Dodaj do ulubionych

Saturn i czego się boicie

24.08.05, 19:27
Nie znalazłam takiego watku na forum, dlatego rozpoczynam. Jeśli Saturn w
radixie wskazuje na nasze lęki i obawy, nasz najbardziej czuły punkt, to jak
to wygląda w Waszym przypadku?
Zacznę od siebie. Mój Saturn jest w Byku w IX domu i tak naprawdę trudno mi
powiedzieć, gdzie jest ten czuły punkt. Nauka szła mi OK, uwielbiam
podróżować, uczyć się języków. Nie jestem religijna, uznaję się za agnostyka.
Jestem w 100% tolerancyjna dla innych wyznań. kultur i nacji. Może tylko
jedna rzecz mnie niepokoi - to, że miałabym gdzieś daleko wyjechać, może na
zawsze i być zupełnie sama. Wtedy nie czułabym się pewnie. Lubię mieć
zapewnione to bezpieczeństwo własnych czterech ścian, do których zawsze mogę
wrócić z najdłuższej eskapady. Chyba Byk przeze mnie przemawia.
Drugi przykład - moja siostra z Saturnem w VI domu, też Byk. Zawsze bała się
o swoje zdrowie. Od dziecka była podatna na wszelkie złamania, ale jej
najczulszym punktem były i są zęby. Nomen omen została lekarzem i teraz
ciągle bada sama siebie i wszystkim wokół tez wmawia różne choroby.
A jakie są wasze doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • moris6 Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 20:21
      Boje sie wody (że się utopię), pająków, wysokości, bólu a jak byłem mniejszy to
      jeszcze mrówek i ciemności.
      Strach chyba nie z Saturnem należało by kojarzyc a bardziej z I cwiartką hor,
      tak gdzies 2-3 dom.
      • anahella Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 20:49
        moris6 napisał:

        > Strach chyba nie z Saturnem należało by kojarzyc a bardziej z I cwiartką hor,
        > tak gdzies 2-3 dom.

        Ja jednak trzymam opcje Saturn ale tez i Neptun.
        Kazdy pisze na podstawie swoich doswiadczen - dla mnie strach jest troche
        neptuniczny.
        Boimy sie tego co sobie sami wyobrazimy: zwlaszcza w dziecinstwie projektujemy
        sobie rozne straszne rzeczy, ktore nie maja pokrycia w rzeczywistosci. Wystarczy
        wspomniec historie o czarnej Woldze bez rejestracji (wiem, ze w moich czasach w
        Warszawie wiele dzieci sie tego balo, chyba wszystkie z mojej podstawowoki).

        Strach przed Saturnem jest innego rodzaju: to te same ciarki, przechodzace po
        plecach, ktore lataly mi w dziecinstwie gdy mama mowila: "jezeli bylas
        niegrzeczna, to sw. Mikolaj przyniesie ci rozge pod choinke".
          • queenmaya Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 21:31
            anastassja napisała:

            > Widzisz anahello jakie swietne przeniesienie z dziecinstwa zrobilas z tym banem
            > .
            > wiedzialam, ze w tym musi cos byc. a mamy sie nie balas?

            Może starczy już tych złośliwości i wojen.
            Mieliśmy zakopać topory wojenne. Jeśli się tu komuś nie podoba, to może stworzyć
            własne forum lub przenieść się na forum do kogo innego.
        • moris6 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 10:43
          anahella napisała:

          > Boimy sie tego co sobie sami wyobrazimy: zwlaszcza w dziecinstwie projektujemy
          > sobie rozne straszne rzeczy, ktore nie maja pokrycia w rzeczywistosci.
          >Wystarczy wspomniec historie o czarnej Woldze bez rejestracji (wiem, ze w moich
          czasach w
          > Warszawie wiele dzieci sie tego balo, chyba wszystkie z mojej podstawowoki).

          No właśnie strach o którym piszesz jest fikcyjną projekcją własnego umysłu. Sami
          sobie go wymyśliliśmy, tylko, że to pasuje do świadomych procesów domu VI i
          Merkurego. Jak widzimy ze inni też się tego boją to już będzie dom IX który jest
          w opozycji do domu III, w którym to każdy z nas ma inaczej ustawiony próg
          czułości na bodźce zewnętrzne. Jeden może jechać 200 km/h a inny czuje się źle
          już przy 100 km/h.
          Jak widać temat jest dość skomplikowany i nie dotyczy on tylko Saturna. Np. mój
          strach przed uszkodzeniem ciała ostrymi przedmiotami jest kwadraturą Uran (I
          dom) do Marsa w IV domu. Znowu strach przed wodą (i brakiem kontroli nad
          otoczeniem) jest opozycją Księżyca w Rybach w VII domu do planet w Id. (pluton,
          Uran). Jeden z moich kotów jest urodzeniowym paranoikiem i jak mniemam jest to
          Pluton-koniuncja-Wenus w VIId. w opozycji do Jowisza w Id.
          Saturna mam w VIII domu w Baranie, podpowiedzcie mi czego mógłbym się bać? Widze
          na razie jedną sprawę, którą można pod to podciągnąć, otóż mam świadomość że
          prezentów od świata nie dostanę, ale nie jest to jeszcze strach.
          • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 14:59
            moris6 napisał:


            > Saturna mam w VIII domu w Baranie, podpowiedzcie mi czego mógłbym się bać?

            Nie mów osobie z Starnem w ósmym domu że jest kiepska w łużku. Dojdzie do
            mistrzostwa jeżli sie nią dobrze zajmiesz, wtedy wspólnie będziecie zbierać
            owoce pracy.

            moris6 - ale nie z każdą osobą dojdziesz do szczytu tlko z taką przy której;
            czujesz że płoniesz albo czujesz, że ziemia cię chwyciła i nie chce puścić albo,
            że wciąż masz jej obraz przed sobą albo, że czujesz fluid tej osoby natarł na
            cię jak fala. Wtedy nie buj się ruszyć, odpowiedzieć na zaproszenie.

            Saturn w ósmym domu może też oznaczać, pracę z lękiem , albo oprami drugiej
            osoby. Wtedy to ty mozesz na drugiej osobie zrobić takie wrażenie, że ją
            zparaliżujsz. Tym bardziej, że masz urana w 1 domu, a księżyc w siudmym. Wtedy
            to ty będziesz osobą, która będzie musiała wykazać się cierpliwością aby
            potencjały tej drugiej mogły stac się aktem. Przypuszczam, że saturn jest władcą
            piątego domu, a Uran w pannie. Oznaczałoby to że jesteś o wiele starszy ode
            mnie, więc prosze o weryfikaje, bo to co napisałem to prowizorka napisana na
            podstawie strzępów. Podjąłem się pruby odpowiedzi ponieważ nasze choroskopy są
            powinowate, występują analogie, dlatego też zależy mi na wymianie spostrzeżeń.
    • potrek Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 21:17
      mrgodot napisała: Mój Saturn jest w Byku w IX domu i tak naprawdę trudno mi
      > powiedzieć, gdzie jest ten czuły punkt.

      Byk to szyja , a Saturn w Byku czasami interpretowano smiercią przez
      zadławienie lub uduszenie. Z jedenastego domu wskazywało by na kogoś
      zaprzyjaznionego z kregu twoich przyjaciół. Ale to z asrologi klasycznej. A co
      do bojazni i strachliwosci to razczej Mars w 8 domu moze dawać tchórza.Neptun i
      jego aspekty do planet osobistych to chora wyobraznia, a Pluton obsesje i
      natrectwa od których trudno sie uwolnic.
      Pozdrawiam potrek
      • dafne04 Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 21:44
        Dla mnie niepokoje, strach jest związany raczej z domem XII i neptunem. Jeśli
        nie poznamy przyczyny i natury lęków są one wyolbrzymione i często nie do
        opanowania. VIII domowe lęki są w moim odczuciu bardziej "rozpoznane". I
        podobnie z saturnem - wiem czego się boję, bo saturn nadaje bardzo określoną
        postać mojemu lękowi i łatwiej opracować mi taktykę. Mozolnie zmagam się,
        niejenokrotnie tracę nadzieję, ale doświadczenie (czas?) sprawiają, że jestem
        jednak pewna, że po raz kolejny dam sobie radę. Neptun natomiast wprowadza
        nieokreślony strach i niepokój.
        • zeta23 Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:10
          dafne04 napisała:

          Dla mnie niepokoje, strach jest związany raczej z domem XII i neptunem. Jeśli
          > nie poznamy przyczyny i natury lęków są one wyolbrzymione i często nie do
          > opanowania. VIII domowe lęki są w moim odczuciu bardziej "rozpoznane". I
          > podobnie z saturnem - wiem czego się boję, bo saturn nadaje bardzo określoną
          > postać mojemu lękowi i łatwiej opracować mi taktykę.





          Zupełnie sie z tobą nie zgadzam. U mnie jest dokładnie na odwrót- to saturn
          wprowadza zamęt i niepokój. Nigdy nie wiem z której strony przywali.
          Nie na darmo nazywają saturna naszym karmicznym nauczycielem. U mnie właśnie
          tak jest. To on wywleka na wierzch, materializuje to co chciałoby sie schować w
          podświadomości...zakopać głęboko w ziemi. Zawsze jego lekcje są bolesne i
          nadzwyczaj pouczające. Być może gdyby nie On to moj stopień dojrzałosci byłby
          inny, wszystko byłoby komfortowe, bezpieczne i do przewidzenia.
          Neptun nakłada mi różowe okulary,empatię,fantazje,kreatywnosć,pewną bezstroskę
          i jakiś "szósty zmysł". Kocham swojego neptuna...
          Pozdrawiam.






          "Jestem tak dobrym kochankiem, ponieważ dużo ćwiczę sam."
          Woody Allen
          • potrek Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 23:28
            zeta23 napisała: U mnie jest dokładnie na odwrót- to saturn
            > wprowadza zamęt i niepokój. Nigdy nie wiem z której strony przywali.

            To widac nie poznałaś dobrze swego Saturna. Bo Saturn to rzeczy stare, zaległe
            i przez nas niedokonczone.Tak jak nieskonczony kurs,studia czy egzamin na prawo
            jazdy. Saturn nie wprowadza zametu ale raczej porzadkuje nasze sprawy nie
            zawsze nas tym zachwycając.Saturn nie zakakuje bo nie jest od rzecy nowych jak
            Uran tylko od tych co juz znamy ale nie chce nam się za nie wziąsć.
            Saturn to takze śmierć i lęki przd nią-jako ostatni straznik progu do lepszego
            swiata tych co na to zasłuzyli.
            Pozdrawiam potrek

            • zeta23 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 00:10
              potrek napisał:
              To widac nie poznałaś dobrze swego Saturna. Bo Saturn to rzeczy stare, zaległe
              > i przez nas niedokonczone.Tak jak nieskonczony kurs,studia czy egzamin na
              prawo jazdy.

              To widać Ty jeszcze wszystkiego nie wiesz o saturnie, bo napisałam, ze saturn
              jest moim karmicznym nauczycielem,Co zaś się tyczy mojego saturna akurat nie
              jest to niedokończony doktorat czy prawo jazdy. Jest to karma, którą muszę
              przeżyc w tym życiu, bo w poprzednim "coś przeoczyłam" świadomie lub nie.
              I teraz musze to dokończyć.
              Saturn to jest ból i to ból do którego człowiek nie chce sie przyznawać nawet
              przed samym sobą, ale towarzyszy On nieuchronnie przez całe zycie od czasu do
              czasu robiac nam egzamin z dojrzałosci.
              Pozdrawiam-Zeta






              "Zwariowałaś? Zachowaj trochę szaleństw na menopauzę!"
              Woody Allen


              • potrek Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 06:47
                zeta23 napisała:To widać Ty jeszcze wszystkiego nie wiesz o saturnie, bo
                napisałam, ze saturn
                > jest moim karmicznym nauczycielem,

                Jak napisał Neptus o Saturnie mozna w nie skonczonoś. Ale mam do ciebie
                pytanie smile Dla kogo na tym świecie Saturn nie jest karmicznym nauczycielam? Bo
                w horoskopie ma go kazdy.Pod określeniem rzeczy nie dokończonych kryją się
                także te stare z poprzedniego żywota. Zrobił mi się szczery usmiech na twarzy
                jak napiasłaś:To widać Ty jeszcze wszystkiego nie wiesz o saturnie .
                Dobra jak będę miał problemy z interpretacją Saturna to napweno zwróce się z
                tym do ciebie.
                Pozdrawiam potrek.
                • zeta23 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 11:21
                  potrek napisał:
                  Dobra jak będę miał problemy z interpretacją Saturna to napweno zwróce się z
                  > tym do ciebie.





                  Potrek nie musisz się obruszać na mnie, ale ja pisałam o swoim saturnie i
                  wyłącznie swoim. O nie-swoim nic nie wiem.
                  Ja myśle,że każdy powinien pisać tylko to, czego jest pewien. A ja jestem pewna
                  swojego saturna i wiem,że Jego tranzyty są dla mnie przygnębiające
                  i paraliżują mnie strachem (jeślli nie towarzyszy temu tranzyt np jowisza)
                  Strach rodzi się w mojej głowie i towarzyszą temu nawet różnorakie obsesje np
                  wydaje mi sie,że zostawiam kurki poodkręcane w kuchence gazowej i to mnie tak
                  paraliżuje,że nie mogę wyjść z domu.
                  Żadna planeta nie działa na mnie tak mocno i depresyjnie jak właśnie SZANOWNY
                  PAN SATURN.
                  Ale wiem też,że bez niego nie dorosłabym nigdy, dlatego jego tranzyty są tak mi
                  potrzebne.
                  Ja mam saturna na dole kółka, dodatkowo w aspektach nieharmonijnych do wielu
                  planet w horoskopie.
                  I nie kłóćmy się o to,kto lepiej rozumie saturna. Ważne,żeby każdy z nas po
                  tranzytach saturna miał świadomosć,że kolejny egzamin został zaliczony na "6"
                  i po dobrej pracy przyjdzie bardzo dobra zapłata.
                  Pozdrawiam-Zeta




                  "Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd."
                  Woody Allen

                  • potrek Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 18:37
                    zeta23 napisała:
                    I nie kłóćmy się o to,kto lepiej rozumie saturna. Ważne,żeby każdy z nas po
                    > tranzytach saturna miał świadomosć,że kolejny egzamin został zaliczony na "6"
                    > i po dobrej pracy przyjdzie bardzo dobra zapłata.
                    > Pozdrawiam-Zeta
                    Zgadzam się z tobą w 100%.U jednych Saturn działa tak u innych w całkowitej
                    odwrotności interpretacyjnej mimo posadowienia w tym samym domu i takimi samymi
                    aspektami.Na swoje usprawiedliwienie dodam ze niechciałem się z tobą spierać.
                    Pozdrawiam potrek
          • dafne04 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 00:50
            Być może zależy to od stopnia "oswojenia" danej planety lub od ilości
            przerabianych lekcji. Mój saturn jest urodzeniowo dość ostro aspektowany i
            wiem, że w zasadzie nic "lekkiego, łatwego i przyjemnego" nie spotka mnie przy
            np. znaczących tranzytach. Neptun z kolei ,chociaż nieźle posadowiony, działa
            na mnie jak używkasmile- po przebudzeniu kolorki bledną. Ale stan "neptuniczny",
            przyznam, jest przyjemny. Gdzieś tam daleko miga jednak komunikat: "uwaga!
            neptun!". Pozdrawiam
            • zeta23 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 12:06
              dafne04 napisała:
              >Być może zależy to od stopnia "oswojenia" danej planety lub od ilości
              > przerabianych lekcji.

              Tak jest! W moim przypadku jest tak dokładnie-im starsza jestem im wiecej
              lekcji pobieram od niego tym lepiej umiem zaasymilować energię saturna.
              Bo saturn nie lubi młodosći, radosci, zbyt optymistycznego podejscia do
              zycia.On musi czlowiekowi cos uswiadomic, przeniesc go na wyższy poziom
              samoświadomoścismile)
              Pozdrawiam-Zeta
    • czupakabra27 Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 21:32
      ciekawy temat...
      z fizycznych rzeczy najbardziej boję się krwi, ale nie tej, która rozlewa sie
      plamą tylko tej, która pulsuje w żyłach. dreszcz mnie przechodzi kiedy mijam
      autobus, w którym oddaje sie krew, przy pobieraniu mdleję, kiedyś słysząć
      rozmowę na ten temat omal nie straciłam przytomności w autobusie. im jestem
      starsza tym słabiej to odczuwam ale jednak programy o żylakach, wylewach i
      problemach z tętnicami są nie dla mnie. szkoda bo bardzo interesuję sie medycyną
      i nawet kiedyś chciałam być chirurgiem plastycznym.
      mam Saturna w Lwie w domu XII - czyli nic miłego, ale chyba nie widze tu związku
      z moimi histerycznymi zachowaniami.
      moja przyjaciółka: Saturn w koniunkcji z Ksieżycem w domu III (Lew). paniczny
      lęk przed byciem samą, lekceważeniem przez innych i ostrymi narzędziami.

    • allija Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:09
      A dlaczego saturn to lęki i obawy? Zawsze uważałam, że saturn to dyscyplina i
      ograniczenia, Chronos-czas, czyli, ze saturn narzuca nam tę dyscyplinę.
      Nieprzyjemna jesli sie z tym nie zgadzamy ale dającą nagrodę jesli
      zaakceptujemy. To czy saturn jest dla nas przyjemny czy tez nieco mniej zależy
      chyba od jego aspektów.
      Ja tez mam saturna w 6 domu. Nigdy nie balam sie o zdrowie, nawet przeciwnie,
      bardzo rzadko odwiedzam lekarzy i rzadko choruję. Nigdy sie nie "złamałam"
      chociaz zęby, faktycznie, mam slabe. Ale to juz astrologia medyczna, którą znam
      dosyć powierzchownie.
      Natomiast zawsze bylam niesłychanie obowiązkowa w pracy i starałam się
      wywiazywać doskonale ze swoich obowiązków, potrafię także dobrze tę prace sobie
      zorganizować, nie znosze bałaganu i lubie jak wszystko przebiega zgodnie z
      planem. Ale tez saturn w 6 domu nie daje specjalnych profitów i nagród,
      błyskotliwych karier, nad czym ubolewam, na wszystko trzeba solidnie zapracować.
      • anahella Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:30
        allija napisała:

        > A dlaczego saturn to lęki i obawy? Zawsze uważałam, że saturn to dyscyplina i
        > ograniczenia, Chronos-czas, czyli, ze saturn narzuca nam tę dyscyplinę.

        To strach przy rachunku sumienia: czy aby na pewno pracowalam na tyle, ze nalezy
        mi sie nagroda, czy moze wladca czasu uznal, ze jednak sie lenilam?
        Saturn to obawa przed ocena.
        • all2 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 02:39
          anahella napisała:

          > To strach przy rachunku sumienia: czy aby na pewno pracowalam na tyle, ze nalez
          > y
          > mi sie nagroda, czy moze wladca czasu uznal, ze jednak sie lenilam?

          Nie tylko to. Saturn w horoskopie pokazuje gdzie jest to coś, do czego zwykle człowiek podchodzi jak pies do jeża. Głównie mam na myśli dom horoskopu. Opór, niechęć - różnie to można nazywać. Często wydaje się to irracjonalne. Najlepiej, gdyby ta dziedzina życia w ogóle nie istniała i wtedy nie byłoby problemu suspicious

          > Saturn to obawa przed ocena.

          O, właśnie. Z jakiegoś tajemniczego powodu wydajemy się sobie w tej części życia mało kompetentni, nawet gdy rozum i tzw. obiektywny osąd mówią coś innego. Nie nadaję się, nie sprawdzę się, znów się wyłożę, wygłupię się, to nie dla mnie, nie moja bajka... itd. Tu ciągle coś trzeba komuś udowadniać, a w zasadzie to sobie. Stąd się też biorą sukcesy związane z tymi saturnowymi dziedzinami, na przykład mocno siedzący na stołku prezes firmy z 10-domowym Saturnem - wspięcie się na taki stołek i utrzymanie na nim wymaga mnóstwa energii, gdyby taki człowiek nie miał poczucia, że musi tu coś sobie udowodnić, to skąd brałby tę energię i motywację? Wolałby sobie leżeć pod palmą albo gruszą. Albo trzeciodomowy Saturn z przeszkodami we wczesnej edukacji, który w dorosłym wieku w pocie czoła kończy kolejne szkoły i zdobywa kolejne dyplomy. To ci twardsi. Mięksi wymiękają, omijają temat i w każdym razie mają na co zwalić - wiadomo na Saturna suspicious
          Więc lęki przy Saturnie tak, bo on skąpi, tam gdzie jest, to na start daje czegoś mało, więc się człowiek nad tym trzęsie, chroni, drży, bo tu łatwo nie przyjdzie. Ja uważam, że każdego łatwo trafić w Saturna. Jak się powie takiemu trzeciodomowemu, że jest tępy, albo szóstodomowemu, że kiepsko pracuje, to albo się rzuci z pazurami, albo obrazi już do końca życia. Nawet jeśli sam głośno lamentuje, że w tej dziedzinie to on się zupełnie do niczego nie nadaje. Nie radzę próbować suspicious
          Neptunowe lęki to już inna bajka - to raczej schizy. A najgorzej, jak się te dwa zejdą, masakra.
          • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 13:56
            all2 napisała:


            > Nie tylko to. Saturn w horoskopie pokazuje gdzie jest to coś, do czego zwykle c
            > złowiek podchodzi jak pies do jeża. Głównie mam na myśli dom horoskopu. Opór, n
            > iechęć - różnie to można nazywać. Często wydaje się to irracjonalne. Najlepiej,
            > gdyby ta dziedzina życia w ogóle nie istniała i wtedy nie byłoby problemu :
            > 2;

            Nidgy w ten sposób nie myślałem, do głowy mi nie przyszło że w ogóle tak można
            pomyśleć. Przecież Saturn to ambicja. Dlaczego kojaży się z saturna z oporem z
            ograniczeniem, ano właśnie dlatego, że na tej sferze życia, w której on
            występuje nabadziej człowiekowi zależy. Problem polega na tym, że saturn stawia
            warunki, które trzeba spełnić aby się zrealizować. Podam przykład;
            Jung - saturn w pierwszym domu - ambicja być autorytetem. Wątek psychotyczny w
            życiu Junga pojawił się wtedy dgy w ksiące "symbole przemiany" zaatakował
            Freundowską koncepcję libido. Aby się stać autorytetem musiał się rozprawić z
            autorytetem zastanym - z tym starym. Podjąć wyzwanie, zmagać się, to wymaga
            odwagi, aby się przełamać, aby przełamać to co oddziela od spełnienia, bo można
            polec albo zwyciężyć, można też zwyciężyć i okupić zwycięstwo stratami. Lęk
            może być tak silny, że choć wyraźnie widzać drogowskaz to można pójść inną
            drogą. Potem ogarnia żal, który może zabić bo przychodzi brak wiary, czy życiu
            pojawi sie jeszcze okazja, a spełnienie było na wyciągnięcie ręki. Okazja pojawi
            sie jeszcze kilka razy. Ale czy dojdzie do zmiany w postawie...
            Mam saturna w innym domu ale tak go doświadczam i tak go właśnie postrzegam.
            To wszystko zależy jakiego kalibru są ambicje. Wielkie ambicje to może
            oznaczać wielki dramat. Dlatego szczęśliwy kto poprzestanie i zadowoli się
            małym.





    • neptus Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:32
      O Saturnie to można, oczywiście, nieskończenie. wink
      Mam Saturna w domu 4 na granicy orby koniunkcji z Księżycem, mozna uznać, ze
      jest albo nie ma ale w d. 4 to i tak jest symbolicznie.
      Byłam strasznym dzieckiem, które niczego się nie boi. Lęk wysokości pojawił się
      podczas opozycji Saturna do Jowisza (Jowisz 10 stopni od MC, na wierzchołku
      paca z Uranem i Saturnem). Od tej pory przepaść ciągnie mnie w dół.
      Dopiero różne techniki rozwoju duchowego uświadomiły mi, że wszystkie nieudane
      związki wynikają z położenia Księżyca pomiędzy Plutonem a Saturnem, czyt.
      niemowlęcego lęku przed odrzuceniem. Jeszcze sie to czka ale już bardzo
      słabiutko i jestem świadoma przyczyn tych odruchów.
      Lęki wiążą reguły także z 12 domem i Neptunem (ukryci wrogowie). Nie znalazłam
      u siebie jak dotąd takich odniesień. Neptuna mam w 5 domu, w trygonach do osi i
      raczej mi on pomaga. Może to odkrycie jest jeszcze przede mną?
      • anahella Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:48
        neptus napisała:

        > Lęki wiążą reguły także z 12 domem i Neptunem (ukryci wrogowie). Nie znalazłam
        > u siebie jak dotąd takich odniesień.

        Bo nie trzeba miec mocnego 12 domu by sie bac. Mysle ze to dziala tak:
        Dwunastodomowiec nie musi sie bac Neptuna bo ten jest "z jego paczki": ukryty
        wrog jest nie tak grozny bo poznany.
        • zeta23 Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:54
          anahella napisała:

          >Dwunastodomowiec nie musi sie bac Neptuna bo ten jest "z jego paczki": ukryty
          > wrog jest nie tak grozny bo poznany.

          Jak to dwunastodomowiec? U mnie jest w pierwszym i też jest "z mojej
          paczki"smile)))
          Pozdrawiam-Zeta
        • mrgodot Re: Saturn i czego się boicie 24.08.05, 22:58
          Chyba trochę niezręcznie zatytułowałam wątek. Nie tyle chodziło mi o strach (ja
          też boję się pająków i wszelkich insektów zwłaszcza) co o ten czuły punkt, tam
          gdzie nas najbardziej boli, gdzie się boimy i niekoniecznie chcemy się do tego
          przyznać, nawet przed sobą.
          Przypomniałam sobie jeszcze koleżankę. ma Saturna w III domu, też w Byku. Kiedy
          tylko miała gdzieś wystąpić publicznie, nawet w małym gronie, albo chociażby
          pójść do tablicy w szkole, od razu ogarniało ją przerażenie, a bywało, że
          mdlała. W ogóle - jak przyznała się po latach - nie była w stanie rozmawiać i
          nawiązywać kontaktów z rówieśnikami, jeżeli w towarzystwie było więcej niż dwie-
          trzy osoby jednocześnie.
          A przy okazji, dzięki Potrek za uwagę o Saturnie w Byku - nie wiem skąd mi się
          to wzięlo, ale od dzieciństwa nie potrafię przełknąć tabletki, nawet
          najmniejszej. Jak tylko wiem, że mam to zrobić to od razu się dławię. Ostatnio
          po trzeciej próbie udało mi się przełknąć Nospę oklejoną częścią rozpuszczonego
          w wodzie Mentosa. Inaczej by nie przeszło.
          • janina62 Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 11:16
            mogę opowiedzieć o Saturnie w Wodniku/VIId.
            jest to jakby nieco nowatorskie położenie /pierwotne ma w Koziorożcu/
            od zawsze mam ciągoty do środowisk artystycznych dziwaków, abnegatów,
            odszczepieńców itp.ASTROLOGÓW...HEHEHE/ na Rynku, w kawiarni zaczepiaja mnie
            typy o "artystycznym"wyglądzie, chcą rozmawiać i nie ukrywam-ja też ich lubię;
            excentrycy mnie bardzo podniecają i inspirują;
            w ich życiu intryguje mnie niezależność którą Saturn w VII odbiera, wymusza
            odpowiedzialność i powagę w stosunku do partnerów; zasadniczo do pierwszego
            obiegu Saturna jeszcze się życiowo ślizgałam /np.często zmieniałam
            pracę,kochanków,miejsca życia/
            z Saturnem w Wodniku /VIId. ma się lęk przed uwiązaniem w związkach, pragnie
            się przede wszystkim swobody rozwoju, wolności myśli, niezależności
            emocjonalnej i finasowej i dla tych wartości robi się wszystko by je ochronić,
            zachować, wzmocnić i NIGDY nie dać sobie ich odebrać; jeśliby ktos chciałby
            mnie niszczyć to właśnie poprzez pozbawienie tych "swobód", bez których czuje
            że się duszę; partner zaborczy, zazdrosny, kontrolujący wogóle nie wchodzi w
            grę; w życiu zawodowym też konieczne jest niezależne stanowisko pracy i
            indywidualna odpowiedzialność;
            jako że w Polsce panowie mają jednak skłonności do "zawładnięcia" osobami
            swoich partnerek/kultura patryjarchalna/,długo walczłam o wolność mysli i
            działań, o partnerstwo i możlwość robienia tego co chcę; nie raz wszystko
            wisiało na włosku; wodnik-rozwodnik mówią ale Saturn skłania do pracy;
            w miejscach posadowienia Saturna, niemal fizycznie czuje się jakąś kulę u nogi
            która nie pozwala tak sobie odejść, pójść , zostawić to wszystko...
            to jak "praca życia"...pzdr
          • allija Re: Saturn i czego się boicie 25.08.05, 13:09
            Mnie sie wydaje, że to z saturnem to nie jest takie proste. Nie sądzę zeby
            koleżance zaszkodził saturn w 3 domu, a na pewno nie tylko. Ja nie mam tam
            saturna a w dzieciństwie i jeszcze długo po, byłam wręcz chorobliwie niesmiała
            i także kiepsko szły mi publiczne wystąpienia. U mnie to raczej wiąże się z
            silną obsadą domu 12.
            Mnie się wydaje, że saturn narzuca dyscyplinę w sprawach domu, w którym
            przebywa. Jeśli człowiek jest od początku zdyscyplinowany, pracuje rzetelnie w
            tych dziedzinach to wcale nie musi mieć kłopotów wynikających z pozycji saturna
            a wręcz czerpać z tego profity. Weźmy dla przykładu ten dom 3, jeśli dziecko od
            początku rzetelnie się uczy i nie popuszcza to wcale nie musi konczyc edukacji
            wieczorowo o kilka lat później. Może nawet kończyć rok szkolny z czerwonym
            paskiem. Problem jest w tym żeby wystarczająco wczesnie zdać sobie sprawe, że
            tu własnie nie mozna sobie folgować. Trudno oczekiwac od 7-, 8-latka, ze będzie
            wolał siedzieć nad książką zamiast biegać po podwórku z kolegami. Dlatego jest
            ta dyscyplina, ograniczenia narzucone z zewnątrz, przez srodowisko /dom 3/ a
            więc szkołę /jeśli sie nie uczy to dostaje 1, 2/ i rodzinę. Jeżeli dziecko to
            wystarczająco wcześnie zrozumie to może wcale nie mieć kłopotów, szczególnie
            jeśli saturn dobrze aspektowany. Przy niekorzystnych aspektach to może będą
            potrzebne korepetycje, nauka z klopotami, ale ta praca i tak go nie minie i w
            efekcie może spodziewać się nagrody w postaci ukończonej szkoły. Saturn działa
            wolno i zarówno nagrody jak i kary przychodzą nawet po latach dlatego tego tak
            trudno jest sie zdyscyplinowac bo nie od razu widzimy tego potrzebę. Ważne zeby
            zdać sobie z tego sprawę i czego dokładnie saturn dotyczy.
        • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 14:03
          anahella napisała:

          > neptus napisała:
          >
          > > Lęki wiążą reguły także z 12 domem i Neptunem (ukryci wrogowie). Nie znal
          > azłam
          > > u siebie jak dotąd takich odniesień.
          >
          > Bo nie trzeba miec mocnego 12 domu by sie bac. Mysle ze to dziala tak:
          > Dwunastodomowiec nie musi sie bac Neptuna bo ten jest "z jego paczki": ukryty
          > wrog jest nie tak grozny bo poznany.
          >
          >
          Innymi słowy "magła swoich nie gubi"
    • paulia Re: Saturn i czego się boicie 26.08.05, 10:21
      U mnie Saturn jest w VII domu we Lwie. Moje obawy to byc zdradzona. To taka mala obsesja, ktora
      powraca od czasu do czasu. Mam zawsze to szczescie byc z facetami, ktorzy maja powodzenie u plci
      przeciwnej i sa bardzo towarzyscy (Mars we Lwie). Nie jestem zazdrosnica i jestem (tak mi sie wydaje)
      dosc wyrozumiala partnerka, ale czasami to mnie nachodza takie leki, ze hej. Nie za bardzo wiem z ktorej
      strony to ugryzc...choc bardzo chcialabym to pokonac. Moze macie jakies pomysly.
      Pozdrowienia
      Paulia
      • czupakabra27 do Paulii 27.08.05, 11:47
        > U mnie Saturn jest w VII domu we Lwie. Moje obawy to byc zdradzona.

        Moze filtruję wszystko przez Saturna w XII w opozycji do Wenus, ale wydaje mi
        się,że na świecie jest niewiele osób, które nie żywią takiej obawy. tylko,że nie
        każdy przyznaje się do tego innym, a często i samemu sobie. wszystko zalezy od
        tego, czy to co czujesz to lęk, czy strach, czyli obawa przed czymś
        realnym.tolerancja w związku ma swoje granice, a decyzja co do tego jak te
        granice przebiegają powinna należeć do oboga partnerów, a nie tylko do
        jednego... ale to już chyba off topic.


        Pozdrawiam Cię serdecznie,
        Czupakabra
        • neptus Re: do Paulii 28.08.05, 16:42
          > > U mnie Saturn jest w VII domu we Lwie. Moje obawy to byc zdradzona.

          Mam Saturna w Lwie w 4 domu, Plutona na IC i problem zdrady dla mnie nie
          istnieje. Pewnie przez Urana na asc(?) Jak dotąd nie udało mi sie poznać
          uczucia zazdrości (trochę juz na tym swiecie żyję) i mam nadzieję, ze go nie
          poznam. Saturn w 7 domu lubi sie ogolnie zadreczac i poswiecac (czyt. zadreczac
          swoim poswieceniem partnera). Lwa bym do tego nie mieszala.
          • paulia Re: do Paulii 29.08.05, 09:50
            Dzieki Neptusie za odpowiedz. Ja tez nie jestem zazdrosna (ASC w Wodniku), wydaje mi sie, ze moj
            problem to cos innego, ale jeszcze nie wiem do konca co to jest. Jestem na tropie smile
            Mam ochote nad tym troche popracowac.
            Pozdrawiam,
            Paulia
          • allija Re: do Paulii 03.09.05, 00:45
            Mój małzonek ma saturna w 7 domu. Oj, chcialabym żaby choc troche pozadręczał
            mnie swoim poświęceniem. Ale jakos nic z tych rzeczy, jeśli juz to odwrotnie,
            chciałby aby to inni byli pełni poswiecenia dla niego. Ale to raczej z powodu
            lwa na ASC a nie tego saturna.
            Co by tu nie mowic, małzonek z saturnem w 7 domu to nie jest los wygrany na
            loterii.
        • paulia Re: do Paulii 29.08.05, 09:45
          Witaj Czupakabro,
          Dzieki za odpowiedz. Te moje leki mnie nachodza od czasu do czasu. I tak naprawde to nie mam zadnych
          podstaw to tego, zeby sie bac. Przynajmniej do tej pory. To siedzi w mojej glowie i od czasu do czasu
          mam schiza przez 2-3 dni. Troche to meczace.
          Pozdrawiam slonecznie
          Paulia
    • xxero Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 02.09.05, 12:20
      Powaznie to sie boje bliskosci. Nie sexu, nie fizycznosci a bliskosci. I to nie
      jest jakies irracjonalne ale strasznie glebokie, praktycznie od dziecka. Jestem
      przyzwyczajony radzic sobie sam, samemu rozwiazywac, przezywac i tlumic. Bliski,
      naprawde bliski zwiazek z innym czlowiekiem wydaje mi sie niemozliwy, nierealny.
      Od dziecka bylem krnabrny, nie dawalem sie przytulac, piescic itp. Zostalo do
      dzisiaj - nie potrafie i niec chce prosic o nic z charakteru uczuciowego czy
      emocjonalnego. Nawet w kontaktach z kobietami, musze byc strona atakujaca i
      posrednio i jesli czegos potrzebuje to obiektu do ataku. Stanowczo w gelbokiej
      warstwie swych odczuc i mabicji jestem otoczony szczelnym murem. Tego sie boje,
      okropnie boje, bo pomimo pewnej samowystarczalnosci to jest jakies kalectwo
      • artemida100 Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 02.09.05, 18:34
        xxero napisała:

        > Powaznie to sie boje bliskosci.
        na 99 % mogłabym zacytowac całą Twoja wypowiedź, przy czym dla mnie seks to tez
        bliskośc (i to bardzo), poza tym generalnie boję się odrzucenia, ośmieszenia i
        zlekceważenia, boję się, że jak ktoś za bardzo się zbliży to będzie wiedział o
        mnie za dużo i potem może to wykorzystać przeciwko mnie, więc zawsze jest chęć
        dominacji i nie ujawniania wszystkiego do końca (tak żeby coś zostało "w
        rękawie")

        (Saturn w V d.)
        • szuwary4 Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 03.09.05, 09:07
          Xxero (nie podałeś położenia swego saturna), Artemido - nie widzę w Waszych
          postawach niczego rzadko spotykanego. Wasze lęki są uzasadnione. Związek z
          drugim człowiekiem to zawsze coś bardzo ryzykownego, zaufanie może być
          poderwane, tajemnica zdradzona, otwartość wykorzystana, uczucie sponiewierane,
          majatek zagrabiony i tak by można wyliczać . Kazdy się tego boi. Uświadomcie
          sobie tylko jedno, przecież ten człowiek który w chodzi z wami w związki też to
          samo ryzykuje. To jedno, a po drugie nawet jak jest się szalenie sprytnym i
          kombinuje jakby tu samemu nie dac nic,a wziąć maksimum - to i tak nie da się
          nie dać nic. Ta usilna ochrona własnej osoby też bywa daremna . Saturn być może
          nie tyle prowokuje postawy ochronne, ale każe szukać tego co w nich absurdalne
          i przełamywać to.-
          • xxero Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 05.09.05, 12:35
            Latwo sie mowi: ryzykuje, boi itp....ale to jest glebiej. Przede wszystkim
            strach aby czlowiek "bliski" usilnie nie wypromowal sie na mojego wroga bo wtedy
            koniec z nim. I jeszcze jedno: ludzkie gierki, zawisci, kombinacje, uklady
            wszystko wiadomo. Jednak mnie zawsze kusi aby pojsc znacznie dalej,
            bezkompromisowo w kierunku walki i walczyc z kims tak aby raz na zawsze
            zapamietal, ze ze mna nie wygra. Saturn u mienia w VII. MOze jeszcze inaczej:
            nie wierze, do szpiku swej kosci w te bliskosc. Nie wierze aby ktokolwiek mogl
            mi dac to czego naprawde potrzebuje i chce. Prosic tez nie bede. A ze
            wspolczesnymi kobietami jest tak, ze jako rozgarniety i samodzielny facet
            potrzebuje tylko i wlasciwie ostrej, prowokujacej sporsmenki do przygod i do
            sexu. A w tej ostatniej materii wiele kobiet ma zdumiewajaco malo do
            zaoferowania a brac ze zwiazku chcialyby nie wiadomo ile. Ten uklad jest
            frajerski i ja na niego nie ide !
            • artemida100 Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 05.09.05, 12:48
              xxero napisała: A ze
              > wspolczesnymi kobietami jest tak, ze jako rozgarniety i samodzielny facet
              > potrzebuje tylko i wlasciwie ostrej, prowokujacej sporsmenki do przygod i do
              > sexu. A w tej ostatniej materii wiele kobiet ma zdumiewajaco malo do
              > zaoferowania a brac ze zwiazku chcialyby nie wiadomo ile.

              o, i właśnie takiej oceny się boję........


              --
                • xxero Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 05.09.05, 13:23
                  o nie, jestem precyzyjny. dostac chce tylko i wylacznie to co chce. Reszta jest
                  mi nieprzydatna i denerwuje. A jesli ktos chcialby ode mnie niewiadomo czego,
                  bedac jednoczesnie lozkowa kloda i beztalenciem ruchowym, to jest to sytuacja
                  nie do przyjecia smile
                  • szuwary4 Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 06.09.05, 11:29
                    Do szpiku kości nie wierzysz w bliskość. Pragniesz konfrontacji, po to by druga
                    strona zobaczyła twoja miazdżącą przewagę i nie śmiała marzyć o pokonaniu cię
                    (nawet jeśli o tym nie marzy). To czego chcesz to ostry seks bez dodatków, bo
                    jak powiadasz one cię denerwują. No to słuchaj, nie obrażaj się bo nie chcę cię
                    obrazić, ale jak dla mnie jesteś idealnym klientem agencji towarzyskich. Tam
                    możesz otrzymać to co chcesz z pewnością bez owych zbędnych dodatków. A to
                    chyba uczciwiej niż zawracać głowę dziewczynom, z których wiele dopiero wtedy
                    pozwala sobie i wyzwala z siebie czasem obłedną fantazję w seksie jeśli te
                    dodatki dostanie. Pozdrawiam
                  • pluskwa111 Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 06.09.05, 15:22
                    ...no to Xxero, bracie bliźniaku, jednak przyszlo mi odnotowac Twój zdecydowany
                    upadek moralny w oczach ciał niewiescich tego forumsmile. Chyba przegiąles z ta
                    kloda, sprowadzajac nas tym samym do qpy milusich otworkow, na których
                    wykonujesz li tylko swoja rzekomą sexualna wirtuozerie. A moze to Ty sam nie
                    potrafisz umiejetnie pokierowac „tym” rytmem, może sam po prostu mało
                    spreżyscie wchodzisz w wiadomy cyklsmile,zasłaniajc się poźniej „beztalenciem
                    ruchowym” wspólgracza. Chyba kiepski z Ciebie Paganini, skoro nie potrafisz
                    zagrac bez kopletu strun.

                    P.s. tak szczerze Xxero, naprawde do tej pory podobaly mi sie Twoje posty,
                    pisane ze swadą, zadziorne, czasem ostre...sama mam taki troche kwadratowy styl
                    pisania, ale z tymi klodami „PRZEGINA”smile
            • wasza_bogini Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 05.09.05, 15:06
              >Jednak mnie zawsze kusi aby pojsc znacznie dalej,
              >bezkompromisowo w kierunku walki i walczyc z kims tak aby raz na zawsze
              >zapamietal, ze ze mna nie wygra.

              A ze
              > wspolczesnymi kobietami jest tak, ze jako rozgarniety i samodzielny facet
              > potrzebuje tylko i wlasciwie ostrej, prowokujacej sporsmenki do przygod i do
              > sexu.

              no to xxero. czego ty oczekujesz. walka w zwiazku jest fajna ale na etapie
              maximum pierwszych lat studiow. jak ktoras dziewczyna tak toba zakreci, to Ci
              sie odechce walczyc.
              a poza tym pozwole sobie zacytowac twoj wpis na forum feminizmwink
            • takszaka Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 30.10.06, 15:35
              xxero napisała:


              > potrzebuje tylko i wlasciwie ostrej, prowokujacej sporsmenki do przygod i do
              > sexu.

              szuwary6

              >No to słuchaj, nie obrażaj się bo nie chcę cię
              >obrazić, ale jak dla mnie jesteś idealnym klientem agencji towarzyskich. Tam>>
              >możesz otrzymać to co chcesz z pewnością bez owych zbędnych dodatków.

              może nie tak extremalnie, może xxero potrzebuje koniary, bo to jeden z
              najtrudniejszych sportów, a do tego one są giętkie w lędźwiach. Taka co to
              zbiera medale na zawodach mogłaby ci dać niezły wicisk, bo jak sie jaździ kilka
              koni dziennie to i kondycja doskolała.
          • jz2004 Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 05.09.05, 16:46
            xxEro piszac mowil o Saturnie w 7d wg Placidusa. Wedlug podzialu Kocha i
            Krusinskiego to juz w 1/6 8 domu takze sprawa mocno dyskusyjna. Ja bym na dom
            nie patrzyl. U mnie podobnie jest w 7d i dodatkowo wladca Desc. Problem ze
            zwiazkami tak ale najciekawsze sa dokladne przyczyny. U xxEro caly obraz
            planetarny powstaje w midpunkcie 4 harmonicznej Pluton+Mc+Saturn =
            Wenus+Mars/Wezel+Merkury o rozwartosci ok 30 lat. To co nam tu opisal dokladnie
            temu obrazowi odpowiada. Mamy zatem kolejny obraz w ktorym uczestniczy
            Pluton+Saturn.

            Pozdrawiam serdecznie Jz.
      • amber.waves Re: Saturn i czego się boicie. POWAZNIE? 20.08.06, 20:24
        Jeszcze a propos wypowiedzi Xxero,


        Mając Księżyc tam gdzie mam,w Kozie,całe życie wydawało mi się, że mam
        prawdziwą bliskość w d....(nosie), nie potrzebuję jej, jest przereklamowana.
        Samowystarczalność ceniąc ponad wszystko w momentach przełomu stwierdzałam, że
        gra jest niewarta świeczki. Ze cena za bycie z kimś blisko-blisko przewyższa
        jego wartość.

        Ryzyko zawsze istnieje, ale pomyślmy o przeżyciach, które zostają w
        Twojej/mojej Psyche, nawet jeśli to cudowne COS się skończy. Doświadczenie
        bliskości transformuje ego.


        Nie traktowałabym zbyt poważnie wynurzeń o samych 'kłodach łóżkowych' po
        stronie żeńskiej części narodu. Myślę, że to tylko wyraz głębokiej tęsknoty za
        tym, czego się tak boi xxero. Kiedy rodzi się głęboka więz między ludzmi obu
        stronom się "chce".
        Nie wierzę, że doświadczenia TAKIEGO seksu,
        takiej intymności, ktokolwiek świadomie chciałby się pozbawićsmile

        Pozdrawiam serdecznie - A.
        • anahella Re: fatum nt. 05.09.05, 23:32
          E tam! Od razu fatum.
          Do Saturna trzeba dojrzec: albo ma sie cos lekka raczka i szybko sie to
          rozpuszcza, albo sie na cos ciezko pracuje i bardzo ceni (o ile nie przecenia)
          saturnowych darow.
          Saturn to wstretny skapiec. Za ciezka prace daje nam jakies okruchy i kaze sie
          tym cieszyc. Tyle ze te okruchy sa prawdziwym skarbem, bo nic wiecej nie mamy.
      • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 15:22
        wasza_bogini napisała:

        > kiedys ktos pisal o saturnie jako aftum. ja mysle, ze saturn to neikoniecznie
        > starch ale wlasnie fatum. niezaleznie co sie zrobi, saturn wstrzyma latwa
        > realizacje.
        moim zdaniem fatum to lilith, a ambicja to saturn i nie mieszał bym tych kategorii.
    • anulenka7 Re: Saturn i czego się boicie 18.08.06, 23:48
      A czy Saturn w VIII domu może oznaczać blokadę wewn. związaną z seksualnością
      (nawet jak jego własciciel ma chęc stracić wianek - cięzko mu się przemóc,
      odważyć)? W moim odczuciu osoby z takimż połozeniem Saturna dosyć poźno
      zaczynają interesować się seksem i go praktykować. Wszak dom VIII również domem
      erotyki jest.
      • kaby23 Re: Saturn i czego się boicie 19.08.06, 00:00
        Jako posiadaczka Saturna w VIII domu mogę powiedzieć, że tak nie jest...
        Owszem, Saturn plus dom związany z erotyką to mieszanka dająca nieciekawe
        efekty, ale zamiast braku zainteresowania akcentowałabym raczej konieczność
        przepracowania zagadnienia... A że to VIII dom i Waga jednocześnie, to kłania
        się problem pogodzenia się z zależnością między uczuciami a seksem. Co prawda
        mam tam jeszcze kilka innych planet, w tym Jowisza i Plutona, ale przecież nie
        ja jednasmile
        • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 15:41
          kaby23 napisała:

          > Jako posiadaczka Saturna w VIII domu mogę powiedzieć, że tak nie jest...
          > Owszem, Saturn plus dom związany z erotyką to mieszanka dająca nieciekawe
          > efekty, ale zamiast braku zainteresowania akcentowałabym raczej konieczność
          > przepracowania zagadnienia... A że to VIII dom i Waga jednocześnie, to kłania
          > się problem pogodzenia się z zależnością między uczuciami a seksem. Co prawda
          > mam tam jeszcze kilka innych planet, w tym Jowisza i Plutona, ale przecież nie
          > ja jednasmile

          Oj chyba mielibyśmy o czym pogadać bo mamy powinowactwa.
      • neptus Re: Saturn i czego się boicie 20.08.06, 20:54
        Tak, 8 dom kojarzymy m. in. z seksem. Saturn tam usytuowany może być obrazem
        lęków ale nie musi. Moze to byc takze odpowiedzialny i serio stosunek do spraw
        łożkowych, selekcja partnerów/partnerek seksualnych, żadne tam "byle gdzie, z
        byle kim, byle jak". Moze być traktowanie tych spraw bardzo ambicjonalnie ale
        Saturn bywa tez kojarzony z Panem, który słynął z bardzo rozpustnego uganiania
        sie za nimfami i nie tylko. smile))
        • kaby23 Re: Saturn i czego się boicie 20.08.06, 21:03
          neptus napisała:
          > Saturn bywa tez kojarzony z Panem, który słynął z bardzo rozpustnego
          uganiania
          > sie za nimfami i nie tylko. smile))

          big_grin dobresmile))
          A nawet w tym ujęciu,interpretacja Saturna w domu, mówiąca o tym, że jest to
          obszar życia, w którym mamy jakiś problem i będziemy musieli się na nim
          skupić...Się zgadzawink
        • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 15:44
          neptus napisała:

          > Tak, 8 dom kojarzymy m. in. z seksem. Saturn tam usytuowany może być obrazem
          > lęków ale nie musi. Moze to byc takze odpowiedzialny i serio stosunek do spraw
          > łożkowych, selekcja partnerów/partnerek seksualnych, żadne tam "byle gdzie, z
          > byle kim, byle jak".

          Zgadzam się w 100% innymi słowy koneser a nie piłkaż, który strzela jak tylko
          zobaczy bramkę.
          • virridi1 Re: Saturn i czego się boicie 31.10.06, 13:29
            neptus napisała:

            > Tak, 8 dom kojarzymy m. in. z seksem. Saturn tam usytuowany może być obrazem
            > lęków ale nie musi. Moze to byc takze odpowiedzialny i serio stosunek do
            spraw
            > łożkowych, selekcja partnerów/partnerek seksualnych, żadne tam "byle gdzie, z
            > byle kim, byle jak".

            Zgadzam się w 100% innymi słowy koneser a nie piłkaż, który strzela jak tylko
            zobaczy bramkę.

            Zgadza się to w pełni rownież z moim ósmodomowym saturnem w bliźniętach .Tak
            właśnie to wygląda-selekcja,selekcja i duże wymagania w stosunku do partnerów w
            tej kwestii smile ale jak się taki trafi co się spodoba to jest szał,szkoda
            jednak ,że rzadko sie trafia sad


    • kasia-asia1 Re: Saturn i czego się boicie 20.08.06, 22:43
      A ja mam Saturna w XII domu w koniunkcji z Chiron i Lilith( w dodatku w Rybach
      (Co to znaczy to tak do końca nie wiem, rozmywa się mi w moich
      autointerpretacjach, jeśli ktoś pomoże to będę wdzięczna). Ale przede wszystkim
      ten układ posądzam o lęk który pojawia się czasem,przed niewiadomym i
      nieznajomym, przed przysłowiową cegłówką spadającą z dachu na głowę i
      zmieniającą całkiem moje życie.
      Przeczytałam to co napisałam i stwierdzam, że brzmi to dośc plutonicznie. Może
      dlatego,że w opozycji Mars,Uran Pluton?
      • zyta-85 Re: Saturn i czego się boicie 20.08.06, 23:00
        Ale przede wszystkim
        >
        > ten układ posądzam o lęk który pojawia się czasem,przed niewiadomym i
        > nieznajomym, przed przysłowiową cegłówką spadającą z dachu na głowę i
        > zmieniającą całkiem moje życie.

        Moja mama ma też saturna w rybach ale w 1 domu i ma dokładnie taki sam lęk.. i
        jeszcze nakręca tym lękiem otoczenie
        • yoanix Re: Saturn i czego się boicie 22.08.06, 20:03
          Ja też mam saturna w XII domu tyle ze w byku...panicznie boje się śmierci i wszystkiego co z tym zwiazane ,utraty bliskich mi osob(których i tak mam malutko) ale tez boje się kontaktu z ludźmi, lubie małe grono nie znosze tłumu, ale najlepiej czuje się sama ze sobą :o)To też lęk przed nieoczekiwanymi zmianami, lubie jak jest wszystko pod kontrolą, jak wiem co bedzie jutro czy pojutrze. Nie znoszę gdy coś nieoczekiwanie zmiania mi życie.
          • kasia-asia1 Re: Saturn w XII domu 22.08.06, 20:40
            Oj, bardzo się cieszę, że ktoś z saturników dwunastodomowych się odezwał.
            Saturn w tej pozycji jest dość mętnie tłumaczony w znajomych mi książkach. Albo
            więzienie, albo klasztor, ew. zostaje samotność i dozgonna opieka nad
            rodzicami. Lubię samotność, wyniosłabym się chętnie do jakiegoś aśramu ew.
            klasztoru na jakiś czas, ale zwykle to dopiero dopiero można wyczuć po
            dłuższym poznaniu jako ascendentalnego Barana
            • kasia-asia1 Re: Saturn w XII domu 22.08.06, 20:47
              Cd., bo poszedł post niegramatyczny i przedwczesny... Saturn w 12 domu to takie
              lęki uogólnione, dotyczące życia i jego końca. A na dodatek moje dzieci siedzą
              mi Księżycami na tym Saturnie. W życiu się o nikogo nie martwiłam jak o nie, a
              też były niestety powody. Ważne, aby z trudem wypracować sobie jakąś bardziej
              lub mniej stabilną filozofię na ten temat. I to chyba zadanie dla Saturna w 12
              domu
      • takszaka Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 16:12
        kasia-asia1 napisała:

        > A ja mam Saturna w XII domu w koniunkcji z Chiron i Lilith( w dodatku w Rybach
        > (Co to znaczy to tak do końca nie wiem, rozmywa się mi w moich
        > autointerpretacjach, jeśli ktoś pomoże to będę wdzięczna). Ale przede wszystkim
        >
        > ten układ posądzam o lęk który pojawia się czasem,przed niewiadomym i
        > nieznajomym, przed przysłowiową cegłówką spadającą z dachu na głowę i
        > zmieniającą całkiem moje życie.
        > Przeczytałam to co napisałam i stwierdzam, że brzmi to dośc plutonicznie. Może
        > dlatego,że w opozycji Mars,Uran Pluton?



        Uważaj i jeszcze raz uważaj. Znam osoby z saturnem w XII domu. Jedna z nich
        eksperymentowała z technikami jogicznymi, Testowła na sobie każdą technikę o
        jakiej się dowiedziała, że takowa istnieje, do tego testowała wszystkie środki
        jakie tylko wpadły w ręce aby doświadczyć odmiennych stanów świadomości. Z
        relacji tej osoby wglądało to następująco; pewnego razu w medytacji zobaczyła
        oko i przeszła przez nie. Niestety nie doświadczyła samadhi. Odwiedzałem tę
        osobę w psychiatryku. Osoby z saturnem w XII domu to także alkocholicy.
        Pamiętaj że nie należy szukaj ulgi jak się wisi na krzyżu, ulga przyjdzie kiedy
        męka dojdzie do końca. Lektury dla ciebie to M.Eliade "szamanizm i archaiczne
        techniki ekstazy" , książki mistyka H.Suzo. Tego tematu i tak nie ominiesz więc
        lepiej go zgłębić. Aby przejść przez labirynt swojej psychiki trzeba posiadać
        nić!!! Nie znam osobiście nikogo komu by się udałosad
        • kasia-asia1 Re: Saturn i czego się boicie 31.10.06, 08:13
          Takszaka napisał, co wiedział, aż grozą powiało: Nie znam osobiście nikogo komu
          by się udałosad

          Z psychiatryka tego postu nie piszę, alkoholu nie używam, czasem czerwone
          wino.Stosunek do religii wschodu mam podbudowany wiedzą akademicką, ale oprócz
          sympatii, nic innego ni zdałały ze mnie wykrzesać. Jestem kiepskim przypadkiem
          jeśli chodzi o tradycyjne interpretacje, niestety.
        • arcoiris1 Re: Saturn i czego się boicie 06.11.06, 19:01
          znam jednego- od paru lat pije az za duzo, wciaga koke przez banknoty 100-
          eurowe i generalnie psycha mu siada. Gadasz z nim o 11 rano i wiesz że juz cos
          wciagnał. Myli mu sie rzezcywistość z mitologia. Saturn w 12 w Rybach, Słońce i
          Neptun w Skorpionie, Jowisz w Raku na IC.
          • margoux Re: Saturn i czego się boicie/XIId. 07.11.06, 10:57
            Dwoch moich bylych to dwunastodomowe saturny. Podobne przyciaga podobne: sama
            tez go posiadam.
            Obaj problemy z alkoholem. Pierwszy: solarny blizniak i asc lew, udaje sam
            przed soba, ze problemu nie ma. Drugi skorpion z asc w byku, nie udaje, on wie
            i z pelna swiadomoscia postanowil stoczyc sie na dno. Obaj ze sklonnoscia do
            depresji, pierwszy do cyklicznej, drugi do permanentnej.
            Sama nie pije. Ale depresyjnosc olbrzymia i bywa nokautujaca. Czasem sie
            zastanawiam, dokad mnie ona zaprowadzi.
            Przyklady osob slawnych: to Sylvia Plath i Camille Claudel mialy 12-domowego
            saturna. Pierwsza - wiadomo, samobojstwo, druga - 30 lat, az do smierci w
            zakladzie dla oblakanych.
            Niestety, nie mam optymistycznego spojrzenia na takie polozenie tej planety.
            Leki jakie sie przy niej pojawiaja czesto generuja nalogi, choroby psychiczne i
            mysli samobojcze. Czlowiek nie daje sobie rady z odbiorem rzeczywistosci. Chcac
            to zobrazowac, powiedzialabym, ze 12-domowcy odbieraja swiat ktos ich odarl ze
            skory i kazal dotykac wszystkiego pozbawionym tej ochrony cialem.
            • czupakabra27 Re: Saturn i czego się boicie/XIId. 07.11.06, 13:22
              Saturn to dopiero opóźniacz - temat nurtujący a ja dopiero teraz dokopałam się
              tego 12-domowego wątku choć sama mam Saturna w XIId w Lwie.
              Kasia-asia z tym samobójstwem i klasztorami to sprawa mocno przereklamowanasmile
              Taka myśl nawet przez moment nie pojawiła się w mojej głowie. Różne depresyjne
              sytuacje się zdarzały, ale moim sposobem na takie stany od lat jest rodzaj
              domowej hibernacji, przeczekania, wiara w to, że będę się z danej sytuacji
              jeszcze śmiać, albo przynajmniej nie będzie ona w przyszłosci poruszac czułej
              struny w sercu. Takie podejście nawet trudno nazwac optymizmem, niedługo stuknie
              mi 30 ale już w pewnym stopniu rozumiem potegę czasu który zabiera nam nie tylko
              to co piękne ale takze odsuwa cierpienia i smutki i zawsze daje coś zamiast.
              A mój saturniczny lęk (poza tymi o których pisałam wyżej, wyżej)to lęk przed
              prezentacją własnej twórczości, bo nie tylko boję się że się nie uda, nie zyskam
              akceptacji, ale także tego że zostanę oceniona pozytywnie i będę musiała
              zainicjowac jakieś działania, isć dalej. Tego się boję, zwlekam i robie uniki
              ale też walczę, walczę jak mogę. Mam Saturna w recepcji ze Słońcem więc może to
              mi pomaga?
              • kasia-asia1 Re: Saturn i czego się boicie/XIId. 07.11.06, 14:11
                czupakabra27 napisała:

                ale moim sposobem na takie stany od lat jest rodzaj
                > domowej hibernacji, przeczekania, wiara w to, że będę się z danej sytuacji
                > jeszcze śmiać, albo przynajmniej nie będzie ona w przyszłosci poruszac czułej
                > struny w sercu.

                hm, ten chyba rodzaj prawdy, który opisała czupakakabra i mnie dotyczy. Tylko,
                że u mnie jest czas ekspansji, podróże, rożne prace, z których się sama
                wycofuję zmęczona po pewnym czasie natłokiem wrażeń, przelewającej się wokół
                gadaniny, ograniczam kontakty, wycofuję się. To jest czas hibernacji,
                prztrawienia wszystkiego co się przeżyło. Ten Saturn stacjonarny w trygonie 1
                stopn. do Słońca.Czasem też to wycofanie to obrona przed chronicznym zalewem
                emocji pozytywnych i negatywnych, jakichkolwiek. Dystans do świata to moja
                bardzo ciężko nadal wypracowywana cecha. Święty spokój to czasem najcenniejsza
                rzecz.
    • arcoiris1 Re: Saturn i czego się boicie 23.08.06, 01:39
      a ja mam Saturna władce Ascendentu w 7, w Raku, na Juno, planetoidzie
      małżenstwa. Najbardziej sie obawiam być kura domową, kobietą zalezna od
      faceta/męza, kieratu domowego, że będe tyrac od rana do nocy, że będe musiała
      sie podporządkowac, tego ze ktos mi będzie dyktował warunki i tak dalej.
      Obowiązkow rodzinnych. Księzyc, władca Saturna jest w kon z Plutnem, władca MC
      w domu 8, więc tym bardziej w te lęki wchodzi obawa, ze to własnie zmiana
      statusu cywilnego by mi "zle" zrobiła i te wszystkie leki zrealizowała. Niby
      chce rodziny, i tego jedynego, i fajnie tego, biała sukienka, Mendelhosson, ale
      w sumie jak sie zastanowic.. Włącza mi sie od razu kalkulator start i zysków mi
      na razie bilans mi wychodzi na "nie", zwłaszcza jak słucham kolezanek z pracy ;-
      )
    • hagakure Re: Saturn i czego się boicie 29.10.06, 00:06
      Mam saturna na ascendencie w pannie. Na dodatek jest on w scislej kwadraturze do
      strzelcowego marsa (i mniej scislej do tychze strzelcowych neptuna z merkurym).
      Owocuje to tym, ze kiedy energia i kreatywnosc mnie rozpiera, zawsze znajdzie
      sie jakaw wewnetrzna blokada, ktora bardzo utrudnia mi pojscie do przodu. To tak
      jak wieczna walka z wlasnymi lekami - mars wrzuca piaty bieg, a saturn daje na
      wsteczny. I ja to rzeczywiscie tak czuje. Lek jest uogolniony, moze byc przed
      wszstkim szczegolnie przed zmianami, sadze ze moge obarczac ten spekt
      skolnnoscia do depresji. Latami zastanawialam sie co takiego jest ze mna nie
      tak, ze ta depresyjnosc, a kiedy zrozumialam znaczenie tego aspektu i
      zaakceptowalam go, nagle saturn przestal tak sie dawac we znaki i da sie z nim zyc.
    • marki32 Re: Saturn i czego się boicie 30.10.06, 20:50
      Wg mnie saturn zwiększa uczucie realizmu i nie jest źródłem strachu
      (ewentualnie może powodować momenty braku wiary ale nie strach).
      Strach moim zdaniem łączy się bardziej z wodą i emocjami niż z saturnem, który
      niesie ze sobą bardziej dążenie do bezpieczeństwa w życiu (ale nie jest źródłem
      strachu)
      • aarvedui Re: Saturn i czego się boicie 31.10.06, 02:58
        marki32 napisał:

        > Wg mnie saturn zwiększa uczucie realizmu i nie jest źródłem strachu
        > (ewentualnie może powodować momenty braku wiary ale nie strach).
        > Strach moim zdaniem łączy się bardziej z wodą i emocjami niż z saturnem, który
        > niesie ze sobą bardziej dążenie do bezpieczeństwa w życiu (ale nie jest źródłem
        >
        > strachu)

        saturn wiąze sie z lekiem przed byciem niekompetentnym,nieodpowiadającym,przed
        odpowiedzialnością przed zawaleniem na sprawdzianie..

        zdawałeś kiedys egzamin? albo miales wystapienie publiczne? albo po raz 1
        starales sie o prace? albo całowales sie po raz 1?

        saturn to lęk przed zawodem i przed odpowiedzialnością.
        jak najbardziej lęk.
        • angelheaded Re: Saturn i czego się boicie 31.10.06, 10:08
          Całkowicie się z tym zgadzam. Mam Saturna w XII domu w Skorpionie, w całkiem
          przyzwoitej koniunkcji z ascendentem, więc wpływ tej planeta jest często obecny
          w moim życiu. Najczęściej pod postacią lęków w stylu: nie podołam temu, to nie
          ma sensu, ta sprawa jest z góry przegrana, nie nadajesz się do takich rzeczy,
          zbłaźnisz się etc Na szcęście gdzieś tam po prawej znajdują się Merkury, Słońce
          i Mars w Lwie w koniunkcji z Księżycem w Strzelcu, które dają mi sporo pewności
          siebie i optymizmu życiowego, co niejednokrotnie pozwala mi się wydostac z
          pułapek zastawionych przez Saturna.

          A co do zwiększonego poczucia realizmu, to uważam, że Saturn daje nam je tylko w
          nielicznych przypadkach, kiedy właściciel jest już osobą dojrzałą, znającą życie
          i umiejącą obiektywnie spojrzec na otaczający świat. U osób młodych (czyli
          takich jak ja) ten negatywny wpływ ciągle przważa, jest to czas, kiedy musimy
          oswoic naszego Saturna, zrozumiec jego naturę, by w późniejszych latach nam
          dobrze służył, przynosząc trzeźwą ocenę sytuacji zamiast kolejnych lęków i
          kompleksów.
          • vestalinka Re: Saturn i czego się boicie 31.10.06, 11:53
            Mój ASC w Kozie dał mi trudną młodość...ciągłe zawody,rozczarowania,wielkie
            starania i zero efektu tych starań.Były lęki:nie podołam,to nie dla mnie,nie
            zasługuje na to,ośmieszę się,przegram....i jakaś dziwna wewnętrzna
            sztywność,jakiś gorset(o dziwo na zewnątrz bardziej widać księżycową
            Wagę),czarnowidztwo.I uczenie się duchowej samodzielności,wiele czasu spędzonego
            w samotności choć wśród ludzi,rozwiązywanie duchowych problemów poprzez rozmowy
            z samą sobą.Wielki pech w miłości.Saturn jest w 7 domu w Lwie,ale dobrze
            aspektowany przez Jowisza i Księżyc.Teraz mam pierwszy powrót Saturna na pozycję
            urodzeniową-jest ciężko...jakby kulminacja trudów.Mam nadzieję że mi potem
            trochę odpusci,jak myślicie? Po pierwszym obrocie będzie łatwiej?
            • angelheaded Re: Saturn i czego się boicie 31.10.06, 20:17
              Ascendent w Koziorożcu to wspaniała sprawa, o ile umiesz wykorzystac potencjał
              jaki on daje. W przeciwnym razie możesz stac sie osobą, która widzi świat w
              ponurych brawach, ma uczucie przegranej, uczucie zmarnowanego życia i trapią ją
              nieustannie (często nieuzasadnione) kompleksy. Zastanów się jakie korzyści
              możesz wyciągnąc od tej Kozy, bo to, że możesz jest pewne smile

              A co do powrotu Saturna na pozycję urodzeniową, to jest to czas, kiedy trzeba
              zastanowic się nad sobą, swoimi dotychczasowymi sukcesami i porażkami, pomyślec
              co by tu można jeszcze w sobie ulepszyc, wyznaczyc sobie nowe cele i iśc do
              przodu. A czy będzie łatwiej? To już tylko zależy od ciebie, żadna planeta nie
              determinuje twojego losu, ty sama jesteś jego twórcą. Planety mogą jedynie
              stwarzac okoliczności, coś podpowiadac, ale tylko ty decydujesz czy wykorzystasz
              szansę, którą ci dają.
            • milena78 Re: Saturn i czego się boicie 01.11.06, 22:40
              ...łączę się w bólu przy pierwszym przejściu Saturna przez siebie samego. U mnie
              dodatkowo przez Ascendent, nie jest lekko, ale w końcu nikt nie obiecywał że
              będziesmile Jeszcze jakieś pol roku i zacznę nowe życie, mam nadzieję że dobrze
              rozliczona z tym co było. Czego i Tobie życzę.
        • marki32 Re: Saturn i czego się boicie 01.11.06, 19:10
          zdawałem egzaminy - i tu raczej nie widzę saturna i lęku
          wystąpienie publiczne to raczej rodzaj tremy,z którą można nauczyć się walczyć
          co do starania się o pracę to raczej też bym tego nie łączył z saturnem i to wg
          mnie wątek podobny do zdawania egzaminu (Bardziej bym łączył Saturna z samą
          pracą - czyli rodzajem wyzwania życiowego niż ze staraniem o pracę)
          a jeśli chodzi o całowanie to praktyka czyni mistrza wink
          Widzę Saturna bardziej jako wysiłek, wyzwanie życiowe, odpowiedzialność, (lęk
          też ale nie tylko)
          Poza tym wydaje mi się, że swoją rolę odgrywać też będzie tu wiek - wydaje mi
          się, że u człowieka, u którego Saturn przeszedł pełne koło w horoskopie
          podejście do problemów, które stwarza saturn będzie różne
    • nela35 Re: Saturn i czego się boicie 03.11.06, 11:46
      ja tez mam saturn w byku w IX domu i czego sie boje?-mam lęk wysokosci i
      przestrzeni .łaze z przyjemnoscią po górach ale z wychylaniem i skokach na
      linie moge zapomniec .
      reszta podobn a do Twojego saturna ale ja mam jeszcze tu wenus wiec bardziej
      filozoficzna jestem
        • male_conieco Re: Saturn i czego się boicie 04.11.06, 10:23
          Lęk wysokości mam i ja, i też kocham łazić po górach.
          Saturn w domu VIII. Jednak takie samo położenie Saturna u "mojej drugiej połowy"
          skutkuje lękiem przed zależnością finansową, przed biedą, czego w moim przypadku
          nie ma. Ja boję się również ciemności, śmierci.

          Moja mama nabawiła się lęku wysokości dopiero po wypączkowaniu mnie wink czyli
          podobnie jak Ty, Neptus. Ma Saturna w II domu.
    • pani.jazz Re: Saturn i czego się boicie 04.11.06, 09:55
      Moja mama - Saturn w XII domu - bardzo silny lek przed zamknietymi przestrzeniami. Pasuje jak ulal wink.
      Ja - Saturn w III domu - mam do przepracowania silna blokade w mowieniu o swoich najglebszych potrzebach i uczuciach. Po prostu nie jestem w stanie otworzyc ust, kiedy mam cos takiego powiedziec.
      Boje sie tez ostrych przedmiotow w cudzych rekach, tym bardziej, ze czesto owe cudze rece zaczynaja nimi przede mna wymachiwac i wyglupiac sie, ze chca mnie pociac. Ale to chyba nie Saturn - moze niezbyt mocny i srednio wypracowany Mars? Wlasciwie jaka planeta rzadzi ostrymi przedmiotami?
        • majax76 Re: Saturn i czego się boicie 05.11.06, 15:13
          Mam saturna w XI d. ( lew).W dzieciństwie bałam się nawiązywania znajomości z
          innymi dziećmi,byłam takim małym dzikusem- samotnikiem. Nie wierzyłam,że ktoś
          chciałby się ze mną przyjaźnić. Potem to oswajałam, ale zawsze miałam problemy
          z przyjaźniami. W szkole średniej zakochałam się w pewnym Lwie, gitarzysta i
          bardzo towarzyski typ, ciągał mnie z jednej imprezy na druga i to pomogło mi w
          przełamywaniu lęku przed ludźmi.Ostatnio saturn przelazł mi przez urodzeniowego
          saturna i stare problemy wróciły w nowej formie. Dostałam w pracy stanowisko i
          musze rządzić grupą ludzi, każdy normalny by się cieszył, a dla mnie to taki
          ogromny stres. Czuję się tak, jakby mnie ktoś na siłę wypychał przed szereg, a
          ja wolałabym stać sobie z boku i zza kurtyny pociągać za sznurki ( bom
          skorpionsmile ).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka