dlaczego?

10.09.05, 15:01
Cos tam posprzatalem w swoim zyciu - a przynajmniej wiem co mi nie sluzy.
Powiedzcie mi DLACZEGO zadne korzystne aspekty nie zadzialaly, byla tylko
kompletna autodestrukcja./przez lata calesad/
Pluton ponad wszystkim?

Aby nie konczyc pesymistycznie - powiem - zycie jest pieknesmile - podobno...
    • dafne04 Re: dlaczego? 10.09.05, 16:59
      light8 napisał:

      > Cos tam posprzatalem w swoim zyciu - a przynajmniej wiem co mi nie sluzy.
      > Powiedzcie mi DLACZEGO zadne korzystne aspekty nie zadzialaly, byla tylko
      > kompletna autodestrukcja./przez lata calesad/
      > Pluton ponad wszystkim?
      >
      > Aby nie konczyc pesymistycznie - powiem - zycie jest pieknesmile - podobno...

      Zapewne, żadna to pociecha, ale nie jesteś zapewne jedyną osobą, której
      korzystne aspekty "nie zadziałały". Nauczona doświadczeniem, nigdy nie
      spodziewam się rewelacji przy korzystnych aspektach benefików (są u mnie
      natalnie źle położone i aspektowane)- nigdy nie zadziałały jak za dotknięciem
      różdżki i spektakularnie. Chyba trzeba spojrzeć w radix i zobaczyć ile tam jest
      potencjału i które planety są korzystnie położone i aspektowane i na te
      szczególnie zwrócić uwagę. Co do plutona..obserwuję od kilku lat (od 1995, gdy
      pluton zawitał w strzelcu), że sytuacja osób ze słońcem lub ascendentem w
      strzelcu jest bardzo trudna - niektórym z nich wszystko "wali się" bez względu
      na przepracowanie, dobrą wolę, bez względu na bieżące, nawet pomyślne tranzyty.
      Sporo w tym niejednokronie tzw. zdarzeń losowych. Wiele ze tych osób
      przeobraziło swoją mentalność, nawet światopogląd. Może tak jest też w twoim
      przypadku?
      Pozdrawiam
      • undyna Re: dlaczego? 11.09.05, 00:01
        o jesoooo, chyba muszę się poważnie tym zaiteresować, asc w strzelcu, a sypie
        się faktycznie od 1995, tylko, że od kiedy się bardzo zmieniłam i nawet od
        własnej matki na każdym kroku słyszę, że mnie nie poznaje, to znacznie się
        poprawiło, może takie zmiany należałoby jednak przeprowadzać intuicyjnie?
        taka luźna uwaga laika-amatorasmile
    • anahella Re: dlaczego? 11.09.05, 01:05
      Bo to nie aspekty dzialaja tylko Ty dzialas.
      • aarvedui Re: dlaczego? 12.09.05, 03:39
        uwielbiam konkretne tematy w ktorych wiadomo o co chodzi...
        • dori7 Re: dlaczego? 12.09.05, 11:48
          Oj, nie badz taki zasadniczy, czlowiek czasami musi sie wyzalic, chocby z
          nadzieja, ze ktos go w leb huknie i trybiki wreszcie zaskocza smile)
          • queenmaya Re: dlaczego? 12.09.05, 14:43
            Dori, popłakałam się ze śmiechu czytając twój punkt widzenia big_grin smile)))
            Jako rasowy Skorpion przyznaję ci rację...
            U mnie harmonijne tranzyty przez lata "nie działały", raczej wpadałam w ich
            czasie w depresję. Ale to mnie zmusiło do rozwoju. Jak się w końcu wzięłam za
            medytowanie, to zaczęły działać jak należy. Przy ostatnim trygonie tr. Plutona
            do nat. Księżyca przeprowadziłam się w piękne miejsce. I uwierzyłam, że życie
            faktycznie jest piekne.
            Ale samo się nie zrobi. Szczęściu trzeba trochę pomóc. Ale żeby się chciało
            chcieć, trzeba czasem dostać po pupie. To mobilizuje.
            • dori7 Re: dlaczego? 14.09.05, 02:50
              queenmaya napisała:

              > Dori, popłakałam się ze śmiechu czytając twój punkt widzenia big_grin smile)))
              > Jako rasowy Skorpion przyznaję ci rację...

              smile)
              Terapia jest skuteczna, zwlaszcza na osoby bardzo wodne, ktorym najpierw nalezy
              dac spokojnie poplakac, a potem trzeba wyczuc wlasciwy moment i wkroczyc do
              akcji, kijem opiekunczo szturchnac jakis placzliwy ksiezyc w rybach czy slonce w
              raku i zagonic do roboty, zeby sie nie roztopily we wlasnych lzach tongue_out

              Szczerze mowiac balabym sie taka terapie przeprowadzac na rasowym Skorpionie smile)
              • queenmaya Re: dlaczego? 14.09.05, 11:25
                dori7 napisała:

                > queenmaya napisała:
                >
                > > Dori, popłakałam się ze śmiechu czytając twój punkt widzenia big_grin smile)))
                > > Jako rasowy Skorpion przyznaję ci rację...
                >
                > smile)
                > Terapia jest skuteczna, zwlaszcza na osoby bardzo wodne, ktorym najpierw nalezy
                > dac spokojnie poplakac, a potem trzeba wyczuc wlasciwy moment i wkroczyc do
                > akcji, kijem opiekunczo szturchnac jakis placzliwy ksiezyc w rybach czy slonce
                > w
                > raku i zagonic do roboty, zeby sie nie roztopily we wlasnych lzach tongue_out
                >
                > Szczerze mowiac balabym sie taka terapie przeprowadzac na rasowym Skorpionie smile

                Internet jest bardzo dobrym sposobem działania - szturchasz, ale jesteś
                bezpiecznie daleko. Jeśli ugryzie, to monitor, a nie ciebie i co najwyżej
                połamie sobie zęby. No, może jeszcze wyleje trochę jadu na łącza. Ale potem
                sumienie oraz poczucie przyzwoitości zmuszą go do refleksji.
      • light8 Re: dlaczego? 12.09.05, 16:51
        Powiem tak:
        bylem obrzydliwie pewien siebie, wiedzialem, ze ode mnie zalezy
        wszystko.
        I byc moze tak jestsmile
        Calkiem mozliwe, ze w pewnym momencie zycia podjalem zle decyzje, ale to bylo
        silniejsze ode mnie.
        Wiec jest cos, czemu poddajemy sie, lub tylko nie potrafimy sie oprzec.
        Nazwalbym to proba.
        Ja dalem czterech litersad





        anahella napisała:

        > Bo to nie aspekty dzialaja tylko Ty dzialas.
    • neptus Re: dlaczego? 12.09.05, 20:57
      light8 napisał:

      > Cos tam posprzatalem w swoim zyciu - a przynajmniej wiem co mi nie sluzy.
      > Powiedzcie mi DLACZEGO zadne korzystne aspekty nie zadzialaly, byla tylko
      > kompletna autodestrukcja./przez lata calesad/
      > Pluton ponad wszystkim?
      >
      > Aby nie konczyc pesymistycznie - powiem - zycie jest pieknesmile - podobno...


      Bo uśmiech losu bywa też drwiący. wink
      • light8 Re: dlaczego? 13.09.05, 18:26
        Wprost genialna odpowiedz dla uzalajacego sie nad soba kretyna
        Dzieki Neptus

        neptus napisała:

        > Bo uśmiech losu bywa też drwiący. wink
      • dori7 Re: dlaczego? 14.09.05, 00:50
        neptus napisała:

        > Bo uśmiech losu bywa też drwiący. wink

        Szczerbaty usmiech losu wink
        • zeta23 Re: dlaczego? 14.09.05, 12:31
          Miło cię zobaczyć znów lightsmile)





          "To co spotyka ludzi to tragedie i nieszczęścia. Tragedie to choroby
          śmiertelne, kalectwo, ślepota... Cała reszta to nieszczęścia."
          Woody Allen
Inne wątki na temat:
Pełna wersja