tajemnice

04.02.06, 13:08
może to pytanie zabrzmi dziwnie, ale czy istnieją takie tranzyty planet do
natalnego, które stwarzają korzystny klimat do ujawniania tajemnic? chciałbym
powiedziec komuś bliskiemu coś co ukrywałam przed nim przez wiele lat. nie
dotyczy to jego, a mnie tylko pośrednio, ale ma wpływ na nasze życie. nie
chodzi mi o zdradę, ani nic w tym stylu. może pisze trochę enigmatycznie, ale
gdybym zaczęła opisywać sytuację to zrobiłby się z tego wielowątkowy blog.
jak byście mogli coś napisać na ten temat to byłabym wdzięczna.
    • queenmaya Re: tajemnice 04.02.06, 17:00
      O rany, na to pytanie chyba nie da się odpowiedzieć tak prosto, bo może być
      wiele różnych możliwości. Trzeba popatrzeć w twój horoskop, w jego i w tranzyty...
      Często różne trudne sprawy wychodzą na powierzchnię w czasie tranzytów Jowisza,
      bo Jowisz "chce dobrze", więc sprawia, że to, co stanowi przeszkodę zostaje
      zniesione.
      Rodzaj tajemnicy dopasuj sobie do domu, do którego pasuje. Na przykład tajemnice
      rodzinne to może być dom 4... Przy tranzycie Jowisza przez dom 4 jednej mojej
      klientki wyszło szydło z worka i okazało się, że matka dała kiedyś ojcu po buzi
      i po latach mogli wreszcie pogadać o tym, co było tematem tabu. A córka, która
      wpadła tylko na chwilkę, bo mieszka za granicą wprost oniemiała z wrażenia...
    • zaden1 Re: tajemnice 04.02.06, 17:01
      zalecam analize porównawczą z osoba bliska . spojrzec co powie na to jego
      najbliższa rodzina , a potem szukanie dobrego terminu,
    • anahella Re: tajemnice 04.02.06, 17:45
      Moim zdaniem sa dwa rodzaje tajemnic: plutoniczne i neptuniczne.

      Kiedys pewien bardzo zamkniety czlowiek zaczal i sie zwierzac, co mnie
      niezmiernie zdziwilo, bo nie dosc ze nie interesowalam sie jego zyciem, to nawet
      zaczelam protestowac (o pewnych rzeczach wole nie wiedziec). Dzialo sie to przy
      tanzycie Neptuna przez jego Ksiezyc, w kwadraturze do natalnego Saturna. Taki
      tranzyt trwa bardzo dlugo (do kilku lat), ale tam zadzialal o ile pamietam
      dodatkowo Mars i Wenus.
    • makaryna Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 04.02.06, 18:05
      i na dodatek "politycznie" naganna !!!
      Nie wyjawiac zadnych tajemnic !!! A na dodatek facetowi !!!
      Jezeli wszystko funkcjonuje prawidlowo bez owej "tajemnicy", to zostaw to jak jest.
      We wczesnej mlodosci, w skutek naiwnosci, niedoswiadczenia i glupio pojetej szczerosci cos
      takiego "chlapnelam", cos co obiektywnie nie bylo rzecza az tak wielka, natomiast zostala przez
      druga osobe przyjete z ogromna przesada i podejrzliwoscia .... konsekwencje tego byly
      niewspolmierne do wartosci owej "tajemnicy" !!!! Od tamtej pory powiedzialam sobie "nie dla
      odkrywania tajemnic" wiekszych czy mniejszych, czy wogole tych bez znaczenia.... I dobrze na tym
      wychodze smile
      • czupakabra27 Re: Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 05.02.06, 12:42
        Makaryna, widzę że reprezentujesz szkołę mojej mamy, czyli "nie pokazywać całej
        d..."wink ja mam Neptuna w 4domu i tajemnice to nasza specjalność. a ja tego nie
        lubię, dla mnie to sa pęta. nie chodzi o kłapanie o wszystkim, bo pewna doza
        tajemniczości jest konieczna, ale to co akurat chcę wyjawić wpływa na moje
        zachowanie, sposób spostrzegania świata i związków z facetami. moje reakcje
        wydają sie irracjonalne, nieraz krzywdzace, a w dużej mierze wynikają własnie z
        tego co prze tyle lat trzymałam tylko dla siebie. czuję, że nadchodzi czas żeby
        wyrzucic to z siebie, ale jeszcze poczekam chwilę i poszukam dobrej okazji na
        niebie.
        • makaryna Re: Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 05.02.06, 13:33
          czupakabra27 napisała:

          > Makaryna, widzę że reprezentujesz szkołę mojej mamy, czyli "nie pokazywać całej
          > d..."wink

          He, he, he.... czasami dobrze jest sie posluchac rodzicielki smile


          ja mam Neptuna w 4domu i tajemnice to nasza specjalność. a ja tego nie
          > lubię, dla mnie to sa pęta. nie chodzi o kłapanie o wszystkim, bo pewna doza
          > tajemniczości jest konieczna, ale to co akurat chcę wyjawić wpływa na moje
          > zachowanie, sposób spostrzegania świata i związków z facetami. moje reakcje
          > wydają sie irracjonalne, nieraz krzywdzace, a w dużej mierze wynikają własnie z
          > tego co prze tyle lat trzymałam tylko dla siebie. czuję, że nadchodzi czas żeby
          > wyrzucic to z siebie, ale jeszcze poczekam chwilę i poszukam dobrej okazji na
          > niebie.

          Wyrzucic z siebie pewne sprawy oczywiscie mozna, a nawet trzeba... tylko czy koniecznie aby temu
          facetowi ? w koncu sa psycholodzy, ksiadz, ktos nieznajomy ( co sie anahelli przydazylo), lub
          przyjaciolka.... mozna wykrzyczec w lesie, albo w internecie, albo, albo, albo......

          Kazdy jednak jest kowalem swego losu i robi tak jak uwaza za najlepsze wedlug swojego uznania....
          Zycze milych tranzytow i trzymam kciuki... powodzenia smile
          • anahella Re: Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 05.02.06, 17:01
            makaryna napisała:

            > w koncu sa psycholodzy, ksiadz, ktos nieznajomy

            He, kiedys zeby spuscic z siebie emocje zwiazane z pewna sprawa napisalam
            opowiadanie. Mimo ze wedlug mnie jest to najlepsza rzecz, jaka do tej pory
            napisalam, nikomu nie dalam do przeczytania. Po napisaniu - tradycyjnie -
            przeczytalam kilknascie razy, poprawilam tekst, przeredagowalam i nagralam na
            CD, ktore wrzucilam do pudla z innymi plytami. Jesli kiedys ta plyta "sama
            wyjdzie" z pudla, to znaczy ze nadszedl czas, by to swiatu obiescic. To tak
            jakbym ciezar z plecow wrzucila do piwnicy. Nie trace tego, ale nie przeszkadza
            mi na co dzien.
          • czupakabra27 Re: Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 05.02.06, 18:56
            dziękujęsmile
            psycholog to może dobry pomysł, ale ten facet ma zostać moim mężem i w którymś
            momencie dowie sie o sprawie niespodziewanie. jest to tajemnica rodzinna w
            rodzaju "moja matka jest alkoholiczką", choć w moim przypadku akurat o to nie
            chodzi. niestety nie jest to coś co się wydarzyło w przeszłosci, ale trwa cały
            czas i każdego dnia ma swoje konsekwencje.
            dzień prawdy nadejdzie to pewne, ale jak dobrze tym pokieruję to nam obojgu
            będzie łatwiej o tym rozmawiać.
            • queenmaya Re: Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 07.02.06, 01:19
              W takim razie lepiej mu powiedzieć. Byłoby naprawdę głupio, gdyby dowiedział się
              po ślubie od kogoś innego (może od intryganta) i pomyślał, że zataiłaś to po to,
              żeby lepiej wypaść. Mógłby ci kiedyś w złości powiedzieć, że zaciągnęłaś go do
              ołtarza podstępem, co oczywiście nie musi być prawdą, ale tak może wygladać.
              Wiesz, że w małżeństwie bywają i trudne okresy, bo miesiąc miodowy kiedyś się
              skończy i zacznie się codzienność.
              Amerykanie mają taką mądrość, że tam każdy przyznaje się otwarcie do tego, kim
              jest, dzięki czemu nikt nie musi się bać szantażu ze strony tych, co poznali
              prawdę. Jak ktoś jest gejem, to mówi o tym. I nie musi się ukrywać. Pomyśl jaka
              to ulga.
              A jeśli odejdzie, to hmmm hmmm może i lepiej. Bo jeśli to zrobi nie będzie to
              dobrze o nim świadczyć. Bo może to znaczyć, że nie kochał cię bezwarunkowo.
              Ale faktycznie, trzeba pomyslec, jak to zrobić. Może jednak przydałaby się pomoc
              psychologa... on powie jak i kiedy to zrobić.
              • czupakabra27 Re: Odpowiedz nieastrologiczna....:-) 07.02.06, 11:34
                raczej nie odejdzie. jego zdaniem (trochę to naiwne i idealistyczne) to my
                jesteśmy ze sobą, a nasze rodziny nie mają na to wpływu. tak naprawdę jedyne
                czego się boję z jego strony to to, że on zbagatelizuje to co mu powiem, nie
                okaże wystarczającego zrozumienia i wsparcia. jest małomówny, introwertyczny.
                przeżywajac coś mocno nie daje tego po sobie poznać. może powiedzieć: no i co z
                tego? i zacząć oglądać tvwink
                intrygant spoza rodziny mu nie powie, bo tym nie wie nawet moja przyjaciółka,
                ale w rodzinie układy są tak dziwne, że ktoś mógłby mu powiedziec tylko dla
                samej przyjemności mącenia wody. to jest właśnie to co w ludziach najbardziej
                mnie brzydzi.
    • neptus Re: tajemnice 04.02.06, 18:35
      QuinnMaya ma rację. Prawidłowe podejście do sprawy, to przyjrzenie sie
      tranzytom, jakie nadchodzą i popatrzenie czemu one sprzyjają, a czemu nie.
      Także, co za nimi nadchodzi i jakie moze przynieść konsekwencje. Ogólnie Jowisz
      pomaga lekko wypaplać wszystko, Uran olać konsekwencje, Księzyc sprawia, ze
      albo rośnie lęk albo własnie czujemy sie bezpieczniej. Wszystko to zalezy od
      osoby, od tego, jak to wszystko pasuje do jej natury i... jak moze przy danym
      tranzycie zostac odebrane. A tu juz potrzeba pełnej analizy obu horoskopów, jak
      one na ten tranzyt moga zareagować. Tam tez znajdziesz wskazówke, w jaki sposób
      najlepiej przekazać to, co masz do przekazania, tak, aby Tobie było to łatwiej
      wypowiedzieć, a jemu przyjąć. Dopiero do tego szukasz tranzytu i sposobu
      podania.
      W pewnych przypadkach nawet tranzyt Saturna lub Plutona moze byc odpowiedni.
      Wszystko zalezy od treści, osób i okoliczności.
    • uranika Re: tajemnice 07.02.06, 01:00
      Od paru miesięcy czułam,że chce mi coś powiedzieć,ale był b.daleko.
      Nawet domyślałam się o co chodzi...To było podczas tranzytu Urana
      przez jego Księżyc.Gdy w końcu przybyłam na miejsce bez wielkich ceregieli
      nastąpiło ujawnienie sekretów.Szybko Uran pomógł zrzucić ten balast.
      Poczuł się lekko,widać było mu to potrzebne.
      Pomyślałam,no to teraz kolej na mnie.Stop,w samą porę zrozumiałam,
      że on nie chce tych moich tajemnic,nie są mu do niczego potrzebne,
      nie będzie wiedział,co z nimi zrobić.Zostały więc na dnie szuflady do dzisiaj.
Pełna wersja