głuchy klient

09.01.06, 14:29
Jakie macie doświadczenia z tzw "głuchym klientem ", czyli kiedy widać że na
daną osobe nie warto tracić czasu , lub kiedy wyznaczyć czas , nawet odległy
termin = nareszcie wysłucha i przyjmnie prawdę o sobie widoczną w jego
horoskopie natalnym .
    • romy_sznajder Re: głuchy klient 09.01.06, 14:31
      przyjmie prawde o sobie? klient dla astrologa, czy astrolog dla klienta?
    • hatti Re: głuchy klient 09.01.06, 14:39
      Bywa- o astrologu klient zmienia zdanie po długim przebiegu czasowym na plus
      lub minus, jeśli nie zrozumiałaś tematu to tłumaczę jeszcze raz - chodzi
      o "głuchego klienta"

      • romy_sznajder Re: głuchy klient 09.01.06, 14:45
        nie zrozumialam, powiadasz...
        napisalas o potencjalnym kliencie, ze "nie warto na niego tracic czasu".
        skoro jednak zawodowo, tzn. zarobkowo praktykujesz astrologie, to, sorry,
        klient nasz pan. ślepy, kulawy, bez zęba na przedzie - placi, wiec wymaga.
        porada astro- to cos wiecej, niz prawda o kliencie. to wiele czynnikow:
        -frajda, cos z rodzaju zabawy, przyjemnosci, milego spedzenia czau, jedni ida na
        masaz, inni do wrozki, albo astrolozki,
        -usluga w rozumieniu kodeksu cywilnego, wg regul umowy cywilnoprawnej, jeden
        placi, drugi jest w pracy i dostarcza usluge,
        -doradztwo.
        klient decyduje, co 'wyniesie' ze spotkania, a nie astrolog, czy tracic cenny
        swoj czas. wolny rynek, that's life.
    • mii.krogulska Re: głuchy klient 09.01.06, 15:29
      Witam,
      zdarzają się ludzie, którzy nie chcą komentować sesji ani potwierdzać czy
      zaprzeczać - tylko siedzą i sobie słuchają bez żadnej zwrotnej. Wtedy przekazuję
      to, co zaplanowałam do przekazania na sesji i nie prowokuję dialogu. Często się
      jednak zdarza, że po pewnym czasie osoby takie kontaktują się ponownie w
      sprawach, o jakich poprzednio słyszały lub chcą omówić swoje przemyślania i
      spostrzeżenia, do jakich doszły po sesji.

      Pozdrawiam smile
      Mii
      • xxero Re: głuchy klient 09.01.06, 16:55
        niech sobie bedzie i gluchy. Nie jestem moze wyjadaczem na setki ale pewnych
        zasad uwazam trzeba sie trzymac. Astro to jeden z najwyzszych aspektow
        przekazania wiedzy ezoterycznej i trzeba od razu klienta uswiadamiac ze robi sie
        to z pobudek humanitarnych i w miare mozliwosci unika jakiejkolwiek gierki wobec
        klienta. Ja tak to wlasnie ustawiam: "prosze pamietac ze jest to prywatne,
        poufne, nie posluzy nigdy do wykorzystania przeciw czy za panem/pania, podchodze
        do tego z szacunkiem i dyskrecja, ma to na celu uswiadomienie pewnych rzeczy a
        konfrontacja ze stanem faktycznym nalezy tylko i wylacznie do pana/pani"

        Uwazam ze wszystko ponadto jest manipulacja i nikt nie prosi mnie o
        interpretacje radixu po to by mial mi sie spowiadac czy "trafilem czy nie" bo
        to kompletnie bez sensu. Warto zapoznac sie z ksiazka E.Berne w co graja ludzie
        i jako astrolog grac z klientem w intymnosc czyli po porstu nie grac w nic.
        • mii.krogulska Re: głuchy klient 09.01.06, 20:06
          Witam,
          wydaje mi się, że Hatti chodziło o zachowanie wobec klienta, który ani nie
          potwierdza, ani nie zaprzecza. Ludzie mają różne oczekiwania wobec konsultacji,
          jedni chcą dyskusji i dialogu, inni unikają wypowiedzi. Sama konsultacja też nie
          wygląda u każdego astrologa tak samo.

          xxero napisała:
          >
          > Uwazam ze wszystko ponadto jest manipulacja i nikt nie prosi mnie o
          > interpretacje radixu po to by mial mi sie spowiadac czy "trafilem czy nie" bo
          > to kompletnie bez sensu.

          Nie przesadzaj, jeśli trafisz, to jeden klient to powie, inny nie - niezależnie
          od oczekiwania i pobożnych życzeń astrologa. W przypadku niektórych ciężkich
          tranzytów "bez zwrotnej" pracuje się gorzej, poza tym wtedy można nie zauważyć,
          że przekracza się pewne granice wrażliwości klienta.

          Warto zapoznac sie z ksiazka E.Berne w co graja ludzie
          > i jako astrolog grac z klientem w intymnosc czyli po porstu nie grac w nic.

          To dobra książka, na jakieś głaski zawsze znajdą się łasi.

          Mii
          • xxero Re: głuchy klient 09.01.06, 20:23

            > To dobra książka, na jakieś głaski zawsze znajdą się łasi.
            >
            > Mii

            haha, glask za glask byle nie zeszlo na sad albo gwalt wiec juz koncze smile
    • queenmaya Re: głuchy klient 09.01.06, 16:50
      hatti napisał:

      > nareszcie wysłucha i przyjmnie prawdę o sobie widoczną w jego
      > horoskopie natalnym .

      A skąd ty znasz tę prawdę?
      Astrolog nie jest Bogiem i nie jest nieomylny. Nie może więc na siłę wciskać
      klientowi swojej "prawdy".
      Wiem, wiem, pewien znany astrolog napisał, że astrolog wie o kliencie absolutnie
      wszystko i klient nie ma prawa niczym go zaskoczyć. Ale to stara szkoła, dziś
      już tak ludzi nie traktujemy. A przede wszystkim nie robimy z siebie
      wszystkowiedzących magów.
      Każdy czlowiek ma prawo bronić się przed rewelacjami astrologa, szczególnie
      jeśli ten ma głowę pełną schematów.
      Tu, na tym forum mieliśmy kilka przykładów tego typu tępego myślenia: "skoro ma
      kwadraturę Wenus i Plutona, to znaczy, że psychopata". Mam nadzieję, że każdy
      klient, który usłyszy coś takiego zdobędzie się na to, by się nie dać i nie
      przyjąć takiej "prawdy".
      A klient mało kontaktowy, zamknięty w sobie to prawdziwe wyzwanie dla astrologa.
      Najłatwiej się rozmawia z kimś, kto jest otwarty i gadatliwy. Ale to nie ten
      gadatliwy potrzebuje pomocy, lecz ten z blokadami. Właśnie jemu nalezy poświęcić
      najwięcej uwagi i troski, bo jeśli wywalisz takiego za drzwi, to on naprawdę
      może się załamać. To ty musisz człowieka ogrzać i zachęcić do otwarcia się, a
      nie wmawiać mu jakąś swoją "prawdę". Szczególnie, jeśli bierzesz za to kasę!
      • arcoiris1 Re: głuchy klient 09.01.06, 17:03
        Queenmaya--
        fajny post, ale nie przesadzaj, nikt nie powiedział w tamtym watku ze kwadrat
        Wenus-Pluton daje psychopate. Czasem wydaje mi sie, ze bierzesz pewne sprawy
        zbyt osobiscie bo silny Pluton i Skorpion u Ciebie. Równie dobrze powinno bylo
        to dojechac mnie, bo mam go w kon z Księzycem w 8 przy czym księzyc włada Dsc,
        wiec pewnie zjadam obsesyjnie/erotycznie moich partnerów a -nie wydaje mi sie
        zebym była jakas emocjonalna modliszka. Nie bierz wszystkiego tak do siebie.

        --Arcoiris1
        • limetka77 Re: głuchy klient 09.01.06, 20:51
          Mnie się wydaje, że Hatti ma na myśli takich klientów, którzy nie przyjmuja do
          wiadomości tego, co astrolog im o nich mówi, kompletnie tego u siebie nie widzą
          i sprzeciwiają się temu. Jeśli tak, to należałoby zacząć od podstawowego pytania
          - co jest tą "prawdą" o kliencie? To, co astrolog wyczytał z jego horoskopu czy
          to, co sam klient wie o sobie? Mnie się wydaje, że po pierwsze, astrolog nie
          jest wszystkowiedzący i może czasem czegoś nie dostrzec, coś nadmiernie uprościć
          lub przyjąć zły kierunek interpretacji. Z drugiej strony, klient może jeszcze
          sam siebie do końca nie znać ze względu na to, że np. pewnego rodzaju sytuacji
          jeszcze nie doświadczył i nie potrafi przewidzieć, jakby się zachował. Nie
          potrafię za bardzo powiedzieć, co bym zrobiła, gdybym była astrologiem, widziała
          coś w czyimś kółku, a klient by się upierał, że tak nie jest, ale sądzę, że
          jeśli nie znałabym dobrze klienta i nie znalazłabym jednoznacznego potwierdzenia
          swoich twierdzeń w jego życiu, odstąpiłabym od swojej wersji. A tak poza tym -
          kto tak naprawdę lubi i chce, by mu bezlitośnie walić prawdę w oczy i odbierać
          złudzenia? Ludzie się przed tym bronią i trudno się dziwić.
          • gronisia Re: głuchy klient 09.01.06, 21:03
            Masz rację Limetko77, złudzenia pomagają żyć i dlatego każda wypowiedź
            astrologa powinna być empatyczna.Nie rób drugiemu co Tobie niemiło.
            • anahella Re: głuchy klient 09.01.06, 21:06
              gronisia napisała:

              > Masz rację Limetko77, złudzenia pomagają żyć i dlatego każda wypowiedź
              > astrologa powinna być empatyczna.Nie rób drugiemu co Tobie niemiło.

              A ja sie z Toba nie zgodze. Jesli klient przychodzi do astrologa po holdy to
              chyba pomylil adres. Powinien udac sie do poetywink

              W trakcie rozmowy mozna zauwazyc czy klient przyszedl zmierzyc sie z samym soba,
              czy posluchac superlatyw o sobie.
              • romy_sznajder Re: głuchy klient 09.01.06, 21:46
                dwie osoby napisaly cos na ksztat: mnie sie wydaje, ze hatti ma na mysli, sadze,
                ze hatti pisze o ... itd.
                Wiec skoro trzeba sie domyslac, co hatti ma na mysli, to nic dziwnego, ze hatti
                ma o ludziach zdanie, ze sa glusi.
                moze chodzi o jasnosc przekazu? - co pisze bez najmniejszej zgryzliwosci.
              • limetka77 Re: głuchy klient 10.01.06, 00:44
                anahella napisała:

                > gronisia napisała:
                >
                > > Masz rację Limetko77, złudzenia pomagają żyć i dlatego każda wypowiedź
                > > astrologa powinna być empatyczna.Nie rób drugiemu co Tobie niemiło.
                >
                > A ja sie z Toba nie zgodze. Jesli klient przychodzi do astrologa po holdy to
                > chyba pomylil adres. Powinien udac sie do poetywink
                >
                > W trakcie rozmowy mozna zauwazyc czy klient przyszedl zmierzyc sie z samym soba
                > ,
                > czy posluchac superlatyw o sobie.
                >

                Nie, nie chodziło mi o składanie hołdów i wygłaszanie superlatyw smile Miałam na
                myśli to, że nie należy ludziom odbierać nadziei ani robić z nich potworów. Jak
                napisała Queenmaya w tym samym wątku, wszystko zależy, jak się komuś mówi tę
                prawdę o nim. Przypomina mi się jakaś opowiastka, w której jeden wróżbita
                powiedział królowi "wszyscy twoi bliscy umrą przed tobą", a drugi "będziesz żył
                długo i przeżyjesz swoich bliskich". Obaj mieli rację smile Ale to temu pierwszemu
                się dostało...
                • anahella Re: głuchy klient 10.01.06, 01:16
                  limetka77 napisała:

                  > Miałam na
                  > myśli to, że nie należy ludziom odbierać nadziei ani robić z nich potworów.

                  Generalnie w zyciu nie wolno robic tego nikomu, nawet w rozmowie z pania w
                  warzywniakusmile
          • anahella Re: głuchy klient 09.01.06, 21:05
            limetka77 napisała:

            > Mnie się wydaje, że po pierwsze, astrolog nie
            > jest wszystkowiedzący i może czasem czegoś nie dostrzec,
            > coś nadmiernie uprościć
            > lub przyjąć zły kierunek interpretacji.

            No wlasnie: errare humanum est, nawet gdy astrolog bardzo sie stara to moze isc
            w zlym kierunku.


            > Nie
            > potrafię za bardzo powiedzieć, co bym zrobiła, gdybym była
            > astrologiem, widział a
            > coś w czyimś kółku, a klient by się upierał, że tak nie jest

            W takim przypadku astrolog zarabiajacy na interpretacji potrafi szybko wyczuc ze
            rozmowa jest bezcelowa, oddac kase i sie pozegnac. Kazdy z nas (a pracujemy w
            roznych zawodach) nie raz robil cos bez zaplaty.


            > odstąpiłabym od swojej wersji.

            Tez tak bym postapila.
          • queenmaya Re: głuchy klient 09.01.06, 22:27
            limetka77 napisała:

            > Nie
            > potrafię za bardzo powiedzieć, co bym zrobiła, gdybym była astrologiem, widział
            > a
            > coś w czyimś kółku, a klient by się upierał, że tak nie jest, ale sądzę, że
            > jeśli nie znałabym dobrze klienta i nie znalazłabym jednoznacznego potwierdzeni
            > a
            > swoich twierdzeń w jego życiu, odstąpiłabym od swojej wersji.

            W horoskopie w ogóle trudno jest znaleźć cokolwiek jednoznacznego i zupełnie
            pewnego. I na tym polega problem. Zamiast upierać się przy własnej interpretacji
            lepiej powiedzieć, że ten konkretny aspekt może oznaczać zarówno to, jak i
            tamto, czy jeszcze coś tam i spytać człowieka, która z tych wersji jest
            najbliższa prawdy. A potem kontynuować wątek w kierunku, który ustalimy wspólnie.
            Nie znaczy to, że musisz przyjąć punkt widzenia klienta i dać się wpuścić w
            kanał, tylko że on ma też prawo do wypowiedzenia się. I wtedy klient nabiera
            zaufania, otwiera się i przestaje "ściemniać".


            A tak poza tym -
            > kto tak naprawdę lubi i chce, by mu bezlitośnie walić prawdę w oczy i odbierać
            > złudzenia? Ludzie się przed tym bronią i trudno się dziwić.

            Każdą "prawdę", nawet najtrudniejszą, można przekazać w taki sposób, żeby
            człowiek nie poczuł się znokautowany. Gdy on ci zaufa, sam się do wszystkiego
            "przyzna", bo z ulgą pozbędzie się ciężaru psychicznego, z którym się zmagał.
            Przy aspektach, które w starych podręcznikach traktowane są jako coś
            złowróżbnego (aspekty z Saturnem czy Plutonem) klient zwykle czuje się zły,
            grzeszny czy jakiś "wampirowaty" i boi się siebie samego. Dlatego trzeba tu
            zachować szczególną ostrożność. Jako właścicielka Księżyca w koniunkcji z
            Plutonem chyba czujesz ten problem, prawda?

            Dlatego myślę, że jeśli klient jest "głuchy", to znaczy, że zamknął się przed
            astrologiem i wszelki kontakt się zablokował. W takim przypadku "walenie prawdy
            w oczy" może się skończyć pobiciem - radzę więc skończyć sesję we własnym,
            dobrze pojętym interesie smile
    • anahella Re: głuchy klient 09.01.06, 20:52
      Problem polega na tym, ze ci malo kontaktowi klienci sa najwazniejsi, bo
      stanowia najwieksze wyzwanie.

      Na takich nie tylko warto tracic czas, ale tez nie wolno z nimi rozmawiac z
      pozycji wszechwiedzacego, kotry zna prawde i tylko prawde.

      Jeden z moich znajomych (mezczyzna) poprosil mnie - jak sie wyrazil - bym cos o
      nim powiedziala. Siedzial kwadrans bez ruchu, herbata stygla, nawet moj kot bal
      sie podejsc do niego. Trudno mi jest prowadzic monolog, wiec bardzo sie
      denrwowalam. Moje proby wszczecia rozmowy zbywal krotkim "mow dalej". W pewnym
      momencie gdy dotknelam pewnej sprawy powiedzial "dosc" i wyszedl.
      Wrocil po kilku tygodniach. Na poczatku niesmialo, ale zaczal prowadzic dialog,
      na temat, na ktorym mi poprzednio przerwal.
      Nie przypuszczalam ze to bylo dla niego takie wazne. On na poczatku nie chcial
      sluchac, ani tym bardziej mowic. Musial sie przelamac by o tym porozmawiac.

      Czy przyjal to co do niego mowilam? Nie wiem. Wiem natomiast ze bylam jedna z
      nielicznych osob, z ktorymi o tym rozmawial, co prawda po czasie, ale chcial o
      tym mowic.
      • xxero Re: głuchy klient 10.01.06, 09:40
        szczerze mowiac zadziwily mnie niektore wypowiedzi. W tak specyficznej materii
        jak astrologia trzeba miec przede wszystkim na uwadze ze dla 99 procent ludzi
        jest to synonim kontaktu z kims w rodzaju wrozki albo jasnowidza. Oczywiscie
        informacja zwrotna jest potrzebna ale nie mozna stawiac sprawy kategorycznie i
        oddawac pieniedzy klientowi ktory zaprzecza temu co sie widzi czy nie chce
        podejmowac dialogu. Elementaran wiedza psychologiczna jest potrzebna! Wyparcia,
        projekcje, kompensacje i caly szereg mechanizmow obronnych jakich wszystkich
        uzywany aby tylko do czegos sie przed soba samym nie przyznac.

        Klienta uzywajacego tych metod nie mozna skreslac, poniewaz musimy byc madrzejsi
        wlasnie w tej kwestii a przeciez kazda interpretacja astrologiczna jest bardzo
        blisko zwiazana z psychologia.Zobaczymy w radixie cos co powiedzmy wskazuje na
        nierozumienie astrologii jak kwadrat urana z merkurym czy opozycja i nie mozna
        zalamywac rak bo jednak z pewnych innych powodow taki klient sie pojawil i chce
        sie czegos dowiedziec. A ze pewne wskazowki w jego horur moga wskazywac ze
        bedzie podchodzil do tego co sie mowi sceptycznie czy przesmiewczo to inna sprawa smile
        • all2 Re: głuchy klient 10.01.06, 10:45
          Astrolog nie jest od oświecania klienta młotkiem. Ważne, co i ile człowiek jest w stanie przyswoić. Nawet jeśli ma kompensacje czy projekcje widoczne z daleka i wielkie jak stodoła, to jest mała szansa żeby akurat w rozmowie z astrologiem przejrzał na oczy i zobaczył siebie tak, jak go astrolog widzi. Bo na przykład w tej chwili interesuje go tylko to, kiedy znajdzie pracę. Po tę informację przyszedł i za to chce zapłacić, i jego prawo. Opowiadanie mu wtedy szeroko o projekcjach będzie uszczęśliwianiem na siłę i zwykłą stratą energii. Można wskazać problem, ale jeśli ktoś nie załapuje, to nie ma co drążyć. Może kiedyś coś mu zaskoczy w umyśle i znów przyjdzie i zapyta, i to już będzie inna rozmowa. Zresztą zawsze trzeba brać poprawkę na własną subiektywność widzenia i na to, że nie znamy życia drugiej osoby lepiej niż ona sama. Nawet jeśli na obrazku wszystko się pięknie układa, to w praktyce może nie być takie proste.
        • all2 P.S. 10.01.06, 10:50
          Xxero, a co chcesz od kwadratu Urana z Merkurym? W 4H to przcież koniunkcja smile) uważasz, że połączenia Uran-Merkury nie pozwalają zrozumieć astrologii, dlaczego?
          • xxero Re: P.S. 10.01.06, 11:03
            ups, cos mi sie po..teges. chyba chodzilo o brak jakiegokolwiek aspektu miedzy
            merkurym a uranem. Sa takie wskazniki mowiace ze ktos nie zalapie za nic spraw
            ezoterycznych czy magicznych. Merkury - wiadomo, Uran - tez. Chyba chodzilo o
            brak aspektusmile

            all2 - ale ja nie twierdze ze trza klientowi mowic o projekcjach itp. tylko
            samemu zdawac sobie sprawe zarowno z tych u ludzi, jak i wlasnych.
            Bodajze D.Cunningham gdzies u siebie zamiescila liste "w co graja astrolodzy"
            poniewaz wielu z nas rowniez moze sobie nie uswiadamiac ze proadza gierke na
            ktorej chca cos zyskac
            • anahella Re: P.S. 10.01.06, 20:16
              xxero napisała:

              > ups, cos mi sie po..teges. chyba chodzilo o brak jakiegokolwiek aspektu miedzy
              > merkurym a uranem. Sa takie wskazniki mowiace ze ktos nie zalapie za nic spraw
              > ezoterycznych czy magicznych. Merkury - wiadomo, Uran - tez. Chyba chodzilo o
              > brak aspektusmile

              Bo ja wiem? znam astrologow bez takiego aspektu. I nie mam na mysli siebie (to
              tak jakby ktos myslal ze biore do siebie), bo ja akurat mam aspekt Merkurego z
              Uranoplutonem.


              >
              > all2 - ale ja nie twierdze ze trza klientowi mowic o projekcjach itp. tylko
              > samemu zdawac sobie sprawe zarowno z tych u ludzi, jak i wlasnych.
              > Bodajze D.Cunningham gdzies u siebie zamiescila liste "w co graja astrolodzy"
              > poniewaz wielu z nas rowniez moze sobie nie uswiadamiac ze proadza gierke na
              > ktorej chca cos zyskac
          • queenmaya Re: P.S. 10.01.06, 12:03
            all2 napisała:

            > Xxero, a co chcesz od kwadratu Urana z Merkurym? W 4H to przcież koniunkcja smile)
            > uważasz, że połączenia Uran-Merkury nie pozwalają zrozumieć astrologii, dlacze
            > go?

            Jako tropicielka fałszywych schematów myślowych w astrologii donoszę, że takie
            stwierdzenie stoi jak wół w wykładach pewnego słwnego polskiego astrologa.
            Wykłady te krążą po sieci.
            Znajduje się tam stwierdzenie, że ktos, kto ma tę kwadraturę nauczy się
            astronomii, ale nigdy w życiu nie pojmie astrologii (znaczy się my, astrolodzy,
            wyższa rasa jesteśmy, a astronomowie to głąby).
            Właśnie z takich źródeł ludzie czerpią wiedzę i przyjmują ją dosłownie, a potem
            ogłaszają to na forum jako prawdy objawione. "Kwadrat Merkury-Uran - nie nauczy
            się astrologii", "Stellium w Skorpionie - psychopata" itp.
            Ja mam pamięć fotograficzną i mogę podać źródła wiedzy, z których kto czerpie
            swoją wiedzę.
    • neptus Re: głuchy klient 11.01.06, 16:56
      Wszystko, co tu zostało powiedziane to prawda, ale...
      Jest pewnien gatunek ludzi, którzy do lekarza przychodzą z wasnym rozpoznaniem
      choroby i chcą dyktować receptę, a do astrologa przychodzą po potwierdzenie
      własnych wymysłów, najczęściej typu - "to wszystko przez tego s...syna". Są
      głusi i ślepi na wszystko procz "ja, ja, ja". Nie ma najmniejszego sensu
      mówienie czegokolwiek, bo i tak nie chcą słuchać tylko siebie i nikogo innego
      nie usłyszą. Wszelki wysiłek ze strony astrologa jest wówczas pozbawiony sensu.
      • hatti Re: głuchy klient 11.01.06, 17:16
        neptus napisała:

        > Wszystko, co tu zostało powiedziane to prawda, ale...
        > Jest pewnien gatunek ludzi, którzy do lekarza przychodzą z wasnym
        rozpoznaniem
        > choroby i chcą dyktować receptę, a do astrologa przychodzą po potwierdzenie
        > własnych wymysłów, najczęściej typu - "to wszystko przez tego s...syna". Są
        > głusi i ślepi na wszystko procz "ja, ja, ja". Nie ma najmniejszego sensu
        > mówienie czegokolwiek, bo i tak nie chcą słuchać tylko siebie i nikogo innego
        > nie usłyszą. Wszelki wysiłek ze strony astrologa jest wówczas pozbawiony
        sensu.

        > witaj Neptusie
        uff ulga wielka , mareszcie słowa na które czekałam , czy podasz swoje
        obserwacje z czego to u takich klientów wynika np wszystko po lewej stronie
        horoskopu , charakterystyczne obsadzenia ?
        Zdumiewające bo własnie bylam na Twojej stronie w nurtach literackichsmile
        • neptus Re: głuchy klient 12.01.06, 19:32
          hatti napisał:

          > > witaj Neptusie
          > uff ulga wielka , mareszcie słowa na które czekałam , czy podasz swoje
          > obserwacje z czego to u takich klientów wynika np wszystko po lewej stronie
          > horoskopu , charakterystyczne obsadzenia ?

          Ja się raz narwałam na takiego klienta. Nie powinnam w ogóle wchodzić w to i
          pod byle pretekstem się wymigać, bo juz z pierwszego kontaktu było widać, że
          ten człowiek ma na wszystko już ustalone zdanie i odrzuci wszystko, co nie tego
          zdania nie potwierdza. No, ale on był taki nieszczęśliwy...

          Nie ma znaczenia, po której stronie jest co. To jest kwestia całego horoskopu,
          a i to trudno oceniać, na jakim poziomie człowiek realizuje swoje układy,
          dopóki nie przeprowadzi sie rozmowy. Ktoś może mieć układy bardzo silnie
          blokujące kontakt ale po seriach tranzytów bariery komunikacyjne porozwalane.
          inny w podobnym układzie, jeszcze silniej się blokuje, kiedy mu zaczyna się coś
          walić. Ma na to wpływ, czym się taki człowiek zajmuje, w jakim jest środowisku -
          czy ono go stymuluje do rozwoju, czy wręcz przeciwnie. Liczą się takze
          tranzyty bieżące, co powoduje, ze klient zgłasza sie do astrologa. Czy szuka on
          porady, jak zmienić swoje życie, chce rzeczywiście rozwiązać swoje problemy,
          czy tylko poszukuje np. dodatkowego argumentu przeciwko komuś ze swojego
          otoczenia.

          > Zdumiewające bo własnie bylam na Twojej stronie w nurtach literackichsmile

          Miło mi, że ktoś tam też zagląda. smile
      • anahella Re: głuchy klient 11.01.06, 21:24
        No tak, ale przed spotkaniem sie z taka osoba astrolog widzi w kolku rozbuchane
        ego, a jezeli tego nie wylapal i orientuje sie w trakcie wizyty, to powinien
        powiedziec co ma do powiedzenia i szybko klienta pozegnac. W koncu jesli klient
        placi to trzeba usluge wykonac.

        Dla nas przyjecie klienta nie jest niczym nadzwyczajnym. Dla ludzi to czesto
        jest duze wydarzenie. Moze z czasem cos takiemu zakielkuje?

        Tak czy siak nie zmienia to mojego zdania, ze to klient ocenia astrologa
        (trafnosc intepretacji) a nie na odwrot i on decyduje czy sluchac udzielonej
        porady czy nie.
        • queenmaya Re: głuchy klient 12.01.06, 01:25
          anahella napisała:

          > No tak, ale przed spotkaniem sie z taka osoba astrolog widzi w kolku rozbuchane
          > ego, a jezeli tego nie wylapal i orientuje sie w trakcie wizyty, to powinien
          > powiedziec co ma do powiedzenia i szybko klienta pozegnac. W koncu jesli klient
          > placi to trzeba usluge wykonac.

          Otóż to.
          Ale czasem nie chodzi o rozbuchane ego, lecz o opór lub lęk przed przyjrzeniem
          się własnym emocjom.
          Jakiś czas temu miałam takiego klienta, z palcem diabła na Księżyc w 1 domu,
          Słońce w Byku i parę jeszcze rzeczy, które nieco mnie sfrustrowały, ale najpierw
          się umówiłam, a potem zobaczyłam z czym będę się musiała zmierzyć.
          Przyszedł człowiek zamknięty i dość odpychający. Nie interesowało go nic, oprócz
          odpowiedzi na jedno, konkretne pytanie: kiedy wreszcie skończy się blokada,
          która uniemożliwia mu zarabianie wielkiej kasy (z zawodu makler giełdowy).
          Próbowałam mu uświadomić, co ta blokada chce mu powiedzieć (tranzytujący Saturn
          na Wenus w 8 domu i w kwadraturze do Księżyca), ale on mało mnie nie zamordował,
          bo co go obchodzą jakieś psychologiczne dyrdymały, jak tu chodzi o kasę.
          Właściwie mogłam mu powiedzieć, kiedy się to skończy, ale jako osoba równie
          uparta i niereformowalna jak on zaparłam się i ja w byczym uporze. I tak się
          każde z nas okopało na swoich pozycjach, że od razu stało się jasne, że kontakt
          nie zostanie nawiązany.
          W związku z tym powiedziałam mu, że ja tak nie pracuję i pożegnałam go chłodno.
          Kasy nie wzięłam rzecz jasna.

          > Dla nas przyjecie klienta nie jest niczym nadzwyczajnym. Dla ludzi to czesto
          > jest duze wydarzenie. Moze z czasem cos takiemu zakielkuje?

          Tak właśnie myślę Anahello, że za kolejne 7 lat, przy przejściu Saturna przez
          Księżyc facet wpadnie w takie same koleiny, a jeszcze wcześniej czeka go tranzyt
          Saturna przez 12 dom, więc jeśli w dalszym ciągu nie zechce przyjrzeć się sobie,
          to za kolejne parę lat ponownie się zakleszczy i tak dalej i dalej bez końca.
          Ponieważ jednak wytrzymałośćludzka ma swoje granice, to być może w końcu
          skruszeje i przyjdzie posłuchać tych psychologicznych dyrdymałków i może
          wreszcie coś zrozumie. Ale ja nie mam zwyczaju oświecać klienta młotkiem (dzięki
          all2 za to piękne powiedzonko), więc pozostawiłam sprawy własnemu biegowi.


          > Tak czy siak nie zmienia to mojego zdania, ze to klient ocenia astrologa
          > (trafnosc intepretacji) a nie na odwrot i on decyduje czy sluchac udzielonej
          > porady czy nie.

          I to jest właśnie święta prawda.
          Ja mogę znać prawdziwą przyczynę kłopotów klienta, ale jeśli on nie dorósł
          jeszcze do tego, by poznać siebie i swoje emocje, to ja nie mam prawa mu tej
          "prawdy" wywalić prosto w nos. Może facet musi jeszcze trochę skruszeć. Ja mam
          czas i mogę poczekać.
          • lwi2 Re: głuchy klient 12.01.06, 12:12
            Klient był "przyziemny", a Ty Quennmayu przecież ziemi nie masz!!
            Może dlatego tak trudno było wam się porozumieć?
            W tym może coś być, bo ja ewidentnie źle porozumiewam się z "ognistymi", nawet
            wydawało mi się to dziwne, bo przecież bardzo chcę się jakimś ogniem
            doenergetyzować, i mam Barana na descendencie. Ale takie typowo ogniste zawody
            mnie drażną, nie rozumiem tych co się chcą "ścigać", oto i przyczyna.
            Trochę dziwne, bo osobiście bardzo ognie lubię, ale w pracy jednakowoż nie za
            bardzo. A z ziemnymi, powietrznymi i wodnymi dogaduję się bardzo dobrze.
            To inny wątek, wiem, i o nie głuchym kliencie astrologa napisałam, ale myślę,
            że jest coś na rzeczy, że w swoim żywiole, swoich żywiołach, ten kontakt lepiej
            nam wychodzi. Muszę się głębiej zastanowić nad "ognistymi" profesjami, kogo ja
            tak nie lubię (!!!!????).
            Lwi
            • queenmaya Re: głuchy klient 12.01.06, 14:35
              lwi2 napisała:

              > Klient był "przyziemny", a Ty Quennmayu przecież ziemi nie masz!!
              > Może dlatego tak trudno było wam się porozumieć?

              Chyba aż tak źle ze mną nie jest wink
              Zrobiłam szybki przegląd swoich znajomych i powiem ci, że jest wśród nich
              mnóstwo Byków (z jednym przeżyłam 20 lat i to on pilnował porządku w moim
              życiu), dużo jest Koziorożców, które lubię najbardziej (może dlatego, że mam w
              tym znaku węzeł, a do tego Saturna na wierzchołku półkrzyża), za to solarnych
              Panien zupełnie brakuje (są niezbyt liczne ascendentowe).
              Nie mogę powiedzieć, że znaki ziemskie w jakiś sposób mnie męczą, chociaż czasem
              bywają nudno uparte (szczególnie Byki, ufff, a szczególnie jedna moja koleżanka).
              Za to z powodu baaardzo silnej przewagi żywiołu wody w moim horoskopie przy
              interpretacji horoskopu klienta zwracam uwagę na stronę psychologiczną i
              emocjonalną, bo wydaje mi się, że od stanu ducha zależy to, co dzieje się w jego
              życiu. I z tym facetem moim zdaniem było własnie tak, że on panicznie bał się
              swoich emocji, za żadne skarby świata nie chciał się im przyjrzeć i dlatego ten
              Saturn w 8 domu tak mu dowalił po kasie. Bo kasa i seks oraz emocje to jedno i
              to samo. Bardzo fajnie opisuje te 8-domowe powiązania Liz Greene w książce o
              Saturnie.
    • hatti Do Neptusa o głuchej klientce 11.01.06, 17:40
      mam taka osobe /kobieta/ ur 5 luty 1951 r bez godziny urodzenia , przez
      wszystkie lata wojowniczego małżeństwa wszystkiemu winien ON. Kobieta w
      okresie poszukiwania porad oddalała " rady cioci Ady " profesjonalistów,mam
      date męża 1 maj 1944 również bez godziny urodzenia , wystepuje u nich prawie
      zerowa koniunkcja porównawcza Saturna z Neptunem. Mam tez date urodzenia
      jednej z córek 1 maj 1988 godz.3:25.Poniewaz niedawno rozmawialam z byłym mezem
      owej kobiety który nie wiedziaał co pokazują horoskopy , tak sobie mysle ze
      jednak sporo prawdy po latach mówi maz były ..w ustach kobiety
      totalny "s...syn" i ..czasami aktualny jeszcze sex z ex pomiędzy nimi jest,
      spotkania zawsze kończy sie awanturami , wzywaniem policji itp . i stałymi
      poniżającymi
      zwrotami , epitetami itp a cierpi na tym córka , no ide w stronę ustalenia AS
      owej kobiety i tak sobie mysle ze moze Księzyc w Koziorożcu w końcowych
      znakach . no nie wiem,, szukam .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja