psycholozka7 18.01.06, 23:28 mam pytanko, jakie aspekty planet wplywaja negatywnie na nastroj? Moze ktos mi pomoc rozwiklac ta zagadke? Co sprawia z astrologicznego punktu widzenia, ze danego dnia lub tygodnia mamy obnizony nastroj? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ogrom Re: depresja a aspekty planet 18.01.06, 23:51 a może wogole zacząc od opisu radixów TYch którzy są depresyjni- chorzy a nie tylko okresowo. Odpowiedz Link
aarvedui Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 00:14 ja jestem depresyjny po pierwszej wizycie wstepna diagnoza Odpowiedz Link
mb1mb Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 00:29 Skarbie, może jak znajdziesz nową maksymę pod tą grubą krechę to Ci się teren podniesie? Odpowiedz Link
aarvedui Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 03:38 taaa...bo ja z puław piszę tak ogólnie ;] E.O.T. Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 00:51 Są takie trudne tranzyty. Zdarza się, że osoba nie cierpiąca na żadne zaburzenia depresyjne nagla wpada w doła, jakiś czas się męczy, a potem jej to mija. Takie dołujące działanie mogą mieć tranzyty Saturna (koniunkcja i kwadratura) przez Słońce, Księżyc, Merkurego i czasem Wenus, przez domy wodne, czyli 4, 8 i 12. Podobnie może zadziałać tranzyt Neptuna czy Plutona. Jeden wpadnie w depresję, inny nie, zależy od tego, co działo się wcześniej. Odpowiedz Link
psycholozka7 Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 01:32 dziekuje za odpowiedz z tym saturnem to slyszalam, ze faktycznie malo zabawnie, zwlaszcza ze mi wlasnie saturn zbliza sie w tranzycie do slonca (koniunkcja)... Czy to zawsze jest bolesne? Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 02:22 psycholozka7 napisała: > (koniunkcja)... Czy to zawsze jest bolesne? Nie zawsze, ale czasem bywa. Za to zwykle osłabia żywotność, więc trzeba się ciepło trzymać, dobrze jadać, wysypiać, nie stresować (hehehe, dobra rada). Im człowiek starszy i dojrzalszy, tym lepiej na Saturna reaguje. Odpowiedz Link
neptus Re: depresja a aspekty planet 16.06.06, 10:20 psycholozka7 napisała: > dziekuje za odpowiedz z tym saturnem to slyszalam, ze faktycznie malo > zabawnie, zwlaszcza ze mi wlasnie saturn zbliza sie w tranzycie do slonca > (koniunkcja)... Czy to zawsze jest bolesne? Absolutnie nie! Mam całe zycie na bakier z Saturnem i niejednokrotnie dał mi w kość ale tranzyty do Słońca (a było ich już sporo) zawsze sa dla korzystne i stymulujące. Odpowiedz Link
aarvedui Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 03:42 ano... pluton na neptunie saturn w 4 uran jeszcze wenus nie skonczyl niepokoic to za chwile na ksiezyc wlezie bidny ten mój ksiezyc. przytuliłby sie trygonem do pani pluton-wenus-merkury w skorpionie ale pani gryzie,a ze waga,to strasznie męczy.sadystka i tyle ;] oj nie ma lekko Odpowiedz Link
czupakabra27 konkret 19.01.06, 12:05 no to może konkret. ta osoba się zgodziła wiec podaję: 04.02.1977 Warszawa g.12.45. Kobieta z klinicznie stwierdzoną depresją, próbowała 3 krótnie różnego rodzaju psychoterapii - bezskutecznie. Zrezygnowała z farmakoterapii. Nigdy nie próbowała szarpnać sie na własne życie, ale cały czas żyje jakby za szybą, nie umie sie cieszyć, ma bardzo zanizoną samoocenę, wchodziw związki, które sa destrukcyjne dla jje psychiki. Stany depresyjne jej już od dzieciństwa, ale nie zostały zauważone przez rodzine. W jej przypadku przebieg choroby nie jest moze ostry, ale chroniczny. Ona właściwie nigdy nie wychodzi z tego obniżonego nastroju, a najgorsze, że nie trafiła jeszcze na odpowiednią dla siebie formę terapii. Czy z jej radixu mozna by wyciągnąć jakies wnioski. co mogło by jej pomóc? Odpowiedz Link
ogrom Kolejny konkret 19.01.06, 12:48 KOleny przykład: 06-02-1980 wawa 14:30. Wiele rozpoznań schizofrenia, depresja itp. Od 10lat na lekach. Odpowiedz Link
makaryna Re: Kolejny konkret 19.01.06, 13:30 Podane przez Ciebie sa bardzo symptomatyczne.... Obydwa: Slonce w Wodniku, asc w Raku, kwadrat do Urana Wiem cos o tym, bo sama mam taki uklad ( tylko u mnie opozycja Slonce-Uran) Mowiac prawde nie jest ze mna tak ciezko, ale cale zycie walcze ze soba i pomimo to popadam od czasu do czasu w stan stagnacji i niemoznosc komunikacji samej z soba. Kiedy to co w glowie nie zgadza sie z dzialaniem ( a raczej brakiem dzialania). Mozna to zobrazowac jako: samochod stoi na wolnym biegu przy nacisnieciu "do dechy" na gaz...... Wewnatrz burza, a na zewnatrz znieruchomienie. Wydaje mi sie, ze powodem tego jest, ze znaki Slonca i asc. sa w kwinkunksie i daja taki efekt rozdwojenia. Tak jak waz o dwoch glowach: jeden chce w prawo, a drugi w lewo i szarpia sie z tym, a tymczasem sa w tym samym miejscu. Pozatym jak wspomnialam na innym watku tranz. Neptun jest w koniunkcji do Slonca co powoduje zwolnienie wszelkiej aktywnosci i popadniecie w letarg. U mnie dzieje sie to w VIII domu. W podanych przez Ciebie przykladach w jednym Slonce tez jest w VIII domu, drugi w IX domu czy aby pewna godzina urodzenia ? Ja nasilenie sie tego zaobserwowalam jak Neptun wszedl mi do VIII domu. Mnie ratuje w duzej mierze kwadrat Pluton -Mars, takie zmuszanie sie do pokonywania wlasnych slabosci.... przy czym obydwa ziemskie, wiec przywoluja mnie do porzadku Odpowiedz Link
gronisia Re: Kolejny konkret 19.01.06, 13:57 Trygon Słonce Księzyc wyklucza chorobę stricte psychiczną np. wspomnianą schizofrenie. Kwadrat Sat Nept mowi o chorobliwej nadwrażliwości psychicznej. Sat w 3D. wg Mertza to lęk wszczepiony dziecku w kołysce , mowi tez o tym opozycja Sat.wenus, jakieś duze zaniedbania w dzieciństwie, moja diagnioza:potrzeba dobrej terapii , silna nerwica lękowa, brak poczucia bezpieczeństwa wyniesiony z domu rodzinnego. Odpowiedz Link
xxero Re: konkret 19.01.06, 13:19 zadziwiajace ze to lutowe wodniki z przedzialu paru dni. Moze cos w tym jest o czym pisal bodajze Rudhyar, ze ludzie o jazni Wodnika czy Ryb maja wielki klopot: naturalnie ich jazn, ego nie kreci sie wokol niczego. Jezeli nie wypracuja sobie w ciagu zycia czegos co ich pochlania, kreci, fascynuje, nie pozostaje im kompletnie nic. Dodam jeszcze ze bywal na tym forum kolega chyba tez z 6 lub 7 lutego. O sobie mawia "psychol" wg mnie bardzo wartosciowy Odpowiedz Link
gronisia Re: konkret 19.01.06, 14:02 Tu podobnie, jesli godzina prawidłowa, Sat .w 3 D. to daje zawsze trudnosci w relacjach z otoczeniem , lęk wyniesiony z dzieciństwa, nie chodź tam.., nei rób , uważaj itd.itp. Jakieś zaburzone relacje z rodzicami.Ponieważ koniunkcja Sat.Ks.I Ks.kwadrat Uran można domniemywać jakieś endogenne czyli organiczne podłoże nerwicy, nadmierne pobudzenie z okresami obniżenia.Tu na pewno pomogłyby leki farmakologiczne najnowszej generacji. Odpowiedz Link
wodniczek7 Re: cos w tym jest 19.01.06, 13:34 Jestem wodnikiem z 8 lutego i też zmagam sie z moja depresyjnością od wielu lat.Do tego numerologiczna 7.Mam wrazenie że to jest jakby częścią mnie i juz nigdy sie od tego nie uwolnię.Raz jest lepiej raz gorzej a teraz przy tym saturnie tranzytującym 12 dom i neptunie na słońcu to w ogóle beznadzieja. Odpowiedz Link
psycholozka7 Re: cos w tym jest 19.01.06, 18:06 mysle, ze siodemki z natury potrzebuja samotnosci i od czasu do czasu "zdolowania sie" i pławienia sie w swoich smutkach... To wynika jakby z ich natury... Tak jakby potrzebowaly odbic sie czasem od dna... Moze bez tego trudno byloby docenic prawdziwe szczescie? A swoja droga to interesujace sa zbieznosci pomiedzy astrologia i numerologia... Zupelnie inne techniki a wnioski podobne Odpowiedz Link
psycholozka7 Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 17:51 a co mozecie powiedziec o osobie ktora ma saturna (8,17 lwa) na ascendencie (7,26 lwa) i teraz przez to przechodzi saturn w tranzycie a zaraz potem minie slonce... Jest z nia teraz podobno tragicznie jesli chodzi o dola Ogolnie jest zreszta osoba bardzo depresyjna... moze przez tego saturna na asc? Odpowiedz Link
xxero Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 19:27 psycholozka gratuluje wiary w numerologie ale dla mnie to akurat kosmiczna bujda. zawsze wychodzilem z zalozenia ze niemozliwe jest zeby zamknac czyjes losy czy charakter w cyferce, poniewaz w kazdym jezyku imie moze byc inaczej pisane, nie wiadomo czy brac pod uwage drugie itp. wiec podejrzane. Mowie to jako 11 Saturn na ASC w I domu, podobnie do Saturna w Baranie, czlowiek niesie w sobie glebokie ograniczenie wiary w siebie, wlasnej konstytucji i mozliwosci. Saturn w zasadzie zawsze daje sie skwitowac "niesmailoscia" dopiero analiza radixu pokazuje gdzie i jak ta niesmialosc wychodzi. Jesli przechodzi przez to saturn w tranzycie znaczy sie osobka cos kolo 29,5 roku badz 59 lat ? Saturn idacy tranzytem przez taka pozycje urodzeniowa na pewno tylko wzmacnia to co przyniosl w radixie. Jakis autor twierdzi ze Satrun na ASC w duzym stopniu symbolizowac moze kogos uduszonego lub powieszonego w poprzednim zyciu Odpowiedz Link
ogrom Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 19:40 A ja napisze coś co może nie będzie dla wszystkich tak oczywiste, ale czemu ta teoria nie ma być dobra! Każdy element przychodzący na świat czy to przez pączkowanie czy urodzenie, wstrzeliwuje sie w wibracje, które ją stwarzaja i nadają jej cech odpowiedne dla danego rodzaju, gatunku itd. Tak sobie myslę, że tak to moze być. Mi ten poglad pasi. Może dlatego nie chce Nikogo zmieniac na siłe!!!!!- to juz moja wew. przekonanie. Odpowiedz Link
czupakabra27 Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 20:09 a czy macie jakiś pomysł jak pomóc tej mojej Wodniczce? To znaczy ja jej chałupniczo pomagać nie chcę, ale może coś jej podpowiedzieć, zainteresować ją czymś o charakterze terapeutycznym np. czy raczej powinna szukać pomocy dalej w lekach antydepresyjnych i terapii konwencjonalnej, czy np. bardziej pomogłaby je naturoterapia, coś z tego nurtu itd. wiem, że to nie będzie żadna superwiążąca porada, ale widzę jak ona się gubi w tym nielubieniu siebie, smutku, wyszukiwaniu sobie problemów itd. Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 21:56 czupakabra27 napisała: > a czy macie jakiś pomysł jak pomóc tej mojej Wodniczce? Ty nic nie zrobisz, jeśli ona nie ruszy się sama, uważaj, żebys się za bardzo nie zaangażowała, bo jeszcze ciebie pociagnie na dno, jak alkoholik, któremu pomóc się nie da, dopóki on sam nie zechce przestać pić. Być może to jest rodzaj uzależnienia: uzależnienie od złych myśli. Wiem coś o tym, bo sama to miałam. Uzależniony czasem musi spaść na dno, żeby naprawdę zechciec chcieć. Jeśli ona zechce, to może niech spróbuje nauczyć się medytacji, niech trochę sama poszuka pomocy w necie, może jej pomóc joga itp. Ale powiem ci, że próby ratowania kogoś takiego są często daremne. Ona być może jeszcze nie dość się nacierpiała, mówię to z własnego doświadczenia byłego depresyjnego straceńca. Najgorzej jest, gdy ktoś taki boi się sekt, więc niczego nie spróbuje. No bo napisane jest, że joga to sekta itp. Próbowałam pomóc ludziom z grupy dyskusyjnej o depresji, możesz przeczytać w ostatnim wpisie na moim blogu, jak to się skończyło. Odpowiedz Link
ath108 Re: depresja a aspekty planet 31.08.06, 01:00 Oj, obawiam sie ze joga niewiele pomoze, jesli nie zmieni sie swiadomosc tej osoby. Znam przypadek faceta, ciezko uzaleznionego od alkoholu - od 8 lat uczeszcza codziennie na zajecia i cwiczy sumiennie. Robi to z takim zapalem glownie dlatego, ze joga przez to ze trzyma go w lepszej formie fiz.pomaga pic stale, dzien w dzien niejako bezkarnie.I on nie chce nic zmieniac, bo nie odczuwa skutkow degeneracji fizycznej na tyle mocno, zeby go to ruszylo. Kazde uzaleznienie to straszna chroba, bo umysl kombinuje przewrotnie i na opak. Odpowiedz Link
ath108 Re: depresja a aspekty planet 31.08.06, 01:01 Zapomnialam dodac ze ten czlowiek ma Slonce w dokladnej opozycji do Neptuna. Odpowiedz Link
makaryna Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 22:31 czupakabra27 napisała: > a czy macie jakiś pomysł jak pomóc tej mojej Wodniczce? To znaczy ja jej > chałupniczo pomagać nie chcę, ale może coś jej podpowiedzieć, Jak napisalam powyzej sama, cale zycie zmagam sie ze swoja depresja. Slonce mam w tym samym stopniu, a asc tez w Raku. Z tym, ze u mnie Slonce jest w VIII domu. Jest to nie tylko moj problem. Mam 3-ch znajomych tez z takim ustawieniem, z tym ze oni maja asc w Pannie. I oni maja identyczny problem, ktory mozna by nazwac albo brakiem "energii", albo abnegacja..... zmagaja sie ze soba przez caly czas jak ja ze soba. Widzisz, Slonce w Wodniku ma bardzo malo typowych motywacjii... ze praca, ze dobra materialne, ze pozycja spoleczna, a tym bardziej tzw. co ludzie powiedza, itp. To wszystko tego typu ludziom "wisi". Slonce w Wodniku zyje bardziej ideami... i te idee sa problemem. "Wodnik" zyje we wlasnym hermetycznym swiecie swoich idei i to niestety ma swoja negatywna strone, ktora objawia sie takim "nihilizmem", brakiem energii, checi, a przede wszystkim organizacji i systematycznosci. Ja przez zycie wypracowalam swoja prywatna metode: wprowadzanie dyscypliny, czyli wypracowanie pewnych punktow dnia, ktore MUSZE wykonac !!! Czy chce mi sie, czy nie chce ( najczesciej mi sie niechce) ! Jeden z takich punktow jest 3x w tygodniu silownia. Nie chce mi sie ! ale sie zmuszam ! To wprowadza u mnie pewna dyscypline. Zmeczenie fizyczne naprawde dziala zbawiennie na psychike. Czuje, ze jestem posiadaczka ciala !!! A poza tym dyscyplinuje, wprowadza lad w moje zycie i zbliza do swiata realnego. Fakt, ze zeby dojsc na silownie wymaga ogromnego samozaparcia, ale Wodniki jako znak staly potrafia byc uparte i jak sie zapra to "po trupach", ale swoje dopna, zwlaszcza ze twoja znajoma ma Marsa w Koziorozcu wiec taki wysilek fizyczny moze jej wyjsc tylko na zdrowie( ja mam w BYku). A po wyjsciu z silowni sama sie dziwie dlaczego nie przybieglam tu wczesniej Nastepnym razem precedura sie powtarza.... Zmuszenie sie, a potem zmeczenie, zadowolenie, chec zycia i patrzenie na swiat z optymizmem. " zainteresować ją > czymś o charakterze terapeutycznym np. czy raczej powinna szukać pomocy dalej w > lekach antydepresyjnych i terapii konwencjonalnej, czy np. bardziej pomogłaby j > e > naturoterapia, coś z tego nurtu itd. Kiedys przez jakis czas bralam Prozac ( przepisany przez lekarza), ale po paru miesiacach wyrzucilam do kosza. I owszem nie bylam w depresji, ale radosci zycia...... rzadnej Raczej obojetnosc. Tak, ze nie polecam.... A te wszystkie naturoterapie, to przepraszam ale mnie smiesza.... Jezeli nie jest to przypadek wymagajacy leczenia klinicznego, to moim zdaniem nalezy sie z tym zmagac samemu.... Cale zycie sie z czyms zmagamy, jedni z tym, inni z innym. Cale zycie to walka i zmaganie sie z przeciwnosciami losu, chociazby ta przeciwnoscia byloby wlasne "ja". I w tym jest caly urok Odpowiedz Link
ogrom Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 22:52 a rozwój duchowy? Na początek jakieś afirmacje, miłe ciepłe klimaty wokół niehc nich je poprostu sobie stwarza albo niech jej ktoś w tym pomoże. Chodzi o to by poczuła to co ma w środku siebie. Medytacja czasem pomaga, ale z nią trzeba uważać bo to zależy jaki jest jej teraz stan umysłu. Odpowiedz Link
paulia Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 22:23 Medytacja czasem pomaga, ale z nią trzeba uważać bo to zależy > jaki jest jej teraz stan umysłu. Moglabys rozwinac ten temat? daczego "czasem pomaga"? Ja uwazam, ze to nie moze byc nic groznego. Medytacja wycisza umysl, pomaga slyszec nasza intuicje, ktora jest niezbedna (wedlug mnie) do wszystkiego: zdrowego funkcjonowania, osiagania celow w zyciu, zycia w zgodzie ze soba i innymi, itp. mozna pisac w nieskonczonosc. W mojej pracy (life coach) jest ona niezbedna! I czesto w samym procesie coaching'u wykorzystujemy medytacje, wizualizacje itp.Trudno jest medytowac, ale mozna to wycwiczyc... Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 23:42 paulia napisała: > Medytacja czasem pomaga, ale z nią trzeba uważać bo to zależy > > jaki jest jej teraz stan umysłu. > > Moglabys rozwinac ten temat? daczego "czasem pomaga"? > Ja uwazam, ze to nie moze byc nic groznego. Powiem z własnego doświadczenia. Kiedy człowiek jest naprawdę w głębokim dole, wtedy samotna medytacja może sprawić, że skonfrontuje się jeszcze bardziej ze swoim mrokiem, odczuje bardziej ból i może naprawdę poczuć się kiepsko. W takim przypadku jeśli medytować to z kimś, kto wie jak tym pokierować, żeby wkroczyć na jaśniejsze tereny. Odpowiedz Link
paulia Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 07:41 Oki, ale to zalezy tez od czlowieka. Znam ludzi,ktorzy byli w glebokich depresjach i medytacja im pomogla. Duzo zalezy od nastawienia. Od siebie moge powiedziec, ze w mojej pracy nie mam do czynienia z ludzmi w glebokich depresjach, odsylamy ich do psychologow/psychiatrow, ktorzy maja kompetencje w ich leczeniu. Mnie medytacja bardzo pomogla, kiedy bylam w depresji, ale to byl jeden z elementow mojej autoterapii. Pozdrawiam QueenMayu Paulia Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 11:04 paulia napisała: > Mnie medytacja bardzo pomogla, kiedy bylam w depresji, ale to byl jeden z > elementow mojej autoterapii. Mnie też, w moim przypadku pewna nietypowa odmiana medytacji (uzdrawiania poprzez wyciszanie się) była jedynym skutecznym elementem terapii, ale najpierw musiałam znaleźć sposób na to, żeby nie skupiać się na moim cierpieniu. To było najtrudniejsze, bo wciąż moja myśl powracała do tego problemu, a własnie trzeba było ją wykasować z "twardego dysku" swojego umysłu. No, i to właśnie zajęło mi najwięcej czasu i wysiłku. Jak się z tym uporałam, to już potem samo poszło. Odpowiedz Link
aarvedui Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 03:26 polecam dość naturalne "trankwilizatory": -zestaw nienasyconych kwasów tłuszczowych w aptekach sprzedawany czesto pod nazwą "omega-3".działa jako stabilizator nastroju.efekty po 2-3 tygodniach regularnego brania. -preparat na odchudzanie(?) Apptrim.poza skłądnikami na odchudzanie zawiera sporo składników poprawiających pracę mózgu(cholina,5HTP).niestety zawiera kofeinę,która jest niewskazana w depresjach.ale-niech nie pije kawy,coli,czarnej herbaty,to powinnobyć ok. -acetylo-l-karnityna.dobrze wspomaga pracę mózgu.dostępna w sklepach z odżywkami,dla sportowców,niektórych aptekach.UWAGA - zwykła l-karnityna jest o wiele mniej skuteczna.tutaj składnik aktywny jest inny.warto zwrócić na to uwagę. -naświetlanie lampą kwarcową.w depresjach czesto jest zaburzony rytm,i osoby unikają światła,spacerów,które pomagają.no właśnie.najlepiej nie wdawać się dyskusje,akceptować marudzenie,narzekania,ale robić swoje-zabierać na spacery,przyroda,świeże powietrze,zaproponować wspolne spędzanie czasu na jakichś miłych czynnościach,cierpliwym być -jeśli jest gorzej,poza ziołowym Deprimem nie znam żadnych stabilizatorów bez recepty.konieczna bedzie wizyta u psychiatry (może wczesniej u psychologa-jesli osoba jest wrazliwa na tym punkcie.psycholog brzmi w miarę neutralnie.psychiatra raczej negatywnie.jeśli faktycznie jest problem to psycholog może przekonać wodniczkę do "krótkiej i całkowicie niezobowiązujacej" wizyty psychiatry.tak "tylko po delikatne leki na poprawę nastroju" Odpowiedz Link
czupakabra27 Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 11:22 o tym, że ruch jest dobry na napady melancholii miałam okazję samama sie przekonać. moja znajoma od niedawna tez zaczęła się dużo ruszać bo leki antydepresyjne spowodowały, że przybrała na wadze. ja tego nie widzę, ale dla niej to kolejny powód do rozpaczy, jednak dużo czarniejszej niż zwykłe kobiece smutki dot. figury. ma za sobą próbę z dość niebezpiecznym preparatem odchudzającym. mam nadzieję, że teraz kiedy zaczęła sie zachowywać nieco rozsądniej ruch pomoże także na depresję. pomocne mogły by byc tutaj i -acetylo-l-karnityna i Apptrim o którym pisał Aarvedui. wydaje mi się jednak, że potrzebna jest jej równolegle głęboka duchowa przemiana i podwyższenie samooceny w kontekście kontaktów miedzyludzkich, a szczególnie związków, bo w tym tkwi główny problem. co dziwne ona przyciąga jak magnes facetów z problemami - depresyjnych i wygaszonych, paranoików - zazdrosnych i wybuchowych, oraz maniaków i patologicznych kłamców. nigdy nie była w zwiazku z kimś w przybliżeniu normalnym i z kazdego układu wychodziła jeszcze bardziej niepewna siebie i poraniona. i psychologów i psychiatrów ma przerobionych. z miernym skutkiem. ostatnia pani psychiatra sama nadawałaby się na leczenie.szydzenie z problemów pacjenta i krzyk, nie jest najlepszą metoda leczniczą w tym przypadku. Odpowiedz Link
makaryna Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 12:15 czupakabra27 napisała: > o tym, że ruch jest dobry na napady melancholii miałam okazję samama sie > przekonać. Ruch to malo ! Ja bym powiedziala wysilek fizyczny Malo kto bieze pod uwage madrosci ludowe, a powinni. W zdrowym ciele, zdrowy duch moja znajoma od niedawna tez zaczęła się dużo ruszać bo leki > antydepresyjne spowodowały, że przybrała na wadze. ja tego nie widzę, ale dla > niej to kolejny powód do rozpaczy, jednak dużo czarniejszej niż zwykłe kobiece > smutki dot. figury. ma za sobą próbę z dość niebezpiecznym preparatem > odchudzającym. mam nadzieję, że teraz kiedy zaczęła sie zachowywać nieco > rozsądniej ruch pomoże także na depresję. pomocne mogły by byc tutaj i > -acetylo-l-karnityna i Apptrim o którym pisał Aarvedui. O bojku ! Jak w Polsce wszyscy uwielbiaja sie szpikowac jakimis preparatami.... To jest zastraszajace, ta wiara, ze jak kupia cos w aptece, a najlepiej jak nazywa sie to "naukowo", to od razu jak reka odjal. Takie pasywne podejscie do wlasnego organizmu: ja nic nie musze robic, kupie, zaplace za "cudowny" srodek i sprawa zalatwiona ! A reklama zeruje na naiwnosci ludzkiej i tysiace firm zyje z tego ! A nie lepiej wykorzystac sily istniejace w nas samych, bez tej chemii ?! Zamiast przereklamowanej "omega 3", czy nie lepiej i zdrowiej napic sie tranu ( bo omega3, to tran), albo jeszcze lepiej: zjesc 2-3 razy w tygodniu tlusta rybe morska (makrela, losos). Efekt duzo lepszy niz kapsulki, tyle tylko ze bardziej...... prozaicznie ! wydaje mi się jednak, ż > e > potrzebna jest jej równolegle głęboka duchowa przemiana i podwyższenie samoocen > y > w kontekście kontaktów miedzyludzkich, a szczególnie związków, bo w tym tkwi > główny problem. co dziwne ona przyciąga jak magnes facetów z problemami - > depresyjnych i wygaszonych, paranoików - zazdrosnych i wybuchowych, oraz > maniaków i patologicznych kłamców. nigdy nie była w zwiazku z kimś w > przybliżeniu normalnym i z kazdego układu wychodziła jeszcze bardziej niepewna > siebie i poraniona. > i psychologów i psychiatrów ma przerobionych. z miernym skutkiem. ostatnia pani > psychiatra sama nadawałaby się na leczenie.szydzenie z problemów pacjenta i > krzyk, nie jest najlepszą metoda leczniczą w tym przypadku. Odpowiedz Link
aarvedui Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 21:49 to nie są "jakieś preparaty" to są ekstrakty z naturalnych substancji. oczywiscie najlepiej jakbysmy zyli sobie bezstresowo. to ja poproszę tropikalną wyspę piękną żonę moge łowić ryby i zajmowac sie domoswem i żoną. będę super szczesliwy zyjac sobie minimalistycznie. nie bede musial nic brac bo nic nie bedzie niszczylo mi zycia. naprawdę nie wiem czy w wypadku osoby z depresją "porady babci aliny" są na miejscu Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 22:09 aarvedui napisał: > oczywiscie najlepiej jakbysmy zyli sobie bezstresowo. > to ja poproszę tropikalną wyspę piękną żonę > moge łowić ryby i zajmowac sie domoswem i żoną. > będę super szczesliwy zyjac sobie minimalistycznie. > nie bede musial nic brac bo nic nie bedzie niszczylo mi zycia. E tam, jak ktoś ma taką manię życiową żeby się gnębić, to ani tropikalna wyspa, ani wielka kasa, ani piękna żona mu nie pomoże. Nic mu nie pomoże. Popatrzcie ilu milionerów cierpi z bliżej nieokreślonego powodu (to dotyczy głównie tych, którzy się w wielkim bogactwie urodzili i o nic nie musieli walczyć). Jak ktoś jest pusty w środku, to nie ma czym wypełnić swojego życia. Dlatego trzeba szukać czegoś, co temu życiu nada sens. Problem tylko w tym, żeby się chciało chcieć. Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 22:22 czyli duzo kwadratur w radiksie Odpowiedz Link
virridi1 Re: depresja a aspekty planet 31.08.06, 13:42 "i zdrowiej napic sie tranu " O qrczę,to są tacy co tran pijają ??? Przecież te bidne Wielorybki na wymarciu już są dawno .Poczytaj "Moby Dicka" to Ci sie wszelkich traników odechce ...Brrrr Nie jesteśmy sami na świecie pozwólmy innym też życ!!! Wieloryby i ssaki morskie to moje ukochane zwierzaczki i nie mogłam przejśc koło tego posta obojętnie. Odpowiedz Link
psycholozka7 Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 02:05 > psycholozka gratuluje wiary w numerologie xxero, nie nazwalabym tego wiara ale jakims poszukiwaniem sensu w swiecie i logiki Juz taka jest moja natura ze musze szukac i badac Logicznie rzecz biorac to faktycznie wydaje sie to troche dziwne ale moze nie wszystko jeszcze potrafimy ogarnac naszym umyslem? Ciekawe, ze w praktyce sporo sie jednak sprawdza w numerologii... > Mowie to jako 11 -podziwiam wszystkie liczby doskonale >w zasadzie zawsze daje sie skwitowac "niesmailoscia" dopiero analiza radixu > pokazuje gdzie i jak ta niesmialosc wychodzi. - fakt, jest bardzo niesmiala i niepewna siebie Jesli przechodzi przez to saturn > w tranzycie znaczy sie osobka cos kolo 29,5 roku badz 59 lat ? -w sierpniu skonczyla 29 lat > Jakis autor twierdzi ze Satrun na ASC w duzym stopniu symbolizowac > moze kogos uduszonego lub powieszonego w poprzednim zyciu - to ciekawe... ona twierdzi, ze czesto zdarza jej sie widziec duchy... i znam ja na tyle ze wierze ze nie wymysla... hm... moze to ma zwiazek z uduszeniem lub powieszeniem? Odpowiedz Link
anahella Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 13:38 xxero napisała: > psycholozka gratuluje wiary w numerologie ale dla mnie to akurat kosmiczna > bujda. Inne (niz astrologia) metody badania czlowieka nie sa gorsze. Sa po prostu inne. Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 23.01.06, 13:28 xxero napisała: > psycholozka gratuluje wiary w numerologie ale dla mnie to akurat kosmiczna > bujda. zawsze wychodzilem z zalozenia ze niemozliwe jest zeby zamknac czyjes > losy czy charakter w cyferce, poniewaz w kazdym jezyku imie moze byc inaczej > pisane, nie wiadomo czy brac pod uwage drugie itp. wiec podejrzane. Mowie to > jako 11 A teraz wyobraź sobie, że czytasz słowa sceptyka-racjonalisty (np. takiego w portalu Racjonalista": xxero, gratuluje wiary w astrologie ale dla mnie to akurat kosmiczna bujda. zawsze wychodzilem z zalozenia ze niemozliwe jest zeby zamknac czyjes losy czy charakter we wpływie gwiazd, poniewaz ... i tak dalej. > Mowie to jako 11 11 może być wibracją mistrzowską, ale bywają też upadli mistrzowie, o czym numerologia mówi bardzo wyraźnie (tak samo jak w astrologii - każda rzecz może zamanifestować się pozytywnie lub negatywnie). Negatywne cechy 11 są dość ponure, jak chcesz mogę podać ich listę Odpowiedz Link
zaczarowanatoja Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 21:22 Zespół nerwicowo-depresyjny - Księżyc w Koziorożcu a do tego kwadratura ksiezyc merkury, ksiezyc uran i ksiezyc pluton. Zupełny brak umiejetnosci wyrazania swoich uczuc i emocji. Mur emocjonalny! Tłamszenie wszystkiego w sobie, kompleksy i brak wiary w swoje mozliwosci. Odpowiedz Link
makaryna Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 21:52 Kompletna bzdura ! Czy chcesz przez to powiedziec, ze Ksiezyc w Koziorozcu daje zespol nerwicowo-depresyjny ? Taka osoba nie musi okazywac swoja wylewnosc, ale zeby zaraz jakis zespol nerwicowo- depresyjny, to juz za wiele ! A dlaczego kwadrat Ksiezyc-Pluton mialby oznaczac "brak umiejetnosci wyrazania swoich uczuc i emocji" ? To chyba wrecz odwrotnie ! Czy tez kwadrat Ksiezyc-Uran ? Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 21:59 zaczarowanatoja napisała: > Zespół nerwicowo-depresyjny - Księżyc w Koziorożcu a do tego kwadratura ksiezyc > > merkury, ksiezyc uran i ksiezyc pluton. Zupełny brak umiejetnosci wyrazania > swoich uczuc i emocji. Mur emocjonalny! Tłamszenie wszystkiego w sobie, > kompleksy i brak wiary w swoje mozliwosci. No i znowu mamy tu astrologię deterministyczną??? Ludzie litości, trochę mniej pewności w ferowaniu wyroków. Odpowiedz Link
zaczarowanatoja Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 22:21 Człowiek z księżycem w Koziorożcu może mieć tendencje do tego aby zewnętrznie odcinać się od swoich uczuć. Księżyc w tym położeniu nie pozwala na folgowanie emocjom mimo iż osoba jest nimi silnie targana. Wtedy rodzi się w człowieku nadmierny krytycyzm i negatywizm co w tym wypadku doprowadziło do depresji. Kwadratura księżyc uran wpływa na to, ze ten człowiek dramatycznie odczuwa związki z innymi osobami (próby samobójcze). Kwadratura z Plutonem tez mu wcale nie pomaga gdyż wspomaga tutaj postawę pasywną. A kwadratura z Merkurym to brak umiejętności mówienia o swoich problemach. Odpowiedz Link
makaryna Re: depresja a aspekty planet 19.01.06, 22:43 zaczarowanatoja napisała: > Człowiek z księżycem w Koziorożcu może mieć tendencje do tego aby zewnętrznie > odcinać się od swoich uczuć. Księżyc w tym położeniu nie pozwala na folgowanie > emocjom mimo iż osoba jest nimi silnie targana. Jestem posiadaczka Ksiezyca w Koziorozcu i to co piszesz zupelnie nie jestem w stanie poswiadczyc. Fakt, ze nie "wieszam sie" na kazdym z moimi uczuciami i nie wywnetrzniam sie kazdej napotkanej osobie ( co w wypadku negatywnych uczuc, to moze i dobrze). Ale zapewniam Cie, zadnego stresu czy dyskonfortu z tego powodu nie odczuwam. Jest to dla mnie jak najbardziej naturalne. To co dalej napisalas tez sie mija z prawda.... polecam ciekawy link z aspektami Ksiezyca ( i innymi) astrologyweekly.com/astrological-aspects/moon-aspects.php Wtedy rodzi się w człowieku > nadmierny krytycyzm i negatywizm co w tym wypadku doprowadziło do depresji. > Kwadratura księżyc uran wpływa na to, ze ten człowiek dramatycznie odczuwa > związki z innymi osobami (próby samobójcze). Kwadratura z Plutonem tez mu wcale > > nie pomaga gdyż wspomaga tutaj postawę pasywną. A kwadratura z Merkurym to brak > > umiejętności mówienia o swoich problemach. Odpowiedz Link
arcoiris1 Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 22:28 Moja przyjaciólka ma w 4 domu Księzyc w Koziorożcu co prawda na 29 stopniu a do tego Wenus w kon z Saturnem w 10 domu, przy czym Wenus włada Asc- i mam wrazenie ze, jest wychłodzona emocjonalnie w kontaktach z męzczyznami, zwłaszcza od czsu kiedy 2 lata temu przezyla straszny zawód miłosny, a w tym roku Saturn przelecial jej przez natalna kon z Wenus Odpowiedz Link
all2 Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 02:50 O ile dobrze zrozumiałam, to jest opis konkretnego przypadku (i konkretnych reakcji), a nie reguły astrologii deterministycznej. Owszem nie jest to łatwy układ, ale potencjalnie do uporządkowania. Księżyc w kwadraturze do Urana i Plutona jest ogromnie burzliwy. Wpływ Saturna (Koziorożec) może tu być zbawienny, bo jest w stanie tę burzliwość trochę ustabilizować, żeby właściciela nie rozniosło. Merkury w kwadraturze do Księżyca absolutnie nie jest niemową, tylko musi wypracować sobie własny język. Gdy tego dokona, będzie potrafił jasno i precyzyjnie wyrażać własne potrzeby i postawy. Taki Merkury to skarb. Jeśli jest to prawdziwy układ, to przy przyjęciu rozsądnych orb możliwe ułożenie planet jest tylko takie: Pluton w końcówce Panny, Uran w Wadze a Księżyc na początku Koziorożca. Czy tak? A w takiej sytuacji Pluton i Księżyc, choć są w kwadraturze, to w znakach tego samego trygonu, czyli kwadratura jest tu trochę złagodzona i to może być dobry punkt zaczepienia do pracy z całym układem. Księżycowi łatwiej jest czerpać siłę z Plutona. Moim zdaniem depresyjność i inne objawy, o których piszesz, wynika tu stąd, że ta osoba boi się (jeszcze) swojego Plutona z Uranem i wygodniej jest jej ustawiać się w roli ofiary innych ludzi i zdarzeń losowych. Ale już niedługo, na kwadraturach Plutona, będzie miała doskonałą okazję to zmienić. Nie wiem gdzie jest Merkury i jaka kolejność tego łańcuszka, można to sprawdzić dokładnie. Drugim kluczem do układu jest Saturn i tu pierwsza kwadratura drugiego cyklu też może się okazać przełomowa, tym bardziej jeśli Pluton zacznie już wtedy działać. Saturn musi przestać być obręczą na szyi, a stać się selekcjonerem bodźców uruchamiających Księżyc. Nie jest to więc układ determinujący depresyjność na całe życie. Przyjdzie moment, kiedy można będzie się wyzwolić z blokad i uzyskać wielką energię. Odpowiedz Link
zaczarowanatoja Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 08:50 Mysle, że chyba musze wyjaśnić, ze nie uwazam iz taki układ planet zawsze prowadzi do stanów depresyjnych. Jezeli wie sie co jest przyczyną depresji bo nie zawsze te same czynniki ją wywołują to można złapać jakis punkt zaczepienia i tak jest w tym wypadku. Człowiek ten ma od 12 lat ma zdjagnozowany zespół nerwicowo-depresyjny wywołany najprawdopodobniej rozstaniem z kobietą. Jest to człowiek, który kompletnie nie potrafi mowic o swoich potrzebach, oczekiwaniach, nie potrafi okazywac uczuc, nie zwierza sie, nie ma przyjaciół, wszystko za co w zyciu sie weźmie i sie nie uda odbiera osobiście jak koleją rzecz potwierdzającą, ze do niczego sie nie nadaje, z tym są związane również problemy seksualne a do tego dochodzą kompleksy. Najśmieszniejsze, że taki nie powinien byc a jednak jest i nie radzi sobie z własnym zyciem. Najwiecej problemów u tej osoby wzieło sie z braku umiejętnosci komunikowania sie z innymi, zwłaszcza wyrażania swoich emocji. Być może kiedys to się zmieni... Merkury w Baranie!!!! Uran i Pluton w Wadze. Saturn w Bliźnietach. Jezeli interesują Cie konkretne dane moge wysłać je na maila. Odpowiedz Link
zaden1 Re: depresja a aspekty planet 20.01.06, 10:36 zaczarowanatoja Interesuja mnie konkretne dane jesli można to prosze o podesłanie danych tej osoby na priv . Odpowiedz Link
wodniczek7 Re: cos optymistycznego 20.01.06, 13:07 ja tez mam saturna na asc w lwie i pewien astrolog powiedzial że po domknięciu sie 1 cyklu saturna (29,5 lat)te saturnowe ograniczenia zaczna sie rozpadac,nastepuje odblokowanie ascendentu.Ponoć dla osób z silnym saturnem z biegiem lat sytuacja zyciowa poprawia sie.generalnie im ktos starszy tym lepiej radzi sobie ze swoimi saturnowymi problemami.Tak wiec może bedzie coraz lepiej.Marsa mam w koziorozcu i potwierdzam że wysilek fizyczny dobrze robi tylko jest pewien problem żeby sie do tego najpierw zmusic(żeby sie zechcialo ruszyc)uwielbiam sport ale aie mam sily szczegolnie ostatnio.mozna popatrzec na obsadzenie zywiolow u tej osoby i obczaic co jej jest potrzebne by w miare(jak to przy depresji) sprawnie funkcjonowac.A leczenie chyba jest konieczne farmakologia + psychterapia. Odpowiedz Link
makaryna Re: cos optymistycznego 20.01.06, 13:47 wodniczek7 napisała: > ja tez mam saturna na asc w lwie i pewien astrolog powiedzial że po domknięciu > sie 1 cyklu saturna (29,5 lat)te saturnowe ograniczenia zaczna sie > rozpadac,nastepuje odblokowanie ascendentu.Ponoć dla osób z silnym saturnem z > biegiem lat sytuacja zyciowa poprawia sie.generalnie im ktos starszy tym lepiej > > radzi sobie ze swoimi saturnowymi problemami.Tak wiec może bedzie coraz > lepiej.Marsa mam w koziorozcu i potwierdzam że wysilek fizyczny dobrze robi > tylko jest pewien problem żeby sie do tego najpierw zmusic(żeby sie zechcialo > ruszyc)uwielbiam sport ale aie mam sily szczegolnie ostatnio. Znam ten bol.... za kazdym razem walcze ze soba, zeby pojsc na silownie... Ale potem jestem zadowolona i z siebie i z zycia. Organizm ma w sobie wszystko to co potrzebujemy. Wystarczy tylko sie w niego wsluchiwac i rozsadnie uzywac. Podczas wysilku fizycznego wyzwalaja sie edorfiny, tzw. hormon szczescia, a to najlepsze lekarstwo na depresje mozna popatrzec na > > obsadzenie zywiolow u tej osoby i obczaic co jej jest potrzebne by w miare(jak > to przy depresji) sprawnie funkcjonowac.A leczenie chyba jest konieczne > farmakologia + psychterapia. Oczywiscie nie mam na uwadze przypadkow klinicznych, np. prowadzacych do prob samobojczych. Tu niewatpliwie potrzebny jest specjalista i odpowiednie podejscie. W pozostalych przypadkach mozna pomoc samemu sobie Odpowiedz Link
anahella Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 13:34 psycholozka7 napisała: > Co sprawia z astrologicznego punktu widzenia, > ze danego dnia lub tygodnia mamy obnizony nastroj? Padly tu rozne przyklady,i mysle ze osoby piszace mialy podstawy by tak pisac. Ja chce jednak wziac w obrone koniunkcje tranzytujacego Saturna przez natalnego Merkurego. Pewna pani astrolog na dlugo przed tym aspektem straszyla mnie depresja przy tym tranzycie, wrecz sugerujac ze moge popelnic samobojstwo... Otoz byl to dla mnie naprawde szczesliwy okres. Pomijajac kilka przykrych wydarzen z dziedziny Merkurego, ktore mnie dotknely Saturn spowodowal ze zamknelam sie na jednym temacie, zaglebilam sie w niego i przykrosci staly sie drugorzedne. Jako osoba ksiezycowa (mocny Rak) obnizki formy czy to psychicznej ("nikt mnie nie kocha"), intelektualnej ("zaraz zaraz co to ja mialam na mysli"), czy to fizycznej ("jak mi sie nic nie chce!") przezywam dosc czesto i sa one wyznaczane rytmami Ksiezyca - gdy tranzytuje moj 12 dom. Oczywiscie nie zdarza sie to co miesiac, ale w zaleznosci od innych tranzytow. Najwieksza depresja, ktora mnie do tej pory dopadla miala miejsce po smierci mojej mamy (Saturn w kwadraturze do natalnej Wenus) i po wywaleniu z pracy (Neptun w kwadraturze do natalnego Ksiezyca). Dlatego uwazam, ze podatnosc na depresje mozna okreslic jako atakakowany przez ciezkie planety Ksiezyc, chociaz nie zawsze, bo gdy Pluton zrobil mi opozycje do Ksiezyca mialam w sobie tyle energii, ze wszelakie depresje poszly precz. Ale to oczywiscie jest do wytlumaczenia, to to jednoczesny aspekt trygonu do natalnego Slonca. Odpowiedz Link
lwi2 Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 19:19 Gdyby się skupić tylko na układzie Księżyc - Saturn, jako astrologicznym "wskaźniku" depresji, to należy zauważyć, że: - Księżyc przy Saturnie nie ma żadnych szans, "nie podskoczy". Raczej należałoby "uruchomić" w tym przypadku Saturna, żeby coś robił, zamiast ten biedny Księżyc przygniatać. Ciężkie (Saturn) emocje (Księżyc) = depresja. Tak wyglądałaby definicja. Zmusić Saturna do ruchu, ale jak? I jakiego ruchu. Ruchu typu saturnowego (ciężki, powolny, wytrwały, dokładny). I ruchu skierowanego na coś co symbolizuje Księżyc, bo o spotkaniu tych dwojga przecież mowa. Przykład Makaryny jest genialny, ten z siłownią. Inny przykład to: piesze wędrówki turystyczne. Jeszcze inny: wszelkie zajęcia domowe, w gospodarstwie domowym, typu sprzątanie, ogródki, a najlepiej mieć gospodarstwo rolne i to takie tradycyjne. Widać jasno, że siłownia jest najprostsza, jeszcze najłatwiej się tam ruszyć. Pytanie tylko czy to tak łatwo zrobić, z tym uruchomieniem Saturna, i zmuszeniem go do ruchu. Pewnie nie każdy Saturn to potrafi, i ani go zachęcić ani zmusić. I co wtedy? Pozdrawiam. Lwi Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 21:32 anahella napisała: > Pewna pani astrolog na dlugo przed tym aspektem straszyla mnie > depresja przy tym tranzycie, wrecz sugerujac ze moge popelnic samobojstwo... Kurde, jak ludzie nic a nic nie myślą. Jakby każdy popełniał samobójtwo przy tranzycie Saturna przez Księżyc, to nikt nie dożyłby trzydziestki. Nie mówiąc o sześćdziesiątce. W moim forum jeden facet spodziewał się śmierci przy tranzycie Plutona przez swoje Słońce. Jak mu napisałam, że nic mu nie będzie, to wpadł w szewską furię, zbluzgał mnie rynsztokowo i chciał mnie udusić. Taką silną wiarę w gwiazdy mają ludziska. Odpowiedz Link
gronisia Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 21:46 Znam niestety kilka osób, łącznie z moim ojcem((, które zeszły z tego swiata przy takim tranzycie Plutona ze Słoncem. To tranzyt, ktory wokreślonych warunkach /dyrekcje/ moż e zdominowac inne, nawet harmonijne.Sądze,ze sporo astrologicznych kawałkow pisano jednak po d wplywem doświadczenia a nie z sufitu)),pozdrawiam z wyrazami szacunku i uznania. Odpowiedz Link
anahella Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 23:24 gronisia napisała: > Znam niestety kilka osób, łącznie z moim ojcem((, które zeszły z tego swiata > przy takim tranzycie Plutona ze Słoncem. To tranzyt, ktory wokreślonych > warunkach /dyrekcje/ moż e zdominowac inne, nawet harmonijne. Oczywiscie, jak kazdy astrolog, w ktorym momencie zaczelam zadawac sobie pytania na temat smierci w horoskopie. Wczesniej slyszalam od bardziej doswiadczonych, rozne opinie, ale wiekszosc zgodnym chorem mowila, ze smierc jest tak zaskakujaca w kosmogramie, ze trudno to przewidziec. Zaczelam wiec badac horoskopy znanych osob, ktore juz nie zyja. I ze zdziwiwniem odkrylam, ze niektorzy mieli wyjatkowo harmonijne tranzyty w dniu smierci, inni zas naprawde ciezkie. Wiec na pewno da sie powiedziec o smierci w horoskpie jedno: nie zawsze widac to jako mnostwo napietych aspektow. Michail Lewin twierdzil, ze smierc lepiej widac w horoskopach bliskich (oni bardziej cierpia) i u nich sa aspekty nieharmonijne, niz u samego umierajacego, i umierajacy bardzo czesto ma aspekty lagodne. A wiec nie tylko Pluton, choc mitologicznie nam tu bardzo pasuje. Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 23.01.06, 13:48 gronisia napisała: > Znam niestety kilka osób, łącznie z moim ojcem((, które zeszły z tego swiata > przy takim tranzycie Plutona ze Słoncem. No widzisz, twój tata zmarł, a ja nie. Mam Słońce w Skorpionie, więc mam ten tranzyt za sobą, a jednak żyję i nawet nie chorowałam ani nie uległam żadnemu wypadkowi. Za to zmarła moja mama, a więc w moim przypadku potwierdziły się słowa Lewina, przytaczane przez Anahellę. > Sądze,ze sporo > astrologicznych kawałkow pisano jednak po d wplywem doświadczenia a nie z > sufitu)), A jak najbardziej, tylko że czasy jakby się zmieniły. Dziś mamy w szpitalach sprzęt XXI wieku i przepis, że karetka pogotowia musi dojechać do chorego w ciągu kilku do kilkunastu minut. Umiemy reanimować i przywracać życie ludziom, których dawniej uważano za nieodwracalnie zmarłych. Kiedyś leczono ziółkami, puszczaniem krwi i takimi podobnymi metodami. Dawniej nawet tranzyty poczciwego Saturna bywały tragiczne w skutkach, bo co najmniej wypadały człowiekowi wszystkie zęby, a dziś zdarza się przeżyć nawet tranzyt Plutona. Jak ktoś ma umrzeć, to umrze nawet przy tranzycie Merkurego (znam taki przypadek) lub gdy utworzy mu się krzyż z udziałem osi węzłów księżycowych (taki przypadek też widziałam). Gdyby jednak każdy umierał przytranzycie Plutona przez Słońce, to dziś wymierałyby masowo Strzelce, a po Skorpionach nie byłoby śladu (byliby tylko najmłodsi, urodzeni już po tym tranzycie). Poza tym, dzięki badaniom statystycznym możemy dziś obalić wiele twierdzeń dawnej astrologii. Kiedyś wierzono w nie jak w objawienie, a dziś je po prostu negujemy, bo się to nie sprawdza. Nie piszę tego ze złośliwości, tylko po to, żeby ludzie się nie bali. Jak pisałam jeden facet tak uwierzył, że nie przyżyje tego tranzyctu, że moje zanegowanie jego wiary zatrzęsło jego całym światopoglądem. Odpowiedz Link
anahella Re: depresja a aspekty planet 21.01.06, 23:10 queenmaya napisała: > Jakby każdy popełniał samobójtwo przy tranzycie Saturna przez Księżyc, to nikt > nie dożyłby trzydziestki. Nie mówiąc o sześćdziesiątce. Akurat w moim przykladzie chodzilo o Merkurego nie Ksiezyc. Przy Saturnie przechodzacym przez Ksiezyc wprowadzil sie do mnie moj chlopak i poczulam sie w moim wlasnym domu Bardzo Powazna Kura Domowa Dodatkowo Pracujaca > W moim forum jeden facet spodziewał się śmierci przy tranzycie Plutona przez > swoje Słońce. Jak mu napisałam, że nic mu nie będzie, to wpadł w szewską furię, > zbluzgał mnie rynsztokowo i chciał mnie udusić. Taką silną wiarę w gwiazdy mają > ludziska. Odpowiedz Link
undyna Re: depresja a aspekty planet 06.06.06, 15:08 Wszystko to co piszesz o tranzycie Saturna na natalnym Merkurym, to całkowita prawda, głównie skupienie na pojedyńczych sprawach odgrywa tutaj rolę, natomiast kwadrat Neptuna do natalnego Księżyca, to ostra jazda depresyjna, na tym aspekcie rozpoznałam u siebie pełnoobjawową reakcję depresyjną znacznie obniżony napęd i nastrój, brak sensu życia, niewyobrazalne poczucie winy za praktycznie wszystko, aż urojeniowe, poczucie całkowitej bezwarościowości, lubiłam marzyć o swoich zwłokach rozkwaszonych na chodniku, Neptun robił przy okazji kwadrat do Lilith; cały czas miałam świadomość, że jestem chora po prostu, ale świadomość świadomością a emocje swoją drogą, było to całkiem niedawno ok. 2 m-ce temu, całe szczęście, że miałam jaki taki orient astrologiczny, wywnioskowałam, że ani chybi "wina" Neptuna, Księżyc i Neptun to woda, jak poradzić sobie z tą wodą, wymyśliłam basen, zaczęłam chodzić, dostałam basenowego amoku, chodziłam codziennie, po kazdym basenie czułam się zdecydowanie lepiej niz przed, po 2 tyg. zaczęło się przejaśniać, nadal chodzę na basen co drugi dzień, doszłam do takiej wprawy, że z zachłystującej się pani pływajacej na najmniejszym basenie dla dzieci przeskoczyłam na szybki tor na największym z basenów, mam marzenie o nurkowaniu, myślę, że realizowalne, już jako tako nurkuję, polecam basen na kwadraty księżycowe)) Odpowiedz Link
psycholozka7 tranzyt urana przez asc 23.01.06, 09:33 a moze mi ktos powiedziec jak dziala tranzyt urana przez asc? Czy to jest rowniez trudne czy po prostu zmiany...? Dla uscislenia asc mam w 10,15 ryby... Odpowiedz Link
anulenka7 Re: depresja a aspekty planet 06.06.06, 11:02 A czy na zakłocenie poczucia szczescia (w efekcie chroniczną deprechę) może wpływać siłny kwadrat Jowisza ze Słońcem? Czy taka osoba w ogóle ma szansę być szcześliwa? Poczucie szcześcia jest tu w niezgodzie z siłami witalnymi. Odpowiedz Link
anahella Re: depresja a aspekty planet 07.06.06, 01:01 anulenka7 napisała: > A czy na zakłocenie poczucia szczescia (w efekcie chroniczną deprechę) może > wpływać siłny kwadrat Jowisza ze Słońcem? Czy taka osoba w ogóle ma szansę być > szcześliwa? Poczucie szcześcia jest tu w niezgodzie z siłami witalnymi. Jowisz w kwadraturze do Slonca mowi: "chce wiecej niz jestem w stanie wygenerowac". Mysle, ze kazda osoba jest w stanie byc szczesliwa. Ta z kwadratura Slonce/Joiwsz musi sobie uzmyslowic ze co za duzo do niezdrowo, a ta z kwadratura Slonce/Saturn - ze czasem zasluguje na wiecej, i powinna wyciagnac reke po co, co istnieje tylko w jej niesmialych marzeniach. Kwadratura to nie jest nieszczescie! To nie koniec swiata. To problem, pokazany wyraznie, dlatego w kazdej chwili mozna zaczac nad nim pracowac. Odpowiedz Link
anulenka7 Re: depresja a aspekty planet 14.06.06, 21:00 Anahello, dziękuję za fachową informację. Odpowiedz Link
queenmaya Re: depresja a aspekty planet 15.06.06, 20:10 anulenka7 napisała: > A czy na zakłocenie poczucia szczescia (w efekcie chroniczną deprechę) może > wpływać siłny kwadrat Jowisza ze Słońcem? Czy taka osoba w ogóle ma szansę być > szcześliwa? Poczucie szcześcia jest tu w niezgodzie z siłami witalnymi. Astrologia to nie prosta układanka. Nie można z jednego aspektu wysnuwać wniosku na temat całej osobowości czy przeznaczenia człowieka. Jowisz to nie tylko proste słowo-klucz: "poczucie szczęścia", a Słońce to nie "siły witalne". Oba te obiekty mają dużo szersze znaczenie. Podobnie kwadratura to niekoniecznie "konflikt". Może to być tylko napęcie, mobilizujące do jego uwolnienia, również konstruktywnego - czyli np. aktywnego działania. Takie osądzające i kategoryczne podejście pachnie determinizmem, a ten się zawsze fatalnie kończy dla jego wyznawcy. Człowiek przekreśla swoją szansę na szczęście sam, na przykład wierząc w formułki ze złego i szkodliwego podręcznika astrologii. Astrologia daje możliwość poznania swoich potencjałów. I nic ponadto. A co do wspomnianego fatalnego końca: znam naprawdę przykre skutki wiary w gwiezdny determinizm, jeden skończył się w gabinecie psychiatry, a drugi na odwyku, więc radzę uważać ibardziej wierzyć we własną moc sprawczą. I nie obwiniać gwiazd oraz astrologii za swoje życiowe niepowodzenia. Odpowiedz Link
r.richelieu Re: depresja a aspekty planet 06.06.06, 23:01 Depresja to ciężka choroba, a nie obniżony nastrój. Jednym z objawów depresji jest obniżony nastrój, ale wobec innych symptomów ten jest zupełnie nieszkodliwym. Jak więc wpływają aspekty planet na chorobę, a nie pściu bździu chwilowa płaczliwość, powinno pisać. Odpowiedz Link
neptus Re: depresja a aspekty planet 15.06.06, 20:26 Jesli mowa o nastrojach, to bez Księżyca sie nie obejdzie. Najbardziej dołujące sa tranzyty planet "ciężkich" do Księzyca ale musi taka predyspozycja byc zaznaczona w horoskopie urodzeniowym. Odpowiedz Link
neptus Re: depresja a aspekty planet 16.06.06, 13:24 Depresja czesto dotyka osoby niechętne zmianom. Do pewnego momentu wszystko sie udaje, sprawdza, jedziemy równym wyślizganym torem i nagle pojawia sie seria tranzytow, kto zmusza do calkowitej zmiany, przestawienia bocznicy na inny tor, odnalezienia nowych celow i sposobów ich realizacji. I tak, człowiek, ktory całe swoje zycie ustawiał na jedno zadanie - spelnienie funkcji rodzicielskiej, traci sens zycia, kiedy dzieci odchodza z domu i zaczynaja wlasne samodzielne zycie (tzw. syndrom pustego gniazda), czlowiek, ktory nie mial nigdy zadnych innych celow poza kariera zowodowa, wpada w depresje po przejsciu na emeryture. Podobnie zbyt wymagajacy rodzice moga wpedzic w ciezka depresje wlasne dziecko, gdy nie jest ono w stanie spelnic ich wygorowanych ambicji. Stad czeste sa przypadki depresji na tranzytach Saturna (ambicje i cele zyciowe) lub Neptuna - poczucie izolacji, osamotnienia, braku zrozumienia, bycia ofiarą (czesto zupelnie nieuzasadnione). Odpowiedz Link
haldricmann Re: depresja a aspekty planet 19.08.06, 12:46 Dotyczy "KOleny przykład: 06-02-1980 wawa 14:30. Wiele rozpoznań schizofrenia, depresja itp. Od 10lat na lekach." Masz kontakt do tej osoby ? Odpowiedz Link
laziabea Re: depresja a aspekty planet 29.08.06, 18:52 a ja pozwolę sobie zapytać jak widzicie takie tranzyty i może ktoś ma pomysł jak sobie z nimi poradzić?tranz. Neptun -kwadratura do urodzeniowego księżyca w skorpionie, a za chwilę w kwadraturze do ur. saturna w byku, saturn w kwadraturze do ur. księżyca, a za chwilę w kwadraturze do swojej poz. urodzeniowej( w radiksie opozycja ks-saturn) i kwadrat. plutona do swojej pozycji urodz.Pozostaje terapia czy moze cos innego? Odpowiedz Link
neptus Re: depresja a aspekty planet 30.08.06, 14:52 Rozumiem, że masz tranzytową opozycję Saturn/Neptun w kwadraturze do natalnej opozycji Księżyc/Saturn i do tego jeszcze kwadraturę Pluton/Pluton. Układ jest mocny ale jego działanie zalezy od bardzo wielu czynników, a przede wszystkim od Twojej zdolności i chęci do poddawania się przemianom. Jesli zdecydujesz sie na terapię i przy niej wytrwasz, to bedzie ona pewnie bardzo trudna emocjonalnie ale skuteczna, jako początek długiego cyklu przemian w Twoim życiu i osobowości. Jezeli zapierasz się, by niczego nie zmienic w sobie i swoim zyciu, moze to zaowocowac serią traumatycznych przezyć, które Cie do takich zmian zmuszą. Może to być okazja do rozpoczecia rozprawiania się z upiorami dzieciństwa ale przy swiadomosci, ze rozpoczynasz pracę na długie lata, a w zasadzie na całe zycie. Moze to byc tez całkiem spokojny tranzyt, jezeli pracujesz juz wczesniej nad tymi energiami. Jesli myslisz o terapii, zacznij ja jeszcze przed ta serią tranzytów. Postaraj sie je wyprzedzic. Odpowiedz Link
laziabea Re: depresja a aspekty planet 31.08.06, 13:58 dzięki za odpowiedź.No, właśnie spokojnie to wszystko nie przebiega, więc pomyślałam w końcu o terapii, choć na samą myśl ...brr Może udział Neptuna w tym układzie sprawia, że wszystko wydaje mi się niejasne i miotam się w kółko bez sensu. A czy spotkałaś może kogoś kto miał podobny układ i co z tego wynikło? Odpowiedz Link
ollaboga77 Re: depresja a aspekty planet 30.08.06, 00:11 mam, ale nie wiem czy by sobie zyczyła bym Was kontaktowała tak naprawde... Odpowiedz Link