Dodaj do ulubionych

Tranzyt Plutona do Marsa: trygon.

28.04.05, 00:22
W wątku pt. "Co wywołuje taki stan" Irysek1 napisała:

> zaczynam zrywac kontakty. Ucinac je nozem, lub rozwlekajac w
> czasie jak flaki z olejem pozwalam umrzec im na smierc.

Chodziło tam o tranzyty Plutona do kon. Merkury - Saturn.
U mnie:
Trygon Plutona do natalnego Marsa. Wciąż nieścisły.
Pluton retrograduje - niedługo stworzy kwadrature z natalną Wenus.
I Saturn wciąż niedaleko od asc [przeszedł].

Saturna nie mieszam w relacje międzyludzkie, robi mi co innego.
Na pewno jednak ma wpływ na moją ogólna irytację.
Jestem plutonowo - wenusowa.
Kontakty są moja mocną stroną.
Zrozumienie, porozumienie.
Ale każdy tranzyt Plutona przeżywam intensywnie.
To, co się teraz ze mna wyrabia każe mi się powaznie zastanowić, czy nie
spędzać połowy dnia na praktykach jogicznych.
Roznosi mnie.
Od środka, bo w "normalnym życiu" z wielu powodów stoje w miejscu.
Brakuje mi cierpliwości do ludzkich problemów, zwłaszcza do problemów ludzi
powolnych z natury.
Mam bardzo silnego Marsa, teraz ten Mars stał się sprinterem.
Pokrzykuję, popędzam. Nie w życiu - w działaniu, raczej w rozmowach. Nie daje
rady wysłuchiwac o tym, jaki świat jest trudny, ludzie wredni i nic sie nie
udaje.
Kończę rozmowę, bywa, że drastycznie.
Co dziwne, pojmuję problemy tych osób, rozumiem że ktoś może żyć w innym
rytmie, ale jest we mnie potężna obawa, że angażując sie - w jakiś sposób
sama się zdołuję, osłabię, jeszcze bardziej nakręcę.
W prostych żołnierskich słowach daje do zrozumienia, że takie zarażanie
świrami [domniemanymi, wymyslonymi] jest niegrzeczne.
I często robię to w niezbyt grzecznej formie.
Wdaję się w utarczki - najlepiej netowe, bo w przedziwny sposób pisanie mnie
pacyfikuje, tak jakbym nadrabiała tolerowane wcześniej rozwlekłe narzekania,
a teraz szybko robiła z tym porządek. To może byc co najmniej zaskakujące dla
tych osób.
Zdarzyło mi się tak trzykrotnie w ciągu miesiąca.
Do niektórych osób nie odzywam się, nie oddzwaniam z premedytacją, mogłabym
zrobic krzywdę sobie lub im.

To wszystko dotyczy TYLKO narzekających, powolnych osób.
Poza tym jestem towarzyska, kontaktowa, mnóstwo osób wprost mi mówi - bo
inaczej bym nie uwierzyła - że podoba im się moje poczucie humoru,
kontaktowość, towarzyskość, sposób wypowiedzi. Zwłaszcza na piśmie, bo nie
widac targających mną emocji, jest za to dynamiczny styl.
Nie mam innych ważnych tranzytów, do ścisłego trygonu Plutona na niebie i
Marsa w moim horoskopie brakuje prawie całego stopnia. Czy to możliwe, żeby
takie numery działy sie przez ten tranzyt?
Niedługo Pluton stworzy kwadraturę do mojej Wenus.
Wtedy będę [jak w grudniu ub.r.] pomagająca, rozumiejąca, empatyczna.

Jak moge spożytkować ten tranzyt - o ile to on?
Czy ktos o podobnym układzie sił [silny Mars, Pluton jako jedna z dwóch
dominant planetarnych] - ma jakieś wspomnienia?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Tranzyt Plutona do Marsa: trygon. 28.04.05, 10:55
      Przechodze teraz tranzyt Plutona do Marsa, rowniez harmonijny tyle ze to
      sekstyl. Jednoczesnie jest to aplikacyjny trygon do Wenus.

      Mars w I domu - 22 Wagi (wlada Descendentem), Wenus w XI - 24 Lwa (Wlada
      Ascendentem i VIII domem). Pluton jest razem z Uranem na szczycie XII i wlada
      II.

      Aspekty robi mi z trzeciego domu. Aspekt ten objawia sie totalnymi zmianami w
      zyciu kolezenskim. Zwlaszcza w kontaktach kolezenskich z mezczyznami: w mniej
      lub bardziej swiadomy sposob zrywam stare znajomosci, ktore mi wyraznie ciaza.

      Ciekawe jest, to, ze podczas tego tranzytu: trwa juz jakis czas - czuje wieczne
      zmeczenie, brak mi sil fizycznych, od ponad roku non stop choruje: a to
      zatrucie, a to grypa, skrecenie kostki inne urazy itp. Do niedawna bylam okazem
      zdrowia: przez ponad 10 lat pracy nie bylam na zwolnieniu, teraz kilka razy do
      roku.
    • queenmaya Re: Tranzyt Plutona do Marsa: trygon. 30.04.05, 01:36
      Obie planety władają Skorpionem, więc ich połączenie dodaje ci cech tego znaku.
      U mnie Pluton i Mars są bardzo silne, Wenus również. Przeżyłam już różne możliwe
      tranzyty Plutona do różnych planet i wiem, jaką mają dynamikę, zarówno te
      napięte, jak i harmonijne.
      Pluton, jeśli jest pozytywnie realizowany powinien dawać napęd do rozwoju, a
      plutoniczny rozwój to odrzucanie tego wszyskiego, co jest w nas chore, ułomne i
      nam nie służy. Ja właśnie pod wpływem tranzytów Plutona zmuszona zostałam do
      całkowitego zrewolucjonizowania mojego życia i psychiki. Otworzyły się przede
      mną nowe światy i zaczęłam rozumieć rzeczy, które dawniej znałam tylko z teorii.
      Wywaliłam ze swojego zycia wszystkich ludzi, którzy mi nie pasowali, a byli to
      nawet krewni i powinowaci. Po prostu ani ja nie umiałam z nimi gadać, ani oni
      nie byli w stanie tolerować mojej nowej osobowości i z wielką chęcią się ode
      mnie uwolnili. Po dokonaniu tak drastycznych porzadków i tak zdecydowanej
      przemiany osobowości nie mam już cierpliwości do ludzi, którzy zamiast nad sobą
      pracować i dokonywać jakichś konkretnych przemian w sobie i wokół siebie całą
      energię marnują na narzekania i zwalanie winy na wszystkich i wszystko wokół.
      Jeśli nie przejawiają gotowości do pracy, to ich wybór, a ja nie muszę tracić
      swojej energii na słuchanie ich jałowego i od lat takiego samego zrzędzenia.
      Oczywiście, nie zawsze można się od tych ludzi tak dokładnie uwolnić, ale możesz
      ich nauczyć i przyzwyczaić, że nie jesteś powiernicą ich kłopotów i nie będziesz
      ich wysłuchiwać.
      Ja chyba po prostu zaczęłam widzieć toksyczność pewnych związków, które kiedyś
      wydawały mi się jakąś "wartością" czy obowiązkiem i zrozumiałam, że te związki
      mnie wyłącznie niszczą, nikomu nie przynosząc żadnej realnej korzyści. A to
      pomogło mi pozbyć się poczucia winy z powodu rzekomego "egoizmu" odcięcia się od
      nich.
      • romy_sznajder Re: Tranzyt Plutona do Marsa: trygon. 30.04.05, 03:46
        Bardzo Wam dziękuję.

        Na zdrowiu nie zapadam, przeciwnie, sama jestem zaskoczona, jak łatwo sie
        regeneruję. To dziwne, bo wszelkie problemy psychiczne często ujawniały się u
        mnie w ciele. Wtedy wiedziałam, gdzie leży problem: na tyle dobrze nauczyłam
        sie rozumiec te sygnały.

        Lubię, jak ludzie się zwierzają. Ale dokładnie rozróżniam, gdzie zaczyna się -
        sorry za kolokwializm - wyrzygiwanie swoich wątpliwości. Są osoby, które maja
        mnóstwo wahań, ale nie okazują tego po sobie i są osoby, które głosno
        przetrawiają wszystkie [negatywne] scenariusze, jakby je przerabiali, po czym
        przepracowawszy je w rozmowie - ida dalej, wolni od części wahań.
        Inna rzecz, że zaraz wynajda następne, ale jakoś funkcjonują.
        Nie zdają sobie przy tym, sprawy, że obarczają swoja złą energią resztę świata.
        Albo inaczej: brali energię od innych ludzi i ją marnowali.
        I to starałam się ostatnio powiedzieć. O dziwo, zrozumieli.

        Natomiast ja zrozumiałam ostatnio rzecz z tematyki czwartodomowej [tam Pluton w
        kon. Księżyc] w trygonie do Saturna. Trudno mi o tym pisac na forum, ale w
        skrócie:
        Układ pan - władca naprawde nie jest jednokierunkowy. Mam wiele uwag, oględnie
        ujmując sprawe, do traktowania mnie w dzieciństwie. I teraz pojęłam, że nie
        byłam "bez winy". Apodyktyczny Pluton [dziecko] i wrażliwy Księżyc [matka].
        Powinnam dostać wsparcie i ukierunkowany rozwój, dostałam lęk i wzorce
        wycofania. Odwrócone role. Wyrastałam na anrchizująca pierdołę z rozbuchanym
        ego. Nic dziwnego, że byle porażka mogła mnie złamać. Przypłaciłam to kiedys
        długoletnią depresją. Mam wrażenie, że jestem bardzo blisko zrozumienia
        mechanizmu tamtej sytuacji.
        • anahella Re: Tranzyt Plutona do Marsa: trygon. 30.04.05, 06:22
          romy_sznajder napisała:

          > Bardzo Wam dziękuję.
          >
          > Na zdrowiu nie zapadam, przeciwnie, sama jestem zaskoczona, jak łatwo sie
          > regeneruję.

          bo Pluton to regeneracja. U mnie ze zdrowiem jest gorzej, bo niby Pluton
          powinien dac mi sil, ale Saturn w kwadraturze do Marsa (Saturn i Pluton na
          niebie sa w kwinkunksie).
      • wasza_bogini Re: Tranzyt Plutona do Marsa: trygon. 28.12.05, 14:52
        ja ma dokladnie to samo. teraz mam plutona na sloncu i rzeczywiscie zmiany- na
        poczatku bylo ciezko, bo saturn zamykal mi kwadrat ale masz racje z ta zmiana
        osobowosci, czyszczenia atmosfery dookola.
        ale to prawda, ze gdy sie takiej zmiany nie wykorzysta to trafia sie na dno.
        w kazdym razie- mam nadzieje, ze ja mam najgorsze za soba, no i zwiazek z
        psychopatawink tez za soba.
        z tymi powinowatymi to tez jest racja- czyszczenie atmosfery z toksycznytch,
        zazdrosnych ludzi, dolujacych i mowiacych, ze nie ma sie czym zachwycac. jak w
        zyciuwink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka