co i jak - tego nie wiem.

              Ja bym jechał, ale miał cele i wsparcie:
              - logistyczne (ktoś kto zna jakiegoś nauczyciela w tej "Azji")
              - duchowe (dążyć do czegoś, a nie doświadczać "na złość" rzeczywistości; nie uciekać od relacji z ludźmi)
              - kulturowe (obcy mogą Cię nauczyć różnorodności pojmowania kontaktów, na obecnych tranzytach może to się okazać zbawienne)

              Rada odnośnie P. Leona Zawadzkiego jest b. słuszna i sensowna. On dużo krajów zwiedził, więc ma w tej materii doświadczenie. Jest nie tylko astrologiem, ale też podróżnikiem duchowym, który nawet poczynił jedną wartościową książkę z podróży po Indiach.

              Pozdrawiam !
              ----------
              gwiazdologia.wordpress.com/
              • xeiron Re: Podróż do Azji 02.11.11, 21:38
                Dziękuję panu bardzo. Jestem na prawdę wdzięczny, za tak obszerną analizę. Tylko, co oznacza, że Słońce tu na mnie czeka?
                • acrux_79 Re: Podróż do Azji 02.11.11, 23:03
                  To znaczy, że szkoda by się było pozbywać tak pięknego położenia, jakim jest Słońce w Lwie, w pierwszym domu.
                  A takie położenie mamy m.in. właśnie w Polsce.
            • aarvedui Re: Podróż do Azji 04.11.11, 13:27
              dlatego do horarnej trzeba mieć ścisły kontakt z klientem aby przede wszystkim zadać właściwe pytanie, zamiast bawić się w Wielkiego Przepowyadacza Magusa Y Znavcę Xiąg Tayemnych ;>
    • aarvedui Re: Podróż do Azji 04.11.11, 14:05
      myślę, że jest podróż jest Ci potrzebna i należy jechać.

      tu nie chodzi o sam tranzyt Neptuna do Słońca, który zawsze oznacza poddawanie w wątpliwość kim jesteśmy i jakie mamy motywacje do życia.

      bardziej tutaj trzeba patrzeć przez pryzmat Księżyca, który odpisuje także to, jak postrzegamy siebie samego i dookreśla nasze interakcje z otoczeniem na płaszczyźnie dostosowania emocjonalnego, zachowania i reagowania na codzienne sytuacje.

      Księżyc w Baranie zazwyczaj straszliwie pędzi i trudno mu powiedzieć jak się czuje dopóki w coś nie przywali głową (czyt. przeszkoda, problem) wink
      w domu IX pędzi już straszliwie, bo mknie i emocjonalnie lgnie do swoich wizji przyszłości, innych miejsc i krajobrazów (fizycznych i duchowych).

      O ile już jesteś, jak na swój młody wiek, bardziej dostrojony do Słońca (czyli upraszczając utożsamiania się ze swoimi osiągnięciami i ambicjami, stroną męską, ojcem), to tranzyt Neptuna mógł Cię dotknąć.
      Instynktownie więc powróciłeś do zachowania księżycowego (bardziej dziecięce, nieświadome) - czyli po baraniemu postanowiłeś ruszyć w podróż wink
      ponieważ Księżyc i Słońce to dwie bliskie "energie" oddziaływanie terapeutyczne na jedną może uleczyć drugą, o ile są ku temu przesłanki (astrologiczna zgodność żywiołów świateł wskazuje, ze jakieś są).
      W końcu przemianie poprzez energie księżycowe (czyli przede wszystkim wymiana doznań, emocji, także jak najbardziej - przebywanie wśród innych ludzi) sprzyjają inne tranzyty - Plutona (z domu piątego skłania do ryzyka,i sugeruje że ryzykancka postawa stworzy wiele bardzo ryzykownych zagrożeń na twej drodze,ale podejmując UMIARKOWANE ryzyko zyskasz cenne doświadczenia) , również Uran wypycha Cię z domu (dosłownie z 4) - oba tranzyty zachęcają do podjęcia ryzyka, ale i kuszą obietnicą nagrody.

      dla dokładniejszego zabezpieczenia się przed ewentualnymi szkodami zachęcam do poznania symboliki domów 5 i 4 oraz Plutona i Urana, gdyż te planety obrazują siły, które "wypychają" Cię z domu w podróż, określą też zagrożenia i wyzwania, którym przypuszczalnie będziesz musiał stawić czoło.

      ponieważ zawsze warto zerknąć na Saturna, to całości dopełnia On, tranzytujacy dom 3 - dom spraw bieżących, codziennych, które wymagają komunikacji z innymi, zdobycia informacji, poznania otoczenia, ogólnego ogarnięcia swoich spraw wymagających interakcji z najbliższym otoczeniem.
      jeśli coś nawala w tych sprawach - będą liczne okazje się poprawić,
      np. jeśli gdziesz jedziesz pociągiem i nie zadbałeś o to, żeby wiedzieć gdzie i czym jedziesz i przygotować drobne, to kasjerka okaże się gburowata, w końcu nie sprzeda ci biletu, spóźnisz się na ważne spotkanie, a na dworcu ukradną ci portfel bo nie umiałeś dogadać się z dresiarzami (wystarczyło im dać papierosa), etc.
      a wszystko przez brak ogarnięcia umysłowego rzeczy związanych z podróżowaniem i komunikacją z innymi - podobne okazje to typowe saturniczne testy ;>

      udanej podróży tak czy siak, uważaj tylko z ryzykanctwem.
      • xeiron Re: Podróż do Azji 05.11.11, 16:36
        Mam wrażenie, że mimo silnego Słońca, nie wykorzystywałem go. Owszem, do mniej więcej 5 roku życia byłem bardzo słoneczny - przebojowy i śmiały, złote dziecko. Potem to się zmieniło - słońce zeszło do podziemia. Gdzieś było, ale nie promieniowało na tyle bym roztaczał taką słoneczną aurę. Zgadzam się, ten konflikt Słońce-Saturn czułem bardzo mocno. Bo odcinałem się od "dziecinnych" rówieśników, wolałem książki, niż imprezy, skupiłem się na nauce. Potem trochę pękłem, zatęskniłem za Słońcem i wybrałem sobie szkołę w dużym mieście. Samodzielność mnie bardzo ukształtowała i właśnie przez Księżyc docierałem do tożsamości. Bo mimo braku wody w natalnym, jestem typem bardzo emocjonalnymwink przez przeszkody, które pokonywałem dowiadywałem się o sobie na prawdę wiele. Kulminacją był lipiec zeszłego roku, gdy z dnia na dzień, otoczony naturą chyba odkopałem to Słońce zupełnie - zupełnie inny pogląd na życie, na Boga, na siebie. (Co ciekawe nie pokryło się to chyba z jakimś ciekawym tranzytem, z tego co kojarzę). Stałem się bardzo szczęśliwy. Na kilka miesięcy, aż do śmierci bardzo bliskiej mi osoby, na dodatek równej mi wiekiem. To był szok. Moje fundamenty były jeszcze zbyt świeże... Nie radziłem sobie za dobrze. Ale dziś myślę, że bez tego gruntu nie poradziłbym sobie zupełnie. Ostatnie 6 miesięcy to był stan wyjątkowej bierności - wmawiałem sobie, że potrzebuje tego, by się zregenerować, odzyskać harmonię. Ale to była "złuda". To mnie pogrążyło jeszcze bardziej- zbyt przeciwne mojej ognistej naturze. Nie wyszła wymarzona medycyna, wybrałem "racjonalnie" poważne studia. Absolutnie nie interesujące. I kolejna "złuda"- skoro zabrakło kilku punktów, to może tak miało być, zresztą obcowanie ze śmiercią to nie dla mnie itd. Szczerze - to dopiero na dniach, olśniło mnie w jakie bagno się wpakowałem i co się ze mną stało. Wiele myślałem i utwierdziłem się co do słuszności swoich marzeń. Więc po tym jak przybliżyłeś mi tranzyt Neptuna, wiem, że mimo tego, że wciąż nie jestem bardzo słoneczny, tranzyt wiele mi namieszał. Pojadę, ale nie na dniach jak chciałem - chcę sie przygotować.
        otrzymałem od was wiele wiedzy, jestem bardzo wdzięczny, ale ośmielę się prosić o więcej - o odpowiedz na dwa pytania:
        1.Zupełnie nie rozumiem Lilith - nie wgłębiałem się w ten temat, wydaje mi się za trudny. Mam silną opozycję Słońce-Lilith. Co to oznacza? Ten aspekt mnie niepokoi - tak silna biegunowość na światło i ciemność. Spotkałem się też z opiniami, że to nie jest istotne ciało, więc może nie ma co tego rozważać?
        2.Czy umiałbym leczyć ludzi? Czy byłbym dobrym lekarzem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja