sarna34
04.09.05, 09:09
W moich letnich wędrówkach spotkalam pewnego dużo starszego mężczyznę, u
którego w horoskopie indywidualnym jest ciekawy uklad. We lwie ma koniunkcję
(ścislą) trzech planet: plutona, saturna i marsa. Mars u mężczyzny pokazuje
jak ten wyraża swoją męskość - lew więc duma. Saturn hamuje go, więc ma
trudności z wchodzeniem w towarzystwo. Nie rozumiem w tym przypadku plutona.
MOże to upór, może do celu po trupach. Koniunkcja tych trzech planet wydaje
mi się silna, bo leży w opozycji do jego księżyca w wodniku i trygonie do
slońca w baranie. Jedynie do tego obrazu nie pasuje jego wenus w ostatnich
stopniach byka i merkury w rybach (romantyzm).
Tak się sklada, ze ja tego męzczyznę odbieram pozytywnie, bo do tej jego
koniunkcji marsa, saturna i plutona mój jowisz jest w ścislym trygonie. Na
moim jowiszu wypada jego slońce, a mój księżyc jest w śc islej koniunkcji z
jego uranem, mój saturn w koniunkcji z jego księżycem, jego merkury jest w
opozycji z moim marsem i trygonie do mojego slońca, jego wenus jest w
trygonie do mojego marsa i są jeszcze inne aspekty.
Jednak ta koniunkcja trzech planet we lwie nie daje mi spokoju. Pierwszy raz
widzę taki uklad.