am98
29.12.05, 11:20
Kilka uwag na temat prób szufladkowania ludzi.
Jarmarczna horoskopia gazetowa niezwykle często i silnie podkreśla rzekomą
bądź też prawdziwą dwoistość natury solarnych Bliźniąt, zarzucając im
dwutwarzowość, dwulicowość. A ja się pytam: dlaczego tak mało? Skoro zawsze
może być więcej, jak na prawdziwej wenecjańskiej maskaradzie.
Jeżeli ta wieloista bliźnięca natura ma się objawiać w równoczesnym
zainteresowaniu kilkoma tematami to ja mówię głośno i stanowczo tak.
Gdy powiedziano mnie - solarnemu Bliźniakowi, że moj ascendent przypada
Bykowi mocno się zasmuciłam i przez długi nie mogłam się z tym pogodzić, a to
się buntowałam, a to łkałam cicho do poduchy. W końcu postanowiłam ujarzmić
swego Byka, pociągnęłam jego za ogon, ociosałam racice, chwyciłam za rogi, a
na koniec doprawiłam jemu merkuriańskie skrzydła. W konsekwencji powstał w
boskim procesie tworzenia prawdziwy PEGAZ

.
Nadal jednak uważam, że ten Byk sam w sobie jest tępway, gnuśny, deczko
przyciężki, niezwykle przyziemny i prosty.
Zawsze dziwiły mnie zadawane pytania: czy lubisz być z ludźmi, a może wolisz
samotność, czy lubisz pracować samemu, czy też w grupie, gdzie się lepiej
czujesz: na wsi czy w wielkim mieście. Takie pytania zawsze mnie irytowały,
ponieważ kazały mi się jasno określić, co samo w sobie rodziło we mnie
potężny bunt przeciwko wszelkim ramom i klasyfikacjom, a ponadto stawały na
opak mojej naturze. Bo jak sie określić, jeżeli lubię ciszę i samotność,
posiadam zdolność do maxymalnej koncentracji i dokładności, a następnego dnia
cieszy mnie jazgot miasta, rodzi się pęd do poznawania i potrzeba
międzyludzkich interakcji.
Życie toczy się etapami.
Jeden etap: maxymalne skupienienie, samotnia, próba zgłębiania, wielorakie
zainteresowania.
Drugi etap: zabawa, rozrywka, przyjemność z jednoczesnym mentalnym
otępieniem, brakiem zainteresowania czymkolwiek, zmrożeniem wrażliwości.
Klosz?
Na drodze głębokich przemyśleń dostrzegłam, być może zrozumiałam (?). I dla
porządku (a jednak!) podzieliłam:
Planety wyższe, mentalne: Słońce, Merkury, Księżyc, Saturn, Uran w
powietrznym, zamkniętym kręgu, aspektujące tylko siebie.
Planety niższe: Wenus, Mars, Jowisz, Pluton, plus ASC i MC - w ziemi i
wodzie - również i tylko siebie aspektujące.
Tylko jedna planeta próbuje zaburzyć ten ład: niski Mars atakuje ścisłym
kwadratem wielkiego Urana i jest to jedyny aspekt, jakim planety niskie łączą
się z wyższymi.
Niewiadomo jaki, bo ognisty oczywiście Neptun tworzy siedmiostopniową (i czy
w ogóle?) opozycję do Wielkiego Triduum, nie wabiąc nikogo więcej.
Pod uwagę brałam: trygony, koniunkcje, kwadratury, opozycje i sextyle.
Być może "diabeł" tkwi w szczegółach?
Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.